Dodaj do ulubionych

nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam...

17.06.12, 18:57
mama mi umiera.
a ja na tarasie. siedzę. popijam zieloną herbatę i klnę na czym świat stoi.
wiedziałam, że w życiu tak ogólnie jest źle. bo jest źle.
ale nie wiedziałam, że aż tak źle.
przypieprzyło znienacka. nawet nie zdążyłam oddać.

zaproponowałam zamianę. pójdę za nią, bo ze mnie i tak nic już nie będzie.
nikt nie chce.

"spokojnie, larusse, to tylko życie"
spokojnie.
spokojnie.
no tak spokojnie, że najchętniej to wzięłabym karabin i wystrzelała to życie w cholerę.

a ja mogę najwyżej mieć mdłości. tyle mogę.
zajebiście dużo: wyrzygać się.





Obserwuj wątek
    • to.niemozliwe Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 17.06.12, 21:23
      Nie boj sie Larusse. Nie boj sie.
      • larusse Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 17.06.12, 21:50
        ja się nie boję {ja jestem wściekła}.
        ja jestem za tym, żeby umierać.
        bo od życia to tylko mdłości. nic więcej.


        to.niemozliwe napisał:

        > Nie boj sie Larusse. Nie boj sie.


        • lidka449 Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 17.06.12, 22:31
          życie to scenariusz nie pisany na życzenie ...
          • renkaforever Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 17.06.12, 22:57
            Ten tytul sugeruje, ze zmarnowalas mnostwo czasu.
            Moze zamiast agresji pokazalabys troche milosci, ktora tak wstydliwie ukrywasz.
            Twoja mama umiera i wiele umarlo przed nia. Bylam swiadkiem jak umieraly matki i ojcowie podczas moich kilkumiesiecznych codziennych wizyt w szpitalu. Mloda matka stracila najpierw glos, potem wygladalo, ze sie jej poprawilo po wylewie i nagle umarla zostawiajac dwojke maluchow i mlodego meza.
            Dlatego, ze smierc jest czescia naszej egzystencji, mamy powod do zycia na "wielka skale", zycia godnego , ktore nalezy wypelniac radoscia, a nie rozgoryczeniem, ktore prowadzi do agresji..i ponizenia. Jakim prawem ? Prawem zlego ?
            • larusse Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 18.06.12, 06:32
              jaka tam agresja. i nic nie ukrywam.
              tak tylko los w duchu przeklinam, zeby nie isc jak owca na rzez.


              > Dlatego, ze smierc jest czescia naszej egzystencji, mamy powod do zycia na "wie
              > lka skale", zycia godnego , ktore nalezy wypelniac radoscia, a nie rozgoryczeni
              > em, ktore prowadzi do agresji..i ponizenia.

              mozna tak, mozna inaczej.
              zalezy jak kto lubi.

              ja jakby mi vodka lepiej wchodzila to bym nic innego nie robila tylko pila.
              a tak to tylko sobie moge zielona herbate.
              bo vodka nie wchodzi.
              • lidka449 Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 19.06.12, 22:52
                w obliczu "odchodzenia" bliskiej osoby jesteśmy bezradni i bezsilni
                mamy złość do "całego świata",próbujemy zapomnieć na różne sposoby ...
                nie znam żadnych mądrych słów na "pocieszenie"
                bez obrazy :)

                • larusse Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 20.06.12, 20:04
                  spoko. :)

                  jak dla mnie takie "odchodzenie" mogłoby trwać wiecznie.
                  dobrze mi teraz. wcale mi się żyć jak wcześniej nie chce.

                  lidka449 napisała:

                  > w obliczu "odchodzenia" bliskiej osoby jesteśmy bezradni i bezsilni
                  > mamy złość do "całego świata",próbujemy zapomnieć na różne sposoby ...
                  > nie znam żadnych mądrych słów na "pocieszenie"
                  > bez obrazy :)
                  >
                • shachar Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 20.06.12, 21:31
                  dka449 napisała:

                  w obliczu "odchodzenia" bliskiej osoby jesteśmy bezradni i bezsilni
                  mamy złość do "całego świata",próbujemy zapomnieć na różne sposoby ...
                  nie znam żadnych mądrych słów na "pocieszenie"
                  bez obrazy :)

                  Prawda zaczyna się od " jesteśmy bezradni...", bo tak naprawdę mamy wpływ jedynie na to czy wstać, czy się położyc i kiedy podłubać w nosie. Reszta to ciąg absurdalnych zdarzeń począwszy od urodzenia się nie wiadomo kim, niewiadomo gdzie i nie wiadomo po co. Nie mamy też wpływu kto jest naszym rodzicem, a jednak zaplątane wspólne losy powodują, że stajemy boleśnie skonfrontowani z następnym idiotyzmem, że ten człowiek niewiadomo po co cierpi i niewiadomo jak długo.
                  Moja mama umarła dwa tygodnie temu, zostały z niej na koniec duże oczy.Cieszę się, że nie miała strasznie pod górkę na końcu, ale co ja tam wiem.

                  Jeszcze raz napiszę, to co mnie gnębi od początku, że strasznie ch...owo zostało wszystko wymyślone odnośnie żywota ludzkiego. Po jaką cholerę te zmagania na kuli zwanej Ziemia? Ze niby jedni do nieba a drudzy do piekła? a to niby po co, ja się pytam? Komu to ku... jest potrzebne i na co? Wg tych koncepcji to sam Najwyższy nie przeszedłby testu na awans do nieba za swoje wyczyny. No i sami powiedzcie, naprawdę uważacie to wszystko co się odbywa z wami tu i teraz za normalne?
                  • larusse Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 21.06.12, 18:18
                    "No i sami powiedzcie, naprawdę uważacie to wszystko co się odbywa z wami tu i teraz za normalne?"

                    no każdy wie, że nie
                    ale ładnie napisane.
                    nauczę się na pamięć i będę w barach głosić.:)
          • larusse Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 18.06.12, 06:33
            ameryka.

            lidka449 napisała:

            > życie to scenariusz nie pisany na życzenie ...


        • to.niemozliwe Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 22.06.12, 16:19
          Wscieklosc lub agresja, to przejawy strachu. Dzialaja pierwotne instynkty, wal lub zwiewaj. Dlatego mowie, nie boj się. Ogarnij to myslą i sercem, a zrozumiesz.
          • larusse Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 22.06.12, 21:36
            nie, nie, nie...
            wiem co mam robić.

            to.niemozliwe napisał:

            > Wscieklosc lub agresja, to przejawy strachu. Dzialaja pierwotne instynkty, wal
            > lub zwiewaj. Dlatego mowie, nie boj się. Ogarnij to myslą i sercem, a zrozumies
            > z.
            • to.niemozliwe Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 22.06.12, 22:56
              > wiem co mam robić.
              Dobrze, trzymaj się!
        • szaman.ka Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 22.06.12, 22:36

          larusse napisała :
          ja się nie boję {ja jestem wściekła}.
          > ja jestem za tym, żeby umierać.
          > bo od życia to tylko mdłości. nic więcej.

          Napisałaś,że proponowałaś zamianę i nie wyszło.
          Jedyny sposób by przedłużyć życie Twojej Matce jest taki,byś Ty żyła jak najlepiej potrafisz i cieszyła się życiem.
          Zawsze pamiętaj ,że nosisz w sobie jej część,która zawsze Ci będzie towarzyszyć.

          • larusse Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 24.06.12, 10:54
            szaman.ka napisała:

            > Napisałaś,że proponowałaś zamianę i nie wyszło.
            > Jedyny sposób by przedłużyć życie Twojej Matce jest taki,byś Ty żyła jak najlep
            > iej potrafisz i cieszyła się życiem.
            > Zawsze pamiętaj ,że nosisz w sobie jej część,która zawsze Ci będzie towarzyszyć

            nudy.

            --
            Głupstwem jest modlić się o powietrze - bierz, ile chcesz.
            • 1lapaz Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 24.06.12, 11:05
              dlaczego ?
              • larusse Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 24.06.12, 12:34
                bo tak.

                1lapaz napisała:

                > dlaczego ?



            • kropidlo5 Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 24.06.12, 14:35
              Zawsze zylem w cieniu smierci matki, od kiedy pamietam balem sie ze umrze. Ten lek mnie zniszczyl, taki lek do niczego sie nie przydaje, kazdy kiedys umrze. Przez to ze latami sie o to balem nabralem kolejnego leku- ze jak to sie kiedys stanie to nie bede w stanie tego przezyc tylko sie zabije. To jest strach ktory narastal jak balon latami. Teraz o tym rzadko mysle, ze z tylu glowy ciagle gdzies tam jest, zmieszany z poczuciem winy i strachu.
              • szaman.ka Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 24.06.12, 18:34
                Jak sądzisz; dlaczego tak się bałeś śmierci matki ?
                • kropidlo5 Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 24.06.12, 19:29
                  szaman.ka napisała:

                  > Jak sądzisz; dlaczego tak się bałeś śmierci matki ?

                  Po pierwsze dlatego, ze mnie ciagle nia straszyla. Od kiedy pamietam mowila ze niedlugo umrze, ze ma podejrzenie raka, ze jak matka umrze to dzieci zostana same i pojda do domu dziecka a tam sa opiekunki ktore sie znecaja. Ze ojciec bedzie mial w dupie i 'pojdzie do innej', ze rodzina bedzie 'miala nas w dupie' i ze jedyna ktora moze sie zajmie jest babcia (matki matka) ale ona jest stara wiec tez pewnie niedlugo umrze. Matka lubila sie rozczulac nad soba mowiac 'jak matka umrze to zobaczycie co to znacyz matka' nie wiadomo po co to mowila, bo bylismy poslusznymi dziecmi wiernymi jak psy.
                  A poza tym, balem sie bo bylem bardzo przywiazany do niej i ja kochalem do granic patologii, balem sie byc bez niej jako dziecko.
    • aroden zamiany... 18.06.12, 13:28
      larusse napisała:
      zaproponowałam zamianę. pójdę za nią,

      smutne, ale doswiadczylas zwyklej kolei losu.
      u mnie bylo nie po kolei
      bo odchodzil moj jedyny syn
      tez proponowalem zamiane.
      i nic.
      i nawez zygac mi sie nie chcialo.
      • larusse Re: zamiany... 18.06.12, 21:22
        aroden napisał:

        > smutne, ale doswiadczylas zwyklej kolei losu.

        zwykła kolej losu to by była jakby człowiek umierał zaraz po urodzeniu.
        tak jest najbardziej normalnie.

        > u mnie bylo nie po kolei
        > bo odchodzil moj jedyny syn
        > tez proponowalem zamiane.
        > i nic.

        nikt nie chce.
        mój tata za mamę też się chciał podłożyć.
        też nikt nie chciał. :(

        co to za taki świat.
        człowiek się tylko namęczy, nastresuje, nacierpi, a przyjemności tyle co kot napłakał.


        > i nawez zygac mi sie nie chcialo.

        dobrze się wyzygac. od razu się lepiej czlowiekowi robi jak zycie zwroci.
        ja to regularnie juz zygam. na dobry poczatek dnia.

        • gocha033 zamiary... 20.06.12, 15:39
          larusse napisała:
          > co to za taki świat.
          > człowiek się tylko namęczy, nastresuje, nacierpi, a przyjemności tyle co kot na
          > płakał.

          Mozna nie miec psa , czy kota, by nie ogladac ich smierci.
          jednak nie mozna nie miec rodzicow.
          i nie mozna sie nie urodzic
          a samobojstwo - to przeciez ucieczka
          • larusse dlatego też. 20.06.12, 18:39
            patrzę sobie w drugą stronę.
            • aroden Re: dlatego też. 22.06.12, 08:08
              larusse napisała:
              > patrzę sobie w drugą stronę.

              Ja rowniez.
              Tyle - ze nic tam ciekawego nie widze.
              • larusse Re: dlatego też. 22.06.12, 08:14
                jak skupisz mysl to przyjmie ksztalt.
                mozna sie zapatrzyc.

                tyle, ze trzeba doczesnosc olac.


                aroden napisał:

                > Ja rowniez.
                > Tyle - ze nic tam ciekawego nie widze.

                • aroden Re: dlatego też. 25.06.12, 13:25
                  larusse napisała:
                  > jak skupisz mysl to przyjmie ksztalt.
                  > mozna sie zapatrzyc.
                  >
                  > tyle, ze trzeba doczesnosc olac.

                  Ano wlasnie. - Nie zamierzam.
                  Tyle juz tu w tkzw. "miedzyczasie" zrobilem i zamierzam jeszcze zrobic.
                  Do czego oczywiscie zachecam.
                  • larusse Re: dlatego też. 25.06.12, 14:04
                    aroden napisał:
                    > Ano wlasnie. - Nie zamierzam.
                    > Tyle juz tu w tkzw. "miedzyczasie" zrobilem i zamierzam jeszcze zrobic.
                    > Do czego oczywiscie zachecam.

                    ja to sie obrazilam na wszystko.
    • mskaiq Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 18.06.12, 15:54
      Wydaje mi sie że nie jestes przeciwko życiu tylko umieraniu ale
      jest zła na życie.
      Czy byłas kiedys zła na coś ?
      A jednak jest ktos wazny dla Ciebie, kochasz ?
      Serdeczne pozdrowienia.


      • larusse Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 18.06.12, 21:32
        mskaiq napisał:

        > Wydaje mi sie że nie jestes przeciwko życiu tylko umieraniu ale
        > jest zła na życie.

        no bo zycie to umieranie. czlowiek sie rodzi po to, zeby umrzec.
        dlatego zawsze becze jak sie ktos rodzi.
        bo nie rozumiem jak mozna swoje dzieci na taki zly swiat wydawac.

        > Czy byłas kiedys zła na coś ?

        no ba.

        > A jednak jest ktos wazny dla Ciebie, kochasz ?

        no ba. ja to wszystkich kocham. no chyba, ze ktos tepy i arogancki.
        • mskaiq Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 19.06.12, 10:37
          Myslę że człowiek rodzi się aby życ. A umieranie to dla tych którzy na to
          patrzą to strata miłości, ale wcale nie trzeba jej tracić. Jesli zostanie ona
          zamiast rozpaczy to smierć ma inny wymiar.
          Według mnie dla umierającego straszny jest nie tyle lęk przed nicością i
          niebytem co przed samotnością umierania.
          Serdeczne pozdrowienia.
    • gosi-a-k Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 18.06.12, 22:28
      Kiedy umierała moja mama, ja akurat trafiłam do szpitala, bo poroniłam moje pierwsze dziecko. Tragedię miałam podwójną i nie ukrywam że bardzo ciężko to przeżyłam.
      Mama umarła na raka w strasznych męczarniach, nie dało się nic zrobić. Była przy niej w tedy moja siostra, siedziała przy niej, trzymała za rękę, mówiła do niej, modliła się.... i wiedziała, że mama to wszystko słyszy, bo mimo iż była nie przytomna to potrafiła zacisnąć dłoń jakby na znak że jeszcze tu jest....
      Ja żałuję tylko tego że mnie przy niej nie było.....
      Jeśli potrafisz znaleźć w sobie siłę to bądź teraz z mamą, ona potrzebuje bliskich osób. Życzę Ci byś potrafiła udźwignąć ten ciężar. Pozdrawiam.
      • voxave Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 19.06.12, 05:10
        Nie mogę ci ulżyć w dźwiganiu tego ciężaru----nikt nie może ci pomóc--mogę tylko wysłuchać wiele razy, bo tylko to jedynie przynosi ulgę.
      • larusse Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 20.06.12, 20:07
        siły to ja potrzebuję do tego, żeby z domu wyjść i iść do pracy.
        mogłabym całymi dniami (i nocami) w domu siedzieć i się nią zajmować.
        dobrze mi.


        gosi-a-k napisała:

        > Jeśli potrafisz znaleźć w sobie siłę to bądź teraz z mamą, ona potrzebuje blis
        > kich osób. Życzę Ci byś potrafiła udźwignąć ten ciężar. Pozdrawiam.
    • 1lapaz Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 19.06.12, 09:17
      Zycie nie uodporni nas na takie trudne chwile. Wolaloby sie ich uniknac, ale nie mozna. Czy masz teraz jakies przemyslenia o przeszlosci, tym co minelo ? Ta swiadomosc, ze juz nic sie nie da naprawic, zrobic wiecej, jest chyba najgorsza.
      Tylko w takim sensie wiecznym, nic sie nie konczy, tutaj na Ziemi trwa tylko przez jakis czas.
      • larusse Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 20.06.12, 20:02
        nie. nie mam sobie nic do zarzucenia.
        nic do naprawiania.
        ja dobrze żyję.

        1lapaz napisała:

        > Czy masz teraz jakies przemyslenia o przeszlosci, tym co minelo ? Ta
        > swiadomosc, ze juz nic sie nie da naprawic, zrobic wiecej, jest chyba najgorsza

    • mona.blue Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 19.06.12, 11:36
      Może pocieszeniem będzie dla Ciebie myśl, że juz niedługo Twojej Mamie będzie dobrze, będzie u Boga. A tak na teraz to na pewno ważna jest obecność bliskich osób przy osobie umierającej.
    • lifeisaparadox Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 19.06.12, 12:20
      To fakt że umrzemy, ja nie widzę w tym niczego złego. Pomyśl że miała byś żyć wiecznie i cierpieć z powodu różnych chorób na które nigdy do końca nie będzie lekarstwa, albo z powodu nudy, kryzysów, ubóstwa.
      Śmierć. Znika ciało, umysł, świadomość, poczucie "ja". Czy może ktoś cierpieć z powodu własnej śmierci, jeśli świadomość tego co traci, tego że kiedykolwiek istniał, znika zupełnie? Oblivion, niepamięć, nirwana.
      Jakiego rodzaju ulgą musi to być.

      Poza tym jaki ma sens rozmyślanie nad tym, skoro sens może mieć tylko przedłużanie życia, niesienie ulgi, wspieranie, dbanie o siebie nawzajem.
    • larusse tak sobie myślę. 21.06.12, 18:17
      że to umieranie to jednak fajne jest.

      ja to bym tak w sumie chciała zmienić stan skupienia
      (skupiona myśl przyjmuje kształt)
      ciekawe co się dzieje "po"
      bo tutaj to wiadomo wszystko.
      25
      40
      50
      zmarszczki
      emerytura
      lekarz od czasu do czasu
      i odjazd.
      • mona.blue Re: tak sobie myślę. 21.06.12, 18:24
        Zmartwychwstaniemy z dusza i ciałem (które będzie w wieku 33 lat -tak, tak). W niebie nie będzie nieszczęść, chorób, cierpienia, śmierci. Będziemy szczęśliwi, wszystkie nasze potrzeby będą zaspokojone.
    • kimonabike Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 22.06.12, 11:28
      Wyrazy współczucia, cokolwiek one warte. W takiej chwili...
      Silna jesteś, Larusse. Aż za bardzo może. Ale Ty wiesz najlepiej, czego Ci trzeba, żeby jakoś przetrwać. Bo instynkt przetrwania to Ty masz jak karaluch (bez obrazy) mimo całego tego obrażania się na świat.
      • larusse Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 22.06.12, 14:27
        kimonabike napisała:
        > Silna jesteś, Larusse. Aż za bardzo może. Ale Ty wiesz najlepiej, czego Ci trze
        > ba, żeby jakoś przetrwać. Bo instynkt przetrwania to Ty masz jak karaluch (bez
        > obrazy) mimo całego tego obrażania się na świat.


        a mam inne wyjscie?
        trace stopy (mama)
        rozpieprzylo mi kregoslup (moj maz)
        i w twarz dostalam (milosc moja)

        zabawa trwa...
        • kimonabike Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 22.06.12, 15:27

          >
          >
          > a mam inne wyjscie?
          > trace stopy (mama)
          > rozpieprzylo mi kregoslup (moj maz)
          > i w twarz dostalam (milosc moja)
          >
          > zabawa trwa...

          Taka konstrukcja, ugina się łatwo, ale nie łamie pod żadnym naporem i zawsze wraca do pierwotnego kształtu.
          Jeszcze będziesz się znowu nudzić. Czego Ci serdecznie życzę :)
          • larusse Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 22.06.12, 15:47
            dzięki, kimona. niezastąpiona jesteś. :)

            pozostały już tylko wycieczki do świętych.
            zaczynam dzisiaj od św. Rity.

            dzięki raz jeszcze.
            trzymaj się.
            ahoj!
            • kimonabike Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 22.06.12, 18:44
              larusse napisała:

              > dzięki, kimona. niezastąpiona jesteś. :)
              >
              > pozostały już tylko wycieczki do świętych.
              > zaczynam dzisiaj od św. Rity.
              >
              > dzięki raz jeszcze.
              > trzymaj się.
              > ahoj!

              Święta Rita od Rzeczy Niemożliwych?
              Poczucie humoru niejednemu już uratowało tyłek ;)
              Trzymaj się i dbaj o siebie.
              • larusse Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 22.06.12, 21:48
                teraz to ja już we wszystko wierzę.
                róż kupiłam 48. bo do Rity z różami.
                i rozsypuję na łóżku. niech śpi z różami.
                a co!


                kimonabike napisała:

                > Święta Rita od Rzeczy Niemożliwych?
                > Poczucie humoru niejednemu już uratowało tyłek ;)
                > Trzymaj się i dbaj o siebie.

                • mona.blue Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 22.06.12, 22:04
                  Św. Rita faktycznie od rzeczy niemożliwych :)

                  A najlepszą modlitwą przy umierających ( i dla umierających, jeżeli są w stanie ją odmawiać) jest koronka do Bożego Miłosierdzia.

                  www.faustyna.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=358&Itemid=77
                  Chociażby grzesznik był najzatwardzialszy, jeżeli tylko raz zmówi tę koronkę, dostąpi łaski z nieskończonego miłosierdzia mojego
                  — Dzienniczek św. Siostry Faustyny 687

                  Każdą duszę, która odmawiać będzie tę koronkę, bronię w godzinie śmierci jako swej chwały. (...) Kiedy przy konającym inni odmawiają tę koronkę, uśmierza się gniew Boży, a miłosierdzie niezgłębione ogarnia duszę
                  — Dzienniczek św. Siostry Faustyny 811


                  Zatwardziali grzesznicy, gdy ją odmawiać będą, napełnię dusze ich spokojem, a godzina śmierci ich będzie szczęśliwa (...); gdy tę koronkę przy konających odmawiać będą, stanę pomiędzy Ojcem, a duszą konającą nie jako Sędzia sprawiedliwy, ale jako Zbawiciel miłosierny
    • sdfsfdsf Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 24.06.12, 18:01
      trzymaj sie
      to musialo sie stac
      kazdy czlowiek odchodzi w swoim czasie
      tak po prostu jest
    • larusse no i juz po. 25.06.12, 09:44
      po zyciu.

      i co sie teraz robi?
      bo jak na razie to siedze w pracy i dzien jak co dzien.

      teraz co?
      pogrzeb i na pogrzeb szampana mam wziac?

      taki bezwlad.
      • larusse Re: no i juz po. 25.06.12, 12:58
        ok. wiem juz co sie robi.
        postanowilam zostac funkcjonalnym alkoholikiem.
        to nic ze mi wodka nie wchodzi.
        nie wchodzi to zacznie wchodzic.

        jak to mowia: czyn rzeczywistosc sobie poddana...
        • mona.blue Re: no i juz po. 25.06.12, 13:35
          Alkohol to najgorsze rozwiązanie. Nie masz przyjaciół, którzy mogliby Cie wesprzeć?
          • nazzilla Re: no i juz po. 25.06.12, 14:39
            mona.blue napisała:

            > Alkohol to najgorsze rozwiązanie. Nie masz przyjaciół, którzy mogliby Cie wespr
            > zeć?

            Mona, ja juz kiedys jej pisalam, zeby udala sie do specjalisty, nie chce do dzis. Lepiej uzalac sie latami i szukac kazdego mozliwego pretekstu dla usprawiedliwiania swojego alkoholizmu i innych zaburzen. Niech sobie kupi butelke wodki, strzykawke z dzialeczka i pistolet, to przeciez jej wybor. Pistolet moze nie bedzie potrzebny, moze po pijaku i prochach wpierniczy sie pod ciezarowke czy autobus i problem sam sie rozwiaze. Jej zycie i jej wybor, brutalne lecz prawdziwe.
            • larusse Re: no i juz po. 25.06.12, 17:27
              szkoda przyjaciół.
              • mona.blue Re: no i juz po. 25.06.12, 19:42
                larusse napisała:

                > szkoda przyjaciół.

                Przecież przyjaciele po to są, nie tylko po to, aby dobrze się razem bawić, gdy jest dobrze, ale też aby się wspierać, gdy jest źle. Inaczej to chyba zwykłe koleżeństwo, nie przyjaźń.
                • larusse Re: no i juz po. 25.06.12, 22:58
                  mona.blue napisała:


                  > Przecież przyjaciele po to są, nie tylko po to, aby dobrze się razem bawić, gdy
                  > jest dobrze, ale też aby się wspierać, gdy jest źle. Inaczej to chyba zwykłe k
                  > oleżeństwo, nie przyjaźń.

                  nie o to chodzi, mona.
                  chodzi o to, że życie się wódką bierze, nie przyjaciółmi, bo oni zbyt cenni.
                  życie ich nie warte.
                  • mona.blue Re: no i juz po. 25.06.12, 23:20
                    larusse napisała:

                    > nie o to chodzi, mona.
                    > chodzi o to, że życie się wódką bierze, nie przyjaciółmi, bo oni zbyt cenni.
                    > życie ich nie warte.
                    >
                    jak chcesz pić, to nikt cię nie przekona, twój wybór
              • nazzilla Re: no i juz po. 25.06.12, 22:30
                larusse napisała:

                > szkoda przyjaciół.

                Niepoprawny optymizm, czy slodka naiwnosci?
                Przyjaciol masz gdy jestes silna, samodzielna, masz kase i pozycje. Z problemami emocjonalnymi i jeszcze jak dojdzie Ci problem alkoholowy dla przyjaciol staniesz sie balastem. Nie rob sobie zludnych nadzieji, ze przyjaciele zyja dla Ciebie. Moze chetnie napija sie z Toba, zabawia, pogadaja, gdy zniknie kasa z powodu problemu wodczanego przyjaciele znikna razem z nia.
                Pamietaj, ze masz jedno zycie i zyjesz dla siebie (gdy masz rodzine, dzieci zyjesz nie tylko dla siebie), lecz nie dla przyjaciol czy znajomych.
            • mona.blue Re: no i juz po. 25.06.12, 21:53
              nazzilla napisała:

              > Mona, ja juz kiedys jej pisalam, zeby udala sie do specjalisty, nie chce do dzi
              > s. Lepiej uzalac sie latami i szukac kazdego mozliwego pretekstu dla usprawiedl
              > iwiania swojego alkoholizmu i innych zaburzen. Niech sobie kupi butelke wodki,
              > strzykawke z dzialeczka i pistolet, to przeciez jej wybor. Pistolet moze nie be
              > dzie potrzebny, moze po pijaku i prochach wpierniczy sie pod ciezarowke czy aut
              > obus i problem sam sie rozwiaze. Jej zycie i jej wybor, brutalne lecz prawdziwe
              > .

              Nazilla, przesadziłaś. Pisać coś takiego, szczególnie w tak trudnym dla Larusse momencie to nie fair.
              • nazzilla Re: no i juz po. 25.06.12, 22:34
                mona.blue napisała:


                > Nazilla, przesadziłaś. Pisać coś takiego, szczególnie w tak trudnym dla Larusse
                > momencie to nie fair.

                Czasem zimny prysznic dziala skuteczniej niz slodkie slowa pocieszenia.
                Czytam Laruse od jakiegos czasu i nie jest lepiej tylko coraz bardziej sie pograza.
                A tak BTW to kazdy pretekst znajdzie sie do napicia sie wodki w celu utopienia smutku i nie ma co sie czarowac. Ja rozumiem trudne momenty w zyciu i dlatego nie bede zachecac do pojscia razem za mama w inny swiat, bo to nie jest rozwiazanie.
                • larusse Re: no i juz po. 25.06.12, 22:56
                  o rany.:-)
                  każdy czyta to co mu pasuje.
                  każdy swoje znaczenie nadaje.
    • larusse takie to wszystko teraz. 25.06.12, 17:29
      www.youtube.com/watch?v=1StijejgfZg
      i ja taka.
    • sdfsfdsf Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 25.06.12, 17:58
      jezeli chcesz mnie posluchac to posluchasz
      rozrysuj sobie grafik co masz robic
      godzina po godzinie
      tak zeby nie miec wolnego czasu
      wybieraj trudne zadania ktore wymagaja wysilku
      intelektualnego i fizycznego
      • larusse Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 25.06.12, 18:29
        dzięki sdfsfdsf :-)
        ale psychicznie ja się czuję mocna.
        coś sobie porobię, coś posłucham, trochę pobeczę, trochę się pośmieję
        i tak sobie leci minuta za minutą.

        bez szału, ale miło nawet.

        <wybieram mamie sukienkę teraz. zawsze myślałam, że to straszne jest. i przykre. a to takie naturalne. takie "po prostu" :-) >



        sdfsfdsf napisał:

        > jezeli chcesz mnie posluchac to posluchasz
        > rozrysuj sobie grafik co masz robic
        > godzina po godzinie
        > tak zeby nie miec wolnego czasu
        > wybieraj trudne zadania ktore wymagaja wysilku
        > intelektualnego i fizycznego
    • larusse godzina zero: 16.00; dzisiaj pogrzeb 27.06.12, 13:45
      na podorędziu mam te dwie piosnki:

      www.youtube.com/watch?v=s0GknP3A9lQ&feature=related
      www.youtube.com/watch?v=a6tsnoKu1pI&feature=related
      na przemian albo równocześnie, albo cztery na raz, albo 6...

      powinno starczyć.

      no, ale, oczywiście, zobaczymy przy zderzeniu. :-)
      • to.niemozliwe Re: godzina zero: 16.00; dzisiaj pogrzeb 30.06.12, 22:58
        Chyba sie jeszcze nigdy w niczym nie zgodzilismy.
        Przyjmij moje wyrazy wspołczucia.
        T.N.
        • larusse Re: godzina zero: 16.00; dzisiaj pogrzeb 30.06.12, 23:29
          spoko.
          takie gadanie...

          to.niemozliwe napisał:

          > Chyba sie jeszcze nigdy w niczym nie zgodzilismy.
          > Przyjmij moje wyrazy wspołczucia.
          > T.N.
    • larusse Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 29.06.12, 22:06
      Strachy na lachy to wszystko. To życie.
      Nudy.
      • rzeka.suf Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 29.06.12, 23:19
        chetnie bym cie poznala na zywo, Larusse, bo jakas taka dziwna jestes, i nie wiem, czy to poza literacka, czy zyciowa czy taka po prostu jestes. i jaka wlasciwie, tego tez nie wiem
        • larusse Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 29.06.12, 23:38
          żadna poza (a i literatem nie jestem).
          taka jestem. mój tata też taki.
          i wczoraj z nim na cmentarz pojechałam. wieczorem. dzień po pogrzebie.
          patrzymy. grób. morze kwiatów. (moja mama młoda była)
          podchodzimy do grobu. cisza. tata patrzy.
          mówi:
          "rany boskie, anka"
          (moja mama anka była)
          mnie się dusza w sekundzie rozpadła.
          2 sekundy
          odwróciliśmy się i poszliśmy do domu.
          duszę poskładałam.


          no i tak się kręci moje życie. od upadku do upadku.



          rzeka.suf napisała:

          > chetnie bym cie poznala na zywo, Larusse, bo jakas taka dziwna jestes, i nie wi
          > em, czy to poza literacka, czy zyciowa czy taka po prostu jestes. i jaka wlasci
          > wie, tego tez nie wiem
          • rzeka.suf Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 29.06.12, 23:48
            to wygodne chyba. ale jak wszystko, ma swoja wade - nude. no ale co :)
            • larusse Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 29.06.12, 23:53
              komfortowo. nie powiem, że nie. :-)
              a z nudą idzie przeżyć. można sobie urozmaicać.
              poborykać się od czasu do czasu. tak dla sportu.

              rzeka.suf napisała:

              > to wygodne chyba. ale jak wszystko, ma swoja wade - nude. no ale co :)
              • rzeka.suf Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 30.06.12, 00:07
                no mnie fascynuje, ze wku...asz / chyba/ czy draznisz czesc forumowiczow. w sumie mnie tez czasem, tak na pierwszy rzut refleksji. i to tez mnie shizi. ale nie jakos bardzo ;)
                • larusse Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 30.06.12, 08:15
                  to nie ja wkurzam tylko ich ograniczenia.
                  każdy widzi to co chce widzieć.

                  rzeka.suf napisała:

                  > no mnie fascynuje, ze wku...asz / chyba/ czy draznisz czesc forumowiczow. w sum
                  > ie mnie tez czasem, tak na pierwszy rzut refleksji. i to tez mnie shizi. ale ni
                  > e jakos bardzo ;)
                  • rzeka.suf Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 30.06.12, 12:27
                    bo ja wiem,...raczej moze ta odmiennosc od standardowych reakcji, podejscia do zycia.
                    -
                    mozna byloby powiedziec, idac za twoja argumentacja, ze to tylko ty widzisz w reakcjach na siebie zazdrosc wobec osobnika pozbawionego ograniczen.
                  • rzeka.suf Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 30.06.12, 12:45
                    a przeciez moze byc i tak, ze poskladalas sie w dwie sekundy, bo tata patrzyl. i niby nic by nie powiedzial, nawet gdybys sie nie poskladala, i tak bys zaliczyla egzamin, ale skoro sie poskladalas, to zaliczylas na 5 czy 6 nawet / w strone 6. kieruje nas twoja wzmianka o ograniczeniach przecietnie ludzkich/.
                    tak sobie popisuje. glowy sobie uciac za to nie dam ;)
                    • shachar Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 30.06.12, 13:18
                      a może, co jest dla wielu nie do przełknięcia ze zwykłego strachu, poskładać można się szybko, szybciej niż ktoś by przypuszczał, lub sobie tego życzył w wypadku swojej smierci.
                      Parę szpargałow zaliczy kosz, parę zdjęć szufladę, o, i nima człowieka, razem z jego przebojami życiowymi, dramatami, łzami wylanymi, kartą odbijaną codziennie o ósmej i szesnastej
                      • rzeka.suf Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 30.06.12, 14:44
                        mysle, ze roznice miedzy twoim a moim przezywaniem cudzej smierci, wyznacza nasz stosunek emocjonalny do osoby umierajacej. a Larusse to inna bajka raczej.
                        • larusse Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 30.06.12, 22:16
                          nie. ja chyba ta sama bajka co shachar.
                          poskładać można wszystko (co niematerialne) w dwie sekundy. taki pstryk i już. co niematerialne i swoje oczywiście. bo u kogoś to trudniej. jasne, że czasami pstryk się zacina.
                          no ale. jak się zatnie to trzeba popstrykać trochę. w końcu zaskoczy.

                          z jedną małą różnicą do shachar.
                          nic w koszu ani szufladzie nie ląduje u mnie. daję temu drugie życie.
                          róże zwiędły to bukiety robię i zasuszam, a później rozdaje tym co najbardziej wdzięczna jestem. krem w prezencie się nie przydał? ląduje u cioci. nowy sweterek? babcia weźmie. niech to żyje.
                          ja to taka prosta jestem.
                          niech to żyje.



                          rzeka.suf napisała:

                          > mysle, ze roznice miedzy twoim a moim przezywaniem cudzej smierci, wyznacza na
                          > sz stosunek emocjonalny do osoby umierajacej. a Larusse to inna bajka raczej.
                          • rzeka.suf Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 30.06.12, 22:39
                            wiesz co, nie bede kontynuowac tego watku. za duzo gorzkich slow mialabym do napisania. nie bede sie na tobie wyzywac.
                            • larusse Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 30.06.12, 22:55
                              dawaj. biorę na klatę.
                              mnie nic nie zabije. (niestety)

                              rzeka.suf napisała:

                              > wiesz co, nie bede kontynuowac tego watku. za duzo gorzkich slow mialabym do na
                              > pisania. nie bede sie na tobie wyzywac.
                              • rzeka.suf Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 30.06.12, 23:03
                                zazdroszcze normalnego zycia, normalnosci otaczajacej te smierc. przypuszczam, ze wowczas opanowanie przychodzi daleko latwiej. nic wiecej pisac nie bede. ty moze znioslabys szczegoly, jakie doprowadzily mnie do tego wniosku, tak jak znosi sie film, ale mi nie jest na reke ich uzewnetrznianie. jestem juz wystarczajaco zestresowana i obciazona, moglabym zaczac gryzc przy nastepnym ukluciu ;)
                                dobranoc!
                                • larusse Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 30.06.12, 23:28
                                  nawet jeśli źle było to co z tego?
                                  to tylko życie, rzeka.
                                  dostaniesz od niego tyle ile sobie sama weźmiesz.
                                  (no, ok...czasem ktoś coś dorzuci za darmo jak promocja jest)
                                  wyciskaj ile się da. tyle twojego.
                                  bo później może być po ptokach

                                  do kitu wszystko...
                          • shachar Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 01.07.12, 12:05
                            Larusse, widzisz, żeby komuś dać, ten drugi musi chcieć to wziąć. U mnie odbyła się dyskusja, że 'podobno' rzeczy po zmarłym można wziąć po uplywie roku. No i każdy na wszelki wypadek nic nie wziął. Nie pytaj się mnie dlaczego, może dlatego że śmierć jest zaraźliwa. Na boku wypłynął jeszcze problem, jak ma się to do kupowania rzeczy w secondhandach. No w każdym razie ja wypróbuję na mnie te pogłoski, wzięłam kulę, dokupiłam tylko drugą i kuśtykam jakoś.
                            Jak myślisz jakie szanse na przygarnięcie ma czarny kot po zmarłym? :-)
                            • larusse Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 01.07.12, 14:40
                              Bo to tak już jest jak pojawi się kilka organów decyzyjnych. u nas pieczę nad rzeczami mamy sprawuję ja (tata głowy nie ma, a reszta nie pretenduje. i bardzo dobrze).

                              A "dziedzictwo" mamy rozdaję wedle impulsu i porywów serca:

                              Idę po coś do cioci. O, wezmę jej krem...
                              Cześć ciociu. przyniosłam ci krem. mama dostała w szpitalu od cioci grażyny, ale się nie przydał. przeciwzmarszczkowy, więc ja nie będę używać. proszę (tu się szeroko uśmiecham i wyciągam rękę z kremem). każdy bierze.
                              sierocie nikt nie odmówi ;-)



                              shachar napisała:

                              > Larusse, widzisz, żeby komuś dać, ten drugi musi chcieć to wziąć. U mnie odbyła
                              > się dyskusja, że 'podobno' rzeczy po zmarłym można wziąć po uplywie roku. No i
                              > każdy na wszelki wypadek nic nie wziął. Nie pytaj się mnie dlaczego, może dlat
                              > ego że śmierć jest zaraźliwa. Na boku wypłynął jeszcze problem, jak ma się to d
                              > o kupowania rzeczy w secondhandach. No w każdym razie ja wypróbuję na mnie te
                              > pogłoski, wzięłam kulę, dokupiłam tylko drugą i kuśtykam jakoś.
                              > Jak myślisz jakie szanse na przygarnięcie ma czarny kot po zmarłym? :-)
                            • mona.blue Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 01.07.12, 19:05
                              shachar napisała:

                              > Jak myślisz jakie szanse na przygarnięcie ma czarny kot po zmarłym? :-)

                              Ja przygarnęłam czarnego kota po zmarłym :)
                            • szaman.ka Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 01.07.12, 19:58
                              Rzeczy po zmarłym są nasycone energią zmarłej osoby.Tak samo rzeczy z second hand mają energię osób,które je nosiły.
                              • larusse Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 01.07.12, 20:56
                                no to rzeczy mojej mamy są nasycone tą dobrą energią.
                                aż iskrzy.


                                szaman.ka napisała:

                                > Rzeczy po zmarłym są nasycone energią zmarłej osoby.Tak samo rzeczy z second ha
                                > nd mają energię osób,które je nosiły.
                              • renkaforever Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 02.07.12, 00:20
                                szamanka: Rzeczy po zmarłym są nasycone energią zmarłej osoby.Tak samo rzeczy z second ha
                                > nd mają energię osób,które je nosiły.

                                Ale tekst.. czy fakt, ze zmarla lubila ten krem swiadczy, ze innemu wszystkie zmarszczki od niego znikna?:) miliony ludzi na swiecie kupuje second hand rzeczy, np samochody, mieszkania, domy, nawet majtki i staniki i kostiumy kapielowe. Miliony ludzi codziennie ociera sie o swoje ciala nie znajac sie zupelnie, z tego powstaje miliony nowych ludzi...i kazdy z nas nosi w sobie znak popiolu, czyli martwej energii, ktora jest jednak zrodlem zycia.
                                Czy chcialabys stanac na drodze temu naturalnemu procesowi przenoszenia energii..
                                OMG szamanko..
                                • szaman.ka Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 02.07.12, 00:55
                                  Ale tekst.. czy fakt, ze zmarla lubila ten krem swiadczy, ze innemu wszystkie z
                                  > marszczki od niego znikna?:) miliony ludzi na swiecie kupuje second hand rzeczy

                                  A czy ja im zabraniam kupować ? Ja tylko stwierdzam fakt.
                                  • larusse Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 02.07.12, 10:23
                                    Wymyslasz, szamanka.
                                    Faktem to moze by ewentualnie to, ze to ty nadajesz temu energie (cokolwiek to znaczy)
                                    a nie ze to posiada jakas energie…

                                    bujda na kolkach
                                    • szaman.ka Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 02.07.12, 11:25
                                      Nie ,to jest fakt dla tych, co czują energię.Mam na myśli na przykład jasnowidzów i osoby o zdolnościach medumicznych. Przykładowo ;osoba poszukująca zaginionego potrzebuje jakieś jego rzeczy,by skontaktować się z energią poszukiwanej osoby. Takim jasnowidzem u nas w Polsce jest Krzysztof Jackowski z Człuchowa.Odnalazł wiele zaginionych osób.Również potrafił znaleźć mordercę i powiedzieć gdzie znajduje się ciało zamordowanego.Nawet łatwiej mu znaleźć ciało osoby zamordowanej niż osobę żywą. Pomylił się natomiast typując zwycięstwo Polski nad Czechami.
                                      Dawniej ludzie często palili rzeczy po zmarłych-odzież i pościel.Teraz zanoszą do lumpeksu.
                                      Ja wierzę,że Twoja Matka była wspaniałą osobą i miała cudowną energię.
                                      Weź pod uwagę tylko,że energia człowieka chorego na nowotwór się zmienia.
                                      A swoją drogą,to mogłabyś się zainteresować też sama zjawiskami z dziedziny parapsychologi i PSI. Tak czuję,że masz w tym kierunku również predyspozycje.
                                      Może Ci ulży to ,co napiszę o zmarłych,a mianowicie ,że oni nadal żyją w innym,duchowym świecie i mają możliwość patrzenia na nas i obserwowania naszego życia.
                                      Potwierdzają to liczne seanse czynione na prośbę osób szukających kontaktu ze swoimi bliskimi przez media,które mają dar nawiązywania kontaktu ze zmarłymi .
                                      • larusse Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 02.07.12, 12:19
                                        szaman.ka napisała:

                                        > Nie ,to jest fakt dla tych, co czują energię.Mam na myśli na przykład jasnowidz
                                        > ów i osoby o zdolnościach medumicznych. Przykładowo ;osoba poszukująca zaginion
                                        > ego potrzebuje jakieś jego rzeczy,by skontaktować się z energią poszukiwanej o
                                        > soby. Takim jasnowidzem u nas w Polsce jest Krzysztof Jackowski z Człuchowa.Od
                                        > nalazł wiele zaginionych osób.Również potrafił znaleźć mordercę i powiedzieć gd
                                        > zie znajduje się ciało zamordowanego.Nawet łatwiej mu znaleźć ciało osoby zamor
                                        > dowanej niż osobę żywą. Pomylił się natomiast typując zwycięstwo Polski nad Cze
                                        > chami.
                                        > Dawniej ludzie często palili rzeczy po zmarłych-odzież i pościel.Teraz zanoszą
                                        > do lumpeksu.
                                        > Ja wierzę,że Twoja Matka była wspaniałą osobą i miała cudowną energię.
                                        > Weź pod uwagę tylko,że energia człowieka chorego na nowotwór się zmienia.

                                        No to ja nie wiem jak z ta energia. Wiem tylko, ze to co ja robie (tj. prezenty od mamy dla rodziny) jest dobre.
                                        Dlatego tez to robie. To wszystko.




                                        > A swoją drogą,to mogłabyś się zainteresować też sama zjawiskami z dziedziny par
                                        > apsychologi i PSI. Tak czuję,że masz w tym kierunku również predyspozycje.
                                        > Może Ci ulży to ,co napiszę o zmarłych,a mianowicie ,że oni nadal żyją w innym,
                                        > duchowym świecie i mają możliwość patrzenia na nas i obserwowania naszego życia
                                        > .
                                        > Potwierdzają to liczne seanse czynione na prośbę osób szukających kontaktu ze s
                                        > woimi bliskimi przez media,które mają dar nawiązywania kontaktu ze zmarłymi .

                                        A ja wiem, ze zyja. Sama ich tam przeprowadzam 
                                        Ale wglebiac w parapsychologie mi sie nie chce. Zawolaja mnie to pojde. Nie chce mi sie rozumiec.


                                        A teraz prosze zapomniec to co napisalam powyzej, bo i tak sie wypre i powiem, ze zartowalam.
                                        • szaman.ka Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 02.07.12, 13:41
                                          Ja Ci przecież wcale nie napisałam,że to co robisz jest złe. Osoby z rodziny mają prawo chcieć mieć jakąś pamiątkę po zmarłej.To wszystko zależy od tego jak kto do tego podchodzi.
                                          Pozdrawiam,
                                          • larusse Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 02.07.12, 13:46
                                            Oj, a ja przeciez nie mowie ze napisalas.
                                            Maja brac i tyle.
                                            Bo tak trzeba.
                                            to wszytsko
                                          • larusse inaczej... sprostowanie 02.07.12, 18:25
                                            ja nie rozdaję rzeczy typu ubrania etc.
                                            a raczej kwiatki (owe róże zasuszone) czy prezenty, które mama dostała w trakcie choroby, a które zupełnie się nie przydały.

                                            ubrania zostawiam nam, ew. babci czy siostrze mojej mamy, które wiem, że nie będą miały nic przeciwko. a wręcz przeciwnie. reszta pewnie pójdzie na strych, bo wyrzucać ja nie lubię.


                                            szaman.ka napisała:

                                            > Ja Ci przecież wcale nie napisałam,że to co robisz jest złe. Osoby z rodziny ma
                                            > ją prawo chcieć mieć jakąś pamiątkę po zmarłej.To wszystko zależy od tego jak k
                                            > to do tego podchodzi.
                                            > Pozdrawiam,
                                            • szaman.ka Re: inaczej... sprostowanie 02.07.12, 19:03
                                              Nie tłumacz siię Larusse,bo nie ma powodu.Żałuję,że Ci o tym wspomniałam.Wierzę,że masz doskonałe wyczucie i wiesz co robisz.
                                              Pozdrawiam,
                                              • larusse Re: inaczej... sprostowanie 03.07.12, 19:09
                                                spoko. tak tylko piszę dla jasności. bo lubię jak wszystko jest jasne.

                                                szaman.ka napisała:

                                                > Nie tłumacz siię Larusse,bo nie ma powodu.Żałuję,że Ci o tym wspomniałam.Wierzę
                                                > ,że masz doskonałe wyczucie i wiesz co robisz.
                                                > Pozdrawiam,
                    • larusse Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 30.06.12, 14:23
                      Może tak być. Kto wie...
                      Chociaż tata teraz chwilami nie widzi.
                      Poskładany jak my wszyscy, ale momentami nic nie widzi. Więc nie wiem czy to to.

                      Ale tak może być.
                      Przeżyłam apogeum rozpaczy (jego). Jak się dowiedział, że jest źle. I że niby nie terminalnie, ale terminalnie (lekarz w oczy nie chciał spojrzeć, a tydzień wcześniej mówili: proszę się nie martwić my panią wyleczymy).

                      W połowie maja miała jeszcze tylko kamienie na woreczku...

                      Przeżyłam
                      Zamknęłam drzwi i okna
                      On wykrzyczał cały ból i strach
                      (ja zmywałam naczynia i gotowałam obiad)

                      Powiedział, że daje sobie dwa tygodnie. Życia. A ja mam przejąć całe dziedzictwo duchowo-umysłowo-materialne. :)
                      (mój brat już dawno dostał co miał dostać).
                      Mam przejąć no to przejmę. Cokolwiek to znaczy.

                      Teraz stoję i obserwuję.
                      Stwierdzi, że mu się nie chce- będzie pogrzeb
                      Dojdzie do wniosku, że ma tutaj jeszcze coś do zrobienia-to ugotuję obiad. jak co dzień.

                      Przecież mu nie zabronię ani nie nakażę ("nakażę" od "nakazać")
                      Uszanuję każdą decyzję.

                      Więc może być jak mówisz, rieka. Kto wie... :-)



                      rzeka.suf napisała:

                      > a przeciez moze byc i tak, ze poskladalas sie w dwie sekundy, bo tata patrzyl.
                      > i niby nic by nie powiedzial, nawet gdybys sie nie poskladala, i tak bys zalicz
                      > yla egzamin, ale skoro sie poskladalas, to zaliczylas na 5 czy 6 nawet / w stro
                      > ne 6. kieruje nas twoja wzmianka o ograniczeniach przecietnie ludzkich/.
                      > tak sobie popisuje. glowy sobie uciac za to nie dam ;)
    • jan_stereo Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 29.06.12, 22:48
      Przestaniesz kiedys udawac ze Cie nic nie obchodzi ?
      • larusse Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 29.06.12, 23:05
        a czy ja mówię, że mnie nie obchodzi?
        mówię tylko, że strachy na lachy.

        a tak na marginesie: z tym udawaniem to też słabo.
        dziwne założenie poczyniłeś.


        > Przestaniesz kiedys udawac ze Cie nic nie obchodzi ?
        • renkaforever Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 30.06.12, 00:25
          Nie podoba mi sie zupelnie to, co napisala larusse. To tak, jakby na krawedzi byla, zycia i smierci. I tak sobie balansuje, troche tu, a troche tam. To jest dla mnie jakies nienaturalne, takie niezwykle i nie do zaakceptowania.
          Chcialoby mi sie zapytac, czy jak matka zyla, to kiedykolwiek obudzila sie w lozku obsypanym rozami?
          Bo to, ze teraz chodzisz tam, nad ten kamien..uslany zdechlymi kwiatami.. Dla mnie kultywowanie kamieni nie ma zadnego znaczenia, a proch zmiesza sie z ziemia. A moze za 200 lat stana tam bunkry.
          Te cmentarze z wypasionymi nagrobkami to symbol hipokryzji. Do diabla z taka miloscia do wspomnien ! Kochac trzeba zywych.
          • larusse Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 30.06.12, 08:13
            renkaforever napisała:

            > Nie podoba mi sie zupelnie to, co napisala larusse. To tak, jakby na krawedzi b
            > yla, zycia i smierci. I tak sobie balansuje, troche tu, a troche tam. To jest
            > dla mnie jakies nienaturalne, takie niezwykle i nie do zaakceptowania.

            podoba-nie podoba.
            co za różnica. nie musi się podobać przecież. :-)
            tak jest po prostu.


            > Chcialoby mi sie zapytac, czy jak matka zyla, to kiedykolwiek obudzila sie w lo
            > zku obsypanym rozami?

            moja mama to mówiła, żeby nas wszystkich nie zamieniła na nic innego.
            jakoś w połowie ubiegłego tygodnia.
            więc o czym my tu mówimy?

            róże to tylko taka zabawa. śmiała się i beczała jak je rozsypywałam.
            a później ruszyć ich nie pozwoliła.
            zrobiłam dwa bukiety i zasuszyłam.
            czasami komuś jedną dam.
            z rodziny czy przyjaciół (mamy).


            > Bo to, ze teraz chodzisz tam, nad ten kamien..uslany zdechlymi kwiatami.. Dla
            > mnie kultywowanie kamieni nie ma zadnego znaczenia, a proch zmiesza sie z ziemi
            > a. A moze za 200 lat stana tam bunkry.
            > Te cmentarze z wypasionymi nagrobkami to symbol hipokryzji. Do diabla z taka mi
            > loscia do wspomnien !

            ja tam lubię. teraz sobie tam będę chodzić.i się cieszę.
          • mona.blue Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 30.06.12, 11:35

            > Bo to, ze teraz chodzisz tam, nad ten kamien..uslany zdechlymi kwiatami.. Dla
            > mnie kultywowanie kamieni nie ma zadnego znaczenia, a proch zmiesza sie z ziemi
            > a. A moze za 200 lat stana tam bunkry.
            > Te cmentarze z wypasionymi nagrobkami to symbol hipokryzji. Do diabla z taka mi
            > loscia do wspomnien ! Kochac trzeba zywych.

            Renka, czy Ty masz chociaz odrobine empatii?
            • larusse Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 30.06.12, 22:16
              fajna jesteś, mona.
    • maly.jasio nicka masz ladnego... :) 30.06.12, 18:24
      blog.a-la-russe.com/matroschka-die-geheimnisvolle-russische-puppe/
      • larusse Re: nicka masz ladnego... :) 30.06.12, 22:18
        no ładne (obrazki).
        nie powiem, że nie.
        • renkaforever Re: nicka masz ladnego... :) 01.07.12, 00:17
          Wiesz co, wspolczuje ci bardzo, jestes mlodsza od mojego najmlodszego dziecka, wiem ze kochalas i kochasz matke i tak sie poniewierasz emocjonalnie, bo tak naprawde chyba nie wiesz dlaczego i ciagle zadajesz sobie to pytanie...
          opowiem ci mala historie, znalam mloda matke , miala dzieci w twoim wieku i byla piekna, moze nawet piekniejsza od swojej corki..
          jej corka byla numer jeden na wszystkich imprezach,
          w ich domu rozbrzmiewal smiech mlodych i zawsze byla zabawa
          zanurzali sie w zapachu pachnacych skretow, odurzali sie whisky z butelek
          to bylo prawdziwie bajkowe zycie
          niczego im nie brakowalo
          matka byla zawsze usmiechnieta, nie pila, nie palila, tylko sie usmiechala
          On byl zawsze przy niej, kochajacy, dbajacy i odurzajacy ja zapachem marichuany
          swoja droga jak mozna bylo
          ona nigdy nie zapalila, nawet smiech wystarczal jej za lampke wina
          zycie bylo bajkowe, niczego im nie brakowalo
          Az nagle upadla, tak po prostu, na ziemie i nie mogla sie podniesc
          Maddi nie mogla tego zrozumiec..
          Dlaczego? dlaczego? dlaczego?
          Maddi kocha swoich przyjaciol, swoja whisky i skrety
          odwiedza matke regularnie i wiesza rozne smieci na drzewie, ktore pochyla sie nad tabliczka z nazwiskiem
          • larusse Re: nicka masz ladnego... :) 01.07.12, 10:09
            nie, renka. ja nie pytam dlaczego ona umarła.
            ja pytam tylko dlaczego lekarze wypuścili ją ze szpitala z takimi lekarstwami, że wyła-krzyczała-wrzeszczała momentami z bólu przez 3 noce
            (bo to w nocy najbardziej bolało).

            przecież to podobno najlepsza klinika była...

            skąd mogliśmy wiedzieć, że lekarze nie wiedzą co robią?

            pierwszej nocy (po powrocie ze szpitala) kiedy ból stawał się coraz mocniejszy i mocniejszy
            wzięła po prostu większą dawkę lekarstwa. wyciszyło go na chwile... tak w sam raz żeby jakoś przetrwać do rana (do kolejnej dawki)
            drugiej nocy, tak gdzieś w połowie męczarni powiedziała tacie, że się otruje, bo nie wytrzyma już tego bólu.
            dopiero wtedy zorientowaliśmy się, że coś jest nie tak...
            ciocia zaczęła wydzwaniać po lekarzach, tata wsiadł w samochód i udało się zdobyć mocniejszy środek.
            trzecia noc przebiegła w miarę spokojnie.
            czwartej środek już nie wystarczał i krzyki wraz z napływem bólu stawały się coraz głośniejsze.

            chciała umrzeć.

            nadszedł dzień piąty.
            i wraz z nim konsultacja u onkologa, który za głowę się złapał jak zobaczył ją i jej lekarstwa.
            morfinę podali od ręki.

            wtedy po raz pierwszy zobaczyłam jak wygląda niebo. :)
            mama uśmiechnięta od ucha do ucha, żartująca, wesoła. w domu cicho i spokojnie.
            już nikomu nie kazała wychodzić z pokoju i zamykać za sobą drzwi, żeby nikt nie słyszał z bliska jej cierpienia, kiedy nachodził ten przeklęty ból

            szkoda gadać.
            • larusse Re: nicka masz ladnego... :) 01.07.12, 10:15
              moja ciocia, która była z nami przez cały tyn czas stwierdziła,
              że ona by się otruła już pierwszej nocy.
              że nie dała by rady tak strasznie cierpieć...
            • larusse * 01.07.12, 10:17
              nie pytam dlaczego umarła, bo umieramy przecież. my. właśnie my. a nie ktoś inny.
            • mona.blue Re: nicka masz ladnego... :) 01.07.12, 16:34
              To jakieś konowały za przeproszeniem były, a nie lekarze. Moja dobra koleżanka umierała na raka trzy lata temu w dobrej klinice, odwiedzałam ja co drugi dzień i dostawała takie środki przeciwbólowe, że nigdy nie uskarżała się na ból (a miała juz wszędzie przerzuty), a pod koniec taką dawkę morfiny, że praktycznie tylko spała i odeszła w takim śnie.
          • shachar Re: nicka masz ladnego... :) 01.07.12, 12:08
            Renka, jak rozumiesz" poniewieranie się emocjonalne"?
            • renkaforever Re: nicka masz ladnego... :) 01.07.12, 23:27
              Poniewieranie sie emocjonalne to taki stan upokarzajacego bolu emocjonalnego , bo rzuca czlowieka na kolana, kiedy czlowiek czuje autentyczny bol fizyczny, jako efekt cierpienia psychicznego i wciaz zadaje sobie pytanie dlaczego? i nie dlaczego ona umarla, bo to wiadome, ze kiedys trzeba umrzec, tylko dlaczego tak sie to odbywalo, moglo byc inaczej, czlowiek slania sie w bolu, ktorego nikt nie rozumie, chociaz przesuwaja sie wokol twarze i brzmia slowa pocieszenia, ale sa to takie tylko musniecia, ktore na moment zagluszaja dudnienie w klatce piersiowej.
    • larusse no i widzialam sie z nia we snie... 05.07.12, 07:38
      powiedziala mi: skoro juz sie wykapalas, niech morderca w pol godziny opusci nasz dom.

      i co?
      takie psikusy, nie?

      bo przeciez moja mama umarla na raka. w 3,5 tygodnia od diagnozy.
      bo wczesniej miala tylko kamienie na woreczku...
    • ivaaa Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 05.07.12, 10:12
      jak możemy Ci pomóc?
      • larusse Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 05.07.12, 10:23
        nijak :)

        to raczej powinno brzmiec: jak ja moge wam pomoc? :)

        ivaaa napisał(a):

        > jak możemy Ci pomóc?
        • larusse Re: nudziłam się, nudziłam no i wynudziłam... 05.07.12, 11:22
          w zasadzie to mozemy powiedziec, ze jestem w stanie szoku.
          roznie sie to tlumaczy...
          ze to pod wplywem stresu.
          niektorzy moga myslec, ze koloryzuje. ok, niech i tak bedzie.

          co komu pasuje. :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka