Dodaj do ulubionych

Dawanie siebie w miłości

11.06.04, 11:09
Jestem pełna wątpliwości.

Co to znaczy?

Oddawać swoje ciało? Oddawanie=Branie?

Dawać swój czas?

Swoje pasje?

Kiedy miłość jest Miłościa, a nie uzależnieniem?
(czy możliwe jest włączanie myśli o Ukochanej Osobie raz dziennie?)

(gdy kocham, wciąż noszę Go w sercu/myślach?)

Miłość=Transcendencja? Wykraczanie Poza?
I tylko wtedy daje się w sposób czysty?


Zamieszało mi się.

Obserwuj wątek
    • kwieto Re: Dawanie siebie w miłości 11.06.04, 11:15
      Milosc - chyba wtedy gdy nie masz takich watpliwosci :")
      Dawanie... Potrafisz dac nie liczac na to ze Ci sie to w jakikolwiek sposob
      zwroci? To pono jest milosc...
    • Gość: az Re: Dawanie siebie w miłości IP: *.magtel.net.pl 11.06.04, 11:23
      Jeśli piszesz jakaś pracę na ten temat, to OK.
      Jeśli nie, to współczuję Twoim rozterkom.
      Co Cię obchodzą czyjeś definicje miłości, brania, dawania?
      Kochaj, i bądź kochaną.
      • caorle Re: Az się uniósł raz. 11.06.04, 11:25
        "Co cię obchodzą...:-)
        • Gość: az Re: Az się uniósł raz. IP: *.magtel.net.pl 11.06.04, 11:36
          > "Co cię obchodzą...:-)

          Tam było "Cię".
          Raz jeszcze bym się może i uniósł, ale szkoda mi na Ciebie atramentu. Ale
          wyłącznie "tu i teraz".
      • kvinna Praca? Na ten temat? I pytałabym tu? 11.06.04, 11:27
        i współczujesz rozterkom? I nie miewasz wątpliwości? I nigdy nie wątpisz?

        Tak sobie wczoraj myślałam przed zaśnięciem, a ponieważ nie sypiam z
        komputerem, pytam dziś przed południem...

        Azecie, kochając można niedokochać albo zakochać.
        Wiem, że waga na nic się tu nie przyda, ale...

        Konkluzja Pierwsza:

        Miłość to Wątpienie i kochanie mimo to.
        Zmaganie się ze sobą.

        (zapiszę sobie)
        • Gość: krish Re: Praca? Na ten temat? I pytałabym tu? IP: 62.233.233.* 11.06.04, 11:31
          Miłość to Wątpienie i kochanie mimo to.
          Zmaganie się ze sobą.

          Nieprawda. Taka wypowiedź sugeruje że miłość poddaje się analizom logicznym i
          rozumowi. Nieprawda. Jedno z drugim nic wspólnego nie ma. Ale to kwestia
          terminologii, co nazywamy miłością.
          • kvinna Twoja miłość podlega zatem tylko hormonom 11.06.04, 11:34
            Nie chcę niczego analizować!


            Potrzebuję kilku mądrych zdań do dalszych rozważań, snuję (może sama dla
            siebie) jakąś opowieść. Szukam w Was inspiracji.

            Mogę?
            • caorle Re: W Piśmie Świętym 11.06.04, 11:37
              pełno jest tego:-)))
              Ooo...na przykład przypowieść o dwóch synach...:-)
            • Gość: krish Re: Twoja miłość podlega zatem tylko hormonom IP: 62.233.233.* 11.06.04, 11:41
              Jakim hormonom? Miłość to byt osobny i bardzo niezalezny. Ona po prostu jest i
              nie podlega ani moim hormonom, ani Twojemu rozumowi. (choć chyba chciałabyś
              baredzo uwierzyć, że nad nią panujesz).

              Królik ma Rozum, i dlatego nigdy nic nie rozumie.
              • kvinna A Kubuś ma Bardzo Mały Rozumek 11.06.04, 11:45
                Nie o to idzie.

                Niepanowanie nad miłością oznacza zabójstwa popełniane w afekcie.

                O, to słowo.

                Miłość to nie tylko afekt.
                To za mało.

                Nie idzie mi też o to, że powinna łączyć się z odpowiedzialnością.

                Jak jest z dawaniem wtedy?
                • Gość: krish Re: A Kubuś ma Bardzo Mały Rozumek IP: 62.233.233.* 11.06.04, 11:50
                  zabojstwa w afekcie to niepanowanie nad nienawiścią i strachem. what's love got
                  to do with it? mamy chyba inne słowniki definicji.
    • Gość: krish Re: Dawanie siebie w miłości IP: 62.233.233.* 11.06.04, 11:27
      Kvinna, jak zwykle przesadzasz z tą analizą. Chcesz zrozumieć Lyncha, chcesz
      zrozumieś miłość chesz zrozumieć wiele innych rzeczy. Tu nie ma nic do
      rozumienia. Nie ma wzorca milosci w Sevres. Trzeba to czuć i dbać by dawalo
      szczęście i zadowolenie. A kalkulacje gdzie jest granica upierdalają wszystko
      in advance. Albo ryzykujesz na całość i jest szansa ze się uda lepiej od
      najśmielszych oczekiwań, albo można zaprowadzić ksiegę przychodów i rozchodów
      miłości. Tylko wtedy nigdy nie dostaniesz tego smacznego. :)
      • kvinna Lynch 11.06.04, 11:32
        Nie czujesz dowcipu, gdy mówię, że Lynch jest niezrozumiały?
        O tym już tyle napisano...

        Lyncha czuję.
        Dreszcze chwilami.

        Analiza?
        Myślenie może.

        Kochasz jakąś Ją, gdy ona ma Cię w pięcie?
        Bardziej niż siebie?

        Miłość to tylko uczucie?
        Jeśli tak, to pozwolę ją sobie nazwać sentymentalizmem.

        A umysł? A ciało?

        • kwieto Re: Lynch 11.06.04, 11:36
          > Jeśli tak, to pozwolę ją sobie nazwać sentymentalizmem.

          Owszem. Milosc widziana z boku to kicz przepotworny.
          Dla "zainteresowanych" - piekno nie do opisania
          • kvinna Uu, nie o to chodzi 11.06.04, 11:42
            Ciepło mi się robi, gdy moje dwa ptaszki całują się z języczkiem dziobkami.
            Powiesz, że to instynkt...

            Nie czepiam się formy wyrażania uczuć.
            Nic mi do tego.

            Uczuciowość nie równa się miłość.
    • caorle Re:Miłość nie zna 11.06.04, 11:28
      śmierci.A przed śmiercią się nie obronisz.Jaki z tego wniosek?
    • j_ar Re: Dawanie siebie w miłości 11.06.04, 11:44
      dawanie siebie w milosci?

      hmm... nie mam pojecia, jakos nie wpadlo mi nigdy do glowy aby zastanawiac sie
      nad dawaniem siebie w milosci, nie widze powodow aby klasyfikowac co daje a
      czego nie w milosci, bo jak to? liste mialbym sobie zrobic? ;)
    • ulena1 Re: Dawanie siebie w miłości 11.06.04, 11:54
      Miłość to taki stan ducha, w którym się nie zastanawiasz ile dajesz, a ile
      zabierasz. Robisz tyle na ile chcesz, i tyle na ile możesz. Jeżeli siedząc z
      ukochanym myślisz o ilości dawanych i odbieranych uczuć sugeruję zastanowić się
      nad tym co nazywasz "miłością".
      • kvinna Nie mam ukochanego 11.06.04, 11:57
        Popadłam byłam tylko w stan zwany myśleniem...
        • ulena1 Re: Nie mam ukochanego 11.06.04, 13:43
          To poczekajmy aż będziesz miała, wtedy zobaczysz, że wszystko o czym myślałaś d
          tej pory straci sens.
          I tego Ci życzę.
          • kvinna Dziękuję 11.06.04, 13:46
            Dość dobrze mi w stanie "niekochania" człowieka/mężczyzny.
            Życie jest piękne.
    • iwan_w Pamiętasz naprawiacza skrzypiec? 11.06.04, 13:17
      I jego rozmowę w księgarni prowadzonej przez przyjaciółkę?


      To ja będę trochę jak on. 75 %. Na wszelkie możliwe sposoby.
      • kvinna Przypomnij mi... 11.06.04, 13:45
        I pamiętaj, że N.S. był w dużej mierze manipulantem. Cynicznym. Umysł i Ciało.
        Duch był nie dla ludzi. Dla skrzypiec i muzyki.


        • iwan_w No, że za dużo, 75 % książeczek o tym 11.06.04, 13:55
          Z jego cynizmem sprawa niezupełnie jasna.

          Przede wszystkim był niedookreślony.



          P.s.
          kvinna@NOSPAM.gazeta.pl

          ?
          • kvinna za dużo książek o miłości? 11.06.04, 14:10
            Nie.

            Proszę mnie nie kasować-wtedy mam odruch tupania :)

            U papużek to instynkt czy "manie się ku sobie"?
            Chyba kupię im budkę lęgową.

            Chcesz papuziątko?
            Śmiecą mocno, ale poza tym są przemądre.
            I dziobią w najbardziej czułe miejsca. Dłoni.

            p.s. kvinna@gazeta.pl
        • tea_time Re: Przypomnij mi... 11.06.04, 14:17
          Manipulantem?! Czy mozna sie tak roznic w interpretacji filmu/postaci? Mozna.
          Jejejej:)
          Tea
          • kvinna Tak 11.06.04, 14:20
            Dlaczego ten film miał taki a nie inny tytuł?
            • tea_time Re: Tak 11.06.04, 14:23
              Chlod serca nie musi oznaczac manipulacji ( uczuciami innych). Nie oznacza w
              tym wypadku zdaniem moim.
              Tea
              • iwan_w właśnie 11.06.04, 14:24
                Zgadzam się.
            • iwan_w strzelam: 11.06.04, 14:23
              atrofia uczuć?
              • tea_time Re: strzelam: 11.06.04, 14:26
                Dokladnie tak. Cos najbardziej smutnego na swiecie. Tea
              • kvinna Przeczytałeś w recenzji, wywalam język :) 11.06.04, 14:26
                i uważacie, że to szczytne?

                Godne człowieka?
    • Gość: sasanka Re: Dawanie siebie w miłości IP: 80.48.118.* 11.06.04, 14:08
      A kiedy zaczyna się ta prawdziwa miłość, kiedy już etap zauroczenia przechodzi?
      Czy wtedy gdy już nie masz tak często 'motyli w brzuchu', ale nie możesz żyć
      bez tej drugiej osoby?
      • kvinna Sorry za osobiste wynurzenia, ale pomyślałam dziś 11.06.04, 14:19
        rano, że tylko z osobą, którą się kocha można uprawiać seks francuski. I-drugi
        biegun-bez końca się przytulać.

        • iwan_w hi,hi...:) 11.06.04, 14:21
          Wiedziałem, że o seksie też będzie...;)
          • kvinna Tea kiedyś cudownie napisała, że jeśli Miłość to 11.06.04, 14:25
            róża, to erotyka jest zapachem róży.

            Powiedzmy, że chodzi mi o ten rodzaj miłości. Eros.
            • iwan_w a o winie słyszeliście? 11.06.04, 14:32
              Smak wina to jego ciało, wygląd - szata, zapach - duch.


              Też ładnie.


              Czy ja zmieniam temat? 75 %.
        • tea_time Re: Sorry za osobiste wynurzenia, ale pomyślałam 11.06.04, 14:29
          Nie i nie. Tak i Tak dla Ciebie. I tez ok:)
          Tea
      • tea_time Re: Dawanie siebie w miłości 11.06.04, 14:30
        Bardzo prosze mnie nie prowokowac sformulowaniem prawdziwa milosc:)
        Tea
        • kvinna A kto tak napisał? 11.06.04, 14:33
          :)
      • tea_time Re: Dawanie siebie w miłości 11.06.04, 14:38
        Sasanko, prawdziwa milosc to maslane maslo. Moim zdaniem.
        Tea
    • kvinna To ja uszczegółowię, co mnie trapi :) 11.06.04, 14:31

      Jak dawać i zapominać o kimś, do kolejnego razu

      Jak dawać i wychodzić cało (nie, nie mam poczucia, że coś zabieram sobie)

      Jak dawać swobodnie (co nie znaczy, że daję zmuszona - nie)

      Jak nie mieć żadnego poczucia winy w miłości?
      (zakładam, że nikogo swoim kochaniem nie krzywdzę)

      Przecież kochaniem można też krzywdzić.

      To bardziej skomplikowane niz się wydaje.

      • tea_time Re: To ja uszczegółowię, co mnie trapi :) 11.06.04, 14:32
        Kwinna, jestes mistrzynia za-macenia przy uszczegolowianiu:))
        Tea
        • kvinna Cogito ergo 11.06.04, 14:34
          rybka :)
          • tea_time Re: Cogito ergo 11.06.04, 14:36
            Nie kusi Cie czasem nie byc zgodna z jej powszechnym obrazem?:)
            Tea ( Ryba pod prad:)
            • kvinna zodiakalnie? 11.06.04, 14:51
              ja nie...

              tylko ten sum jest rybką.
              • iwan_w __________ 11.06.04, 15:50
                Była informacja: wiadomość wysłana.

                Ale w skrzynce z wysłanymi - brak.

                Kwestia ustawień czy jeszcze raz posłać?
                • kvinna Wyślij 11.06.04, 16:03
                  Spróbuję odebrać wieczorem.
    • jmx Re: Dawanie siebie w miłości 11.06.04, 15:55
      kvinna napisała:

      > Jestem pełna wątpliwości.

      Prawdziwa miłość jest większa od strachu o własną osobę.
      Wypływa z serca (duszy) i dzieje się po prostu.

      Dlatego nie da się wyprowadzić teoretycznego modelu ani omówić zagadnienia
      przed.
      • kvinna Dzięki 11.06.04, 16:04
        Coś dalej?

        Tak coś czuję, dlatego napisałam o tej transgresji...
        • jmx Re: Dzięki 12.06.04, 02:25
          kvinna napisała:

          > Coś dalej?

          Praktyka.... :-)

          Opiekujesz sie ptaszkami, roślinami jak sądzę też, podlewasz, karmisz,
          rozmawiasz, bawisz się. Czy przez to masz wrażenie, że coś tracisz? siebie?
          własną tożsamość? I z ludźmi jest dokładnie tak samo :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka