Dodaj do ulubionych

granice tolerancji?

IP: *.ipt.aol.com 31.05.04, 18:59
Jestem zwiazana z dobrym czlowiekiem. Kocham go. On mnie rowniez.
A ja mam pytanie, ktore powstalo w wyniku czytania watkow o zazdrosci,
zdradzie, gazetach porno, masturabacji etc....
mianowicie: ja wcale nie jestem zazdrosna, pozwalam mu kupowac gazety porno,
nic nie mowie, jezeli on z kolegami pojdzie do night club, etc. Nie wsciekam
sie na niego gdy pozno wroci do domu (a nie zdarza sie to za czesto). Nie
robie scen, gdy on sie obejrzy na ulicy za jakas fajna brunetka (jego typ, ja
jestem ciemna szatynka). Nie mam nic przeciwko by sobie swobodnie rozmawial z
moimi kolezankami. Wiem, ze sie masturbuje, ale nie mam do niego zalu i nie
uwazam, ze to jest swinskie czy chore.
Wiec mam pytanie do was? czy wobec waszego zdania jestem normalna? czy jestem
stuknieta? a moze jestem aniolem?
mysia
Obserwuj wątek
    • kvinna ? 31.05.04, 19:16
      ?

      ?
    • noie Re: granice tolerancji? 31.05.04, 19:21
      Normalna dla mnie ale...nienormalna dla Pl spoleczenstwa i kosciola, no bo tak
      sie nie zyje.... :-( . Ale jesli tobie to nie przeszkadza i zyjecie
      szczesliwie...to dlaczego to niszczyc tylko dlatego ze komus innemu sie to nie
      podoba ?
      Pozdrawiam
      noie
      • caorle Re: A dlaczego, kotku 31.05.04, 19:26
        poruszasz takie sprawy na forum skoro jesteś szczęśliwa...?:-)
        Cóści nie tak?
        A co...? No powiedz sama...
    • witch-witch Re: granice tolerancji? 31.05.04, 19:27
      Mozna powiedziec ze twoja milosc jest bardzo szlachetna i
      tolerancyjna ....tylko szkoda ciebie samej dla takiego....gnojka.
      • noie Re: granice tolerancji? 31.05.04, 19:34
        dlaczego ci jej szkoda ? z listu wynika ze jest jej w takim zwiazku dobrze ?
        prosze nie uszczesliwiajcie innych na sile !
        pozdrawiam
        noie
    • Gość: Oleńka tak, jestes normalna, co jest nienormalne, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.04, 19:30
      ponieważ nieczęste ;)
    • Gość: ryb Re: granice tolerancji? IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 31.05.04, 19:38
      Ja tez mam taka misie. Cala czarna, nic jej nie przeszkadza, tyko przylulalaby
      sie. No moze troche za bardzo za ptakami sie ugania ale...
      • noie Re: granice tolerancji? 31.05.04, 19:40
        ....nie jest zle....? hihihihhi
        Pozdrawiam
        noie
      • caorle Re: Jesteś 31.05.04, 19:42
        przecież szczęśliwa, normalna, masz dobrego chłopca, dobre programy w Nigh
        Clubie też mają,ooooo...dużo dobrych pornosów też pewnie wyprodukowali
        ostatnio...No, co tu jeszcze robisz? Zmykaj.
    • Gość: mysia Re: granice tolerancji? IP: *.ipt.aol.com 31.05.04, 20:06
      moze jeszcze troszeczke przyblize sytuacje:ja naprawde jestem z nim szczesliwa.
      on jest dobrym, milym i bardzo lagodnym gosciem. Ma poukladane w glowie i w
      zyciu.
      Kolezanki mi go zazdroszcza. A ja po prostu sie czuje szczesciara, ze jestem z
      czlowiekiem ktory mnie szanuje i kocha. Bo co do tego nie mam watpiwosci.
      Ufam jemu, a on mi. Wiec, jezli przychodzi do wyzej wymienionych rzeczy, to
      zwyczajnie mu ufam. A jezli mnie zdradzi? Owszem boje sie tego i pytalam go o
      to. W odpowiedzi uslyszalam, ze on tego nie zrobi , bo mnie wtedy straci (co
      jest prawda- spakowalam walizki juz raz jeden, ale to bylo z jednym z moich
      ex), a on tego nie chce.
      Czy to tak bardzo zle, ze komus tak ufam?
      Z drugiej strony on tez ma duzo wyrozumialosci do mnie.
      ps. nioe- dzieki
      • caorle Re: szanuje cię, 31.05.04, 20:10
        • caorle Re: szanuje cię, 31.05.04, 20:11
          baaaaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo.
          Ale jesteś głupiutka, dziewczynko.
          • Gość: mysia Re: szanuje cię, IP: *.ipt.aol.com 31.05.04, 20:16
            no ok, ale napisz mi dlaczego tak uwazasz? I poprosze o tzw.keatywna krytyke? i
            o powane argumenty.
            • caorle Re: Mysia, 31.05.04, 20:19
              jak chcesz napisz do mnie na adres gazetowy.
              Moje dziecko krzyczy mi teraz coś do ucha...nie mam jak teraz...:-)
              Póżniej tu wpadniej, napiszę (chyba, że jak napisałam wcześniej...)
              Mysia, na ra!:-)
            • Gość: parafka za dobra? IP: 62.233.210.* 03.06.04, 14:11
              Ja krótko - mój luby też miał taką ex jak Ty. Kapka w kapkę - nic jej nei
              przeszkadzało. Robił to samo co Twój mężaczyzna. Oglądał pornosy w kompie,
              chodził z kumplami po knajpach, wracał kiedy chciał, oglądał się na ulicach za
              laskami. Ona wierzyła że robi to bo *cośtam* a ją kocha i nie zostawi/nie
              zdradzi. I nie zdradził, bo jest porządnym facetem. Był do niej przywiązany jak
              ktoś do pieska z jednego z górnych wątków;P A potem poznał mnie -
              nietolerancyjną, zazdrosną, i zakochał się do szaleństwa. Jesteśmy już długo
              razem. On zrezygnował sam z siebie z tego wszystkiego co tamtej nie
              przeszkadzało. Bo teraz - przy mnie - już tego nei potrzebuje. Mówi że ma mnie
              i mnie chce oglądać, a nie pornosy. Nie ogląda się na ulicy, bo każda kobieta
              wydaje mu się brzydsza ode mnie. Nikt tu niczego nie nakazuje i nie zakazuje -
              robimy to sami z siebie, bo się kochamy. I nic poza sobą nawzajem nie jest dla
              nas konieczne czy atrakcyjne. To źle? A może to nienormalne? Tak czy siak - ja
              nie chciałąbym inaczej.
              • asica74 Re: za dobra? 03.06.04, 23:36
                o wielka parafko! padam przed toba i caluje twe stopy! ciesze sie, ze umialas
                komus przeslonic swiat, przekonac ze niczego innego ne potrzebuje, tylko
                ciebie! Jak to zrobialas, czy moge prosic o lekcje? Ile bierzesz za godzine?

                ok, to byl zart, a teraz na powaznie:
                Wiesz co ja wcale nie mam wrazenia, ze dziewczyna zle robi. Po prostu daje
                facetowi miejsce. A on jest z nia, bo chce byc. I moze wcale nie potrzebuje
                jakis murow by sie tylko jej trzymac? Moze czuje sie z nia wolny i robi to co
                chce - jest z nia i dla niej? A ze czasami (mam wrazenie, ze zrobialas z niego
                lajdaka co to sie wloczy po nocach, ja mam wrazenie, ze to normalny gosc)
                obejrzy pornola? jeszcze nie spotkalam faceta w zyciu, ktory by ich nie
                lubial/nie ogladal... A dziewczyna zdobyla sie na odwage by owsoic potwora...
                • Gość: parafka Re: za dobra? IP: 62.233.210.* 04.06.04, 02:17
                  ;) lekcji nie daję, tajemnica handlowa ;-P
                  A co do faceta z któego zrobiłam łajdaka...Naprawdę uważasz że normalny facet
                  MUSI i CHCE włóczyć się po sex clubach i oglądać wypięte zadki w necie? Heh,
                  wierz mi, że wcale niekoniecznie. Znam i znałam takich którzy wcale nei mieli
                  na to ochoty. I to nie z powodu żadnych murów tylko dlatego, że jako wolni
                  ludzie nie odczuwali takiej potrzeby. I chwała im za to, bo dzięki nim z
                  facetów robią się ludzie a nie tylko śliniące się samce. Pozdrawiam
      • Gość: Oleńka Re: granice tolerancji? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.04, 20:10
        > Czy to tak bardzo zle, ze komus tak ufam?

        Nie :)
        To jest najładniejsza rzecz, jaką można zrobić dla kogoś i jednocześnie dla
        swojej własnej duszy. Znak autentycznej miłości. Wcale nie taki znowu częsty,
        jak wynika z lektury tego forum ;)

        pozdrawiam :)
      • Gość: zlosliwa Re: granice tolerancji? IP: 151.8.104.* 31.05.04, 20:22
        nie chodzi o zaufanie ale o to co on robi. jesli tobie to naprawde nie
        przeszkadza to ok, ale mam watpliwosci skoro ten watek powstal
        • Gość: mysia Re: granice tolerancji? IP: *.ipt.aol.com 31.05.04, 20:34
          przysiegam nie przeszkadza. Jestem tu nowa i zaczelam czytac watki i zdradach
          etc (patrz pierwszy list), no i sie przerazilam. Ja jestem w tym zwiazku 1,5
          roku i gosc nigdy mnie nie uderzyl, owszem czasmi sie sprzeczamy, ale to nie sa
          klotnie. Juz go troszke znam, wiec nie sa to jakies opinie pierwszego
          zauroczenia.
          On jest wierny do rozczulenia (np. mial pojsc z kolegami na piwo po pracy.
          Godzina 7.30 a on w dzwiach. Pytam co sie stalo? dlaczego tak wczesnie? A on na
          to, ze nudzilo mu sie tam z nimi, wolal sobie przyjsc do domu i byc ze mna),
          troszczy sie o male szczegoly (no moze mi nie kupuj termoforow w ksztalcie
          serca, gdy mam okres...), stoi po mojej stronie i wspiera w kazdym momencie.

          Z drugiej strony on tez mi ufa. Mam np. kilku bardzo fajnych kolegow, z ktorymi
          bardzo lubie sobie pogadac, etc. Ale on wie, ze ja jestem mu wierna (co zreszta
          moge potwierdzic tutaj), i tez nie ma nic przeciw temu.
          Co do powyzszych: nie mowie, ze np bezgranicznie akcepuje porno etc, ale chodzi
          mi o to, ze ja nie odczuwam z tej strony zagrozenia.
          to tyle narazie
          • megxx Re: granice tolerancji? 31.05.04, 20:45
            Czy granice Twojej tolerancji dla niego są stałe, czy może on nieznacznie, ale
            jakoś sytematycznie je poszerza? najpierw spóźni się godzinę, przeprosi, potem
            przyzwyczai Cię do tego, spóźni się o dwie..... itd.
            Może dla Ciebie 1,5 roku to dużo, ale dla mnie to tylko chwila, by myśleć
            wspólnym życiu, trzeba umieć "ustawić własne ramki dla związku". Dzisiaj
            dopuszczasz oglądanie pornosów, masturbację, na ile robisz to -bo Ci to na
            prawdę nie przeszkadza, a na ile-bo to przecież taka mała rozrywka dla niego.
            Tylko, czy kiedyś to nie zacznie Ci ciążyć?
            • mysia_js Re: granice tolerancji? 31.05.04, 20:55
              wiem, ze to chwila, to nasze 1,5 roku.
              Granice sa stale a powiedzialabym, ze sie zmniejszaja, tj. mimo,ze mu nie
              zabraniam, to on z wlasnej woli szybko przychodzi do domu etc (zamim mnie
              poznal i zamim zamieszkalismy razem on pracowal dlugie godziny, a teraz jak sie
              tylko spoznia, to wysyla sms etc ze bedzie o tej czy o tej). Z kolei, kiedys
              mnie poprosil bym z nim ogladala jakis film porno, ja raczej tego nie lubie i
              powiedzialam mu o tym. A on na to, ze w takim razie on nie bedzie wiecej
              nalegal etc. I nie nalega. I bylo kilka innych takich rzeczy, o kotrych mu
              otwarcie powiedzialam i jak do tej pory spotykam sie z calkowietym zrozumieniem
              i poszanowaniem.
              • Gość: zlosliwa Re: granice tolerancji? IP: 151.8.104.* 31.05.04, 21:25
                idealna para ;) tylko ja nadal nie widze sensu tworzenia takiego watku.
                przynjamniej w takiej formie w jakiej to zrbilas - pytajac czytajacych czy z
                toba wszystko w porzadku bo akceptujesz pewne rzeczy
                • mysia_js Re: granice tolerancji? 31.05.04, 21:34
                  oke moze niezrecznie to sformuowalam.Zlosliwa, ale zrozum, ze czytajac jak
                  ludzie sie traktuja, to czasami mi szczeka opada. I chce poprostu wiedziec, jak
                  inny na to patrza. Na taki zwiazek jak moj.
                  Aha i jeszcze jedno: mam wrazenie (po przeczytaniu tych paru wypowiedzi), ze
                  wygloda na to iz jestesmy nienormalni: bo sie szanujemy nawzajem i rozmawiamy
                  na drazliwe tematy.
                  • Gość: zlosliwa Re: granice tolerancji? IP: 151.8.104.* 31.05.04, 21:58
                    mi tez czasem opada... moze dlatego normalnosc dziwi, zwlaszcza tutaj ;)
          • caorle Re: granice tolerancji? 31.05.04, 21:06
            Swój post zatytułowałaś "granice tolerancji". Masz wątpliwości.
            Czujesz się kochana, piszesz też że czujesz się szanowana.
            Szanowana bo co?
            Bo jest dla ciebie miły, nie krzyczy na Ciebie,nie pije i po mordzie nie wali?
            Że pamięta o Tobie, o twoich urodzinach? Że jest łagodny? Że ustępuje Ci
            miejsca, że odsuwa krzesło,że tak delikatnie głaszcze Cię po twarzy, że jak ma
            gdzieś wyjść z kolegami to robi minę spaniela i prosi..?
            To jest ważne, jasne. Ale to jest tylko powierzchnia miłości.
            Miłość to stałe pogłębianie więzi między osobami. Powierzasz siebie innemu
            człowiekowi. A co on z "Twoim darem" robi? Niesie go do Night Clubu? Sadza przy
            stoliku i każe "mu" oglądać różne kurwiszony tańczące na rurze?
            Sadza go przy jakimś "obrazku" i wali sobie konia? A może Ciebie to "bierze"?
            Po prostu. Wtedy sens twoich "granic tolerancji" jest inny.Czujesz się winna?
            Chcesz być taka sama? Jeżeli tak jest to wdeptuj dalej w ten syf. Może kiedyś
            przejrzysz... Na razie baw się dobrze, do czasu...
            Mocno przywaliłam ale nie pisałaś chyba swego postu, żeby pochwalić się swoim
            szczęściem. Zatytułowałabyś go wtedy chyba inaczej...



            • mysia_js Re: granice tolerancji? 31.05.04, 21:24
              nie, nie nie bierze mnie. Jak pisalam on wie, ze mnie to nie kreci.
              Ale Caorle, mam wrazenie, ze przeoczylas jedna rzecz: wspomnilam, ze te
              zachowania, tj wychodzenia etc ustaja. Ze on woli byc, ze mna, niz isc do night
              clubu (tu tez niech cie nie ponosi: ostatni raz on tam byl w listopadzie
              zeszlego roku!) czy na piwo. Uczy sie szacunku do mnie.
              Z drugiej strony wiem, ze nie sposob kogos zamknac w klatce i kontrolowac na
              kazdym kroku. Gdyby np chcial mnie zdradzic to mogby t zrobic pod moja
              nieobecnosc, tak? Wiec co mam robic np. kiedy on wyjedzie? Wlosy z glowy
              wyrywac i doprowadzc sie do obledu pytaniem: co on teraz robi? Wole go mu
              zaufac i szanowac, niz robic scene. Jezeli nie mam racji, to kliedys za to
              zaplace. Jezli mam moge byc szczesliwa do konca zycia.
              A ty Caorle jak widzisz takie zaufanie miedzy ludzmi w zwiazku? Ufasz swemu
              mezowi? Jak sie czujesz, gdy np on sie oglada za mlodszymi?
              dzieki za przywalenie :-)

              ps. jestem tu nowa i nie wiedzialam, ze moge sie zalogowac i dlatego teraz
              zalozylam skrzynke.
              • caorle Re: Jak się uczy, 31.05.04, 21:33
                to OK:-)

                Matko, nie chodzi o to żeby kogoś zamknąć w klatce. A niech sobie jeżdzi i
                chodzi na piwo, na oranżadę i do ZOO. Wiesz, że nie o to mi chodziło.
                Mam nadzieję, że żle mnie nie zrozumiałaś...

                A to że się ogląda za panienką na ulicy...:-) Jesteś rozbrajająca - jak idzie
                jakaś autentyczna laska to i mi się głowa odkręci(i nie tylko mi..:-)
                I witam Cię w moim imieniu na Forum Dziworum:-)))
                • mysia_js Re: Jak się uczy, 31.05.04, 21:38
                  forum dziworum powiadasz? no to juz jestem nowa foremka dziworemka.
                  nie, nie zrozumialam zle. mam nadzieje.
                  znow mi sie cos przypomnialo: ja wcale nie jestem bardzo atracyjna czy cos. I
                  wielokroc widze, jak sie laski za nim odwacaja, etc. I katem oka tez patrze na
                  jego reakcje. A on tego nawet nie widzi... wiem, wiem, z eto takie malenskie
                  rzeczy, ale dla mnie wazne ...
                  ech.. ide po fajki
                  sija
              • anula36 Re: granice tolerancji? 31.05.04, 21:39
                Wniosek jest jeden, jak chesz dalej lubic swego faceta, nie przedstawiaj go na
                tym forum, tak ci go obrzydza,ze jescze go obrzygasz jak stanie w drzwiach.
                Kobieto-ciesz sie bo jest OK, nie warto sie zamartwiac na zapas.

            • j_ar Re: granice tolerancji? 01.06.04, 09:50
              > A co on z "Twoim darem" robi? Niesie go do Night Clubu? Sadza przy
              > stoliku i każe "mu" oglądać różne kurwiszony tańczące na rurze?

              a czy masz na tyle wyobrazni, zeby wiedziec, ze czasami aby dokonczyc jakas
              umowe to wlasnie w takim miejscu akurat trzeba sie spotkac?
              -a ze wali konia, coz w tym zlego? o ile mu wlosy miedzy apalcami nie rosna
              hahaha
      • Gość: gosza Re: granice tolerancji? IP: 80.53.39.* 02.06.04, 10:29
        hej, Mysia, co Ty w ogóle piszesz? On Cie kocha i szanuje? To co robi z
        kumplami na Night Clubach? Sorry bardzo, ale ja nie rozumiem. ja robie mojemu
        awantury o stronki z gołymi babami, poza tym on jest bez zarzutu, a ja sie
        zastanawiam, czy warto z takim.... Albo ze mną jest cos nie tak, albo z Toba!!
        Pozdrawiam
    • cossa Re: granice tolerancji? 31.05.04, 21:46
      bardzo milo to slyszec :)
      moim zdaniem
      granice ustala sie indywidualnie
      to ze wszyscy tak to nie znaczy, ze ja tez musze

      moja diagnoza: jestes jak najbardziej normalna ;)
      zdrowa znaczy sie :)

      pozdr.cossa
      • mysia_js Re: granice tolerancji? 31.05.04, 21:58
        yoo hoo!
        i moge spac spokojnie?
        pozdrawiam wszystkich !
        • caorle Re: Śpij aniołku, 31.05.04, 22:06
          śpij:-)Słodko śnij!

          Dobranoc dla Ciebie i Twego Lubego, co się uczy:-)))
          (Tak Anula, tak:-)
      • noie Re: granice tolerancji? 31.05.04, 22:02
        Jedno jest pewne....forum dziala. Autorka czula sie szczesliwa w swoim zwiazku
        ale po przeczytaniu wszystkich ubolewan, narzekan i zlosliwosci jakie sobie
        plec meska i zenska rzuca...zwatpila czy to co ma jest dobre. tez przezywam
        czasem takie momenty wiec wiem o co jej chodzi. A ze chciala sie dokladnie
        wypytac co wy na ten temat myslicie ( no bo zwatpic idzie)....to zaraz
        coniektorzy dopatruja sie czegos innego . nasza mysia ( hmmm zapomnialam czy to
        tak sie nazywala autorka ?) wprost idealnie kieruje swoim facetem. Dajac mu
        wolnosc....nic zakazanego nie sprawia mu wiecej przyjemnosci...wiecie o czym
        mowie? Owoc zakazany najwiecej smakuje. Wyda´je mi sie ze ona poprostu baaardzo
        pechow trafila na te forum. Dlaczego ? poogladajcie tematy...prawie wszystkie
        negatywne.... A jesli juz kots sie odwazy napisac ze jest szczesliwy w takim
        zwiazku jaki ma...zaraz obrzucany jest blotem ( nie przez wszystkich
        oczywiscie) albo zostaje ostrzegany ze dlugo to tak jeszcze nie potrwa.
        Czlowiek jest istota zazdrosna o to co inni maja...wiec jesli komus jest dobrze
        ostrzegaja innych, starac sie zniszczyc jego zycie/zwiazek doprowadzajaca do
        obaw... Hmmm...nie wiem czy ktos tzrozumial co mam na mysli....ale uwazam ze
        powinnismy zazdroscic autorce i tylko pogratulowac odwagi ze o tym
        napisala.... :-)
        Pozdrawiam
        noie
        • Gość: zlosliwa Re: granice tolerancji? IP: 151.8.104.* 31.05.04, 22:13
          > Dajac mu
          >
          > wolnosc....nic zakazanego nie sprawia mu wiecej przyjemnosci...wiecie o czym
          > mowie? Owoc zakazany najwiecej smakuje.
          >
          z ust mi to wyjelas :)
        • anula36 Re: granice tolerancji? 31.05.04, 22:14
          Dlatego uwazam,ze nie powinna sie przejmowac i spac spokojnie:)
          A na forum spojrzec z przymruzeniem oka. Jakbym sie zaczela babrac we wlasnym
          zwiazku na pewno bym cos wynalazla, ale ja jestem szczesliwa i nei zamierzam
          szukac problemow gdzie ich nie ma, ani martwic sie na zapas.
          Co bedzie to bedzie, jak sie spieprzy, najlepsze rady forumowiczow nie pomoga.
          Zreszta jaos mnie juz odrzucilo od forum jako takiego z lekka, to zianie
          niechecia i czarne scenariusze.
          N arzazie zagladam bo kibicuje takim ludziom jak Mysia, czy Penelopa.
          • noie Re: granice tolerancji? 31.05.04, 22:15
            jednak swiat jest piekny :-)
            Pozdrawiam
            noie
            • anula36 Re: granice tolerancji? 31.05.04, 22:17
              A my to wiemy:) I jeszcze sie usmiechniemy do naszych niedobrych chlopow;)
              • noie Re: granice tolerancji? 31.05.04, 22:18
                zeby oni chociaz wiedzieli co maja....hihih ;-)

                noie
                • caorle Re: Mysia, 31.05.04, 22:37
                  możesz sprawdzić w swojej skrzynce. Doszedł mój list? Bo coś mi się chyba
                  schrzaniło...
                  Pozdrawiam:-)
                  • mysia_js Re: Mysia, 01.06.04, 00:09
                    juz doszedl!
                    do wszytskich:
                    dzieki za wszelakie posty. Bede zyc jak zylam, a jak sie sparze to bede plakac.
                    ot co!
    • Gość: krish Re: granice tolerancji? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 01.06.04, 08:57
      Odpowiadam na pytanie: Mysiu, jesteś STUKNIĘTYM ANIOŁEM. Ale chyba coś Cię
      uwiera...
      • anula36 Re: granice tolerancji? 01.06.04, 09:19
        to jasne, skrzydla:)
      • j_ar Re: granice tolerancji? 01.06.04, 09:53
        moze ona mu nie ufa?

        ;)
        • Gość: bella69 Re: granice tolerancji? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.04, 11:21
          żyje w podobnej tolerancji wzajemnej i jest mi na ogół z tym dobrze, ale mam
          też chwile zwątpienia. Przez kilkanaście lat małżeństwa wypracowaliśmy pewne
          reguły, ale nie są one czymś stałym, kiedyś granice były dużo węższe, teraz
          mamy więcej zaufania i ... możliwości. 10 lat temu nie pomyślałabym ,że mogę
          pozwolić na niekontrolowaną wymianę listów mail-i męża z kobietami.Dziś to jest
          faktem. Czasem oglądamy razem porno, ale często osobno, gdy jedno zmęczone śpi
          a drugiemu czegoś jeszcze brak.Przeszliśmy szczęśliwie przez zdrady, jesteśmy
          razem. Wcześniej nie tak wyobrażałam sobie miłość, ale wiem ,że to co nas
          łączy to MIŁOŚĆ właśnie. Nie anielska ,ale ludzka, bardzo ludzka.
    • Gość: dolores Re: granice tolerancji? IP: *.pl / *.enterpol.pl 01.06.04, 13:08
      ja tez funkcjonuje w takim zwiazku gdzie jest dozwolone sporo wiecej
      niz "normalne spoleczenstwo akceptuje" opiniami postronnymi przestalam sie
      sugerowac i jest mi z tym bardzo dobrze.przyznaj sie ze watek zalozylas przede
      wszystkim zeby sie pochwalic, co?:)))
      a jesli chodzi o carole to twierdze ze ma nieco zawężone horyzonty co wraz z
      drastycznymi opiniami i przekonaniem o wlasnej nieomylnosci stanowi malo
      strawna mieszanke.
      duzo szczescia zycze.
      • j_ar Re: granice tolerancji? 01.06.04, 13:21
        >przyznaj sie ze watek zalozylas przede
        > wszystkim zeby sie pochwalic, co?:)))

        :))))... ale czym pochwalic? rozumiem, gdyby ona w zamian chodzila do klubu
        gdzie faceci sie rozbieraja, ale tak? ;)
        • mysia_js Re: granice tolerancji? 01.06.04, 13:23
          a moze chodze? zart, bylam raz, posmialam sie z kolegow i poszlam do domu...
          • j_ar Re: granice tolerancji? 01.06.04, 13:26
            ;)
            • Gość: dolores Re: granice tolerancji? IP: *.pl / *.enterpol.pl 01.06.04, 14:04
              pochwalic sie ze jej sie uklada. i teraz siedzi i sie smieje pod nosem z
              wszystkich zgorzknialcow co pol swojego zycia spedzaja na wymyslaniu zakazow a
              drugie pol na probach ich egzekwowania:)
              • j_ar Re: granice tolerancji? 01.06.04, 14:06
                o qrcze..to typ zgorzknialego czlowieka jest typem najbardziej zorganizowanym
                zyciowo :))
              • j_ar Re: granice tolerancji? 01.06.04, 14:19
                a mi sie wydaje, ze byla ciekawa czy inne kobiety tez akceptowalyby gdyby ich
                facet ogladal inne gole dupy
                • anula36 Re: granice tolerancji? 01.06.04, 21:37
                  i wyszlo, ze sa takie, co akceptuja:)
                  • mysia_js Re: granice tolerancji? 01.06.04, 21:51
                    no nawet nie wiesz jak sie ciesze, ze jestes ty , dolores, ... a moze jest nas
                    wiecej?
                    i donosze, ze spalam dzis spokojnie a dzis juz zaczynam tesknic za
                    moim "gnojkiem" (wyjechal na kilka dni).
                    cium cium
                    • anula36 Re: granice tolerancji? 02.06.04, 01:41
                      mysle,ze wiele jest takich osob, ktore akceptuja w zwiazku wiecej niz
                      domniemana norma nakazuje, tylko sie do tego nie przyznaja bo boja sie
                      wysmiania, napominania,odrzucenia, wytykania palcem.
                      Tylko gdzie jest ta "norma"? Kto ja ustala? Dla mnie tylko i wylacznie
                      partnerzy. Przynajmniej we wlasnym domu nie trzeba sie poddawac ogladowi i
                      ocenie.
                      Ni e musimy byc doskonali,wystarczy,ze bedziemy szczesliwi:)
                      • bukfa Re: granice tolerancji? 02.06.04, 02:37
                        anula36 napisała:

                        > mysle,ze wiele jest takich osob, ktore akceptuja w zwiazku wiecej niz
                        > domniemana norma nakazuje, tylko sie do tego nie przyznaja bo boja sie
                        > wysmiania, napominania,odrzucenia, wytykania palcem.
                        > Tylko gdzie jest ta "norma"? Kto ja ustala?

                        Dla mnie granica normy jest zdrada w sensie zaangazowania z inna osoba.
                        Masturbacja, pornografia, kluby itp. tej granicy wcale nie naruszaja. Sa raczej
                        normalnym objawem meskiej seksualnosci. nie za bardzo rozumiem czemu kobiety
                        czuja sie czyms takim zagrozone?
                        • bella69 Re: granice tolerancji? 02.06.04, 09:29
                          Święta racja, bądźmy szczęśliwe . Ja też oglądam się za ciekawymi dla niego
                          dziewczynami i wspólnie z mężem komentuje. Jest nawet śmiesznie.I najciekawsze
                          jest to, że im na więcej mu pozwalam, tym mniej on z tego korzysta. gdy pracuję
                          po południu, często wychodził z kumplami na piwo, ale odkąd mu to sama
                          proponuje,jakoś częściej zostaje w domu.To samo ja, ponieważ mnie kiedyś
                          zdradził, zapytałam czy wybaczyłby mi zdradę "z zemsty". Powiedział,że tak, i
                          od kiedy mam pozwolenie, zupełnie przestało mnie to kusić.Nie uznaję "krótkiego
                          łańcucha" bo gdyby się zerwał...
                          Mysia, pozdrawiam i gratuluję życiowego podejśćia do faceta, to też człowiek,
                          wbrew pozorom.Bella
                      • noie Re: granice tolerancji? 02.06.04, 12:16
                        anula36 napisała:

                        > mysle,ze wiele jest takich osob, ktore akceptuja w zwiazku wiecej niz
                        > domniemana norma nakazuje, tylko sie do tego nie przyznaja bo boja sie
                        > wysmiania, napominania,odrzucenia, wytykania palcem.
                        > Tylko gdzie jest ta "norma"? Kto ja ustala? Dla mnie tylko i wylacznie
                        > partnerzy. Przynajmniej we wlasnym domu nie trzeba sie poddawac ogladowi i
                        > ocenie.
                        > Ni e musimy byc doskonali,wystarczy,ze bedziemy szczesliwi:)

                        Dziewczyny jestem z wami :-)
                        Pozdrawiam
                        noie
                        • j_ar Re: granice tolerancji? 03.06.04, 14:17
                          ja tez jestem z wami dziewczyny
                          hahahahaha :))))
    • Gość: mmax20 Re: granice tolerancji? IP: *.b.dial.de.ignite.net 02.06.04, 10:14
      Przyłączę się do tolerancyjnych wypowiedzi. Ty ufasz - jeżeli bezgranicznie, to
      faktycznie jesteś aniołem, ale czy to coś złego?
      pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka