Dodaj do ulubionych

nienawiść do matki..

13.05.12, 17:14
witam,
postanowiłam napisac bo zastanawiam się czy moja matka jest faktycznie toksyczna, czy sobie to wmawiam, ogólnie ostatnio w myslach ciagle wymyslam co jej powiem jak bede z nia rozmawiać, że jej wygarne, ale ..no własnie nie robie tego.
Zacznę od poczatku, w zeszłym roku chodziłam na terapie, po rozwodzie, ale wyszły jakies cyrki z matką tzn ze moje relacje z mężem są wynikiem złych relacji z matką.
Otworzyła się puszka Pandory...
terapie przerwałam, tłumaczyłam sobie ze nie mam kasy, ale chodziło o to ,że ból był tak duzy ze "uciekłam"
W dziecinstwie nie było przytulania, nigdy nie usłyszałam od matki słów;kocham Cie, nie czułam się z nią bezpiecznie, nie szanowała mojej prywatności, nawet jak sie kapałam , wiadomo człowiek dorasta i nie chce byc podglądany, to wchodziła do łazienki np po pranie..to była masakra..
pamietam ten jej wzrok...straszny , zimny, zły.
jedzenie i ubranie to było.ale uczucia niestety nie pamietam.....
Ciągle tylko ze nic nie potrafie, ze nic nie umiem,ze jestem fajtłapa bo robie plamy na ubraniu,, itp, itp
Nigdy sie ze mna nie bawiła, nie pamietam, zeby choc raz mi przeczytała ksiązke, kompetnie NIC
jak cos próbowałam jej powiedziec to mi mówiła,ze przeciez nas wychowała, ze było tak cięzko, ze tyle musiała, ze ojciec jej nie pomagał, znaczy sie mój tata, ze musiała sama wszytsko robic, ze przeciez chocdziła na spacery, ze jezdzilismy nad morze.....
ale co z tego????????jak ja jej nie pamietam!

cd
teraz do mnie wydzwania i sie wypytuje np co z praca, czy jestem zdrowa, czy mój syn zdrowy, jak mnjie to wk**w.//.
no i staram sie normalnie odpowidac, ale no juz mi nerwów brakuje, i mówie po co sie tak pyta, to mówi mi ze się martwi
i co takiej kobiecie powiedziec?
wiem, ze choruje, jak dzwoni, opowiada ze nie spała cała noc, ze ja w klatce dusi ze to ze tamto, i same wyrzuty...na wszystkich
jak pojade w odwiedziny ciagle mam nadzieje,ze cos sie zmieni, ale po dniu, dwóch znowu wrzaski ze wziełam nie ta szklanke, ze mam sprzatac, ze jestem syfiara, ze mam isc na spacer bo jest odpowiednia godzina, ze to ze tamto, jak wyjade mieszkam 200 km od niej to odpoczywam psychicznie ze 2 tygodnie, a przed wyjazdem 2 tygodnie juz sie denerwuje

to tylko częśc
co mam robic z ta sytuacją??? co jej powiedziec???

z jednej strony żal mi jej...
pomaga w kwestii finansowej jak moze , wysyła paczki(!!) ale nigdy nie pomogła jak moje dziecko było chore, choc od lat siedzi w domu i nic nie robi, tzn zajmuje sie dome....ehhhh błędne koło..
ostanio był tata w odwiedziny, ona nie przyjechała, choc chciałam, to cos tam wymysliła, ze sie zle czuje, i wydzwaniała z 4 razy czy juz jadłam jedzenie od niej....

POMOCY BO JA WARIUJE!!!!!
zaczełam ja wzywac w myslach od najgorszych.....wyłaczyłam telefon bo mnie tak wnerwia...i mam wyrzyty, bo mi potem powie ze nie chce z nia gadac.....




Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: nienawiść do matki.. 13.05.12, 19:02
      Źle , bardzo źle ,że przerwałaś terapię, bo może zobaczyłabyś w końcu swoje problemy we właściwym świetle; jesteś dorosła, a jak dziecko, ciągle i ciągle zabiegasz o uwagę niedobrej matki. No miałaś złą matkę, a ty zamiast albo wygarnąć w końcu, albo odciąć się od takiej matki, ciągle chcesz, by zaczęła być matką. No nie każdy ma dane mieć dobrą matkę, ty nie miałaś i z tego powodu zawalisz sobie życie? Idź na tę terapię, koniecznie.
      • zrozpaczonakasia77 Re: nienawiść do matki.. 13.05.12, 20:03
        niby się odcięłąm juz kilka lat mieszkam w innym mieście...
        nie wiem jak się zachować
        mam ogromny żal do niej, nie potrafie wybaczyć
        nigdy nie dała mi wsparcia
        darła sie tylko ze trzeba sprzątać, sprzątac ja pierd.....ole
        co mam przestać odbierac telefony?????co robic?
        ona sie pyta np jak praca czy dostałam wypłate, ile, jak zdrowie,
        czy to sa normalne pytania , czy nie
        błedne koło
        a ostatnio całą złosc w sobie mam taka wielką, ze nie wiem jak to rozładować.....

    • bibe08 Re: nienawiść do matki.. 13.05.12, 20:44
      Kasiu jesteś DDD (dorosłym dzieckiem rodziny dysfunkcyjnej). Miałem podobnie do Ciebie złość do rodziców o kiepskie zimne, bez okazywania uczuć dzieciństwo. Wszystko to przeniosłem na swój związek i na swoje małe dzieci. Dojrzałem do decyzji o poszukiwaniu pomocy dla siebie dopiero w wieku 45 lat, wtedy gdy za mną zostały hałdy gnoju którego narobiłem w małżeństwie i dorosłym już wtedy dzieciom. Moim zdaniem tylko terapia DDD/DDA może pomóc Ci uwolnić się os demonów dzieciństwa. Poszukaj najbliższej poradni leczenia uzależnień tam otrzymasz bezpłatną pomoc albo adresy gdzie prowadzona jest terapia. Powodzenia kochana.
    • w.0 Grzeczna coreczka... 13.05.12, 22:05
      I po co to robisz? masz matke potwora i jeszcze jej dziekujesz,ze cie traktuje jak Kopciuszka?
      Potraktuj ja tak samo. I nic od niej nie oczekuj ani nie bierz. Paczki to forma kontroli nad wami w ten sposb wchodzi wam ze swoja trescia w wasze poukladane zycie.

      Moim zdaniem powinnas wrocic na terapie...I przerobic koszmarna matke.

      czy jest toksyczna? Az za bardzo!
      • renkaforever Re: Grzeczna coreczka... 14.05.12, 05:19
        Ty masz powazny problem ze soba. Wszystko, co zrobilas w zyciu, to przeciez twoj wybor, nikogo innego. To ty zaczelas sie kapac, nie pytajac, czy ktos nie potrzebuje skorzystac z lazienki, bo masz zamiar ja zajac na 15 minut. Matka ma scisle zorganizowany czas i to nie jej wina, ze ty siedzisz tam, ona musi to pranie zabrac. Jest chora, a ty masz nie wiadomo o co pretensje. Starsza osoba ma rozne dolegliwosci i ciesz sie, ze zamiast przyjechac, cos ci przyslala do jedzenia. To bylo bardzo mile. Wychowala cie, dajesz sobie rade we wszystkim, dzieki niej. Bo byla wymagajaca i surowa. W Polsce kazdy slyszal, ze jest "ofiara, glupolem itd" takie nazewnictwo nie mialo duzego ladunku emocjonalnego , bylo naduzywane owszem i nie powinno miec miejsca, ale nie bylo traktowane tak powaznie, jak teraz. Taka byla kultura i zreszta jest dalej, tyle, ze moze wszystko wydaje sie bardziej kolorowe i ladniejsze niz kilkadziesiat lat temu.Teraz za to slowo k..wa umieja wymawiac male dzieci. To jest szok! Ty sobie nie ulozylas zycia, a ona do dzisiaj jest mezatka. To ty wybralas sobie meza i sie rozwiodlas, to swiadczy o niedojrzalych wyborach. Moze jeszcze matke za te swoje niedojrzale wybory bedziesz winic? hehehhe Kobieto zapamietaj sobie na cale zycie:
        twoje zycie, twoje wybory, twoje nagrody lub kary. Nigdy nie win nikogo, bo to to TY dokonujesz wyboru. Terapia jak najbardziej, wiele rzeczy musisz sobie ustawic w glowie, a przede wszystkim zgode z rodzina. Rozbilas swoje malzenstwo z takich czy innych powodow i dalej rozbijasz tym razem swoje wiezy rodzinne. Potem dziecko bedzie twoja ofiara, bo wpadnie w jakies nerwice i zacznie szukac ukojenia w postaci alkoholu lub narkotykow.. a dalej to mozesz sobie pofantazjowac , bo zlo sie toczy jak kula sniegowa. Nie wierz tym radykalnym "uzdrowicielom emocjonalnym" i teoriom o toksycznych matkach. Toksyczne matki to przede wszystkim rozbijaja swoje rodziny i pozbawiaja dzieci wsparcia materialnego i emocjonalnego. Nie okazywanie milosci to byla regula w Polsce komunistycznej, bo taki byl model lansowany. Gdzie tu winic dzielna kobiete, ktora musiala czesto przejac role meska, bo maz okazal sie slaby w niektorych sprawach. . Bywa i tak i trzeba to tez zrozumiec.
        • zrozpaczonakasia77 Re: Grzeczna coreczka... 14.05.12, 07:57
          hmm,
          co do kapania, skad wiesz,że nie pytałam????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          błagałam ,ze wchodze dosłownie na 5 minut i zeby nikt mi nie wchodził, to za minute właziła.
          jej małzenstwo przetrwało, oczywiscie, tylko ze w ogóle nie rozmawiaja, a ojciec ucieka na całe dni z domu, bo wrzasnie na niego jak np wezmie nie ta filizanke.i itp itp.
          a ona do mnie dzwoni z zalem i pretensjeami ze ojca nie ma w domu i jej nie mówi gdzie jedzie, nie dziwie się szczerze mówiąc.
          jest mężatka ale wiecej było kłótni niz dni bez...nie odzywali sie do siebie po 3 miesiace 2 razy w roku.
        • eirene-the-best Re: Grzeczna coreczka... 14.05.12, 13:51
          Gdzieś Renka napisałaś ,że jesteś po terapii? Na podstawie tego Twojego tekstu tutaj mogę powiedzieć,że nie masz pojęcia o temacie, o którym się tak autorytatywnie wypowiadasz.
          Muszę powiedzieć,że często w swoich tekstach projektujesz na innych swoje nieakceptowane uczucia ,emocje i motywy.
          • renkaforever Re: Grzeczna coreczka... 15.05.12, 06:21
            Po prostu takich masz rodzicow, jakich masz. To, ze ustalisz winnego, to ci troche ulzy? Co to zmieni? To sa twoje wybory, ludzie wchodza do naszego zycia z buciorami i jak nie chcesz tego, to im mowisz to. Oni dalej sie laduja i nic ich nie obchodzi. I tak jest cale zycie. Nie da sie tego uniknac. Mozesz raz sie wycofac, ale w koncu musisz sobie wypracowac strategie obcowania z takimi ludzmi i to taka, zeby ich i siebie zbytnio nie zranic, ale zeby osiagnac efekt pozytywny. Nie zmienisz czlowieka, siebie mozesz. O to mi chodzi wlasnie, ze ty musisz zaczac szanowac swoje wybory i tak wybierac, zeby tym ludziom albo nie wchodzic w droge, albo ustalic warunki na jakich sie odbywa wasza komunikacja.To ze matka jest taka, jaka jest, nie powinno miec wplywu na twoje wybory. Bo to twoje zycie i ty jestes za swoje zycie odpowiedzialna, nie twoja mama. Jak jestes za swoje wybory odpowiedzialna, to doceniaj dobre wydarzenia, a unikaj tych , ktore sa destrukcyjne dla ciebie i twojej rodziny. Co jest zlego w prezencie? Nic. Natomiast wprowadzanie zametu abo to, a bo tamto itd itp to nie ma sensu, bo poglebia destrukcje. Jesli nawet pytalas o te lazienke, to musisz sie pogodzic z faktem, ze w polskiej kulturze nikt dzieci nie szanowal. Nie mialy zbyt wiele do powiedzenia. Mialy sie sluchac rodzicow i dobrze uczyc sie w szkole. Powszechna byla przemoc, mysle zreszta ,
            ze dalej jest. Pewnie to jest trudne do zaakceptowania , ale taka jest nasza kultura. Kulture zmienic...to trzeba pokolen!!! Taka jest moja opinia i ja sie teoria nie zajmuje , mam mase doswiadczen zyciowych i raczej nie zycze wam takiej terapii jaka przeszlam. Nikt by nie wytrzymal. A w koncu czego masz sie wstydzic? Swojego ciala ? Piekna ? Na silowni baby w szatni na golasa chodza i zeby chociaz ciala mialy.. wiadomo, sa rozne..nikt sie nie wstydzi.
            • leda16 Re: Grzeczna coreczka... 20.05.12, 08:09
              renkaforever napisała:

              To, ze ustalisz winnego, to ci tro
              > che ulzy? Co to zmieni?


              Zmieni wszystko! Zamiast samej dźwigać poczucie winy, że spaprała sobie życie debilnymi wyborami i z dziecka półsierotę bez ojca zrobiła, matkę chce w poczucie winy wpędzić, taki kamień młyński uwiesić u szyi starej, schorowanej kobiecie, żeby do końca życia pod jego ciężarem się uginała a córuś prosto stąpała egoistyczną makówkę w chmurach nosząc. Żydzi, to kozła ofiarnego mieli, którego za swoje grzechy batami na pustynię gnali, ta z matki kozła zrobiła i dalejże "toksynę" batożyć. Niewinnego zwierzęcia szkoda, a własnej matki bźdźągwa nie żałuje. Nad sobą i swoimi decyzjami tylko by się użalała. Matkę chce zmieniać na taką, coby jej pasowała. A siebie zmienić ani myśli...Za trudno pewnie, matkę flekować łatwiej. Nie boli i nic nie kosztuje.



              >To ze
              > matka jest taka, jaka jest, nie powinno miec wplywu na twoje wybory.


              I nie miało.Bo ona była od podejmowania decyzji a od kajania się za własną głupotę chce matkę wrobić. Nienawidzi za to, że życie jej dała. Ojca dziecka, którego kopnęła w zadek, nie nienawidzi. Za to swoje dziecko nienawidzi, tylko jeszcze o tym nie wie.


              w polskiej kulturze nikt dzieci nie szanowal.


              Nie tylko w polskiej. Pedocentryzm to wymysł schyłku XX w. Jeszcze 100 lat temu od 8-mego roku życia zapierdzielały po 10 godz. w fabrykach i ani im w głowach nie powstało matkę i ojca "toksyną" nazywać.



              A w koncu czego masz sie wstyd
              > zic? Swojego ciala ? Piekna ? Na silowni baby w szatni na golasa chodza i zeby
              > chociaz ciala mialy.. wiadomo, sa rozne..nikt sie nie wstydzi.


              A w starożytnej Grecji chłopy igrzyska na golasa odprawiały bez wstydu nijakiego. Oj, było na co popatrzeć :). A dzisiaj co bardziej liberalni rodzice kapią się nago ze swoimi dziećmi. Ale wstydzić się własnej matki, która w dzieciństwie bźdźiągwie usraną dupę wycierała do kołtuństwo godne IX wieku :))).
              • kropidlo5 Re: Grzeczna coreczka... 25.06.12, 02:53
                Ah przeoczylem ten kasek sadystki.


                Leda16 napisała:
                >
                Zamiast samej dźwigać poczucie winy, że spaprała sobie życie
                > debilnymi wyborami i z dziecka półsierotę bez ojca zrobiła, matkę chce w poczuc
                > ie winy wpędzić



                jak mozna kogos wpedzic w poczucie winy? przeciez czlowiek sam dokonuje wyborow (chyba sama tak napisalas?)


                , taki kamień młyński uwiesić u szyi starej, schorowanej kobieci
                > e, żeby do końca życia pod jego ciężarem się uginała a córuś prosto stąpała ego
                > istyczną makówkę w chmurach nosząc
                .

                jak mozna komus uwiesic kamien? czlowiek sam dokonuje wyborow. jak matka nie chce to jej nikt kamienia nie zawiesi. a ze jest stara- kazdy bedzie kiedys stary i kazdy byl mlody.




                Żydzi, to kozła ofiarnego mieli, którego za
                > swoje grzechy batami na pustynię gnali, ta z matki kozła zrobiła i dalejże "to
                > ksynę" batożyć. Niewinnego zwierzęcia szkoda, a własnej matki bźdźągwa nie żału
                > je.


                A skad wiesz, ze nie zaluje? Masz na to jakis dowod? Nie.

                Nad sobą i swoimi decyzjami tylko by się użalała. Matkę chce zmieniać na ta
                > ką, coby jej pasowała. A siebie zmienić ani myśli...Za trudno pewnie, matkę fle
                > kować łatwiej. Nie boli i nic nie kosztuje.


                Ma pelne prawo oczekiwac od kazdego w tym matki zachowan respektujacych jej prywatnosc i godnosc. Ma tez pelne prawo uzalac sie nad wlasnymi decyzjami, jej decyzje, jej uzalanie.

                >
                >
                >
                >
                > I nie miało.Bo ona była od podejmowania decyzji a od kajania się za własną głup
                > otę chce matkę wrobić. Nienawidzi za to, że życie jej dała. Ojca dziecka, które
                > go kopnęła w zadek, nie nienawidzi. Za to swoje dziecko nienawidzi, tylko jeszc
                > ze o tym nie wie.



                Skad to wszystko wiesz? Nigdzie to nie bylo napisane.


                >
                >
                > Nie tylko w polskiej. Pedocentryzm to wymysł schyłku XX w. Jeszcze 100 lat temu
                > od 8-mego roku życia zapierdzielały po 10 godz. w fabrykach i ani im w głowach
                > nie powstało matkę i ojca "toksyną" nazywać.
                >



                a starcow sie zrzucalo ze skaly albo zostawialo w lesie na pozarcie wilkom, i co z tego?



                >
                >
                > A w starożytnej Grecji chłopy igrzyska na golasa odprawiały bez wstydu nijakieg
                > o. Oj, było na co popatrzeć :). A dzisiaj co bardziej liberalni rodzice kapią
                > się nago ze swoimi dziećmi. Ale wstydzić się własnej matki, która w dzieciństwi
                > e bźdźiągwie usraną dupę wycierała do kołtuństwo godne IX wieku :))).




                Kazdy podejmuje decyzje wedle wlasnego uznania i nie jest too twoj interes w zadnym stopniu.





                Jak widac, bardzo latwo rozprawic sie z madrosciami Ledy, jak sie trzyma konkretow. Cala jej sila polega na tym, ze pisze bzdury, ale w napastliwy sposob i rozjusza adwersarzy, ktorzy nie potrafia potem trzymac sie prostej logiki. Ale na spokojnie Leda nie istnieje jako forumowicz, sila argumentacji zero, sila perswazji minus sto!!!
                >
        • mouse13 Re: Grzeczna coreczka... 16.05.12, 22:21
          Nic nie usprawiedliwia gnojenia własnego dziecka. Matce było cieżko, ale takie toksyczne zachowania nie są spowodowane sytuacją życiową. Złe traktowanie nie wynika z biedy czy zapracowania, to jest podświadome odrzucanie swojego dziecka.
          • kalistera Re: Grzeczna coreczka... 16.05.12, 23:12
            Mouse13 masz rację! Prawdopodobnie Matka sama była w ten sposób wychowywana i nieświadomie go powiela .Co nie zmienia faktu,że dla dziecka są to bardzo bolesne i raniące zachowania.W takim wypadku nienawiść jest całkiem zrozumiała i uprawniona.Nie znaczy to,że dziecko nie ma również pozytywnych uczuć do matki.Miłość od nienawiści dzieli bardzo cienka granica i uczucia te są czesto tak wymieszane,że trudno je odróżnić.Widać to zresztą w tym wątku,jak ta sytuacja jest bolesna dla Kasi.
            Pytasz Kasiu jak masz się zachowywać? Uważam,że powinnaś powiedzieć matce o swoich uczuciach do niej.Powiedzieć i na bieżąco reagować gdy się zachowuje źle w stosunku do Ciebie.Przeglądając forum widziałam dawniejsze wątki na taki sam temat. Spróbuj odszukać wątek:Toksyczna matka-potrzebuję wsparcia i rady-aglaonike77 oraz :Jestem uzależniona od matki-nikita83, może tam znajdziesz pomocne Ci rady.
            • renkaforever Re: Grzeczna coreczka... 17.05.12, 05:28
              Gnojenie wlasnego dziecka to by sie interwencja policji skonczylo..mysle, ze ta matka pokazala nieraz jak kocha swoje dziecko, jak o nie dba , jak poswiecala swoje zycie dla wychowania tego dziecka na czlowieka . Sam fakt, ze maz jest z nia , ze ona przysyla prezent jak nie moze przyjsc takie drobiazgi daja pewien obraz.. Niewlasciwe stosunki matka- corka w tym przypadku to bym okreslila jako niedojrzalosc corki do roli doroslej corki. Do wszystkiego musimy dojrzec, wtedy podejmujemy dobre decyzje. Ale to dojrzewanie to proces dlugi i skomplikowany. I ja uwazam ze trzeba zalozyc jedno: matki nie zmienisz , mozesz tylko zmienic siebie i swoj stosunek do tej sprawy. To jest sprawa emocji i to ty corka musisz pogrzebac w swoich emocjach i tylko ty je mozesz uspokoic. Akceptujac dobro a odrzucajac kategorycznie to co zle dla twoich emocji.
              • zrozpaczonakasia77 Re: Grzeczna coreczka... 17.05.12, 07:50
                mam wrażenie ,że kompeletnie nie rozumiesz...
                ona mi przysyła prezenty, bo ma wyrzuty sumienia, ze znowu mnie odrzuciła, i nie chciało jej sie do mnie przyjecchac, a okazało sie, ze do sklepu chodziła jakos w ten dzien, a do mnie nie przyjechała (godzina drogi) bo sie zle czuła..........
                jakbys sie czuła???? zreszta to nie pierwszy raz!!!!!!
                ja musze sie pytac czy moge jechac do rodziców, a ona mi odpowiada; , nie teraz , teraz za zimno, teraz sie zle czuje, teraz wyjezdzam, potem okazuje sie ,ze jednak nigdzie nie wyjezdza!!!!!!
                i jakbys sie czuła???? byłoby by Ci miło???
                potem przysyła paczuszke, jak gdyby nigdy nic.....
                interwencja policji by pewnie była nie raz , bo raz zaginełam i nie mogli mnie znalezc cały dzień, miałam niecałe 3 lata! jak sie znalazłam zostałam pobita za to....
                i wiele innych historii....


                • leda16 Re: Grzeczna coreczka... 20.05.12, 08:22
                  zrozpaczonakasia77 napisała:

                  > mam wrażenie ,że kompeletnie nie rozumiesz...



                  Ona rozumie więcej niz tobie uda się "zrozumieć" przez całe życie. Po polsku rozumie na pewno tyle, że ty chiński słyszysz.


                  > ona mi przysyła prezenty, bo ma wyrzuty sumienia,


                  O czyżby udało ci się zmanipulować matkę niewdzięczna, niedorozwinięta uczuciowo psychopaciczko?

                  do mnie nie przyjechała (godzina drogi) bo sie zle czuła....
                  > ......
                  > jakbys sie czuła????


                  Widać swoje czujstwo uważasz za najważniejsze. Samopoczucie chorej matki to dla ciebie mniej niż pryszcz.
                  • cyryl-z-glinki Re: Grzeczna coreczka... 21.05.12, 12:53
                    Ho,ho,ho !
                    Po długim milczeniu, odezwała się nasza naczelna- forumowa,radosna sadystka !
                    A już myślałem,że Ledzie przestało taką frajdę sprawiać czerpanie radości z gnojenia wszystkich wokół.Gdzieś napisała,że teraz ma inne rozrywki. Jednak ludzie się nie zmieniają,nie tacy jak Leda !
                    Widzę znaczne podobieństwa charakterologiczne między matką autorki wątku ,a Ledą.
                    Coś w tym jest,że podobieństwa się przyciągają.
                    Cyryl

                    Kim jesteśmy-może być błędem naszych rodziców.Kim pozostaniemy-za to odpowiadamy sami.
              • zrozpaczonakasia77 Re: Grzeczna coreczka... 17.05.12, 08:04
                aha, mój tata odseparował sie od matki, i nie odzywaja sie juz kilka miesięcy, nawet obiady je na miescie, znika na całe dnie, mówi, ze jakby był w domu to by na bank sfiksował a powiem ,ze i tak podziwiam go ze nie wrzasnał jak wyzywała go od niedojd, i ciagle z wszystkeigo niezadowolona, wszytsko odkad pamietam robił zawsze zle....ma dosyc z tego co wiem...takze nie jest tak do konca jak twierdzisz...
                • renkaforever Re: Grzeczna coreczka... 18.05.12, 08:33
                  Ona ma problem, to widac, ale ciebie to nie uszczesliwi, kiedy to przyznasz. Ty musisz zmienic swoje wyobrazenie o tym, co powoduje takie zachowanie matki. Bo wyglada na to, ze czytasz w jej myslach, a to niemozliwe:) Mozesz tylko opierac sie na tym, co widzisz, a temu ciagle towarzysza negatywne uczucia i nieufnosc , chociaz to, co widzisz wcale nie jest negatywne. Poniewaz od dziecka masz zakodowane negatywne reakcje , niezadowolenie, wstyd za matki zachowanie , to cokolwiek ona zrobi, ty traktujesz z podejrzliwoscia, ze znowu zostaniesz zraniona. Oczekujesz tego podswiadomie i jestes raniona, tyle, ze przez swoje wlasne mysli na temat mamy zachowania. To jest twoja interpretacja wydarzen i ona powoduje twoj niepokoj.
                  Czyli sama sobie jestes winna... Taka jest moja teoria. Mama ma prawo czuc sie zle, bo jest dosc stara i miala stresujace zycie. Jest moze upierdliwa, bo zycie miala upierdliwe i malo przyjemnosci, a duzo stresu. Nie oczekuj, ze sie zmieni. Ty dojrzej do komunikacji na poziomie doroslej corki. To odwrocenie rol, mama- corka. Potraktuj mame jak dziecko, a nie jak mame. Sprobuj, zobaczysz, ze bedzie zaskoczona, ale potem sie przyzwyczai. Moze nawet bedzie jej z tym wygodniej. W koncu nikt sie z nia nie piescil..w zyciu. Ciezki miala los.
                  • hatroha Re: Grzeczna coreczka... 18.05.12, 10:31
                    Wyobraź sobie, że twoja córunia jest taka wobec Ciebie...
                    Matka jest po to by ją kochać, reszta sie nie liczy!
                    • eirene-the-best Re: Grzeczna coreczka... 18.05.12, 13:06
                      To,że się matkę kocha,to jest jedna sprawa.
                      Druga to taka,że może nas ta matka wpieniać tak,że nie umiemy sobie z tym poradzić.
                      Dzieci wobec rodziców mają słabszą pozycję.Trudno im się jest przeciwstawić czy to nadmiernej ingerencji w ich życie, czy to ich nierealistycznym oczekiwaniom wobec nich.
                      Jeśli Matka zachowuje się tak, jak opisana w tym wątku,to trudno się dziwić córce,że ma żal do Matki i czuje złość. Dzieci najczęściej boją się okazać złość rodzicom z obawy,że utracą ich miłość,albo z obawy,że dotkną matkę.Niestety,trzeba ten lęk przełamać i nauczyć się komunikować w sposób otwarty, swoje uczucia ,jakie budzi w nas zachowanie rodziców wobec nas. Wtedy, rodzic ma szansę skorygować swoje zachowanie. Nie twierdzę,że tak się stanie,bo działają tutaj długoletnie nawyki,ale zawsze warto spróbować.Jeśli matce naprawdę zależy na dziecku,będzie starała się dostosować i próbowała ograniczać zachowania,które ranią dziecko.
                  • zrozpaczonakasia77 Re: Grzeczna coreczka... 18.05.12, 16:04
                    jak mam byc dorosła córką to musze zaprzestac kontaktów, bo nigdy ze mna nie rozmawiała, nawet nie wiem jak moze wygladac rozmowa z matką, jak dzwni to jest seria pytan, gdzie jestem co robie, kto u mnie był i po co , ile dostałam wypłaty, jaka mam umowe i czemu taką bo mam miec inna lepiej, bo na pewno jestem złym pracownikiem, gdzie jest mój syn, co mam na obiad i co na kolacje i co mam w lodówce, czy mam w domu ciepło, jaki rachunek za prąd,jakim jade pociagiem, gdzie mam przesiadki, .itp
                    do kazdej mojej odpowiedzi uwagi,lub rady co robic zeby było lepiej, w podtekscie ze ja nie umiem i nie potrafie na pewno i robie zle.
                    Więc jak Twoim zdaniem przerobic taka rozmowę na dorosła córka i dorosła matka??
                    Ja wypróbowałam tak,ze najpierw powiedziałam,ze wszytsko w porzadku u mnie i cisza nastepne pytanie, ja mówie, no przeciez mówiłam, wszytsko ok umnie, a ona gniewnym tonem, obrażonym to na razie!
                    • zrozpaczonakasia77 Re: Grzeczna coreczka... 18.05.12, 16:06
                      to było odnosnie postu od renkaforever
              • zrozpaczonakasia77 Re: Grzeczna coreczka... 18.05.12, 20:51
                rebjaforever napisałaś ; jak poswiecala
                > swoje zycie dla wychowania tego dziecka na czlowieka .

                nie chce poswięcen, chciałam zeby sie tylko przytuliła,
                co do wychowania, to nie jest to danie dziecku obiadu i wypranego ubranka,,,,
                to są inne rzeczy jak mam nadzieję wiesz,,,których zabrakło
                jak miała czas mnie wyzywac od rana to chyba równiez mogła ten czas poświecisz jak to nazywasz na rozmowe, chociązby z pytaniem jak sie dzisiaj dziecko czujesz?
                ja pomimo tego jak miałam dla swojego dziecka jestem inna zupełnie inna
                a więc można? można!




            • leda16 Re: Grzeczna coreczka... 20.05.12, 08:15
              kalistera napisała:

              > Miło
              > ść od nienawiści dzieli bardzo cienka granica i uczucia te są czesto tak wymies
              > zane,że trudno je odróżnić.
              >


              Owszem, dla chorych psychicznie ambiwalencja uczuciowa jest typowym objawem. Natomiast każdy zdrowy psychicznie człowiek jak kocha to nie nienawidzi i vice versa. U ciebie kalistera zdrówko szwankuje?

              Powiedzieć i na bieżąco reagować gdy się zachowuje źle w
              > stosunku do Ciebie.


              Ach, wychowywać własną matkę - jakież to ambitne zadanie :))).
    • w.0 Nienawisc... 18.05.12, 14:07
      Jest jak najbardziej normalnym z normalnych ludzkich uczuc. Mozna znienawidziec osobe bliska tak doglebnie,ze czlowiek zrywa z nia kontakty.
      Problem jest bardziej zamkniety w kregu spolecznym, ktore zabrania takich uczuc wobec matek, zwlaszcza w Polsce, gdzie matka urasta do rangi swietej krowy.
      A coz to takiego ta matka? Mucha tez jest matka...

      Zwlaszcza rozczarowanie, smutek rozgoryczenie, szok, zawod na osobie matki- wiedzie do nienawisci- gdzie prawa dziecka, sa deptane, do tego stopnia,ze nigdy takich uczuc sie nie akceptuje, a pokazywanie ich na zewnatrz jest odbierane- negatywnie. Gdzie sie nie traktuje serio dziecka i jego potrzeb.

      Milosci sie nie da wtloczyc na sile.A uczucia negatywne sa WAZNYMI UCZUCIAMI, i to one pokazuja ze cos jest nie tak, jak powinno bylo byc, ze kogos granice sa tu lamane przekraczane,ze matka zyje posrednio kosztem corki. A zwlaszacza egoizm matki uzewnetrznia sie pod postacia takich zachowan, jak wyzej opisane.

      Moim zdaniem autorka postu to madra i fajna osoba, na tyle zdrowa psychicznie, ze nie ucieka i nie zaprzecza swoim uczuciom, zwlaszcza bolu jaki doznaje ze strony matki, co swiadczy ze jest to silna osobowsc, latwo sie nie poddajaca. Bo gdyby byla slaba, to poddalaby sie i zdala w swiat zaprzeczen, tlumaczac, a nawet poddajac sie woli destruktywnej matki. Niszczac w ten sposob siebie i zaprzeczaajc swojemu zdrowemu rozsadkowi. Potwora nie da sie wytlumaczyc. Potwor zostaje takim na zawsze nawet jezeli to ojciec czy matka.


      Wazne jest aby te negatywne zle uczucia z niej wyszly na zewnatrz( z autorki postu). Aby ich nie tamowala.
      Ale, napewno nie pomoze jej wmawianie wbrew jej wlasnym uczuciom i na przekor KLAMIAC, ze oto matka jest wspaniala osoba, tylko troche jej nerwy od czasu do czasu, puszczaja....To nie jest tlumaczenie. Bo to nie prawda! matka jest po prostu samolubna egoistyczna osoba, ktora pozwala sobie tam, gdzie wie ze jej wolno.

      Teraz jak grzyby po deszczu rosna rozne gabintey terapeutyczne dla ludzi z domu DDD/DDA
      gdzie sa duze podobienstwa...Mozna, tam poszukac pomocy dla siebie.
      Najlepiej wyszukac najpierw w Internecie i sprawdzic, czy oferuja profesjonalna i skuteczna forme pomocy.
      najwazniejsze aby autorka postu zrozumiala,ze to co dzieje sie w jej gloiwe jest jak najbardziej normalne. Ale zeby jeszcze lepiej funkcjonowac z osoba typu matka, nalezy przerobic pewne duze TRAUMY psychiczne i znalezienie formy radzenia sobie z takimi toksycznymi ludzmi w ogole. Cala masa ich w spoleczenstwie. Nie bedzie to matka bedzie to inna niusia np. w pracy. Warto dlatego posiadac taka wiedze, aby takich ludzi wyczuc szybko, bo to mozna zrobic i...UNIKAC. UNIKAC, UNIKAC...
      • renkaforever Re: nadmierna kontrola 18.05.12, 20:06
        Z tego przykladu widac, ze mama chyba jest nadmiernie kontrolujaca osoba. Kontroluje twoje zycie i wedlug niej ta kontrola jest konieczna, bo jak nie, to cos zlego mogloby sie stac jej ukochanemu dziecku. Bo ja tu widze milosc , inna niz idealna, ale przeciez tych rodzajow matczynych milosci jest bardzo wiele..:)
        Z tego, co napisalas, mama chciala dostac jak nawiecej wiadomosci o tym, co sie dzieje w twoim zyciu. Czy to zle? zadawala ci mnostwo pytan, jak na przesluchaniu, czym wprowadzila cie w stan zmieszania, moze wstydu, ogolnego zdenerwowania. Kontrolowanie tak ma. Bo moze twoja mama, to jest przypadek kontrolujacy. Ciezka sprawa, to zostaje na cale zycie, tego sie jest trudno oduczyc, to taki wieczny organizator.. gorzej jak ocenia ciebie i twoje zycie, krytykuje i radzi jak zrobic lepiej. To ciebie boli. Bo ty myslisz, ze doroslas i mozesz sama decydowac o tym, co dobre dla ciebie, a co zle. I pewnie masz racje, tak ogolnie, ale w kontaktach z matka ciagle jestes ta dziewczynka, ktora chciala INNEJ matki... niestety, matka jest taka, jak jest. Mysle jednak, ze platforma dziecko -matka, widziana jako dziecko, pomoglaby ci zrozumiec siebie i wyuczone kontrolujace zachowanie matki. Wtedy moglabys miec do tego wiekszy dystans i "wylaczac sie" z dialogu, a raczej destruktywnego monologu mamusi. Sprobuj sobie wyobrazic swoja mame jako dziewczynke , rozmowa obu dziewczynek .. to moze byc fajna zabawa psychologiczna. Bo teraz widzisz ja jako zandarma z bronia i sie jej panicznie boisz. czy tak? Masz ochote uciec. To normalne, kto chce bys zraniony? Nikt. Ale ludzie rania i beda ranic, to jest ludzkie i musimy umiec sobie z tym dac rade. Lizac rany, czy zapobiegac ranieniu? odwieczne pytanie, bo naprawde trudno jest zapobiegac .
        • zrozpaczonakasia77 Re: nadmierna kontrola 18.05.12, 20:14
          jaka miłosc?
          sa ludzie , którzy nie potrafią kochac, to ludzie, którzy nie mieli z nią do czynienia w dziecinstwie, którzy nie maja uczuć wyższych,.,,
          i tak mi też powiedziało dwóch psychologów
          ja nie wiem, wiesz, czy te pytania kontrolne sa z miłosci, skoro po wypytywaniu , potem dostaję kopa w dupe i juz nie jestem córka do rozmowy, tylko syfiarą i zerem i człowiekiem którego nikt nie zechce, matka która nie umie wychować swojego dziecka, itp.
          ona musi mieć kontrole nie ruszając sie z domu
          bo skoro tak sie martwi, to czemu nie przyjechała mi troszkę pomóc do mnie choc mogła? a ja w domu z małym chorym dzieckiem wyleciałam z pracy! to gdzie to martwienie się???
          10 lat mówi ze sie martwi, ale nigdy nie zaproponowała ,że moze by przyjechąc jakoś mi pomóc? ja wiem ,że nie musi, ze to nie jej obowiazek, ale to niech ku... nie mówi, ze dzwoni bo się martwi!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          • zrozpaczonakasia77 Re: nadmierna kontrola 18.05.12, 20:20
            Co do widywania się, to wieeele razy tez proponowałam, ze ja przyjade, i wiellleee razy wymyslała 100 powodów żebym nie przyjeżdzała, kop potężny w dupe....a powód brzmiał, nie bo teraz deszcz pada i bedzie brzydka pogoda!!!!!
            teraz bardzo liczyłam po raz kolejny ,ze przyjedzie i co????? i gó..., wymysliła ze nie przyjedzie
            sorry, nie mam ochoty na kontakt z nią.i czuje sie lepiej bez tego.ile razy człowiek może byc odrzucany,
            aaa, a juz w ogóle jak miałam przyjechąc, to oczywiscie z conajmniej z 2 tyg zapowiedzią, i ze strachem, ze znowu odrzuci, ze znowu wymysli powod zeby mnie nie widzieć .
        • w.0 Re: nadmierna kontrola 18.05.12, 21:49
          Masz na mysli matke nadopiekuncza?
          Coz by nie chcial powiedziec, to tragedia zycia kazdego kto byl w podobnej sytuacji i pamieta z autopsji kogos kto probowal kontrolowac jego zyciem...
          Taki usprawiedliwiajacy tok myslenia- ze mamusia to czy tamto- wiedzie do chorob psychomatycznych.
          Sa badania przeprowadzane,ze w takich trudnych relacjach, gdzie dochodzi do przemocy werbalnej matki nad corka, corki czesciej zapadaja na choroby zwiazane z chorobami serca, cienieniowe oraz czesciej maja PMS.Czyli samo PMS jest zwiazane silnym stresem wywolanym przez toksyczna relacje pomiedzy matka i corka a nie z horomonami jak dotad myslano. Choroby tarczycowe tez sa wynikiem stresu jaki wywolac moze zla relacja w rodzinie...

          Problem ten jest ogromny i zlozony. Dlatego nie zgfdzam sie z toba Renka, jakoby matka byla dobra, no ale coz czasem jest nieznosna...Jezeli dochodzi do takich sytuacji to sa one z gola bardzo zle i destruktywne.
          Problem toksycznych matek jest stary jak swiat wszak opisywano juz w starozytnosci lecz dopiero w obecnych czasach ludzie swobodnie pisza na temat zlego i toksycznego rodzicielstwa, jak nigdy przedtem.
          Coz taki to jest z nasza kultura, w ktorej wzrastamy i aby wyrosnac na wzglednie normalnych, muismy ciagle na nowo idealizowac naszych rodzicow, az do momentu, gdy nasza samoswiadomosc tak mocno sie poglebia i rozwiaja ze klamstwa staja sie wrecz szkodliwa zapora- dla calego rozwoju osbowsci.

          Pani, ktora zalozyla ten watek ma wlasnie ten problem takiego odrzucenia przez matke i koniecznosci zobaczenia nagiej i bolesnej prawdy o matce.Ze jej matka jest niszczacym i toksycznym rodzicem.

          Prawda o matkach w wielu wypadkach bywa bardzo bolesna, ale kiedy ja sie odkryje i bol oraz cierpienie skonfrontuje z rzeczywistoscia oraz uczuciom nada sie nazwe to z takich relacji wyrasta sie blyskawicznie.


          • zrozpaczonakasia77 Re: nadmierna kontrola 18.05.12, 22:03
            taa...bardzo bolesna, zyłam w przeswiadczeniu,ze wsyztsko ok, ze coś nie gra, ale co tam...
            i wypierałam wszytsko co złe, do czasu...
            przeszłam okres ogromknej nienawiści i żalu, były to strraszne dni,...gdzie uswiadomiłam sobie wypierane cierpienie,....
            to straszny ból , z tylu lat.....boli dusza i cialo
            ale wykluwa się nowa istota...nowa JA
            tak czuje
            mam nadzieje,
            do tej pory zyłam zeby zadowolic matke, ciagle robic cos aby sie przypodobac w pracy, w szkole itp , zaczynam mieć to gdzieś głębokowo w dupie.
            • w.0 Re: nadmierna kontrola 18.05.12, 22:32
              do tej pory zyłam zeby zadowolic matke, ciagle robic cos aby sie przypodobac w pracy, w szkole itp , zaczynam mieć to gdzieś głębokowo w dupie.
              ---
              To jest tez i problem tozsamosci. Trzymaj tak dalej i nie daj sie.
              Z kolei ta walka moze byc wygrana jedynie poprzez konsekwentne postepowanie. Moze ja to zmusi do wgladu w siebie i zobaczenie ze cos jest z nia nie tak, jak powinno bylo byc.
              Moze powinna zaczac brac jakies leki, itp.

              • renkaforever Re: nadmierna kontrola 18.05.12, 23:17
                Wiesz, w twoich tekstach jest sporo wulgarnosci i brutalnosci, co sugeruje, ze wasze kontakty z matka sa podobne, wulgarne, brutalne, nasycone jadem. Ja uwazam jednak, ze czlowieka nie mozna przekreslac i jestem daleka od ustalenia winnego. Matki nie zmienisz , mozesz zmienic siebie, jednak prosze, zrelaksuj sie, zastanow sie rowniez, czy ta wulgarnosc pomoze ci zyc? i wychowac syna? W zyciu potrzeba rozsadku i madrosci w relacjach z ludzmi. Trzeba szacunku dla siebie, bo inaczej ludzie ci "wleza na plecy" i bedziesz sie mordowala z takim dodatkowym ciezarem. Bo ludzie juz tacy sa, jak tylko zauwaza slabosc, zaczynaja slabego niszczyc, wyzywaja sie na slabszych, wykorzystuja ich. Taka jest NATURA, slabe osobniki gina, a na ich miejsce rodza sie nastepne, moze silniejsze, a jak slabsze, to znow gina. Kazdemu nalezy sie szacunek, tobie , twojemu ojcu, matce i synowi. A zaczyna sie wszystko od ciebie, jaka jestes w relacjach, co jest dla ciebie wazne i jak sobie radzisz z ludzmi. Skoncentruj sie na sobie, wzmacniaj siebie, duchowo (emocje), fizycznie(cwiczenia) i mentalnie (rozsadek). Nadmierna kontrola to brak rownowagi duchowej, zaburzenia emocjonalne i to sie udziela niestety na otoczenie, doluje ludzi, pozbawia ich woli, jest upokarzajace. Moze spowodowac zupelnie takie same dzialania u innych, zaczynaja kontrolowac nadmiernie swoje dzieci.., czyli tych slabszych, bezbronnych, dlatego potrzebny jest spokoj i rozsadek w podejmowaniu decyzji i ocenianiu sytuacji.
                • w.0 Jest na odwrot... 18.05.12, 23:37
                  Wiesz, w twoich tekstach jest sporo wulgarnosci i brutalnosci, co sugeruje, ze wasze kontakty z matka sa podobne, wulgarne, brutalne, nasycone jadem.

                  :..........................:
                  Jest za malo agresywna i brutalna. Bo gdyby byla to wiekszosc tych uczuc dawno by z niej sie wylala i wyszla jak para z gotujacego sie kociolka.
                  Czlowiek ma prawo byc zarowno agresywny jak i brutalny w bronieniu swoich praw...
                  Kultura i bycie grzecznym nie jest wartoscia ktora rozdaje sie byle jakim ludziom za darmo.
                  Z kulturalnym ludzmi jestesmy kulturalni ale nigdy przenigdy z chamami, ktorzy pojecia kultury nie rozumieja a dla nich jest to jedynie oznaka slabosci....

                  Bronisz Renka tej matki az sie dziwie ze nie jest ci zal tej corki, bo to co ta dziewczyna pisze to widac,ze nie jest jej lekko...



                  • zrozpaczonakasia77 Re: Jest na odwrot... 19.05.12, 01:11
                    Renka! Twoja interpretacja jest błędna
                    u mnie w domu NIgdy nie było chamstwa i wulgarności, no oprócz wyzwisk matki na mnie, ale to były teksty typu; syfiaro, ja nigdy w domu nie przeklinałam, także nie mam pojęcia skad te osądy!!!????że na forum tak pisałam??? w zyciu tez tak łatwo osądzasz ludzi? to wspołczuje...
                    bo kompletnie nie kumasz nic, chyba..... a bronisz jak lwica postepowania mojej mamy,,,
                    • renkaforever Re: Jest na odwrot... 19.05.12, 05:24
                      Tak to odbieram, ja bronie matki i wszystkich jej ofiar..:0 Jestesmy ludzmi i jako ludzie mamy prawo do spokoju, prywatnosci, szacunku, wolnosci itd itd Ty koniecznie chcesz zrzucic na kogos wstyd, lek, wine, to wszystko, co w tobie jest , odkladalo sie tak z czasow dziecinstwa po dzisiaj i nazbieralo sie tego. Przede wszystkim jest lek i poczucie winy za wstyd, bo przeciez nie masz powodu, zeby sie wstydzic, ale sie wstydzisz i obwiniasz siebie, ze cos z toba nie jest tak, skoro matka nie odwiedza cie, tylko dzwoni. Widocznie taka ma ochote, wybacz jej i zaakceptuj to, co ci daje, moze kiedys bedzie ci brakowalo nawet tych telefonow.. Syfiara to jest zargonowe okreslenie kogos, kto zostawia po sobie niedojedzone jedzenie, nie umyte szklanki, recznik na podlodze w lazience , nie poslane lozko.. takie drobiazgi, ktore mnie w ogole nie ruszaja, ale wiele kobiet rzuciloby to slowo, ktore dla mnie nie ma zadnego ladunku emocjonalnego. Po prostu stwierdza fakt pozostawienia jakichs nieporzadkow. Jestes niewatpliwie dzielna kobieta, silaczka wspolczesna , przeszlas rozwod, masz przed soba niepewnosc i potrzebne ci wsparcie, a nie dolowanie. Ale zapamietaj to ty kreujesz swoje zycie i ty za nie odpowiadasz. Jak sobie poscielesz, tak sie wyspisz. Zrobisz jak uwazasz. Rozwaga i opanowanie emocji.
                      • zrozpaczonakasia77 Re: Jest na odwrot... 19.05.12, 09:18
                        ale ja nie mam juz poczucia winy, ja wiem, ze to ona robiła źle, i po prostu spojrzałam prawdzie w oczy, ze nie będę jej tłumaczyć ze ma zły dzien, ze znowu mnie zgnoiła ...ze moze będzie lepiej,
                        Powinna mi dać poczucie ze jestem kochana, a nie cały czas sie zastanawiałam; za co ona mnie tak nienawidzi!!!
                        i wez to zrozum kobieto, ja juz się nie obwiniam! sa matki , które się nie nadaja na matki jakkolwiek bys je tłumaczyła..sa matki, które zabijają własne dziecko!!!! i pewnie nie tylko ja
                        • zrozpaczonakasia77 Re: Jest na odwrot... 19.05.12, 09:19
                          pewnie nie tylko ja tak uważam - dokonczyłam, bo ucięło ostatnie zdanie
                      • zrozpaczonakasia77 Re: Jest na odwrot... 19.05.12, 09:54
                        "Syfiara to jest zargonowe okreslenie kogos, kto zostawia po sobie niedojedzone jedzenie, nie umyte szklanki, recznik na podlodze w lazience , nie poslane lozko.. takie drobiazgi, ktore mnie w ogole nie ruszaja, ale wiele kobiet rzuciloby to slowo, ktore dla mnie nie ma zadnego ladunku emocjonalnego. Po prostu stwierdza fakt pozostawienia jakichs nieporzadkow"

                        ah powiadasz drobiazgi! ja byłam syfiara za NIC! rozumiesz? za nic,
                        a było tez tak, ze rano byłam sciagana z łózka i wyzywana ze nie sprzatam , a aj a chciałam sobie 10 minut dłuzej polezec bo była sobota, a cały tydzien rano wstałam do szkoły!! szarpała za włosy dlaczego ja smiem spać!!!!!!!!!!!!!!!!! to był wrzask na całą ulice!do dzisiaj jak dłuzej leze w łózku to sobie to przypominam...
                        drażnią mnie Twoje wypowiedzi, jeszcze raz powtórze nic nie rozumiesz i albo sama jestes toksyczna, albo z toksyczna osoba nie miałaś do czynnienia.

                      • eirene-the-best Re: Jest na odwrot... 19.05.12, 09:58
                        Renka ! Napisałaś,że piszesz tutaj na forum dla własnej psychoterapii.Pozwól więc ,że zwrócę Ci uwagę,że w swoich postach bardzo projektujesz swoje uczucia,motywy i zachowania na innych.
                        Ja nie dostrzegłam w tym co napisała Kasia ani odrobiny wulgarności.
                        Jej uczucia wobec matki są też dla mnie całkiem zrozumiałe i usprawiedliwione.Myślę,że zbyt długo pozwoliła się matce traktować w ten sposób.
                        Łatwo napisać ;wybacz matce i nie czuj tego co czujesz,gdy Cię ona rani !
                        Przypuszczam,że trudniej Tobie samej byłoby się zastosować do swej rady,gdybyś była na miejscu Kasi.
                        Być może kiedyś Kasia upora się z tą spuścizną jaką dostała od matki i potrafi jej wybaczyć,ale najpierw musi jej powiedzieć jak się czuje w kontaktach z nią i wyzwolić się z lęku,że matkę obrazi tym.Myślę,że dobrą formą byłoby w tej sytuacji napisanie do niej listu,w którym Kasia powinna zawrzeć opis zachowań matki i swoje uczucia w związku z nimi,a także oczekiwania Kasi,że matka zmieni swoje zachowanie wobec niej.Czy Matka zmieni swoje zachowanie? Nie wiem.Może coć do matki dotrze,i zacznie się trochę starać,a może nic.
                        Pozwoli to jednak Kasi uwolnić się psychicznie od poczucia winy za ewentualne zerwanie kontaktu z matką.Dla jasności,ja wcale nie namawiam jej do całkowitego zerwania kontaktu,ale powinna natychmiast reagować gdy matka zachowuje się nieodpowiednio.
                        • baryhomo Re: Jest na odwrot... 19.05.12, 10:27
                          Napisz co najbardziej denerwuje cie w mamie, czego najbardziej w niej nie lubisz i pomysl sama , bez pomocy na forum czy da sie cos z tym zrobic. Ludzie sie nie zmieniaja, ale lubia zmieniac innych. Nie widza swoich wad, ale ciagle wytykaja je drugiej osobie. Ty zyjesz w konflikcie i podejdz do niego tak z dystansu. Rozpracuj jakby ciebie nie dotyczyl, chociaz to trudne. Kazdy tak naprawde sam zna lekarstwo na to co mu dolega. Tylko najtrudniej pracuje sie nad soba samym.
                          Renka troche racji niestety ma. Chociaz troche w trudny sposob ja przedstawia. Jakby taki za bardzo zaangazowany. Mysle, ze chcialaby wychowac dzieci dla siebie. Tylko kazdy przypadek jest inny i problemy tez.
                          • zrozpaczonakasia77 Re: Jest na odwrot... 19.05.12, 10:38
                            denerwuje mnie to,że dałam się nabrać, i ciągle myslałam, ze będzie zadowolona a ona nigdy nie była i zawsze wyszukała negatywne strony, a ja się do tego nie przyznawałam, ze moge byc na nia zła i dalej brnelam i dalej robiłam ze moze nastepnym razem zadowole ja w koncu ;
                            jestem wkurzona na siebie za to

                            denerwuje mnie ze nie chce jej sie do mnie przyjechac, chociaz to zaden wysiłek, a potem 5 telefonów z pytaniami, w których zadaje mi pytania a ja jej mam na nie odpowaidac i komentuje je ciagle cos nie tak oczywiście, ale juz sie nie dam!
                            mój ojciec sam to powiedział...jemy było dosłownie przykro,ze ona mi znowu odmówiła..

                            denerwuja mnie docinki na temat wychowania mojego dziecka, gdzie przy synu zwracała mi uwage i opieprzała mnie ze robie nie po jej mysli,. ale juz do niej nie pojade.

                            ze chodzi i wrzeszczy , strach otworzyć szafke, bo nie wiadomo czy wyciągne filizanke odpowiednia, jak nie, to od razu epitety,ze nic nie potrafie
                            nie chce mi sie pisac i wymyslac, ale to chyba pokazuje, ja wczesniej sie broniłam przed tym,
                            ona sie nie zmieni, zawsze mnie zgnoi, nie chce mi sie jej odwiedzać..




                            • baryhomo Re: Jest na odwrot... 19.05.12, 12:01
                              > denerwuje mnie to,że dałam się nabrać, i ciągle myslałam, ze będzie zadowolona
                              > a ona nigdy nie była i zawsze wyszukała negatywne strony, a ja się do tego nie
                              > przyznawałam, ze moge byc na nia zła i dalej brnelam i dalej robiłam ze moze na
                              > stepnym razem zadowole ja w koncu ;
                              > jestem wkurzona na siebie za to
                              mozesz byc zadowolona sama z siebie i nikt wtedy ci tego nie odbierze, chwal sie za wszystko co zrobisz i szukaj plusow, za jakis czas bedziesz szczesliwa niezaleznie od opinii otoczenia, matki, innych, bo sama sobie zapewnisz akceptacje. Bedziesz szczesliwa tylko dzieki sobie samej, przeciez lubisz cos nie dlatego, ze inni powiedza, ze to jest dobre, tylko dlatego bo cos ci sie w tym podoba

                              > denerwuje mnie ze nie chce jej sie do mnie przyjechac, chociaz to zaden wysiłek
                              > , a potem 5 telefonów z pytaniami, w których zadaje mi pytania a ja jej mam na
                              > nie odpowaidac i komentuje je ciagle cos nie tak oczywiście, ale juz sie nie da
                              > m!
                              to szukaj tylko plusow tego, ze nie przyjezdza, a matce mow w rozmowie, ze zaprosilabys ja, ale masz plany, zajecia, dziecko na glowie i chcialabys sie spotkac tylko nie wiesz kiedy bo kipsko u ciebie z czasem. Przejmij inicjatywe w unikaniu.

                              > denerwuja mnie docinki na temat wychowania mojego dziecka, gdzie przy synu zwra
                              > cała mi uwage i opieprzała mnie ze robie nie po jej mysli,. ale juz do niej nie
                              > pojade.
                              podkreslaj, ze jestes dobra, zaradna matka i wszystko co ma zwiazek z wychowywaniem dziecka przedstawiaj jako sukces. Nie mow jej jak dziecku cos nie wyjdzie, bo obroci to przeciwko tobie, a przeciez dzieci czesto popelniaja bledy, czegos nie potrafia, choruja. Sam znam przyklad kiedy dziecko jest chore to przez matke zawsze obwiniana jest jej corka bo nie umie zajac sie dzieckiem tak zeby nie chorowalo. To jest aburd przeciez , dzieci i ludzie tak maja , ze lapia wirusa z 2 razy w roku .
            • mskaiq Re: nadmierna kontrola 19.05.12, 10:32
              Napisałas że wykluwa sie Twoje nowe JA. Jakie ono bedzie ? Czy bedzie obojetne,
              zimne tak jak JA Twojej matki ?
              Przeszłas przez brak miłości, przytulenia, najważniejsza osoba dla Ciebie nigdy nie
              powiedziała że Cię kocha.
              Mimo to nie znaczy że matka nie kochała Ciebie. Ona kochała w taki sposób jak
              umiała. U niej miłość nie oznacza przytulenia, ciepła, chęci bycia z Toba. Dla niej
              miłosc to obowiazek, zapewnienie fizycznych potrzeb, porzadek, pomoc finansowa,
              itp.
              Zwykle takie są matki kiedy same nigdy nie zostały przytulone, nigdy nie uslyszały
              od swojej matko slowa kocham, więcej mogła być równiez nauczona że okazywanie
              uczuć dziecku jest złem i tego nie wolno robić dla dobra dziecka.
              Ona Ciebie potrzebuje, ale kiedy juz jesteś ona nie wie co z tym zrobić i okazuje
              swoja miłość tak jak umie, czyli za pomoca złości, wymowek, braku szacunku.
              To jej miłość, nie zna innej. Możesz jej pokazać inną, ale to długa i niełatwa
              droga bo ona boi się przytulenia, boi się słowa kocham.
              Wiem jak bardzo jest Ci trudno, ale ważne abyś rozumiała druga stronę, wbrew
              pozorom to zrozumienie może przyniesieść Ci ulgę, możesz dostrzec, że byłaś
              kochana, tylko w taki sposób jak twoja matka została nauczona miłości.
              Serdeczne pozdrowienia.

              • zrozpaczonakasia77 Re: nadmierna kontrola 19.05.12, 10:43
                to jest dziwne, bo ja swoje dziecko wlasnie umiem przytulic, i codziennie mówie ze go kocham...choc miałam tzw zimny chów...a wg rozumowaniu przedstawionemu przez ciebie powinnam zachowywac się jak moja matka..
                ale przyznam ze masz racje, ona sama miala trudne dziecinstwo i tez sobie długo tłumaczyłam, ale ile mozna...gnoić.
                • zrozpaczonakasia77 Re: nadmierna kontrola 19.05.12, 10:49
                  poza tym to typ pani dulskiej, wszytsko na pokaz, bo co ludzie powiedzą....a to jest straszne!
                  potrafi strasznie manipulowac, mówi mi co mam powiedziec komus z rodziny, czego mam nie mówic..
                  powiem wam ze jestem zmeczona, kontakty z nią ukróce , trudno, bo ja mam dosyć.
                  • mskaiq Re: nadmierna kontrola 19.05.12, 11:42
                    > poza tym to typ pani dulskiej, wszytsko na pokaz, bo co ludzie powiedzą....a to
                    > jest straszne!
                    To też nabyte. Jej prawdziwe JA jest zupełnie inne. Niezaspokojona potrzeba u dziecka
                    oznacza ze swiat go nie przyjmuje i dziecko dostraja sie do otoczenia, przyjmując
                    postawy, które obowiązuja wokół niej.
                    Serdeczne pozdrowienia.
                    • zrozpaczonakasia77 Re: nadmierna kontrola 19.05.12, 11:49
                      i co ja mam z tym zrobic?
                      ja juz nie mam ochoty uczestniczyc w tej psychozie..
                      przed wizyta mam tydzien nerwicy i po wyjezdzie tydzien dochodze do siebie,
                      nie wiem jak to ogarnąc, bo z jednej strony wiem o tym co piszesz a z drugiej wiem, ze za to nie odpowiadam.
                      • eirene-the-best Re: nadmierna kontrola 19.05.12, 11:53
                        Kasiu ? A potrafisz powiedzieć matce wprost ; Nienawidzę gdy mnie tak wypytujesz,a później zarzucasz,że wszystko robię źle ? Nie będę Ci odpowiadała na takie pytania. Jestem dorosła i pozwól,że sama będę decydować co i jak mam robić!
                        • zrozpaczonakasia77 Re: nadmierna kontrola 19.05.12, 12:08
                          próbowałam jakos tak mówic mniej wiecej...obraza majestatu,jej rzut słuchawka i moje wyrzuty sumienia.
                          aha, ostatnio juz tydzien nie dzowni.bo powiedziałam,ze wszytsko dobrze i nic wiecej sie nie tłumaczyłam to sie chyba obraziła/uraziła ze nie chce z nia gadać
                          to jest osoba, która chce wiedzieć wszytsko
                          • eirene-the-best Re: nadmierna kontrola 19.05.12, 12:21
                            Jak mówisz obraza majestatu,to nie to samo.To ją atakujesz.
                            Mów tylko i wyłącznie jakie w Tobie budzi uczucia jej zachowanie.Nie atakuj jej,tylko żądaj respektowania Twoich uczuć iTwoich granic i co zrobisz jeśli nie przestanie.
                            • zrozpaczonakasia77 Re: nadmierna kontrola 19.05.12, 12:26
                              postaram sie, nie wiem czy potrafie, skoro od niej mam tez ataki ciagłe...
                              musze sie przyznac ,że nie wiem...nie wiem jak to zrobić:(
                            • zrozpaczonakasia77 Re: nadmierna kontrola 19.05.12, 12:30
                              ahhha, chyba nie jasno się wyraziłam ja jej nie powiedziałam; obraza majestatu, tylko okresliłam jej zachowanie, ze sie obraziłam,bo żada ode mnie wyjasnien, po prostu czuje się zobowiązana mówić jej o swoich planach, bo ona czuje się zle jak nie wie, i to straszne,ale jakbym nie powiedziała jej np ze wyjzedzam na wakacje , gdzie kiedy , to mam wrazenie ze jakby sie dowiedziała od kogos, toby z rozpaczy umarła i ze byłoby jej strasznie przykro, ze to mogłoby ją zabić.,...
                • mskaiq Re: nadmierna kontrola 19.05.12, 11:34
                  To zależy jak jest okazywana miłość. Często matka potrafi mówić kocham i przytulać,
                  ale te działania wiążą się zawsze z awantura, biciem brakiem szacunku.
                  W takiej sytuacji pojawia się lek przed miłoscią, znam osoby które na słowo niłość,
                  czy próbe przytulenia reagowały panicznym lękiem.

                  U Ciebie brak okazywania miłości wiąże się z kompulsyjna potrzebą miłości. Tak dzieje
                  się ze wszystkim czego bardzo chcemy a nie możemy dostać.
                  Serdeczne pozdrowienia.
                • eirene-the-best Re: nadmierna kontrola 19.05.12, 12:04
                  To jest właśnie częsty błąd robiony w stosunku do takich trudnych ludzi .Staramy się usprawiedliwiać ich zachowanie trudnym dzieciństwem czy trudnym życiem w ogóle i tłumimy swoje uczucia i pozwalamy się ranić,aż narasta w nas nienawiść.
                  Ty nie jesteś terapeutką swojej matki,byś musiała każde jej zachowanie tłumaczyć i szukać jego przyczyn.Ty skup się na swoich uczuciach i jasno je wyrażaj wobec matki,a staniesz się naprawdę dorosłą osobą,nie pozwalającą się szantażować emocjonalnie i tyranizować.
                  • zrozpaczonakasia77 Re: nadmierna kontrola 19.05.12, 12:12
                    Powiem wam, ze nie wiem jak zakomunikować jej ze nie bede jej opowiadac jakie mam plany i co robie itp, zeby kontakt sie nie urwał i zeby nie było to bolesne dla niej, moze macie jakis pomysł
              • eirene-the-best Re: nadmierna kontrola 19.05.12, 11:48
                Zgadzam się co do joty z tym co napisałaś mskaig !
                Dlatego też nie polecam cakowitego zerwania kontaktu z matką,lecz ewentualnie ograniczenie kontaktu i zmianę spoosbu komunikacji. Kasia powinna nauczyć się mówić Matce o swoich uczuciach,oczekiwaniach i potrzebach.Musi się nauczyć wyrażać złość w sposób nie atakujący matki.
                Myśle też ,że to nie do końca jest prawda,że zupełnie nic nie dostałaś Kasiu od matki w sferze emocjonalnej.Gdyby tak było, nie potrafiłabyś sama przeżywać emocji pozytywnych.Myślę,że matka zajmowała się Tobą z troską gdy byłaś maleńka,a to jest najważniejszy okres dla rozwoju psychiki dziecka.Póżniej,w miarę podrastania zaczęła wylewać na Ciebie swoje lęki,prawdopodobnie poczucie własnego niedowartościowania i tak się to potoczyło.Ty będąc dzieckiem, nie potrafiłaś tego zastopować i suktecznie się matce przeciwstawić i narastał w Tobie żal,złość,która zaczęła się przeradzać w nienawiść.Nienawiśc spowodowaną tym,że zamiast oczekiwanej miłości i bliskości dostawałaś od niej tylko razy.
                Ja widzę i wyczuwam z Twojego pierwszego postu,że też kochasz matkę,mimo całej wielkiej złości na nią. Myślę,że gdy zdasz sobie sprawę z tego,że pewnie nigdy matka nie okaże Ci tej miłości ,w taki sposób jakbyś Ty chciała,to potrafisz się uniezależnić psychicznie od niej i przestaną Cię tak mocno dotykać jej zachowania.
                • zrozpaczonakasia77 Re: nadmierna kontrola 19.05.12, 12:02
                  zgadza sie, cos w tym jest.
                  ale jak mam sie nie denerwowac, jak np nie widzi mnie miesiąc i od samego wejscia słysze rozkazy, zarzuty, zle siedzisz, zle ubrałas dziecko, co ty zrobiłas z tymi włosami, co masz na gebie (chodzi o fluid)i tak mniej wiecej przez cały pobyt, uwazam ,ze nie tylko ja ale kazdy by sie zle czuł tak osaczony.
                  W zasadzie to ogólnie osoba nie lubiana, musze to przyznać.Moje koleżanki jej nie lubiły i bały się jej. A ona tez zawsze mi wszytskich obrzydzała, jak i kazdego mojego faceta...
                  przyjechałam kiedys z sianiakami po pobicu przez męża, nie oczekiwałam wiele, chociaz 1 dobrego słowa, ale nie, było to samo,
                  na koniec zostałam pustakiem i ze mam wracac do męza
                  • eirene-the-best Re: nadmierna kontrola 19.05.12, 12:13
                    Jeszcze raz podkreślam.Ja Ci nie mówię,że Ty źle coś czujesz,albo,że nie powinnaś czuć.Wszystkie Twoje uczucia są prawdziwe i uprawnione.Mówię natomiast,że jeśli Cię denerwuje zachowanie matki powinnas jej to zdecydowanie powiedzieć i zagrozić konsekwencjami.np".Mamo mam dosyć Twoich krytycznych uwag.Od czasu jak przyjechałam nie powiedziałaś mi nic miłego,tylko same zarzuty i oskarżenia.Nie mam ochoty więcej tego wysłuchiwać.Mam uczucie,że zaraz zwymiotuję.
                    Jeśli mi jeszcze raz zarzucisz,że robię coś źle wstanę i natychmiast wyjadę.
                    • eirene-the-best Re: nadmierna kontrola 19.05.12, 12:17
                      A i jeśli nadal będzie mówić źle o Tobie,rzeczywiście wstać i wyjechać.
                      Tak samo,jesli w obecności Twojego dziecka Cię krytykuje.: " Mamo,nie życzę sobie byś przy dziecku mi zwracała uwagę.Natychmiast przestań.Ja jestem matką i robię wszystko co uważam za najlepsze dla mojego dziecka.".Nie pozwolę Ci byś obrażała mnie przy moim dziecku."
                      • zrozpaczonakasia77 Re: nadmierna kontrola 19.05.12, 12:21
                        mówiłam ,moze nie tak dosłownie, ale co s wtym stylu, ona tego jakby nie słyszała i dalej swoje, jeszcze gorzej! to nie takie proste, jedynie to faktycznie wstac zebrac sie i wyjechać, to by pomogło.
      • leda16 Re: Nienawisc... 20.05.12, 22:12
        w.0 napisała:
        > Teraz jak grzyby po deszczu rosna rozne gabintey terapeutyczne dla ludzi z domu
        > DDD/DDA
        > gdzie sa duze podobienstwa...Mozna, tam poszukac pomocy dla siebie.
        > Warto dlatego posiadac tak
        > a wiedze, aby takich ludzi wyczuc szybko, bo to mozna zrobic i...UNIKAC. UNIKAC
        > , UNIKAC...



        Tia, zamiast czuja za nasze podatki trenować, najlepiej na bezludną wyspę się udać
    • w.0 Mozna nienawidziec matke! 19.05.12, 12:35
      Wcale a wcale nie potrzeba utrzymywac z nia kontaktu, ani szanowac i pokornie glowe schylac przed jej zlem.
      Tak jak sa matki, ktore nie kochaja swoich dzieci tak i dzieci nie maja, ani obowiazku, ani przymusu kochania zlego zwyrodnialego rodzica. Ktory jak w opisie autorki poglebia poczucie odrzucenia i rani na nowo. To sa przez caly czas te same powtorki z rozrywki!

      To ze jakas kobieta rodzi dziecko- to nie oznacza jeszcze ze to jest matka! Tak biologicznie kobieta jest skonstrulowana, ze moze wydac dziecko na swiat. Biologicznie nie oznacza jeszcze, ze mentalnie, duchowo, czy z wiedza oraz doswiadczeniem i dojrzaloscia, na tyle duza aby wyrosla- na matke.

      Wiele kobiet jest zlymi, okrutnymi matkami i te kobiety powinny miec odebrane prawo bycia rodzicem oraz do wydawania dzieci na swiat...!
      Troska, dawanie i zapewnienie podstawowych potrzeb to byl jej swiety obowiazek i nie ma nic wspolnego z prawdziwym macierzynstwem, ktore jest czyms wiecej niz tylko mechanicznym wykonaniem obowiazkow, aby mlode nie zdechlo z glodu.

      Problem takich ukladow jest taki,ze wiele osob boryka sie wlasnie przez zwykle zlych rodzicow, zle matki- czy ojcow, dlatego ze MUSZA i sa w czestych kontaktach z tymi ludzmi!

      Gdyby mieli szanse na uwolnienie sie od tych toksycznych ludzi i dali sobie szanse oraz przepracowali problemy i traumy od nich otrzymane, to powoli wyzwolilby sie z roznych chorob, np. depresji, czy innych stanow nerwicowych niszczacych zdrowie i organizm.
      Depresja to m.in wynika z tego, ze ktos raz po razie, wchodzi w sytuacje stare i nieprzerobione dramaty z lamusa- na nowo borykajac sie z nimi w terazniejszosci...
      Dlatego calkowiete odizolowanie sie od toksycznego rodzica jest jedyna rada, aby sie wyleczyc. A pozniej to jak sie juz chce...na wlasnych warunkach. O ile rodzic sam sie wziol za siebie i sie zwyczajnie leczy!

      To ze matka miala problemy- bo jej matka, to tak samo JEST NICZYM i nie tlumaczy matki w zaden sposob. To problem matki i to jest powod do tego, a nawet jej wlasny obowiazek, aby wziac sie za ten problem i wyjsc z niego. Bo kazda normalna zdrowa na umysle matka z takim problemem pognalby do psychologa, na terapie, czy inne. Bo corka to wazna osoba w rodzinie dla niej warto wszystko co najlepsze od matki. WSZYSTKO!

      W ogole nie rozumiem tendencji dlaczego tlumaczy sie oprawcow?! Dlaczego to corka ma zrozumiec mamusie bo tej nerwy puszczaja, a dlaczego tak malo oczekuje sie od matek.
      Niech sie matka nauczy zachowywac w dorosly cywilizowany sposob a przy okazji przede wszystkim komunikowac jak czloiwek z szacunkiem. W koncu to od niej idzie przyklad.

      Relacje gdzie corka jest matka dla matki i to ona jest stawiana jako przyklad dla rozwydrzonej mamuski, sa wybitnie chore i swiadcza ze ludzkosc to gatunek ktory zmierza ku...ogolnej moralnej i etycznej zagladzie....

      Inna sprawa to pisza tu na forum osoby, ktore stracily rodzicow i te matki i ojcowie poumierali im niedawno albo nie ma juz ich od lat, a wiec CZASAMI takie osoby zazwyczaj maja zniejsztalcony obraz rzeczywistosci i strasznie idealizuja rodzicow, poprzez tesknote za nimi. Co tez swiadczy ze maja jakies ukryte problemy, traumy czekajace na przerobiebnie u terapeuty...



      • zrozpaczonakasia77 Re: Mozna nienawidziec matke! 19.05.12, 12:48
        Dzieki za ten post,
        bo; panuje przekonanie ,że matka to matka i zawsze trzeba ja kochać jakkolwiek by nie była!
        może lać, wyzywać, byc alkoholiczką, ale to matka i trzeba się cieszyć ,że jest.,masakra.

        takie myslenie jest bardzo powszechne i silnie zakorzenione!!!


        • w.0 Wiem,ze taki poglad... 19.05.12, 17:29
          zrozpaczonakasia77 napisała:

          > Dzieki za ten post,
          > bo; panuje przekonanie ,że matka to matka i zawsze trzeba ja kochać jakkolwiek
          > by nie była!
          > może lać, wyzywać, byc alkoholiczką, ale to matka i trzeba się cieszyć ,że jest
          > .,masakra.
          >
          > takie myslenie jest bardzo powszechne i silnie zakorzenione!!!
          ....
          Ciagle panuje.
          Panuje i jest tak gleboko w psychice zakorzenione,ze nawet piszac w bajkach o np. Kopciuszku- zamiast toksycznej matki, uzywa sie postaci zamiennej, czyli macochy.
          Matka jest tylko ta dobra figura- ale martwa i zza swiatow pomaga Kopciuszkowi dostac sie na bal itp.

          Po prostu rozstania z matka w udanych relacjach przebiegaja na spokojnie, bez dramatow bez nerwic, czy zlych rozmow, gdzie wszyscy na siebie wrzeszcza. A samo zycie uklada sie na stopie zrozumienia i obustronnego szacunku.

          Natomiast z matka, zla i toksyczna rozstanie jest praktycznie niemozliwe. Dlatego, ze dziecko w takiej relacji jest jakoby dalszym przedluzeniem zycia matki. Matka realziuje sie przez dziecko...Jej dziecko jest jakby zniewolone a samo dziecko potrzebne do powterdzenia i pokazania swiatu ze oto ona jest ta dobra mamuska.
          Jest to oczywiscie patologia i nie konczy sie dobrze dla dziecka. No ale ty jestes o tyle w tych dobrych okolicznosciach ze wiesz jaka ona jest i ze PO PROSTU NIE JESTES TAKA JAK ONA!

          Co jest ogromnym sukcesem. Masz szanse jeszcze aby sie usamodzilnic i ulozyc zycie tak aby bylo na twoich warunkach.
          A z matka np. kontakt mozesz miec o ile ty chcesz, a jezeli nie to nie jest nic zlego, ani powinnas miez zadnych wyrzutow sumienia. Niech ona sama realizuje te swoje zycie...i nie zatruwa innym.

          Ludzie tu pisza o wybaczaniu, biedna mama, ufff. Po prostu tak zostali nauczeni i nie wiedza i nie znaja lepszych mozliwsci ani lepszych ukladow rodzinnych gdzie matki naprawde sa prawdziwymi matkami. Badz dobra matka sama dla siebie, tego ci zcyze i glowa do gory na jednej zlej matce swiat sie nie zaczyna ani nie konczy...:=)
          • w.0 Re: Wiem,ze taki poglad... 19.05.12, 17:31
            Ps. sorry za literowki...
      • leda16 Re: Mozna nienawidziec matke! 23.05.12, 07:51
        w.0 napisała:
        O ile ro
        > dzic sam sie wziol za siebie i sie zwyczajnie leczy!



        A ty kiedy się weźmiesz nie tyle za siebie, co za naukę polskiej gramatyki? Też pewnie matka winna, żeś leń, nieuk i bździsz jak porypana?



        Bo corka to wazna osoba w rodzinie dla niej warto wszystko co najleps
        > ze od matki. WSZYSTKO!


        Tia, a matce od córki nic :) Jak wampir wyssałabyś z matki wszystko i pustą skorupę na gnojowisko ciepnęła. Psychopatyczne geny to pewnie masz po tatusiu, co?



        > Relacje gdzie corka jest matka dla matki i to ona jest stawiana jako przyklad d
        > la rozwydrzonej mamuski, sa wybitnie chore i swiadcza ze ludzkosc to gatunek kt
        > ory zmierza ku...ogolnej moralnej i etycznej zagladzie....



        Właściwie szkoda czasu na komentowanie twoich psychopatycznych bździn, a co do psychoterapii płatnych przez NFZ, to kopniakami należy pogonić z gabinetów takie jak ty i ta "zrozpaczona" własnym prymitywizmem uczuciowym. W Polscejest mnóstwo bezrobotnych psychologów, więc niech otwierają gabinety prywatne i za dobrą kasę liżą dupy takim jak wy dwie.
        • w.0 Re: Mozna nienawidziec matke! 23.05.12, 12:02
          Właściwie szkoda czasu na komentowanie twoich psychopatycznych bździn, a co do psychoterapii płatnych przez NFZ, to kopniakami należy pogonić z gabinetów takie jak ty i ta "zrozpaczona" własnym prymitywizmem uczuciowym. W Polscejest mnóstwo bezrobotnych psychologów, więc niech otwierają gabinety prywatne i za dobrą kasę liżą dupy takim jak wy dwie.

          ...
          Wiesz leda, czasami piszesz z sensem a pozniej w temacie dzieci i ridzice to jestes taki koltun pozbawiony wyzszej uczuciowosci ze az dziwi...

          Poza tym dyskusja z toba to jak wejscie do jaskini. Ciemnej jaskini w ktorej siedzi bardzo glodny, wyglodnialy tygrys....I czeka na swoja kolejna ofiare.

          • leda16 Re: Mozna nienawidziec matke! 01.06.12, 22:32
            w.0 napisała:
            > Poza tym dyskusja z toba to jak wejscie do jaskini. Ciemnej jaskini w ktorej si
            > edzi bardzo glodny, wyglodnialy tygrys....I czeka na swoja kolejna ofiare.


            Tygrys jest zwierzęciem aktywnym, on nie czeka bezczynnie na ofiarę, on poluje. Pewnie miałaś na myśli warana.
            No, ale w sumie udało ci się mnie rozbawić. Może jeszcze będą z ciebie ludzie :))).
            • w.0 Re: Mozna nienawidziec matke! 01.06.12, 22:47
              Idz spac wielkodupie!
    • mskaiq Re: nienawiść do matki.. 19.05.12, 13:18
      Trudno jest uciec, zapomieć od tego sie wydarzyło. Im bardziej próbujesz tym
      silniej potrzeba matki bedzie wracała czy to w postaci poczucia winy, czy tez w
      pstaci potrzeby miłości matki.
      Terapia potrafiłaby pomóc ale musiałabys natrafić na terapeutę (a nie ma takich
      wielu), który potrafiłby złozyć Twoje rozczepienie pomiędzy nienawiścią i złością
      do Twojej matki z jednej strony a miłością do niej z drugiej.
      Jeśli zostanie złość i nienawiść wtedy Twoje zycie będzie dyktowane przez te
      uczucia i będzie bolesne. Jeśli wybierzesz miłość Twoje zycie bedzie pełne miłosci
      a co za tym idzie pełne radości i twórcze.
      Możesz zrobić to również sama, zmieniając własne matkę. To długi i trudny
      proces bo spotkasz się z dużą niechęcią i oporem matki do Ciebie i to przez
      wiele lat. W koncu jednak Twoja dobroć zacznie ją zmieniać. Wtedy będziesz
      miała ukochaną matkę o której zawsze marzyłaś.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • zrozpaczonakasia77 Re: nienawiść do matki.. 19.05.12, 13:26
        Możesz zrobić to również sama, zmieniając własne matkę. To długi i trudny
        > proces bo spotkasz się z dużą niechęcią i oporem matki do Ciebie i to przez
        > wiele lat. W koncu jednak Twoja dobroć zacznie ją zmieniać. Wtedy będziesz
        > miała ukochaną matkę o której zawsze ma


        Były tu posty, ze matki nie zmienie, ty piszesz, ze mam zmienic matke..
        to jak wg ciebie ten proces ma wyglądac>? i jak zacząć?konkretnie?
        • mskaiq Re: nienawiść do matki.. 19.05.12, 14:10
          Staraj sie jej okazywać serce, dzwoń do niej, pytaj jak sie czuję, wysłuchuj
          jej gadania, które Cię denerwuje, niesłusznych oskrżeń, braku szacunku do
          Ciebie i zwracaj jej za to wszystko dobre słowa. Mów jak Twoim zdaniem
          wygłąda miłość, o tym ze zawsze chciałas być przez nia przytulona, że nigdy
          nie powiedziała Ci ze kocha Ciebie. Nie licz na zrozumienie, reakcje moga
          być odrzucjace, raniące. Słowem kochaj matkę tak jakby by była najkochańsza
          matką.
          To bardzo trudne bo chce się czasem wyć ze złosci, szczególnie na początku.
          Z czasem ta złosć i w niej i Tobie będzie się zmniejszała. Wtedy zobaczysz
          jej prawdziwe JA. Zobaczysz niezwykłą przemianę.
          Ale tak jak powiedziałem to bardzo trudne, mało kto potrafi wytrwać i wygrać
          ze swoim żalem, złoscią, poczuciem krzywdy.
          Serdeczne piozdrowienia.
          • zrozpaczonakasia77 Re: nienawiść do matki.. 19.05.12, 14:24
            no własnie cały czas taka byłam, całe zycie az do pewnego momentu gdzie stwierdziłam ze to nic nie da.
            • mskaiq Re: nienawiść do matki.. 19.05.12, 14:44
              Nie wiem jaka byłaś całe życie dla matki. Wiem że obecnie jest w Tobie widoczne
              rozczepienie, kochasz ją ale i nienawidzisz.
              Bardzo trudno jest pozbyć się uczuc które są w Tobie. Gdziekolwiek pójdziesz jej
              zinternalizowany w Tobie objekt pójdzie z Tobą i będzie tworzył wiele złosci do
              innych, a jak nie bedzie jej to ta złość i żal będzie zwracała się w strone innych .
              Serdeczne pozdrowienia.

              • eirene-the-best Re: nienawiść do matki.. 19.05.12, 14:58
                Przepraszam,ale teraz napisałaś coś,co uważam za bzdurę .Kasia na szczęście zdaje sobie sprawę ze swojej złości do matki.Wystarczy,że ją wyrazi,a cała złość przestanie rządzić jej zachowaniem.Takie mieszane uczucia wobec rodziców ma każdy z nas oczywiście w różnym natężeniu i proporcji.
                Wiele osób tłamsi i ukrywa swoją złość do matki,bo matkę należy kochać.Tacy ludzie owszem,mogą przenosić swoją złość na inne osoby.
                Kluczem do Twojego wyzdrowienia i pozbycia się tych uczuć jest ich wyrażenie.
                Jeśli chcesz ,a nie potrafisz sama,to możesz napisać do mnie na priv treść listu,jaki chciałabyś napisać matce. ( Muszę najpierw założyć konto).(Skoryguję go pod takim względem,by wyeliminować ewentualne ataki na matkę,które mogą Ci się wymknąć.)
                Obojętnie czy wyślesz go,czy nie,ale przygotujesz sobie w ten sposób to, co chcesz jej powiedzieć.
                • eirene-the-best Re: nienawiść do matki.. 19.05.12, 15:01
                  Przepraszam,lecz w swoim ostatnim poście zwracam się do dwóch osób równolegle.
                  Ta druga część od kluczem do Twojego wyzdr.odnosi się do Kasi oczywiście.
                • zrozpaczonakasia77 Re: nienawiść do matki.. 19.05.12, 15:02
                  mogę spróbowac napisac taki list,dziękuje, choć juz teraz czuje jakie to bedzie bolesne
                  • zrozpaczonakasia77 Re: nienawiść do matki.. 19.05.12, 15:04
                    jesli to ma pomóc, to przejde przez to, ale tez wiem ze na pewno nie dam go mamie
                • mskaiq Re: nienawiść do matki.. 19.05.12, 15:45
                  No cóz gdyby wystarczyło wyrazić złość raz a ona przestałaby rządzić drugą
                  osoba to Kasia nie miałaby żadnych problemów, bo myśle że nie raz ją
                  wyraziła.
                  Niestety siła złości narasta w miare jej wyrażania. Z drugiej strony złość nie
                  może być wypierana bo wtedy nadal istnieje.
                  Pomiedzy uzywaniem złości a jej nie używaniem trzeba dokonać swiadomego
                  wyboru.
                  Serdeczne pozdrowienia.
                  • eirene-the-best Re: nienawiść do matki.. 19.05.12, 18:15
                    Nieprawda !Obawiam się,że Kasia mimo,że nieraz się złościła na matkę nigdy jej nie powiedziała jak głęboko ją ona rani.Co więcej, nadal panicznie się tego boi.Zaproponowałam jej napisanie listu w którym ma wyrazić swoje uczucia wobec matki i zgodziła sie taki list napisać mimo,że wie jak to będzie dla niej bolesne ,lecz z góry zastrzega,że wie,że nie będzie w stanie tego listu wysłać do niej.
                    Oczywiście,że jedno wyrażenie zaległych pretensji nie załatwia sprawy,ale robi dobry początek.Kasia musi nauczyć się wyznaczać granice i bieżąco reagować kiedy matka przekracza te granice,kiedy np. robi jej uwagi przy dziecku i miesza z błotem jej starania macierzyńskie,lub ją.Kiedy wypytuje ją,a później beszta o wszystko.
                    Nie sugeruję,że ma się nieustannie złościć na matkę.Powinna jednak stanowczo i spokojnie mówić matce. np.Mamo,nie życzę sobie byś mi robiła uwagi przy dziecku.
                    Czy zdajesz sobie sprawę z tego ,że w ten sposób podrywasz mi autorytet ? Czy może robisz to celowo ?

                    Jeszcze jedno, to co napisałam Ci,że uważam za bzdurę.Jaki cel i sens był napisania Kasi czegoś takiego ? Czy miało to ją dodatkowo obciążyć poczuciem winy ?
                    • zrozpaczonakasia77 Re: nienawiść do matki.. 19.05.12, 18:29
                      z tym ,ze zwracanie uwagi mama odbiera w ten sposób; ze ona wie lepiej jak sie wychowuje dziecko;
                      scenka przy stole

                      np; mówie; nie zwracaj mi uwagi przy dziecku
                      ona; ale co, nie umiesz go nauczyc ładnie jesc? bedzie tak jadł, juz widze jak w domu swoim robisz, pewnie nic go nie uczysz
                      ja - jeszcze raz; nie zwracaj prosze mi uwagi przy dziecku.
                      ona; nooo, zawsze tak , pewnie w domu i wszedzie tak go uczysz, i pewnie syf tez masz, ze dzieciak tak je , tak, tak ucz go tak i bedzie potem jadł jak swinia



                      i tak w kółko.
                      co w takich sytuacjach?bo takie scenki praktycznie sa przy kazdej sytuacji.

                      • zrozpaczonakasia77 Re: nienawiść do matki.. 19.05.12, 18:34
                        jeszcze coś;

                        np biore talerz -nie ten talerz, powinnam wziac inny, nic nie potrafie.
                        wyciskam ser, zle wycisam ser i opieprz na cały dom, bo ona ma sposób jak sie powinno wyciskac ser
                        ide na spacer, to gdzie ja ide, i po co, nie powinnam teraz tylko póxniej
                        biore szklanke - nie tą szklankę biore, i poza tym jak moge brac z kolei 4 szklanke ponownie , nie umiem z jednej korzystac?
                        moze to jakas choroba psychiczna?
                        ja nie wiem/.//ale po prostu trzeba miec anielska cierpliwosc zeby wytrzymyac, to,ze ktos na kazdy ruch ma uwage..
                        • eirene-the-best Re: nienawiść do matki.. 19.05.12, 18:44
                          Ograniczyć maksymalnie kontakty,a na takie uwagi spokojnie reagować.;A ja chcę ten talerz,bo ten mi się podoba.
                          Ja mam swój sposób na wyciskanie sera i pozwól,że będę to robiła po swojemu,albo wcale.
                          Mamo! ja jestem dorosła i proszę byś nie decydowała za mnie kiedy mam iść na spacer.Ja chcę iść teraz i teraz pójdę,obojętnie czy Ci się to podoba czy nie.itd.
                          Wiem,że to bardzo trudne,współczuję !
                          • zrozpaczonakasia77 Re: nienawiść do matki.. 19.05.12, 18:53
                            to trudne, bo ja zawsze tam z nadzieja jade,, ze bedzie miło, a zawsze sa nieprzyjemne sytuacje, i trzeba bardzo uwazac, praktycznie nie ma mozliwosci zeby przez dłuzszy czas nie usłyszec, ze sie robi zle.
                            dlatego jestem zmuszona, pisze swiadomie zmuszona, bo tak jest, aby ograniczyc maxymalnie kontakty.
                            wiesz mówiac jej to co napisałas to dla niej nic nie znaczy ; ona tego nie słyszy, a bardziej atakuje, takze zadne argumenty nie wchodzą w grę, bo nawet jak powiem ze ja biore ten talerz, to usłysze taką wiązanke, ze mi sie juz jesc odechce na tym talerzu.

                            • zrozpaczonakasia77 Re: nienawiść do matki.. 19.05.12, 18:55
                              jenyy, juz zaczynam miec wyrzuty ,ze tak na nią jade tutaj:(
                              • mskaiq Re: nienawiść do matki.. 20.05.12, 13:21
                                Kiedy jedziesz na matkę wtedy wspierasz swoja złość i nienawiść do matki.
                                Jak sie z tym czujesz ?
                                Kiedy jestes obojetna w stosunku do matki, czy czujesz sie z tym dobrze ?
                                A co czujesz kiedy myslisz dobrze o matce ?
                                Twoja matka, łamie zasady, nie sznuje ciebie, narzuca Ci swoje rozwiązania
                                i z tym nie chcesz sie zgodzić.
                                Twoje życie należy do Ciebie, każdy z nas ma prawo sam o nim decydować.
                                Ty decydujesz o swoim życiu, o swoim dziecku, a to czy pozwolisz wtrącać
                                sie matce w swoje życie zależy od Ciebie.
                                Ty masz prawo do tego nie dopuścić, ale to nie oznacza że musisz być
                                przeciwko swojej matce, albo się z nia kłucić.
                                Ja mówiłem swojej matce, że bardzo ją kocham i że bardzo szanuje co do
                                mnie mówi bo wiem, że chce mojego dobra, czy dobra wnuka, ale zrobie
                                w taki sposób jak ja uwazam za słuszne.
                                Ty możesz nauczyć swoja matke że Ty podejmujesz własne decyzje w zyciu
                                i wcale nie zrywac z nia kontaktów.
                                To od Ciebie zależy czy matka będzie bliska Ci osobą, czy też wrogą. Złość,
                                wrogość do niej bedzie Ci przeszkadzała w życiu, dobre do niej uczucia
                                pomoga Ci radzić sobie w zyciu.
                                Serdeczne pozdrowienia.
                            • eirene-the-best Re: nienawiść do matki.. 19.05.12, 19:02
                              No cóż jesteś dorosła i musisz przestać żyć iluzjami.Lepiej z nią nie będzie.Co nie oznacza,że masz się jej poddać. Jedynie zapowiadać sankcje i je stosować.Np.gdy zacznie się awanturować Ty zbierasz sięe do wyjazdu i wyjeżdżasz.
                              • zrozpaczonakasia77 Re: nienawiść do matki.. 19.05.12, 19:08
                                tak jak mówisz.
                                i chyba przestaje,
                                a ten żal po prostu musiał w koncu sie wydarzyc, zeby sie oczyscic,
                                mam czasem przeswity,ze ona juz taka jest i koniec.
                                i tego nie zmienie
                                wiec, moze to swiatełko w tunelu:)
                                dzieki:)
                                to też dzięki Wam:)
                      • eirene-the-best Re: nienawiść do matki.. 19.05.12, 18:37
                        To jej zapowiedz,że jeśli jeszcze raz Ci zwróci uwagę w ten sposób ,to przestaniesz przyjeżdzać z dzieckiem do niej.Najpierw ją zapytaj czy zdaje sobie sprawę,że Ci podrywa autorytet w ten sposób i czy robi to celowo ? Te uwagi o tym ,że będzie jadł jak świnia to też przy dziecku ?
                        Ekstra babcia ! Ale to potwierdza,tylko to, co Ci pisałam,że ona projektuje swoje lęki na Ciebie ,a teraz już na wnuczka.
                        • zrozpaczonakasia77 Re: nienawiść do matki.. 19.05.12, 18:42
                          przy dziecku robi własnie rózne uwagi...
                          dlatego nie chce juz tam jechac, ja nawet widze, ze moje dziecko chyba jej nie lubi. i tez nie chce tam jezdzic..
                          tak wiec, nie bede tam jezdzic, moze raz na rok, na 1 dzien, to sie jeszcze da wytrzymac...
            • eirene-the-best Re: nienawiść do matki.. 19.05.12, 14:47
              Chwalebna zasada "zło dobrem zwyciężaj",lecz obawiam się że w tym wypadku mało skuteczna.Kasia jest już doprowadzona do skraju załamania nerwowego,już poniosła pewne koszty takiej swojej postawy i rezultat jest jaki jest.
              Czy Kasia ma nadal tłumić swoje uczucia i nie czuć gdy ta ją rani ? To jest rada jak doprowadzić się do choroby nic więcej.
              Matka prawdopodobnie nawet nie wie jak rani swoją córkę więc nie ma z czego się "poprawiać."
              Kasia może w ten sposób się zachowywać jak piszesz,ale dopiero wtedy, gdy uniezależni się psychicznie od matki na tyle,że przestanie ją ranić jej zachowanie.
              • zrozpaczonakasia77 Re: nienawiść do matki.. 19.05.12, 15:21
                tak, załamalam sie, jestem umówiona do psychiatry, kompletnie nie radze soebie w sytuacjach stresowych, mam napady panicznego lęku, raz doszło do tego ze zaslabłam..
                zaczełam sie bac wychodzic z domu.,...szkoda gadac.
                • eirene-the-best Re: nienawiść do matki.. 19.05.12, 15:40
                  To jest właśnie skutek nagromadzenia stłumionych uczuć,z którymi przestałaś sobie radzić.
                  W myśl niektórych rad tutaj, powinnaś brnąć w to dalej !
                  Pozdrawiam serdecznie !
                  • mskaiq Re: nienawiść do matki.. 19.05.12, 16:03
                    To nie jest prawda ze zaburzenia lękowe z napadami lęku pojawiają
                    się na skutek nagromadzonych stłumionych uczuć.
                    Nie są one związane w sposób stały z okresloną sytuacją. Przyczyna
                    jest zwiazane z brakiem umiejetnosci radzenia sobie z lękiem.
                    Serdeczne pozdrowienia.

                    • eirene-the-best Re: nienawiść do matki.. 19.05.12, 18:02
                      Nie zgadzam się ani z jednym ,ani z drugim Twoim postem.
                      Lęk nie bierze się z niczego.Uważasz,że tak sobie przychodzi z nienacka i napada na kogoś ? To się mylisz!.
                      Miałam do czynienia z zaburzeniami lękowymi nerwicowymi i wiem jakie mogą być ich przyczyny.
                      Lęk pojawia się też między innymi w takich chorobach jak schizofrenia czy depresja oraz prawie wszystkich zespołach chorobowych.
                      Obie te choroby charakteryzuje nagromadzenie emocji negatywnych, agresywnych.
                      Lęk ,podobnie jak ból, jest sygnałem alarmowym i więcej mówi o stanie organizmu niż o rzeczywistym niebezpieczeństwie.
                      Myślę,że przyczyną tego lęku u Kasi jest to,że ma do matki silny stosunek uczuciowy o charakterze symbiotycznym:nie mogę bez niej żyć,jestem od niej zależna",co rodzi równocześnie postawę buntu:...".chciałabym się od niej uwolnić".
                      Uczucia są silne,ale ambiwalentne i Kasia boi się wybuchu tych własnych uczuć,co rodzi ogromne napięcie i powoduje lęk.

                      • zrozpaczonakasia77 Re: nienawiść do matki.. 19.05.12, 18:14
                        tak, własnie jest jak napisałas, ja tak to odczuwam...
                        i te lęki, napady lękowe, pojawiły się w momencie jak mi pusciły ten nagromadzony zal i złosc,początek tego nastapił ok 4 miesiace temu i ostatni tydzien nastapiła eskalacja ..nie do powstrzymania.,,,wczeniej nigdy czegos takiego nie przezyłam , doadam ,ze mam 40 lat, chyba,że jest to jakaś niesamowita zbieznosc, dodam tez ze z sercem i cisnieniem jest ok, byłam u rodzinnego na badaniu, bo myslałam,ze to jakis stan przedzawałowy, przynajmniej tak to wyglądało i ludzie chcieli wzywac karetke..............
                      • mskaiq Re: nienawiść do matki.. 20.05.12, 12:47
                        Lęk wystepuje u kazdej osoby, nawet zdrowej i jest czymś normalnym u każdej
                        osoby. Nie wystepuje tylko w schizofrenii czy depresji !!! Pojawia sie ww
                        wszystkich zaburzeniach psychicznych !!!
                        Z tego co piszysz mogłoby wyglądać że Kasia ma schizofrenie lub depresje,
                        podczas gdy ona pisze tylko o zaburzeniach lekowych z napadami lęku a
                        te są związane ze stresem. Być może stresem w pracy, może stresem
                        związanym z wychowaniem samotnym dziecka.
                        Diagnozujesz również pacjentke przez internet przypisując jej zależność od
                        matki. Jest to bezpodstawne stwierdzenie !!!!
                        Nie jest zależna od matki bo z nią nie mieszka, prowadzi samodzielne
                        życie.
                        Serdeczne pozdrowienia.




                        • eirene-the-best Re: nienawiść do matki.. 20.05.12, 16:18
                          Jak na początku całkiem sensownie pisałaś,to teraz jak Ci zwróciłam uwagę,że się mylisz coraz bardziej brniesz w ślepy zaułek.
                          Przeczytaj dokładnie co napisałam. Napisałam ,że lęk występuje przy schizofrenii,depresji w większości zespołów chorobowych mając na myśli oczywiście zespoły psychotyczne,a najpierw pisałam o lęku nerwicowym.Jak żeś to wymyśliła,że ja sugeruję,że Kasia ma schizofrenię,albo depresję ?
                          Tak, zdiagnozowałam pacjentkę przez internet,bo z tego co opisuje, jest to typowa zależność emocjonalna i psychiczna.I nie jest to bezpodstawne stwierdzenie i każda osoba,która potrafi czytać ze zrozumieniem do dostrzeże.To jest jej główny problem.
        • eirene-the-best Re: nienawiść do matki.. 19.05.12, 14:37
          Tym razem nie mogę się w pełni zgodzić z mskg. (nie pamiętam dokładnie nicka,przepraszam,jesli pomyliłam)
          Matki nie możesz zmienić.Możesz zmienić tylko siebie.I to w dwojaki sposób:zmienić swoje myślenie o niej i swoje zachowanie wobec niej.Do tej pory cierpisz z tego powodu,że matka Cię nie odwiedza i szuka wymówek na tę okoliczność.Cierpisz również gdy spotykasz się z matką i zaczyna się litania wymówek i krytyki.
          Gdy dopuścisz do siebie w pełni, i pogodzisz się z tym,że prawdopodobnie nigdy nie dostaniesz od matki takiej miłości na jakiej Ci zależy i matka na zawsze pozostanie taką ,jaką jest,to przestaniesz ciągle na nowo przeżywać to cierpienie.
          Jeśli zmienisz swoje zachowanie wobec matki,to może to spowodować również zmianę jej zachowania.Może,ale nie musi.Trudno przewidzieć na ile dopuści do siebie Twoje pretensje i na ile potrafi przezwyciężyć swoje wieloletnie nawyki.Pewnie wyda Ci się to nieprawdopodobne,lecz ja myślę,że Twoja matka nie jest świadoma tego jak Cię rani.
          Niestety, tak to już jest,że w takiej sytuacji problem do przerobienia ma dziecko.Nie jest to sprawiedliwe,lecz nie masz wyjścia.Twoja matka, jak sądzę, jest już w takim wieku,że jej terapia niewiele pomoże.
          Jeśli tak jest z terapeutami jak napisała W.O.,to jest bardzo źle.Każdy terapeuta powinien wiedzieć,że uczucia jakie mamy wobec rodziców są najczęściej ambiwalentne,gdzie miłość miesza się ze złością,a nawet z nienawiścią.Trzeba nauczyć się te uczucia akceptować i wyrażać.Wtedy nie narasta w nas poczucie krzywdy i nie rodzi się nienawiść.
          U Ciebie Kasiu, ja doskonale widzę,te oba uczucia.Z jednej strony czujesz coś,co nazywasz nienawiścią,a z drugiej strony martwisz się o matkę,co by się jej stało, gdybyś tak , czy inaczej zachowała się wobec niej.To co to jest za nienawiść ? Jeśli nienawidzimy kogoś,to życzymy mu wszystkiego najgorszego,albo chcemy się sami na nim zemścić.U Ciebie takich uczuć nie widzę.Jest ogromny żal i niewyrażona złość.
          Wiem,że trudno Ci jest rozmawiać o swoich uczuciach z matką.Dlatego proponowałam byś zrobiła to pisemnie.W ten sposób możesz łatwiej zapanować nad swoimi emocjami i skorygować treść listu.
          Polecam Ci dwie książki :Susan Forward-"Toksyczni rodzice"
          i Renate Gockel-"Grzeczne dziewczynki zjadają wilka."
          • renkaforever Re: nienawiść do matki.. 20.05.12, 08:01
            Stany lekowe moga miec rozne przyczyny, przeszlas rozwod. Maz cie bil, bydle powinien za to odsiedziec swoje , moze wtedy nie mialabys takich stanow lekowych.. Matka faktycznie, jest ze starej szkoly "polskich twardzielek", nauczonych walczyc w zyciu jak zolnierz, wydawac rozkazy jak dowodca i wymagac jak upierdliwy sierzant rzucajac obrazliwymi epitetami na prawo i lewo. To znany obraz matki Polki. Wiele takich matek bylo produktem komunizmu w Polsce..Nie mialy pieniedzy na kosmetyczki i silownie, nie mialy milosci i szacunku, marzenia mogly wyrzucic do sedesu i spuscic wode, mezowie byli zlamani przez system, mogli byc bez pracy..itd
            Pasuje do niej jak ulal wojskowy dryl. Czy naprawde nie potrafisz zauwazyc dobrych cech w matce? Bo przeciez za cos ja kochasz. Gdybys ja calkowicie znienawidzila, nigdy nie chcaialbys z nia rozmawiac, nie jezdzilabys do niej, nie denerwoaloby cie, ze nie nie przyjechala.
            Jej zachowanie wskazuje tylko na jej problemy, a twoje zachowanie wskazuje na twoje problemy. Ale szukanie przyczyny nie jest wazne, kiedy pacjent wije sie z bolu. Nalezy usmierzyc bol. Jak usmierzyc twoj bol? Tyle masz stresu, rozwod, matka zandarm, strzelajacy upokorzeniami , kontrolujaca twoje zycie, ty sama zalekniona , choc zaradna osoba, ale ten lek moze byc tez spowodowany strachem jak wychowasz sama dziecko, matka ci raczej nie pomaga, tylko poglebia twoj lek..ja mysle, ze ona uwaza, ze ci pomaga i jest przekonana, ze czyni dobrze. Po prostu typ kontrolujacy i oceniajacy. W dodatku zalekniony, zakompleksiony, no widac, ze wiele przeszla. Mimo wszystko mysle, ze najlepsze jest jednak rozsadne podejscie . Nie zrywac kontaktow, ale je ograniczac do minimum, wtedy moze stana sie bardziej cywilizowane. Ale te stany lekowe to trzeba leczyc bo w tej sytuacji to samo nie przejdzie, bo jak nie matka, to byly maz.. trzeba sie wspierac na kims kto cie kocha i wierzy w ciebie, kto potrafi cie zainspirowac i zmotywowac do dzialania pozytywnego w calej tej sytuacji. Bo mimo tego wszystkiego zycie toczy sie dalej i szkoda czasu. Trzeba sie odbudowac psychicznie i duchowo przez dobra terapie. Chociaz moze w okolicy sa jakies grupy terapeutyczne porozwodowe..A moze zapisz sie na lekcje kickboxingu dla kobiet albo samoobrony. Nawet nie wiesz ilu kobietom takie cwiczenia pomogly podniesc sie po rozwodzie..przede wszystkim poprzez wyladowanie zlosci i nagromadzonej agresji pokonanie strachu, ograniczenie leku.
            • baryhomo Re: nienawiść do matki.. 20.05.12, 08:31
              Renka znow probuje wychowac dziecko opiekujace sie rodzicem. Tymczasem to dziecko musi wypracowac samo w sobie samoakceptacje i poczucie wlasnej wartosci, ktorego od rodzica nie dostało, bo wszystko "robilo zle".
              • eirene-the-best Re: nienawiść do matki.. 20.05.12, 10:34
                Poza tym, z uporem maniaka chce udowodnić Kasi,że ta nie powinna ufać swoim uczuciom,że źle czuje.Kasia wyraźnie pisze co ją boli,a ona nie : to Cię powinno boleć.
                Tak się dzieje,kiedy osoba,która zamiast chodzić na własną terapię, próbuje terapeutyzować innych i twierdzi,że robi to w ramach własnej terapii.
                Myślę tylko,że jest to kompletny brak odpowiedzialności za to co się pisze i brak wyobraźni jaką krzywdę można zrobić człowiekowi szukającemu pomocy.
                Już w innym wątku:"Co to za życie" Depcan zwrócił jej na to uwagę,ale nie dotarło.
                Postów Ledy nie będę komentować,bo nie zasługują na to.Za wyjątkiem agresji nie zawierają merytorycznej treści godnej uwagi.
                • zrozpaczonakasia77 Re: nienawiść do matki.. 20.05.12, 11:08
                  napisałam ten list, nie masz aktywnej poczty jeszcze.,..
                  • eirene-the-best Re: nienawiść do matki.. 20.05.12, 11:30
                    Już aktywowałam !
                    • zrozpaczonakasia77 Re: nienawiść do matki.. 20.05.12, 18:30
                      wchodząc na profil, jest komunikat,ze masz nieaktywany profil :(

                      chciałabym napisac, ze dzisiaj ze mnie zeszło ciśnienie, chyba się wyżyłam tutaj,
                      a cały tydzien byłam wsciekła i czułam potworny ból i żal...
                      Praktycznie ten żal w mniejszym natęzeniu ale ciagnął się to od zesżłego roku, przerwałam terapie w momencie gdy nie mogłam tego bólu zniesc, przez chwile poczułam ulge, ale potem poooszło....widocznie coś pekło i musiało predzej czy pózniej ze mnie zejsc...
                      moze tez ten list pomógł..
                      ale moze to chwilowy spokój...zobaczymy.
                      • zrozpaczonakasia77 Re: nienawiść do matki.. 20.05.12, 18:37
                        moj terapeuta pamietam jak mówił, ze trzeba przezyc żałobe, przezyć jeszcze raz żal i ból, trzeba przeżyć załobe, aby mozna było dalej zyć...ja juz ryczałam wtedy na kazdej sesji...
                        tylko ze własnie w tym momencie mniej wiecej przerwałam ...
                        potoczyło się dalej ? otworzł mi głębokie rany
                        no nie wiem jak teraz mam to ogarnąć...
                        • eirene-the-best Re: nienawiść do matki.. 20.05.12, 19:05
                          Bardzo dobrze Ci terapeuta mówił.Tak właśnie trzeba !
                          Zobaczysz,że jeszcze staniesz na nogi !
                          Maila możesz wysłać,dojdzie .Profilu nie aktywowałam,ale konto pocztowe tak.
                          eirene-the-best@gazeta.pl
                          • zrozpaczonakasia77 Re: nienawiść do matki.. 21.05.12, 08:22
                            nie moge wejsc na poczte, chyba cos z serwerem maja:( nie wiem czy mi cos odpisywałas..

                            co do mojego stanu dzisiaj...to jednak wczoraj było chwilowe, ze sie czułam dobrze, w nocy myslałam ze mam juz schize , w głowie jezdziły mi non stop pytania mamy i ja starałam sie odpowiadac, zasnałam ok 4...

                            od rana czuje scisk w zoładku i znowu to samo
                            czy to strach? dlaczego sie pojawił?
                            czy to efekt próby "odstawienia"?
                            przychodzi mi na mysl odwyk narkotykowy...
                            chyba faktycznie wariatkowo mnie czeka...
                            • baryhomo Re: nienawiść do matki.. 21.05.12, 09:55
                              w nocy myslałam ze mam juz schize , w głowie jezdziły mi non stop pytania
                              > mamy i ja starałam sie odpowiadac, zasnałam ok 4...

                              to juz dawno temu Hlasko pisal, ze najodawzniejsi staj sie tchorzami w nocy, kiedy dopadaja nas wspomnienia. Moze zakochaj sie w kims i bedziesz przed zasnieciem myslala o nim , a nie o traumie
                            • eirene-the-best Re: nienawiść do matki.. 21.05.12, 10:41
                              Twój obecny stan jest zrozumiały.
                              Poruszyłaś różne bolesne uczucia w sobie.Pojawił się też pewnie lęk,jak matka by to przyjęła ,gdyby dostała takiTwój list. Myślę,że jest to lęk przed konsekwencjami ujawnienia swojej złości.
                              Maila dostałam,ale trzeba go trochę skorygować.Jak tylko będę miała dłuższą chwilę wolną, to zrobię.
                              Pozdrawiam Cię serdecznie !
                        • zrozpaczonakasia77 Re: nienawiść do matki.. 21.05.12, 11:04
                          dzięki:)
                          mam jednak takie nieodparte wrazenie,ze ten mój list jest jednak troche zachowawczy,
                          pisałam znowu tak,jakbym miała ja urazić....:(
                          jedno jest pewne,
                          \chocbym miała się skręcac, to bede bronic swojej prywatnosci i na jej pytania nie odpowiem tylk owłasniew nie wiem jak to zrobic..
                          błedne koło..
                          • eirene-the-best Re: nienawiść do matki.. 21.05.12, 11:55
                            To może jeszcze napisz jakich pytań się spodziewasz.Może wspólnie coś wymyslimy ? Napisz na priv.Wieczorem nad tym siądę.
                          • zuzi.1 Re: nienawiść do matki.. 21.05.12, 14:36
                            Kasiu, a czy Ty myślisz, że Twoja mam zastanawia się wogóle czy Ciebie urazi swoimi tekstami? Myślę, że nie, gdyby choc przez chwilę myślała tymi kategoriami to by swoj zaburzony styl kontaktu z Tobą zmieniła na inny, bardziej Ci przychylny. A dlaczego w takim razie Ty tak bardzo dbasz o to, czy mamy nie urazisz??? Wiem, lata prania mózgu przez taką kobietę zrobiły swoje, jesteś w pewnym sensie zniewolona psychicznie przez mamę, ale jednocześnie świadoma tego, że matka jest toksyczna i żle się w stosunku do Ciebie zachowuje. Przestań przejmowac się tym, czy ją urazisz, takie toksyczne panie są swietnymi aktorkami, odgrywają swoją rolę jak zawodowe aktorki, profesjonalistki. Stosują szantaże emocjonalne bo chcą kontrolowac życie dorosłego już dziecka. NIE DAJ SIĘ KASIU SWOJEJ MATCE, NIE POZWÓL JEJ NA TAKIE TRAKTOWANIE TWOJEJ OSOBY I TWOJEGO DZIECKA, ODETNIJ SIĘ OD TEJ KOBIETY CAŁKOWICIE NA JAKIŚ CZAS, WEX W TYM CZASIE UDZIAŁ W TERAPII I PRACUJ NAD SOBĄ, SWOJĄ SIŁA WEWNĘTRZNĄ I NAD UNIEZALEŻNIENIEM SIĘ PSYCHICZNYM OD MATKI. Jestem przekonana, że Twoja mama jest toksyczną, złą osobą, byc może jej zachowania wynikają z fatalnego dzieciństwa itp., ale Twoja mam miała kilkadziesiąt lat życia na to, aby się swoimi schizami zając i tego nie zrobiła, nie wymusił tego na niej także jej mąż a Twój ojciec, a bardzo by się to przydało, żeby ktoś ją zmusił do udziału w terapii czy leczeniu u psychiatry...
                            • zuzi.1 Re: nienawiść do matki.. 21.05.12, 14:46
                              Bardzo dobrze zrobiła Twój ojciec, że odciął siępsych.od matki, zaczął życ swoim życiem itp. ale jemu udało się to zrobic dlatego, że miał silny charakter i nie stał się współuzależniony od Twojej matki. Ty Kasiu natomiast byłas i jestes pod znacznie głębszym wpływem matki i stąd stałaś się osobą od niej współuzależnioną. Musisz poprzez terapię wejs na taki poziom niezalezności emocjonalnej jak Twój ojciec, dojśc do tego, ze rzadko słyszane teksty Twojej matki będą po to spływały jak po przysłowiowej kaczce, bez wyrządzania Ci jakiejkolwiek krzywdy emocjonalnej. Ale do tego jeszcze daleka droga. Ty w dalszym ciągu martwisz się, aby jej nie urazic, pomimo, że wiele złego w stosunku do Ciebie kobieta swoim gadaniem zrobiła. To jest właśnie współuzaleznienie, człowiek nie współuzalezniony reagowałby zupełenie inaczej od Ciebie, tj. miałaby świadomośc, że złe teksty matki sa kompletnie bezpodstawne i że kobieta powinna się leczyc bo jest chora, nie bral by tego do siebie, a już na pewno nie troszczył by się o to, czy ją urazi. Wręcz przeciwnie często stosowałby zasadę "jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie", tj. skoro Twoja matka zachowuje się w taki okropny sposób, to odpłacam jej tzw. "pięknym za nadobne", może ją to trochę otrzeźwi i zmusi do pracy nad sobą, a jeśli nie to zrywam z tą panią toksyczną wszelkie kontakty dla własnego zdrowia i nie przejmuję się wyrzutami sumienia. Skoro jest złą matką, to nie ma się co nad nia litowac i pozwalac jej ranic Twoje uczucia....Można nawet powiedziec sobie, trudno, nie mam normalnej matki i nie zamierzam utrzymywac z nią jakiegokolwiek kontaktu, bo bardzo źle ten kontakt wpływa na moje zdrowie i samopoczucie oraz na samopoczucie mojego dziecka. Nie istnieją powody dla których musisz z nią się kontaktowac, nikt nie zmusi Cię do tego, myślę, że kazy znając Twoją historię powiedziałby Ci, ze dla swojego dobra powinnas przerwac relację z Twoją matką
    • stormy_monday Re: jak się wydaje 20.05.12, 12:20
      ________.Obserwowalem tylko jeden nieco podobny przypadek. Matka (babcia) była kompletnie zaburzona, dysfunkcyjna, zimna, roszczeniowa ,no jakos tak. Każdy przyjazd córki z wnuczka kończył się jakąś kłotnia o cos niestotnego, a najbardziej normalna była wnuczka (12l) ,bo powiedziła , ze wolłaby przyjeżdząc do innej babci
      Krótko mówiąc. częśc tzw starszych ( i nie tylko) osób wygrywa "melodyjkę" cały czas tą samą.
      One sa nierformowalne... Z całą pewnoscią..
      One nie słyszą siebie !!!
      Wyslucha Ciebie z Twoją trafnoscia oceny, poczuje się urazona, ze strachu dopasuje się na
      dwie godziny...i zapomni sie i znów wygra "meldyjkę"
      Jej to tak przychodzi jak oddychanie i z oddychania sie nie zrezygnuje !!
      Ona wydała na świat potomstwo (Ciebie) , jakby zwierzeco, bez pewnego zasobu wiedzy i uczuć wyższych..tak ją tzw zycie uksztaltowało..
      Ja mysle ,ze werbalnie :) Mama jest nie do opanowania.. No można zostawic list z jej sformułaowniami i siądziesz z tym samym listem i jak cos powie ze swojej melodyjki
      wyjdziesz.. Niestety pozostalo omijanie
      Reszte już tutaj napisała chyba raczej trafnie i-t-b i zupełnie kuriozalne
      hatraoha "Matka jest po to by ją kochać, reszta sie nie liczy! " ,
      A zapładniacz :( ? Jego nie kochać !?:)

      Sytuacja jest trochę patowa na forum. Ledę ciągle boli kalistra a to.niemozliwe stwierdził,
      ze to jest niemozłiwe do moderowania;( i wyemigrował przynajmniej z forum.

    • mskaiq Re: nienawiść do matki.. 20.05.12, 13:26
      Kiedy jedziesz na matkę wtedy wspierasz swoja złość i nienawiść do matki.
      Jak sie z tym czujesz ?
      Kiedy jestes obojetna w stosunku do matki, czy czujesz sie z tym dobrze ?
      A co czujesz kiedy myslisz dobrze o matce ?
      Twoja matka, łamie zasady, nie sznuje ciebie, narzuca Ci swoje rozwiązania
      i z tym nie chcesz sie zgodzić.
      Twoje życie należy do Ciebie, każdy z nas ma prawo sam o nim decydować.
      Ty decydujesz o swoim życiu, o swoim dziecku, a to czy pozwolisz wtrącać
      sie matce w swoje życie zależy od Ciebie.
      Ty masz prawo do tego nie dopuścić, ale to nie oznacza że musisz być
      przeciwko swojej matce, albo się z nia kłucić.
      Ja mówiłem swojej matce, że bardzo ją kocham i że bardzo szanuje co do
      mnie mówi, bo wiem, że chce mojego dobra, czy dobra wnuka, ale zrobię
      w taki sposób jak ja uwazam za słuszne.
      Ty możesz nauczyć swoja matke że Ty podejmujesz własne decyzje w zyciu
      i wcale nie zrywać z nia kontaktów.
      To od Ciebie zależy czy matka będzie bliska Ci osobą, czy też wrogą. Złość,
      wrogość do niej bedzie Ci przeszkadzała w życiu, dobre do niej uczucia
      pomoga Ci radzić sobie w życiu.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • w.0 Re: nienawiść do matki.. 20.05.12, 13:58
        kazdy czloiwek jest inny mosaiq i kazdy inaczej mial w zyciu. To jak ty postepowales ze swoja rodzicielka to kawalek innej historii nie majacej nic wspolnego z zyciem autorki postu.
        • mskaiq Re: nienawiść do matki.. 20.05.12, 15:10
          Jedna z najwazniejszych rzeczy, które się człowiek uczy w zyciu jest
          uniwersalność ludzkich doswiadczeń.
          Trudno jest uciec, zapomieć od tego co się wydarzyło. Im bardziej próbuje
          się o tym nie myśleć tym silniej potrzeba matki bedzie wracała czy to w
          postaci nienawiści, czy też w pstaci potrzeby miłości matki.
          Jest to rozszepienie, które w kazdym przypadku przynosi ból, złość, poczucie
          winy.
          Znam osoby, które wybierały słuszną złość do matki i nie były w stanie sobie
          z nią radzić, bo z nienawiścią nie da się żyć . Były takie które chciały od tego
          uciec ale to jest wyparcie i od tego nie można ucieć bo z tego bierze sie narwica.
          Jedynym sposobem jest pozbycie się tego rozczepienia, ale jak mozna to zrobić ?
          W terapii godzi się pacjenta z jego zinternalizowanym obiektem, tzn z jego
          wewnetrzna matką, od której nie można uciec. Jest to możliwe tylko kiedy
          pacjent zrozumie swój wewnętrzny obiekt i pogodzi sie z nim.
          Serdeczne pozdrowienia.

          • eirene-the-best Re: nienawiść do matki.. 20.05.12, 17:14
            Gdybyś czytał ze zrozumieniem,to widziałbyś,ze to właśnie zrobiłam w stosunku do Kasi.!
            Uzmysłowiłam jej,że mimo wszystko kocha matkę,a to co nazywała nienawiścią ,tak naprawdę wcale w tym wypadku nią nie jest.
            Nie pisz o rozszczepieniu u Kasi,bo to nie jest żadne rozszczepienie.Jest to najnormalniejsze,że osoba ,którą kochamy czasami nas złości,a czasami maksymalnie wkurza.Obce osoby,które są nam obojętne nie potrafią nas tak wyprowadzić z równowagi jak najbliższa osoba. Problem leży w tym,że Kasia bardzo długo tłumiła w sobie te uczucia i to jak mocno ją matka dotyka i nadal boi się to matce okazać.Na tym między innymi polega uzależnienie emocjonalne.

            Jeśli ktoś się zachowuje tak jak jej matka,to złość ,żal,poczucie zranienia są całkiem naturalnymi emocjami.To mniej więcej tak, jakby ktoś nas ustawicznie okładał pięścią,albo kopał.Tylko,że te kopniaki są w tym wypadku emocjonalne,a nie fizyczne.
            Zdaniem niektórych tutaj, córka jest wyrodna,bo nie chce dłużej tego znosić i buntuje się przeciwko takiemu traktowaniu.
            Jedyna rada, jaką dają Kasi to taka,by przestała czuć.
            • mskaiq Re: nienawiść do matki.. 20.05.12, 18:19
              Kasia zarówno kocha jak i nienawidzi swoja matkę i nie można tego nie dostrzegać
              bo to właśnie jest wyparcie.
              Ma wiele powodów aby nienawidzieć swoja matke i trzeba to akceptować, nie można
              uzmysławiać jej że to jest miłość.0
              Uzywam słowa rozczepienie bo jest to rozczepienie pomiędzy potrzebą matki i
              chęcią jej odrzucenia. Oba te uczucia są normalne w tej sytacji.
              Dla mnie wszystko co mozna pokazać Kasi to, że jej matka miała trudne dzieciństwo
              i że jej zachowania są z nim związane. To może osłabić złość i nienawiść do matki
              i powoli znaleść z nią kontakt bo tego kontaktu bardzo potrzebuje, podobnie jak jej
              matka. Nie mam watpliwości że jeśli uda im sie uniknąć złosci, żalu w kontaktach
              że soba maja dobra szansę naprawic te kontakty, ale nie może się to odbyc za cene
              utraty niezalezności Kasi od matki.
              Mysle że Kasia ma tendencje do wypierania tego co jest trudne w jej życiu i te
              wyparcia moga dotyczyc wielu sfer jej zycia, ale to juz inna kwestia.
              Serdeczne pozdrowienia.





              • eirene-the-best Re: nienawiść do matki.. 20.05.12, 19:00
                Czy Ciebie mniej boli kopniak od kogoś kto miał trudne dzieciństwo niż od takiego z normalnego domu ?
                Oczywiście,że pozwala to zrozumieć powody dlaczego matka się tak zachowuje,ale to jej nie usprawiedliwia i nie rozgrzesza.
                Jest wiele takich osób,które ze swojego trudnego życia robią sobie alibi,a same robią piekło z życia wszystkim wokół.
                Matka traktuje Kasię w taki sposób, jakby uważała ,że córka winna jest jej ślepe posłuszeństwo w najdrobniejszych nawet czynnościach.
                Wg. niej są tylko dwa sposoby postępowania;,mój sposób i zły sposób.Skoncentrowana jest tylko na sobie i swoich potrzebach.
                Rozumiem Twoje intencje .Ja też podzielam pogląd,że odrzucenie rodziców przez dzieci mści się na nich samych.To jednak co piszesz,to nic innego jak podtrzymywanie złudzeń,z których Kasia powinna się oswobodzić,jeśli ma się stać dorosła.
                Tymi złudzeniami Kasia się karmiła przez czterdzieści lat i jeszcze Wam mało ?
                Ciekawa jestem jaki sposób znasz na poprawę tych kontaktów ? Ja nie znam innego niż bieżące reagowanie, gdy matka przekracza granice i traktuje nas w sposób pozbawiony szacunku. Z tego, co wiele osób tutaj pisało,wynika,że one chcą ,by Kasia przestała czuć,coś mi się zdaje,że Ty też do tego zmierzasz.
                Co jest radą prowadzącą, po jej zastosowaniu ,wprost do choroby.
                Takie reagowanie na przekraczanie granic będzie powodować złość matki i jej obrażanie się.
                Kasia musi przezwycieżyć lęk i poczucie winy,że nie usłuchała matki i ją rozgniewała i twardo i konsekwentnie bronić swoich praw.Jeśli potrafi to przeprowadzić,może z czasem ich kontakty staną się bardziej poprawne i matka bardziej zacznie się liczyć z nią.



                • w.0 Re: nienawiść do matki.. 20.05.12, 22:38
                  .Ja też podzielam pogląd,że odrzucenie rodziców przez dzieci mści się na nich samych.T

                  ...
                  A jest wlasnie na odwrot. odrzuceni rodzice cierpia, a dzieci maja sie wysmienicie.

                  Rodzice sa nam potrzebni wtedy gdy jestesmy mali i bez nich nie poradzilibysmy sobie w zyciu.

                  Pozniej juz nie. I tylko od tego jak sie rodzice zachowuja i czy da sie z nimi zyc, zalezy czy dzieci sie z nimi beda zadawac, czy nie. Nie wyobrazam sobie aby ktos kto ma matke jedze i sekutnice, ktora go dobija i krzywdzi mialby jakis mus utrzymywania z nia kontaktu...Po co? Zeby sie wykonczyc nerwowo...?

                  Rodzicielstwo powinno byc nagroda a nie przymusem. I jezeli byles dobrym ojcem, czy matka to dobro samo ci sie zwraca poprzez dzieci.

                  I uwazam poza tym ze nie ma, co liczyc na to ze toksyczny rodzic sie zmieni. Zazwyczaj nie...

                  Ludzie tu na forum ktorzy uwazaja, ze matce nalezy ustapic, to albo z glowa maja cos nie tak albo zwyczajni masochisci- czyli tez zaburzeni psychicznie!



                  • zuzi.1 Re: nienawiść do matki.. 20.05.12, 23:55
                    Zgadzam się z w.0. Matka autorki wątku jak dla mnie jest chora psychicznie..., myślę, że psychiatra byłby w stanie ocenic jej stan już na podstawie samych opowiadań autorki wątku. Kasiu przejdź się na wizytę do psychiatry i opowiedz o zachowaniach mamy, jestem przekonana, że lekarz już na podstawie Twoich opowiadań stwierdzi, że mamę nalezałoby leczyc psychiatrycznie. Przeczytałam wszystkie Twoje odpowiedzi i napiszę Ci jedno, WRÓC PONOWNIE NA TERAPIĘ, BARDZO JEJ POTRZEBUJESZ, masz chorą matkę, która wykańcza Cię nerwowo, a Ty jestes na tyle słaba psychicznie, że jej na to pozwalasz... Dziewczyno terapia pozwoli Ci spojrzec na matkę realnie, odciąc się od niej, bo najważniejsza jesteś Ty sama i Twoje dziecko, matka jest b. zaburzonym człowiekiem i dla własnego zdrowia psych. i dla zdrowia Twojego dziecka powinnas ograniczyc z nią kontakty do niezbędnego minimum, 1 wizyta w miesiącu maksymalnie na 1 godzinę.... Większa częstostliowosc spotkań z matką źle będzie wpływac na Twoje samopoczucie. Nie torturuj się kontaktami z nią, nie łudź się, że ona się zmieni, to jest b. mało prawdopodobne i wręcz niemożliwe. Skoro nie zmieniła się przez ostatnie lata, to już się nie zmieni, nie leczy się, nie chodzi na terapię to dlaczego i z jakiego powodu miałaby się zmienic???? Nierealne...Zacznij dbac o swoje dobre sampoczucie i o samopoczucie Twojego dziecka, nie lubisz kontaktu z matką, to go nie inicjuj i nie przedłużaj niepotrzebnie, raz w m-cu tel czy żyje i czy wszystko ok, powiedz jej, że gdyby coś się działo to niech dzwoni i jej wówczas pomorzesz. Jak na razie Twoja matka jest w miarę zdrowa, sprawna, radzi sobie sama z pomocą ojca, więc nie ma potrzeby się nią zbytnio przejmowac, jest toksyczna i zła a od takich osób nalezy się trzymac z daleka, ograniczac z nimi kontakty do minimum. To ma byc Kasiu Twoje minimum, jeżeli już po 15 min. spotkania z nią masz doś i masz ochotę wyjsc, to zrób to i nie ciągnij na siłę tego nieprzyjemnego spotkania. Powiedz jej tylko na odchodne, że to z uwagi na jej okropne zachowanie kończysz wizytę i przez dłuższy czas się z nią nie spotkasz z uwagi na to jaka jest okropn. Kasiu Ty musisz dbac przede wszystkim o siebie i dziecko, od dbania o matkę jest ona sama i jej mąż...Kasiu masz jedno życie, szkoda go marnowac na skupianiu się na toksycznej i zaburzonej matce, skup się na sobie, dziecku i swoim życiu i zacznij życ tak, jakby tej Twojej matki w Twoim zyciu po prostu nie było, przynajmniej przez jakiś dłuższy czas. Terapia nauczy Cię zdrowego podejścia do tej sytuacji i nauczy Cię reagowac odpowiednio na takie toksyczne zachowania. Napisze Ci co ja bym zrobiła, gdybym miała tak zachowującą się matkę, ograniczyłabym z nią kontakt do 1 telefonu w miesiącu, z wizyt zrezygnowałabym kompletnie, z uwagi na swoje zdrowie psych. i samopoczucie. Kasiu to Ty jesteś ważna i Twoje dziecko, a nie Twoja zaburzona, toksyczna matka. Tą panią powinnaś pozostawic samą sobie i nie miec żadnych skrupułów co do ograniczenia z nią kontaktów, do takiego stopnia, który będzie dla Ciebie do zniesienia, a jeżeli uważasz, że najlepiej Ci zrobi kompletne odcięcie się od tej kobiety, to zrób to i nie miejwyrzutów sumienia, ja bym absolutnie nie miała jakichkolwiek wyrzutów przy tak zachowującej się matce. Ona jest chora, powinna się leczyc, a skoro tego nie robi i zatruwa życie innym członkom rodziny, to trzeba ograniczyc z nią kontakt maksymalnie, dla własnego dobra. Tego nauczysz się na terapii, wróc na nią koniecznie. Twoja matka jest chora i tak też ją powinnas traktowac, jej głupie raniące teksty powinnas wpuszczac jednym uchem a drugim wypuszczac, w końcu po co się przejmowac głupimi i chorymi gadkami zaburzonego, toksycznego i chorego psych. człowieka...Teraz musisz zacząc dbac wyłącznie o siebie i swoje dziecko...i nie ważne co sobie pomyśli matka, co sobie pomyśli to jest już tylko i wyłącznie jej sprawą...ma męża, niech się na nim wyżywa..., skoro facet ją jeszcze daje radę znosic...
                    • zuzi.1 Re: nienawiść do matki.. 20.05.12, 23:59
                      przepraszam za literówkę, oczywiście miało byc "pomożesz"
                    • zuzi.1 Re: nienawiść do matki.. 21.05.12, 00:28
                      i jeszcze jedno, czasem zastanawiam się jak to możliwe, że mężowie toksycznych kobiet siedzą jak mysz pod miotłą i pokornie znoszą zachowania toksycznej małżonki, niektórzy wręcz uwazają takie panie za normalne i fundują na własne życzenie piekło i sobie i swoim dzieciom...a wystarczyłaby jedna mocna reakcja na chore zachowanie współmażłonki i potem konsekwencja w egzekwowaniu normalnych ludzkich zachowań lub wysłanie na leczenie takiej delikwentki (terapia lub psychiatra w zależności od przypadku)...
                • mskaiq Re: nienawiść do matki.. 21.05.12, 14:50
                  Obecnie Kasia mieszka poza domem i ma stosunkowo mały kontakt z swoja
                  matką. To co robi obecnie matka Kasi nie ma takiego wielkiego znaczenie bo
                  jest daleko i kontakty sa rzadkie, a mimo to przezywa bardzo duży stres związany
                  z matką.
                  Dzieje się tak dlatego ze matka jest zinternalizowanym objektem, który jest z nią
                  na codzień. Może się z nią kłócić, nienawidzieć jej, odczuwać złość, przeżywać
                  poczucie winy, albo odczuwac miłosć do niej.
                  Prawdziwa matka w tym zwiazku nie liczy się, ważny jest zinternalizowany objekt,
                  który jest sprawca całego bólu.
                  Nie ma innej metody jak pogodzić sie z tym objektem. Żeby móc coś zmienić
                  trzeba zrozumiec że obecnie problem jest w nas a nie w matc. A ignorowanie
                  wewnetrznych odczuć prowadzi do nerwicy podczas gdy przeżywanie i
                  rozpamietywanie złych wspomień do wielkiego bólu i nienawiści.
                  To prawda że matka działała w sposób nieakceptowalny, że nie liczyła się ze
                  córka, że narzucała swój punkt widzenia, nie respektowała prywatności, itp.
                  Jest wiele powodów aby jej nie nienawidziec,ć ale nienawiść oznacza ból
                  wewnatrz nas i bezradność.
                  Unikanie myslenia o niej oznacza nerwicę, napady leku, stres.
                  Zostaje tylko jedna droga, trzeba zaakceptować, że matka była zła ale dlatego,
                  że miała tez matke i podłe zycie. Jej matki może już nie być, ale pozostał
                  zinternalizowany obiekt jej matki, który działa w niej i który wywołuje całe zło w
                  zyciu jej córki.
                  Kiedy zrozumie się to co przezyła matka, to łatwiej bedzie zrozumieć dlaczego
                  była taka jaka była i pogodzić z tym co się przezyło.
                  Wtedy zaczyna sie proces zdrowienia, zanika złość i nienawiść do matki, pojawiają
                  sie dobre uczucia.
                  Serdeczne pozdrowienia.




                  • eirene-the-best Re: nienawiść do matki.. 21.05.12, 19:53
                    O Matko Boska !
                    Ludzie zmiłujcie się i zaprzestańcie tworzenia bytów ponad miarę !!!

                    Powoli zaczynam mieć wrażenie,że jestem w wariatkowie !

                    Najpier Renka widzi piwnicznego alkoholika ,a Ty najpierw dostrzegłeś rozszczepienie,a teraz okiem wyobraźni, ujrzałeś zinternalizowany obiekt ,z którym Kasia się kłóci,na którego złości.itd.
                    Piszesz :
                    "Dzieje się tak dlatego ze matka jest zinternalizowanym objektem, który jest z n
                    > ią
                    > na codzień. Może się z nią kłócić, nienawidzieć jej, odczuwać złość, przeżywać
                    > poczucie winy, albo odczuwac miłosć do niej. > Prawdziwa matka w tym zwiazku nie liczy się, ważny jest zinternalizowany objekt."
                    > ,
                    > który jest sprawca całego bólu.
                    > Nie ma innej metody jak pogodzić sie z tym objektem. Żeby móc coś zmienić
                    > trzeba zrozumiec że obecnie problem jest w nas a nie w matc. A ignorowanie
                    > wewnetrznych odczuć prowadzi do nerwicy podczas gdy przeżywanie i
                    > rozpamietywanie złych wspomień do wielkiego bólu i nienawiści. "

                    Czyli rozumiem,że proponujesz,żeby Kasia pokochała zachowanie matki wobec niej ?
                    Słowo zinternalizować oznacza:
                    przyjąć za własne narzucane z zewnątrz postawy, poglądy, normy i wartości.
                    Wszyscy w procesie wychowania internalizujemy jakąś część naszych rodziców.Są to ich opinie,poglądy,wartości,postawy. W miarę dojrzewania następuje częściowe ich zastępowanie swoimi wartościami i opiniami.Części tych przejętych przekonań nawet nie jesteśmy świadomi.
                    Rodzice mogą na nas wpływać i oddziaływać nie tylko z oddalenia,ale nawet zza grobu. I nie mam tu na myśli żadnych duchów,tylko właśnie takie zinternalizowane wartości ,normy i postawy.
                    • mskaiq Re: nienawiść do matki.. 22.05.12, 00:03
                      Może najpierw wyjaśnienie co to jest internalizacja obiektu, w tym przypadku
                      internalizacja matki.
                      Udowodniono że wszystko co przeżywamy jest zapamietywane w pamieci.
                      Pamieta się każde uczucie i te dobre i te złe, nienawiść, miłość, żal, czy
                      złość.
                      Normalnie nie ma sie do tego dostępu, nie potrafimy dotrzec do tych informacji
                      ale ożywają one w nas, kiedy np widzimy jak jakaś matka krzyczy na dziecko,
                      albo nagle pomyśli sie o matce, albo natychmiast kiedy zadzwoni matka, itp.
                      W naszej pamięci żyje trauma, która może się otwierać kiedy chce i przeżywa się
                      tak samo boleśnie jak te w rzeczywistości.
                      Dziecko internalizuje w sobie równiez opinie matki o sobie, np że jest głupi, albo
                      że wszystko zawsze psuje, że jest gorszy od innych, że sobie nie poradzi.
                      Te wszystkie zinternalizowane prawdy choć nie jego uważane są przez dziecko
                      a później już dorosłą osobę za własne.
                      Czesto matka już nie żyje ale wewnetrzny obiekt matki nadal istnieje, w postaci
                      opini o dziecku i traumy która przeżyło dziecko.
                      Aby otrząsnąć się ze swojego dzieciństwa trzeba zrewidowac prawdy, które
                      zostały w nia wpojone, np że jest sie głupia, niezaradna, itp.
                      To długi i ciężki proces bo trzeba, pozbyć sie tego co zostało w nas wpojone
                      i w co wierzymy i głeboko pamiętamy.
                      Są również w dziecku a poźniej już dorosłej osobie uczucia, nienawiść do matki
                      za to co co robiła dziecku, złość do niej za to jaka była, żal, lęk i wiele
                      innych złych uczuć.
                      Te uczucia bedą pojawiały sie nieustannie do innych ludzi, męża, własnego
                      dziecka, ludzi w pracy, przyjaciól, itp.
                      Trzeba je zmienić bo inaczej zdominują swiat człowieka i staje sie nie do
                      zniesienia. Nie mozna o nich zapomieć bo są zapamiętane.
                      Wszystko co można zrobić to pozbyć się nienawiśći, złości, lęku i żalu do matki.
                      Można to zrobic przez empatie, zrozumienie matki, zobaczeniu jej dobrych
                      stron, że jednak dbała o to żeby dziecko nie było głodne, żeby było ubrane, itp.
                      Serdeczne pozdrowienia.






                      .
                      Wtedy o

                      • eirene-the-best Re: nienawiść do matki.. 22.05.12, 08:33
                        Z tym, co teraz napisałeś się zgadzam.Gdybyś to tak napisał zaraz nie kwestionowałabym tego,bo sama mniej więcej to samo napisałam tylko w skrócie.
                      • eirene-the-best Re: nienawiść do matki.. 22.05.12, 19:21
                        > Te uczucia bedą pojawiały sie nieustannie do innych ludzi, męża, własnego
                        > dziecka, ludzi w pracy, przyjaciól, itp.
                        > Trzeba je zmienić bo inaczej zdominują swiat człowieka i staje sie nie do
                        > zniesienia. Nie mozna o nich zapomieć bo są zapamiętane.
                        > Wszystko co można zrobić to pozbyć się nienawiśći, złości, lęku i żalu do matki
                        > .
                        > Można to zrobic przez empatie, zrozumienie matki, zobaczeniu jej dobrych
                        > stron, że jednak dbała o to żeby dziecko nie było głodne, żeby było ubrane, itp

                        Te wrogie uczucia są niebezpieczne o ile są tłumione
                        ,lub wypierane.
                        Natomiast dopuszczone do siebie i wyrażone tracą swoją moc i przestają rządzić naszym zachowaniem.
                        W procesie terapii można to robić do zastępczego obiektu,który w tym wypadku odgrywałby rolę matki.
                        • mskaiq Re: nienawiść do matki.. 23.05.12, 08:51
                          > Natomiast dopuszczone do siebie i wyrażone tracą swoją moc i przestają rządzić
                          > naszym zachowaniem.
                          > W procesie terapii można to robić do zastępczego obiektu,który w tym wypadku od
                          > grywałby rolę matki.
                          Niestety wyrażanie uczuć złości, nienawiści nie powoduje że przestaja rządzic naszą
                          swiadomością. Wyrazona złość na chwile znika, ale wraca, zwykle silniejsza i coraz trudniejsza do opanowania.
                          Sa terapeuci którzy w to wierza i przekonują pacjentów do wyrażania uczuć ale takie osoby szybko wypadają z terapii. Wszczynaja wiele konfliktów, w domu, pracy, ze znajomymi, które wywoluja poczucie winy, lęku i z którymi nie są w stanie zyć.
                          Wtedy taka terapia konczy się albo lekami które maja pomóc w radzeniu sobie z emocjami albo też poszukiwaniem metod radzenia sobie z emocjami.
                          Nie można emocji wypierać, ale przezywanie i nakręcanie ich może zakonczyć sie nawet w szpitalu. Nad emocjomami trzeba panować, zaakceptować to co przynoszą i wykorzystywać
                          je bo przynoszą wiele bardzo cennych informacji.
                          Serdeczne pozdrowienia.
                          • eirene-the-best Re: nienawiść do matki.. 23.05.12, 09:45
                            Bzdury piszesz mój drogi ! Jeśli pacjent wypiera lub tłumi emocje z lęku przed nimi, to musi je dopuścić do siebie,przeżyć i wyrazić. Nikt nie każe mu ich ciągle na nowo przeżywać. Właśnie stłumiona złość przeradza się się w destrukcyjną nienawiść.
                            Jeśli ktoś nas atakuje,to mamy prawo okazać złośc z tego powodu
                            .Jeśli coś nas rozgniewa,to mamy prawo okazać gniew i zapomnieć o sprawie.
                            Oczywiście,że takie okazanie powinno odbywać się w sposób kontrolowany.Jeśli w tym wypadku Kasia powiedziałaby : Mamo jestem zła na Ciebie ,że tak mnie wypytujesz,a później zawsze tylko negatywnie podsumujesz,to nie tłumi swojej złości i wyraża ją właśnie w sposób ,który nazywa się kontrolowaniem emocji.
                            • mskaiq Re: nienawiść do matki.. 23.05.12, 13:41
                              Tak czytam Twoje posty i zauwazyłem ze na jednen post potrafisz napisać
                              trzy rózne odpowiedzi i to sprzeczne ze sobą.
                              Myśle ze podchodzisz bardzo emocjonalnie co czytasz. Warto nad tym
                              popracować. Emocje sa ważne i warto je za kazdym razem zauwazać , ale
                              nie mogą dyktować odpowiedzi ani rozumienia tego co sie dzieje wokół nas.
                              Serdeczne pozdrowienia.

                              • eirene-the-best Re: nienawiść do matki.. 23.05.12, 14:35
                                Nie ma żadnej sprzeczności w tym co napisałam. Wszystkie moje posty są zbieżne z sobą.
                                Nie wiem gdzie Ty ją widzisz ?
                                Chyba znowu nie zrozumiałeś tego co napisałam.Jeszcze logika u mnie nie szwankuje.
                                Ty za to, nie przejawiasz emocji w tym co piszesz,natomiast Twoje wypowiedzi nie wskazują na to,byś rozumiał problemy osoby,o której się wypowiadasz. Dlatego kończe tę dyskusje,bo prowadzi ona do nikąd.
                          • eirene-the-best Re: nienawiść do matki.. 23.05.12, 11:37
                            To o czym piszesz,to właśnie niekontrolowane wyrażanie emocji,kiedy delikwent wszczyna wokół siebie konflikty. Samo poinformowanie o swoich uczuciach nie wywołuje konfliktu.
                            Nie wiem,ale Ty zdajesz się wierzyć,że samo to,że Kasia przyjmie do wiadomości,że matka miała trudne dzieciństwo i życie spowoduje,że przestanie czuć złość do niej.
                            W tej chwili jest w niej nagromadzone tyle uczuć,że nie może sobie z nimi poradzić. I co według Ciebie z nimi ma zrobić ? Zaprzeczyć im? Racjonalizować ? czy jesze inne mechanizmy obronne zastosować ?
                            Może znasz jakieś magiczne zaklęcie,po którym te uczucia znikną ? Ja nie znam.
                            Wszystko na to wskazuje ,że matka się nie zmieni i nadal będzie na niej jeździć jak Piłsudski na swojej kasztance i co ? Ma nie czuć wtedy złości,bo matka miała trudne dzieciństwo ? To świętego by wyprowadziło z równowagi.Ba, nawet pan Jezus uniósł się gniewem, jak ewangelie podają.
                            Z tego co piszesz widzę,że masz wiedzę teoretyczną,lecz jednocześnie kompletnie nie rozumiesz mechanizmów nerwicowych i naprawdę głupoty wypisujesz.
                            Napisałeś,w tym poście o tym zinternalizowanym obiekcie,który mnie zdenerwował,bo napisałeś to tak, jakby tutaj były trzy podmioty: Matka,córka i zinternalizowany obiekt.Dalej napisałeś,że uczucia Kasi kompletnie nie są zależne od tego, jak się matka zachowuje tylko od zinternalizowanego obiektu.Owszem, zinternalizowane reprezentacje obiektu rzutują na nasz stosunek do aktualnej rzeczywistości,lecz również rzeczywistość oddziałuje na nie.
                            Otto Kernberg postuluje istnienie subiektywnej, obiektualnej rzeczywistości intrapsychicznej, która pozostaje w trwałej interakcji z obiektywną rzeczywistością realną. To, co jest wewnętrzne będzie determinowało nasze działania i relacje ze światem zewnętrznym."
                            I to jest oczywiste.Każdy ma swoją mapę rzeczywistości przez którą patrzy na świat,lecz mapa to nie terytorium.

                            Według Kernberga patologiczne funkcjonowanie jednostki jest wyrazem nieświadomego powtarzania w sytuacji tu i teraz patogennych zinternalizowanych relacji z obiektami z przeszłości. Jednocześnie jednostka symbolicznie odtwarza frustrujące konfliktowe nieświadome relacje i doświadcza ich jako aktualnej realnej rzeczywistości. Czyli wewnętrzne relacje aktywowane są przez doświadczenia aktualne ,a siła tej aktywacji zależy od poziomu psychologicznego rozwoju jednostki.

                            Dalej napisałeś,że Kasia musi się pogodzić z nim,to znaczy z tym zinternalizowanym obiektem.
                            Nie napisałeś tylko jak to ma zrobić.
                            Chodzi mi też o to,że wprowadzanie i używanie takich terminów jak : rozszczepienie,zinternalizowany obiekt,których pacjent nie rozumie, nic pozytywnego nie wnosi dla pacjenta,a jedynie powieksza jego lęk.

                            Otto Kernberg pisze :Wymiar relacyjny- wiąże się z faktem, że człowiek żyje i rozwija się z obiektem poprzez obiekt i w dużej mierze dla obiektu. Koniecznym warunkiem zdrowia i rozwoju jest pozostawanie z obiektem w optymalnej frustrującej relacji. Jednostka rozwija się prawidłowo tylko i wyłącznie w dialogu, jeżeli tego dialogu nie ma to rozwój nie będzie prawidłowy.
                            Wymiar topograficzny- wyodrębnione dwa obszary: obszar świadomego i nieświadomego aparatu psychicznego, obszar ten kształtuje się około 3 roku życia w chwili, kiedy u dziecka pojawia się wyparcie. Nieświadomość jest motywacyjnym systemem psychicznym, istnieją tutaj konfliktowe i wyparte, nieakceptowane treści, które pozostają jednak w ciągłym kontakcie z obszarem świadomym.
                            Z tego co napisała Kasia wynika,że tego dialogu nigdy nie było.Był tylko monolog matki i egzekwowanie ślepego posłuszeństwa.I najwyższy czas by to zmieniła.
                          • eirene-the-best Re: nienawiść do matki.. 23.05.12, 13:20
                            mskaiq napisał:
                            > Niestety wyrażanie uczuć złości, nienawiści nie powoduje że przestaja rządzic n
                            > aszą
                            > swiadomością. Wyrazona złość na chwile znika, ale wraca, zwykle silniejsza i co
                            > raz trudniejsza do opanowania.
                            > Sa terapeuci którzy w to wierza i przekonują pacjentów do wyrażania uczuć ale t
                            > akie osoby szybko wypadają z terapii. Wszczynaja wiele konfliktów, w domu, prac
                            > y, ze znajomymi, które wywoluja poczucie winy, lęku i z którymi nie są w stanie
                            > zyć.
                            > Wtedy taka terapia konczy się albo lekami które maja pomóc w radzeniu sobie z e
                            > mocjami albo też poszukiwaniem metod radzenia sobie z emocjami.
                            > Nie można emocji wypierać, ale przezywanie i nakręcanie ich może zakonczyć sie
                            > nawet w szpitalu. Nad emocjomami trzeba panować, zaakceptować to co przynoszą i
                            > wykorzystywać
                            > je bo przynoszą wiele bardzo cennych informacji.
                            > Serdeczne pozdrowienia!
                            Ty mylisz wyrażenie swoich uczuć czyli poinformowanie o nich z niekontrolowanym ich okazywaniem!
                            Sa osoby,które będą się wściekać,złościć,nakręcać,atakować innych i albo w ogóle zaprzeczać swojej złości,albo mówić,że się denerwują i muszą to okazać,ale to nie na tym polega.
                  • eirene-the-best Re: nienawiść do matki.. 21.05.12, 20:32
                    mskaig napisał : "Żeby móc coś zmienić
                    trzeba zrozumiec że obecnie problem jest w nas a nie w matce."
                    Tak, z tym się akurat zgadzam.Matka się nie zmieni,to Kasia musi się uniezależnić od Matki psychicznie.Może to osiągnąć jedynie przełamując swój lęk przed tym,że obrazi matkę,że matka będzie się gniewać na nią. Innego wyjścia nie ma.
                    Kasia ma małe poczucie bezpieczeństwa wewnętrznego i z tego wypływa jej zależność psychiczna od matki i dlatego tak bardzo pragnie kontaktów z nią, a która ją jednocześnie złości i rani ponieważ nie zaspokaja jej dużej potrzeby aprobaty i akceptacji z jej strony.
                    I to jest głowny problem Kasi.
                    • zrozpaczonakasia77 Re: nienawiść do matki.. 21.05.12, 20:43
                      "Kasia ma małe poczucie bezpieczeństwa wewnętrznego "- co masz na mysli?
                      • eirene-the-best Re: nienawiść do matki.. 22.05.12, 19:12
                        zrozpaczonakasia77 napisała:

                        > "Kasia ma małe poczucie bezpieczeństwa wewnętrznego "- co masz na mysli?
                        Mam to na myśli,że dziecko,które czuło się potrzebne i kochane ma poczucie bezpieczeństwa wewnętrznego,natomiast dziecko,które nie dostało tej miłości czuje się w życiu dorosłym bardziej zagrożone.
                        Ponadto, z tego co opisałaś wynika,że matka zamiast okazać Ci potrzebne wsparcie i zachętę do samodzielnego działania,tępiła wszelkie przejawy samodzielności poprzez ustawiczne krytykowanie wszystkich Twoich poczynań.Wszystko musiało być zrobione tylko w ten, jedyny sposób wg jej widzimisię.Utrzymywała Cię w ten sposób w ślepym posłuszeństwie.
                        Jest całkiem naturalne,że takie zachowania jak Twojej matki, budzą wrogość .
                        Nie napisałać jak to było przed terapią?.Czy miałaś świadomość tej wrogości ? Czy też nie? Bo z tego, co opisałaś, rodzi się przypuszczenie,że do czasu,aż terapeuta zwrócił Ci uwagę na to, wypierałaś lub tłumiłaś swoje uczucia wrogości do matki ?
                        Nie wiem na ile jest słuszne to moje przypuszczenie ?
                        Z Twoich postów wynika,że nie masz zaufania do swoich uczuć. Zwłaszcza widać to w Twoim pierwszym poście.Nie wiesz czy to Ty jesteś zła,wyrodna córka,która odczuwa nienawiść do matki,czy to rzeczywiście matka jest ta zła?
                        To nie dziwi, biorąc pod uwagę to ,jak Twoja matka nie liczyła się od zawsze z Twoimi uczuciami.Przyswoiłaś sobie postawę; "moje uczucia nie są ważne."

                        I teraz to ,co tak nieforunnie próbował napisać mskaig (znowu nie pamiętam nicka i pewnie go przekręcam).
                        Ta niepewność co do oceny swoich uczuć i postępowania bierze się też stąd,że te wszystkie krytyczne opinie głoszone przez Twoją matkę,tkwią w Twojej podświadomości. Na poziomie świadomym zaczynasz rozumieć ,że jak matka Ci mówi jakąś krytyczną opinię o Tobie,to to jest jej opinia i wcale nie musi to być opinia prawdziwa,lecz jakaś część Ciebie nadal w to wierzy,bo tak masz zakodowane przez matkę.To trochę tak, jakbyś matce przypisała atrybuty boskiej nieomylności.
                        Gdy się w pełni uniezależnisz od matki ,wtedy takie opinie będą po Tobie spływać.
                        • zrozpaczonakasia77 Re: nienawiść do matki.. 22.05.12, 20:50
                          przed terapią było inaczej..byłam kims innym niz teraz, czuje się jakby moje Ja się obudziło, nie wiem jak to inaczej określić...

                          nie wiem czy gdybym nie poszła z 10 lat wczesniej na terapie,( bo chciałam czułam ze mi to potrzebne), pewnie moje małzenstwo mialo wieksze szanse na przetrwanie, nie wiem, moze...

                          przed terapia nie czułam takiej wrogosci i buntu jak teraz
                          wsyztsko tłumiłam w sobie
                          wiem,ze starałam sie jej przypodobac, udawalam moze przed soba ze nie,ale wiem ze tak...
                          gdy cos robiłam czy wybierałam, myslałam wtedy; , a co by moja mama powiedziała, albo z czegos rezygnowałam, bo co by ona powiedziała:(nie zawsze oczywiscie ale często//
                          czasem wybuchałam złoscia na nią, bo ile tez człowiek moze znosic, no ale miałam wyrzuty sumienia potem, bo potrafiłam tez sie wydrzec, ale no po prostu nie moglam juz wytrzymac nerwowo!!!!!i

                          zaczynam rozumiec i wierzyc, ze to co mówiła i robiła to nie jest moja wina, ja nie byłam zła, ale podswiadomie tak jak piszesz eirene , jednal czuje ze podswiadomie chyba jeszcze wierze,,,

                          ale zaczynam rozgraniczać pewne fakty

                          nie wiem co pozwoli mi się w pełni uniezależnić....
                          w kazdym razie gdy nie mam duzego kontaktu/chodzi o telefony czuje wiekszy spokój...
                          ale cały czas natrętne mysli nie pozwalają mi na pełną swobodę życia...
                          bo sobie tez myslę, a co jak ona np nagle umrze i będę miała wyrzuty sumienia, ze nie chciałam z nią rozmawiac? i tak ciągle mysli żalu i złosci na przemian ze strachem,,,

                          mam nadzieje, ze zrozumiałe jest choć troszke co napisałam.....








                    • mskaiq Re: nienawiść do matki.. 22.05.12, 00:09
                      To jednak z czyms sie zgadzasz. Musi pozbyć sie negatywnych opini wpojonych
                      przez matkę na swój temat.
                      Musi również pozbyc sie nienawiści, zalu, złości, lęku do matki bo te uczucia
                      są w niej i obdarza nimi i siebie, własne dziecko, znajomych czy przyjaciół.
                      Nie ma innej drogi jak pozbyć się nienawiści, złości, zalu, leku, itp do matki.
                      Serdeczne pozdrowienia.

    • eirene-the-best Re: w.0 21.05.12, 01:43
      Nie do końca tak jest.Takie dzieci mają większy problem z samoakceptacją.

      Natomiast, żeby była jasność ! Też nie jestem zwolenniczką poglądu,że za wszelką cenę,również za cenę godzenia się na stałe poniżanie, należy utrzymywać kontakt z takimi rodzicami.
      • renkaforever Re: mnie sie wydaje,ze 21.05.12, 06:54
        To z kim przychodzi nam zyc od samego poczatku determinuje nasze cale zycie i naprawde jest to zawracanie kijem Wisly jesli chcemy cos zmienic w tych ludziach. Ludzie. ktorzy nas wychowali nie podlegaja zadnej dyskusji, zadnej zmianie.
        Chcesz zyc inaczej, zmien swoje zycie. Na lepsze. Zrob cos dobrego dla siebie, dla dziecka, dla matki. Bo to caly obraz: ojciec podejrzanie cichy, pasuje mi na piwnicznego alkoholika, co sobie zapija stres samotnie w piwnicy.. matka wiadomo, matka Polka rodem z komuny, corka wydala sie za alkoholika, ktory ja ponizal i bil.. a co na to dziecko ? czy tez bedzie ponizac i bic czy cichaczem popijac w piwnicy? Jak dalej bedziesz to tolerowac jak nie powiesz temu wszystkiemu STOP ...czujesz, ze powinnas to zrobic. Powiedziec STOP . Ja tez tak czuje.
        • zrozpaczonakasia77 Re: mnie sie wydaje,ze 21.05.12, 07:58
          skad sie biora te fantazje?>??????????
          znasz lepiej mojego ojca?
          mój ojciec po prostu zaczał zyc nie patrzac na to co ona mówi i sądzi i nie przejmuje sie jej gadaniem, i nie jest alkoholikiem jakims piwnicznym????!!!!!!!!!!! wyjezdza, spotyka sie ze znajomymi, pracuje, powiedział, ze ma dosyc i ma jedno zycie i co mu pozostało jak nie zyc pełnia! i co ty na to? twoje wyobrazenie runeło w gruzach.
          mój były maz tez nie był zadnym alkoholikiem!!!!!!
        • 1xprzepraszam Re: Renka przestań, osobywątki Ci sie pomieszały ? 21.05.12, 11:04
          albo gorzej...

          renkaforever napisała:

          Bo to caly obraz: ojciec podejrzanie cichy, pasuje mi
          > na piwnicznego alkoholika, co sobie zapija stres samotnie w piwnicy.. matka wi
          > adomo, matka Polka rodem z komuny, corka wydala sie za alkoholika, ktory ja po
          > nizal i bil.. a co na to dziecko ? czy tez bedzie ponizac i bic czy cichaczem p
          > opijac w piwnicy?Jak dalej bedziesz to tolerowac jak nie powiesz temu wszystki
          > emu STOP ...czujesz, ze powinnas to zrobic. Powiedziec STOP . Ja tez tak czuje.


          No nie za bardzo mam misje zwracania uwagi ale.. cyt. Cię Renka
          > Dla mnie forum jest forma terapii. Pisze i ucze sie od was. Czasem sa to fikcyj
          > ne przypadki, to sie da wyczuc, ale to niewazne.

          Zostaw dłuzej w notatniku a nie wklejaj aby zaistnieć..
        • w.0 Absolutnie nie jest tak! 21.05.12, 20:26
          To z kim przychodzi nam zyc od samego poczatku determinuje nasze cale zycie i naprawde jest to zawracanie kijem Wisly jesli chcemy cos zmienic w tych ludziach.
          ....

          odp. daje tzw. neuropsychologia, dzis coraz bardziej szanowana dziedzina psychologii.
          Mozg rozwija sie przez caly czas...najbardziej w nim aktywne sa tzw. szare komorki, a te obumieraja i odtwarzaja sie na nowo az do chwili smierci. W nich sie miesci tzw. chwilowa pamiec i to czego nauczyles sie teraz ma wplyw na przekazywanie i zmiane informacji w innych czesciach mozgu poprzez tworzenie nowych polaczen neuronowych.

          Neutrony lustrzane obumieraja i odtwazraja sie co 4 -7 lat. lacznie z cala gama twojej osoby co do joty jednej komorki. Czyli ta jaka bylas 4 lata temu juz dawno zniknela...:=) Jestes na nowo odbudowana i odnowiona.

          To czego nie jest w stanie zmienic ...to uszkodzen i mikrouszkodzenia m.in przednich platow mozgu a one sa odpowiedzialne za osobowsc. Ale po podaniu odp. medykamentow i cwiczen i te jakos mozna skorygowac w zaleznosci od uszkodzenia.

          tak ze Renka nauka robi postepy...

          wazne jest dlatego aby zmienic swoj tok myslenia poprzez terapie np. kognitywna, wyjsc z tego dola i bardzo uwazac aby unikac kontaktu z ludzmi toksycznymi bo to bedzie juz zawsze takie pietno, gdzies w cieniu....
          • renkaforever Re: Absolutnie nie jest tak! 21.05.12, 20:36
            Dziekuje za nadzieje, ze co 4 lata sie odnawiam. Nauka to nauka. Niech zyje na wieki:) Madrosc jest wazniejsza od milosci, niby to stwierdzenei to jak porownanie jablka do pomaranczy ale cos wtym jest:)
            • w.0 Madrosc wazniejsza od milosci... 21.05.12, 21:53
              pewnikiem tak. Wszak z milosci wyrasta madrosc.

              Co 7 lat my sie zmieniamy nie tylko komorkowo, ale i mentalne, zmienia nam sie smak i styl co innego postrzegamy co innego i nowego lubimy...Nie zauwazylas tego u siebie?
              • zuzi.1 Re: Madrosc wazniejsza od milosci... 22.05.12, 00:38
                I to jest w.0 odpowiedz chyba i na wątek pt."widziały gały co brały", o zmianach jakie zachodzą we współmałżonkach po latach... ;-)
                • renkaforever Re: Madrosc wazniejsza od milosci... 22.05.12, 05:16
                  Eeetam, ja nie zauwazylam, ze mi sie cos innego podoba, ze inny styl, nie, to juz trwa ponad 13 lat i sie nie widze jakos inaczej. Bo faktycznie 13 lat temu zaczelam sie zmieniac. Ale to tylko tak pozornie na zewnatrz, a w srodku jest ten sam chochlik, ktory ma cholerna ochote wyskoczyc, ale siedzi tam, bo sie przestraszyl, ze i tak bedzie niezrozumiany, a moze i wysmiany, fakt, ze skrytykowany... Ale ile czasu mozna tlumic emocje? dlatego tu przychodze, bo jestem przy nadziei ze mi to pomoze. Zeby sie tak naprawde poczuc soba, tak prawdziwie i wcale sie nikim i niczym nie przejmowac...no nie moge, mam blokade.
                  • w.0 No to wypusc tego chochlika... 22.05.12, 11:49
                    przeciez to czesc ciebie. Skrytykowany? Ale kim sa krytycy? Wysmiany? I jakie ma to znaczenie...

                    Myslisz,ze cos nowego szokujacego jest w tobie czego nie ma w innych?

                    Tak sobie mysle ze niektorym jest ciezko nazwac uczucia po imieniu. tak jak w sytuacji z matka autorki, tak jakby juz bylo cieplej i cieplej ale jeszcze nie to...

                • w.0 Re: Madrosc wazniejsza od milosci... 22.05.12, 11:51
                  Tak i to roznie sie konczy. Inni zaczynaja myslec i wspolnie nanosza nowe punkty na mape zwiazku - budujac zwiazek trwaly, a inni sie rozstaja i tak z innym partnerem maja nadzieje zajsc dalej, ale po jakims czasie staja przed tym samym dylematem.
    • kropidlo5 Re: nienawiść do matki.. 01.06.12, 02:44
      Przejrzalem ten watek, jest mi bardzo bliskie to co piszesz. Autokratyczna, dominujaca, manipulujaca matka, ktora zawsze byla w centrum uwagi i traktowala dzieci jako narzedzia do realizacji swych potrzeb. Nigdy nie przytulala, nie dala nic za darmo, nie pochwalila- za to manipulowala- ze daje, ze sie poswieca, ze jest najlepsza matka.

      Zawsze zylem w poczuciu kompletnego chaosu emocjonalnego, bo bylem zmanipulowany. Matka ewidentnie mnie krzywdzila, ale zalewala to propaganda jak rzad Korei Pln. Zarazem szantazowala- smiercia, samobojstwem itp. matka uzywala mnie do swoich potrzeb, a wmawiala mi, ze to sa moje potrzeby, robila wwszystko dla siebie, a niby bylo to dla mnie.

      Wygadywala mi, ze sie urodzilem (bo rzekomo byly problemy okoloporodwe i lekarz kazal mnie uspic, ale 'matka i ojciec sie uparli zeby mnie nie zabijac i dzieki nim zyje i powinienem dziekowac im do smierci za to'), ze zylem (wiele razy slyszalem, ze kosztuje ja tyle co dobry samochod) i potem ze nie umarlem (cale zycie czekala na moja smierc i czeka dalej- tylko nie chce tak tego nazwac, ale panicznie sie boi, ze skoro sie juz mnei pozbyla moge 'wrocic; i czegos jeszcze chciec, a moja smierc by gwarantowala, ze juz nic nie bede chcial)

      Najbardziej mnie irytuje to, ze ta matki manipulacja tak zle wplynela na moje zycie i relacje z ludzmi i swiatem, i wplywa do dzis. Relacje z matka- najpierw jedyna, potem najwazniejsza osoba- i jej 'recepty i lekcje' uczynily ze mnie osobe, ktora byla zawsze przekonana, ze zyje dla innych, ze zyje by innym zrobic dobrze, ze na nic nie zasluguje.

      Dawalem sobie wchodzic na glowe, opluwac sie, wykorzystywac, nie bralem co zycie dawalo, uciekalem przed przyjemnosciami, wpadalem w nalogi, zylem w schizofrenii ciaglej i strachu- bo takie mialem pokodowane mechanizmy w glowie.

      Uznawalem za naturalne, ze mniej mam, jem gorsze jedzenie, pije gorsze piwo, pale gorsze papierosy, ze zebrze, ze ubieram sie jak szmata, ze nie mam dziewcznyny, ze mam slaba prace, ze mieszkam w dziadowskim mieszkaniu, ze mam wszystko najtansze, ze nie jade na wakacje, ze musze za wszystko przepraszac, ze musze sie pierwszy klaniac. To wszystko bylo dla mnie tak naturalne jak krzyz dla jezusa.

      Zarazem gdzies z tylu glowy wiedzialem, ze cos jest nie tak i bylem zawsze nieszczesliwy. dopiero od niedawna sie reformuje. Moja rada jest- poczytaj na ten temat i zmieniaj perspektywe myslenia. Zacznij myslec nie tylko o tym, co ty masz dac matce, ale co ona ma dac tobie. Nie tylko ze ty masz ja kochac, ale tak samo ona ciebie. Mnie matka wmowila, ze matka nie musi kochac dzieci, ale dzieci musza matke- i w to wierzylem. Dzis uznalem, ze jak ona ma mnie gdzies, to ja mam ja tez gdzies, i nie mam wyrzutow sumienia, bo to jej wybor, a nie moj.

      Odlaczylem sie od rodziny, izoluje sie od nich i fizycznie i emocjonalnie, nie zalezy mi na nich, nie zycze im zle ale nie zycze im tez dobrze, nic im nie zycze, po prostu malo mnie obchodza- a wszystko dla tego, ze ja ich nie obchodze ani troche. Wiec w koncu, po 30 latach z gora, jest jakas symetria.
      • renkaforever Re: nienawiść do matki.. 01.06.12, 05:18
        Matki sa rozne, maja swoje "schizofrenie" i manipuluja dziecmi. "Powiedz wierszyk, a dostaniesz loda". Po czym zarykuja sie z wierszyka , ktorego dziecko w ogole nie rozumie, bo jest to wierszyk dla doroslych. Mnie sie wydaje, ze to, ze sie domagales jakiejs rownosci w traktowaniu, to bylo sluszne, ale w zyciu jest tak, ze inwestuje sie w najlepszych. I w dodatku oni musza bardzo chciec, zeby w nich inwestowano. Nie wystarczy tego oczekiwac, trzeba byc aktywnym. Mysle, ze dzieci , ktore przymilaja sie do rodzicow dostaja wiecej smakolykow, czy "lask" rodzica, niz te , ktore ciagle naburmuszone stoja w kacie. W zyciu ludzi doroslych jest tak samo. Zobacz ilu lizydupkow ma ustawione cale rodziny, a idealisci, oszolomy albo wiecznie szukajacy sprawiedliwosci i inni nawiedzeni.. maja porozbijane, sklocone rodziny i ciagle im wiatr w oczy. Czasem jest w rodzinie tak, ze jedzie na wycieczke ktos, kto sie lepiej uczy i dostaje nagrody. Bo nie ma pieniedzy na wiecej wycieczek. Tylko na jedna. Poza tym, jak ktos sie swietnie uczy, to zasluguje na nagrode. Jak ktos sie nie uczy, bo nie ma zdolnosci do tego, to przeciez nie powinien jechac na wycieczke, bo to nie jest wychowawcze, wycieczka jest nagroda. Ale powinien jechac z cala rodzina, na rownych prawach. Rodzice kochaja wszystkie dzieci, bardziej nawet te slabsze, ale mysle, ze poniewaz ty jestes chlopem, od ciebie wymaga sie, zebys pracowal, zarabial, byl zaradny itp, a zapomina sie moze, albo ty zapominasz, ze jednak jestes ten z urazem okoloporodowym, czyli teoretycznie masz mniejsze szanse na zadowolenie zyciowe. Ja narazie w ogole nie widze winy twojej matki, bo ja uwazam, ze to, ze dala ci szanse na zycie , zdecydowala sie wobec wyraznej opini lekarza, to byla niesamowita odwaga i milosc do ciebie. Ona zdecydowala sie wychowywac swoje "niepelnowartosciowe" dziecko, chciala zrobic wszystko, co mozna, zeby zylo, chciala dac mu wszystko, co potrzebuje do zycia dobrego, godnego. Po prostu uratowala jeszcze jedno zycie ludzkie i to jest piekne. To, ze ty masz postawe roszczeniowa, to widac. Porownujesz prace swojej matki nad wychowaniem do komunistycznych rzadow panstwowych, to jakies nieporozumienie. Pracy twojej matki z niczym sie nie da porownac. To unikalne dzielo. Produktem jestes ty, unikalny, rozzloszczony, ze paliles gorsze papierosy ; moze jakbys nie palil ich w ogole, mialbys wiecej oszczednosci. Ja bym sie na miejscu twojej matki dzisiaj bardzo ucieszyla, ze odzyskales wladze nad soba i zrozumiales, ze mogles zyc lepiej, ale nie umiales. Niestety mamusia nie mogla zyc za ciebie.
        Nasza dzialalnosc , praca, nauka , wszystko czego sie dotkniemy, swiadczy o nas. Nasze dzieci tez, nawet powiedzialabym, ze rodzice i wszyscy ludzie, ktorzy sa kolo nas, w naszych rodzinach. Dobra energia sie mnozy i zla energia sie mnozy. Jak widzisz siostra i rodzice grzeja sie w dobrej energii. Ty musiales sie oddalic, bo czujesz zla energie i naladowany jestes zla energia, pragnieniem odwetu. Takie energie sa niszczace i obawiam sie zebys nie zachorowal. Rozluznij swoje uczucia i wyobraz sobie siebie i matke i ojca, jak sie urodziles. Jak sie cieszyli, jak bardzo cie kochali. To, co bylo potem, to bylo trudne zycie z niepelnosprawnym dzieckiem, bo jak opisujesz, to byla ograniczona sprawnosc intelektualna, manipulowano toba itd. nadwrazliwosc, kandydat do choroby psychicznej, typu depresja , schizofrenia. Jezeli jeszcze cie nie zdiagnozowano, moze przemysl to jeszcze raz i poszukaj dobrych momentow w zyciu z mamusia. To ze cie nie przytulala.. taki byl model spoleczny w Polsce, niektore dzieci to do zlobka tygodniowego byly oddawane, a matka pracowala, bo chciala miec lepsze zycie , wiec zamiast sie bawic z dzieckiem w piaskownicy, siedziala przy suwnicy w hucie.. A zycie uplywalo i moze wtedy, kiedy matka uznala je za lepsze, okazalo sie calkiem zrujnowane dla dziecka. Bo co te dzieci chca? tylko by sie przytulaly, piescily, graly w gry, malowaly i jadly slodycze z mamusia:)) i wszedzie za raczke z mama..i odepchnelyby swoja siostre, brata, byleby z mama, kolo mamy siedziec.. ale te , ktore nie chca tak, ktore tam stana , gdzie im kaza, jak male manekiny, to sa te, ktore beda mialy w zyciu wieksze dylematy. I ja mysle, ze sie wiele nie da zrobic, trzeba sie cieszyc z tego, co jest i chciec wiecej.
        • baryhomo Re: nienawiść do matki.. 01.06.12, 09:00
          I ja mysle, z
          > e sie wiele nie da zrobic, trzeba sie cieszyc z tego, co jest i chciec wiecej.

          W jednym zdaniu zaprzeczyc samemu sobie >Cieszyc sie z tego co jest< i koniec kropka.
          To mozna odniesc do wszystkich rodzicow.

          >Takie energie sa niszczace i obawiam sie zebys nie zachorowal.

          Nigdy nie pisz takich rzeczy, to jest czarnowidztwo i spekulacja, w ktorej nie ma cienia pozytywnej energii, o ktorej piszesz. To nawet nie jest trzezwe spojrzenie na sytuacje.
          Prawda jest taka, ze od rodzicow wymaga sie milosci bezwarunkowej. Nie takiej, ze jak spelnisz moje oczekiwania to dostaniesz cukierka. Tak ludzie maja jak opuszczaja dom rodzinny. Na wszystko musz zapracowac, zasluzyc.
          Dzieci i tak bardziej kochaja rodzicow niz to jest odwrotnie. Dlatego maja problemy emocjonalne i analizuja relacje szukajac przyczyn swoich slabosci. Nigdy nie slyszalem o przypadku rodzica, ktory leczylby sie psychicznie bo dzici nim manipuluja, bo wymagaja spelniania zyczen. Rodzice tak jak ty sa silni i nieustepliwi. ZSawsze maja racje, a jak nie maja to patrz poczatek zdania.
          • kropidlo5 Re: nienawiść do matki.. 01.06.12, 10:16
            baryhomo napisał:

            >

            > Prawda jest taka, ze od rodzicow wymaga sie milosci bezwarunkowej. Nie takiej,
            > ze jak spelnisz moje oczekiwania to dostaniesz cukierka. Tak ludzie maja jak op
            > uszczaja dom rodzinny. Na wszystko musz zapracowac, zasluzyc.
            > Dzieci i tak bardziej kochaja rodzicow niz to jest odwrotnie. Dlatego maja prob
            > lemy emocjonalne i analizuja relacje szukajac przyczyn swoich slabosci. Nigdy n
            > ie slyszalem o przypadku rodzica, ktory leczylby sie psychicznie bo dzici nim m
            > anipuluja, bo wymagaja spelniania zyczen. Rodzice tak jak ty sa silni i nieuste
            > pliwi. ZSawsze maja racje, a jak nie maja to patrz poczatek zdania.


            Dokladnie, ja ( i moja siostra, pokaleczona ale na inny sposob) odbijamy sie od wielu lat od drzwi do drzwi u psychologow, psychiatrow a w jej przypadku nawet jakichs wrozek. Ja w zyciu przeszedlem juz chyba ze cztery terapie psychologiczne, nie mowiac o wartszatach i o wlasnej nauce. Zgadnij, ile matka albo ojciec zrobili w tej materii?
            Nic. Zadnej ksiazki, zadnego psychologa, zadnego wnikania, analiz. Oni dobrze wiedza, ze ja laze od psychologa do psychologa i jaki wniosek z tego wyciagaja? To dla nich dowod na ich niewinnosc- bo skoro ja chodze a oni nie, to wiadomo kto jest tu wariat a kto normalny, takie jest ich myslenie.
            Matka raz w zyciu zadzwonila do TV do terapeuty uzaleznien w TV sniadaniowej (bo zawsze wyolbrzymiiala moje problemy z alkoholem, one byly owszem kilka lat temu, ale moje problemy dotyczyly glownie mnie, zylem sam i pilem sam) to zadzwonila do TV aby zapytac 'panie doktorze, czy to prawda, ze jak ktos pije to powinno mu sie nie dawac zadnych pieniedzy i w niczym nie pomagac?" Pan doktor oczyiscie powiedzial, ze tak, bo ma sprany mozg i automatycznie zaklada, ze chodzi o sytuacje rodzinnego alkoholika, ktory przepija pieniadze i ktremu zdejmuja buty z nog, a matka odlozyla telefon mowiac 'widzisz, od dzis nie dostajesz od nas zadnej pomocy, bo pijesz' a ta pomoc to byla reklamowka kotletow raz na miesiac, ktora potem sluzyla do zniewalania mnie psychicznego, wiec ja z ulga odetchnalem ze ok, nie chce zadnej pomocy, to mi zaczeli grozic odebraniem pieniedzy ze spadku po pradziadkach, ktore od lat lezaly i tak nieruszone na lokatach.
            Okazalo sie potem, jak 'nie pomagali mi bo pilem', pic przestalem, imialem operacje serca (wada wrodzona) i po operacji doktor powiedzial 'musi pan 3 miesiace mieszkac u kogos, kto sie bedzie panem troche opiekowal, bo nie ppwinien pan wychodzic z domu, szczegolnie jak jest oblodzone i mroz) i matka odmowila przyjecia mnie pod dach nawet na miesiac, mieszkalem sam na stancji i chodzilem po zakupy po oblodzonych ulicach, majac serce niemal na wierzchu (bo mialem rozpruta klatke piersiowa na osciez, i zlozona na drutach i miala sie przez tr 3 miesiace zrosnac).Taka to byla matczyna milosc. Po miesiacu zamieszkalem u siostry, ktora miala wolny pokoj be jej wlasciciela mieszkania poszla do szpitala, po jakims czasie matka zaczela wmawiac siostrze, ze powinna nie wywalic na bruk, bo mieszkam i 'pasozytuje' wiec siostra co zrobila- wywalila mie na bruk, i wyjechalem z kraju. Tyle.
            • eirene-the-best Re: nienawiść do matki.. 01.06.12, 11:32
              Przerażające ! Ogromnie Ci współczuję .
              Jeśli już tyle lekarzy i terapeutów odwiedziłeś, to zrób jeszcze to, co Ci sugerowałam w Twoim wątku.To nie jest,długa i kosztowna terapia,a pozwala wiele rzeczy zrozumieć,jeśli jest dobrze poprowadzona.Sam Bert Hellinger też bywa w Polsce,bo współpracują z nim różne ośrodki.
              Pozdrawiam Cię serdecznie !
              • kropidlo5 Re: nienawiść do matki.. 01.06.12, 13:52
                eirene-the-best napisała:

                > Przerażające ! Ogromnie Ci współczuję .
                > Jeśli już tyle lekarzy i terapeutów odwiedziłeś, to zrób jeszcze to, co Ci suge
                > rowałam w Twoim wątku.To nie jest,długa i kosztowna terapia,a pozwala wiele rze
                > czy zrozumieć,jeśli jest dobrze poprowadzona.Sam Bert Hellinger też bywa w Pols
                > ce,bo współpracują z nim różne ośrodki.
                > Pozdrawiam Cię serdecznie !

                Wiesz, te liczne odwiedziny to bylo zawsze zajmowanie sie objawami, a nie przyczynami, ja sam nie znalem przyczyn, to byla fobia spoleczna, problemy z alkoholem, depresja, ale nie bylo tutaj zaglebienia sie w detale, dopiero ostatnia terapia rzucila mi swiatlo na ten problem, ale to bylo tylko tkniecie, bo to byla krotka terapia.
                Natomiast doswiadczenia z terapeuta od alkoholizmu byly najbardziej negatywnym przezyciem w moim zyciu, poniewaz on skupial sie na tym, by mi udowodnic, ze klamie i ze mainpuluje, bo jestem przeciez alkoholikiem, i ze na pewno moja rodzina byla ok, nikt mi nic nie zrobil a to tylo moja wina i ze bylem dla wszystkich ciezarem i powinienem przeprosic, juz nigdy nie odiwedze zadnego terapeuty ktory ma cokolwiek wspolnego z AA i uzaleznieniami.
            • anty-cialo Re: nienawiść do matki.. 01.06.12, 12:00
              Kropidlo nie jesteś już dzieckiem, masz 30 lat i rodzice nie są ci już niezbędni do życia.
              Idealna miłość rodzicow jest bezwarunkowa, ale b.rzadka. Realistycznie to rodzice powinni odchować dziecko i wypuścić w świat. Mimo manipulowania poczuciem winy jesteś samodzielny bytowo czyli udało się. Roszczenia zmiany wobec rodziców, jakieś pragnienie rekompensaty za kiepskie dzieciństwo od nich ponownie cię do nich przykuwają i sam sobie to robisz.
              • kropidlo5 Re: nienawiść do matki.. 01.06.12, 13:32
                Nie, ja juz nie mam zadnych roszczen wobec nich odnosnie przeszlosci, jedynie odnosnie przyszlosci, i mniej roszczenia a bardziej obawy. Obawy takie, ze jesli oni nadal mnie beda traktowac tak samo to beda dla mnie jak wyzwalacz i 'cofna mnie' w rozwoju, juz takie cos przezylem pare razy. Nawet ostatnio w mniejszej skali, ale w najwiekszej skali po owej operacji, ja wtedy rzucilem prace ktorej nie cierpialem, ta operacja jakos tak spowodowala ze zaczalem bardziej cieszyc sie zyciem paradoksalnie, mimo ze mnie nie przyjeli do domu, ale wtedy to nawet to jakos zignorowalem, ale potem pojechalem na swieta i zostalem chyba z tydzien po swietach, i wtedy zaczela sie burza, wyganianie mnie codziennie, a to bylo 1.5 miesiaca po operacji, i to byl dla mnie szok, bo do tamtej pory matka miala zawsze pretekst by mnie wyganiac- a boo to pilem, a bo to lazilem po kolegach za duzo, a bo niby leniem bylem- a tutaj- abstynent, siadzacy na fotelu w pokoju, chory po operacji- a wyganianie bylo jeszcze intensywniejsze.

                Niewazne, obawiam sie wlasnie tego, ze moga mnie zawrocic albo zatrzymac na drodze rozwoju, to obawa numer jeden. Obawa druga to raczej poczucie niesprawiedliwosci, ze ja mam teraz byc dla nich mily, wyrozumialy, cierpliwy, dbac o nich, a oni nadal moga sobie miec olewacki stosunek, wiec dalszy ciag braku symetrii, trzecia rzecz to wkodowoane wyrzuty sumienia gdy chce zaburzyc ten mechanizm.

                Najwieksza irytajca jednak polega na tym, ze oni maja wobec mnie rozne oczekiwania i pretensje teraz, ze a to nie maja wnuczka, a to synowej, a to 'pociechy' ze mnie. Zachowuja sie tak, jakby byli wspanialymi rodzicami ktorzy przygotowali mnie do zycia, a ja sie im nie chce 'odplacic', gdy tymczasem jest odwrotnie, niszczyli mnie, ja jakos przetrwalem i teraz zgodnie z logika nalezalaby sie kara, ale moge byc wspanialomyslny i nie karac tylko zapomniec- ale oni chca nagrody!

                I tu mnie ch... strzela gdy o tym mysle.
                • eirene-the-best Re: nienawiść do matki.. 01.06.12, 18:18
                  Mam nadzieję,że nie zamierzasz wrócić do domu rodzinnego ?
                  Uważam Twoje obawy za nieuzasadnione. Nikt Cię nie może cofnąć w rozwoju.Nawet najgorsi rodzice nie mają magicznej mocy,by Cię cofnąć w rozwoju wbrew Twojej woli.Rozumiesz ?
                  Przedtem, cofałeś się w rozwoju,bo masz zakodowane przez nich te wszystkie zarzuty wobec Ciebie i jakaś część Ciebie wierzy w to,że są słuszne. Ty, już teraz wiesz,że te zarzuty były absurdalne,a postępowanie wobec Ciebie okrutne i niesprawiedliwe.Musisz sobie to często powtarzać,że to nie jest Twoja wina .
                  Polecam Ci też lekturę książki pod tytuełem:" Toksyczni rodzice"- autorki- Susnan Forword,która jest adresowana do takich,jak TY, katowanych przez własnych rodziców; fizycznie lub psychicznie, albo jedno i drugie.Książka zawiera też wzór listu jaki proponuje autorka napisać do rodziców,który pomaga uwolnić się raz na zawsze z emocjonalnej zależności od nich.Jest dostępna w internecie,kosztuje coś 33,-pln.
                  • zuzi.1 Re: nienawiść do matki.. 01.06.12, 18:42
                    eirene taki list, z tego co pisze p. Forward to ważna i skuteczna metoda na wyrzucenie z siebie swoich frustracji w stosunku do rodziców. Ale co dalej????, w jaki sposób mają takie osoby utrzymywac kontakt z TAKIMI rodzicami i czy utrzymywac??????
                    • eirene-the-best Re: nienawiść do matki.. 01.06.12, 19:32
                      Czy utrzymywać kontakt z takimi rodzicami ? Tak ! Jeśli tylko wezmą przynajmniej część odpowiedzialności za swoje zachowanie wobec nas.Odradzałabym jednak wspólne zamieszkiwanie.
                      Trzeba wyznaczyć swoje granice i nie pozwolić rodzicom na ich przekraczanie,a jeśli to zrobią natychmiast reagować.Trzeba im zapowiedzieć coś takiego: "Nie pozwolę,byście mnie nadal atakowali.Macie prawo do swoich opinii,ale nie macie prawa ani do okrucieństwa ani do lekceważenia mnie.Jeżeli będziecie to nadal robić,postaram się Was powstrzymać."
                      I to konsekwentnie realizować. Ważna zasada ;nie przyjmować postawy obronnej,ani atakującej.
                      Gdy matka ponownie zacznie nas wyzywać :Mówimy jej ;" To co mówisz obraża mnie.Nie będę tego dłużej tolerował" i wychodzisz. Gdyby rzecz się działa u Ciebie, w Twoim mieszkaniu,to mówisz : Proszę przestań mnie obrażać i najlepiej wyjdź.Możemy wrócić do rozmowy jak nie będziesz tak zdenerwowana i przestaniesz mnie obrażać."

                      Problemem dzieci takich rodziców, jak tutaj wymienieni, jest to,że nie mają wytyczonych własnych granic i nie potrafią ich bronić.Tego trzeba się nauczyć!. Takie dzieci są jakby stopione z rodzicami w jedną całość i boją się pokazać im własne uczucia,w obawie że zranią tym rodziców,albo utracą ich miłość,której notabene nigdy nie zaznali.Być może nadal się łudzą,że wreszcie,któregoś dnia zasłużą na miłość swoich rodziców i rodzice im ją okażą ?
                      • zuzi.1 Re: nienawiść do matki.. 01.06.12, 19:48
                        A co jeśli nie wezmą choc częsci odpowiedzialności, bo jej dalej nie dostrzegaja???? Co daje takim osobom utrzymywanie kontaktu z TAK zachowującymi się dalej rodzicami???? i w imię czego ten kontakt utrzymywac?????
                        • eirene-the-best Re: nienawiść do matki.. 01.06.12, 23:09
                          Jeśli Ty,w sposób nie atakujący ich, im uzmyłowisz jak bardzo Cię rani jakieś ich zachowanie,a oni to zlekceważą i tylko się obrażą, to ich wybór i decyzja,a nie Twoja. Ty masz pełne prawo nie pozwolić się obrażać i poniżać. Na siłę nie musisz szukać kontaktu ,tylko po to, by ktoś Cię obrażał.
                • leda16 Re: nienawiść do matki.. 01.06.12, 23:20
                  kropidlo5 napisał:

                  > Nie, ja juz nie mam zadnych roszczen wobec nich odnosnie przeszlosci, jedynie o
                  > dnosnie przyszlosci, i mniej roszczenia a bardziej obawy. Obawy takie, ze jesli
                  > oni nadal mnie beda traktowac tak samo to beda dla mnie jak wyzwalacz i 'cofna
                  > mnie' w rozwoju,

                  A co takiego osiągnąłeś przez te 12 lat "rozwoju"? Masz ukończone studia wyższe, osiągnięcia zawodowe, towarzyskie, pasje, zainteresowania, czy też jedyną twoją pasją było ganianie po psychologach psychiatrach i obciążanie rodziców winą za własne nieudacznictwo, postawa roszczeniowa, wieczne rozczulanie się nad sobą oraz chlanie?


                  po owej operacji, ja wtedy rzucilem prace ktore
                  > j nie cierpialem,

                  I szykowałeś się do pasożytowania na starych, schorowanych rodzicach mimo, że lekarz uznał cię za zdolnego do pracy? A chociaż chlałeś za swoje. czy też za pieniądze zapracowane przez rodziców?

                  >
                  > Obawa druga to raczej poczucie niesprawiedli
                  > wosci, ze ja mam teraz byc dla nich mily, wyrozumialy, cierpliwy, dbac o nich,
                  > a oni nadal moga sobie miec olewacki stosunek, wiec dalszy ciag braku symetrii,


                  A czegóż ty 30-to letni chłopie oczekujesz jeszcze od swoich starych rodziców?! Dozgonnego niańczenia?! Niektóre rozczulają się tutaj nad tobą niczym nad umorusaną 5-cio letnią sierotą, a ty rzeczywiście jesteś po prostu niedojrzały infantylny mazgaj, skoncentrowany na czubku własnego nosa, bez jakichkolwiek ambicji. Pewnie już przebierasz nogami do renty inwalidzkiej i skomlisz nas komisjach o stopień niepełnosprawności. Serduszko to pretekst, żeby łopatą nie machać a na wyższe stanowisko ochoty do nauki brakło. Rodzice nie chcą cię utrzymywać, to pewnie podatnicy powinni?



                  > Najwieksza irytajca jednak polega na tym, ze oni maja wobec mnie rozne oczekiwa
                  > nia i pretensje teraz, ze a to nie maja wnuczka, a to synowej, a to 'pociechy'
                  > ze mnie. Zachowuja sie tak, jakby byli wspanialymi rodzicami ktorzy przygotowal
                  > i mnie do zycia, a ja sie im nie chce 'odplacic', gdy tymczasem jest odwrotnie,


                  Ach tak, oni mają dalej tobie płacić za to, że wystarczająco wcześnie kopniakami do nauki nie zagnali. A na co mają płacić- na alkohol, szemranych kolesi i beztroskie bimbanie z obowiązków wobec społeczeństwa, w którym żyjesz?

                  > niszczyli mnie, ja jakos przetrwalem

                  Och bohaterze - pewnie przemocą wódę w gardziołko wlewali, kijami gnali w środowisko blokowych meneli, każdą dziewczynę odpędzali od ciebie jak goniącą się sukę... a ty jednak przetrwałeś - klękajmy z podziwu :))).


                  > I tu mnie ch... strzela gdy o tym mysle.


                  Strzel se więc piwko, to ci ulży ;)
                  • kropidlo5 Re: nienawiść do matki.. 05.06.12, 11:35
                    takie posty jak ten Ledy:

                    A co takiego osiągnąłeś przez te 12 lat "rozwoju"? Masz ukończone studia wyższe
                    > , osiągnięcia zawodowe, towarzyskie, pasje, zainteresowania, czy też jedyną two
                    > ją pasją było ganianie po psychologach psychiatrach i obciążanie rodziców winą
                    > za własne nieudacznictwo, postawa roszczeniowa, wieczne rozczulanie się nad so
                    > bą oraz chlanie?


                    typowa wata. Co ten post mowi? Nic. Pusta, agresywna retoryka. Jesli nawet to prawda, to co z tego? Czy to jakies 'przebudzenie'? Tak, niech bedzie, to jest mobilizujacy post mowiace: zrob cos, zacznij cos, nie badz ju znieudacznikiem, nie rozczulaj sie'.

                    I super. Tylko co to ma do rzeczy? Co to ma do rodzicow i relacji z nimi? No wlasnie- tu jest sedno. Taka Leda w takim momencie diagnozuje, ze problemu nie ma- relacje sa ok, wszystko bylo w porzadku, tylko ten nieudacznik.

                    Jak bylo wszystko ok, to skad sie wzial nieudacznik, z genow? Pewnie tak. Albo czysty przypadek. Ale powiedzmy, ze rodzice nie maja zadnego wplywu na wychowanie, i z genow. Co dalej- czy to oznacza, ze relacja z rodzicami byla dobra?

                    Dla Ledy w jej logice (albo manipulacji) nie do pomyslanie jest, ze moze ktos zarazem byl nieudacznikiem i mial zle relacje z rodzicami. Nawet jak te relacje mialy 0% przelozenie na sukces zyciowy (przyjmijmy) to i tak moga byc zle, i co wtedy?

                    Nie, i tu jest sedno. One na pewno nie sa zle. One nie moga byc zle. Relacje z rodzicami z gruntu nie moga byc zle i nigdy nie sa zle.


                    To jest, po odfiltrowaniu, sens wypowiedzi Ledy ( ludzi jak ona)
        • kropidlo5 Re: nienawiść do matki.. 01.06.12, 10:05
          Oj, tos sie naspekulowala. Kto ci to wszystko powiedzial, co ja rzkomo robilem i kim rzekomo bylem?

          1 Ja nie bylem buntowniczy i naburmoszuony, odwrotnie, ja bylem tzw 'mamisynkiem', cala rodzina sie ze mnie smiala z tego powodu- i to jest podwojny bol, gdy sobie uswiadomilem to.

          2 Kto ci powiedzial, ze ja sie nie uczylem? W szkole podstawowej bylem najlepszym uczniem w szkole (tak, statystycznie) jezdzilem na olimpiady i od 1 do 8 klasy nie mialem ani jednej (zero) czworki, bo takie bylo wymaganie matki. Nauczyciele wyrywali sobie wlosy gdy dowiedzili sie, ze matka mnie wysyla do technikum, a nie liceum (choc bylo to elitarne technikum- oczywiscie bezplatne, matka sie mogla pochwalic, jak 'elitarny' jest jej syn, a zarazem nie dac mi na studia, bo przeciez jak skonczyl 'elytarne' to nie bedzie musial juz studiowac, to byla jej logika- aby na mnie oszczdzic)

          3 Jak mozesz w ogole sugerowac, ze matka powinna wygadywac komus, ze zyje? Jak mozna komus mowic 'powinienes nie zyc, ale cia laskawie uratowalem, to teraz idz i zrob co ci mowie'? To jaka aberracja bronic takiego podejscia. Wiesz co mysli taka osba, ktora to slyszy? Ze urodzila sie na zlosc swiatu, ze jest pomylka, taki komunikat zostal w mojej glowie.
          Takich rzeczy sie nigdy nie mowi, nikomu.

          4 Reszta to juz kompletna spekulacja- zycie z ograniczonym umyslowo dzieckiem jako matczyna tragedia, wez sie kobieto pukij w glowe. Zreszta sobie kompletnie sama zaprzeczasz, raz jestem tym, od ktorego sie wymaga, bo jest facetem, za chwile uposledzonym, z ktorym sie matka nameczyla, jeszcze chwile potem zbuntowanym nieukiem, a za moment tym slabszym dzieckiem ktoremu 'naturalnie' pozwala sie umrzec.

          Jak masz tak pisac to wez w ogole nic nie pisz.
          • renkaforever Re: nienawiść kropidla do matki.. 01.06.12, 22:48
            Dobrze sie uczyles i poszedles do technikum.. chyba nalezaloby oczekiwac, ze bedziesz mial dobra prace, zalozysz rodzine i bedziesz mial dobre, spokojne zycie.. Niestety pozostales niezadowolony, bo ten uraz okoloporodowy pozostawil cie niezdolnym do wyrazenia zadowolenia z czegokolwiek. Ty JESTES naburmuszony i buntowniczy, do tego negatywny i pelen odwetowych mysli, ktore sa negatywne. Nie byles w stanie podjac wlasnej decyzji , wlasnego wyboru drogi zyciowej. Pozwoliles, zeby matka za ciebie decydowala, co wskazuje na brak wlasnej opinii, zdanie sie na opinie innych. Fakt, ze odwiedziles juz tyle poradni psychologicznych, szukajac pomocy, swiadczy o szukaniu gotowego rozwiazania na twoje problemy zyciowe, ale takie nie istnieje w postaci recepty. Jak widac zaden terapeuta nie zdolal przekonac cie o czyjes winie w twojej gehennie, a ten, ktory wskazal na ciebie, jako autora wszystkich twoich wyborow zostal przez ciebie osmieszony. Trudno jest czlowiekowi przyznac sie do bledu, jak sobie wyobraza, ze jest kims wiecej, niz jest. Ale czlowiek rozsadny , szanujacy siebie i swoich najblizszych potrafi przyznac sie do bledow zyciowych, malo , potrafi je analizowac i naprawiac. Bo robi to w imie wspolnego dobra, dla niego i jego najblizszych.
            Postawa roszczeniowa to objaw zaburzen psychicznych, to nie zrozumienie, ze kazdy z nas ma prawo do swoich wyborow i jakie te wybory sa, takie jest nasze zycie. Dobre wybory to dobre zycie. Rezultatem dobrego zycia jest spokojny czlowiek, realizujacy swoje marzenia. Czlowiek pelen nienawisci i zadzy odwetu powinien byc leczony farmakologicznie dla dobra swojego i swoich najblizszych. Jak bedzie karmil te swoja nienawisc negatywnym myslami, opiniami i odwetowymi zadaniami , moze calkowicie stracic kontrole nad soba. Jedyne co w tym pozytywne to to, ze uzyskalby wtedy przymusowo wlasciwa pomoc.
            • kropidlo5 Re: nienawiść kropidla do matki.. 01.06.12, 23:20
              renkaforever napisała:

              > Dobrze sie uczyles i poszedles do technikum.. chyba nalezaloby oczekiwac, ze b
              > edziesz mial dobra prace, zalozysz rodzine i bedziesz mial dobre, spokojne zyci
              > e..


              Nalezaloby? Kto nalezalby? kto dzis ma gwarancje 'dobrej pracy' po jakimkolwiek technikum? Co to ma wspolnego z zalozeniem rodziny?


              Niestety pozostales niezadowolony, bo ten uraz okoloporodowy pozostawil ci
              > e niezdolnym do wyrazenia zadowolenia z czegokolwiek.


              O czym Ty mowisz, jaki uraz, moje niezadowolenia sie pojawiala i powiekszalo z uplywem lat, jako dziecko bylem ciekawski i lubiany, a nie naburmoszony. Nie zmyslaj.




              Ty JESTES naburmuszony i
              > buntowniczy, do tego negatywny i pelen odwetowych mysli, ktore sa negatywne. Ni
              > e byles w stanie podjac wlasnej decyzji , wlasnego wyboru drogi zyciowej. Pozwo
              > liles, zeby matka za ciebie decydowala, co wskazuje na brak wlasnej opinii, zda
              > nie sie na opinie innych. Fakt, ze odwiedziles juz tyle poradni psychologicznyc
              > h, szukajac pomocy, swiadczy o szukaniu gotowego rozwiazania na twoje problemy
              > zyciowe, ale takie nie istnieje w postaci recepty. Jak widac zaden terapeuta ni
              > e zdolal przekonac cie o czyjes winie w twojej gehennie, a ten, ktory wskazal n
              > a ciebie, jako autora wszystkich twoich wyborow zostal przez ciebie osmieszony.

              Sama sobe przeczysz, mowiac ze zdalem sie na matke w sprawie wyborow a za chwile, ze jak terapeuta powiedzial 'prawde' ze to nie matka, to go osmieszylem. Tak, zdalem sie na matke, a raczej bylem zaszatnazowany i zasztraszony przez nia. To bie byly moje decyzje.

              Moj blad byl, ze jej sluchalem, i co z tego dzis? mam sie obwinic ze sluchalem matki a ona mi zle doradzala? To znaczy, ona byla ok, skoro zle doradzala tak?


              > Trudno jest czlowiekowi przyznac sie do bledu, jak sobie wyobraza, ze jest kim
              > s wiecej, niz jest. Ale czlowiek rozsadny , szanujacy siebie i swoich najblizsz
              > ych potrafi przyznac sie do bledow zyciowych, malo , potrafi je analizowac i na
              > prawiac. Bo robi to w imie wspolnego dobra, dla niego i jego najblizszych.
              > Postawa roszczeniowa to objaw zaburzen psychicznych, to nie zrozumienie, ze ka
              > zdy z nas ma prawo do swoich wyborow i jakie te wybory sa, takie jest nasze zy
              > cie. Dobre wybory to dobre zycie. Rezultatem dobrego zycia jest spokojny czlow
              > iek, realizujacy swoje marzenia. Czlowiek pelen nienawisci i zadzy odwetu powin
              > ien byc leczony farmakologicznie dla dobra swojego i swoich najblizszych. Jak
              > bedzie karmil te swoja nienawisc negatywnym myslami, opiniami i odwetowymi zada
              > niami , moze calkowicie stracic kontrole nad soba. Jedyne co w tym pozytywne
              > to to, ze uzyskalby wtedy przymusowo wlasciwa pomoc.


              Co to za wata slowna. W mysl twoich tez rodzice nie maja zadnego wplywu na swoje dzieci, to chyba czysta genetyka albo zdarzenia losowe w takim razie- bo co moze miec wplyw na czlowieka? Geny, srodowisko. Jak nie geny, jak nie srodowisko- to kto? Nic?

              jak nic, to jak mozna 'uniknac bledow'? A jesli wg tezy mam uszkodzony mozg w skutek urazu, to chyba nie mozna mnie winic- osoby z uszkodzonym mozgiem- ze podejmowala zle decyzje? Chyba sie nie spodziewasz madrych decyzji po nienormalnej osobie?

              Taka osobe z urazem mozgu powinny pokierowac osoby bliskie, ktore urazu mozgu nie maja, czy nie? Czy tez uwazasz, ze schizofrenicy, depresanci i osoby z urazami mozgu powinny miec te same role spoleczne jak inne osoby i tak samo surowo byc ocenianie?

              Tak albo tak. Albo normalny, albo nienormalny.


              Widze, ze z Toba nie ma dialogu, bo ty tluczesz teorie i nie sluchasz.



              • renkaforever Re: nienawiść kropidla do matki.. 01.06.12, 23:44
                Kazdy jest odpowiedzialny za swoje wybory i swoje zycie, ludzie ze schizofrenia tez. Za swoje wybory. Gdyby nie byli odpowiedzialni, w wiezieniach nie byloby schizofrenikow. Zadna rodzina nie bedzie odpowiedzialna za twoje zycie, to ty zyjesz, ty masz wolnosc i ty decydujesz. Rodzina moze ci poradzic, ale ty podejmiesz decyzje. A ty zdales sie na matke , wyszlo tak jak mialo wyjsc, nikt nie moze ukladac komus zycia...zrobiles jak ona chciala , miej pretensje do siebie. Mogles wysluchac, przemyslec i podjac decyzje. Ale swoja. Zawsze mozesz podjac probe zmiany swojego zycia. Chociaz wszystko zalezy od ciebie, inni beda na pewno probowac wplynac na twoje wybory, od madrosci i odpowiedzialnosci czlowieka zalezy, czy sie im podda, czy podejmie wlasna decyzje, za ktora bedzie odpowiedzialny, tzn zaakceptuje wszystkie jej skutki. Dobry wybor to dobre skutki. To spokoj i zadowolenie ze swoich decyzji. Po prostu czlowiek mowi sobie: lepszej decyzji nie moglem powziasc. I w spokoju nalewa sobie malego drinka, odpoczywajac na kanapie po calym tygodniu pracy. Wszak piatek dzisiaj. Pora na relaks.
                • kropidlo5 Re: nienawiść kropidla do matki.. 02.06.12, 00:56
                  renkaforever napisała:

                  > Kazdy jest odpowiedzialny za swoje wybory i swoje zycie, ludzie ze schizofrenia
                  > tez. Za swoje wybory. Gdyby nie byli odpowiedzialni, w wiezieniach nie byloby
                  > schizofrenikow. Zadna rodzina nie bedzie odpowiedzialna za twoje zycie, to ty
                  > zyjesz, ty masz wolnosc i ty decydujesz. Rodzina moze ci poradzic, ale ty podej
                  > miesz decyzje. A ty zdales sie na matke , wyszlo tak jak mialo wyjsc, nikt nie
                  > moze ukladac komus zycia...zrobiles jak ona chciala , miej pretensje do siebi
                  > e. Mogles wysluchac, przemyslec i podjac decyzje. Ale swoja. Zawsze mozesz pod
                  > jac probe zmiany swojego zycia. Chociaz wszystko zalezy od ciebie, inni beda na
                  > pewno probowac wplynac na twoje wybory, od madrosci i odpowiedzialnosci czlowi
                  > eka zalezy, czy sie im podda, czy podejmie wlasna decyzje, za ktora bedzie odpo
                  > wiedzialny, tzn zaakceptuje wszystkie jej skutki. Dobry wybor to dobre skutki.
                  > To spokoj i zadowolenie ze swoich decyzji. Po prostu czlowiek mowi sobie: lepsz
                  > ej decyzji nie moglem powziasc. I w spokoju nalewa sobie malego drinka, odpoczy
                  > wajac na kanapie po calym tygodniu pracy. Wszak piatek dzisiaj. Pora na relaks.


                  Piekne wololejstwo, tylko ne na temat. Co kto ma do moich bledow zycioywch? Co komu do tego, jak ja sie wewnetrznie rozliczam z nich? W mojej glowie moge obwiniac za to matke, sasiada a nawet policje panstwowa, czy to zakazane prawnie czy cos?
                  Czy ja czegos od kogos oczekuje, jakiejs zaplaty za bledy, jakichs odszkodowan i reparacji wojennych? Wskaz mi, gdzie je wymienilem. Czekam.

                  Chyba moje oczekiwania szacunku i godnosci nie sa na wyrost, chyba ze sa, chyba ze jako dobry synek powinienem mausi dac sobie pluc na twarzyczke, bo przeciez mamusia synka wychowala w milosci to se splunac musi dla zdrowia swojego i jego raz na jakis czas, co?

                  Moze powinienem przeprosic ze w ogole osmielilem sie pomyslec ze mogliby mnie nie szanowac, przeciez to swiete prawo rodzicow, po to maja syna, zeby mu naublizac czasem i sobie ulzyc, przeciez nie beda ublizac sasiadowi nie.

              • leda16 Re: nienawiść kropidla do matki.. 01.06.12, 23:46
                kropidlo5 napisał:
                W mysl twoich tez rodzice nie maja zadnego wplywu na swoj
                > e dzieci, to chyba czysta genetyka albo zdarzenia losowe w takim razie- bo co m
                > oze miec wplyw na czlowieka? Geny, srodowisko. Jak nie geny, jak nie srodowisko
                > - to kto? Nic?


                Wszystko po trochu, ze szczególnym uwzględnieniem grupy rówieśniczej. Ale ty w swoim zacietrzewieniu na rodziców zapomniałeś, że dzieckiem przestałeś być 17 lat temu, tylko nadal z upodobaniem nurzasz się w smrodku swojego dzieciństwa.



                A jesli wg tezy mam uszkodzony mozg w
                > skutek urazu, to chyba nie mozna mnie winic- osoby z uszkodzonym mozgiem- ze po
                > dejmowala zle decyzje? Chyba sie nie spodziewasz madrych decyzji po nienormalne
                > j osobie?


                A co, po pijaku wyrżnąłeś łbem o glebę? To też pewnie wina rodziców. Tato podstawił jedną nogę, mama drugą jak spity z knajpy wracałeś i załatwili ci następny pretekst do nieróbstwa - uraz mózgu :).



                > Taka osobe z urazem mozgu powinny pokierowac osoby bliskie, ktore urazu mozgu n
                > ie maja, czy nie? Czy tez uwazasz, ze schizofrenicy, depresanci i osoby z uraza
                > mi mozgu powinny miec te same role spoleczne jak inne osoby i tak samo surowo b
                > yc ocenianie?


                Jak badałam podejrzanych w areszcie śledczym, co trzeci opowiadał, że koń go w kiepełe kopnął i z tego powodu jego czyny przestępcze powinny być traktowane nader łagodnie i wyrozumiale. Niektórzy nawet na trudne dzieciństwo się powoływali. Niestety, ku ich wielkiemu rozczarowaniu, żaden nie był niepoczytalny.A w XXI wieku zaburzenia osobowości takie jak twoje, to już prawie norma. Tylko ludziom uczciwym nóż się w kieszeni otwiera na myśl, że mają podobnych tobie - pozbawionych poczucia odpowiedzialnośc iza siebie, zdegenerowanych moralnie, zaburzonych charakterologicznie osobników utrzymywać ze swojej pracy.
                • kropidlo5 Re: nienawiść kropidla do matki.. 02.06.12, 00:52
                  Cos ci sie kobieto pokrecilo, nikt mnie nie utrzymuje, utrzymuje sie sam od lat 14tu. Nie powoluje sie tez na zadne niepoczytalnosci w celu uzyskania jakichkolwiek korzysci. Moze mi wskazesz, prosze, jakie przywileje czy zadania przedstawilem w moich postach? Zamieniam sie w sluch.
                  Oczywiscie nie licze takich, ze chce byc szanowany, zeby szanowano moa prywatnosc czy godnosc, nie wyzywano mnie i nie drwiono ze mnie- bo chyba do tego mam jakies prawo, czy tez nie? Czy to moze kaprysy dzieciece?



    • kalistera Re: nienawiść do matki.. 05.06.12, 11:24
      Jeszcze jedno ! Oboje w tym wątku zarówno Kasia jak i Kropidło pomijacie rolę ojca w tym wszystkim.Uzewnętrzniacie pretensje do matki,a ojciec jakby jest rozgrzeszony ze swojej bierności i wycofania wobec zachowań matki.Ja rozumiem,że macie większy żal i pretensje do matek,ale również ojciec ponosi za to odpowiedzialność.
      Dziecko ma prawo oczekiwać opieki,troski i wsparcia od obojga rodziców.
      • baryhomo Re: nienawiść do matki.. 05.06.12, 11:40
        Z ojcami nie da sie porozmawiac o zyciu, rozwiazywaniu problemow. Z ojcem mozna cos porobic jak mu sie chce i ma czas, co w sumie nie ma miejsca. Pograc w pile, pojezdzic samochodem, pomalowac pokoj. To chyba kazdy wie.
        Reszte obowiazkow przejmuja matki.
      • kropidlo5 Re: nienawiść do matki.. 05.06.12, 11:45
        kalistera napisała:

        > Jeszcze jedno ! Oboje w tym wątku zarówno Kasia jak i Kropidło pomijacie rolę o
        > jca w tym wszystkim.Uzewnętrzniacie pretensje do matki,a ojciec jakby jest rozg
        > rzeszony ze swojej bierności i wycofania wobec zachowań matki.Ja rozumiem,że ma
        > cie większy żal i pretensje do matek,ale również ojciec ponosi za to odpowiedzi
        > alność.
        > Dziecko ma prawo oczekiwać opieki,troski i wsparcia od obojga rodziców.


        Uff, po kontakcie z takimi osobami jak Leda i Renka to juz zapomnialem, o co chodzilo, juz sie cuzje winny, ze zyje i powinienem skoczyc z mostu, zeby ulzyc starym rodzicom, bo maja nieudacznika, ktorym sie nie mozna pochwalic.

        Ojciec? Zaniedbanie. Po prostu nieobecny. Po czesci goo rozumiem, po czesci nie. Matka zawsze buntowala mnie i rodzenstwo przeciw ojcu i portretowala go jako lenia, pasozyta i kogos, kto ja tlucze (tzn tlukl kiedy my bylismy mali) wiec automatycznie jakikolwiek kontakt czy relacja z nim dla nas jako dzieci oznaczalo zdrade i bycie 'po stronie bandyty i przeciw matce'.
        Matka nienawidzila ojca, nienawidzila calej jego rodziny, zawsze mowila zle rzeczy o nich. Ja i siostra mielismy zawsze uprzedzenie do nich.

        Zarazem, ojciec byl dorosly i mogl probowac walczyc, dzialac, rozmawiac, a on po prostu uznal, ze 'przegral' a moze tak mu bylo wygodniej. Czasem tylko mowil do matki 'ty dzieci na mnie buntujesz' w klotni a matka wolala mnie i siostre i kazala nam oswiadczac 'poweidzcie dzieci, czy ja was buntuje' a my, chociaz buntowala nas non stop, oswiadczalismy 'nie, mamusia nas nigdy nie buntuje'.

        T slowo 'buntuje' to mi utkwilo w pamieci chyba po wsze czasy. Pamietam, ze czesto tez w ojca rodzinie z przekasem lekkim stwierdzano, ze my to jestesmy 'Ani dzieci' tzn bliskie matce. Ale i w matce rodzinie tak bylo, siostry matki czesto sie smialy ze mnie ( w takich zartach raczej) ze ja jestem 'mamy synek' i ze mama w centrum zycia.

        Powiem wiecej, ja 3 lata temu odwiedzilem swoja ciotke- matki siostre i moja chrzestna- w jej miescie i ona na starcie mowi w zartach 'jak ty dajesz sobie rade za granica tak daleko od mamusi' i potem mowi 'on to zawsze taki zakochany w mamusi, teskinacy doo niej, mamy synek byl'.

        Oczywiscie ona nie zna drugiego dna, ze ta milosc byla kompletnie jednostronna i zostala wykorzystana przeciwko mnie, jak slepy zakochany w dziewczynie potrafi stracic majatek, szacunek i zdrowie aby ja utrzymac, tak ja mialem z matka.

        Ojciec w tym momencie z natury rzeczy byl na drugim planie, ale czy byl to skutek, czy przyczyna, to nie mam pojecia. Dl amnie bylo naturalne, od dziecisntwa, ze ojciec to kots gorszy i mniej wazny jak matka. Matka zawsze mowila 'dzicei, jak matka umrze, to ojciec zawsze idzie do innej baby i dzieci ida do domu dziecka' a to bylo przy okazji tego, jak straszyla nas, ze niedlugo umrze, ze ma pewnie raka itp.


        • maladetta Re: nienawiść do matki.. 14.01.15, 15:24
          Witam,
          Pani Kasiu, czy zdołała Pani rozwiązać swój problem?
    • witchland Re: nienawiść do matki.. 14.01.15, 15:51
      Wielu z nas ma wspolny syndrom "generacja corek zlych matek"...:-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka