Dodaj do ulubionych

Jak "przeżyć"imprezy rodzinne?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.04, 08:26
Nie przepadam za rodziną męża.Generalnie nic złego mi nie zrobili, ale coś strasznie mnie drażni w ich sposobie bycia i światopoglądzie.Mój mąż ( no..może jeszcze jego brat ) to już innne pokolenie, zbuntowane,które udowodniło rodzicom, ze warto sie uczyc, studiować. Reszta..sami sobie dopowiedzcie. Jak przetrzymac kolejną imprezę rodzinna, na której czuję się nieswojo? Nie chcę sprawić przykrości mezowi,bo to w końcu jego rodzice i wujkowie,ale...to dla mnie intelektualna mordęga.
Obserwuj wątek
    • melanie Re: Jak "przeżyć"imprezy rodzinne? 22.08.04, 09:26
      "Nie strzela sie do przeszlosci z pistoletu, bo przyszlosc wystrzeli z armaty"
      koniec cytatu
      • komandos_57 Re: Jak "przeżyć"imprezy rodzinne? 25.08.04, 02:03
        melanie napisała:

        > "Nie strzela sie do przeszlosci z pistoletu, bo przyszlosc wystrzeli z armaty"
        > koniec cytatu
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        a masz cipke czy kogucika?zem tu.
    • psychoguru Wiecej intelektu 22.08.04, 10:11
      Gość portalu: Patrycja napisał(a):

      > bo to w końcu jego rodzice i wujkowie,ale...to dla mnie intelektualna mordęga.

      Mordega wynika z braku wyzszego intelektu ktory dalby ci mozliwosci bardziej
      filozoficznego spojrzenia na zycie. Moglabys spojrzec na rodzine meza po prostu
      jak na ludzi. A ludzie sa rowni w tym ze zyja i umieraja. Te kontakty z nimi
      kiedys przemina i stana sie tylko wspomnieniem. To ze masz wyksztalcenie nie
      daje powodu zeby przesadzac: dzisiaj jestes wyksztalcona a jutro moze walnac cie
      cos co spowoduje ze nie bedzie mialo to zadnego znaczenia.

      Filozoficzne spojrzenie moze tez miec forme spojrzenia na te sprawy jak na
      ciekawy folklor. Wlasnie przez to ze ci ludzie sa zupelnie inni masz szanse
      wzbogacenia swojego obrazu swiata od czasu do czasu.
      • fredzia10 Re: Jakoś musisz.... 22.08.04, 10:32
        Jeśli , jak piszesz, jesteście z mężem wykształceni , to z pewnością
        łatwiej Wam się troszkę zniżyć intelektualnie niż im , dorównać Wam , bo to
        przecież niemożliwe.
        Tych imprez nie jest aż tak dużo, więc trzeba się przed wyjściem pozytywnie
        nastawić i spróbować porozmawiać z gorszymi od siebie(przepraszam, ale
        odniosłam takie wrażenie)albo się nie odzywać, bo po co się męczyć...
        Z drugiej zaś strony,nigdy się nad taką sytuacją nie zastanawiałam, bo nigdy
        nie myślę o wykształceniu ludzi, z którymi przebywam.
        Znam wielu chamów z tytułem magistra Patrycjo!
        • melanie Re: Jakoś musisz.... 22.08.04, 10:43
          To bardzo ciekawe, kto tego meza wyksztalcil, czy rodzice ze swoich fizycznych
          zarobkow, czy sam sie utrzymywal? Jezeli nawet sam zapracowal na te szkole, to
          kto w nim zaszczepil chec i ambicje do nauki? Czy to tylko jego wyksztalcenie
          sprawilo ze jest takim czlowiekiem, na ktorego zwrocila uwage i sie zakochala
          autorka watku, czy tez jednak calosc wychowania, geny itd? Rodzina nie jest na
          intelektualnym poziomie autorki, bo poziom sie wydaje byc "kosmicznie wysoki."
          Zalosne.

          • fredzia10 Re: Jakoś musisz.... 22.08.04, 10:52
            Coś mi się wydaje, że Patrycja ocenia ludzi , tylko i wyłącznie, po poziomie
            wykształcenia. Nieważne , jaki człowiek jest i co sobą prezentuje - wazne, że
            wykształcony. No, cóż.....
            • Gość: krish Re: Jakoś musisz.... IP: 62.233.233.* 22.08.04, 10:58
              eee tam
              czepiacie sie biednej patrycji

              a ta rodzina na pewno
              nurza sie co niedziela
              w kazirodczych orgiach
              pijac denaturat

              i zagryzając "azorkiem"




              patrycjo

              boisz sie ze niedaleko pada jablko od jabloni
              i Twój luby jest na ksztalt i podobienstwo uformowany


              a wyksztalcenie i oglada to tylko bombki na choince
              • melanie Re: Jakoś musisz.... 22.08.04, 11:05
                Gość portalu: krish napisał(a):

                > a ta rodzina na pewno
                > nurza sie co niedziela
                > w kazirodczych orgiach
                > pijac denaturat
                *********************
                Stad te roznice swiatopogladowe? Bo patrycja w tym czasie nagina na msze? W
                kazdym przypadku czwarte przykazanie obowiazuje.

                >
                > i zagryzając "azorkiem"
                ******************
                krisz, co to jest ten azorek?
                • Gość: krish Re: Jakoś musisz.... IP: 62.233.233.* 22.08.04, 11:10
                  azorek to karma miesna dla psów

                  mozna to jesc, choc troche niesmaczne
                  i śmierdzi
              • Gość: Patrycja Re: Jakoś musisz.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.04, 11:11
                Źle mnie odebraliście. To wszystko wygląda inaczej i ,absolutnie,nie oceniam NIKOGO kierując sie tylko tym,czy skończył studia,czy tez nie.Generalnie drażni mnie jedynie ojciec męża,czyli teść,dla którego impreza to tylko taka z alkoholem. Ehhhh...nie mam nic przeciwko piciu,ale..wszystko z umiarem. Potem przy stole, i to w obecności małych dzieci lecą niecenzuralne hasła i "kurwa" co drugie słowo.Chyba mam prawo nie lubić czegoś takiego.
                • Gość: Moni Re: Jakoś musisz.... IP: *.telprojekt.pl 22.08.04, 11:38
                  Mimo tego co napisałaś, nadal mnie nie przekonujesz.
                  Jeśli czasem człowiek się wstawi, trochę pohuczy i poszumi, cóż w tym złego?
                  Nie ma prawa tylko krzywdzić.
                  Ale czym krzywdzi parę kurew?
                  Rzuć raz i Ty a zobaczysz, że może to przynieść ulgę.
                  Spróbuj poznać teścia na trzeźwo. Za każdym człowiekiem stoi jego historia.
                  Kultura i grzecznośc to tylko forma,. To w uczuciach jakimi obdarzamy innych
                  można nas rozpoznać naprawdę. Jeśli Twój teśc kocha i potrzebuje Twojego męża
                  to miałabym dla niego szacunek za tą miłość, a nie za jakieś tam poalkoholowe
                  hałasy. To dzięki niemu Twój mąż jest tym kim jest, nawet jesli się buntował -
                  pozwolono mu w końcu na to.
              • rosangela1 Re: Jakoś musisz.... 22.08.04, 11:11
                Nie wiem jak ci odpowiedziec, moja droga. W swoim 29 letnim zyciu spotkalam
                mnostwo ludzi poczawszy od melancholijnch pijaczkow do prostackich ministrow -
                i powiem ci my wszyscy to tylko ludzie z wszystkimi przywarami i pieknem.
                Rodziny nie wybierasz wiec zejdz z pedestalu i badz czlowiekiem.
                • psychoguru Koszmarny sen 22.08.04, 17:32
                  rosangela1 napisała:

                  > Nie wiem jak ci odpowiedziec, moja droga. W swoim 29 letnim zyciu spotkalam
                  > mnostwo ludzi poczawszy od melancholijnch pijaczkow do prostackich ministrow -
                  > i powiem ci my wszyscy to tylko ludzie z wszystkimi przywarami i pieknem.
                  > Rodziny nie wybierasz wiec zejdz z pedestalu i badz czlowiekiem.

                  Co innego byloby gdybys musiala z tymi ludzmi przebywac na co dzien.
                  W ogole zdaje sie ze ci ludzie reprezentuja przecietny poziom:), nawet
                  dla dzieci moze to byc pouczajace i okazja do pogadanki na temat sklonnosci do
                  alkoholu i wulgarnego seksu. Bo przeciez dzieci i tak sie z tym zetkna wiec nie
                  ma co chowac glowy w piasek.

                  Mala terapia: wyobraz sobie ze jest na odwrot: rodzina meza to np. pisarze,
                  artysci, uczeni, w ogole francjaelegancja. I na spotkaniach rodzinnych tocza
                  rozmowy o swoich ostatnich osiagnieciach tworczych a ciebie pytaja w czym
                  tworzysz. A jak uslysza ze ty zadnej ksiazki nie napisalas czy rzezby nie
                  wykulas to zaczna traktowac cie pogardliwie bo jestes mordega intelektualna i
                  od nich odstajesz. I dadza do zrozumienia zeby sie z nimi nie spotykac bo z
                  pospolstwem nietworczym to oni sie nie zadaja.

                  Dobre na koszmarny sen, nie?
                  • rosangela1 Re: Koszmarny sen 22.08.04, 21:49
                    Pokaz im ze sie tym wszystkim przejmujesz a wypruja z ciebie ostatnia zywa
                    rozumna komorke. Badz saba - szanuj siebie i nie zapominaj ze ty tez jestes
                    potrzebna na tym swiecie.
          • komandos_57 Re: Jakoś musisz.... 24.08.04, 23:31
            melanie napisała:

            > To bardzo ciekawe, kto tego meza wyksztalcil, czy rodzice ze swoich
            fizycznych
            > zarobkow, czy sam sie utrzymywal? Jezeli nawet sam zapracowal na te szkole,
            to
            > kto w nim zaszczepil chec i ambicje do nauki? Czy to tylko jego wyksztalcenie
            > sprawilo ze jest takim czlowiekiem, na ktorego zwrocila uwage i sie zakochala
            > autorka watku, czy tez jednak calosc wychowania, geny itd? Rodzina nie jest
            na
            > intelektualnym poziomie autorki, bo poziom sie wydaje byc "kosmicznie wysoki."
            > Zalosne.
            xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
            czuje ze swierbi cie w pochwie.umyj sie i ci minie



            • komandos57 Re: Jakoś musisz.... 24.08.04, 23:34
              komandos_57 napisał:
              xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
              Tak wyglada pojeb zbuntowany.
    • caorle Re: Jak "przeżyć"imprezy rodzinne? 22.08.04, 21:54
      Jeżeli potrafisz odróżnić ludzi prostych od prostaków
      a rodzina twego męża należy do tych ostatnich
      to współczuję...

      a co mąż - jakie ma odczucia, czy dobrze czuje się w ich towarzystwie,
      czy cię rozumie?
      • Gość: Patrycja Re: Jak "przeżyć"imprezy rodzinne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.04, 21:57
        Byłam..przezyłam...było całkiem sympatycznie.Macie sporo racji, a ja....chyba mam egoistyczne zapędy..ale...kto ich nie ma...???;)Dobrej nocy:)
        • psychoguru Terapia dziala 23.08.04, 11:51
          Gość portalu: Patrycja napisał(a):

          > Byłam..przezyłam...było całkiem sympatycznie.Macie sporo racji, a ja....chyba
          m
          > am egoistyczne zapędy..ale...kto ich nie ma...???;)Dobrej nocy:)

          Forumowa terapia dziala!
    • komandos57 Ciemnogrod 22.08.04, 22:08
      Gość portalu: Patrycja napisał(a):

      > Nie przepadam za rodziną męża.Generalnie nic złego mi nie zrobili, ale coś
      stra
      > sznie mnie drażni w ich sposobie bycia i światopoglądzie.Mój mąż ( no..może
      jes
      > zcze jego brat ) to już innne pokolenie, zbuntowane,które udowodniło
      rodzicom,
      > ze warto sie uczyc, studiować. Reszta..sami sobie dopowiedzcie. Jak
      przetrzymac
      > kolejną imprezę rodzinna, na której czuję się nieswojo? Nie chcę sprawić
      przyk
      > rości mezowi,bo to w końcu jego rodzice i wujkowie,ale...to dla mnie
      intelektua
      > lna mordęga.
      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
      No musisz byc krasulo niezwykle pusta.
      Byl sobie dentysta.......super specjalista.Zyl swoimi problemami.Cale zycie na
      uboczy.Ale zycie....wiesz,bywa pojebane.Samo zycie.Jego tez dosieglo.Ale nie o
      tym.
      Kobieta ze stwardnieniem rozsianym,bardzo zaawansowanym zachodzi w ciaze.Prosta
      kobieta.Pewnie on jej w zyciu na oczy nie widzial.Ale ze mial pacjentow,wiesc
      dotarla tez do niego.
      Kobieta rodzi.Na ustach calej dzielnicy.Smiech opanowal "Mirgorod"
      A ten doktor zaczol odwiedzac ta kobiete.Oczywiscie ze wsparl ja finansowo,tez
      psychicznie.I robil to bardzo,a bardzo czesto.Wiem ze wytluku napiszesz ze
      pisze bzdety,wiem.
      Ale do sedna.On byl bardzo madry.Ty jestes glupia,ciemna pizda z Mirgorodu.
    • mika_forum Re: Jak "przeżyć"imprezy rodzinne? 24.08.04, 13:04
      Rozumiem Patrycje i niepotrzebnie ja tak ostro krytykujecie, przeciez
      dziewczyna b. uprzejmie poprosila o rade...
      W rodzinie meza tez mlodsze (studiujace) pokolenie meczy sie na takich
      imprezach okrutnie, wspolnie urywamy sie na 'spacery' itp.
      • Gość: krish Re: Jak "przeżyć"imprezy rodzinne? IP: 62.233.233.* 24.08.04, 13:19
        a wiec rozumiesz...

        powodzenia w rozumieniu
      • Gość: Kamila Re: Jak "przeżyć"imprezy rodzinne? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.04, 19:33
        Ja tez jak patrze na spite chamstwo, bo tylko tak mozna nazwac rodzine meza, wysiadam...
        Jedyny temat zawisc z powodu ktos sie czegos dorobil (tj. chcialo mu sie). A oni wszyscy (!) na lewych rentach (ludzie ok. 50-tki), zdrowi jak konie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka