Dodaj do ulubionych

Powielanie wzorcow rodzinnych

14.09.12, 11:12
Mowi sie, ze wzorce rodzinne- zle i dobre powtarzaja sie. Zarazem, logika ewolucji nakazuje, aby niedostosowani 'zgineli' czyli takiez wzorce rowniez. Ciekawe jak to jest w praktyce, pewnie pomiedzy.
Na przyklad mezczyzna, ktory w domu zostal nauczony, ze mezczyzna ma byc posluszny zonie i nie miec potrzeb- bedzie szukal takiej kobiety, silnej i dominujacej, z kolei kobieta z takiego domu bedzie szukala slabego faceta. Problem w tym, ze oboje sie zawioda. Wiekszosc kobiet woli mezczyzn silnych i niezaleznych, a wiekszosc mezczyzn z kolei boi sie bardzo silnych, dominujacych kobiet.
Mozliwe, ze takie 'mniejszosci' sie wyszukaja i przyciagna jak magnesy, ale z oczywistych wzgledow- rzadkosc, dostepnosc- jest to trudne i zapewne w wielu przypadkach konczy sie brakiem zwiazku. Zgodnie z ewolucja takie relacje powinny zaginac kiedys tam, ale jednak trwaja.

Obserwuj wątek
    • kropidlo5 Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 14.09.12, 11:14
      wlasciwie, to nie napisalemm o co mi chodzi z tym watkiem:) A moje pytanie to- jak trudno takie wzorce zmienic i jak czesto to sie dzieje.
      • kim-ja-jestem Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 14.09.12, 11:54
        To jak trudno jest zmienić te wzorce każdy powienien sam sobie na nie odpowiedzieć zwracając uwagę na to jak żyje, jakie błędy wciąż popełnia, jakie ograniczenia go więżą. Czy nie jest tak, że często mówimy sobie że więcej czegoś nie zrobimy a potem i tak to robimy, albo że obiecujemy sobie że np. zaczniemy ćwiczyć, nie będziemy gniewać się na kogoś, nie pozwolimy ponieść się emocjom, a w efekcie i tak to czynimy.
        Prawdziwe zrozumienie nie przychodzi jednak tylko przez intelektualne zrozumienie danej rzeczy lub przyczyny problemu. Dziecko nie będzie zrozumie w pełni że ogień jest gorący gdy o tym mu powiemy, ale gdy poczuje jego gorąc. Dorosły nie zrozumie w pełni, że alkohol czy papierosy niszczą ogranizm, dopółki nie zachoruje z powodu picia alkoholu lub palenia papierosów.
        Pytasz się kropidło5 jak trudno to zmienić. Spóbój polubić kogoś kogo nie cierpisz, nie znosisz, omijasz. Twój wzorzec to nielubić kogoś kto krytykuje Cię, nie lubi, obraża - a więc atakuje Twoje ego - Twój schemat myślowy. Gdy odpowiesz sobie na to pytanie, gdy rozwikłasz proble swojej osobowości, wówczas inne odpowiedzi będą nieważne, gdyż pojmiesz to całym sobą a nie tylko intelektualnie.
        Pozdrawiam z miłością
        • kropidlo5 Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 14.09.12, 12:13
          Tak, na pewno, zastanawia mnie na przyklad, na ile schematy z mojej wlasnej rodziny sa 'odziedziczone' a na ile sa nowym wytworem. Czy zwiazek, jaki stworzyli moi ojciec i matka, wzajemna relacja czy chemia rodziny, byly odtworzeniem po przodkach, a moze odwrotnoscia?



          kim-ja-jestem napisał:

          > Pytasz się kropidło5 jak trudno to zmienić. Spóbój polubić kogoś kogo nie cierp
          > isz, nie znosisz, omijasz. Twój wzorzec to nielubić kogoś kto krytykuje Cię, ni
          > e lubi, obraża - a więc atakuje Twoje ego - Twój schemat myślowy. Gdy odpowiesz
          > sobie na to pytanie, gdy rozwikłasz proble swojej osobowości, wówczas inne odp
          > owiedzi będą nieważne, gdyż pojmiesz to całym sobą a nie tylko intelektualnie.

          Celnie zdiagnozowales moj problem, ale ma on nieco inna nature- to nie tak, ze ja nie lubie tych ktorzy mnie krytykuja czy nie lubia- jest niejako odwrotnie- ja zbyt wielka uwage kieruje na takie osoby, nadaje ich slowom zbyt duze znaczenie i czesto jakby walcze o uzyskanie ich akceptacji albo 'przekonanie' do moich racji.

          Mysle, e to tez odtworzenie relacji z domu rodzinnego, gdzie musialem zdobywac akceptacje matki, ktora mnie nie kochala ani nawet nie lubila. Dla mnie ona byla centralna osoba w zyciu- jako dla dziecka czy w podstawowce- w sporym stopniu za jej wlasna sprawa, bo ciagle powtarzala, jak wazna jest matka, jak swieta, jak niezastapiona i ciagle zarzucala, ze niewystarczajaco ja kocham czy jestem 'zly' i musze starac sie bardziej, aby zasluzyc na jej akceptacje.
          Nie bylo mowy o milosci bezwarunkowej czy w ogole o milosci, matka z braku wzajemnosci w relacji uczynila sztandar wychowania. Ona ma podejscie nieco jak Leda czy Renka prezentuja tutaj czesto- ze szacunek i milosc miedzy rodzicami i dziecmi jest z natury rzeczy jednostronna kwestia i przynalezy rodzicom, ale nie przynalezy dzieciom.
          Rodzicowi nawet najgorszemu nalezy sie milosc i szacunek, natomiast dziecku, nawet najlepszemu, nie nalezy sie nic- tylko ma 'zasluzyc'.

          Taka ciagla walka o uznanie, akceptacje, i ciagle nowe znaki, ze nie wystarczy, ze za malo, pretensje i krytyka- utrwalily w mojej glowie schemat w relacjach z ludzmi. Nie wszystkimi- bo z wiekszoscia tak nie postepuje- ale dotyczy to relacji z osobami nazwijmy to 'waznymi', nawet waznymi tylko z wlasnego nadania (jak ex-kolega, toksyczny, o ktorym pisalem- wyczul idealnie moj slaby punkt i na nim gral).



          • lifeisaparadox Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 14.09.12, 13:51
            Takie rzeczy porusza się na terapii a nie wśród ludzi którzy powielają toksyczne rozumowanie które będzie ci tak bardzo pasowało bo jest 10 centymetrów od możliwości własnej dedukcji, a te prawdziwie rozwinięte wnioski będą obce i niemożliwe do przyjęcia z powodu szeregu etapów które blokują i prowadzą do wyparcia gdyż kryją się za ich rozumieniem problemy takie jak obwinianie się, destrukcja i pewnie cała masa innych spraw.
            Nie oszukujmy się, takimi rzeczami zajmują się specjaliści, chyba że chcesz forumowiczowi zaufać żeby kupił na allegro skalpel i przeprowadzał na Tobie operację z podręcznikiem do chirurgii w ręku. Chyba ciężko na coś takiego przystać, a niestety dzielenie się "prostowaniem w duchu psychologii" na tym forum nie jest od tego różne.

            Ja bym takie pytania skierował do osoby uważanej za autorytet psychologiczny i opublikował odpowiedzi w jakimś czasopiśmie. Bo pytania są naprawdę dobre, jeśli by je nieco przeredagować, bardzo każdego interesowały by takie odpowiedzi.
            • kropidlo5 Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 14.09.12, 14:58
              Jak pisalem, mam w domu chyba ze 14 ksiazek z dziedzin typu psychologia i pokrewne, takze ja ze tak powiem weryfikuje rozne kwestie na rozne sposoby. Tutaj interesuja nas glownie jakies tam rozne punkty widzenia, tak mi sie wydaje, a nie terapia. Po pwenym czasie jak sie pozna uczestnikow to jest to troche tak jak gadanie z kumplami przy piwie- kazdy a jakas opinie i zadna nie jest 'wazniejsza'.

              Co do wypierania, to nie wiem za bardzo ktore wnioski ja czy tez inni wypieraja i jak mozna zakwalifikowac, co jest wnioskiem prawdziwym a co nie. Zapewne z natury czlowiek latwiej slyszy rzeczy, ktore jakos tam mu pasuja czy zna, ale papier wszystko zniesie i mozna przeczytac takze zupelnie odmienne, a potem to juz kwestia wyboru, na co zwracac uwage. Mozliwosci obiektywnej weryfikcaji niestety nie ma, i to mysle nie tylko on-line, ale i w zyciu, bo jak mowilem, mialem rozne doswiadczenia s psychologami, i niektore byly zle z powodu niezrozumienia istoty problemu przez psychologa albo wpierania rzeczy, ktore nie istnieja.

              Coz, zadaniem psychologa jest nie tylko powiedziec 'prawde', ale zrobic to w sposob przystepny- to jest sztuka, bo powiedziec tylko i obwinic pacjenta ze 'nie rozumie' to moznaby hydraulika albo spawacza zawolac i tez to zrobi, psycholog to cos wiecej (taki z powolania).

            • kim-ja-jestem Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 14.09.12, 15:01
              lifeisaparadox - każdy tzw. autorytet, o którym piszesz wciąż pozostaje człowiekiem uwikłanym we wsłasne ograniczenia. Nie ma też znaczenia jak wielki jest to autorytet, bo tylko chcemy by nasze ego było uznane za najważniesze, za cenne i tylko osoby uzane społecznie mogą zajmować się takimi rzeczami (a do tego jeszcze czasopismo, to dopiero czulibyśmy się ważni) - to też jest ograniczony- schematyczny sposób myślenia. Ale zwórć uwagę że każdy z nas albo przyjmnie albo nie ich sposób myślenia, a to wciąż będzie powtarzanie za innymi jakiegoś wzorca. Czym on różni się od wzorców zaciągniętych od rodziców? Wzorzec to wzorzec i nie może mieć zastosowania do życia które jest płynne, zmienne, ulotne. Zastosowanie jednego wzorca do pozbycia się innego jest tylko zamianą, choć społecznie przyjmowaną, ale nie rodzi się z tego świadomość siebie samego. To każdy sam musi zrozumieć w swojej głębi, a nie uczyć się schematu na opanowanie jakiegoś zgadnienia. Szkoda, że mało kto zauważa, że traktując innych jako autorytet, pozbawiamy siebie wiary we własne siły. To właśnie w chwilach kryzysu rozbudzamy się i szukamy rozwiązań, to w tych chwilach nasze chore wierzenia legają w gruzach i zaczynamy otwierać nasz umysł.

              kropidło5 - spójrz jeszcze raz na swoją odpowiedź, zauważ w niej swoje emocje, swoje wyrzuty do matki, do rodziców - minęło tyle lat a Ty wciąż tym żyjesz, bo gdy przywracasz w myślach te emocje one wydają się być wciąż żywe, altualne, a przecież to przeszłość której nie ma. Obserwój swój umysł, zauważ schematy swojego umysłu (komputera). Umysł jest jak komputer - wciskasz przycisz (zagadnienie, widok, uczucie, myśl) i program się otwiera (zaczynasz przeżywać coś na nowo) wg ustalonego oprogramowania (schematu). Gdy pojmiesz działanie swojego umysłu, to wówczas to Ty będziesz go używać a nie on Ciebie. I w tym leży cały problem psychiatrii i psychologii - chcą zastosować schemat do różnego rodzaju umysłu, a każdy umysł działa inaczej, dlatego nikt nie może nikomu ostatecznie pomóc tylko każdy sam sobie. Ja nie uczę Ciebie jak i co masz zrobić, tylko otwarcia umysłu, bycia czujnym w każdym momencie i zauważenia wszelkich swoich uwarunkowań, schematów, lęków. To nasze proste codzienne życie daje nam właśnie sposobność do ich zauważenia i rozpracowania.

              Wiem, że praktycznie każdy zdolny jest do wielkich osiągnięć. Jedyne co trzeba zrobić to porzucić własne ograniczenia, gdyż wówczas otwiera się nasza świadomość na to że posiadamy wielkie zasoby energii do wykorzystania. Gdybym sam tego nie doświadczał, gdyby nie byłoby to prawdą nie pisałbym o tym. Czyż nie jest tak, że jak nauczysz się pływać to mówisz innym że jest to możliwe, że wystarczy się nie bać wody i ruszczać nogami i rękami? I ja to mówię, pływanie jest możliwe, ale to Ty musisz się nauczyć pływać. Nic Tobie nie da że ktoś (czytaj psycholog, psychiatra, ksiądz itd.) będzie Cię trzymał w wodzie - to nie jest prawdziwe pływanie, bo bez nich utoniesz. A jak świadomie zaczniesz uczyć się pływać sam z siebie, pokonując swoje własne ograniczenia, wówczas nie utoniesz i nikt Ci do tego potrzebny nie będzie.

              Mam nadzieję, że to co napisałem jest wystarczająco jasne. Można o tym pisać na różne sposoby, a i tak nie odda się prawdziwego sensu. Inni być może lepiej są w stanie to przekazać, poszukaj. Strzeż się jednak tych, którzy mówią że potrzebujesz ich pomocy, że oni znają sposób niezawodny.

              Pozdrawiam z miłością
              • szaman.ka Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 15.09.12, 00:36
                [i]kropidło5 - spójrz jeszcze raz na swoją odpowiedź, zauważ w niej swoje emocje, swoje wyrzuty do matki, do rodziców - minęło tyle lat a Ty wciąż tym żyjesz, bo gdy przywracasz w myślach te emocje one wydają się być wciąż żywe, altualne, a przecież to przeszłość której nie ma.
                Obserwój swój umysł, zauważ schematy swojego umysłu (komputera). Umysł jest jak komputer - wciskasz przycisz (zagadnienie, widok, uczucie, myśl) i program się otwiera (zaczynasz przeżywać coś na nowo) wg ustalonego oprogramowania (schematu). Gdy pojmiesz działanie swojego umysłu, to wówczas to Ty będziesz go używać a nie on Ciebie. I w tym leży cały problem psychiatrii i psychologii - chcą zastosować schemat do różnego rodzaju umysłu, a każdy umysł działa inaczej, dlatego nikt nie może nikomu ostatecznie pomóc tylko każdy sam sobie. Ja nie uczę Ciebie jak i co masz zrobić, tylko otwarcia umysłu, bycia czujnym w każdym momencie i zauważenia wszelkich swoich uwarunkowań, schematów, lęków. To nasze proste codzienne życie daje nam właśnie sposobność do ich zauważenia i rozpracowania.



                To prawda,że Kropidło nadal żyje przeszłością. Nie mogę się zgodzić z tym,że robi tak dlatego,że ma taki schemat w umyśle. (Różnie rozumiemy jak widać pojęcie schematu.Dla mnie schematem myślowym jest np.negatywne nastawienie do siebie czy np. podejrzliwy stosunek do innych.)
                Kropidło robi tak dlatego,że nie uporał się emocjonalnie z traumą tamtych wydarzeń.
                Dlaczego jest mu tak trudno się uporać z tym ? Czy dlatego,że ma taki schemat w umyśle i ciągle o tym myśli ,a inni mają inne schematy i przechodzą nad złymi wydarzeniami do porządku ? Myślę,że nie.
                Czasami dzieci dotykają bardzo trudne doświadczenia,a mimo tego wyrastają na normalnych ludzi,bez większych problemów psychicznych.
                U innych natomiast powstają ogromne szkody psychiczne.
                Dlaczego tak się dzieje ? Można to wytłumaczyć różnicą miedzy urazem psychicznym,a traumą psychiczną.
                Uraz psychiczny powstaje gdy ktoś zrani nasze uczucia.
                Każdy z nas przeżył takie chwile,że np. rodzice nie uwzględniali naszych potrzeb,zostaliśmy niesprawiedliwie ukarani,posądzeni,ktoś nas brutalnie zaatakował,zgwałcił, obraził, itd.
                Z psychiczną traumą mamy natomiast do czynienia wtedy,kiedy nie ma przy nas nikogo,kto okazałby nam swoje wsparcie i pomógł zrozumieć to co się stało.
                Słowem,kogoś kto współczułby wraz z nami.
                Takie bolesne wydarzenie przekształca się w traumę kiedy powoduje negatywny obraz nas samych.Ta trauma może oddziaływać na całe nasze życie. Dlatego, potrzebna nam jest wtedy terapia,by ktoś potrafił zrozumieć nasz ból.
                Każdy,kto został tak mocno zraniony, potrzebuje pomocy innych,by uporać się i oddalić od siebie dręczące go demony.


                Z tego, co opisywał Kropidło o swoim dzieciństwie ,dość jasno wynika,że takiej osoby przy nim nie było i dlatego tak silnie ta przeszłość na niego oddziaływuje.Może się od tego uwolnić podczas terapii.


                • kropidlo5 Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 15.09.12, 11:11
                  szaman.ka napisała:

                  > Z tego, co opisywał Kropidło o swoim dzieciństwie ,dość jasno wynika,że takiej
                  > osoby przy nim nie było i dlatego tak silnie ta przeszłość na niego oddziaływuj
                  > e.Może się od tego uwolnić podczas terapii.
                  >


                  Tak, to co dizalo sie miedzy mna a matka bylo sekretem, nawet ojcem niewiele wiedzial, choc moze tez i wiele nie chcial wiedziec. Ogolnie klimat w rodzinie byl taki, ze 'pada granat ratuj sie kto moze'. To interesujacy trop, nie myslalem o tym wczesniej w ten sposob.
                  to tez wyjasnia, skad sie bierze moja tendencja do ignorowania pozytywnych sygnalow i wsparcia. Dostaje od ludzi o wiele wiecej wyrazow wsparcia i pozytywnego sprzezenia zwrotnego, ale caly zice uwazalem, ze to cos albo sztucznego, albo 'nic takiego'. Nie bede sie rozpisywal, bo juz o tym psialem. Szczegolnie widze to teraz, po pworocie do rodzinnego miasta. Spotykam wielu ludzi i ani jeden przypadek poki co nie zdarzyl sie aby ktos wyrazil jakiekolwiek negatywne odczucia, w wiekszosci przyjazne a czesto entuzjasyczne. Ale jak mowie, ja traktuje to jak cos 'nieoczywistego' bo wychopwanie i przez to, ze tenm toksyczny zakompleksiony chwast ex niby pryjaciel karmil mnie latami przy kazdej okazji swymi teoriami ze niby taki jestem nieszanowany i tak dalej. A mi to sie wbilo w glowe. Wplyw ujemny tego chwasta na mnie oceniam na wiekszy niz matki, tak swoja droga.To brzmi smiesznie, jak jakies gay love story, ale po prostu koles idealnie wyczul moje slabe pukkty i to, ze bylem przez lata zupelnie nieswiadom tych punktow, i ujezdzal mnie emocjonalnie do niemal emocjonalnej smierci, az cos peklo.
              • kropidlo5 Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 15.09.12, 10:58
                Zgadzam sie, ze potrzeba 'autorytetow' wskazuje na wlasne braki (i zauwaz, jest to zjawisko dosc powszechne w spoleczenstwie). W ekstremalnych sytuacjach czlowiek z taka poptrzeba trafia do sekt albo staje sie ofiara naciagaczy- bo oni idealnie wylapuja takich zagubionych ludzi.
                Co do mnie, to ja w takiej sytuacj raczej nie jestem, bo rozumiem irracjonalnosc swoich wlasnych pewnych zachowan i wyborow. To jest raczej bezwlad mojego dzialania w pewnych sytuacjach albo raczej kierowanie sie prymitywnym strachem, niz jakis 'jedyny' wybor.

                Tak jak mowisz, kazdy musi narodzic sie jako odrebny byt, niezalezny od nikogo (poza ograniczeniami norm spolecznych czy prawa). W moim przypadku jestem jedna noga tu druga tam, bo jest we mnie ten zasiany wstyd i poczucie gorszosci, ktorego irracjonalnosc wszelako dostrzegam. CZasem robie pewne rzeczy z automatu albo pozwalam sobie na nie.

                Co do emocji dotyczacych rodzicow czy rodziny, nie do konca jest tak, ze to przeszlosc- bo to jest tez terazniejszosc, moi rodzice nie zmienili sie i chemia mojej rodzina, mimo moich wielu interwencji, jest nadal chora- tylko dzieki tym interwencjom mniej intensywna i bardziej zawoalowana. W ostatnich tygodniach mialem dosc czesty kontakt z rodzicami i to byl blad, bo odzyly pewne schematy i zle nawyki. Dalem sie sam sobie wpedzic w takie poczucie falszywego wyboru- 'skoro mieszkam blisko rodzicow, niegodziwe byloby miec z nimi rzadki kontakt', ale czesty kontakt z kolei to dla mnie za kazdym razem jakis emocjonalny cios. Stracilem czujnosc nieco i teraz ja odzyskalem.
                • clarissa3 Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 15.09.12, 11:50
                  wtrace sie - kropidlo, czy ty masz rodzenstwo? .. przepuscilam to info.

                  Podobnie mialam z matka wiec tez drazylam jak to jest - kiedys doczytalam taki opis, ze w tym okresie kiedy dopiero co przychodzimy a swiat, matka nas ze tak powiem rozgryza, i uczy sie nas - no wiesz, jak wezmiesz kota to tez zie z nim zapoznajesz i to podobnie - i to od niej sie otoczenie o nas uczy a ona jest ta nicia ze swiatem i oslania nas i dba bysmy sie zdrowo chowali bez uszczerbkow. Przez nia sie porozumiewamy, itp. Wiesz, tu jakiejs inteligencji trzeba i skupienia na temacie zeby takiego dobrze odczytac - ja pamietam jak to mojej matce jej kuzynki tlumaczyly jaka to ja jestem - kazda miala corke, kazda swoja szpanowala wiec najlepszego obrazu nie stworzyly i nie bede wchodzic jak mocno sie mylily - a moja matka miala uszkodzenia z czasu wojny i byla w nienajlepszym stanie, zajeta sowimi demonami sama tego nie zrobila. Powstaly jakies prawdy na moj temat w ktore ja nawet sporo lat wierzylam. Ona nigdy ze mna porozumienia nie nawiazalam i byla nielojalna. Wszystko bylo oskarzeniem, wiec i wieczna wojna. Ale mialam tez rodzenstwo - ... i jeszcze chlone po tym jak sobie uswiadomilam jak oni to wykorzystywalii. Dlatego pytam. Czy jest tam u ciebie ktos jeszcze kto byc moze mieszal?
                  • clarissa3 Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 15.09.12, 12:18
                    not tak, juz doczytalam, sorry!

                    Daje swoj przyklad bo mi tak latwiej tlumaczyc - swoje rozumowanie w tej sprawie... wzorow powtarzania;)

                    W rodzinie to jak male spoleczenstwo - rozmiarem sie rozni ale wszelkie problemy, uklady, itp. sa ja w duzym, bo ... to ludzie, nasyceni tym w czym zyja - naukami otoczenia.. Taka siostra ma maly interes w tym zeby swa wyzsza pozycje tobie oddawac wiec nie licz ze odda. Mozesz jedynie z nia ponegocjowac rozne elementy, a fakt ze sie urodzila pierwza jest trudny do przeskoczenia - gdyby sie jej cos stalo, np, to moze wtedy zajmiesz jej miejsce przejmujac ster ale teraz ona tam siedzi i juz. Z czasem tez mozesz okazac sie w czyms duzo lepszy wiec to do ciebie beda sie zwracac - bo ludzie, jak ludzie, na korzysci patrza. Tylko nie wejdz na droge skupienia sie w 100% na akrobacjach w celu zadowolenia rodzicow bo szkoda czasu. Rob swoje, pokaz kim rzeczywiscie jestes, a bedzie ok!
                    • hatroha Nic nie tłumacz! 15.09.12, 12:23
                      Z kim przestajesz, takim się stajesz i ch...- co tu tłumaczyć?
                  • kropidlo5 Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 15.09.12, 12:47
                    Nie kojarze by ktos 'mieszal'. Jak bylismy dziecmi a szczegolnie nastolatkami to bylo w moim domu 'naturalne' ze ja jestem ten zly, niegrzeczny, len, chuligan, nie godzien zaufania, a siostra dobra, pracowita, odpowiedzialna. Oczywiscie nie musze mowic, ze podstawy takich kwalifikacji byly zadne- chuliganem bylem bo rzucilem sniezka sasiadce w okno, leniem bylem w w wieku 17 lat nie pracowalem jeszcze zawodowo, nie godzien zaufania bo zekomo wszystko psulem, niszczylem, specjalnei jak sie kapalem to wylewalem za duzo wody i na zlosc matce jadlem wiecej niz potrzebuje, itp

                    Siostra sie po prostu 'ustawila' w tej roli, tak naprawde nasze relacje byly fatalne, ona donosila matce o moich najmniejszych 'wyskokach' choc to byly rzeczy niewinne jak na nastolatka, a sama na zapleczu miala duzo wieksza swobode. Relacje poprawily sie w okresie gdy juz oboje pracowalismy, ale zawsze podskornie bylo te 'porownanie' matki aktywne. A ojciec po prostu to przyjal.

                    Podam przyklad- ieszkalem za granica, odwiedzala mnie siostra. Zadzwonili do mnie ojciec z matka i zaczeli mi truc, ze mam 'sie dobrze zachowac', mam przyjac siostre jak najlepiej bo mi sprawia zaszczyt bo taki kawal drogi jedzie by mnie odzwiedzic.
                    Rok pozniej ja jechalem do Polski do siostry i co
                    • clarissa3 Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 15.09.12, 13:21
                      widze niesamowite podobienstwo - ...

                      Wiesz, oni sie po prostu ciebie boja - stereotypowi czytaja (chlopcy chuligani, dziwczynki milusinskie) - i to to o czym nie dopisalam wyzej, ze jak nie rozszyfruja malego przybysza to tak wlasnie jest: wieczny strach co taki zrobi.

                      'Mieszala' bo nie wrocila i nie powiedziala jaki to dobry dla niej byles i nie wziela cie w obrone gdy miales przyjechac - swoje na tym ugrywa. I pewnie dalej 'donosi'. Pogadaj moze z nia i jej sie zapytaj czy jest pewna ze cie dobrze zna i po co te bzdury utrzymuje?
                      • clarissa3 Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 15.09.12, 13:40
                        i dodam - nie wiem ile masz lat i ile tam po rodzicach ewentualnie zostanie ale zmierza to w kierunku tego ze siostra to przejmie bo.. ty taki niedobry i zagranica, uwazaj!

                        (Mnie sie juz nic nie nalezalo jak mialam 16 lat - bo oni mieli dzieci a ja nie! Taki byl wszystkich argument.)

                        Bo jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniadze!
                        • clarissa3 Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 15.09.12, 14:02
                          ... bo moze warto sie wspolnie zaczac zastanawiac jak to bedzie z opieka nad rodzicami...?
                          • kropidlo5 Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 15.09.12, 14:19
                            clarissa3 napisała:

                            > ... bo moze warto sie wspolnie zaczac zastanawiac jak to bedzie z opieka nad ro
                            > dzicami...?

                            COz, ja czesto slyszalem od matki, ze ona nic ode mnie nie chce. Poza tym czesto jak pamietam powtarzala, ze ja jej na pewno nie pomoge na starosc i kiedys tam byla kwestia przepisania mieszkania na mnie (co ojciec chyba zaproponowal) i potem bylo powtarzane ze 'nigdy w zyciu, jakby na niego (tzn. na mnie-przyp K) przepisal mieszkanie to by czlowiek zaraz wyladowal na smietniku' . Innymi slowy, nie majac ku temu zadnych powodow ani dowodow zostalem juz sklasyfikowany jako ten, ktory gdyby dostral mieszkanie rodzicow na swoje nazwisko natychmiast by ich wywalil na ulice i sam sie rozgoscil. Swietne maja do mnie zaufanie co?
                            A ostatnio, gdy kiolejny raz uslyszalem, ze 'siostry powinny dostawac od rodzicow wiecej niz bracia bo chlopak sam sobie musi radzic' to juz zmeczony tym ciaglym negowaniem tego zmienilem front i powiedzialem, ze tak wlasciwie to jestem zadowolony, ze faworyzuja siostre, bo dzieki temu na starosc ja bede mial mniej zobowiazan wobec nich niz siostra. Nie powiedzialem, ze nie bede mial zadnych- tylko ze mniej. I od razu afera, ze ja niby powiedzialem, ze na starosc ich zostawie na pastwe losu na smietniku. A ja tylko powiedzialem, ze skoro siostrze wiecej sie 'nalezy' od nich to chyba naturalne, ze im sie wiecej 'nalzy' od siostry, ale nie, tutaj juz zasada nie dziala.
                            • clarissa3 Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 15.09.12, 14:43
                              sam widzisz - ze tu moze jest pies pogrzebany.

                              Zastanow sie dobrze, przemysl, ocen swoje mozliwosci i nie biorac pod uwage tej calej paplaniny ktora jest jedynie ich strachem ale uwzgledniajac lokalizacje, kryzys swiatowy, trendy polityczne (nie zartuje - bedzie zle!), mozliwosc sprowadzenia ich do siebie gdyby co - bo oni musieli juz myslec o starosci i rozmawiac sobie o tym, i boja sie - i wyjdz z jakas propozycja! Tu masz szanse zadzialac, trzezwo, i sporo odwrocic! Powodzenia!
                        • ale-cialo Rodzeństwo - do Clarissy 16.09.12, 13:08
                          Wydaje mi się Clarisso, że niechcący zarażasz swoją goryczą. Rodzice Kropa mieszają bo chcą czuć się ważni - mówią synowi jak ma żyć i szlachetni - bo nie w swojej sprawie, a o córkę im chodzi, ale to nie znaczy od razu, że siostra popiera ich zachowanie - może po prostu zdaje sobie sprawę z realnych możliwosci naprawy rodziców i nie angażuje się w ich grę co też i Kropowi usilnie radzę:)
                          Moja matka też mocno acz subtelnie miesza, mimo to kontakty z rodzeństwem mam dobre.
                          Znam przypadki niewidzących się rodzeństw i niesprawiedlliwych podziałów spadku, niesnasek rodzinnych przy równym podziale i sytuacje gdzie rodzeństwo zmieniło równy ustawowy podział na "niesprawiedliwy" w imię innych wartości. Takie gadanie o przepisaniu mieszkania z dziećmi to często dziel i rządź czyli rodzicom chodzi o to żeby dzieci ich na wyscigi obskakiwały.

                          • clarissa3 Re: Rodzeństwo - do Clarissy 16.09.12, 13:36
                            Wydaje mi się Clarisso, że niechcący zarażasz swoją goryczą.

                            Tak, wydaje ci sie.

                            Starosc, bezradnosc, niedoleznosc, zaleznosc to tematy ktore teraz tak bardzo sie omija lub reaguje z obrzydzeniem - jakby nie istnialy. A uzyj moze swojej empatii i postaw sie w butach rodzicow ktorzy zdaja sobie dobrze sprawe z przemijania zycia, czuja swe starzejace sie ciala i ogarnieci sa lekiem i obawa o to kto o nich, i ich sprawy, zadba gdy straca panowanie nad swym cialem i umyslem, bo i tak moze byc i to zupelnie niedlugo. I nie potraktuje jak smieci. Jakie oni mysli moga miec gdy patrza na swa latorosl ktora 24/dobe roztrzasa kto komu co powiedzial 5, 10 czy 20 lat wstecz, i komu sie wicej bedzie nalezalo gdy oni umra? Nikt przeciez nie wspomina ani jednym slowem, ani nie daje zadnych gwarancji, nie ustala planu, ze w ogole sie pokaze gdy nadejdzie zly czas niedoleznosci i byc moze biedy. Oni nie widza na kim beda mogli polegac! Probuja to ustalic i sonduja, niezdarnie, szukajac zaprzeczenia swoich najgorszych mysli ('ty mnie na ulice wystawisz'!) ale trafiaja na mur emocji egoizmu, obrazania sie, braku rozumienia tematu ... Pomysl!
                            • ale-cialo Re: Rodzeństwo - do Clarissy 16.09.12, 13:49
                              Starzy boją się bardzo, ale na ogół nie idą w rzetelne ustalenia kto co zrobi i ile za to dostanie, lecz próbują sobie wymanipulować całkowitą dyspozycyjność dzieci bez względu na ich inne zobowiązania.
                              Poza tym chodziło mi o to, że nie zawsze złe stosunki z rodzicami muszą skutkować niezgodą między rodzeństwem. Siostra Kropa nie odpowiada za zachowanie swoich rodziców i nie ma obowiązku ich naprawiać.
                              • clarissa3 Re: Rodzeństwo - do Clarissy 16.09.12, 13:58
                                Siostry Kropa nie znam, ale rozumiem tu ze masz podobnie?

                                > Starzy boją się bardzo, ale na ogół nie idą w rzetelne ustalenia kto co zrobi i
                                > ile za to dostanie, lecz próbują sobie wymanipulować całkowitą dyspozycyjność
                                > dzieci bez względu na ich inne zobowiązania.

                                az mi sie noz w kieszeni otwiera....;(
                      • kropidlo5 Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 15.09.12, 14:25
                        clarissa3 napisała:

                        > widze niesamowite podobienstwo - ...
                        >
                        > Wiesz, oni sie po prostu ciebie boja - stereotypowi czytaja (chlopcy chuligani,
                        > dziwczynki milusinskie) - i to to o czym nie dopisalam wyzej, ze jak nie rozsz
                        > yfruja malego przybysza to tak wlasnie jest: wieczny strach co taki zrobi.
                        >
                        > 'Mieszala' bo nie wrocila i nie powiedziala jaki to dobry dla niej byles i nie
                        > wziela cie w obrone gdy miales przyjechac - swoje na tym ugrywa. I pewnie dalej
                        > 'donosi'. Pogadaj moze z nia i jej sie zapytaj czy jest pewna ze cie dobrze zn
                        > a i po co te bzdury utrzymuje?

                        Tak, przez dlugi czas umywala rece, twierdzac, ze to faworyzowanie jej i ponizanie mnie to jest sprawa miedzy mna a matka i ona do tego nic nie ma i zebym jej w to nie wciagal. Z poczatku kupilem to, ale potem zauwazylem, ze w trakcie rozmowy wspolnej to sie dzieje i ona slowa nie pisnie, a jeszcze mnie atakuje, i od tej chwili uznalem, ze juz nie kupuje tezy typu 'to nie moj interes'. JEsli ona chce odnosci korzysci z takeigo stanu rzeczy- to ma do tego prawo, ale wtedy oddali sie ode mnie, jej wybor. Milczenie gdy dzieje sie zlo oznacza przyzwolenie, tak uwazam, szczegolnie, ze gdy ona jest takim pupilkiem matki to 3 zdania z jej strony by zdzialaly wiecej niz 3 lata pierdzielenia przeze mnie, bo ja nie mam autorytetu- wiec ona ma ogromna moc pomoc mi niewielkim kosztem, ale umywa rece. Wyjasnilem jej, ze nie ma nic do stracenia przez to, ze ja 'awansuje' w rodzinnej hierarchii do jej poziomu, chyba zaczyna to rozumiec, bo chyba wczesniej myslala, ze to jest jej niezbedne do zycia- ten moj gorszy status. Tak czy owak postawilem sprawe na ostyrzu noza, bo powiedzialem, ze ma wybor- albo umywa rece i ok, jej wola, ale traci kontakt ze mna, albo tez nie probuje podtrzymywac patologii i rezygnuje z tego statusu swietej.

          • szaman.ka Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 15.09.12, 01:04
            Tak, na pewno, zastanawia mnie na przyklad, na ile schematy z mojej wlasnej rodziny sa 'odziedziczone' a na ile sa nowym wytworem. Czy zwiazek, jaki stworzyli moi ojciec i matka, wzajemna relacja czy chemia rodziny, byly odtworzeniem po przodkach, a moze odwrotnoscia?
            Myślę,że raczej to pierwsze.Te schematy są przekazywane z pokolenia na pokolenie jak grzech pierworodny.
            Zauważ,że jak pisałeś, głównym Twoim problemem jest poczucie wstydu. Z tego, co opisywałeś,to Twoja matka nieraz zachowywała się bezwstydnie.
            W takiej sytuacji ,gdy dziecko jest poniżane przez opiekuna,to przejmuje od niego uczucie wstydu,którego nie czuje jego opiekun.
            Byłaby inna sytuacja gdyby Twoja matka np.zwymyślała Cię za coś,później ochłonęła i Cię przeprosiła ,przyznając się w ten sposób,że zachowała się niewłaściwie.
            Niestety to nigdy nie nastąpiło. Takie dziecko oprócz własnego uczucia wstydu wynikającego z własnej omylności przejmuje wstyd od nadużywającego opiekuna i zostaje przytłoczone nim tak,że czuje się całkowicie bezwartościowe, złe,niegodziwe itd.
            Prawdopodobnie, podobnie jak Twoja matka wobec Ciebie, zachowywali się wobec niej jej rodzice czy opiekunowie.
            Myślę,że tak uporczywie dążysz do przekonania swoich krytyków i niechętnych Ci osób do siebie dlatego,że w ten sposób rozpaczliwie walczysz sam ze sobą o odzyskanie poczucia własnej wartości,którego Cię w dzieciństwie pozbawiono.
            • kropidlo5 Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 15.09.12, 11:18
              Tak, to bylo bezwstydne dzialanie i ja bylem za to obwiniany, ale to tez calosciowy stosunek mojej rodziny do mnie- ktory dzis rozumiem i ktory ostatnio bezwzglednie obnazylem im prosto w oczy, na podstawie kilku wydarzen, i to fakt przez fakt, nie mieli kontrargumentow, zero. Pewne rzeczy sa truidne do strawienia dla ludzi. Np moja siostra, z ktora ogolnie zyje ok, i ktora tez wobec mnie jest ok, ale kurczowo sie trzyma (pewnie chroniac wlasne poczucie wartosci, ktore u niej tez mocno szwankuje, tylko na innej zasadzie)- tyrzyma sie rodzinnej 'hierarchii' w ramach ktorej ona jest wyzej niz ja. Matka, siostra, ojciec, kropidlo- taka to hierarchia. A wlasciwie matka-babcia-siostra--rodzenstwo matki- ojciec-ja- rodzina ojca.
              Takze ojciec, choc sam zdaptany i kwiczacy, probuje podswiadomie trzymac mnie 'w szachu' choc akurat on zauwazam ostatnio chyba cos zauwazyl i probuje reformowac, nie wiem na ile matka zauwazyla, bo ona niby rozumie i sie zmienia - ale na moment, potem jest to samo- wiec wydaje sie, ze chodzi o jej calosciowy stosunek.
              Tu tkwi problem- te rozne zalozenia i nieprawidlowosci to sa rzerczy na poziomie podswiadomosci i automatu. Wyjasnianie tego to jak uczenie chinskiego. DLa nich pewne rzeczy sa tak 'naturalne' ze wyjasnienie tego, ze to wcale nie jest naturalne to po proistu niemozliwosc. I ja tak naprawde niby troche chce ale tak naprawde to nie musze ich tego uczyc, ale po prostu nie chce tego widziec. Niech sobie mysla co chca, ale niech ja tego nie widze.


          • ale-cialo Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 15.09.12, 11:36
            kropidlo5 napisał:

            > Tak, na pewno, zastanawia mnie na przyklad, na ile schematy z mojej wlasnej ro
            > dziny sa 'odziedziczone' a na ile sa nowym wytworem. Czy zwiazek, jaki stworzyl
            > i moi ojciec i matka, wzajemna relacja czy chemia rodziny, byly odtworzeniem po
            > przodkach, a moze odwrotnoscia?
            >

            Porównaj z tym co wiesz o dziadkach i pradziadkach. Co sam widziałeś, co wspominają rodzice, a co ich rodzeństwo, kuzyni czy cioteczne babki. Moim zdaniem związek rodziców to wypadkowa schematów lub antyschematów z różnych rodzin nałożona na ich temperamenty i poglądy nabyte poza rodziną. I wciąż też wpływ ma otoczenie - to co ludzie na to powiedzą, to jak w danym środowisku się żyje.
        • szaman.ka Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 15.09.12, 01:13
          Kim-ja jestem a czy Ty możesz tak z ręką na sercu powiedzieć,że lubisz tych,którzy Cie krytykują i nienawidzą ?
          To,co człowiek sam może wychwycić ze swojego zachowania to zwykle czubek góry lodowej.


          Uważam,że zarówno Ty jak i Life nie kierujecie Kropidły we własciwą stronę.
          Na szczęście, jest nadzieja,że wkrótce rozpocznie terapię i rozwiąże swoje problemy.
          Pomoc terapeuty nie polega na tym,że dyktuje pacjentowi nowe schematy w miejsce starych.
          • lifeisaparadox Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 15.09.12, 10:28
            szaman.ka napisała:

            > Uważam,że zarówno Ty jak i Life nie kierujecie Kropidły we własciwą stronę.

            Jego się nie da pokierować na właściwą stronę, a swoimi wtrąceniami w tym stylu tylko drażnisz ludzi którzy próbują pomóc.

            > Na szczęście, jest nadzieja,że wkrótce rozpocznie terapię i rozwiąże swoje prob
            > lemy.
            > Pomoc terapeuty nie polega na tym,że dyktuje pacjentowi nowe schematy w miejsce
            > starych.

            Schematy są jak mocno zaciśnięte supły które muszą zostać rozwiązane. Nie wiem czy jego jakaś terapia ruszy, pokładam nadzieję w tym, czego nie wiem, bo według moich obserwacji on jest nie do ruszenia.
            • kropidlo5 Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 15.09.12, 11:24
              Nie bardzo rozumie, o czym mowicie, o jakim kirowaniu mna i jakich wzorcach? Niczego takiego nie zauwazylem. Czytam rozne posty i dostrzegam jakies rady czy punkty widzenia, ale nie widze tutaj zadnego 'programu'- czy tez cos moze dzieje sie bez mojej wiedzy, az tak jestem slepy???Moze ktos mnie oswieci.
              Jak moge odniesc sie do tezy, ze jestem 'nie do ruszenia' jak nie wiem, co bylo 'ruszane'? Nie zauwazam zadnego 'ruszenia' ani zadnej 'obstrukcji'.

              Debatowalem i czasem nie zgadzalem sie z konkretnymi kwestiami, np z tym, ze mam paranoje albo ze wszelkie moje reakcje sa wyolbrzymione i nie ma ku nim podstaw faktycznych- bo opinie wielu ludzi potwrerdzaly moje odczucia- no chyba za mialem pecha zapytac samych paranoikow.

              Juz od jakiegos czau Paradox powiel atutaj teze, ze ja jestem oporny na jakis nby program na[prawczy, ale ja zadnego programu nie zauwazylem, tylko luzne pojedyczne kwestie, moze chociaz wyjasnij w dwoch akapitach, na czym polega Twoj 'program', jakie sa jego zalozenia, cele, a przedtem jaka diagnoza- to sie odniose.

              A tak to tylko jestem stawiany w jakiejs dziwnej, niemilej pozycji osoby odrzucajacej pomoc czy programy, ale ja nie widze zadnej reki, moze trzeba zapalic swiatlo?
            • szaman.ka Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 15.09.12, 12:34
              Cała rzecz w tym,że mu źle pomagacie.
              Zarówno Ty, jak i Kim- ja -jestem, próbujecie go obwinić za to, co czuje.Powiedzieć mu ,że źle czuje.Źle czuje,że nie przepada za tymi,którzy go krytykują i oskarżają.Źle czuje,że nie chce przyjąć Twoich zarzutów, zresztą bezpodstawnych,że jest paranoikiem,ani ,że nie może przestać myśleć , o tym co było złe.
              Obaj wiecie lepiej ,co Kropidło powinien myśleć,co czuć i jak się zachowywać.
              Twierdzisz,że całe lata zgłębiasz psychologię i wydaje Ci się,że wiesz jak należy postępować,by osiągnąć zdrowie psychiczne.
              Niestety,tego z samych książek nie da się nauczyć,podobnie jak nie da się nauczyć z książek prowadzenia psychoterapii.
              Taki sam skutek jest, jeśli ktoś kieruje się na ścieżkę duchowego rozwoju,bez uprzedniej,porządnej ,psychoterapii.
              Ja nie neguję tej ścieżki.Sama zresztą usiłuję nią podążać,chociaż uważam w przeciwieństwie do niektórych,że nie mnie osądzać mój stopień zaawansowania na niej.
              Twierdzę tylko,że taki adept z reguły widzi tylko swoją jasną stronę,a nie widzi cienia.Mieliśmy zresztą tutaj niedawno taki przykład.

              Robisz Kropidle zarzut,że nie chce przyjąć Twoich rad i jest nie do ruszenia.To może przypomnij sobie, jak się czułeś,gdy Kalistera napisała Ci co myśli o Twoim zachowaniu?
              Przyjąłeś jej uwagi ? Z tego, co czytałam i co pamiętam,to aż dostałeś bólu żołądka,mdłości i stanowczo zażądałeś,by przestała do Ciebie pisać. Nie czyń więc drugiemu co Tobie nie miło,że tak ewangelicznie zakończę swoje wywody.


              • kropidlo5 Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 15.09.12, 12:55
                Szamanka, ja mysle, ze tutaj doszlo do duzego nieporozumeinia- ze strony LifeParadox przede wszystkim. Otoz Paradox bazuje caly czas na zalozeniu, ze jest dla mnie autorytetem i powinienem go 'sluchac'.
                Przykro mi to mowic, ale autorytetem dla mnie nie jest. Przede wszystkim nie wierze samo-mianowanym autorytetom, z zalozenia. Po drugier, mam wrazenie ze paradox ciagle mnie krytykuje, a nie pisze zadnych propozycji pozytywnych, rozwiazan. Przypomina mi to nieco mojego toksycznego ezx-znajomego, ktory ciagle sie o wszystko czepial ale nie wiadomo bylo wlasciwie czego on chce i o co muc chodzi. To zle, tam zle, tak zle, ale jak dobrze? Nie wiadomo.
                Kolejny powod to czesto obelzywy sposob w jaki paradox sie do mnie odzywa, teksty typu paranoik czy jemu juz nic nie pomoze- taki ton odrzuca mnie od razu. Moze 10 lat temu, kiedy bylem pd wplywem toksycznego 'przyjaciela' moze uznalbym to za dowod troski, ale dzis uwazam to albo za chamstwo, albo zespol aspergera i brak empatii.
                Paradox kiedy rzuca takie 'twarde teksty' troche przypomina mi takich chojrakow z wiejskiej wichury, ktorzy wypija dwa wzina i znajda sobie jakiegos wiejskiego 'mienczaka' i strzelaja mu z blachy albo karczycha, aby sie popisac przed otoczeniem. sorry paradox, ale tak o czasem widze.

                No i ostatnia rzecz- z tego co kojarze, poza obwinianiem i wysmiewaniem, z paradoxem mailem niewiele meroturycznych debat, glownie to taka mowa trawa, ale z tego co pamietam to na przyklad nie zgodziem sie z nim w paru kwestiach i zdanie podtrzymuje. Paradox uznal, ze nie ma problemu jak sie w ostatniej chwili zmienia plany, ktore dotyczna kogos- a dla mnie to jest problem, i tu sie nigdy nie spotkamy, bo mamy inne zalozenia.
                tak samo z licencjatem, dla mnie ktos, kto ciagle powtarza ze licencjat to gowno, ma ewidentny problem z tym, a dla paradoxa to zwyczajne zachowanie spoleczne, widac tu tez mamy inne kryteria i tyle.


                w dalszym ciagle jednak apeluje do paradoxa aby choc sprobowalm przedstawic program pozytywny swoich 'napraw' wobec mnie i wyjasnil o co mu w ogole chodzi.
              • kropidlo5 Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 15.09.12, 13:12
                szaman.ka napisała:

                > Cała rzecz w tym,że mu źle pomagacie.
                > Zarówno Ty, jak i Kim- ja -jestem, próbujecie go obwinić za to, co czuje.Powied
                > zieć mu ,że źle czuje.Źle czuje,że nie przepada za tymi,którzy go krytykują i o
                > skarżają.

                Jeszcze do tego, to istnie kuriozalna propozycja, w te czy w tamte strone. Jesli zalozyc, ze krytyka ma miejsce- nie znam ludzi, ktorzy lubia byc bezpodstawnie krytykowani, nie znam. Owszem, jedni sie zapienia mniej inni bardzeij, ale nikt tego nie lubi. Tak samo nikt nie lubi, jak ktos wysmiewa, drwi, poucza. Jedynie jacys masochisci chyba.
                zakldajac, ze to nie krytyka tylko 'paranoja' dochodzimy do jeszcze bardziej kuriozalnego wniosku, wedle ktorego nikt nikogo na swiecie nie obraza, nikt nie jest zlosliwy, nie istnieje podlosc, wrednosc czy zlowlsiwosc. Wszyscy ludzie sa dobrzy, oczywiscie z wyjatkiem 'paranoikow' ktorzy nie potrafia zrozumiec, ze WSZYSTKO co ktokolwiek do nich mowi jest pozytywne i w dobrej wierze.

                Ciekawe tylko, ze jak cos tam kiedys napisalem rzekomo obrazliwego (jakis zarzut czy cos) do Paradoxa czy Msqui kiedys to od razu sie rzucali i nawet uslyszalem, ze jestem pojebem czy cos takiego. Szewc bez butow chodzi? Przeciez nie moglem ich krytykowac, krytyka nie istnieje, kazda krytyka to ukryta pochwala i chec pomocy.


                • lifeisaparadox Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 15.09.12, 16:02
                  kropidlo5 napisał:

                  > Jeszcze do tego, to istnie kuriozalna propozycja, w te czy w tamte strone. Jesl
                  > i zalozyc, ze krytyka ma miejsce- nie znam ludzi, ktorzy lubia byc bezpodstawni
                  > e krytykowani, nie znam. Owszem, jedni sie zapienia mniej inni bardzeij, ale ni
                  > kt tego nie lubi. Tak samo nikt nie lubi, jak ktos wysmiewa, drwi, poucza. Jedy
                  > nie jacys masochisci chyba.
                  > zakldajac, ze to nie krytyka tylko 'paranoja' dochodzimy do jeszcze bardziej ku
                  > riozalnego wniosku, wedle ktorego nikt nikogo na swiecie nie obraza, nikt nie j
                  > est zlosliwy, nie istnieje podlosc, wrednosc czy zlowlsiwosc. Wszyscy ludzie sa
                  > dobrzy, oczywiscie z wyjatkiem 'paranoikow' ktorzy nie potrafia zrozumiec, ze
                  > WSZYSTKO co ktokolwiek do nich mowi jest pozytywne i w dobrej wierze.

                  Kpisz czy zaczynasz myśleć?

                  > Ciekawe tylko, ze jak cos tam kiedys napisalem rzekomo obrazliwego (jakis zarzu
                  > t czy cos) do Paradoxa czy Msqui kiedys to od razu sie rzucali i nawet uslyszal
                  > em, ze jestem pojebem czy cos takiego. Szewc bez butow chodzi? Przeciez nie mog
                  > lem ich krytykowac, krytyka nie istnieje, kazda krytyka to ukryta pochwala i ch
                  > ec pomocy.

                  Jak źle zrozumiałeś intencję i zaatakowałeś, to masz dwie opcje - rozmówca macha ręką i odchodzi zostawiając cię samego bo nie ma sensu gadać z kimś kto tak rozumuje, albo cię zwymyśla i nie zostawi suchej nitki na Tobie. Zdaje się o takim przykładzie mówisz.

                  Poza tym masz mój wpis z wczoraj chyba, w którym pisałem że jakieś pół roku pilnuję swoich projekcji i wyciągam z nich bardzo krytyczne wnioski. To jest moja praca nad sobą, jest bardzo dobra.

                  Do Ciebie rzeczy docierają, ale trzeba ignorować Twoje odpowiedzi.
                  • kropidlo5 Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 15.09.12, 16:59
                    ifeisaparadox napisał:

                    >
                    > Kpisz czy zaczynasz myśleć?


                    Oczywiscie, ze kpie, a takie 'myslenie' gdzie gdy ktos pluje cio w twarz to mowisz, ze pada deszcz- zostaw sobie. Ja dziekuje, postoje. Juz ci mowilem, jak chcesz adres mail do tego toksycznego, ktorego tak zaciecie bronisz, to ci moge dac, dogadacie sie pewnie. tylko moze byc problem, bo kazdy bedzie wyznawal zasade, ze moze krytykowac ale bedzie kopal zaatakowany.



                    >
                    >
                    > Jak źle zrozumiałeś intencję i zaatakowałeś, to masz dwie opcje - rozmówca mach
                    > a ręką i odchodzi zostawiając cię samego bo nie ma sensu gadać z kimś kto tak r
                    > ozumuje, albo cię zwymyśla i nie zostawi suchej nitki na Tobie. Zdaje się o tak
                    > im przykładzie mówisz.


                    Nie, mam trzecia opjce, najbardziej popualrna w swiecie ludzi- rozmowca wyjasnia, o co mu chodzilo, a ja wyjasniam o co mi hodzilo, i podajemy sobie rece albo rozchodzimy sie. Twoje dwie opcje to sa opcje nie z partnerskiej relacji, tylko z rozmowy 'madrego z glupim'.


                    >
                    > Poza tym masz mój wpis z wczoraj chyba, w którym pisałem że jakieś pół roku pil
                    > nuję swoich projekcji i wyciągam z nich bardzo krytyczne wnioski. To jest moja
                    > praca nad sobą, jest bardzo dobra.
                    >
                    > Do Ciebie rzeczy docierają, ale trzeba ignorować Twoje odpowiedzi.


                    Nie wiem, do czego sie znowu czepiasz i czemu znowy przyklejasz etykietki, ale mowilem juz, na autorytet to trzeba sobie zapracowac, a Ty robisz wiele, by stracic nawet startowt kredyt zachowania, a potem domagasz sie 'szacunku'.

                    Dla mnie jestes niewiarygodny, bo bronisz toksycznego kolesia, ktory byl utrapieniem i wrzodem na dupie i ktorego po latach wewnetrznych rozterek sie pozbylem jak przerosnietego chwasta, a sluchajac ciebie to wlasciwie powinienem isc, przeprosic go i powiedziec, ze mial racje w tym co mowil.


                    Tylko jest male 'ale'. Moi znajomi dordzali mi 'to chwast, nie zadawaj sie z nim'. wiekszosc anonimowych osob na forum mowilo 'to chwast, czemu tak sie dales'. chwats sklocil sie z niemal wszystkimi ludzmi, ktorych wspolnie znalismy, a ja niemal z nikim. Podalem wiele przykladow na toksycznosc chwasta. Sytuacje byly jednoznaczne.

                    A tu pojawia sie Paradox, bierze chwasta w obrone i mowi 'jestes niereformowalny'. wiesz co, to jest, nie wiem czy swiadomy czy nie, jak naplucie w twarz. Zmuszac kogos, by zaczal kochac swojego przesladowce i przyznal ze jego przesladowania byly sluszne to juz najwieksza bezczelnosc.
              • lifeisaparadox Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 15.09.12, 15:31
                Nie da się rozmawiać z ludźmi będącymi po drugiej stronie lustra, z takimi którzy mówią o sobie mówiąc o Tobie, a mówiąc o sobie mówią o Tobie.
                Do tego musi być specjalista a takie forum to strata czasu.
                • kropidlo5 Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 15.09.12, 16:50
                  ' 'Paranoik' , 'nic nie rozumie' 'ie da sie rozmawiac' ,' nic nie dociera ' a nie mowilem', ' nie dociera nic' to jest wlascwie wiekszosc przekazu Twojego do mnie. Czyli jak mialbym- zakladajac moja wole i chec- wyciagnac wniosek, to mam rozumiec, pojac, przyjmowac, akceptowac- tylko prosze ciebie- nie wiadomo co.
                  • lifeisaparadox Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 15.09.12, 17:17
                    kropidlo5 napisał:

                    > ' 'Paranoik' , 'nic nie rozumie' 'ie da sie rozmawiac' ,' nic nie dociera ' a n
                    > ie mowilem', ' nie dociera nic' to jest wlascwie wiekszosc przekazu Twojego do
                    > mnie. Czyli jak mialbym- zakladajac moja wole i chec- wyciagnac wniosek, to mam
                    > rozumiec, pojac, przyjmowac, akceptowac- tylko prosze ciebie- nie wiadomo co.

                    Jak Ci powiem co, to zaczniesz to kwestionować, tłumaczyć że jest zupełnie inaczej, przepoczwarzać to w coś zupełnie innego, aż dojdziesz do wniosku że "nie wiadomo co".

                    Fajnie to ująłeś mówiąc o kimś - niby inteligentny, ale brakuje piątek klepki. Coś takiego właśnie.
                    • kropidlo5 Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 15.09.12, 17:24
                      lifeisaparadox napisał:

                      > Jak Ci powiem co, to zaczniesz to kwestionować, tłumaczyć że jest zupełnie inac
                      > zej, przepoczwarzać to w coś zupełnie innego, aż dojdziesz do wniosku że "nie w
                      > iadomo co".
                      >


                      To sie nazywa 'dyskusja', w przeciwienstwie do 'objawienia' ktore jest domena prorokow. Zrestza- nawet gdybym mial nic nie debatowac to wlasciwie jedyny sens twoich przekazow do mnie jest taki, ze chwast to byl dobry gosc, porzadny i prawdziwy przyjaciel a ja to paranoik.

                      Mysl sobie jak uwazasz, juz meczy mnie ta rozmowa z toba, dla mnie nie ma dyskusji o faktach, a ty nie widziales chwasta na oczy ani nie slyszales ani jednej naszej rozmowy, ale nie wiadomo czemu zawziecie kwestionujesz to co ja mowie i bronisz jego pozycji. Aha, bo jestem przewrazliwiony, to na pewno wymyslilem wszystko, wyssalem z palca.

                      Na tej samej zasadzie mozna komus z obnizona odpornoscia organizmu walic bakteriami i wirusami, bo w koncu ostatecznie wszystko mozna zwalic na jego oslabiony organizm.

                      wiesz, fajna logika- ale nie dla mnie. Zachowaj ja dla siebie i ja zachowam swoja dla mnie. To tyle ode mnie w temacie.
                      • lifeisaparadox Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 15.09.12, 18:25
                        No ale nie jarzysz projekcji, tak ni w ząb do siebie jej nie odniesiesz.
                        To jak może być mowa o dyskusji, gdy jesteś prorokiem odrzucającym treści nieprawdziwe?
                        • kropidlo5 Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 15.09.12, 18:59
                          lifeisaparadox napisał:

                          > No ale nie jarzysz projekcji, tak ni w ząb do siebie jej nie odniesiesz.
                          > To jak może być mowa o dyskusji, gdy jesteś prorokiem odrzucającym treści niepr
                          > awdziwe?

                          Projekcja, o ktorej ciagle trabisz, jest twoja spekulacja- a nie jest faktem. Nie masz zadnej mozliwosci zweryfikowac czy ja mam 'projekcje' czy zmyslam czy mowie prawde, a caly czas zachowujesz sie, jakbys posiadl jakas magiczna moc.

                          Tresci 'nieprawdziwe'? A kto tutaj decyduje, co jest prawdziwe a co nie? Masz manie wielkosci chlopie. Uzurpujesz sobie znajomosc jakiejs 'prawdy' ktora wlasciwie opiera sie tylko i wylacznie na negowaniu wszystkiego co ja napisalem.

                          Nie widziales mnie na oczy, nie widziales toksycznego chwasta na oczy, nie slyszales zadnych dialogow, opierasz sie tylko i wylacznie na moich relacjach- i bajdurzysz o jakichs prawdach i projekcjach. Wez zimny prysznic.
                        • kropidlo5 Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 15.09.12, 19:03
                          A w ogole to masz jakis fetysz slowa projekcja, ciagle projekcja tu projekcja tam, projekcja owam, wez stary zatrudnij sie w jakims kinie to bedziesz mial projekcje codziennie haha.

                          Probuj dalej. Jak pamietasz, prosliem Cie o napisanie w dwoch akapitach jaki to program oferujesz i proponujesz, na czym on sie opiera, jakie sa jego cele i jaka jst wyjsciowa diagnoza. Przystepnym jezykiem, jakbys odpowiadal czytelniczce w bravo girl.



                          • lifeisaparadox Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 15.09.12, 19:58
                            No widzisz że nawet jednej informacji nie potrafisz uchwycić wprost.
                            • kropidlo5 Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 16.09.12, 21:40
                              ifeisaparadox napisał:

                              > No widzisz że nawet jednej informacji nie potrafisz uchwycić wprost.

                              Nie bardzo wiem, jakiej informacji. Prosilem ci o klarowne przedstawienie swoich tez i propozycji, ale glucha cisza.
                              W innym razie nie wiem za bardzo, jak mam sie odniesc do tego, ze jestem paranoikiem i ze wszystko, co mysle, to urojenie. To znaczy mam napisac, ze jest dokladnie odwrotnie niz przedstawiam?
                              Aha. W takim razie prosze:
                              Pochodze z idealnej rodziny, duzo zrozumienjia i wsparcia, niebywala tolerancja bledow i niedoskonalosci. Potem, w duchu tego zrozumienia, znalazlem sobie kumpla, ktory wykazal niezwykle zrozumienie moich problemow i nadzwyczajne wsparcie i akceptacje.
                              Niestety, do dzis dnia myslalem blednie, ze krytyka i osadzanie negatywne to cos zlego, ale od dzis zrozumialem, ze jak ktos mnie poniza to zawsze dla mojego dobra. Jak mnie kasjer oszuka w sklpie to po to, by mi uswiadomic, ze materializm jest zly. Jak mi trzech pijanych spusci lomot w srodku nocy to probiowali mi pomoc, pokazac mi moje slabe strony i zmotywowac do naprawy. A jak oszust ukradnie dane mojej karty kredytowej i przeksieguje sobie 10 tysiecy to przeciez jest chec pomocy i jedynym motywem tej osoby bylo pokazanie mi, ze za malo pilnuje karty.
                              Voila Paradox, oswieciles mnie, teraz juz wszytko rozumiem! Dziekowa stary!
                              • lifeisaparadox Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 20.09.12, 16:00
                                kropidlo5 napisał:

                                > > No widzisz że nawet jednej informacji nie potrafisz uchwycić wprost.
                                >
                                > Nie bardzo wiem, jakiej informacji. Prosilem ci o klarowne przedstawienie swoic
                                > h tez i propozycji, ale glucha cisza.

                                No to musimy zmienić postać rzeczy z bezpośredniej osobistej emocjonalnej, do świata koncepcji jako szablonu, koncepcji pozbawionej odniesienia do konkretnej osoby ani jakichkolwiek emocji których po prostu nie ma w sprawach koncepcji i nie są one potrzebne do intelektualnego rozpoznania tematu.

                                Mechanizm projekcji jest jednym z podstawowych mechanizmów obronnych w psychologii, opisującym jednostkę używającą tego mechanizmu, jako osobę która obwinia otoczenie za sprawy będące jej własnym konfliktem wewnętrznym.
                                Każdy może się odnieść do przykładów z życia, gdzie został oskarżony o coś czego po prostu nie zrobił. Popchniętym przez człowieka w korytarzu i obrzuconym oskarżeniem, że specjalnie zaszliśmy mu drogę aby go wzburzyć. Jednostka taka w świecie +/- 97% ludzi (na obecne szacowania występowania takiego modelu) atakuje bez przyczyny osobę znajdującą się w korytarzu, być może nie widzącą że ktoś za nią chce przejść - jest zaatakowana w miejsce gdzie powinno być normalne zachowanie osoby chcącej przejść.

                                Sprawa tej projekcji odnosi się do funkcjonowania na każdej płaszczyźnie życia, stanowi jedyną formę konceptualnej relacji z otoczeniem. Osoba taka, będąca postawiona przed jakąkolwiek kwestią, będzie zawsze posługiwać się tym samym sposobem przetwarzania informacji, w ten właśnie sposób. Stąd bycie w świecie ciągłych oskarżeń, ataków, niedozwolonych chwytów, złośliwego zachodzenia drogi w korytarzu.
                                Nie istnieje przestrzeń, pozwalająca na odniesienie się do innego modelu rozumowania, innych doświadczeń, ponieważ jest to funkcja stanowiąca podstawowy i jedyny schemat myślenia.

                                Zmiana tego (co jest możliwe w bardzo niewielu przypadkach) dla świata nauki oznacza wątek do spekulacji na temat prawdziwości stwierdzenia, że jest to forma genetycznego uwarunkowania a także uszkodzeń układu nerwowego, niedorozwoju pewnych sfer w mózgu odpowiedzialnych za pełne funkcjonowanie jednostki potrafiącej asymilować informacje wcześniej jej niedostępne, a więc wyciągać wnioski z kary, uczyć się na błędach, podlegać normom społecznym i wychowaniu w jedności społecznej, nie będąc poza sferą tych funkcji psychicznych, nie pozostając na marginesie jednostek aspołecznych.

                                > W innym razie nie wiem za bardzo, jak mam sie odniesc do tego, ze jestem parano
                                > ikiem i ze wszystko, co mysle, to urojenie. To znaczy mam napisac, ze jest dokl
                                > adnie odwrotnie niz przedstawiam?

                                Pozostaje chłodny intelekt którym można dochodzić do zagadnień tego typu, tworzyć sobie założenia z rodzaju co by było gdyby, odważać się do tracenia gruntu pod nogami i poczucia że się robi coś naprawdę wariackiego. Czytać szaleńców i wariatów którzy obrzucają Cię jakimś chłamem swoich osobistych przeżyć psychotycznych, twierdzących że jesteś jakimś potworem, psycholem i nie rozumieć ich, a tym bardziej takiego marginalnego zachowania z ich strony.

                                > Aha. W takim razie prosze:
                                > Pochodze z idealnej rodziny, duzo zrozumienjia i wsparcia, niebywala tolerancja
                                > bledow i niedoskonalosci. Potem, w duchu tego zrozumienia, znalazlem sobie kum
                                > pla, ktory wykazal niezwykle zrozumienie moich problemow i nadzwyczajne wsparci
                                > e i akceptacje.

                                Brzmi jak opis większej części klanu Kaczyńskich. Można być na cztery łapy kutym człowiekiem nie do ruszenia w jedności takiej formacji.

                                > Niestety, do dzis dnia myslalem blednie, ze krytyka i osadzanie negatywne to co
                                > s zlego, ale od dzis zrozumialem, ze jak ktos mnie poniza to zawsze dla mojego
                                > dobra. Jak mnie kasjer oszuka w sklpie to po to, by mi uswiadomic, ze materiali
                                > zm jest zly. Jak mi trzech pijanych spusci lomot w srodku nocy to probiowali mi
                                > pomoc, pokazac mi moje slabe strony i zmotywowac do naprawy. A jak oszust ukra
                                > dnie dane mojej karty kredytowej i przeksieguje sobie 10 tysiecy to przeciez je
                                > st chec pomocy i jedynym motywem tej osoby bylo pokazanie mi, ze za malo pilnuj
                                > e karty.
                                > Voila Paradox, oswieciles mnie, teraz juz wszytko rozumiem! Dziekowa stary!

                                Trudne to rozgryzanie, nikt nie mówił że będzie łatwo ;)
                                • kropidlo5 Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 20.09.12, 16:14
                                  dzieki miarnda, tzn ups sorry, paradox,

                                  problem z twoja teoria jest jeden i to zasadniczy. przypisujesz mi swoja ogolna teorie projekcji, ze obwiniam, ze nikt mi nic nie robi a ja szukam guza, ze zyje w swiecie atakow.

                                  tlko ze- to jest bujda na resorach.

                                  pisalem tu wiele razy, ze nie mam zadnego problemu tego typu z 90% ludzi z jakimi mam do czynienia i tylko sporadyczny z 9% ludzi, a powazny z 1%-.

                                  wiec wedle twojej teorii, jestem zajebiscie selektywny w swoich paranojach i projekcjach.

                                  druga rzecz- to roznica miedzy byciem lekko przewrazliwionym a bycie paranokiem, ktory wszedzie weszy spisek. bycie lekko przewrazliwionym to taka przypadlosc, gdzie sie za duzo nad pewnymi rzeczami zastanawiasz, i tyle, a paranoja to zycie w swiecie obsesji i atakow- z pelnym przekonaniem, ze tak jest.


                                  caly problem z toba vs mna jest nastepujacy: ty nie czytasz co ja pisze, nie wiesz jaki jest moj probloem, tylko sobie wydumales 80% rzeczy na moj temat i na ich podstawie mnie diagnozujesz. w ten sposob nigdy nie dojdziemy do porozumienia, zreszta chyab zgodzilismy sie, ze pisanie wzajemne jest bez sensu, przynajmniej w tym temacie, to mzoe sie tego lepiej trzymac.
                                  • mira-n-da Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 22.09.12, 17:06
                                    kropidlo5 napisał:

                                    > dzieki miarnda


                                    ' nie omieszkali juz swojej polityki pokazac, gdy prawie 40 letni chlop musi miec '

                                    'przyznaje z reka na sercu, ze to moj blad, bo ciagle walcze z potrzeba kontrolowania sytuacji i nie potrafie czasem pozwolic komus miec innej opinii niz moja na spokojnie tylko przekonuej na sile. Gros jednak moich irytacji to jest negowanie albo faktow w ogole, albo negowanie oczywistych interpretacji.'


                                    Ile razy byles na kozetce u swirologa? Kup gabki. Przydadza ci sie w domu starcow. Takich jak ty, pucuja druciakami
                    • kropidlo5 Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 15.09.12, 18:00
                      zeby nie byc goloslownym, to cytat z samego Ciebie.

                      zapytalem w watku, jak pozbyc sie poczucia obsesji na punkcie osoby, ktora mnie skrzywdzila. Czyli- swiadom jestem bezsensownosci zastanawiania sie nad przeszloscia.

                      Co odpisal paradox
                      ?

                      Re: obsesyjna niechęć do kogoś
                      lifeisaparadox 13.08.12, 14:38 Odpowiedz
                      Szukanie kozła ofiarnego to mocno ugruntowany mechanizm obronny, lekarstwo na chaos.
                      Bywało tak że jedna wioska murzyńska anihilowała drugą, ponieważ szaman stwierdził że choroba/choroby jakie ich nawiedziły to wynik klątwy rzuconej przez szamana z drugiej wioski.

                      Anders Breivik też miał swoją klątwę multikulturowości i inwazji muzułmańskiej.

                      Jaką klątwę masz Ty i kto ją rzucił?




                      I to jestes caly Ty. zarzuciles mi szukanie kozla ofiarnego. Zanegowales moje slowa. Zanegowales krzywde- fakt, obiektywny. Nie wiem po co. Prowokacja? Niespostrzegawczosc? Zlosliwosc?
                      WLasxciwie to niewazne, co stoi za, wazne, ze to jest staly schemat Twojego zachowania, o ktorym pisalem, a tu jest doskonala ilustracja.


                      Porownac uraze kogos, kto byl notorycznie ponizany przez inna osobe do tej osoby do goscia, ktory strzela do niewinnej mlodziezy,nie wiem czy plakac czy smiac sie.
              • lifeisaparadox Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 16.09.12, 06:59
                szaman.ka napisała:

                > Robisz Kropidle zarzut,że nie chce przyjąć Twoich rad i jest nie do ruszenia.To
                > może przypomnij sobie, jak się czułeś,gdy Kalistera napisała Ci co myśli o Two
                > im zachowaniu?
                > Przyjąłeś jej uwagi ? Z tego, co czytałam i co pamiętam,to aż dostałeś bólu żoł
                > ądka,mdłości i stanowczo zażądałeś,by przestała do Ciebie pisać. Nie czyń więc
                > drugiemu co Tobie nie miło,że tak ewangelicznie zakończę swoje wywody.

                Nom, to dobry przykład, dzisiaj rozumiem co ona właściwie do mnie wtedy pisała i mogę to przyswoić.
                Ciekawe że wtedy pisałem zupełnie jak Kropidło... hm.

                Tak ewangelicznie, to ja się gryzę w język jak myślę żeby Tobie gdzieś przyhaczyć ;)
      • szaman.ka Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 14.09.12, 23:46
        kropidlo5 napisał:

        > wlasciwie, to nie napisalemm o co mi chodzi z tym watkiem:) A moje pytanie to-
        > jak trudno takie wzorce zmienic i jak czesto to sie dzieje.
        Mam wrażenie,że chciałeś zapytać czy w ogóle można te wzorce zmienić ?
        Można,chociaż nie jest to, jak zjedzenie bułki z masłem.
        Po pierwsze;żeby zmienić jakiś wzorzec,to najpierw musimy go sobie uświadomić.TY w tej chwili masz już świadomość pewnych swoich schematów zachowania,lecz myślę,że nie wszystkich.Jednak ta psychoterapia coś Ci dała.
        Nie zgadzam się z Kim-ja-jestem ponieważ on zakłada,że można samemu rozpoznać swoje wzorce,a to nie jest do końca prawdą. Gdyby tak było,to nie potrzebna byłaby wcale psychoterapia i armie terapeutów.Każdy mógłby siąść,zagłębić się w sobie i rozpoznawać własne wzorce i je korygować ,dowolnie, według własnego uznania.Pewną pracę ,czasami dużą możemy sami wykonać drogą autoanalizy,ale nie możemy tego zrobić w całości sami.

        Kim-ja -jestem pisze,że Twój wzorzec jest taki,że nie lubisz ludzi,którzy Cię krytykują i krzywdzą i nie lubią.
        Obawiam się,że jest to wzorzec 99 % ludzi.Raczej w większości nie przepadamy za takimi ludźmi.



        • kropidlo5 Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 15.09.12, 11:03
          szaman.ka napisała:


          > Kim-ja -jestem pisze,że Twój wzorzec jest taki,że nie lubisz ludzi,którzy Cię k
          > rytykują i krzywdzą i nie lubią.
          > Obawiam się,że jest to wzorzec 99 % ludzi.Raczej w większości nie przepadamy z
          > a takimi ludźmi.
          >


          Zgadzam sie. To jest tez cos co Paradox uparce podkresla jako problem. Problem tutaj nie lezy w tym zjawisku, ale w czyms zgola odwrotnym- jak juz pisalem- w upartym sluchaniu krytyki z ust tych, ktorzy mnie oceniaja negatywnie, na probach 'pzekonania' takich osob.

          To dzis jest w formie szczatkowej, naprawde wiele sie zmienilem. Nadal daleko od mojego celu, ale dzis a 5 lat temu to niebo a ziemia. Ja kiedys dostawalem wrecz obsesji na punkcie krytyki i chcialem zdobyc nie tyle przychylnosc ale wrecz sympatie krytykow, roznymi metodami- blaganiem, tlumaczeniem sie, przymilaniem sie itp. Dzis to wyglada inaczej i nadal czesto 'draze' ale moj stosunek do takich osob jest juz inny- nie stawiam ich na piedestale jako 'przedstawicieli rodzaju ludzkieo' ale jako pojedyncze glosy niezyczliwych mi osob. Nadal sie potrafie na tym skoncetrowac, ale na inej zasadzie.
    • 07zglos-sie Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 14.09.12, 18:25
      kropidlo5 napisał:

      Zgodnie z ewolucja



      jestes na poziomie poczwarki
      • kropidlo5 Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 15.09.12, 14:33
        07zglos-sie napisał(a):

        > kropidlo5 napisał:
        >
        > Zgodnie z ewolucja
        >
        >
        >
        > jestes na poziomie poczwarki


        to i tak wiele poziomow wyzej niz ty, bo ty na pozimie pantofelka, i to takiego schodzonego i zbutwialego.
    • szaman.ka Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 14.09.12, 23:29
      Mozliwe, ze takie 'mniejszosci' sie wyszukaja i przyciagna jak magnesy, ale z oczywistych wzgledow- rzadkosc, dostepnosc- jest to trudne i zapewne w wielu przypadkach konczy sie brakiem zwiazku. Zgodnie z ewolucja takie relacje powinny zaginac kiedys tam, ale jednak trwaja.

      Już miałam się nie odzywać,lecz przeczytałam ten wątek i nie wytrzymałam.
      Nie mogę się zgodzić z tym co piszą tutaj Life i Kim ja jestem.

      Natomiast odnosnie tego, co wyżej napisałeś,to wcale nie jest takie rzadkie jak Ci się wydaje.Jak widzisz, od starożytnych czasów zawsze zdarzały się silne,dominujące kobiety i słabi mężczyźni i nic się w tej materii nie zmieniło.Kobiety o dużym udziale animusa i mężczyźni o dużym udziale animy byli i będą.
    • jan_stereo Re: Powielanie wzorcow rodzinnych 16.09.12, 12:02
      Na szczescie, wzorcow rodzinnych jest tak wiele, jak wiele jest rodzin, a zatem ich powielanie zapewnia nam owa roznorodnosc, a moze nawet jeszcze poszerza, skoro rodzin przybywa i wzorce sie mieszaja.

      Jeszcze jakis temat ?
    • jan_stereo Zaraz zaraz... 16.09.12, 12:06
      O matko! ja chyba nie dostalem wzorca. Podobaja mi sie bowiem tak samo kobiety silne jak i te ulegle, co tu zrobic, co tu zrobic....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka