lifeisaparadox
08.02.13, 19:25
W ramach zagadnienia z psychologii społecznej, zastanawiam się jakie są wasze odczucia względem posłanki Ruchu Palikota, Anny Grodzkiej.
Dzisiaj przeczytałem wzmiankę o artykule w brytyjskim "Guardian", na temat polskiej posłanki, oraz polskiej mentalności cechującej się wrogością do mniejszości, praw osób LGBT ze strony posłów i społeczeństwa. Używali tam dość łagodnych sformułowań - 'Jako całość Polska dziś jest nadal - jak pisze "Guardian" - "konserwatywnym, homogenicznym społeczeństwem, niewygodnie czującym się z mniejszościami - czy to seksualnymi, etnicznymi, czy religijnymi"'
Także podsumowano Polskę jako kraj w którym panuje zasada "Odróżnianie się jest traktowane czasem ze sceptycyzmem lub nawet wrogością"
Brytyjscy autorzy traktują Grodzką jako swego rodzaju symbol który ich zdaniem mógłby "otworzyć oczy niektórym ludziom w tym kraju na fakt, że świat nie składa się wyłącznie z osób, które wyglądają, myślą i czują tak jak oni"
Czy też podzielacie mentalność brytyjską, która określa Polskę w ten sposób?
A może czujecie się silni w "polskości" od tej niechlubnej strony i uważacie Europę i świat zewnętrzny za zepsuty moralnie?
No i ostatnie pytanie - czy osoby "psychiczne" nie wchodzą czasem w buty posłanki Grodzkiej w tym społecznym odzwierciedleniu?