pospolitosc
31.07.12, 17:23
Mam ponad 30 lat. 15 lat temu ojciec zniknal z mojego zycia, stracilam z nim zupelnie kontakt. Zawsze o nim myslalm wiedzac ze on pewnie nie mysli o mnie. Nadarzyla sie okazja i doszlo do spotkania(ja je zainicjowalam) Nigdy nie chcialam zeby mi tlumaczyl dlaczego,podswiadomie wiedzialam ze poprostu nie dojrzal i to tez wyplynelo z jego ust. To co mnie zastanawia to to ze nie czuje ani zalu ani zlosci. Ciesze sie ze jest i chyba chcialabym zeby zostal w moim zyciu. Jest patologicznym klamca, zdaje sobie sprawe ze pewnie duzo konfabulowal zeby mi nie sprawic przykrosci. Twierdzi ze chce tego kontaktu i ze zaluje. Licze sie z tym ze moze klamac, ze moze znowu zniknac i wiem ze bedzie mi pewnie zle i przykro ale nie sadze aby mogl mnie skrzywdzic odchodzac. Bliscy dziwia sie ze tak latwo wybaczylam. Pewnie mysla ze nie mam godnosci ale mi jest szkoda czasu na unoszenie sie honorem, zbyt wiele czasu zostalo zmarnowane. Czy moje zachowanie jest dziwne, czy brak mi instynktu samozachowawczego?