kaollik34
29.12.12, 15:32
Nie wiem od czego zacząć chyba od tego ze to byly najgorsze święta w moim życiu, miało być tak pięknie... Ktoś kiedyś powiedział ze drugie związki łatwe nie są, myślałam ze mimo wszystko Nam się uda... Pomylilam się, miałam poczucie ze po trzech latach spowszednialam ostatnio było nienajlepiej miedzy nami ale w racjonalizowaniu zachowań mojego faceta osiagnelam mistrzoststwo... Wszystkiego się spodziewałem ale nie tego ze mnie zdradza, co wiecej miałam nadzieje na kolejny krok z Jego strony.... A tu.... Pojawila sie Panna Nikt, kiedy czytałam smsy (tak tak upadlam tak nisko ze przejrzałam jego telefon ) nie mogłam utrzymać go w ręku, nie mogłam oddychać, a łzy zalewaly mi oczy, ne wierzyłem chciałam przestać chciałam żeby to coś zniknęło, ze to nieprawda, ze to sen..... Rzeczywistość okazała się inna, podobno tylko z nią pisał , podobno nigdy jej nie widział, podobno nie wie kim ona jest, podobno to był przypadkowy SMS na którego odpowiedział i tak to się zaczęło..... Podobno, podobno podobno.... W nic już nie jestem w stanie uwierzyć, zachowuje sie jak małolata dzwonię na ten numer -cały czas jest wyłączony, on twierdzi ze to było bez znaczenia, ze mnie kocha ze popełnił błąd .... A ja nie jestem w stanie mu uwierzyć, nawet jak tak było jak to możliwe ze wolał rozmawiać z Panna Nikt, ze stała mu sie tak bliska, mówił do niej jak do mnie Myszko Moja.... wiem ze muszę odejść ze nie dam tak już rady.... Panna Nikt - kimkolwiek jest to nie jej wina po prostu okazalam sie nie wystarczająca tylko po co te wszystkie słowa..... Jak mozna po 4 dniowym jak twierdzi smsowym romansie tak sie otworzyć i zbliżyć do kogoś obcego..... Niemożliwe , więc wychodzi na to ze dalej mnie kłamie...... Tylko po co..? Nie mogę dojść do siebie, kocham tego Idiotę ale nie potrafię oszukiwać samej siebie, nie potrafię bo czuje ze tracę do siebie szacunek.....