larusse
17.06.12, 18:57
mama mi umiera.
a ja na tarasie. siedzę. popijam zieloną herbatę i klnę na czym świat stoi.
wiedziałam, że w życiu tak ogólnie jest źle. bo jest źle.
ale nie wiedziałam, że aż tak źle.
przypieprzyło znienacka. nawet nie zdążyłam oddać.
zaproponowałam zamianę. pójdę za nią, bo ze mnie i tak nic już nie będzie.
nikt nie chce.
"spokojnie, larusse, to tylko życie"
spokojnie.
spokojnie.
no tak spokojnie, że najchętniej to wzięłabym karabin i wystrzelała to życie w cholerę.
a ja mogę najwyżej mieć mdłości. tyle mogę.
zajebiście dużo: wyrzygać się.