Dodaj do ulubionych

Rodzice a rozwód

07.12.13, 23:59
A ja słyszałam taką historię. Córka miała męża, który stosował wobec niej przemoc, jej rodzice o tym wiedzieli, ale gdy chciała sie rozwieść, to powiedzieli, że nie może, że jej nie pomogą (miała dwoje dzieci, bali się, że musieli by przy nich pomagać, a też pomagać jej ze względu na jej trudna sytuację)/ Jak ocenic takich rodziców, którzy wiedząc, że córka jest nieszczęśliwa odmówili jej pomocy, a jeszcze wywierali nacisk, żeby sie nie rozwodziła?
Obserwuj wątek
    • adlol Re: Rodzice a rozwód 08.12.13, 00:14
      Zerwij kontakt jak masz kasy wystarczajaco, jak moga nie pomoc w takiej sytuacji.
    • nativeau Re: Rodzice a rozwód 08.12.13, 01:51
      maja racje bo boja sie o swoja kase. dwoje dzieci masz?
    • brygada_ww Re: Rodzice a rozwód 08.12.13, 16:29
      Mona, postaraj sie myslec, ze masz to za soba.
    • yaxe Re: Rodzice a rozwód 08.12.13, 19:04
      mona.blue napisała:

      > A ja słyszałam taką historię. Córka miała męża, który stosował wobec niej przem
      > oc, jej rodzice o tym wiedzieli, ale gdy chciała sie rozwieść, to powiedzieli,
      > że nie może, że jej nie pomogą (miała dwoje dzieci, bali się, że musieli by prz
      > y nich pomagać, a też pomagać jej ze względu na jej trudna sytuację)/ Jak oceni
      > c takich rodziców, którzy wiedząc, że córka jest nieszczęśliwa odmówili jej pom
      > ocy, a jeszcze wywierali nacisk, żeby sie nie rozwodziła?


      trudno zrozumiec motywy rodzicow, bo jakiekolwiek by one nie byly, rodzice powinny wspierac swoje dzieci, tu ewidentnie dochodzila przemoc, wiec tym bardziej
      moze chodzilo im o wnukow, aby nie mieli rozbitego domu
      moze bagatelizowali problemy, nie widzieli problemu przemocy, uwazali ze corka wyolbrzymia
      moze obwiniali corke za blednie podjete decyzje wczesniej, tzn. uwazali ze corka nie jest tak do konca bez winy
      zadne jednak z powyzszych powodow nie zwalnia rodzicow od tego, aby pomagac corce, gdy ta zwraca sie do nich o pomoc
    • nvv Re: Rodzice a rozwód 09.12.13, 18:41
      > A ja słyszałam taką historię. Córka miała męża, [...]
      > Jak ocenic [...]

      Ten schemat się powtarza często, nie tylko na forach internetowych. Osoba opisuje subiektywną relacje pewnej sytuacji przedstawiając w negatywnym świetle osobę trzecią, wzbudzając negatywne emocje do tejże osoby trzeciej. Dzięki temu (że pojawiła się aprobata osób trzecich, fukająca na tego kogoś "złego") osoba ma usprawiedliwienie tego, że sam(a) ma negatywne emocje do tejże osoby trzeciej.

      Też kiedyś tak nieświadomie robiłem. To jest rodzaj (nieświadomej i częstej) manipulacji, która wysługuje się osobami trzecimi. Wydaje się nam, że przecież mówimy/piszemy prawdę, więc jesteśmy okay. Ale to nie jest okay, bo obrabiamy tyłek komuś nieobecnemu, kto nie może przedstawić swojego spojrzenia i powodów swojego zachowania.

      Każda sytuacja ma 3 wersje. Moja/Twoja i ta prawdziwa. Każdy powinien mieć możliwość obrony. Zaocznie to nawet sąd wyroków nie wystawia, zasadniczo.

      Myślę, że o mechanizmach psychologicznych warto tu rozmawiać, ale ocenianie zostawmy.
      Jeśli ktoś się zachowuje jak się zachowuje, to ma jakieś ku temu powody. Jeśli rodzice zrobili coś niefajnego wobec córki, to rodzi się pytanie jak uprzednio córka zachowywała się wobec rodziców... i nie to abym chciał córkę/ofiarę obwiniać (co usilnie wmawiał mi Kropidło), ale chcę pokazać że
    • egzystencjalka Re: Rodzice a rozwód 10.12.13, 10:29
      mona.blue

      To jest tak zwany nóż w plecy, oziębli emocjonalnie lub jak ktoś woli niedojrzali. Obecnie katolicy tak wojują potępiając rozwody, bo to nigdy do szkoły nie chodziło i nie wie że w dwudziestoleciu gdzie rozwody było potępione najwięcej mordów było żonobójstwa lub mężobójstwa.
      • egzystencjalka Re: Rodzice a rozwód 10.12.13, 10:38
        1.

        Przez całe dwudziestolecie trwał gigantyczny spór obyczajowy. Z jednej strony mieliśmy silną prawicę, która po latach 20-tych nie mogła już dojść do władzy z powodu zamachu majowego. Z drugiej - u władzy zamontowała się w teorii liberalna sanacja, która jednak bała się wprowadzić w Polsce jakiekolwiek oficjalne zmiany obyczajowe i narazić się konserwatystom.

        Nigdy nie usankcjonowano w prawodawstwie II Rzeczpospolitej cywilnych rozwodów. Separacja była potępiana i utrudniana na przeróżne sposoby. Aby się rozstać trzeba było albo zabić swojego małżonka, albo... mieć dużo pieniędzy. W drugim przypadku można było sobie pozwolić na zmianę wyznania lub oficjalne unieważnienie ślubu. Najtańszym rozwiązaniem pozostawał jednak rewolwer. Stąd tak gigantyczna liczba przypadków mężobójstw i żonobójstw w tamtym czasie.

        Antykoncepcja również była na cenzurowanym. Owszem, faktyczna obyczajowość, szczególnie w przypadku mężczyzn, była bardzo swobodna, ale próby kontrolowania narodzin, kliniki dla kobiet, jakakolwiek edukacja, nawet w zakresie naturalnych metod - wszystko to spotykało się z ostrym potępieniem konserwatywnych polityków i działaczy. Kobietom w przedwojennym społeczeństwie nie dawano żadnej kontroli nad własnym ciałem i nad swoim życiem.

        I to wszystko powodowało, że dzieciobójstwa zdarzały się w tamtym czasie wyjątkowo często?

        Z jednej strony powszechne było porzucanie dzieci. Z drugiej - makabryczna, popularna metoda, czyli wrzucanie dziecka do sławojki, gdzie w tej niejednokrotnie kilkumetrowej warstwie fekaliów dziecko szybko tonęło.
    • malwi.4 Re: Rodzice a rozwód 10.12.13, 13:03
      Zapewne ci rodzice z uczuciami córki nie liczyli się nigdy i mogła ona się takiej reakcji spodziewać. Jak można spać spokojnie, gdy własne dziecko cierpi i będzie cierpiało do końca życia??

      Być może ci rodzice podobny model małżeństwa mieli i dla nich to było"normalne": facet tyran, kobieta jego niewolnik.
      • mona.blue Re: Rodzice a rozwód 10.12.13, 14:20
        malwi.4 napisała:

        > Zapewne ci rodzice z uczuciami córki nie liczyli się nigdy i mogła ona się taki
        > ej reakcji spodziewać. Jak można spać spokojnie, gdy własne dziecko cierpi i bę
        > dzie cierpiało do końca życia??
        >
        > Być może ci rodzice podobny model małżeństwa mieli i dla nich to było"normalne"
        > : facet tyran, kobieta jego niewolnik.

        Malwi, strzał w dziesiątkę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka