vin
29.06.04, 23:08
Jestesmy malzenstwem od 6 lat a ze soba jestesmy juz ponad 10 lat. Nie mamy
na razie dzieci. Jeszcze jakis czas temu wydawalo mi sie ze jestesmy
idealna para -dwiema polowkami ktorym udalo sie trafic na siebie. Problemy
zaczely sie pojawiac kiedy moj maz nagle zaczal bezustannie wspominac swoja
kolezanke. Ona to, ona tam to... Mozna z nia fajnie pozartowac. fajnie sie z
nia rozmawia ..Ona do wszystkiego podchodzi na luzie ... Z poczatku mi to
nie przeszkadzalo ale z czasem zaczelo mnie denerwowac ze slysze ciagle o
niej, ze on ciagle sprawdza czy nie dostal smsa-. Powiedzialam mu o tym i
zapytalam co mam myslec o tej znajomosci. Na co on sie rozesmial i
stwierdzil ze chyba nie jestem zazdrosna o to (jestes 100 razy lepsza od
kazdej innej -powiedzial) . To tylko dobra kolezanka, fajnie sie mu z nia
rozmawia ale to wszystko. Ja jestem dla niego wszystkim i to smieszne zebym
sie miala czegokolwiek obawiac jak stwierdzil bo sytuacja jest abslutnie
czysta obydwoje z ta kolezanka ustalili to na samym poczatku (poza tym ona
tez jest z kims zwiazana). Sytuacja powtorzyala sie kiedy przez przypadek
odkrylam ze on codziennie rozmawial z nia na gadu -gadu flirtujac przy tym
na calego. Jak to zobaczylam to myslalam ze umre z bolu. To niemozliwe zeby
on mogl mi to zrobic. Na moje pytanie co to ma znaczyc uslyszalam ze to byly
tylko takie glupie zarty. Ze robili to dla zabawy obydwoje doskonale wiedzac
ze to nie jest prawda. Choc bylo mi trudno uwierzylam mu ze to prawda (choc
do latwowiernych nie naleze). Jednak zadra i tak w sercu zostala ze moj maz
mogl robic cos takiego ( co z tego ze bylo to tylko w zartach). Myslam ze ta
znajomosc sie wkrotce skonczy.Kolezanka wyjechala za granice. Jakiez bylo
moje zdziwienie kiedy okazalo sie ze pomimo tego oni caly zvas utrzymywali ze
soba kontakt. Zrobilam rzecz straszna i nie wybaczalna (wiem o tym) :
sprawdzilam jego telefon kom. Z niego odkrylam ze oni caly czas utrzymywali
kontakt ze soba (on dzwonil do niej ona do niego). Maz pare wspomnial ze
dostal od niem maila. ale otych telefonach nie mialam pojecia. Poczulam sie
oszukana jak nikt na swiecie. Oczywiscie pozniej nastapily klotnie i
pretensje. On swierdzil ze nie mowil mi o tym celowo zeby mnie nie
denerwowac. jego zdaniem za kazdym razem kiedy wspominal mi niej dostawalam
szalu i zaczynalam sie czepiac. Wiec uznal ze dla swietego spokoju lepiej
bedzie mi nic nie mowic i nie narazac sie na moje bezustanne uwagi. Doszlo
do tego ze zalozyl sobie nawet skrytke pocztowa zeby ona mogla mu przeslac
list -0 do czego mi sie pozniej przyznal. |To prawda ze wina byla tez mojej
stronie za kazdym razem kiedy o niej wespominal zaczynalam sie czepiac. Ale
nigdy nie pomyslam ze on zacznie mnie w rezultacie oszukiwac ( a dokladnie
zatajac ze jakiekolwiek kontakty sa utrzymywane) i ze cos takiego jak
zaufanie moje do niego legnie calkowicie w gruzach.
Moze sie uznacie ze jestem naiwana ale ja mu wierze ze to tylko kolezanka (on
po prostu lubi sobie podzwonic po ludziach i pogadac a oni z kolei lubia
dzwonic do niego zeby sie mu wyzalic). Jednak po tym co mialo miejsce nie
potrafie zaakceptowac tej znajomosci -nie potrafie zniesc faktu ze on dla
utrzymania tej znajomosci(jak zadnej innej przedtem) wlozyl tyle wysilku
wlacznie z tym ze mnie zaczal oszukiwac.
Teraz my mieszkamy za granica kolezanka wrocila do kraju - kontakty jednak
sa nadal utrzymywane. Nie potrafie z tym zycn i jest to zrodlem naszych
obecnie barzdo powaznych problemow w malzenstwie. Nie wiem czy to przetrwamy.
On twierdzi ze chcialabym mu wybierac znajomych i zeby mi sie spowiadal ze
wszystkiego co robi a on tego nie zrobi bo to sie zle na dluzsza mete
skonczy. Ja sie z nim calkowicie w tym zgadzam i nigdy nie odwazylabym sie
nawet zaproponowac zeby skonczyl to znajomosc. Tylko co mam zrobic z tym ze
znajomosc z ta kolezanka zawazyla na moim zaufaniu do niego. ZAUWAZYLAM ze to
zaczelo rzutowac na nasze dalsze zycie. Stalam sie podejrzliwa i w kazdej
jego nowej znajomosci zaczynam sie doszukiwac jakiegos oszustwa. Ja stalam
sie po prostu paranoiczka. To jest straszne. Nie moge tego zniesc w sobie.
Probowalismy rozmawiac o tym ale rezultat tych rozmow jest taki ze nie
jestesmy wcale sobie blizsi. Jestesmy juz oboje umeczeni tymi rozmowami (cala
historia trawa juz ponad rok - z przerwami na calkiem sympatyczne momenty w
naszym malzenstwie)
On zaciekle broni swojego prawa do niezalezniosci i prywatnosci> podczas gdy
ja nie chce aby robil to kosztem oszukiwania mnie. Czy jest jakies wyjscie z
tej sytuacji. Bardzo kocham meza i on twierdzi ze kocha mnie. Ale ta sytuacja
i rozbieznosc zdan calkowicie nas wykancza. Nie moge odnalezc w sobie dawnej
radosci i poczucia bezpieczenstwa. Jak to odzyskac? Jaki znalezc kompromis?
Jak zaakceptowac kolezanke ktora stala sie ucielesnieniem mojego bolu i
bezsilnosci ? Jak mam to zrobic? Bede wdzieczna za Wasze opinie (moze
wynikajace z wlasnych doswiadczen) .Vin