kropidlo5
25.01.13, 15:07
Peter McGraw z Uniwersytetu w Kolorado twierdzi, że zdołał wyjaśnić jedną z największych tajemnic ludzkości: dlaczego jedne rzeczy nas śmieszą, a inne nie? Opracował on tzw. Teorię Łagodnego Naruszenia, która wyjaśnia tę zagadkę - czytamy w najnowszej "Polityce".
Dlaczego przytoczony na wstępnie dowcip okazał się tak zabawny? Bo nie sposób uwierzyć w dramat o tak idiotycznych przyczynach. Dystans spowodowany nonsensem sytuacji łagodzi dramatyczne zdarzenie. - W gruncie rzeczy w humorze chodzi o przekształcenie tego, co złe, w coś dobrego. To rzucanie pozytywnego światła na momenty zagrażające, minimalizowanie ich znaczenia - wyjaśnia McGraw.
- Dystans, czyli odległość i czas, na pewno mają wielkie znaczenie w humorze. Wystarczy pomyśleć o dowcipach o obozach koncentracyjnych, których nie wypadało opowiadać kilkadziesiąt lat temu, czy o żartach związanych z katastrofą smoleńską - mówi dla "Polityki" Marcin Wójcik z Kabaretu "Ani Mru Mru". - Co do konieczności istnienia elementu zła w humorze, to tez racja. Teletubisie z zasady zabawne nie będą. Ale kreskówki, w których na bohatera spada pięciotonowy odważnik, jak najbardziej - przekonuje
wiadomosci.onet.pl/ciekawostki/tajemnice-humoru-dlaczego-sie-smiejemy,1,5402251,wiadomosc.html
Ciekawa teoria, ktora tlumaczy dlaczego i jak niektorzy ludzie maja tzw 'ciezki dowcip' czy niewyparzona gebe, albo jak inni ludzie sieja agresje pod pozorem zartu. Kiedys juz to akurat tu postulowalem, wykrylem te teorie niezaleznie od profesora:) Dowcip jest smieszny, gdy nie jest prawdziwy albo gdy jest prawdziwy ale z dystansem czasowym i przestrzennym.
co innego posmiac sie ze znajomego, ktory 20 lat wczesniej zgubil portfel, a co innego gdy zgubil go wczoraj. Co innego nazwac 'tlusciochem' kogos z minimalna nadwaga, a co innego kogos z indeksem BMI 45.
Ludzie, ktorzy 'zartuja' a tak naprawde docinaja, nabijaja sie z realnych problemow, wad czy slabosci, wiec te zarty to nie sa zarty. Moze to byc tez efektem braku wyczucia i pewnej tepoty albo zamulenia.