Dodaj do ulubionych

Dziś Dzień Tatusia

23.06.04, 13:12
Muminka.

A serio: kim jest dla was wasz ojciec?
Nie podejrzewam, że wszyscy mamy jednego, ale

czego was nauczył?
czego chciał?
wymagał?
czego nie dostał?

Czy był czas, że dla własnej higieny psychicznej nie odzywaliście się do
niego/nie kontaktowaliście się z nim?

Obserwuj wątek
    • ivek Re: Dziś Dzień Tatusia 23.06.04, 13:21

      Chcialem coś, co u dziadka Siegmunda F. wczytałem, w nawiązaniu o ojcu napisać,
      no ale by się śmiali później ze mnie naukowcy różnego sortu.
      A z jego poplecznika Młodego Karła (Carla Junga) też się śmieją?
      Ja rozumiem, że fiksacja analna i tego konsekwencje jak np. chomikowanie
      niepotrzebnych przedmiotów to śmieszna sprawa, ale żeby tak zaraz podstawę
      teorii osobowości obśmiać

      :o

      Aj.
      • alkmaar Re: Dziś Dzień Tatusia 23.06.04, 15:43
        dlaczego fiksacje analną połączyłeś z Dniem Tatusia ?
        • kvinna a nie np. 23.06.04, 16:09
          z Imieniem Ojca (jak u Lacana)

          :)
        • ivek Re: Dziś Dzień Tatusia 24.06.04, 10:33
          alkmaar napisał:

          > dlaczego fiksacje analną połączyłeś z Dniem Tatusia ?

          Nie łączyłem Dnia Tatusią z tą teorią tylko pisałem o Siegmunt'cie w tym kontekście.
          Ale połączyć też można. Tenże świętujący wczoraj ojciec mógł prać dziecko w
          tyłek, gdy to narobiło w majty...
          ;)
    • maika7 Re: Dziś Dzień Tatusia 23.06.04, 13:54
      >kim jest dla was wasz ojciec?

      Był przyjacielem, kumplem, wyznacznikiem granic bezpieczeństwa i wolności.

      >czego was nauczył?

      Praktycznie wszystkiego, życia - chciałoby mi się powiedzieć
      Od czynności prozaicznych (rozpalanie ogniska w każdych prawie warunkach,
      nadziewania dżdżownic na haczyk i dalszych z tym związanych czynności aż po
      rybę na talerzu itd...) po nieprozaiczne.

      >czego chciał?

      żebym była

      >wymagał?

      wymagał uczciwości wobec niego, siebie i innych

      >czego nie dostał?

      nie wiem, chyba dostał wszystko, czego oczekiwał.

      >Czy był czas, że dla własnej higieny psychicznej nie odzywaliście się do
      niego/nie kontaktowaliście się z nim?

      Był czas, gdy dla własnej higieny psychicznej kontaktowałam się przede
      wszystkim z nim, bo tylko on potrafił mnie zrozumieć i zaakceptować.
      Brakuje mi go, ale wyposażył mnie w zaradność, siłę i pogodność, wiedział, że
      gdy Go zabraknie dam sobie radę :-)

      M.
    • Gość: awionetka Re: Dziś Dzień Tatusia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.04, 14:23
      kim jest dla was wasz ojciec?

      nikim

      > czego was nauczył?

      sobą pokazał jak nie żyć

      > czego chciał?

      niczego i to boli

      > wymagał?

      tak samo jak chciał

      > czego nie dostał?

      niczego na co by nie zasłużył

      > Czy był czas, że dla własnej higieny psychicznej nie odzywaliście się do
      > niego/nie kontaktowaliście się z nim?
      >
      ten czas wciąż trwa
      • Gość: awionetka a Twój Tatuś Kvinna? n/t IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.04, 14:26
        • kvinna mój Tatuś? 23.06.04, 16:14

          Lubi kreskówki.


          I zbierać grzyby.


          Interesuje się historią, biologią, geografią.


          Zaraził mnie czytaniem, gdy miałam 4 lata.


          Nauczył mnie jeździć na rowerze.


          Mam nadzieję, że nie czyta tego forum.


          Mój tata jest alkoholikiem.



          Wykształconym.



          ...


          • Gość: awionetka Re: mój Tatuś? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.04, 16:21
            jak to jest z tym ojcem? jaka jest jego rola?
            mój dał nasienie i na tym się skończyło
            ale nie czuję się szczególnie nieszczęśliwa
            w ogóle mi go nie brakowało i nie brakuje
            dzieciństwo uwazam za szczesliwe

            jaki ojciec to dobry ojciec?
            mój miał w sumie tylko 1 wadę: nigdy go nie było:)
            czy ojciec alkoholik to dobry ojciec?
            • kvinna ludzie tu piszą, że są DDA... 23.06.04, 16:29
              ja nie.

              ja to ja.

              p.s. męczący; bełkot i takie tam



              :(
              • Gość: awionetka Re: ludzie tu piszą, że są DDA... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.04, 16:32
                co to jest DDA?
                nie kumkam
                • ivek Re: ludzie tu piszą, że są DDA... 24.06.04, 07:36
                  Gość portalu: awionetka napisał(a):

                  > co to jest DDA?
                  to skrót od Dorosłe Dziecko Alkoholika
    • tribeca Re: Dziś Dzień Tatusia 23.06.04, 14:55
      jestem tzw. córeczka tatusia - rozpieszczał mnie, kiedy byłam mała, teraz też
      się stara:) ale i wymaga. Nauczył mnie tego, że uczę się dla siebie, ale czasem
      miałam wrażenie, że musze spełnić jego niespełnione ambicje. Były konflikty
      wieku dorastania - wtedy nie mogłam wręcz na niego patrzeć. Teraz jest miłym i
      kochanym misiem, choć z wyjątkami - jakiś czas temu śmiertelnie się na mnie
      obraził na wieść o wybranku mojego serca (ale szybko się oswoił z myślą o tym,
      komu odda swoją córkę).
      Czego nie dostał? myślę, że nie potrafie mu pokazać, ile dla mnie znaczy
    • alka_xx Re: Dziś Dzień Tatusia 23.06.04, 16:35
      żałuje, że nigdy nie usłyszał ode mnie " kocham Cie"
      ale ja od niego także, wiec może tylko w połowie powinnam czuc sie winna?
    • gusiakuc Re: Dziś Dzień Tatusia 23.06.04, 19:51

      > A serio: kim jest dla was wasz ojciec?

      Kamieniem na ktorym moge sie oprzec.

      > czego was nauczył?

      Wiary w siebie, zeby ciagle isc naprzod.

      > czego chciał?

      Byc dumnym ze swojej jedynej corki.
      A poza tym troche zeby go po pleckach podrapac jak swedzialy.

      > wymagał?

      Akceptowal ze wszystkimi wadami.

      > czego nie dostał?
      nie jestem chyba w stanie wyrazic jak wazna jest i byl dla mnie osoba.

      > Czy był czas, że dla własnej higieny psychicznej nie odzywaliście się do
      > niego/nie kontaktowaliście się z nim?

      Nie, ale nie bardzo chyba potrafimy wiesc takie dlugie rozmowy.

      Moj ojciec tez jest alkoholikiem
      • kvinna I co? 24.06.04, 13:32
        Próbujesz mu jakoś pomóc?
        • Gość: ryb Re: I co? IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 24.06.04, 13:43
          A jak pomoc alkoholikowi? Masz jakas dobra rade? Ja walczylem z taka jedna
          kolezanka przez dwa lata, uratowalem jej mieszkanie i przy okazji 100k funtow.
          Pod koniec tej finansowej walki, zdalem sobie sprawe, ze tak naprawde dla niej
          sie nic nie liczy, oprocz alkoholu...I znowu szpitale, jak zaczalem powoli
          olewac, to zauwazylem ze czestotliwosc picia sie zmniejszyla...czyzbym byl
          oparciem do picia dla niej?
    • Gość: ryb Przykre... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 24.06.04, 11:06
      Prosze jak malo wpisow...Pokazuje to tylko jakie ojcowie maja ciezki zywot.
      Zaplodnic, tyrac cale zycie na zachcianki zony i dzieci i zostac olanym w
      pieknym stylu za brak...czasu dla rodziny. Pomiedzy, jeszcze trzeba mu dolozyc
      za brak pomocy w domu i znecanie psychczne typu: sasiad Jozek to dopiero jest
      obrotny, kiedys sie usmiechal do mnie...

      No, a moj ojciec byl filarem w domu, autorytem. Nie pozwolil sobie na zadne
      dziwne teksty, ale byl fair, potrafil docenic i pomoc. Nie brakuje mi jego, bo
      wychowal mnie tak, ze potrafie stac na wlasnych nogach i nikogo do tego nie
      potrzebuje...Nigdy jego czy matki nie bede winil za swoje potkniecia w zyciu.
      To jest moje zycie, potkniecia sa moje, zarowno jak i sukces. Zawsze mialem,
      mam i bede mial respekt do niego...
      • maika7 Re: Przykre... 24.06.04, 12:31
        >Nie brakuje mi jego, bo wychowal mnie tak, ze potrafie stac na wlasnych nogach
        i nikogo do tego nie potrzebuje...

        Rybie, a nie brakuje Ci takiego zwykłego kontaktu z Nim? Bo mimo, że też
        potrafię stać na własnych nogach to chciałabym jeszcze kiedyś wsiąść z Tatą na
        rowery i przejechac kawałek Polski, posiedzieć z Nim na ganku chałupy
        wakacyjnej i pogadać o życiu i różnicach w jego postrzeganiu, chciałabym
        żebyśmy mogli się do siebie uśmiechnąć samymi oczami, pójść razem na grzyby
        itd...
        M.
        • Gość: ryb Re: Przykre... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 24.06.04, 13:46
          No wlasnie nie, mile wspominam z nim chwile lapania ryb itd. ale to sa tylko
          wspomnienia. Nie odczuwam braku obecnosci moich rodzicow...
          • megxx Logiczne dla mnie 24.06.04, 16:17
            Jeżeli "nasycimy się" druga osobą, to mimo, że jej nie ma tuż obok, możemy żyć
            bez odczuwania jej braku.
            Zapewne nie brakuje ojca również tym ludziom, dla których nie spełnił on swojej
            roli ojcowania w odpowiednim czasie, tylko, że oni czasem nawet nie widzą jakie
            są tego inne skutki.
            Ogólnie zauważalny jest jakiś "kryzys ojców". Kolejne pokolenia wykazują cechy
            świadczące o słabym kontakcie z ojcem, często uważa się, że nie ma konieczności
            wychowywania dzieci w pełnej rodzinie, a to prawdą nie jest.
            • maika7 Re: Logiczne dla mnie 24.06.04, 19:47
              >Jeżeli "nasycimy się" druga osobą, to mimo, że jej nie ma tuż obok, możemy żyć
              bez odczuwania jej braku.

              Nasycimy się?? Można przestać tęsknić za kimś bliskim, kto odszedł?

              M.
              • Gość: ryb Re: Logiczne dla mnie IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 24.06.04, 20:10
                Megxx, dobrze to ujela. Odczuwam wlasnie takie nasycenie. Nawet nie czuje ze
                odeszli. A czy naprawde odeszli?
                • megxx Tacy są tuż obok 24.06.04, 22:37
                  Wszędzie można słyszeć ich głos, ich rady, czuć ich obecność w życiu. Mówię to
                  nie na podstawie odejścia rodziców, moi żyją. Ale był ktoś ważny w moim życiu,
                  kto dawał mądre wskazówki, jest tuz obok, niewidoczny, a obecny.
                  • maika7 do Ryba i Megxx 25.06.04, 08:49
                    Próbuję zrozumieć o czym piszecie. Nie wiem, czy będę kiedyś czuć takie
                    nasycenie. Może nie do końca akceptuję odejście Taty? Wiem, że nie
                    odszedł "cały", towarzyszy mi w życiu w pewnym sensie nadal, ale ja bym chciała
                    idąc na ogródek zobaczyć jego sylwetkę schylona nad grządka z kalarepą, a w
                    lesie usłyszeć jego gwidz - sygnał, że jest w pobliżu. Chciałabym, żeby moja
                    córka mogła nadal wtulić się w niego i poszeptać Mu do ucha swoje sekrety.
                    Przyjaciel. Brakuje go i tyle.
                    Rybie i Megxx możecie powiedzieć, że gdy odejdzie któryś z Waszych obecnych
                    przyjaciół - bedziecie czuć jego obecność bez poczucia braku kontaktu?
                    M.
                    • megxx Ważnym jest by mieć świadomość, że 25.06.04, 09:54
                      może tej osoby zabraknąć. Trzeba korzystać z jej obecności, "spieszcie się
                      kochać ludzi-tak szybko odchodzą"-te słowa ks. Twardowskiego wiele mówią. Mój
                      ojciec żyje, jest ważne dla mnie by słuchać o czym mówi, by mieć czas dla
                      niego, by korzystać z jego obecności, by usłyszeć jego głos. Mieszkamy
                      kilkadziesiąt kilometrów od siebie, widzimy sie raz na miesiąc,dwa. I choć mój
                      ojciec swoim łagodnym charakterem(jest chodzącą dobrocią)sprawił, że mój
                      charakter był podatny na manipulację, że źle wybierałam mężczyzn, że byłam zbyt
                      ustępliwa, ale cenię go za tą dobroć, której brakuje współczesnym ludziom,
                      zwłaszcza młodym.
                      • maika7 Świadomość świadomością, ale 25.06.04, 10:10
                        pytanie brzmi czy nie będzie Ci brakować przyjaciela?

                        Świadomość naszej śmiertelności mam, nie mam poczucia, że coś zaniedbałam w
                        kontakcie z Tatą. Były okresy kiedy kontaktowaliśmy sie rzadko, ale zawsze gdy
                        któreś z nas potrzebowało obecności drugiego - zjawialiśmy się. Ot, po prostu
                        chciałabym, żeby to sobie trwało, choć wiem, że to nie jest możliwe. Miałam też
                        czas żeby oswoić się z myślą, że Tato umiera, że odchodzi. Ale to co innego.
                        Czym innym jest zaakceptowanie nieuchronności rozstań, a czym innym zwykła
                        tęsknota za osobą, z którą już nie pogadasz. Myślę, że za Mamą tak tęsknić nie
                        będę - inny rodzaj więzi, inny rodzaj porozumienia.
                        M.
                        • megxx Re: Świadomość świadomością, ale 25.06.04, 10:16
                          Odeszła kilka lat temu bliska mi osoba, odeszła, a w sumie jest tuż obok, nie
                          widzę jej, ale słyszę jej pocieszjący, dopingujący mnie głos. Zasady, które
                          wyznawała są ponaczasowe, zawsze się sprawdzają, nie budzą niepewnosci w
                          sumieniu. Nie wydaje mi się, by coś się zmieniło nawet gdyby była, wiem co
                          mówiłaby w danej chwili, to mi wystarcza.
                          Wiem, że istnieje jeden przypadek, w którym nie widzę możliwości "nasycenia
                          się osobą", to sytuacja, gdy dziecko odchodzi wcześniej niż rodzic.
                          • maika7 Re: Świadomość świadomością, ale 25.06.04, 11:14
                            Megxx, pisząc o tej tęsknocie za kims kto odszedł, myslę tez o przemianach
                            jakie zachodziły w trakcie naszego bycia razem. Każda znajomość, związek
                            ewoluuje, zmienia się, tak jak i my. Żal mi, że już się nie pozmienia, że
                            została przerwana. Głos Taty pobrzmiewa we mnie. Wiem jakie byłyby Jego
                            reakcje, wiem kiedy mrugnąłby porozumiewawczo okiem, kiedy zasmucił, kiedy
                            ucieszył. Ale skończyły się nasze dyskusje o odmienności postrzegania świata, o
                            różnicach w podejściu do różnych rzeczy. Skończyło się moje "miałeś rację"
                            skończyło się Jego "myliłem się". Ciekawa jestem jak reagowałby na świat
                            dzisiejszy - podobnie do mnie, a może inaczej? Nie mam pewności co mówiłby, bo
                            czasem mnie zaskakiwał innością spojrzenia.

                            Odejście dziecka to dla mnie coś zupełnie innego. Nie wiem, jakie byłyby moje
                            reakcje.

                            Myślę, że rozumiem Twoje podejście, po prostu różnimy się w
                            odczuwaniu "nasycenia" i "nienasycenia" :-)). Może jest w Tobie większy
                            spokój :-)

                            M.
          • maika7 Re: Przykre... 24.06.04, 19:44
            ok
            :-)
            M.
    • Gość: Imagine Re: Dziś Dzień Tatusia IP: *.unl.edu 24.06.04, 16:12
      Muminka.
      >
      > A serio: kim jest dla was wasz ojciec?

      ********

      ciagle nie wiem

      > Nie podejrzewam, że wszyscy mamy jednego, ale
      >
      > czego was nauczył?
      *****
      niczego
      > czego chciał?

      ********
      zapytaj sie jego, nie mnie

      > wymagał?
      *******
      tylko

      > czego nie dostał?

      *******
      nie wiem czego oczekiwal, wiec nie wiem czego nie dostal
      >
      > Czy był czas, że dla własnej higieny psychicznej nie odzywaliście się do
      > niego/nie kontaktowaliście się z nim?

      ********
      ten czas byl, jest i bedzie. zero kontaktow dla dobra mnie samego.

      Imagine.



      • kvinna Wielki Nieobecny 24.06.04, 16:15
        Kolejny.

        Szkoda.
        • Gość: Imagine Re: Wielki Nieobecny IP: *.unl.edu 24.06.04, 16:17
          o, wcale nie szkoda kvinno. lepszej lekcji nie moglem dostac w zyciu.
          mowia ludziska, ze jak cie nikt nie przytulal, to nie bedziesz przytulal.
          bzdury.
          Imagine.
          • kvinna no to jesteś wyjątkiem 24.06.04, 16:19
            • Gość: figa Re: no to jesteś wyjątkiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.04, 14:46
              Nieprawda.
          • jmx Re: Wielki Nieobecny 24.06.04, 16:22
            > mowia ludziska, ze jak cie nikt nie przytulal, to nie bedziesz przytulal.
            > bzdury.

            A u mnie się sprawdza...
          • megxx podpisuję się pod tym 24.06.04, 22:47
            Nie wiem z czego to wynikało, ale pewnie po części z moich genów. Byłam taka
            nieprzytulska. A w dorosłym życiu nie mam z tym problemów, dzieci też
            przytulałam bez problemu i one do mnie po to przytulanie przychodziły, wiem
            też, że pewne zachowania(np. takie wściekłe zachowania u dzieci)leczy się
            przytulaniem na siłę wręcz w pierwszym momencie(i działa!).
            A mój ojciec? Dobry, łagodny człowiek, który nie potrafi skrzywdzić muchy i
            raczej wszystko co mu bliskie narazi, by nikogo nie urazić. To kosztowało mnie
            wiele, ale mam po nim łagodność, wielkoduszność, zrozumienie dla innych.
            Tak na prawdę był ciągle nieobecny, dostrzegłam i zrozumiałam go dopiero mając
            własna rodzinę, własne dzieci. Okazuje się, że mamy podobne zainteresowania,
            podobnie traktujemy świat.
            Ale wiem, że gdyby miał bardziej mocny charakter, gdyby zechciał mnie bronic
            przed złem, które mnie dotknęło, nie miałabym wielu kłopotów, ale czy byłabym
            taka jak teraz jestem?
      • alkmaar istotna sprawa : 24.06.04, 16:44
        nieodzywanie się do kogoś bliskiego jest zachowaniem agresywnym (czy to będzie
        w przypadku gdy żona nie odzywa się do męża przez kilka dni za jego weekendowy
        wyskok, czy też syn nie chce sobie psuć nerwów kontaktami z ojcem).
        tłumaczenie : "to jego wina, że...", "ja bym ..., ale on ....", "z nim się w
        ogóle nie da..." jest racjonalizowaniem. często zdarza się, że syn/córka
        twierdzi, że jest otwarte na kontakt, że zupełnie nie czuje żalu, że już
        wszystko przerobiło, będzie przedstawiało setki dowodów, jaki to rodzic jest
        beton, jak niemożliwy jest z nim kontakt, jak to z nim nikt nie może się
        dogadać, ale fakt pozostaje faktem. jest to zachowanie agresywne.
        • jmx Re: istotna sprawa : 24.06.04, 16:45

          Czasem to jest mniejsze zło.
        • kvinna MUSZĘ CI TO NAPISAĆ 25.06.04, 11:38
          PRZESTAŃ PRZYLEPIAĆ ETYKIETKI.

          SPRAWDŹ ZNACZENIE SŁOWA "E M P A T I A"

          NAUCZ SIĘ STOSOWAĆ.

          A MOŻE KTOŚ MUSIAŁ MILCZEĆ, ABY CHRONIĆ SIEBIE?
          (RODZ. MECH. OBRONNEGO, JEŚLI JUŻ NIE MOŻESZ ŻYĆ BEZ NAZYWANIA WSZYSTKIEGO).

          Już.

          • alkmaar Re: MUSZĘ CI TO NAPISAĆ 26.06.04, 19:49
            jakiś problem ?
    • cossa Re: Dziś Dzień Tatusia 24.06.04, 19:59
      kvinna napisała:


      > A serio: kim jest dla was wasz ojciec?

      wlasciwie najwazniejsza osoba w zyciu, nie w codziennosci, ale wczoraj dzis i
      jutro bedzie zajmowal szczegolne miejsce w sercu


      > czego was nauczył?

      dokonywania wyborow, swoja postawa udowadnia, ze najwazniejsze - zyc w zgodzie z
      wlasnym sumieniem, nauczyl dawac, kochac, szanowac rozmowce, nauczyl mnie
      milczenia, cierpliwosci.. i tysiaca innych rzeczy...

      > czego chciał?

      jako ojciec
      chcial naszego dobra (mojego i brata)
      dla siebie niewiele - troche spokoju
      i mysle, ze chcialby czasem wiecej mowic o sobie

      > wymagał?

      tak, ale nie bezwzglednie, wymagal by czegos nauczyc

      > czego nie dostał?

      nie wiem

      > Czy był czas, że dla własnej higieny psychicznej nie odzywaliście się do
      > niego/nie kontaktowaliście się z nim?


      nie, nie bylo takiego okresu

      generalnie nie mam z Nim zbyt duzego kontaktu,
      to specyficzne, niepisane relacje
      bardzo silna wiez emocjonalna
      ale nie podsycana czestym kontaktem

      trudno mi to opisac

      jest Wyjatkowym Czlowiekiem.. :)

      teraz sie zmienil.. (chorowal dosc powaznie)
      ale niezaleznie jaki bedzie
      bedzie zawsze moim Ukochanym Tata ;)

      aj.. rozczulilam sie ;)

      pozdr.cossa
    • ivek skoro nawet Dżem coś o sobie napisała.. 25.06.04, 08:02
      kvinna napisała:

      > A serio: kim jest dla was wasz ojciec?

      Jest wazna osoba w moim zyciu, nielicznym facetem, z ktorym sie bardzo dobrze
      dogaduje, z ktorym gdy zdarzy mi się przegadac noc, to na pewno nie mam poczucia
      straconego czasu.

      > czego was CHCIAŁ nauczyĆ?

      get chance? fuck ;)

      > czego chciał?

      sam pewnie tego nie wie

      > wymagał?
      nie musial

      > czego nie dostał?
      tego czego sam nie dal.

      > Czy był czas, że dla własnej higieny psychicznej nie odzywaliście się do
      > niego/nie kontaktowaliście się z nim?

      Nie


      • cossa OT Dżem? 25.06.04, 11:56
        a ktoz to? :)

        pozdr.cossa
        • kvinna Re: OT Dżem? 25.06.04, 11:59
          jmx
    • r.richelieu hehehe 25.06.04, 17:39
      fajny wątek
      hehehe
      • jmx dżem to ja :-) 25.06.04, 18:08

        Wątek fajny, bardzo fajny. Aż strach coś pisać.
      • kvinna hehehe 25.06.04, 19:24
        Napisz coś, hehehe.

        • Gość: Richelieu* Re: hehehe IP: 217.98.107.* 26.06.04, 19:38
          coś, hehehe, więcej pisać się boję, bo dżem mówi, że strach, hehehe
    • Gość: Ethlinn Re: Dziś Dzień Tatusia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.04, 22:28
      > czego was nauczył?

      Stanowczości.

      > czego chciał?

      Zebym sobie dała radę w życiu.

      > wymagał?

      Punktualności.

      > czego nie dostał?

      Jeśli chodzi o to czego nie dostał ode mnie, to chyba nie ma czegoś takiego, bo
      on w gruncie rzeczy nic ode mnie nie chce.

      > Czy był czas, że dla własnej higieny psychicznej nie odzywaliście się do
      > niego/nie kontaktowaliście się z nim?

      Owszem, ale góra kilka dni, i widziałam że bardzo się wtedy męczył, ale
      oczywiście nie przyznał mi sie do tego.

      Lubie go za to, że gdy tylko o coś go poproszę (np. zamontowanie półki,
      zrobienie płotka do ogródka, zmycie naczyń) zawsze to robi i to niemal od razu.
      Wkurza to moja mamę która nie może sie go doprosić o zrobienie czegokolowiek;-)
      Zawsze przychodzi do mnie z tekstami typu "powiedz ojcu żeby naprawił kran", bo
      wie, że mnie posłucha od razu;-)
      Nie lubię go za okropny ośli upór, nie lubię go za to że zdarza mu sie
      traktować mnie jak dziecko, i nie rozumie że ja mam 24 lata i mam prawo do
      własnej opinii na jakis temat. Jak sie ze mną nie zgadza to nadal potrafi mnie
      wysyłać do mojego pokoju;-P
    • fnoll Re: Dziś Dzień Tatusia 27.06.04, 01:12


      > A serio: kim jest dla was wasz ojciec?

      wyzwaniem, problemem, cieniem, zmorą, wrzodem na dupie - zależnie od
      samopoczucia (mojego)

      > czego was nauczył?

      samodzielności, wiary we własne siły - swoim przykładem, choć jednocześnie z
      uporem ją podkopywał (miał monopol na prawidłowe rozwiązania) - co znowuż
      pchnęło mnie w stronę takiej... hmm... autorefleksyjności, żeby zrozumieć tę
      sprzeczność - w ogóle jego przekaz był w wielu miejscach wewnętrznie sprzeczny;
      w związku z tym "myślowego kalamburzenia" też mnie nauczył - różnych gier
      słownych z formą i sensem

      > czego chciał?

      chciał być męski, chciał być kimś, chciał być głową rodziny, chciał wybudować
      dom, mieć syna i zasadzić drzewo

      > wymagał?

      hmm... "idź do mamy" ;)

      > czego nie dostał?

      uznania

      > Czy był czas, że dla własnej higieny psychicznej nie odzywaliście się do
      > niego/nie kontaktowaliście się z nim?

      nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek z nim RZECZYWIŚCIE rozmawiał, choć
      wymieniliśmy wiele słów i nigdy nie "milczeliśmy" do siebie - jak byłem
      dzieckiem, to myślałem, że on po prostu cały czas żartuje, a potem dotarło do
      mnie, że to trochę bardziej skomplikowane :)

      nauczył mnie, jak jednym huknięciem ścisnąć komuś żółądek w mandarynkę - jestem
      naprawdę w tym niezły - nawet kiedyś przeskoczyłem sam siebie i huknąłem dla
      odmiany na niego - skutecznie!

      ale - to jest takie hukanie okazyjne, bez jakiejś konsekwencji, chyba po prostu
      choleryczne

      dziś chętnie bym go opieprzył, ale zdaję sobie sprawę, po pewnych próbach, że
      skutki nie są zadowalające, więc pozostaje mi opieprzanie samego siebie :) no i
      własnego potomstwa, bo trudno ojca w sobie zakneblować
      • ivek a oglądał ktoś Aberdeen w niedzielę? 15.07.04, 10:10

        baardzo interesujaco nakreslono tam relacje ojciec-corka. A w ogole milo bylo
        ogladac ten film...
        aj

        • kvinna Re: a oglądał ktoś Aberdeen w niedzielę? 15.07.04, 10:39
          Czytałam rec.
          ja...nie mam siły na resocjalizację swojego przodka.
          mam...swoje życie.

          znudziło mi się mówienie etc.

          jestem jak zwierzątko, które wskakuje do wody i zatyka uszy, aby mu się woda
          nie nalała. nie słyszę.

          co nie znaczy, że jestem niewrażliwa na to, co się dzieje. reaguję.
          umiarkowanie. zapisałam go do lekarza. czy pójdzie? nie wiem.

          słyszeliście o studentce psych., która opiekowała się ojcem alkoholikiem, a w
          końcu coś w niej pękło i go...zabiła?

          nie chcę tak.

          Aj, opowiedz więcej o filmie.
          • ivek Re: a oglądał ktoś Aberdeen w niedzielę? 15.07.04, 13:41
            kvinna napisała:


            > Aj, opowiedz więcej o filmie.

            Hmmm teraz nie dam rady.. moze pozniej.
            Aj.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka