Dodaj do ulubionych

miłość się kończy

IP: 62.89.99.* 14.03.02, 13:23
Mam problem. Może mało poważny, ale dla mnie jest bardzo duży.
Byłam z kims kilka lat, rozmawialismy o ślubie, zaręczyliśmy sie, szukalismy
mieszkania. Myślałam że jesteśmy bardzo szczęśliwi. Byliśmy dla siebie pierwsi.
Kochałam go i ciągle kocham jak wariatka, a on od kilku miesięcy spotykał się z
inną dziewczyną. Zostawił mnie dla niej, powiedział, że nigdy mnie nie kochał,
że to powinno być tylko jak wakacyjna przygoda.
A ja za nim tęsknię. Czuję się bardzo samotna i zdruzgotana - nie mogę być
wiele warta, skoro po tylu latach gdy byliśmy razem nie potrafił mnie pokochać.
Nigdy nie byłam ładna ani bardzo madra, ale myślałam, że nie to jest
najważniejsze. Teraz nie wiem co mam ze sobą zrobić. Tak naprawdę to chyba nie
chce żyć...

zielona
Obserwuj wątek
    • Gość: Kim Re: miłość się kończy IP: 213.77.91.* 14.03.02, 13:29
      Zielona, moja droga, świat Ci się rozsypał.
      Ale posklejasz go, tylko z innych kawałków.
      Twoich, wybranych właśnie przez Ciebie.
      Wiem, że teraz nic nie jest ważne,
      nic Cię nie cieszy.
      A ja mogę Ci tylko przesłać uśmiechy i trochę wsparcia.
    • Gość: zula Re: miłość się kończy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.02, 13:33
      Wiesz zielona,
      nie możesz myśleć że z Tobą coś jest nie tak. Musisz uwierzyć w to, ze to Ty
      jesteś wyjątkowa, mądra, piękna, musisz uważać siebie za kogoś wyjątkowego,
      musisz uwierzyć w siebie. Jeśli Ty wierzysz w siebie inni również, otoczenie
      patrzy na Ciebie Twoimi własnymi oczami. Na początek potrenuj przed lustrem,
      codziennie rano mów sobie jaka jesteś piękna, mądra, wyjątkowo urocza i jedyna
      na całym świecie i wyjątkowe szczęście ma facet który będzie chciał z Tobą być.
      To działa, na ciebie i na innych. Sprawdziłam na sobie i działa! Pozwolił mi
      się to pewnego czasu wygrzebać z dołka, w którym się znalazłam. Trwało to kilka
      tygodni, wtedy zauważyłam pierwsze efekty, a niedułgo potem spotkałam miłość
      mojego życia, którego urzekała własnie ta aura szczęścia wokół mnie... Tak,
      byłam szczęśliwa bo pokochałam siebie. Zielona, pokochaj siebie a wtedy
      zrozumiesz, że to facet stracił że nie jest z Tobą a nie Ty, ze nie jesteś z
      nim.
      A poza tym, to zastanów się. Byliście ze sobą kilka lat, więc jednak coś go
      przy Tobie trzymało. Poza tym... a poza tym, to co byś zrobiła gdybyś za niego
      wyszła, mielibyście dzieci... dziś byłabyś porzuconą kobietą, matką samotnie
      wychowującą dzieci. Czy Twoja sytuacja byłaby lepsza?

      Pozdrawiam, trzymaj się i uwierz w siebie!
      • Gość: królik Re: miłość się kończy IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 14.03.02, 13:48
        byłam kiedyś w podobnej sytuacji i pewna znajoma powiedziała, że każdy spotka w
        końcu miłość trzeba tylko trochę cierpliwości, a ja od siebie dodam nie ma tego
        złego,co by na dobre nie wyszło brzmi to niemodnie ale coś w tym jest..., mi
        moje owczesne nieszczęcie pozwoliło bardziej docenić uczucie drugiej osoby.
    • vicca Re: miłość się kończy 14.03.02, 13:47
      Moja droga Zielona!
      Skąd ja to znam? Tak się składa, że doskonale wiem jak się czujesz - miałam (i
      ciągle mam) niemal dokładnie to samo, z tym, że ja dodatkowo borykałam się ze
      świadomością, że jestem bardzo ciężko chora.
      Moim zdaniem, trzeba przerwać wszystkie kontakty z nim - nie pisać, nie
      dzwonić, nie dopytywać się itd. Zacząć żyć dla siebie.
      Mnie pomogło również bywanie na tym forum - są tu wspaniali ludzie, którzy nie
      pozwolą Ci zginąć.

      Pozdrawiam Cię ciepło
      Uszy do góry!
      Vicca
      • arek_cz Re: miłość się kończy 14.03.02, 18:46
        Vicca napisałaś bardzo prawdziwe słowa.
        Na forum ja również poznałem ciekawych ludzi i nawiązałem kilka znajomości (a
        sam jestem w bardzo podobnej sutuacji jak Ty Vica).
        Tu ludzie starają się pomóc każdy tak jak potrafi a to dobrym słowem jakąś
        sentencją czy próbą pokazania danej sytuacji z innej perspektywy.

        A co do Ciebie Zielona to posłuchaj tego co mają forumowicze do powiedzenia i
        spróbuj wyciągnąć jakieś wnioski.
        Mi pomogło to co czytam na forum ale i próby pomocy innym uczestnikom forum.

        A co do problemów
        > Mam problem. Może mało poważny, ale dla mnie jest bardzo duży.
        Zaden problem (a szczególnie związany z uczuciami) nie jest mało poważny.
        Przeceż to właśnie miłość i uczucia popychają nas często do działani. A gdy
        człowiek zostaje sam to załamuje się cały jego świat (wiem to po sobie).
        Tracimy nagle oparcie, pomoc i jakąś cząstkę siebie - tak więc to zawsze jest
        POWAŻNE.

        Pozdrawiam
        Arek
        • confuse ale cos innego sie wlasnie zaczyna... 15.03.02, 17:01

          > Zaden problem (a szczególnie związany z uczuciami) nie jest mało poważny.
          > Przeceż to właśnie miłość i uczucia popychają nas często do działani. A gdy
          > człowiek zostaje sam to załamuje się cały jego świat (wiem to po sobie).
          > Tracimy nagle oparcie, pomoc i jakąś cząstkę siebie - tak więc to zawsze jest
          > POWAŻNE.
          >

          no wlasnie, calkowicie sie zgadzam. a od siebie dodam: nigdy nie mow, ze nie
          jestes ladna, ani madra (nawet jesli czasami tak myslisz)... nie wolno!
          slyszals o samosprawdzajacej sie przepowiedni? bardzo wazne jest to w co
          wierzymy, bo wiara ksztaltuje nasza rzeczywistosc, a nasze przekonania dotyczace
          siebie sa najwazniejsze...
          watpic, tracic wiare czasami mozna, a nawet trzeba... bez tego zycie nie wiele
          nas uczy, daje malo motywacji... ale potem trzeba sie pozbierac pomimo wszystko i
          z powodu wszystkiego...
          chocby byla taka chwila, ze wydaje ci sie, iz wszystko zawiodlo, ze nikogo przy
          tobie nie ma i jestes calkowicie sama to nadal trzeba... no wlasnie co? chociazby
          napisac na forum i uslyszec, ze bedzie jeszcze dobrze:)))
          duzo usmiechu:)))
          pozdrawiam
          a.
    • Gość: zielona Re: miłość się kończy IP: 62.89.99.* 15.03.02, 17:19
      Dziękuję za wszystkie rady, nie myślałam, ze ktoś mi odpowie. Piszecie żeby się
      nie przejmować, że będzie dobrze - nie wierze w to. Nie wierze, że ktoś będzie
      w stanie mnie polubic - skoro nawet on uważał ze nie jestem warta jego uczucia,
      to co mowic o innych. A on znał mnie chyba najlepiej, bo nigdy niczego przed
      nim nie ukrywałam. Myśle ze jak sie kogoś kocha, to nie mozna ukrywac swoich
      mysli i uczuc i swojej przeszłosic i marzen. I wedzac to wszystko nie uznal
      mnie za warta jego uczucia. Strasznie mi go brakuje - takich drobiazgów - jak
      marszczył czoło, jak wygladał gdy spał i inne. Nie wiem co mam ze sobą zrobic,
      nie mam gdzie isć, od czego zacząc od nowa.
      Jego nowa dziewczyna jest ladna, wysoka, madra i jeszcze taka młoda. Jego
      kolega powiedzial mi jak wyglada - przy niej wygladam jak rozdeptana żaba.
      Najbardziej boli mnie to, ze mnie zdradzal - ode mnie biegł do innej, kochajac
      sie ze mna marzyl o niej.
      nie zostało mi8 juz nic -ani marzenia, ani znajomi - jestem sama i chyba sobie
      na to zasluzylam.
      Nie wiem co zrobie, ale juz tak dalej nie moge...

      • Gość: frisky2 Re: miłość się kończy IP: 62.233.139.* 15.03.02, 17:33
        Zielona, wiem ze nic cie nie jest w stanie teraz pocieszyc. Ale juz z tego jak
        piszesz wynika, ze wcale nie jestes taka bezwartosciowa osoba, jak sama o sobie
        myslisz. A nawet wynika z tego, ze jestes bardzo wrazliwym czlowiekiem, takim,
        jakich trudno dzis spotkac. Nie znam cie, wiec nie wiem jakie masz zalety (a
        jestem pewien, ze je masz, chocby ta twoja wielka milosc do niego), ale czuje
        ze jestes wartosciowym czlowiekiem.
        A twoj mezczyzna cie oszukal. I nie doszukuj sie w tym swojej winy.
      • Gość: agsik Re: miłość się kończy IP: *.rmf.pl 15.03.02, 17:49
        to nie tak latwo nie przejmowac sie, kiedy Tobie wydaje sie, ze caly swiat legl
        w gruzach i pewnie dlugo jeszcze bedziesz leczyc rany.postaraj sie jednak
        popatrzyc w przyszlosc a nie rozpamietywac tego co bylo.Wiesz ja zawsze
        walczylam i nadal walcze, ale bezskutecznie i ja rowniez czuje, jak gdyby ktos
        wyrawl mi serce,kilkakrotnie sie juz ponizylam,czasem czuje do siebie wstret,
        jednak tym razem moja walka na nic sie nie zda bo tym razem na horyzoncie
        pojawil sie nowy obiekt zainteresowan mojego chyba juz bylego mezczyzny.
        moja przyjaciolka powiedziala mi musisz miec poczucie wlasnej: godnosci i
        wartosci, nie zadreczaj sie, ja wiem, ze to juz tak jest, ze czlowiek nie ma co
        ze soba zrobic,tesknota boli.Ale tylko czas moze te rany wyleczyc!Nie daj sie
        zwariowac, jestes wartoscia sama w sobie,pozbadz sie negatywnych mysli, wyjdz
        na spacer,nie rozpamietuj tego co bylo.Prawdziwa milosc zapuka do Twoich drzwi
        i nawet nie bedziesz wiedziala kiedy.i mam nadzieje, ze do moich
        rowniez.Pozdrawiam Ciebie bardzo serdecznie.Usmiechnij sie! Zawsze jest z
        reszta tak, ze nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo.I kiedys jak
        bedziesz szcesliwa kobieta w ramionach swojego mezczyzny to przypomnisz sobie
        ta historie i pomyslisz,moze tak mialo byc!Cale zycie przed Toba, Zielona uszy
        do gory!
        • ekika Re: miłość się kończy 15.03.02, 18:47
          Zielona !!!
          Jeżeli trafiłaś na to forum to już pół sukcesu.
          Miesiąc temu też przybyłam tu po raz pierwszy i już mi lepiej
          ( przyznam że spora w tym zasługa Zuli -dziękuje Zula).Przy pomocy forum
          poradziłam sobie ze sobą w niecały miesiac ,męcząc sie przdtem pół
          roku.Poradziłam sobie ze sobą i z tym o czym piszesz - choć problem został na
          póżniej.Znów śmieję się z przyjaciółmi - wieloma nowymi.
          Po szczgóły zapraszam na priva - nie chcę zajmować miejsca na forum.
          Zapraszam ,pozdrawiam i czekam .E.
      • wieczne_pytanie Re: miłość się kończy 15.03.02, 20:16


        Czy jezeli jego miarka pokazalaby ze masz 50 cm wzrostu - zgodzilabys sie?
        Czy jezeli jego waga pokazalaby ze wazysz 200 kg - zgodzilabys sie?
        Jezeli nie - to dlaczego tak latwo zgadzasz sie, ze jestes malo warta?
        Czy wartosc czlowieka zmienia sie w zaleznoscci od oceny drugiego czlowieka?
      • vicca droga moja!!! 18.03.02, 07:39
        Zielona, moja kochana, bardzo Cię proszę - nawet nie myśl w ten sposób! Wiem,
        że jest Ci potwornie ciężko, że nie widzisz żadnego celu, zadnego sensu -
        doskonale znam to z autopsji, ale życie jest naprawdę tak pełne przyjemnych
        niespodzianek!
        Uwierz mi, doskonale wiem co mówię! Ktoś napisal Ci posta, że jeżeli trafiłaś
        na to forum to już połowa sukcesu - zgadzam się, jest to ta "większa połowa".
        Przyznam Ci się do czegoś po cichutku, gdybym nie trafiła na to forum,
        prawdopodobnie już by mnie nie było - rozpacz dyktuje najróżniejsze, nie zawsze
        słuszne kroki. Kiedy opadnie z Ciebie ten pierwszy gwałtowny ból i bedziesz
        mogła spojrzeć nieco jaśniej, będziesz się cieszyła że żyjesz.
        Nie mogę Ci obiecać, że będziesz wtedy żyła już długo i szczęśliwie, ale
        będziesz żyła, a Twoje życie jest samo w sobie wielką wartością.

        Jeżeli chcesz porozmawiać - pisz na priva, zawsze Cię chętnie wysłucham i
        postaram się Ci pomóc.

        Trzymam za Ciebie kciuki, Vicca
    • Gość: stokrot Hej dziewczyno ! :) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.03.02, 22:22
      Gość portalu: zielona napisał(a):

      > Mam problem. Może mało poważny, ale dla mnie jest bardzo duży.
      > Byłam z kims kilka lat, rozmawialismy o ślubie, zaręczyliśmy sie, szukalismy
      > mieszkania. Myślałam że jesteśmy bardzo szczęśliwi. Byliśmy dla siebie pierwsi.
      >
      > Kochałam go i ciągle kocham jak wariatka, a on od kilku miesięcy spotykał się z
      >
      > inną dziewczyną. Zostawił mnie dla niej, powiedział, że nigdy mnie nie kochał,
      > że to powinno być tylko jak wakacyjna przygoda.
      > A ja za nim tęsknię. Czuję się bardzo samotna i zdruzgotana - nie mogę być
      > wiele warta, skoro po tylu latach gdy byliśmy razem nie potrafił mnie pokochać.
      >
      > Nigdy nie byłam ładna ani bardzo madra, ale myślałam, że nie to jest
      > najważniejsze. Teraz nie wiem co mam ze sobą zrobić. Tak naprawdę to chyba nie
      > chce żyć...
      >
      > zielona





      Hej Dziewczyno ! :)



      Z Twojego -krojącego mnie do samej kości posta aż "biją"
      piękne, kobiece uczucia tj. ciepło, wrażliwość, wierność ...
      Jesteś niestety ofiarą zimnego, niedojrzałego i okrutnego faceta .
      O jego okrucieństwie EWIDENTNIE świadczy fakt, iż powiedział Ci :

      " ... że nigdy mnie nie kochał,
      że to powinno być tylko jak wakacyjna przygoda. ... "

      Kurcze ...
      Dojrzały - pełen empatii facet nigdy by tak nie powiedział kobiecie z którą
      był kilka lat, kochał się, całował, rozmawiał o ślubie, zaręczył sie, i szukał
      mieszkania ...

      Dorosły facet, rozstając się -starałby zminimalizować cierpienia swej partnerki
      a on wręcz przeciwnie - z lubością posypał Ci rany solą ...



      Proszę Cię bardzo Zielona, dla swojego dobra - OTWÓRZ OCZY ...
      i popatrz na niego bez różowych okularów miłości !

      Jeżeli zniszczył tak głębokie uczucie, i poleciał na lepsze
      nogi i cycki to jest /wybacz/
      SZCZYL -który nie jest Ciebie godzien .



      I uwierz mi, że gdzieś tam czeka na Ciebie
      Ten Jedyny NAPRAWDĘ Ci pisany .





      Przytulam Ciepło, mimo iż witrualnie ...

      -
      stokrot
    • Gość: Tula Re: "miłość " (?)się kończy? IP: *.dd.nextgentel.com 16.03.02, 13:34
      Hej!

      Przeczytalam wszystkie posty do ciebie i ...poplynely mi lzy.

      Jestes szczesciara ze znalazlas tyle wirtualnych sedrecznych dusz, ktore z
      goracego serca probuja ci pomoc uwierzyc w siebie.

      Bo jestes WSPANIALA, WRAZLIWA i NIECODZIENNA dziewczyna.

      A ON nie jest wart twojej najmniejszej mysli i lzy.

      ON cie OSZUKAL i ZDRADZIL.

      To ze przestal kochac, jest OK, postanowil odejsc, drugie OK, ale mozna o tej
      nowej sytuacji poinformowac cie w godny sposob. On wybral ta NAJTCHORZLIWSZA
      droge, te dla niego NAJLATWIEJSZA a zarazem dla ciebie NAJBOLESNIEJSZA.
      Prowadzil PODWOJNE zycie przez kilka miesiecy, egoistycznie upewniajac sie ze
      ten nowy zwiazek jest na tyle stabilny, iz nie bedzie dla niego zadnym ryzykiem
      zrezygnowanie z waszego zwiazku. Ot taka forma asekuracji. Oszukiwal was obie,
      bo nie wierze ze ta druga zaakceptowalaby jego lozko z toba. Napewno i jej
      zaserwowal jakas klamliwa bajke.

      Slyszalam kiedys takie powiedzenie: "Raz zlodziej zawsze zlodziej". W twoim
      przypadku: raz zdradzil = zdradzi znowu.

      NIE ZALUJ go, NIE PLACZ po nim, ZAPOMNIJ, ZDYSTANSUJ sie.

      To boli, TERAZ, ale tak jak pisali moi poprzednicy: UWIERZ w SIEBIE, SPOJRZ w
      lustro i pokochaj ta osobe ktora tam widzisz.

      Piszesz ze przy porownaniu z ta NOWA czujesz sie jak "rozdeptana zaba". A moze
      pojscie do kosmetyczki i nowa fryzura ZABCI pomoze. A moze zacznie trenowac i
      przez to wyladuje swoj zal i ...zlosc, jednoczesnie podbudowujac swoje
      samopoczucie.

      Nie wierz za bardzo opisom tej NOWEJ, szczegolnie gdy sa podane przez JEGO
      kolege. To ze jest ona mloda, ladna i wysoka o niczym nie swiadczy, bo za kilka
      lat ona tez moze sie twemu bylemu znudzic i wydac mu sie stara, brzydka i
      za ...wysoka. Nie ma zadnej gwarancji.
      Nie wiem w jaki sposob oceniono jej "madrosc", ale pamietaj wszystko co nowe
      wydaje sie na poczatku o tyle lepsze, czesto bezpodstawnie.

      Glowa do gory!
      Nie masz sil i motywacji aby zaczac to swoje "nowe zycie", nie popedzaj, ono
      samo do ciebie przyjdzie.

      Tam w tym oceanie ludzi napewno spotkasz czlowieka ktory bedzie WART TWOICH
      uczuc. ON cie sam znajdzie, ale mu troszeczke ... pomoz i nie "zakopuj sie" w
      wpomnieniach o tym TCHORZU.

      Buzka

      Tula



    • Gość: 3 Re: miłość się kończy IP: *.pl / 10.1.2.* 17.03.02, 22:29
      weź się w garść, wiem ,że to trudne po tylu latach, miłości i planach. Ale
      zycie jest warte tego, aby je kontynuować, masz doświadczenie życiowe dzięki
      temu jeszcze nie raz będziesz sama i to jest ważne aby umieć się pogodzić z tym
      co zycie nam daje i walcz dziewczyno o swoje ja, które trovhę cierpi ale żyj i
      kochaj siebie.
      Pozdrawiam, tez samotna po rozstaniu.
    • janusz_b Re: miłość się kończy 17.03.02, 22:52
      och droga zielona,
      wiesz jak czytam takie historie to naprawde gotow bym byl skopac faceta
      i zrobic z niego plaskorzezbe na scianie...
      Nie chce i nie umiem Cie pocieszac ani dawac dobrych rad, inni to potrafia
      lepiej, ale trzymym za Ciebie kciuki..
      caluski:-))))))
      janusz
      • ekika Re: miłość się kończy 18.03.02, 00:29
        Jak się czyta takie "Re" od Janusza, to od razu się człowiekowi cieplej na koło
        serca robi jakoś łatwiej biedę pchać.
        Pozdrowionka dla wszystkich złamanych serc.Ekika.
    • Gość: romqa Re: miłość się kończy IP: *.gda-pro.leased-e.ids.pl 18.03.02, 18:33
      Zielona
      Nic nie wspominasz o powodach, dla których Twój facet Cię zostawił. Może
      oprócz "tej drugiej", były inne problemy. Może Wasz związek juz wcześniej
      kulał, może nie zauważyłaś, że oddalacie się od siebie? Trudno mi uwierzyć, że
      facet po kilku latach bycia z kobietą mówi jej, że niewiele dla niego znaczyła.
      Czy pytałaś go dlaczego Cię opuścił? A rady forumowiczów są jak najbardziej
      właściwe: nie myśleć, nie kontaktować się, nie wracać do zdjęć idp.
      Trzymaj się!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka