Dodaj do ulubionych

Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi?

14.08.12, 18:53
Witam Wszystkich, opiszę swój problem, może ktoś coś doradzi, podpowie, potrzebne mi obiektywne spojrzenie na moją sprawę. Mieszkam od 33 lat z moją mamą w domu rodzinnym, tak się życie poplątało że mama zaczęła w pewnym momencie brać kredyty, spirala poszła w ruch, ostatni kredyt został wzięty pod hipotekę (około 400 000), na razie płacimy ugody z mniejszą ratą około 1500 zł. Problem polega na tym że mama ma na pensji komorników i bez mojej pomocy nie spłacimy domu, więc pomagam -oddaje wszystko. Od kilku lat mam chłopaka z którym wiążę przyszłość, kochamy się, ale nie możemy nawet pójść na swoje bo mama nie wyobraża sobie utraty domu i wszystko jest układane pod ratę (byleby była zapłacona).
Chłopak chciałby iść na swoje, nie chce wchodzić w ten kredyt, chce mieć czystą kartę. Ja jestem zablokowana, nie chcę unieszczęśliwiać matki ale chcę też wieść swoje życie, nie możemy sobie nawet w tej chwili pozwolić na rodzinę.
Mama bezustannie potrzebuje mojej pomocy, wyrzuca mi że jakby co to przeze mnie stracimy nasz jedyny dom, potrafi być zła do chłopaka i mieć do niego żal za to że nie akceptuje tego długu itd.
Problemem jest nawet nasz wyjazd wakacyjny bo bede musiała wziąść urlop w pracy i braknie kasy na ratę. Sytuacja taka ciągnie się od wielu lat i nic nie wkazuje na to żeby się miała zmienić... ja mam już nerwicę, kłócimy się o to wszystko z chłopakiem, nie wiem co mam z tym wszystkim robić.
Jestem jedynaczką bez ojca więc moja mama pokłada we mnie wszelkie nadzieje a ja już czasem psychicznie nie wyrabiam , mam 33 lata i czuję się ubezwłasnowolniona.
Nasz jedyny dom jest zadłużony, gdzie w tym wszystkim ja? Dlaczego nie pomyślała o mnie wcześniej? Dług jest ogromny i raczej nie do spłaty. Mama wariuje, płacze, mówi że zrobi sobie coś jak ten dom straci. Dom jest niewielki, mieszkamy z chłopakiem w małym pokoiku bez perspektyw, dorobilibyśmy tam górę ale przy takim zadłużeniu jest to niemożliwe...za granicę chyba nie mogę jechać bo mama sama nie może zostać, trochę choruje i boję się o nią
Co zrobilibyście na naszym miejscu? Jak to widzicie z własnej perspektywy?
Obserwuj wątek
    • noniewierze Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 14.08.12, 19:18
      nie poradze Ci obiektywnie bo nie wierze w "prawdy obiektywne", wiec bedzie to tylko moje zdanie. Matka wyrzadza Ci paskudna krzywde, nie mozesz zalozyc rodziny bo mamuncia wyprula zyly i ten pierdzielony dom jest Waszym wiezieniem. Podziwiam chlopaka ze tego nie rzucil. NAPRAWDE!! Czy masz jakies dowody ze Ty splacasz to wiezienie? Kaz matce, skoro tak Cie niby kocha (powtarzam: NIBY) by przepisala dom na Ciebie, sprzedajcie to cholerstwo z długiem bankowi (tu na rozliczeniu kredytowym nie pomoge bo sie na tym nie znam ale popytaj w banku), matce kup mala kawalerke a reszte włóżcie w cos swojego. Nawet jesli nie przepisze na Ciebie to chyba latwo udowodnic, kto placi raty? NIE daj sie matce, po tym co piszesz to straszna egoistka. Skaże Cie na spapranie zycia tylko po to by miec upragniony dom (dawniej tak walczono o morgi, teraz synonimem statusu jest Dom). Przepraszam za ton emocjonalny, sama zmagam sie z pseudokochajaca matka, z poczuciem winy ktore spierdzielilo mi lata życia. Na pewno wypowie sie ktos jeszcze. No nie daj sie Dziewczyno do licha.
      • leda16 Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 14.08.12, 21:36
        noniewierze napisała:

        Czy masz jakies dowody ze Ty spla
        > casz to wiezienie? Kaz matce, skoro tak Cie niby kocha (powtarzam: NIBY) by prz
        > episala dom na Ciebie,


        Stuknij się w pustą makówkę :))). Radzisz dziewczynie, żeby matka przepisała na nią długi bankowe?!

        sprzedajcie to cholerstwo z długiem bankowi (tu na rozli
        > czeniu kredytowym nie pomoge bo sie na tym nie znam


        To widać. Nie tylko się nie znasz, ale meandry rozumowania abstrakcyjnego są ci tak obce jak żabie fizyka kwantowa. Bank już się rozpędził, żeby KUPOWAĆ dom z hipoteką której obciążenia 2-3 krotnie przewyższają wartość domu :))). Zresztą po co ma kupować swoją własność? Obciążając hipotekę nieruchomości długiem, czynisz wierzyciela właścicielem tej nieruchomości.


        matce
        > kup mala kawalerke a reszte włóżcie w cos swojego.


        Buhahaha. Kup bankowi małą kawalerkę :)))). Ze sprzedaży cudzej (bankowej) własności właścicielowi (bankowi), po sprezentowaniu mu "małej kawalerki" resztę "włóżcie w coś swojego" Kobieto, jakim cudem podstawówkę skończyłaś? :))))).


        sama zmagam sie z pseudokochajaca matka, z
        > poczuciem winy ktore spierdzielilo mi lata życia. Na pewno wypowie sie ktos jes
        > zcze.


        Owszem, ja się wypowiem - lata życia nicku internetowy o ksywce "noniewierze" spierdzieliłaś sobie sama, przez własną głupotę, nieznajomość elementarnej matematyki i realiów życia społeczno - ekonomicznego. Zaś IQ pewnie po tatusiu odziedziczyłaś :))).
        • noniewierze Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 15.08.12, 17:29
          eda16 napisała:

          >
          > Stuknij się w pustą makówkę :))).
          >
          >meandry rozumowania abstrakcyjnego są ci
          > tak obce jak żabie fizyka kwantowa. Bank już się rozpędził, żeby KUPOWAĆ dom z
          > hipoteką której obciążenia 2-3 krotnie przewyższają wartość domu :))). Zresztą
          > po co ma kupować swoją własność? Obciążając hipotekę nieruchomości długiem, cz
          > ynisz wierzyciela właścicielem tej nieruchomości.
          >
          <itp itd zwykla uprzejmosc staruchy ledy>


          widzisz wrzodzie spoleczny, nie znam sie bo dlugow nie miewam, a teraz mozesz sie ze*rac z zazdrosci durna franco.
        • noniewierze Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 16.08.12, 09:08
          leda16 napisała:


          > To widać. Nie tylko się nie znasz, ale meandry rozumowania abstrakcyjnego są ci
          > tak obce jak żabie fizyka kwantowa. Bank już się rozpędził, żeby KUPOWAĆ dom z
          > hipoteką której obciążenia 2-3 krotnie przewyższają wartość domu :))). Zresztą
          > po co ma kupować swoją własność? Obciążając hipotekę nieruchomości długiem, cz
          > ynisz wierzyciela właścicielem tej nieruchomości.


          rozplułaś sie kretynko ciskając na oslep informacjami zdobywanymi latami użerania sie z komornikami, prawda? Ta Twoja mONdrość kwantowa ujawniła sie wtedy, kiedy bralas te kredyty niewatpliwie. I pierdzielne ci lamerski usmieszek, skredytowana do zakichania idiotko, masz :)
    • mona.blue Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 14.08.12, 20:56
      To wydaje się wręcz nieprawdopodobne. Ty spłacasz jej kredyt - a czy Ty chcesz mieć ten dom, czy robisz to tylko dla niej? I faktycznie, jeżeli to Ty spłacasz raty, to powinnaś mieć jakiś prawny udział we własności tego domu - na Twoim miejscu umówiłabym się na rozmowę z prawnikiem. Ale jeżeli piszesz, że nie dacie rady spłacać tego kredytu, to jedynym wyjściem wydaje się być sprzedaż domu i kupno dwóch mieszkań - dla Ciebie i mamy. Jej szantaże, że sobie coś zrobi są co najmniej nie na miejscu, to paskudny szantaż emocjonalny. To nie Twoja wina, że pobrała te kredyty (czy ona przypadkiem nie ma choroby afektywnej dwubiegunowej?). Jest dorosła, więc powinna zdawać sobie sprawę, że każdy ponosi konsekwencje swoich czynów.
      Nie daj sobie zniszczyć życia, nie zniechęć chłopaka, jedź na wakacje, nie daj się szantażować, zastanów się, czego Ty chcesz i na co jesteś gotowa. Jeżeli masz z tym wszystkim problem, może potrzebne by było klika wizyt u mądrego psychologa.
      • leda16 Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 14.08.12, 21:46
        mona.blue napisała:

        >I faktycznie, jeżeli to Ty spłacasz
        > raty, to powinnaś mieć jakiś prawny udział we własności tego domu


        Następna mądra- żyvzy Jej prawnego udziału w długach matki :))).

        -jedynym wyjściem wydaje się być sprzedaż domu i
        > kupno dwóch mieszkań - dla Ciebie i mamy.


        Za stary dom z hipoteką obciążoną na 400000 zł chciałabyś Mona kupić dwa mieszkania??? To znajdź jeszcze frajera, który za tyle ten dom kupi + spłaci bankowi hipotekę kwotą 400 tys. żł. :))).


        (czy ona przypadkiem nie ma choroby afektywnej dwubieguno
        > wej?). Jest dorosła, więc powinna zdawać sobie sprawę, że każdy ponosi konsekwe
        > ncje swoich czynów.


        I daruj sobie te niedowarzone diagnozy psychiatryczne oraz zakonotuj raz na zawsze w niewątpliwie ślicznej główce, że chory psychicznie nie ponosi żadnych konsekwencji swoich czynów.


        może potrzebne by było klika wizyt u mądrego psycho
        > loga.


        I całe szczęście Mona, że Ty nie spełniasz tych parametrów.
        • to.niemozliwe Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 14.08.12, 22:03
          Czego sie czepiasz? Kilka wizyt u madrego psychologa jeszcze nikomu nie zaszkodzilo, a moze pomoze? :-D
          • leda16 Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 14.08.12, 22:10
            to.niemozliwe napisał:

            > Czego sie czepiasz? Kilka wizyt u madrego psychologa jeszcze nikomu nie zaszkod
            > zilo, a moze pomoze? :-D


            Tak więc mam nadzieję, że moja rada i zawarte tu kilka wypowiedzi pomogą autorce wątku bez konieczności składania kilku wizyt ;)
        • mona.blue Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 14.08.12, 22:59
          No proszę, Leda sie objawiła po dłuższej nieobecności. A juz sie zaczynałam martiwć :)

          Co do diagnozy psychiatrycznej, to może warto, żeby dobry lekarz przebadał Twoja mamę, piszesz, że bierze leki antydepresyjne, może miała tez okresy manii (podwyższonego nastroju, w którym wydaje się, że można wszystko osiągnąć), wtedy ludzie często zaciągają duże długi albo robią inne lekkomyślne rzeczy. Nie wiem, jak to prawnie wygląda, ale może zmieniłoby to w jakiś sposób waszą sytuację.
          • to.niemozliwe Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 14.08.12, 23:11
            Leda, w swoim stylu wrocila i wali cepem na oslep. :-D
            Taki jej urok.
            Z tym, ze Mona - psycholog to tu niewiele pomoze.
            • mona.blue Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 14.08.12, 23:29
              No to trzeba dobrego prawnika od spraw nieruchomości.
              • eirene-the-best Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 15.08.12, 09:08
                Niestety,Leda ma całkowitą rację.
                Też uważam,że bezsensowne jest spłacanie tego długu,którego pewnie nie będzie można spłacić.
                Jak matka ma przekazać ten dom córce, jeśli on jest obciążony takim długiem?
                Czyli tak, jak Leda pisze przekazałaby jej swoje długi.
                Ponadto, z tego co pisze autorka,to matka ma jeszcze inne długi w egzekucji komorniczej i nawet gdyby ten dom nie był obciążony hipoteką, to nie mogłaby go przekazać teraz córce,bo byłoby to uciekanie z majątkiem przed egzekucją i możnaby taki zapis unieważnić.
                Jedyne wyjście ,które ja widzę,to też zaniechanie spłacania tego długu.Bank wystawi wtedy dom na licytację.Jeśli dobrze pójdzie to dom zostanie sprzedany może za 30% jego faktycznej wartości,a może nawet za mniej.Czyli wysokość długu wcale się nie zniejszy,bo dojdą dalsze odsetki i koszty egzekucji.
                Jedyna możliwość ,by zachować ten dom dla matki,to ewentualnie moglibyście z chłopakiem kupić tanio ten dom na licytacji.(jeśli się uda)Wtedy dom byłby wolny od obciążeń hipotecznych,a matka oficjalnie nie miałaby nic.,co możnaby jej zabrać.
                Wszystko co komornik może jej zabrać,to połowę wynagrodzenia.Kwota wolna od potrąceń z wynagrodzenia przy potrąceniach z tego tytułu wynosi aktualne minimalne wynagrodzenie netto czyli obecnie coś między 1000-1100 zł.
                Jeśli matka będzie pobierać emeryturę ,to maksymalnie z tego tytułu może jej zabrać 25% emerytury(przed potrąceniem składek na podatek dochodowy i ubezpieczenie zdrowotne).
                Czyli będzie mogła jakoś skromnie żyć przy Waszej pomocy,jeśli nie chcesz starać się o oddanie jej do zakladu opiekuńczego.Przypuszczam,że dorzucenie się do wynajmu jakiegoś taniego mieszkania byłoby mniejszym obciążeniem dla Was, niż spłata tych rat.Poza tym trwałoby to tylko do śmierci matki,a nie przez 35 lat.
                Trudno,matka musi się pogodzić z tym,że to ona ,a nie Ty ponosi knsekwencje swoich nieprzemyślanych decyzji. Jeśli faktycznie, istnieje niebezpieczeństwo samobójstwa to trzeba skorzystać z rady Ledy i umieścić ją w szpitalu .
                Tak, jak Ci pisze Leda,po jej śmierci musisz w ciągu 6-my przeprowadzić postępowanie spadkowe i zrobić odrzucenie spadku,by nie odziedziczyć długów w spadku.


            • mona.blue Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 16.08.12, 12:29
              to.niemozliwe napisał:

              > Leda, w swoim stylu wrocila i wali cepem na oslep. :-D
              > Taki jej urok.

              Już się do tego przyzwyczaiłam, tylko może trzeba by przestrzegać nowe ofiary, żeby się za bardzo nie przejęły. Beż takich osób jak Leda czy Rt4 byłoby nudniej, tylko trzeba wziąć poprawkę, że ich słowa nie świadczą o nas, tylko o nich.
              • rt.4 Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 16.08.12, 20:39
                Ty nie jestes lepsza, choc nie klniesz i nie to jestes bardzo zaklamana i pusta! I chocby dlatego potwornie nudna...

                masz znikacz wiec mozesz sie obyc bez moich wpisow...
                • mona.blue Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 16.08.12, 22:04
                  rt.4 napisała:

                  > Ty nie jestes lepsza, choc nie klniesz i nie to jestes bardzo zaklamana i pusta
                  > ! I chocby dlatego potwornie nudna...
                  >
                  > masz znikacz wiec mozesz sie obyc bez moich wpisow...

                  pudło, zakłamana i pusta to byłam kiedyś, teraz staram się mówić, to co myślę i myśleć, to co mówię
              • noniewierze Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 17.08.12, 09:35
                mona.blue napisała:

                > to.niemozliwe napisał:
                >
                > > Leda, w swoim stylu wrocila i wali cepem na oslep. :-D
                > > Taki jej urok.
                >
                > Już się do tego przyzwyczaiłam, tylko może trzeba by przestrzegać nowe ofiary,
                > żeby się za bardzo nie przejęły. Beż takich osób jak Leda czy Rt4 byłoby nudnie
                > j, tylko trzeba wziąć poprawkę, że ich słowa nie świadczą o nas, tylko o nich.

                my i oni, dobre, dobre. Wiesz do jednego wora wrzucac lede i rt4 to trzeba miec talent.
    • leda16 Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 14.08.12, 21:15
      Tu nie ma dobrej rady, bo dług pewnie co najmniej dwukrotnie przekroczył wartość tego starego domu. Nawet jeśli bank zabierze dom, dług z procentami i odsetkami nadal będzie nad mamą wisiał. Więc NA PEWNO nie kalkuluje się tego długu spłacać. Napiszę tak: zostaw dom własnemu losowi, przestań płacić raty a mamę jako zagrażającą własnemu życiu ( myśli samobójcze) ciupasem odstaw do szpitala psychiatrycznego. Trochę pohisteryzuje ale wyciszy się tam, uspokoi, może przeszacuje priorytety życiowe. W międzyczasie jako bezdomnej i psychicznie zrujnowanej załatwiaj PDPS. Będzie miała dach nad głową, wikt, opierunek,a co najważniejsze, jej emerytura (80%) pójdzie na PDPS a nie na bankierów. PDPS to nie wiezienie, będzie mogła wychodzić na spacery, do kina, wyjeżdżać do sanatorium,mieć towarzystwo, swój TV w pokoju, możesz jej, jeśli tak chcesz, co miesiąc wsunąć do kieszeni parę setek, kupić ciuchy, kosmetyki, itp. W razie śmierci mamy, musisz albo odrzucić spadek (żeby nie odziedziczyć długów) albo przyjąć do wysokości wartości spadku, czyli praktycznie dziedziczysz zero. Nic lepszego dla Was nie potrafię wymyślić. Zakładam też, że zechcesz odrzucić plugawe bestialstwo zawarte w radach "no nie wierzę"
      • to.niemozliwe Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 14.08.12, 21:25
        Brzmi sensownie, jak przekonać matkę, żeby sobie odpuściła dom? Skąd masz informację, że zamieszkanie w PDPS pozwala uchronić emeryturę przed egzekucją komorniczą?
        • leda16 Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 14.08.12, 22:18
          to.niemozliwe napisał:

          Skąd masz infor
          > mację, że zamieszkanie w PDPS pozwala uchronić emeryturę przed egzekucją komorn
          > iczą?


          Nie pozwala. Emeryturę w 80% dłużnik traci na rzecz instytucji państwowej (jego emerytura zostaje tak, jakby zwrócona Państwu, a dla komornika dług staje się nieściągalny, bo przepisy nie pozwalają wydzierać mu państwowych pieniędzy i dawać bankierom. "Kieszonkowe" to jakieś 20-30 zł. Nie wolno mu też wydzierać dzieciom alimentów. Dlatego zawsze radzę żonom dzieciatych dłużników, żeby wnosiły do sądu o jak najwyższe alimenty a dłużnicy godzili się na te kwoty już na pierwszej rozprawie.
      • bocianiegniazdo12 Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 14.08.12, 21:26
        Dziękuję Wszystkim za rady. Moja mama od kilku lat bierze antydepresanty, obawiam się że nie do końca zdawała sobie sprawę z tego co robi biorąc kredyty, nie radziła się nikogo, twierdziła że da sobie radę ze spłatą. Kocham ją, jesteśmy ze sobą bardzo zżyte emocjonalnie, nie potrafię zrobić jej krzywdy i nie wiem jak skutecznie pomóc.
        Jednocześnie nie chcę krzywdzić chłopaka i samej siebie. Domu nie da się sprzedać bo jest wart najwięcej 150 000, próbowałam sprzedać ale kupiec się nie znalazł.
        Wyć mi się chce bo ten dom to jedyne co miałam, a ratować go trudno bo te raty tymczasowe są jedynie z dobrej woli banku, główna wynosi 2500 zł !!!
        Mama dostała ten kredyt kilka lat temu kiedy dawali dosłownie wszystkim, nawet nie sprawdzając wypłacalności....
        • bocianiegniazdo12 Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 14.08.12, 21:30
          Ten kredyt jest na 35 lat... to są całe wieki
          • to.niemozliwe Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 14.08.12, 21:44
            Jedyne, co mi przychodzi do głowy, to zaprzestanie spłacania kredytu przez twoja Mamę, oraz
            propozycję, że Ty wykupisz nieruchomość nieobciążoną kredytem od banku za cenę nie wyższa niż rynkowa, a nawet znacznie niższa. Niech bank się zastanowi, czy chce odzyskać jakąś kwotę z utopionej nalezności kredytowej, czy chce sie bawić z sprzedaż nieruchomości z zameldowanymi na stałe ludzmi ;).
            Tylko do tej operacji, to trzeba cwanego prawnika wziąc i nastawić się, że jak sie nie uda, to zapomnieć o chałupie i sie wynieść.
            Sama z Mamą nie dasz dady negocjowac z bankiem, rozegrają was. Powinnas wziąć prawnika, ktory Cię bedzie reprezentował.
            • leda16 Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 14.08.12, 22:08
              to.niemozliwe napisał:

              > Jedyne, co mi przychodzi do głowy, to zaprzestanie spłacania kredytu przez twoj
              > a Mamę,

              Wówczas dostanie eksmisję i będzie można załatwiać PDPS. Kwotę, jaką komornik musi zostawić dłużnikowi na życie (chyba 600 zł) zabierze PDPS (zostawi mamie autorki wątku 20% tej kwoty jako obowiązujące prawem "kieszonkowe") a resztę kosztów PDPS-u dopłaci gmina czyli my-podatnicy. Reszta wróci do ZUS. Komornik nie ugryzie tylko dwóch sum: minimalnej kwoty na przeżycie i alimentów dla uprawnionego.

              oraz
              > propozycję, że Ty wykupisz nieruchomość nieobciążoną kredytem


              Następny dureń ekonomiczny :) CAŁA nieruchomość jest obciążona kredytem, a wysokość kredytu przekracza wartość nieruchomości! Czy tak trudno to pojąć?!


              Niech bank się zastanowi, czy
              > chce odzyskać jakąś kwotę z utopionej nalezności kredytowej, czy chce sie bawić
              > z sprzedaż nieruchomości z zameldowanymi na stałe ludzmi ;).


              Ludzie dostają w takim wypadku eksmisję na bruk. Zonę mojego znajomego wywalono ze świeżo wyremontowanego domu na bruk z 3 tygodniowym niemowlęciem bo spóźnili się o miesiąc z jedną z końcowych rat. Za pieniądze banku wyremontowali stary dom. Chcieli naiwnie sprzedać. Bank odparł - to już jest nasz dom, sami go sobie sprzedamy. I sprzedali - za bezcen. Znajomi nadal zostali z długiem...


              > Tylko do tej operacji, to trzeba cwanego prawnika wziąc


              Naiwniaku, bankowe umowy są tak skonstruowane, że największy cwaniak nie pomoże.

              Powinnas wziąć p
              > rawnika, ktory Cię bedzie reprezentował.


              Cwaniaka? Owszem, swoje cwaniactwo wykorzysta przeciwko nim. Będzie ślimaczył sprawę, obiecywał złote góry, bez cienia gwarancji na wygraną i doił forsę za każde otwarcie drzwi bankowych.
              • to.niemozliwe Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 14.08.12, 23:05
                Nieruchomosc jest obciazona kredytem wpisanym w ksiege wieczysta. Jezeli wartosc kredytu przekracza wartosc nieruchomosci i naleznosc banku jest niesciagalna, to bank dokonuje aktualizacji wyceny do ceny rynkowej i wystawia na przetarg. Gdyby nie to, to nikt by nie kupil nieruchomosci wartej 150 obciazonej kredytem na 400. I bank by nawet tych 150, teoretycznie mozliwych do odzyskania nigdy nie zobaczyl.
                To wierzyciel (bank) wnioskuje do sadu o ustanowienie hipoteki, podobnie ma prawo umorzyc czesc kredytu jako niesciagalnego.
                Pozostane przy swojej opini, ze ta operacja jest mozliwa do przeprowadzenia i ekonomicznie dla dluznika korzystna w tej sytuacji. Podobnie, uwazam, ze warto skorzystac z opini prawnika, ktory obejrzy dokumenty sprawy i oceni sytuacje.
              • rt.4 Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 16.08.12, 11:06
                Ty bzdury takie piszesz ledo,ze az szkoda czasu na dyskusje z toba. Do tego wyzywasz ludzi od durni z byle przyczyny, tak jakby sprawa stopniem trudnosci przypominala lot na Marsa....


                Plycizno mentalna i umyslowa, przyjmij do swojej wiadomosci,ze na kazdy jeden problem dzis juz jest nie kilka, a kilkanascie rozwiazan...a nie tylko twoje przestarzale formulki wyczytane w broszurkach...
        • noniewierze Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 16.08.12, 09:13
          bocianiegniazdo12 napisała:

          > Dziękuję Wszystkim za rady. Moja mama od kilku lat bierze antydepresanty, obawi
          > am się że nie do końca zdawała sobie sprawę z tego co robi biorąc kredyty, nie
          > radziła się nikogo, twierdziła że da sobie radę ze spłatą. Kocham ją, jesteśmy
          > ze sobą bardzo zżyte emocjonalnie, nie potrafię zrobić jej krzywdy i nie wiem j
          > ak skutecznie pomóc.

          a mamuncia nie obawiala sie, ze Cie skrzywdzi skladajac na Twoje barki takie obciazenie? Ze Ci zycie spierdzieli? Z czego Ty dziewczyno zyjesz, skoro wszystko oddajesz na ten kredyt? Jakie masz szanse na zalozenie rodziny?
          • rt.4 Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 16.08.12, 10:59
            I otoz to! Jaka egoistyczna matka...
    • rt.4 Nie akceptuje jej dlugu... 14.08.12, 22:24
      Ale dlaczego ona zaczela brac te pozyczki. wiadomo przeciez ze trzeba to kiedys splacic nic nie idzie za darmo..:=)
      Czy moze pozyczka dotyczyla ciebie w jakims tam ukladzie? czy pozyczajac pieniadze matka nie wspierala ciebie? sa rozne sytuacje...

      napewno nalezy porozmawiac z adwokatem ktory pomoze w tej sprawie. Poszukac nawet na forach gdzie pisza adwokaci. Choc tam sa tak nieludzko poprawni...

      Z tym ze tu musi byc ktos kto umie robic sprawy na czarno z bankami...I umie z nimi rozmawiac....Poszukaj czy nie ma takich adwokatow, ktorzy wyciagaja ludzi z dlugow...
      • leda16 Re: Nie akceptuje jej dlugu... 14.08.12, 22:29
        rt.4 napisała:
        ..Poszukaj czy nie ma takich adwokatow, ktorzy wyciagaja ludzi
        > z dlugow...


        Nie bądź durna rt.4. Może ta strona: www.sklepowicz.pl ściągnie Cię z obłoków.
        • rt.4 Re: Nie akceptuje jej dlugu... 14.08.12, 23:19
          Jedyna durna osoba to jestes ty tutaj i nikt wiecej.

          Tu gdzie ja mieszkam sa specjalni doradcy i specjalna pomoc dla osob zadluzonych. Cos o czym takiej idiotce jak ty pewnie sie jeszcze nigdy nie snilo...
    • raptor.1 Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 15.08.12, 16:07
      bocianiegniazdo12 napisała:

      > Co zrobilibyście na naszym miejscu? Jak to widzicie z własnej perspektywy?

      Trudno powiedziec,bo nie wiadomo jaka ta Twoja mama jest naprawde.Wyglada,ze jest
      znerwicowana,ale chodzi o to czy lubi Ciebie i Twojego chopaka.
      Czasami mamy swych corek lubia wiecej ich mezow.:)
      Jezeli tak to niech on z nia pogada i ja przekona.
      Sprzedajcie dom i wezcie nowy kredyt tak ze razem kupicie cos na siebie juz norlamnie
      i bedzie wasze i dla was.Mama zamieszka u was i bedzie wam gotowac i bawic dzieci.
      • eirene-the-best Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 15.08.12, 20:41
        Nie rozumiesz tego,że takiego domu nie można sprzedać ?

        Pisałam już wyraźnie,że nie można go sprzedać z dwóch względów;

        1/dlatego,że jest obciążony długiem zabezpieczonym hipotecznie w wys.ok.400000.

        Zastanów się; kto normalny kupi sobie dom, wart może 150 tys , obciążony długiem w wyokości trzsykrotnej jego wartrości ? Wtedy, on musiałby spłacać ten kredyt.

        2/Wobec matki już jest prowadzone postępowanie egzekucyjne z tytułu innych zadłużeń.

        Gdyby ten dom nie był obciążony hipotecznie,to pewnie komornik by już dawno objął egzekucją również ten dom. Nie robi tego,bo wierzytelność zabezpieczona hipotecznie ma pierwszeństwo.Osoba ,wobec której toczy się postępowanie egzekucyjne nie może też tak, jak zechce, sobie sprzedawać składników swojego majątku.Takie zachowanie jest obwarowane przepisami karnymi i wierzyciel może taką transakcję unieważnić.

        Natomiast jedyna szansa, jaką ja widzę,to gdy dojdzie do licytacji możnaby starać się ewentualnie taniej tę nieruchomość odkupić.
        Teraz, na rynku nieruchomości jest zastój i może nie być zbyt wielu chętnych na zakup takiej nieruchomości.
        Gdyby się okazało,że w pierwszej licytacji nie było chętnych,to w drugiej cena ulega obniżeniu i wtedy można tanio kupić taką nieruchomość.Są przedsiębiorcy,którzy się trudnią takim wykupem i polują na takie okazje.
        Wtedy,gdyby ten scenariusz był realizowany, warto nająć dobrego prawnika,który ma stosunki na tym rynku i również wejścia u komornika .
        W pierwszej licytacji, cenę wywoławczą ustala się na 3/4 ceny oszacowania wartości przez biegłego,a w drugiej na 2/3 tej ceny.Jeśli i ta licytacja nie przyniesie rezultatu,wtedy można ponownie licytować dopiero po roku.Projekt nowych przepisów przewiduje dalsze obniżenie tych kwot do 1/2 wyceny przy pierwszej licytacji i do 1/5 przy drugiej.Czyli praktycznie za 20% realnej wartości taką nierucomość będzie można kupić.( jeśli te przepisy wejdą w życie,co nie jest pewne.)

        Z tego, co się orientuję, te wyceny nieruchomości są często bardzo zaniżane.
    • larusse rany... 15.08.12, 18:37
      a ja się martwię, że męża nie mam... (głupia larusse)

      Kombinuj, kombinuj... coś na pewno da się zrobić.
      • kobza16 Re: rany... 15.08.12, 20:35
        o fuck, a powiedz mi, ile dlugu ciąży na hipotece? ilu komorników zrobilo wpis? bo z tego co piszesz, komornik wszedl też na Twojej mamy wyplate.
        Czasami zdaza się tak, że nei wszyscy wierzyciele "dopadli" nieruchomość i jest tam wpis np tylko jednego wierzyciela tutaj np 1 bank z 1 kredytem.
        • kobza16 Re: rany... 15.08.12, 20:40
          aha i jeszcze jedno, w przyszlości po śmierci Twojej mamy (niech żyje jak najdłuzej) ODRZUĆ SPADEK, masz na to 6 miesięcy, potem obligatoryjnie, jeśli nei odrzucisz, to tak jakbyś go przyjeła i godziłą się na warunki. Odrzuć spadek, bo przyjmując go bierzesz na siebie dlugi. Jeśli zaakceptujesz spadek Z Dobrodziejstwem Inwentarza, to są kolejne kłopoty i problemy, a i tak nic z tego dla Ciebie nie zostanie, poza bieganiem po urzedach i zmarnowaniem czasu. ODRZUĆ!!!
    • leda16 Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 16.08.12, 16:35
      bocianiegniazdo12 napisała:

      Od kilku lat mam chłopaka z którym wiążę przyszłoś
      > ć, kochamy się, ale nie możemy nawet pójść na swoje bo mama nie wyobraża sobie
      > utraty domu i wszystko jest układane pod ratę (byleby była zapłacona).
      > Chłopak chciałby iść na swoje, nie chce wchodzić w ten kredyt, chce mieć czystą
      > kartę.



      Z tego wynika, że musisz podjąć jeszcze jedną decyzję - czy zostawić matkę, która być może nigdy Ci nie wybaczy umieszczenia jej w PDPS, oddać dom - do którego też jesteś przywiązana - na zatracenie, czy zostawić chłopaka. Kochasz oboje. I właśnie słusznie nazwałaś go "chłopakiem". Gdybyś miała u swojego boku zamiast egoistycznego infantyla - mężczyznę, to taki kochając Cię, równocześnie szanowałby Twoje uczucia, wybory i zobowiązania. Ten zaś usiłuje Tobą manipulować podobnie jak matka. Być może matka jest bezmyślna i głupia wiążąc Wam na wiele lat kamień kredytowy u szyi, ale za to "chłopak" wyrachowany. Próbuje Cię wykorzystać do przykrojenia Twojego życia do swoich egoistycznych wyobrażeń. Mówi wybieraj - ja albo matka. W tych jego wyobrażeniach nie ma miejsca na to, co kochasz; na matkę, Twój dom rodzinny. W zamian jest również perspektywa na 35-cio letni kredyt, gdzie sobek byłby współwłaścicielem ciasnego mieszkanka w slumsie blokowym. No bo nie jest przecież tak bogaty, żeby bez Twojej pomocy, czy pomocy innej kobiety kupić mieszkanie, zaś w dłuższej perspektywie nie wyobraża sobie współżycia w Twoją matką. Więc on Ci nie pomoże spłacać domu (czy płaci chociaż czynsz?) Nie uzależni się od Ciebie. To Ty masz uzależnić się od niego. Matka jest stara, może umrzeć choćby jutro. Ty wówczas zostaniesz w domu który spłacasz dziedzicząc dom i długi, lub lądujesz na bruku. Gdy "chłopak" odejdzie, też będziesz zadłużona o konieczność spłacenia jego części mieszkania lub on wobec Ciebie. W tym drugim przypadku też lądujesz na bruku z kwotą pozwalającą ew. wynająć mieszkanie na parę lat. A co potem? Znów 1500 zł czynszu dla obcych? Ja bym wybrała to, co pewne - dom rodzinny spłacisz, będzie Twój. Wynajmowanego mieszkania nie spłacisz nigdy. A świat jest pełen egoistycznych, manipulacyjnych "chłopaków" , nie skorych do liczenia się z Twoimi uczuciami. Nie będzie ten, to będzie inny...Jednak może warto na resztę życia poszukać towarzystwa mężczyzny. Jeśli zaś na tyle jesteś zaślepiona miłością do "chłopaka", że chcesz swoje życie uzależnić od jego decyzji i wyborów, być manipulowana, ustawiana jak jemu wygodniej, wypada Ci tylko współczuć.


      • kobza16 Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 17.08.12, 17:24
        Leda ma rację, matkę ma się tylko jedną...
        Jeśłi to prawdziwa miłość i chłopak wiąze z Tobą przyszlość, to uszanuje Twoją decyzję. Widzi przed jakim powaznym dylematem rodzinnym stoisz.
        Mało jednak wiadomo o finalnym załdłuzeniu Twojego domu i ile faktycznie długi wisi nad Twoją mamą. Bo wiadomo, że lepiej mieć dach nad głową choćby z długiem, ale swój, niż wynajem (tak samo kosztowny).
        • eirene-the-best Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 18.08.12, 11:49
          Ludzie zastanówcie się co piszecie.
          Nie wiem, czy ktokolwiek zwrócił uwagę na to,co napisała autorka,a mianowicie ,że obecnie nie jest spłacana cała rata należna bankowi,lecz na podstawie ugody tylko 1500,z- zamiast 2500,-.
          I z tego, co pisze autorka płacenie takiej raty stanowi problem na granicy ich możliwości finansowych.Cała ta niespłacana część kredytu powoduje narastanie odsetek i w rezultacie zwiększa kapitał,który był zabezpieczony hipotecznie. W takim układzie, według mnie, jest to zadłużenie niemożliwe dla tej rodziny do spłacenia.
          Kto mi nie wierzy,niech odszuka w internecie kalkulatory kredytów hipotecznych i sam sobie policzy ile może wynieść procent składany w okresie długoletnim od takiego kapitału.
          Jest jesze taka możliwość ,by przeprowadzić ubezwłasnowolnienie matki. Wtedy eksmisja jej byłaby trudniejsza do przeprowadzenia i gmina musiałaby jej dać lokal zastępczy i to wszystko jest objęte nadzorem sądu opiekuńczego. Myślę,że warto zasięgnąć rady prawnika,bo ja nie siedzę na codzień, w tego typu problemach.
          • kropidlo5 Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 18.08.12, 12:43
            Zgadza sie, to przypomina dług z filmu 'Dług'. Rodzina splaca krwawo a dlug i tak rosnie zamiast malec.
            Tak jak zartowalem nieco, nie wiem jak to sie stalo, ze ktos w ogole pozyczyl tyle pieniedzy starszej kobiecie i kto pozyczal jeszcze wiecej wiedzac, ze juz jest zadluzona.

            Taki dlug- kiedy rata jest wieksza od dochodu- nie zostanie splacony do smierci.


      • mona.blue Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 18.08.12, 12:53
        A dlaczego młody, zwykły chłopak ma sobie zakładać pętlę finansową na szyję, nawet jak bardzo kocha tę dziewczynę. Pewnie myśli logicznie, jak wyjść z tej sytuacji, co zrobić - mężczyźni są bardziej nastawieni na działanie, na myślenie racjonalne i nie dają się tak łatwo wykorzystywać. Córka ewidentnie jest uzależniona od matki, to matka robi jej krzywdę, nie ona matce - to, że chłopak to widzi i chce jej pomóc to zmienić to nic złego. No chyba, że w ogóle odciąłby się od problemu, zostawił ją samą z tym problemem.
        • kropidlo5 Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 18.08.12, 13:02
          mona.blue napisała:

          > A dlaczego młody, zwykły chłopak ma sobie zakładać pętlę finansową na szyję, na
          > wet jak bardzo kocha tę dziewczynę. Pewnie myśli logicznie, jak wyjść z tej syt
          > uacji, co zrobić - mężczyźni są bardziej nastawieni na działanie, na myślenie r
          > acjonalne i nie dają się tak łatwo wykorzystywać. Córka ewidentnie jest uzależn
          > iona od matki, to matka robi jej krzywdę, nie ona matce - to, że chłopak to wid
          > zi i chce jej pomóc to zmienić to nic złego. No chyba, że w ogóle odciąłby się
          > od problemu, zostawił ją samą z tym problemem.


          Dokładnie, facet jest niby egoistą, bo nie chce spłacać czyichś długów???

          Po pierwsze w ogóle, to dtotąd nie popjawiło sie pytanie podstawowe- na co w ogóle matka te kredyty brała. Na co starszej kobicie kilkaset tysiecy zlotych, kupila cztery mercedesy czy jak? Gdzie sie podzialy te rzeczy, na ktore poszły pieniądze z kredytu? Dlaczego nie mozna ich odzyskac/sprzdac?

          Przepraszam, ale kilkaset tysiecy to sa olbrzymie kwoty na przecietnego Kowalskiego. No chyba ze matka wziela pozyczke z jakiegos providenta czy innego zlodzieja na 3000% rocznie i nie splacala kilka lat, no to wtedy moze sadownie.

          No ale wymagac od faceta, by splacil dlugi tesciowej, to juz jakas totalna paranoja.
        • leda16 Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 19.08.12, 10:43
          mona.blue napisała:

          > A dlaczego młody, zwykły chłopak ma sobie zakładać pętlę finansową na szyję, na
          > wet jak bardzo kocha tę dziewczynę.


          Ach, to jej może zakładać pętlę finansową?


          Pewnie myśli logicznie, jak wyjść z tej syt
          > uacji, co zrobić -


          Raczej egoistycznie. Ona razem z nim ma spłacać kredyt mieszkaniowy a nie on z nią i z matką kredyt na dom.


          mężczyźni nie dają się tak łatwo wykorzystywać.


          Otóż to! L Chłopak kalkuluje - lepiej, żeby on Ją wykorzystał - porzucił po paru latach z długiem lub z lądowaniem na bruku.


          Córka ewidentnie jest uzależn
          > iona od matki, to matka robi jej krzywdę, nie ona matce - to, że chłopak to wid
          > zi i chce jej pomóc to zmienić to nic złego.


          "Pomóc" :))). Wrąbać w następny kredyt już "dla nas kochanie", a jakże!

          No chyba, że w ogóle odciąłby się
          > od problemu, zostawił ją samą z tym problemem.


          Przecież Ona jest sama. Chłoptaś do tego zadłużonego domu wtulił dupkę i ani myśli kupić coś własnego. Gdyby był taki honorowy, sam wziąłby kredyt na mieszkanie, kupił je i powiedział - chodź kochanie, a twoją mamę weźmiemy do nas lub załatwimy jej PDPS. Ten kombinuje, żeby spłacała jego kredyt, nie matki.Obrzydliwy chłopak.
          • mona.blue Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 20.08.12, 16:36
            leda16 napisała:


            > Ach, to jej może zakładać pętlę finansową?
            >
            > To jej szanowna mamusia jej założyła tę pętlę, ale to wbrew Twojemu głównemu założeniu, że wszystkie matki sa "święte".

            > Pewnie myśli logicznie, jak wyjść z tej syt
            > > uacji, co zrobić -
            >
            >
            > Raczej egoistycznie. Ona razem z nim ma spłacać kredyt mieszkaniowy a nie on z
            > nią i z matką kredyt na dom.
            >
            Dlaczego niby on miałby spłacać kredyt teściowej in spe? Chyba musiałby być wyjątkowym altruista, no niemal świętym. Tym bardziej, że jak dziewczyna pisze, ten kredyt wydaje sie byc niespłacalny, warto pomyśleć o innym wyjściu, tak jak doradzali tu niektórzy.

            >
            > mężczyźni nie dają się tak łatwo wykorzystywać.
            >
            >
            > Otóż to! L Chłopak kalkuluje - lepiej, żeby on Ją wykorzystał - porzucił po par
            > u latach z długiem lub z lądowaniem na bruku.
            >
            Dlaczego ma ja od razu porzucić. A ewentualny dług będzie ich wspólny i oboje go będą musieli spłacać.

            > Córka ewidentnie jest uzależn
            > > iona od matki, to matka robi jej krzywdę, nie ona matce - to, że chłopak
            > to wid
            > > zi i chce jej pomóc to zmienić to nic złego.
            >
            >
            > "Pomóc" :))). Wrąbać w następny kredyt już "dla nas kochanie", a jakże!

            W dzisiejszych czasach młodzi na ogół nie mają szans na własne mieszkanie bez kredytu, jeżeli go nie odziedziczą, a tu mamuśka juz sie postarała o to, aby nie odziedziczyli. Swoja droga to ciekawe, na co poszły takie wielkie sumy? Pozostaje im wynajmowanie mieszkania, ale to juz chyba lepiej spłacać raty i mieć perspektywę na własność.

            > Przecież Ona jest sama. Chłoptaś do tego zadłużonego domu wtulił dupkę i ani my
            > śli kupić coś własnego. Gdyby był taki honorowy, sam wziąłby kredyt na mieszkan
            > ie, kupił je i powiedział - chodź kochanie, a twoją mamę weźmiemy do nas lub za
            > łatwimy jej PDPS. Ten kombinuje, żeby spłacała jego kredyt, nie matki. Obrzydliw
            > y chłopak.
            >
            Tak to jest, że młodzi RAZEM biora kredyt, a rodzice nawet powinni pomagać im finansowo, a nie obciążać ich długiem ponad ich możliwości. Przecież ona pisze, że nawet ma problem z wyjechaniem na wakacje - ładnie ją ta mamuśka urządziła. Zresztą mało kogo młodego byłoby stać na płacenie raty 2500 i z perspektywą, że może ten kredyt nigdy nie ostanie spłacony.

            Pozostaje wizyta u prawnika, który specjalizuje sie w takich sprawach.
            • kropidlo5 Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 20.08.12, 17:06
              Stereotypowy schemat postu Ledy16:

              1. Uskrajnic stanowisko drugiej strony, do absurdalnych rozmiarow.
              2. W efekcie swoj skrajny poglad ustawic na pozycji 'centrowy-umiarkowany'
              3. Tym samym rzedstawic siebie jako reprezentanta 'wiekszosc'- czy tez 'zdrowego rozsadku'
              4, Przerzucic na dyskutanta zadanie udowodnienie, ze nie jest tak jak pisze Leda16
              5, Wysmianie potencjalnej niemozliwosc dostoswania sie do tej karkołomnej kombinacji jako 'dowod'.
              • mona.blue Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 21.08.12, 20:21
                kropidlo5 napisał:

                > Stereotypowy schemat postu Ledy16:
                >
                > 1. Uskrajnic stanowisko drugiej strony, do absurdalnych rozmiarow.
                > 2. W efekcie swoj skrajny poglad ustawic na pozycji 'centrowy-umiarkowany'
                > 3. Tym samym rzedstawic siebie jako reprezentanta 'wiekszosc'- czy tez 'zdroweg
                > o rozsadku'
                > 4, Przerzucic na dyskutanta zadanie udowodnienie, ze nie jest tak jak pisze Led
                > a16
                > 5, Wysmianie potencjalnej niemozliwosc dostoswania sie do tej karkołomnej kombi
                > nacji jako 'dowod'.

                Trafna diagnoza :)
              • noniewierze Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 22.08.12, 09:53
                świetne. Z wariatem nie wygrasz. CND
                • rt.4 Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 22.08.12, 10:21
                  noniewierze napisała:

                  > świetne. Z wariatem nie wygrasz. CND
                  -----

                  To jest prawdziwa tragedia czytac posty ledy16, ze wzgeldu na jej niski poziom inteligencji takiej ogolnej, do tego braki w inteligencji socjalnej..... To jest jak powrot do zacofania i cimnogrodu.
                  Co gorsza gdzies tam pisala ze pracuje z ludzmi!
                  I tu sie schody zaczynaja! W Polsce jest dosc duza grupa ludzi, ktorzy dostaja prace po znajomosci nie majac ku temu zadnych zawdowych kompetencji.

                  Pozniej tacy niewyksztalceni ludzi, w postaci ledy16, ktorzy mogliby pracowac moze na tasmie w fabryce, moze w sklepie, a moze tez doskonale sie sprawdzic jako sprzataczka, nie ublizajac ludziom w tych zawodach, pracuja z ludzmi, i zabierajac miejsce ludziom wyksztalconym i kompetentnym.
                  A przy tym swoimi brakami w wyksztalceniu, w oczytaniu- robia straszliwe pomylki, ktore prowadza do wielkich tragedii ludzkich!

                  Jezeli w Polsce nadal bedzie sie dawac miejsce pracy z ludzmi, ludziom takiego pokroju, jak leda16, to TRAGEDIE nigdy sie nie skoncza, a beda trwaly!
                  • kropidlo5 Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 22.08.12, 11:04
                    Leda nie jest malo inteligentna- tej jej nie bakuje- jest po prostu ciasna umyslowo i poblokowana przez wlasne poglady/obsesje. Nie potrafi widziec szerzej spraw, bo jej emocje sa chore z nienawisci, tylko nie do konca wiadomo skad to sie wzielo.

                    • rt.4 Brakuje, brakuje...:=) 22.08.12, 13:44
                      Leda nie jest malo inteligentna- tej jej nie bakuje-

                      ....

                      Inteligencja nie jest jedna, jest szerokim pojeciem z duza iloscia 'podkastow' takich jak np. Inteligencja emocjonalna, Inteligencja socjalna, Inteligencja w przyswajaniu wiedzy, czyli umiejetnosc szybkiego uczenia sie itp....Jest nawet rodzaj Inteligencji zwiazanej z radzeniem sobie z zyciem w dzikiej przyrodzie.... Rodzajow samej Inteligencji, jest duzo i nie ma ludzi, aby wszystkie te 'inteligencje' u siebie rozwineli na rownym poziomie.

                      JEDNAk, gdy ktos pisze gdzies tam,ze pracuje z ludzmi, ma jakies wyksztalcenie ku temu, czy cos w tym stylu, to od takich ludzi oczekuje sie ze ich Inteligencja Emocjonalna, Inteligencja socjalna sa na wysokim poziomie...Co sprawia ze rowniez kontakty z innymi ludzmi sa na wysokim poziomie.

                      A tak nie jest w wypadku ledy16. Czego dowodem sa liczne jej chore wywody na tematy, o ktorych czlowiek profesjonalny ma bardzo strikt poglady na czasie!

                      Pracowac z ludzmi i byc tak zacofanym, takim ciemnogrodem swiadczy jedynie nie tyle o glupocie, co o kompletnym braku odpowiedzialnosci! I nic wiecej....Straszne to wszystko...
                      • kropidlo5 Re: Brakuje, brakuje...:=) 23.08.12, 09:46
                        Zgoda, ale mimo to jest to swiatopoglad spójny. Dla mnie i dla wielu obrzydliwy, ale jakoś tam spójny. Oczywiscie to moje zalożenie, bo ja zakładam, że ona wie, jakie sa konsekwencje jej postulatow i po prostu sie na nie godzi.
                        Niektorzy ludzie (tak jak ona) maja widzenie swiata cos na styku bardzo hierarchicznej, patriarchalnej i mocno kolektywistycznej tradycji zmieszanej z fascynacja brutalizmem i darwinizmem spolecznym. W tym widzeniu swiata nie ma miejsca na indywidualizm i sentymenty, nei ma miejsca na odmiennosc i n watpliwosci, a swiete ksiegi sa wazniejsze niz rozum czy serce. To nie jest 'szkiełko i oko kontra madrosc ludu' tylko 'szkielko i oko i madrosc ludu kontra swiete ksiegi i nakazy.

                        Plus pelno taboo. To cecha charakterystyczna. Pełno taboo zawsze bierze sie z tego, że osoby ktore je podtrzymuja wiedza, ze sa to postawy glupie, nielogiczne i czesto szkodliwe, ale kryja sie wlasnie za pojeciem taboo, normy, przepsiu, tradycji.
                        • leda16 Re: Brakuje, brakuje...:=) 23.08.12, 10:21
                          kropidlo5 napisał:

                          > Zgoda, ale mimo to jest to swiatopoglad spójny. Dla mnie i dla wielu obrzydliwy


                          A dlaczego? Czy dla tego, że go nie pojmujesz, czy, że jest on twoją insynuacją? Projekcją - jeśli wolisz. Ja z kolei nie pojmuję, jak wartości rodzinne mogą być czymś obrzydliwym.


                          bo ja zakładam, że ona wi
                          > e, jakie sa konsekwencje jej postulatow i po prostu sie na nie godzi.


                          Tak, od pokoleń moja rodzina wyznaje wartości moralne z którymi się godzę i całkowicie je akceptuję.


                          > Niektorzy ludzie (tak jak ona) maja widzenie swiata cos na styku bardzo hierarc
                          > hicznej, patriarchalnej i mocno kolektywistycznej tradycji zmieszanej z fascyna
                          > cja brutalizmem i darwinizmem spolecznym. W tym widzeniu swiata nie ma miejsca
                          > na indywidualizm i sentymenty, nei ma miejsca na odmiennosc i n watpliwosci, a
                          > swiete ksiegi sa wazniejsze niz rozum czy serce.


                          Jeśli pijesz do Tory, Biblii, itp, to właśnie one są podstawą naszej cywilizacji i nie widzę powodu, żeby ta te mądrości pluć i imię jakiejś tam nowomodnej tolerancji dla np.dewiantów seksualnych czy związków partnerskich. Natomiast jest rzeczą obojętną jak ktoś postrzega świat. Ważne jest, co czyni - czy np. gnoi publicznie własną matkę, czy ją szanuje.

                          >
                          > Plus pelno taboo.


                          A co to jest "pełno taboo"? Znam jedynie słowo "tabu" (zakaz rozmawiania na pewne tematy) i jest to pojęcie raczej etniczne niż etyczne.
                          • kropidlo5 Re: Brakuje, brakuje...:=) 23.08.12, 14:45
                            Tak, matke nalezy szanowac- tu sie zgadzamy. Roznica jest gdzie indziej- ze ja wierze ze w druga strone obowiazuje to samo, a Ty zdaje sie (za Biblia moze? nie wiem, nie rozumiem az tak Biblii) uwazasz, ze dzieci sa wlasnoscia rodzicow i ze ci moga z nimi robic co chca.

                            To sa dwa punkty widzenia, ktore sie nigdy nie zejda, bo to tak jak np prawa rownosci dane murzynom- albo ktos wierzy w to, ze czarny czlowiek, albo nie. (choc biologicznie to oczywiscie nonsens,ale czesc ludzi wyznaje rasizmy)
                        • rt.4 Re: Brakuje, brakuje...:=) 23.08.12, 11:10
                          Zgoda, ale mimo to jest to swiatopoglad spójny. Dla mnie i dla wielu obrzydliwy, ale jakoś tam spójny.

                          To ty tak ja postrzgasz. Spojny, a wiec stabilny, taki ktory da sie objac zakresem swojej wyobrazni. Mozliwe ze tak wygodniej dla wielu postrzegac lede16.

                          Ale gdy sie przyjzec blizej, to wychodzi ogromna pospolitosc i chlopstwo, takie w dosc negatywnym znaczeniu, bo ograniczone intelektualnie. To jest wlasnie ta spojnosc, nie przyjmujajaca do swojej swiadomosci ze nie ma jedynej prawdy...

                          Wygodnie z takimi o spojnych pogladach bo zanim otworza swoje usta juz wiesz co powiedza....Tylko ze tam, gdzie wygoda sie zaczyna, tam konczy sie kretywnosc, ktora wygod nie lubi tylko poszukuje wlasnych sciezek i przekracza granice...Trzeba umiec widziec sprawy poza horyzontem aby moc dostrzec czasami ta najbardziej prawdziwa z prawd.


                  • leda16 Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 23.08.12, 10:06
                    rt.4 napisała:
                    > To jest prawdziwa tragedia czytac posty ledy16,

                    Żeby tylko takie tragedie spotykały cię w życiu, to byłoby dobrze. Ale i tej możesz unikać jeśli zechcesz :)



                    > Co gorsza gdzies tam pisala ze pracuje z ludzmi!
                    > I tu sie schody zaczynaja! W Polsce jest dosc duza grupa ludzi, ktorzy dostaja
                    > prace po znajomosci nie majac ku temu zadnych zawdowych kompetencji.



                    Rozumiem, że ty do nich nie należysz i dlatego zawiść cię zżera jak jak sęp ścierwo. Wyluzuj mała, bo złość piękności szkodzi :))).


                    > Pozniej tacy niewyksztalceni ludzi, w postaci ledy16, ktorzy mogliby pracowac m
                    > oze na tasmie w fabryce, moze w sklepie, a moze tez doskonale sie sprawdzic jak
                    > o sprzataczka, nie ublizajac ludziom w tych zawodach, pracuja z ludzmi, i zabie
                    > rajac miejsce ludziom wyksztalconym i kompetentnym.



                    Och, wszyscy ci coś zabierają - matka powietrze, ja miejsce pod słońcem, jeszcze inni chłopaków. Biedna okradziona, wykształcona i kompetentna istoto. Nikt cię nie kocha, nie docenia, nie daje kasy za twoje walory serca i umysłu. Dlatego skuczysz, niczym skopany kundel bezpański, aż litość bierze. Na pełne miski panów umiejących kierować swoim życiem z zazdrością patrzysz. Ty przecież czekasz, aż życie "samo" ci się ułoży, ale już doczekać się nie możesz. Powinnam ci współczuć, jednak bez wstydu przyznaję, że mnie tylko śmieszysz. Zaś jeśli masz dla mnie pracę sprzątaczki, chętnie ją podejmę odstępując ci swoją. Moja cena to 10000 zł na miesiąc, bo tam gdzie teraz pracuję, płacą mi parę tysięcy mniej.


                    > A przy tym swoimi brakami w wyksztalceniu, w oczytaniu- robia straszliwe pomylk
                    > i, ktore prowadza do wielkich tragedii ludzkich!



                    Dokładnie. Jeśli jakiś mężczyzna zrobi cię żoną i matką swoich dzieci, popełni straszliwą pomyłkę skutkującą wielką tragedią rodziny. Cała nadzieja w tym, że dzięki swojemu wykształceniu i oczytaniu jej uniknie :).
            • eirene-the-best Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 21.08.12, 10:29
              Warto też skorzystać z pomocy doradcy finansowego,takiego,który zna się na kredytach i który potrafi policzyć wielkość zobowiązań,tzn. przeanalizować wszystkie umowy,obliczyć jaka część wszystkich zobowiązań matki jest spłacana i w egzekucji ,a jaka powiększa wielkość zobowiązań +koszty egekucji komorniczej(jakie odsetki są naliczane,czy te wynikające z umów, czy też odsetki od przeterminowanych zobowiązań To wszystko są ważne sprawy,które pomogą rozeznać się w sprawie i podjąć właściwą decyzję.
            • leda16 Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 23.08.12, 08:58
              mona.blue napisała:
              To jej szanowna mamusia jej założyła tę pętlę, ale to wbrew Twojemu główn
              > emu założeniu, że wszystkie matki sa "święte".


              A teraz on chce ją "wyzwolić" z mamusinej pętli, żeby założyć swoją.


              > Dlaczego niby on miałby spłacać kredyt teściowej in spe?


              No, jeszcze nie teściowej. W końcu dziewczyna spłaca z matką kredyt na swój dom. Matka do grobu nie zabierze, spłaci - dom będzie jej.


              Tym bardziej, że jak dziewczyna pisze, te
              > n kredyt wydaje sie byc niespłacalny, warto pomyśleć o innym wyjściu, tak jak d
              > oradzali tu niektórzy.



              Sprzedać dom i mamuśce kupić małą kawalerkę? Takie "mądre rady" masz na myśli?
              >

              > >
              > Dlaczego ma ja od razu porzucić.


              A dlaczego nie?


              A ewentualny dług będzie ich wspólny i oboje g
              > o będą musieli spłacać.



              W przypadku rozstania są dwie możliwości: sprzedają mieszkanie i spłacają resztę kredytu tracąc to, co już włożyli lub jedno zwraca drugiemu wpłaconą już kwotę, zostaje w mieszkaniu i dalej już samodzielnie spłaca. Biorąc pod uwagę wysokość inflacji i odsetki, oba rozwiązania są złe.



              > W dzisiejszych czasach młodzi na ogół nie mają szans na własne mieszkanie bez k
              > redytu, jeżeli go nie odziedziczą,


              Nawet w dzsiiejszych skundlonych moralnie czasach nie wszyscy młodzi zakładają śmierć rodziców jako konieczny warunek do życia. Mój syn mieszka w Anglii z teściami i oboje bardzo sobie to nietypowe w tamtejszych warunkach rozwiązanie chwalą, młodszy zostanie z nami. Też sobie nie krzywduje. No, ale jeśli młodzi nie nauczeni współżycia w rodzinie, zawsze będą grabić pod siebie.


              Swoja droga to ciekawe, na co poszły takie wielkie sumy?


              Może na remont tego domu?

              Pozost
              > aje im wynajmowanie mieszkania, ale to juz chyba lepiej spłacać raty i mieć per
              > spektywę na własność.


              No właśnie. Faktycznie oni przecież "wynajmują" pokój a nawet pętają się po całym domu u matki dziewczyny. Ona płaci, a on? Nie napisała...


              > Tak to jest, że młodzi RAZEM biora kredyt, a rodzice nawet powinni pomagać im f
              > inansowo, a nie obciążać ich długiem ponad ich możliwości.


              Przecież matka tak jakby wzięła za nich kredyt. Pomaga go spłacać Domu do grobu nie weźmie. Spłacą RAZEM, będą mieli.



              > Zresztą mało kogo młodego byłoby stać na płacenie raty 2500 i z perspektywą, że
              > może ten kredyt nigdy nie ostanie spłacony.


              A cóż to jest 2500 zł na 3 osoby? Rodzice chłopaka, jeśli ona zostanie ich synową, też mogą "pomagać". Tyle, iż odniosłam wrażenie, iż on woli kredyt nie obciążony teściową :). Ot, nie nauczony współżycia w rodzinie i tyle.



              > Pozostaje wizyta u prawnika, który specjalizuje sie w takich sprawach.



              Po to, żeby wydoił od nich jeszcze trochę kasy? Widać Mona ze Twoje towarzystwo to słabo wykształcone baby kościółkowe. Inaczej wiedziałabyś, że żaden prawnik nie "specjalizuje się" tylko chałturzy.
              >
              • mona.blue Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 25.08.12, 15:26
                leda16 napisała:

                > A teraz on chce ją "wyzwolić" z mamusinej pętli, żeby założyć swoją.
                >
                Trudno, żeby żyli "pod mostem", a kredyt albo wynajem kosztują.
                >

                > Sprzedać dom i mamuśce kupić małą kawalerkę? Takie "mądre rady" masz na myśli?
                > >
                >
                A dlaczego nie, to w końcu ona powinna ponosić konsekwencje swoich czynów, a nie jej córka.
                > > >
                > > Dlaczego ma ja od razu porzucić.
                >
                > A dlaczego nie?
                >
                >
                Tak sie składa, że nie wszyscy sie rozstaja, niektórzy tworzą zgodne rodziny.


                > Nawet w dzsiiejszych skundlonych moralnie czasach nie wszyscy młodzi zakładają
                > śmierć rodziców jako konieczny warunek do życia. Mój syn mieszka w Anglii z teś
                > ciami i oboje bardzo sobie to nietypowe w tamtejszych warunkach rozwiązanie chw
                > alą, młodszy zostanie z nami. Też sobie nie krzywduje. No, ale jeśli młodzi nie
                > nauczeni współżycia w rodzinie, zawsze będą grabić pod siebie.
                >
                Nic nie pisałam o zakładaniu smierci rodziców. Co do mieszkania dorosłych dzieci razem z rodzicami to uważam to za złe rozwiązanie - młodzi powinni mieszkać na swoim, uniezależnic się od rodziców.
                >
                > A cóż to jest 2500 zł na 3 osoby? Rodzice chłopaka, jeśli ona zostanie ich syno
                > wą, też mogą "pomagać". Tyle, iż odniosłam wrażenie, iż on woli kredyt nie obci
                > ążony teściową :). Ot, nie nauczony współżycia w rodzinie i tyle.
                >
                > Tak, dobre współżycie w rodzinie to stawianie matki na piedestale, nawet takiej, która unieszczęśliwia córkę i wciągnęła ją w pętlę zadłużenia. Niech żyja takie wspaniałe mamuski, po rekach je trzeba całować!
                >
                > > Pozostaje wizyta u prawnika, który specjalizuje sie w takich sprawach.
                >
                > Po to, żeby wydoił od nich jeszcze trochę kasy? Widać Mona ze Twoje towarzystwo
                > to słabo wykształcone baby kościółkowe. Inaczej wiedziałabyś, że żaden prawnik
                > nie "specjalizuje się" tylko chałturzy.
                > >
                W sprawach mieszkaniowych trudno często rozeznać się samemu. Są też prawnicy, którzy przyjmują bezpłatnie przy rzędach gmin czy przy parafiach.
                >
    • kropidlo5 Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 17.08.12, 13:35
      Jak to mowil Lepper- to banki sa winne, ze daly kredyt.

    • apel1943 Ma być:"bądź Wola Twoja"... 22.08.12, 20:38
      Nie wolno nic czynić bez Woli Boga Ojca. Wejdź na moją stronę www.wola-boga-ojca.pl
      Tytuły zapisów to odczytane przeze mnie intencje modlitewne. Nie czas na tłumaczenie.
      Jeżeli nie żartujesz to sprawa jest skomplikowana, bo zmieszała się miłość do matki z miłością do partnera życiowego. Nie można "mieć i być". Od posiadania ważniejsza jest miłość. Posiadanie bardzo często przysłania miłość. To widzimy na bogaczach, którzy lekceważą innych, a Bóg jest im do niczego niepotrzebny, bo "sami sobie radzą".
      Zalecenie:
      Jeżeli jesteście katolikami to trzeba dać na Mszę św. w intencji odczytania właściwej decyzji. Obowiązkowo przyjąć Komunie św. Ponadto trzeba wołać do Ducha Świętego (wszyscy), przyjąć jakieś wyrzeczenie (post, rzucenie palenia, itd). Prosić o wstawiennictwo Judy Tadeusza. Musi zadziałać także św. Michał Archanioł, ponieważ mama Pani jest "zakochana" w "umiłowanym" budynku: nie wyobraża sobie mieszkania np. w bloku. Ja wolę blok i nie podobają mi się przepastne wille. Ponadto można wołać do Boga jak dzieciątko do ojca ziemskiego. Ja czynię to nawet w małych sprawach.
      Po wszystkim podziękuje mi Pani, bo piszę to "ot tak", ale do tego dochodziłem przez 25 lat z łaską wiary. Powtórzę: najważniejsza jest miłość i pokój.
      Sami nie poradzicie, bo demon chce was podzielić. To dla mnie bardzo proste. Jeżeli modliliście się w tej sprawie to informuję, że właśnie byłem "zaproszony" do Sanktuarium Matki Bożej Pocieszycielki Strapionych, która widzi wasze utrapienie i "kazała" mi to napisać....
    • baba.z.broda Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 23.08.12, 11:05
      Twoja matka jest pomylona, spieprzyła swoje życie i spieprzy Twje. Skończysz jako zgorzkniała stara panna, w dodatku nędzarka, bo zamiast myslec o przyszłości, pakujesz swoje dochody w utopię. Nigdy nie spłacisz długów matki i dom nigdy nie będzie Twoj. Do tego wystarczy odrobina matematyki, na poziomie podstawówki.
      Pora na decyzje, czy zamierzasz złozyc własne życie na ołtarzu egoizmu i głupoty matki, czy zaczniesz mysleć o przyszłości. I nie chodzi o porzucenie rodzicielki na pastwe losu albo pod most, ale o zrozumienie, że ona nie jest w stanie podejmowac decyzji. Ty musisz to zrobic i znieść spokojnie wszelkie szantaze emocjonalne i histerie.
      • bocianiegniazdo12 Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 23.08.12, 14:41
        Tysiące razy rozmawiałam z mamą o tym żebyśmy wspólnie poszukały jakiegoś mieszkania (może komunalnego) i zostawiły te problemy za sobą, ale ona na każdą taką rozmowę reaguje płaczem albo po prostu nie chce dalej dyskutować.
        Czuje się bardzo winna tego do czego doprowadziła a ja nie jestem w stanie jej tego wypominać, po prostu się o nią boję.
        Chłopak najbardziej chciałby wyjechać ze mną za granicę i zarobić na mały domek, po czym wziąć moją mamę do nas i w ten sposób rozwiązać problem. I taką opcję muszę chyba rozważyć bo NIE WIDZĘ innego wyjścia:-( Chociaż to nie będzie wcale łatwe bo nie mamy za granicą żadnej rodziny ani znajomych.
        • lifeisaparadox Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 23.08.12, 21:53
          bocianiegniazdo12 napisała:

          > Tysiące razy rozmawiałam z mamą o tym żebyśmy wspólnie poszukały jakiegoś miesz
          > kania (może komunalnego) i zostawiły te problemy za sobą, ale ona na każdą taką
          > rozmowę reaguje płaczem albo po prostu nie chce dalej dyskutować.
          > Czuje się bardzo winna tego do czego doprowadziła a ja nie jestem w stanie jej
          > tego wypominać, po prostu się o nią boję.
          > Chłopak najbardziej chciałby wyjechać ze mną za granicę i zarobić na mały domek
          > , po czym wziąć moją mamę do nas i w ten sposób rozwiązać problem. I taką opcję
          > muszę chyba rozważyć bo NIE WIDZĘ innego wyjścia:-( Chociaż to nie będzie wcal
          > e łatwe bo nie mamy za granicą żadnej rodziny ani znajomych.

          Łał, no i sama rozwiązałaś ten problem.
          Nie widzę lepszej opcji, kasa dobra wszędzie poza tym krajem.
        • leda16 Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 23.08.12, 22:03
          bocianiegniazdo12 napisała:

          > Tysiące razy rozmawiałam z mamą o tym żebyśmy wspólnie poszukały jakiegoś miesz
          > kania (może komunalnego) i zostawiły te problemy za sobą,


          To na nic. Dług idzie za człowiekiem do n-tego pokolenia. Takie jest niestety w Polsce prawo.



          > Chłopak najbardziej chciałby wyjechać ze mną za granicę i zarobić na mały domek
          > , po czym wziąć moją mamę do nas i w ten sposób rozwiązać problem. I taką opcję
          > muszę chyba rozważyć bo NIE WIDZĘ innego wyjścia:-( Chociaż to nie będzie wcal
          > e łatwe bo nie mamy za granicą żadnej rodziny ani znajomych.


          Nie boisz się zostawić mamę samą z długiem? No i powiedz wreszcie, bo wszystkich nas ciekawość zżera - na co wzięła te setki tysięcy kredytu?
          • bocianiegniazdo12 Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 24.08.12, 09:00
            Jadąc tam przesyłałabym mamie pieniądze, absolutnie nie zostawiłabym jej samej. Zaczęło się od małego kredytu a skończyło na czymś takim... mama nie kupowała nic cennego, został zrobiony dach, okna, remont domu-reszta rachunki, węgiel na zimę itp.
            • 1lapaz Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 24.08.12, 10:20
              > Zaczęło się od małego kredytu a skończyło na czymś takim... mama nie kupowała
              > nic cennego, został zrobiony dach, okna, remont domu-reszta rachunki, węgiel na
              > zimę itp.
              okna (liczac 20 sztuk po 1000) - 20 000
              dach - 30 000
              remont (lazienka-kuchnia-5xpokoje)-50000
              wegie ( 5000 x 5 lat) - 25 000
              wydatki (2000x12miesiecyx5lat)-125000
              =250 000 ???

              chyba ktos zyl ponad stan i teraz musi poniesc tego konsekwencje, a kto to tylko wy w rodzinie wiecie. Kartka papieru i zwykle wyliczenia daja proste rozwiazanie kto i dlaczego. Szkoda, ze banki nie zwalniaja ze splacania kredytow w chudych latach, powinny, skoro to bank winny.
              • leda16 Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 24.08.12, 16:13
                1lapaz napisała:
                > okna (liczac 20 sztuk po 1000) - 20 000

                Kupiłam 22 okna Oknoplastu za 16 tys. Dali duży rabat.



                > dach - 30 000


                15 tys. bez wymiany krokwi + 4000 tys. za ocieplenie poddasza z materiałem.


                > remont (lazienka-kuchnia-5xpokoje)-50000


                No, jeśli się płaci tyle, ile wykonawca krzyknie, to na remont można i milion przeputać. Ludzie zwykle kupują farby i sami machają pędzlem.



                > wegie ( 5000 x 5 lat) - 25 000


                Nie wiem ile kosztuje węgiel ale najdroższe, gazowe ogrzewanie 200 metrowego, dobrze ocieplonego domu to 3600 zł za 6 miesięcy. Nie wiem skąd bierzesz te astronomiczne kwoty.


                > wydatki (2000x12miesiecyx5lat)-125000


                Jedna osoba spokojnie wyżyje za 800 zł. miesięcznie
            • leda16 Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 24.08.12, 15:59
              bocianiegniazdo12 napisała:

              > Jadąc tam przesyłałabym mamie pieniądze, absolutnie nie zostawiłabym jej samej.
              > Zaczęło się od małego kredytu a skończyło na czymś takim... , został zrobiony dach, okna, remont domu-reszta rachunki, węgiel na
              > zimę itp.


              Tak myślałam -remont. Też remontuję rodową siedzibę i poszło tam już ze 100 tys.w ciągu 3 lat. Na szczęście z bieżących dochodów. Ale jeszcze z 50 trzeba włożyć. Co do chłopaka, to pomysł znakomity. Nawet na podcieraniu starym szwabom tyłków zarobicie za granicą więcej niż tu po studiach. W ten sposób obciążenie kredytowe ma szanse na szczęśliwy finisz.
    • tola_pola Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 24.08.12, 11:45
      Wydaje mi się, że się przede wszystkim trzeba zastanowić, dlaczego piszesz o tym na forum psychologia. Chodzi mi o to, że gdybyś potrzebowała porady prawnej lub finansowej, pewnie wybrałabyś inne forum. Myślę więc, że chodzi Ci o trudności natury psychologicznej - na przykład jakiś konflikt, który przeżywasz. Wyobrażam sobie, że na Twoim miejscu byłabym nieźle zła na matkę, że bez pytania wrobiła mnie w konieczność wybierania między utratą tego, co w sumie dla nas obu jest cenne (domu i całego sentymentu wokół tego) a swobodnym życiem i możnością zadbania o własną przyszłość.
      Mnie się wydaje ważne, że tu nie ma rozwiązania (poza wygraną w totka), które nie wiązałoby się z jakąś stratą. Co gorsza, to oczywiście tylko Ty sama będziesz ponosiła konsekwencje Twoich decyzji - łącznie z całym poczuciem winy, jeśli zdecydowałabyś się wbrew woli mamy dom sprzedać, a z drugiej z całą złością i rozgoryczeniem związanymi z pozostaniem w obecnej sytuacji.
      Powodzenia, cokolwiek postanowisz.
      Tola Pola

      Czytam o popkulturze i psychoterapii.
      • bocianiegniazdo12 Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 24.08.12, 12:01
        Obecnie jestem w fatalnym stanie psychicznym...czuję ciągłe napięcie, rozgoryczenie i smutek.
        Fakty przedstawiają się znacznie gorzej niż wyżej opisałam... rok temu musiałam przystąpić do kredytu bo bank szukał dodatkowego zabezpieczenia (chciał wypowiedzieć umowę) i to był jedyny warunek..
        W zasadzie jestem udupiona i mam wrażenie że znajduje się w labiryncie bez wyjścia.
        Jestem wściekła, boję się, ostatnio mam ciągłe poczucie zagrożenia, nie radzę sobie z rozdrażnieniem
        • leda16 Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 24.08.12, 16:32
          bocianiegniazdo12 napisała:

          > Obecnie jestem w fatalnym stanie psychicznym...czuję ciągłe napięcie, rozgorycz
          > enie i smutek.
          > Fakty przedstawiają się znacznie gorzej niż wyżej opisałam... rok temu musiałam
          > przystąpić do kredytu bo bank szukał dodatkowego zabezpieczenia (chciał wypowi
          > edzieć umowę) i to był jedyny warunek..


          Więc nie masz innego wyjścia niż spłacać dług, ale szkoda płakać nad rozlanym już mlekiem.


          > W zasadzie jestem udupiona i mam wrażenie że znajduje się w labiryncie bez wyjś
          > cia.


          Ale jeśli jakiś psycholog pomoże ci uwierzyć, że tak nie jest, poczujesz się o niebo lepiej. Widzisz, Twój chłopak w to wierzy. Uwierz i Ty.


          > Jestem wściekła, boję się, ostatnio mam ciągłe poczucie zagrożenia, nie radzę s
          > obie z rozdrażnieniem


          Zmień przekonania na bardziej optymistyczne, bo te które masz obecnie, szkodzą Ci najbardziej.
        • tola_pola Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 24.08.12, 17:58
          No tak... Nie wierzę w zapewnienia, że psycholog pomoże Ci zmienić nastawienie i przekonania. Gdyby tak było można, po prostu chodzilibyśmy w trudnych sytuacjach do psychologa i wychodzili od niego szczęśliwi. Ale myślę, że to, co psycholog może zrobić, to pomóc Ci zrozumieć wszystkie "za" i "przeciw" Twojego dylematu. Wtedy łatwiej podjąć decyzję - bo wyraźnie brak decyzji Cię wykańcza.
          Serdecznie pozdrawiam,
          T.
        • szaman.ka Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 26.08.12, 23:39
          W takim razie, nie bardzo masz inne wyjście niż spłacać ten cholerny kredyt.Szkoda,że nie zasięgnęłaś jakiejś porady przed przystapieniem do tej umowy.
          Nie bardzo widzę inne wyjście.
          Chyba żeby zwolnić się pracy,ogłosić bankructwo,wtedy zabraliby dom i wszystko,co macie,ale dług też by się anulował. Z tego ,co słyszałam, nasza ustawa o możliwości ogłoszenia bankructwa jest kompletnym gniotem i tylko jakiś promil osób nadmiernie zadłużonych mogło z tej opcji skorzystać.
      • leda16 Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 24.08.12, 16:27
        tola_pola napisała:

        > Wyobr
        > ażam sobie, że na Twoim miejscu byłabym nieźle zła na matkę, że bez pytania wro
        > biła mnie w konieczność wybierania między utratą tego, co w sumie dla nas obu j
        > est cenne (domu i całego sentymentu wokół tego) a swobodnym życiem i możnością
        > zadbania o własną przyszłość.


        Mama miała niewątpliwie jak najlepsze intencje, tylko problem ja przerósł. Przecież pieniądze włożyła w remont domu, który bez tego po prostu by się rozleciał. Włożyła je z myślą o przyszłości córki, bo jak by nie patrzyć, życie bez własnego dachu nad głową nie jest życiem swobodnym. I niby jak inaczej córka miałaby "zadbać o swoją przyszłość"? Wziąć inny kredyt?


        > Mnie się wydaje ważne, że tu nie ma rozwiązania (poza wygraną w totka), które n
        > ie wiązałoby się z jakąś stratą.


        Owszem, jest. Ten "chłopak" na którym powiesiłam parę piesków ma całkiem sensowny pomysł na wyższe niż w Polsce dochody. Oboje są młodzi, pełni zapału do pracy, poradzą sobie JEŚLI UWIERZĄ, że to dobre wyjście.

        Co gorsza, to oczywiście tylko Ty sama będzies
        > z ponosiła konsekwencje Twoich decyzji - łącznie z całym poczuciem winy, jeśli
        > zdecydowałabyś się wbrew woli mamy dom sprzedać,



        Od początku bębnię, że bank nie kupi swoich własnych długów i żaden człowiek cudzych, a ty dalej swoje! Z piaskownicy wyszłaś, nie rozumiesz, co to jest zastaw hipoteczny czy jak?!
    • energia30 Re: Mam spory problem- może ktoś mi coś doradzi? 25.08.12, 15:24
      Bez wątpienia sądzę, że potrzebujesz porady prawnej. W związku z faktem, iż jak rozumiem, nie chcesz ponosić wysokich kosztów związanych ze skorzystaniem z ofert kancelarii prawniczych może warto zastanowić się nad opcją jaką są darmowe porady prawne online. Obecnie w internecie istnieje bardzo dużo opcji związanych z bezpłatnymi poradami prawnymi. Warto to sprawdzić.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka