godność kobiety

13.08.04, 12:58
tak sobie czytam te wszystkie wątki o zdradach, zemstach i

gdzie sie kończy godnośc kobiety? jak daleko może się posunąć by upokorzyć,
zatrzymać, przywiązac faceta do siebie?

czasem wstydze się ze jestem kobietą
    • ziemiomorze Re: godność kobiety 13.08.04, 13:02
      Jak wiadomo faceci nie cierpia w obliczu zdrady, nie mszcza sie, nie stosuja
      terroru emocjonalnego i zawsze zachowuja twarz.

      Jesli koniecznie musisz sie wstydzic, moze wstydz sie za to, ze jestes
      czlowiekiem?

      zdrowiej
      z
      • j_ar Re: godność kobiety 13.08.04, 13:34
        no fakt, jakos nie wyobrazam sobie aby w przypadku odkrycia zdrady (o dzizz..
        az mnie glowa rozbolala) pojsc do szefa feceta i naskarzyc na niego hihihi... i
        wokolo rozpowiadac, ze zostalem zdradzony i sie zemszcze..oo..okrutnie sie
        zemszcze.. wlosy powyrywam i podrapie, a co!.. hahahaha
        • Gość: A Re: godność kobiety IP: 195.187.106.* 13.08.04, 13:41
          Tak sobie czytam od jakiegoś czasu Twoje wypowiedzi i wiesz co? Podobają mi
          się. Pozdrawiam :)
        • ziemiomorze Re: godność kobiety 13.08.04, 13:47
          Fakt - faceci robia to inaczej; wlasnie robia, a nie mowia.
          Znajomy zonie, ktora go zdradzila, zablokowal dostep do wspolnego konta - niech
          dziwce pojdzie w piety. Inny - zdradzil swoja kobiete z ukrainska pomoca
          domowa, ze szczegolami informujac ja o tym, w czym i jak byla lepsza.

          Itd, itd.
          Swietosc, tak sobie kombinuje, nie od plci zalezy
          z.
          • Gość: Moni Re: godność kobiety IP: *.telprojekt.pl 13.08.04, 14:35
            No, muszę napisać do Ciebie Ziemio, bo gdzie nie wejdę tam już Ty napiszesz, to
            co chciałabym ja i to lepiej niż sama bym napisała. I jak tu Cię nie lubić?
            A propos nicka - to z Le Guin czy jakieś inne odnośniki?
            • ziemiomorze Re: godność kobiety 13.08.04, 14:45
              A - tez zauwazylam, ze wspolbrzmimy :-)

              Le Guinn, tak.
              z.
    • lune Re: godność kobiety 13.08.04, 14:54
      twoja_cholera napisała:

      > tak sobie czytam te wszystkie wątki o zdradach, zemstach i
      >
      > gdzie sie kończy godnośc kobiety? jak daleko może się posunąć by upokorzyć,
      > zatrzymać, przywiązac faceta do siebie?
      >
      > czasem wstydze się ze jestem kobietą


      Ja sie nie wstydze :) W sytuacji trudnej - po wielokroc "walkowanej" w roznych
      wersjach i odcieniach - tu na forum - zachowalam sie ZUPELNIE inaczej. Nic na
      sile i w zgodzie z soba. Bez niszczacej nienawisci.
      Kobiety reaguja roznie - mezczyzni takze :) Bywa ze ich pomysly bija na glowe
      wszystko co moglaby wymyslic najbardziej wkurzona, zdeterminowana kobieta.
      W ramach "slusznej kary" ... ? Znam sytuacje w ktorej maz powiedzial zonie :
      nie dam ci rozwodu, zniszcze cie. Realizuje scenariusz jak z koszmarnego snu.
      To jest wojna na smierc i zycie - az trudno uwierzyc ze czlowiek moze drugiemu
      czlowiekowi robic cos takiego.

      Mila Twoja_cholero :)
      niech sie wstydzi czlek, ktory takie rzeczy robi. Czytajac niektore wypowiedzi -
      tu na forum - bywam zazenowana, zszokowana, to prawda. Nie zamierzam
      jednak "wstydzic sie" za czyjas glupote lub psychopatyczne pomysly.

      Pozdrawiam serdecznie

      lune

      • twoja_cholera Re: godność kobiety 13.08.04, 15:12
        uprościłam troszkę - lubię tak

        powiem inaczej w niektórych sytuacjach wstydzę się za kobiety

        stara jestem i zdaje sobie sprawę, że zachowanie człowieka zależy od wielu
        czynników a nie tylko płci

        piszesz Luno, o facecie ok - tylko on niszczy ją bo to ona "zawiniła"
        a tu wszystkie kobitki niszczą inne kobitki - na zasadzie bo on taki biedny a
        ta trzecia zawiniła (upraszczam)

        Miłego
        Cholera





        • lune Re: godność kobiety 13.08.04, 15:29
          twoja_cholera napisała:

          > uprościłam troszkę - lubię tak
          >
          > powiem inaczej w niektórych sytuacjach wstydzę się za kobiety
          >
          > stara jestem i zdaje sobie sprawę, że zachowanie człowieka zależy od wielu
          > czynników a nie tylko płci
          >
          > piszesz Luno, o facecie ok - tylko on niszczy ją bo to ona "zawiniła"
          > a tu wszystkie kobitki niszczą inne kobitki - na zasadzie bo on taki biedny a
          > ta trzecia zawiniła (upraszczam)


          Bywa ze facet niszczy ta ktora zawinila plus robi pieklo "wspolwinowajcy", bywa
          ze kobiety oprocz zniszczenia "tej trzeciej" funduja czasem koszmar winowajcy
          czylislubnemu mezowi. Choc zgadzam sie Toba ze "obrona misiaczka" polaczona z
          pietnowaniem "tej suki" wystepuje nader czesto. Wydaje mi sie ze to
          jest "emocjonalne pojscie na latwizne" ; skierowanie agresji na "ta trzecia"
          wynika z potrzeby usprawiedliwienia sie w ponownym przyjeciu "misiaczka" na
          lono rodziny ; on przestaje byc taki "zly" skoro "ta suka....." ;

          lune

    • Gość: Imagine Re: godność kobiety IP: *.unl.edu 13.08.04, 15:17
      zgadzam sie. od wiekow trabie na tym forum, ze faceci nie dorosli by miec tak
      wspaniale partnerki. a co one w nich widza ? oprocz koguta oczywiscie ?
      nie wyobrazalbym sobie egzystencji z jednym z opisywanych tu typow. kobiety,
      zostawiajcie te ofiary losu.
      Imagine.
      • twoja_cholera Re: godność kobiety 13.08.04, 15:27
        i vive vicek
        • lune :) 13.08.04, 15:34
          od popaprancow wszelkich, syneczkow wiecznie niedojrzalych i innych
          nieciekawych emocjonalnie osobnikow - zachowaj nas w bezpiecznej odleglosci :))


          lune
    • back.door Re: godność kobiety 13.08.04, 15:33
      Są też kobiety, które zachowują się w obliczu zdrady po męsku. Heh, a moze nie
      jestem kobietą?:)
      • j_ar Re: godność kobiety 13.08.04, 15:35
        jak to? pobilas i jego i ja?.. oj nieladnie, naprawde nieladnie....
        • back.door Re: godność kobiety 13.08.04, 15:48
          Nie, odeszlam bez slowa, z dzieckiem oczywiście.
      • lune Re: godność kobiety 13.08.04, 15:36
        back.door napisała:

        > Są też kobiety, które zachowują się w obliczu zdrady po męsku. Heh, a moze
        nie
        > jestem kobietą?:)


        Po mesku - znaczy jak ?

        lune
      • scrivo Re: godność kobiety 13.08.04, 16:23
        "po męsku" winno byc wzięte w cudzysłów chyba?
        Może chodzi ci o to że normalnie/"po ludzku"?
        Chyba że masz na mysli takie atawizmy społeczne jak danie komus w pysk i
        trzaśnięcie drzwiami.
    • lune wspaniale kobiety z tego forum :) 14.08.04, 09:56
      na przyklad - Kasiapaula ;

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=13107450

      jakos mi "uciekl ten watek" i dopiero dzisiaj go przeczytalam ;
      warto :)


      lune
    • amiga2 Re: godność kobiety 14.08.04, 11:42
      Na tym samym forum jest wątek założony przez "zdradzoną",która"szuka
      sposobu "jak dobić kochanicę męża" i prosi o inteligentne pomysły jak zgnoić
      tą trzecią.
      Śledziłam ten wątek z zażenowaniem dla tej pani i z podziwem dla niektórych
      rozsądnych postów radzących odstąpić od tych prostackich pomysłów.
      Sprawa dotyczy już przeszłości,"misiaczek" skończył już z kochanicą a ona chce
      się odegrać za upokorzenie.Często taki związek od lat funkcjonuje siłą
      rozpędu,brak emocjonalnej więzi,ale ona ma satysfakcje,że mężulek skruszony
      siedzi w domku na kanapie(jak długo?) i ma depresję- to jej nie wystarczy
      trzeba jeszcze dobic tą byłą-kompletować adresy, telefony itp.
      A szanowny mężulek to co? Niewiniątko? Podobno "ma za swoje"-czyli
      deprecha.Satysfakcja dla małżonki? Teraz jeszcze zgnoić tą byłą.Mąż-byle by
      był.Dla pozoru? Na pokaz? Pies ogrodnika.
      Nie bronię tych trzecich,gdy one perfidnie i z premedytacją rozbijają
      małżeństwo.Lecz gdy mężuś szuka rozrywki a po długim czasie żonka budzi się z
      letargu i oczywiście winna jest ta suka, dziwka...
      Masakra. Też czasem wstydzę się za inne kobiety.
      • majteczkii Re: godność kobiety 14.08.04, 12:00
        amiga2 napisała:

        > Na tym samym forum jest wątek założony przez "zdradzoną",która"szuka
        > sposobu "jak dobić kochanicę męża" i prosi o inteligentne pomysły jak zgnoić
        > tą trzecią.
        > Śledziłam ten wątek z zażenowaniem dla tej pani i z podziwem dla niektórych
        > rozsądnych postów radzących odstąpić od tych prostackich pomysłów.
        > Sprawa dotyczy już przeszłości,"misiaczek" skończył już z kochanicą a ona
        chce
        > się odegrać za upokorzenie.Często taki związek od lat funkcjonuje siłą
        > rozpędu,brak emocjonalnej więzi,ale ona ma satysfakcje,że mężulek skruszony
        > siedzi w domku na kanapie(jak długo?) i ma depresję- to jej nie wystarczy
        > trzeba jeszcze dobic tą byłą-kompletować adresy, telefony itp.
        > A szanowny mężulek to co? Niewiniątko? Podobno "ma za swoje"-czyli
        > deprecha.Satysfakcja dla małżonki? Teraz jeszcze zgnoić tą byłą.Mąż-byle by
        > był.Dla pozoru? Na pokaz? Pies ogrodnika.
        > Nie bronię tych trzecich,gdy one perfidnie i z premedytacją rozbijają
        > małżeństwo.Lecz gdy mężuś szuka rozrywki a po długim czasie żonka budzi się z
        > letargu i oczywiście winna jest ta suka, dziwka...
        > Masakra. Też czasem wstydzę się za inne kobiety.


        Tez sledzilam watek zdradzonej.
        Powiem najpierw, że jeśli o mnie chodzi( hipotetycznie gdybym była zdradzona)
        myślę, że nie umiałabym wybaczyć.(ale nie zarzekam się) Starałabym się odejść,
        choć czasem jest to trudne, bo łączy tyle spraw, dzieci, jakies rozpoczęte
        wczesniej wspólne plany, działania, kredyty, chociaz pokochalam jego rodzine...
        Ale odeszłabym, bez mszczenia się na niej i na nim.
        Z drugiej strony wiem, że lepiej się radykalnie nie wypowiadać dopuki sytuacja
        mnie nie dotknie. Z innych doświadczen wiem, że często emocje zmieniaja sposob
        myslenia.
        Zdradzoną rozumiem, samo WYOBRAŻENIE zemsty, porozmawianie o tym chocby tu na
        forum poprawia samopoczucie, to jes własnie ludzkie, bo człowiek to stworzenie
        z układem nerwowym, z emocjami, uczuciami i musi odreagowac, taki sposób aby o
        tym pogadac jest najlepszy i nie umiejsza kobiecosci ani człowieczeństwa.
        To tylko moje zdanie.
        Pozdrawiam:)
        • Gość: zdradzona Re: godność kobiety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.04, 19:50
          słuchajcie,akurat trafiłam na to : rozumię wasze niezadowolenie z mojej
          postawy.Ja też bym tak mówiła "przed". Naprawdę nie życzę nikomu takiego
          doświadczenia, bo dla mnie to było paraliżujące , nie chciałam wierzyć .Nie
          chcę wchodzić w szczegóły , ale wieszcie mi pojawiają się takie emocje o
          których nie macie pojęcia. Strach,bezsilnopść ,zazdrość , przestaje się trzeżwo
          myśleć, całkowity odjazd . Jedyne co trzyma przy życiu to obowiązki i praca
          zawodowa. A jej nic nie zrobię ,bo po co i tak siedzi sama , ma już po 30 i
          jakoś nie może znależć amatora. Czesze sie w durnowate kucyki ,zakłada
          plecaczki z bazaru i faktycznie pracuje w stajni.Rozmawiłam z jej matką,
          ubolewa, że jest sama .Jedno co mogę zrobić to zepchnąć to do niebytu.
          Nie sądziłam ,że będę musiała stawić czoła takiemu wyzwaniu i "kiedyś' inaczej
          się wypowiadałam o takich sprawach (trzasnąć drzwiami i cześć), ale nie wiecie
          co was może czekać w życiu ,a reakcje nie są znane. Dodam coś jesscze-
          myślałam ,że moje postępowanie jest dziwne (szybciej wybaczyłam niż poprosił),
          ale niedawno czytałam podobną wypowiedz babka tak samo reagowała jak
          ja .Napiszcie co teraz sądzicie o mnie.
          • Gość: Moni Re: godność kobiety IP: *.telprojekt.pl 14.08.04, 20:01
            Ja nie sądzę - masz rację, że łatwo gadać. Polubiłam Cię, bo myślę, że jesteś
            dzielna , że stawiasz temu czoła. Każdy ma inaczej , nawet jesli jest podobnie.

            A godność kobiety? Każda musi poczuć swoją. Jak ją gubi, znaczy, że niezłą
            szkołę w życiu już dostała i teraz ciężka przed nią walka ze sobą.
          • Gość: Kasia Re: godność kobiety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.04, 07:33
            1. myślę, że pisze się rozumiem, a nie rozumię...

            2. życie to nieustająca walka, zwłaszcza o przetrwanie. To samo robisz i Ty, to
            samo robiła tamta kobieta. Nie widze w tym nic innego. Chwilowo wygrałaś, ale
            czy warto było? Czy dało ci to szczęście? Czy czujesz się bezpieczna i kochana?
            Wyrażanie sie o innej kobiecie z taką pogardą, bo pokochała tego samego
            meżczyznę co ty jest co najmniej niesmaczne.
            • renkaforever Re: godność kobiety 16.08.04, 00:54
              Gdyby moj maz mnie zdradzil, wybaczylabym mu to i zastanowilabym sie , czemu to
              zrobil. Czy ona byla lepsza w lozku? Czy jest bardziej atrakcyjna, ma lepsza
              figure, modnie sie ubiera? Dla czlowieka, ktory ceni siebie, zna swoja wartosc,
              byc zdradzonym jest upokorzeniem.Jaka godnosc ma upokorzony czlowiek? Przeciez
              przez to upokorzenie obdzierany jest z godnosci!
              Moze tylko wybaczyc i poszukac winy w sobie.Ta druga kobieta jest samotna, jej
              jest pewnie obojetne, czy facet jest zonaty,czy nie.Potrzebuje faceta i go
              ma.Bez zbednych ceregieli. To on zdradza.On upokarza swoja zone tym aktem
              zdrady.
              A ona, ta zdradzona kobieta, upokorzona, obdarta z wlasnej godnosci powinna
              zadac sobie kilka pytan w stylu: czy zrobilam naprawde wszystko, aby moj maz
              byl szczesliwy ze mna?
              • majteczkii Re: godność kobiety 16.08.04, 01:22
                renkaforever napisała:

                > Gdyby moj maz mnie zdradzil, wybaczylabym mu to i zastanowilabym sie , czemu
                to
                >
                > zrobil. Czy ona byla lepsza w lozku? Czy jest bardziej atrakcyjna, ma lepsza
                > figure, modnie sie ubiera? Dla czlowieka, ktory ceni siebie, zna swoja
                wartosc,
                >
                > byc zdradzonym jest upokorzeniem.Jaka godnosc ma upokorzony czlowiek?
                Przeciez
                > przez to upokorzenie obdzierany jest z godnosci!
                > Moze tylko wybaczyc i poszukac winy w sobie.Ta druga kobieta jest samotna,
                jej
                >
                > jest pewnie obojetne, czy facet jest zonaty,czy nie.Potrzebuje faceta i go
                > ma.Bez zbednych ceregieli. To on zdradza.On upokarza swoja zone tym aktem
                > zdrady.
                > A ona, ta zdradzona kobieta, upokorzona, obdarta z wlasnej godnosci powinna
                > zadac sobie kilka pytan w stylu: czy zrobilam naprawde wszystko, aby moj maz
                > byl szczesliwy ze mna?


                Zawsze bedzie ktos lepszy od ciebie w jakiejs dziedzinie, możesz swietnie
                gotowac, swietnie tanczyc, swietnie i modnie wygladac, ale laske lepiej mu
                zrobi jego sekretarka. Czy wtedy schylisz czolo i powiesz: moja to wina, nie
                zrobiłam wszystkiego zeby byc najlepsza i w tej dziedzinie, nie zrobilam
                wszystkiego zeby byl ze mna szczesliwy?
                A jesli okazaloby sie ,ze jakis facet wiedzac ze masz meza sie o ciebie ubiega
                i zakladajac ze jestes materialistka-a on zarabia duzo wiecej niz Twoj maz to
                polecisz do niego, a Twój mąż niech Ci wybaczy i szuka winy w sobie, bo nie
                spełnił Twoich oczekiwań? Przyklad o zarobkach jest tylko przykładem.
                • Gość: Moni Re: godność kobiety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.04, 09:11
                  Poniekąd zgadzam się z Kasią. A pytanie o to, czy byłam wystarczjąco dobra, nie
                  jest pytaniem o gotowanie i sprzątanie ale np. o wymagania jakie stawiam
                  swojemu mężczyźnie. Czy chcialibyście mieć partnera na każde skinienie, pod
                  każdym względem usłużnego? Ządanie szacunku, uczestnictwa w życiu domowym,
                  rozwoju, wymaganie zaangażowania - to też postawa dobrego partnera.
                  Nie zgadzam się natomiast by te rozważania miały prowadzić do szukania winy w
                  sobie. Zdradzający zawsze obiera drogę najłatwiejszą i najwygodniejszą i to on
                  ponosi odpowiedzialność za to co zrobił. Za rozpad związku zaś obie osoby.
              • j_ar Re: godność kobiety 16.08.04, 08:48
                czy sadzisz (jak wynika z twojego wpisu), ze twoja atrakcyjnosc jest tylko w
                lozku i w ubiorze?.. ło matko, dzizus q.. ja ..p....
            • Gość: zdradzona Re: godność kobiety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.04, 19:14
              1.myślę,że dobrze myślisz
              2.masz rację ,że życie to walka, takia jest natura , ale nauczyłam się też
              nowej PRAWDY " Nic nie trwa wiecznie,wszystko się ciągle zmienia" wczoraj nie
              wróci.
              Ale jest dzis ,i ja wygrałam i wygrywam każdego dnia , jak długo nie wiem ,
              może mnie jutro cholera trafi. Czuję się bezpieczna ,bo to ja gwarantuję sobie
              bezpieczeństwo i jestem kochana we wszystkich aspektach tego słowa.

              Nie dostrzegam w moich wypowiedziach pogardy , to są fakty , może ty je żle
              odczytujesz.
              Kochać można tylko nie krzywdzić - nikogo .
    • Gość: kobieta Re: godność kobiety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.04, 18:42
      Witam, czytałam wszystkie Wasze wypowiedzi, a także komentowany artykuł ochęci
      zemstyna kochanicy męża...Wydaje mi się ,że racje są po obu stronach, patrzę na
      to z punktu upływu lat, ja też przechodziłąm przez "obsesyjną" chęć zemsty na
      tej trzeciej...Mnie bardzo zdrada zabolała, przeżyliśmy razem 12 lat, było
      dziecko, budowaliśmy już nawet dom i w jednej chwili to wszystko runęło jak
      domek z kart...na dodatek mąż zdradził mnie ze wspólną znajomą, przez lata
      miałam piekło, bo stale coś mo nie pasowało, a ja głupia chciałam ratować
      rodzinę dla dziecka, więc to znosiłam, strałąm się dopasować do "żądań" typu:
      jesteś za gruba /więc schudłam /,schudłaś ?-pewnie masz kogoś !!!
      KOCHANKA"...Sama się dziwię, że to wytrzymywałam, ale miarka sie przebrała,jak
      zdrada wyszła na jaw...krzywda i zemsta wręcz mnie dusiły...wpadłam na lata w
      ciężką depresję, jeżdzili oboje/jeszcze wtedy było małżeństwo/ po moim małym
      miasteczku, gdzie wszyscy mnie znali od lat /mąż się tu sprowadził po ślubie/,
      razem wjeżdżali na wakacje...on wcale się nie krępował nikim i niczym, jego
      matka płakała, bo w jej rodzinnej wsi też się z nią prowadzał i sąsiedzi jej
      powiedzieli...wstydziła się za niego...Mąż chciał mi odebrać dziecko/miało
      wtedy 7 lat/, bo ja byłam tylko do tego by je urodzić...Okradli mnie i dziecko
      z majątku, nie płacił alimentów, szykanował w środowisku - dawni znajomi mnie
      unikali, nie mogłam znależć pracy...

      Jak moja historia się ma do "wyższych" uczuć? Nie zrobiłam nic głupiego bo
      jestem opanowanym człowiekiem, ale żałuję, bo przypłaciłam to tylko zdrowiem...
      Cena za GODNOŚĆ kobiety...
      • Gość: zdradzona Re: godność kobiety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.04, 19:27
        no właśnie taka jest twoja cena.

        Czy fakt ,że jesteśmy nadal rodziną , mamy ten sam wygodny ,duży dom z
        ogrodem, mogę dzieci spokojnie wysłać na długie wakacje ,możemy spokojnie
        pracować i żyć ,bo skończyły się nerwy i że ODZYSKAŁAM naprawdę odzyskałam
        miłośc męża do mnie sprawia że jestem MNIEJ GODNA ? Nie sądzę , a nawet jesten
        pewna ,ze NIE .
      • amiga2 Re: godność kobiety 16.08.04, 19:32
        Czy są tylko dwa wyjścia z takiej sytuacji:
        1.mieć godność i cierpieć
        2.nie mieć godności-gryść,kopać,drapać,kąsać?
        czy uważasz,że gdybyś "ustawiła" odpowiednio tą panienkę,czyli jej dokopała,to
        twój mąż zostałby przy tobie i miałabyś teraz wspaniałe życie?
        Intryguje mnie w tych wątkach przedmiotowość facetów.Kobiety(w większości żony)
        zagryzają się,mszczą się,i co?Gdy masz takiego "wywalczonego" męża przy sobie
        to satysfakcja z wygranej? Bo ci się to prawnie i słusznie należy,bo
        dziecko,finanse itp. itd? Czy wtedy kobieta czuje się godna?
        • Gość: kobieta Re: godność kobiety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.04, 20:33
          Myślę, że żadne wyjście nie jest dobre...w tej "wojnie" o faceta wszyscy są
          przegrani, nawet sam zainteresowany...Szkoda tylko dzieci, bo co one mogą
          zrobić, jak dorośli nie mogą / lub nie chcą / się dogadać...
          P.S. Mnie też mąż chciał wciągnąć w publiczną (!) wojnę o niego z
          kochanką...Doszłam do wniosku, że jeśli taki ktoś urządza cyrk moim kosztem, to
          nie jest wart, bym była jego żoną...Chciał, bym "zawalczyła" o niego...bym na
          imieninach, gdzie i ona była skoczyła jej do gardła...Dolewał mi wódki,po
          pijaku żale łatwiej wychodzą... Nie powiem, miałam na to chęć, ale się
          powstrzymałam...nie zrobiłam z siebie głupiej... Żałuję, że miałam do czynienia
          z takim podłym i próżnym facetem...i że nie mam teraz rodziny, o której zawsze
          marzyłam...
      • Gość: ryb Re: godność kobiety IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 16.08.04, 20:34
        Podziekuj za to tej-drugiej kobiecie. I w ten sposob wracamy do punktu
        wyjscia...
    • Gość: kobieta Re: godność kobiety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.04, 20:43
      Do zdradzonej...
      Zapomniałam dodać, że w taki sposób nie zatrzymasz na długo swojego
      faceta...będzie się może Ciebie bał, Twojej determinacji, ale i tak kiedyś znów
      spróbuje z inną...

      Pomyśl o tym...

      Myślę, ze szanse po zdradzie ma taki związek, gdzie ten partner, co zdradził, z
      własnej woli wróci do drugiego, a nie pod przymusem...

      Ale i tak to nie będzie już to samo, co było...wszystko jednak zależy wyłącznie
      od ludzi...

      Przepraszam, jeśli Cię nie pocieszyłam...
      • Gość: zdradzona Re: godność kobiety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.04, 21:23
        nie było żadnego przymusu , wręcz przeciwnie proponowałan wielokrotnie żeby się
        wyprowadził,nie zrobił tego i dobrze , bo wtedy nie byłoby popwrotu.
        Oczywiście ,że nie jest tak jak było, uwierz mi - jest znacznie lepiej niż było.
        Niepotrzebnie mnie przepraszasz - nie szukam pocieszenia
        • Gość: kobieta Re: godność kobiety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.04, 23:45
          Sorry, nie chciałam Cię urazić...To wspaniale,że masz teraz lepsze życie niż
          przedtem...To znaczy, że Twój mąż wybrał właściwie, i że Twoje zycie wróci do
          normy...Cieszę się, gratulacje !
          Pozdrawiam ciepło
Inne wątki na temat:
Pełna wersja