Dodaj do ulubionych

Gubię się w związkach...

02.12.14, 16:16
Może to dziwny problem, ale...gubię się w związkach. Nie wiem czy trafiam na niewłaściwych facetów czy to ja jestem przewrażliwiona i oczekuję nie wiadomo czego. Gdzie znaleźć granicę tego czy to ze moją wrażliwością jest coś nie tak czy to druga osoba pozwala sobie na zbyt wiele i rani mnie?
Obserwuj wątek
    • paco_lopez Re: Gubię się w związkach... 02.12.14, 16:23
      będziesz się raczej dalej zastanawiać, bo przecież ani ciebie nikt nie zna ,ani twoich kandydatów na związkowców
    • perfum napisala, co wiedziala... :) 03.12.14, 16:22
      napisane tak ogolnie, ze nie sposob sie do tego odniesc.
      - podaj ze 3 konkretne przyklady.
    • jan_stereo Re: Gubię się w związkach... 04.12.14, 19:34
      Twoja wrazliwosc wyglada wporzo, napisalas dosc krotki post bez zbednej wylewnosci emocjonalnej, wiec chyba nie swirujesz w zwiazkach.
    • mona.blue Re: Gubię się w związkach... 04.12.14, 19:52
      Napisz może coś więcej, bo tak to trudno coś poradzić.
      • jan_stereo Re: Gubię się w związkach... 04.12.14, 20:47
        kolezanka wcale nie szuka porady tylko sobie glosno mysli, a ze akurat tutaj...
        • ankaskakanka14 Re: Gubię się w związkach... 06.12.14, 15:51
          jan_stereo napisał:

          > kolezanka wcale nie szuka porady tylko sobie glosno mysli, a ze akurat tutaj...

          To coś podobnie jak ja - po prostu się zastanawiam i pytam.Teraz mam już pewność,że cały świat jest jaki jest i nic mi się nie zdawało.
          Większość jest po prostu chora ( ktoś tu wspominał,że "normalnych" osób jest bardzo niewiele ) i to prawda - ciągle spotykam bardziej zrytych jak ja sama,a co "zabawniejsze" - nawet nie wiedzą o tym.
          Swojego czasu spotkałam faceta - fajny mi się wydał ot tak po prostu :D
          no i bla bla bla - coś tam pisał o koguciku kurce że kogucik woła kurkę gdy znajdzie robaczka - myślę sobie o kurde romantyk :D
          Jednak tylko mnie testował potem obśmiał w jakim ja świecie żyję - obśmiał moje uczucie do partnera, ojca moich dzieci a wiem,że kochałam tego człowieka,wiem co czułam.Byłam gdy mnie potrzebował urodziłam mu dzieci,martwiłam,troszczyłam się o niego bardziej jak o siebie czy innych.Jeżeli to nie była wyśmiana "miłość" przez w/w - to w takim układzie co to było?
          Tak czy siak pomyślałam - matko ! a co tez mogło się w/w przytrafić skoro obśmiewa coś tak fajnego.
          Zaczęłam szukać - przy okazji okazało się,że ten ktoś ma w uj kasy - ( już zadzieram kiecę i lecę :D ha ha ha ) I jak się tu do takiego zbliżyć? Narażać się na śmieszność czy jakieś inne niewybredne teksty.
          No cóz w moim świecie facet owszem maszynka do seksu czy sponsor jednak na pierwszy plan wysuwają się emocje.Koniec,kropka - nawet jeżeli to dla kogoś śmieszne.Nawet Romek alkoholik przebąkiwał,że coś tam do swojej partnerki czuje ( i tutaj ciąg dalszy mojej osobistej terapii - jego partnerka jest chora ma obniżoną odporność,problemy z nerkami i skórą - tłumaczę Romkowi,ze w bagno wciąga swoja kobietę - nawet jeżeli służy mu tylko do ru...ia - zapytałam co będzie bzykał jak ona kopnie w kalendarz? A że jest dla niej całym światem to trochę odpowiedzialności )
          Emocjonalność ma swoje uroki,spontaniczność szczerość - wiele osób się przede mną otwiera - a nie ma nic ciekawszego jak "czyjś świat" :D
          Oczywiście nadmierna emocjonalność w konsekwencji niszczy mnie samą.Są sytuacje gdzie nie pomaga nawet inteligencja.

          Gdybys mial/a do wybory, byc osoba inteligentna czy madra, co bys wybral/a? Dziwi mnie to, ze sa ludzie ktorzy nie odrozniaja tych dwoch struktur. Dla wielu inteligencja i madrosc to to samo. Ale tak nie jest. Ostatnio mam okazje duzo o tym rozmyslac w nawiazaniu do srodowiska pracy, biznesu, kariery. Stwierdzam - ja pochodze po prostu z innego swiata.

          Aby osiagnac tzw. sukces w naszych czasach generalnie nalezy posiadac zdolnosc inteligentnej manipulacji srodowiskiem. Manipulacja – slowo ma oddzwiek negatywny. W psychologii mamy ladniejsza etykiete – wywieranie wplywu. Wywieramy wplyw poprzez roznorodne techniki. Zwykla czerwona szminka na ustach, optycznie manipuluje nasza percepcja - szczegolnie meska. Wlosy blond – poprzez jasny kolor rozmywa rysy tworzac niewinna, jasna otoczke tak, ze nawet nieszczegolnie ladna kobita bedzie wygladac atrakcyjnie dla plci przeciwnej. (hehehe) Mezczyzna, poprzez zapuszczenie lekkiego zarostu, potrafi wygladac bardziej atrakcyjnie niz bez niego. A jego rozbudowane ramiona poprzez ciezka prace na silowni czesto wysylaja sygnaly bezpieczenstwa do podswiadomosci kobiety. Wiedza na ten temat to czysty marketing. Uzywamy go wszyscy, chocby troche, swiadomie lub nieswiadomie. Jednak jest roznica w etyce wykorzystywania manipulacji uzywajac inteligencji a uzywajac madrosci. Przynajmniej dla mnie.

          Aby osiagnac tzw. sukces/kariere, sciezka inteligencji jest droga latwiejsza, czesto uczeszczana, rozpracowana poprzez inteligentna strategie i czesto takze efektywna. Swiat sklania glowe przed inteligencja. Wyznacza jej najwyzsze stanowisko poprzez ktore okresla czesto i wartosc czlowieka. Szczegolnie w naszym kraju – jak zauwazylam – przyznanie sie do tego, ze czegos sie nie wie, jest automatycznie uznawane za brak tejze inteligencji (ale sie czepiam ostatnio tej Polski:)). Wszelkie popularne testy do mierzenia inteligencji sa glosno rozpowszechniane. MENSA z ich mierzalnym ilorazem wydaje certyfikaty, a wyniki tych slawnych sa glosno publikowane i podziwiane.

          Natomiast droga sukcesu poprzez madrosc – ta juz nie jest tak popularna. To droga czesto nieuczeszczana, trudna, czesto bolesna. Droga tylko dla silaczy. Tyczy sie bardziej inteligencji emocjonalnej, pewnego trudno do okreslenia plomyka w duszy. A ludzie na tej drodze nie posiadaja celu samego w sobie, ktory w rzeczywistosci jest nakrecany poprzez wspolczesne spoleczenstwo – kariera, „bycie kims” – co oznacza stanowisko dajace wladze i pieniadze. A wladza pochodzi od akceptowania przez ludzi i podazania za tym stanem rzeczy pewnych ustalonych regul spolecznych. Jednak ludzie z drogi madrosci JUZ czuja sie kims. Nic nie musza udowadniac. Oni tylko tancza swoj taniec. Kochaja swoja prace i beda ja wykonywac niezaleznie od kariery czyli od szeroko rozumianego uznania w spolecznej hierarchii. Bo dla nich sukcesem jest to, ze robia to co kochaja. I nie poddaja sie potrzebie akceptacji, podziwu z powodu udowodnienia komus swojej wartosc. Oni juz go maja – w sobie. Ale swiat chce takie osoby przeciagnac na swoja strone. Jezeli sie nie daja, jezeli odstaja – sa bolesnie doswiadczani. I tylko silacze pozostana wierni swojej pasji.

          Inteligencja nie jest cecha wrodzona. Mozna urodzic sie z pewnymi naturalnymi predyspozycjami do lepszego pamietania, czy kojarzenia. Ale takze mozna ja rozwinac poprzez trening zwojow mozgowych, jezeli rodzic jest na tyle przytomny (lub ma czas), ze sie tym zajmie. Znany test na inteligencje MENSA w rzeczywisosci nie jest uznawany poprzez srodowisko naukowe jako bezbledny i adekwatny do rzeczywistego stanu rzeczy. Badania dowodza, ze osoba ktora wczesniej pocwiczy wystarczajaco zadania w internecie a nastepnie przystapi do testu, wypada o wiele lepiej niz za pierwszym razem gdy tego nie zrobi. Wiec mozemy stwierdzic, ze osoba jest bardziej inteligentna po drugim czy trzecim tescie, niz po pierwszym. Jednak jak nauczyc madrosci? I tutaj mozemy nauczyc swoja pocieche pewnych zasad zyciowych, ale czy jest mozliwe nauczenie pewnego rozpoznania w skomplikowanych zyciowych zjawiskach bez mapy? Pewnej glebi w postrzeganiu rzeczy? Na przyklad – naturalna rzecza ludzka sa zdolnosci adaptacyjne. Bez tego czlowiek by nie przezyl, a na pewno nie w dzungli. Jednak nie zyjemy juz w dzungli, ktora zagraza naszemu zyciu, ale zyjemy w dzungli spolecznej. Nie sadze by osoba kierujaca sie madroscia zyciowa adaptowalaby sie tylko po to by latwiej jej w zyciu bylo, za czym idzie kasiasto, karierowo z akceptacja spoleczna. Nie sadze by wspinala sie na top wiezy Babel. To byloby inteligentne – z punktu widzenia spoleczno - naturalistycznego. Ale z punktu emocjonalnego rozwoju - plytko, powszechnie. Ludzie idacy ta sciezka sa tak wszechobecni. Kiedys znany aktor powiedzial, ze plynac z rzeka jest bardzo latwo. On chce tak troche pod prad, bo inaczej rzeka zadecyduje za niego. Nie tez calkowicie przeciwko nurtowi, bo mozna sie nameczyc i wowczas nie miec sily na nic. Balans.




    • perfum bierz ze soba navigatora 05.12.14, 20:40
      - to przestaniesz sie gubic...
    • nvv Re: Gubię się w związkach... 05.12.14, 21:29
      Chyba mam taki sam problem (no, tyle że z kobietami).
    • krytyk2 gubię sie w uczuciach 06.12.14, 19:32
      Twój problem da się łatwo przedefiniować uzywajac zamiast " w związkach"- "we własnych uczuciach"
      Masz problem z rozpoznaniem i uznaniem za ważne własnych uczuć.bo tak naprawdę od samego początku ,czujesz ,ze ktoś cię traktuje serio lub protekcjonalnie.Jesli protekcjonalnie- to w zasadzie traktuje cie niepoważnie.Jesli to wiesz od początku a zależy ci na facecie ,to możesz mu od razu to zakomunikować.jesli dalej bz-rozstajesz się natychmiast i nie zawracasz sobie nim głowy.Jest to proste i tanie rozwiązanie.
      Nasze uczucia sa najlepszym rzewodnikiem po zyciu-ogolnie i wnajdrobniejszych szczegółach.Jesli się spycha i niedocenia -kosztują czasem cale spieprzone życie.
      • zolza14 Re: gubię sie w uczuciach 17.12.14, 14:40
        krytyk2 napisał:

        > Twój problem da się łatwo przedefiniować uzywajac zamiast " w związkach"- "we w
        > łasnych uczuciach"
        > Masz problem z rozpoznaniem i uznaniem za ważne własnych uczuć.bo tak naprawdę
        > od samego początku ,czujesz ,ze ktoś cię traktuje serio lub protekcjonalnie.Jes
        > li protekcjonalnie- to w zasadzie traktuje cie niepoważnie.Jesli to wiesz od po
        > czątku a zależy ci na facecie ,to możesz mu od razu to zakomunikować.jesli dale
        > j bz-rozstajesz się natychmiast i nie zawracasz sobie nim głowy.Jest to proste
        > i tanie rozwiązanie.
        > Nasze uczucia sa najlepszym rzewodnikiem po zyciu-ogolnie i wnajdrobniejszych s
        > zczegółach.Jesli się spycha i niedocenia -kosztują czasem cale spieprzone życie
        > .
        Bardzo mądra i cenna podpowiedź.
        • ankaskakanka10 Re: gubię sie w uczuciach 17.12.14, 17:30
          też myślałam,że się gubię w uczuciach.Nie,nie gubię się.
          Spotkałam kogoś kto był w relacji z drugim faciem.Cóz nie myślałam,że az w tak bliskiej,że gotów był mnie "oddać" "koledze" Potem się zdecydował jednak,ze tylko "dla niego"
          Wisiał i doszukiwał się we mnie problemu dlaczego - nie? Że wstydliwa,że zakompleksiona itp.
          Ofiarował mi "wygodne życie" myślę ze dobry seks i zastanawiał sie ciągle dlaczego nie.
          Odpowiedź jest prosta - ciekawa jestem czy tubylcy będą wiedzieli dlaczego - nie?
        • krytyk2 Re: gubię sie w uczuciach 17.12.14, 22:53
          nasze uczucia nie są nam dane tak twardo jak widzialny stan pogody za oknem,często przemykają spłoszone niczym przejściowe zamglenie obrazu,rzeklbym -obłoczek .
          Myslimy-drobne zanieczyszczenie ,nic nieważne.Jak cos tak nieważnego może decydować o naszym losie?
    • bonifacy_40 bo ci wątroba gnije... 15.12.14, 10:06
      Gubisz sie bo masz za dużo wolnego czasu .
      Weź sie za jakaś robotę a przestaniesz mieć głupie myśli bo od tego to póżniej wątroba ci zgnije ...dlatego trzeba babę bić żeby tego uniknąć
    • witchland Informacja... 17.12.14, 12:27
      Zbyt mało danych, aby Ci udzielić konkretnej i rzeczowej odpowiedzi. Już sam fakt, że się zastanawiasz, czy to z Tobą, czy nie z tobą jest jakieś nieteges i ogólnie źle się czujesz, wynika z faktu, że ów problem, może leżeć poza obrębem obu podmiotow, czyli ciebie i faceta.
      Niedawno oglądałam pewien film, o Amiszach, żyjących w Pensynwalii. Jest, to dość ciekawa spoleczność, która zrezygnowała z techniki i nowoczesności. Tam jakby te problemy, u nas zbyt często występujące pomiędzy płciami, w ogóle nie istniały. Cechuje Amiszów, duży ład i porządek wewnetrzny w tym duchowość. Kobiety mają do wypełnienia swoje ‘strikt’ kobiece role społeczne i rodzinne, a mężczyźni swoje. Pomimo różnic istnieje równość podziału obowiązków oraz wzajemny szacunek wraz z respektowaniem wzajemnych granic. Odcięci od nowoczesności, w sensie technicznym, tworzą Amisze, rodziny ogromnie szczęśliwe, o silnych więziach rodzinnych.
      My natomiast żyjąc w cywilizacji przesiąkniętej konsumpcją, materializmem, oportunizmem, wysoką techniką- czujemy się ogromnie zagubieni, ograbieni z tradycji, wolności wyborów, bo ktoś już za nas tych wyborów skutecznie dokonał... Przeładowani zbędnymi informacjami, z których większość nie jest nam potrzebna, lecz to my jesteśmy potrzebni Im, aby zwiększyć konsumpcję i być jak trybik w wielkim kołchozie konsumpcji, na których szczytach są zręczni manipulanci programują innym ludziom ich byt. Ba, całe typy osobowości współczesnych ludzi zostały skutecznie 'zaprogramowane'.
      To oni, tworzą struktury społeczne skutecznie posługując się do manipulacji Mediami i tym co próbuje się nazwać kulturą. To właśnie te media, którego końcówką trybiku jesteśmy my, odbiorcy, piorą nam skutecznie mózgi, wślizgując się w obszary podświadomości i implantując tzw. Kulturę, subkulturę wraz z kanonami, trendami, stylami w modzie, sposobami bycia, oraz twory „psycho-osobowe”- na wielu płaszczyznach ludzkiej egzystencji, tej fizycznej, psychicznej, mentalnej, interpersonalnej, itd.
      Sam fakt, że aż tak wielu kobietom, na tej planecie nie układa się w relacjach z mężczyznami, też został dokładnie zaplanowany, przez naszych konstruktorów, a raczej z istnym diabelskim sprytem- przez nich uknuty.
      Tobie się nie układa, innym też się nie układa, bo ma się nie układać, bo tak to zostało zaprogramowane i tak ludzi się zaprogramowało poprzez submedia czysto konsumenckie. Facet w tej kulturze ma być 'taki', kobieta 'taka', no i wszystkim dospołu ma się nieukładać...
      Bo co by się to stało, gdyby tak wbrew oczekiwaniom wszystkim nagle to ‘skomplikowane’ życie poukładało się. Byliby szczęśliwi, w swoich domach, zajęci rodzinami typu np. 2+2 albo 2+3, albo większą ilością dzieci, itd. Byliby konsumentami, ale innego rodzaju, może oszczędnego, bo dzieciom trzeba najpierw dać...Ale przede wszystkim ludzi byłoby więcej. Zwiększyli by populację, w czasach gdy robi się dosłownie wszystko, aby tę populację na planecie zmniejszyć, wszak straszy się nas...przeludnieniem. I tak część z tych, którzy nie trafiają na właściwego partnera, nigdy nie będzie miała dzieci, zegarek biolgiczny kobiety, też ma swój określony czas. A liczba samotnych kobiet, mężcyzn, zwiększa się z roku na rok. W obecnych czasach cała już Europa wymiera. Polska też już wkroczyła w tzw. wymieranie demograficzne, skończyła się zastępowalność pokoleń. W przeciągu najbliższych 20 lat wymrze 1/3 Polaków, za 30 prawdopodobnie liczba sięgnie 16 milionów...jeszcze żyjących.
      Samotni tworzą inną grupę konsumpcyjną, która wprawia kolejny trybik w ruch. Z nich to czerpią zyski, wszelkiej maści firmy ubrabniowe, kosmetyczne, kurierskie, biura podróży,itp, itp. A za parę lat, gdy coraz ciężej im będzie dzwigać na swoich plecach- samotną bidną dolę, to biura usługowe typu „Pan psycholog” przyjaźnie i za własną zgodą wyssie z nich ostatni grosz, po czym ostatecznej agonii, dokonają firmy farmaceutyczne podsuwając leki na wszystko.
      I po co komu dziś wojna zmniejszająca populację, wszak wojna to drogi biznes...Wystarczy skutecznie podważyć tylko jedną cegiełkę w systemie, taką od strony demograficznej, taką że duża część społeczeństwa jest zdemoralizowana, słaba, nieetyczna, źle ocenia życie i wartości, jest narcystyczna, niesyta wrażeń, ogłupiona i wyprana z rozumu, nastawiona na branie i konsumcje ,karierowicze, egoistyczna, rosszczeniowa, infantylna, niedojrzała, nie ceni wartości domu i rodziny, nie chcee mieć dzieci, bo trzeba dzieciom dać, rozwodzi sie co drugie małżeństwo, burdele i prostytucja to normalka dziś... a krucjata wojenna nie jest już nikomu potrzebna, wszystko wali się samo, jak domek z kart.
      Chcesz być wolna, może nawet znaleźć swoje szczęście, to uciekaj daleko z tego systemu wartości... jednak pamiętaj, że nasze życie, życie wszystkich ludzi, jest skutecznie manipulowane, kreowane. A przeciwnik...zawsze o kilka kroków w przodzie...szykujący coraz to nowsze metody manipulacji dla całych społeczeństw jak i zwykłych ludzi. Spróbuj przejżeć te chorą grę...






      • brygada_ww Re: Informacja... 17.12.14, 13:35
        Zanim na temat, co sie z Toba tak dlugo dzialo Witch, ze sie nie odzywalas?
        Forumowicze tesknia, nie zapominaj o nich:)
        • witchland Re: Informacja... 17.12.14, 19:20
          Dzieki za pamiec...:-)
          Postaram sie bywac pomimo wielu zajec.
          :-)

          • brygada_ww Re: Informacja... 18.12.14, 18:35
            witchland napisała:

            > Dzieki za pamiec...:-)
            > Postaram sie bywac pomimo wielu zajec.
            > :-)
            >
            To bardzo dobrze, szkoda byloby, gdyby grono forumowych feministek bylo bez Ciebie:)
      • clarissa3 Re: Informacja... 17.12.14, 13:48
        Niezly groch z kapusta mamy, prawda? :(

        Bylo takie powiedzenie ze, gdy nie wiadomo o co chodzi to chodzi i pieniadze. I tak jest w tym przypadku.

        Przemiany wprowadzane sa juz od lat 1980 w celu zrownania rynkow swiatowych, i zniesienia barier i udostepnienia ich kapitalowi (czytaj: korporacjom).

        www.theguardian.com/commentisfree/2014/dec/08/taming-corporate-power-key-political-issue-alternative
        Amisze zyja w spokoju nie dzieki takiemu podzialowi na role ale dzieki temu ze sa zgodnym spoleczenstwem zyjacym w sporej grupie - i nie ogladaja TV - tam zapotrzebowanie maja na jedna czy dwie pralki a podobna liczba ludzi w spoleczenstwie o modelu zachodnim potrzebuje po jednej pralce na glowe i po kilka TV na twarz. Kapitalista produkujacy pralki wiec ma z takiego wiekszy pozytek. Sklocone spoleczensto w ktorym nikt sie nie dzieli niczym jest bardziej dochodowe - kazdy po czajniku, pralce, samochodzie i bog wie czym jeszcze innym na twarz., i jeszcze sie bija o to i tratuja wzajemnie by miec wiecej - tak jak w podczas ostatnich wyprzedazy... Eh..

        Liczba ludzi zyjacych w izolacji wciaz rosnie i siega juz epidemicznych poziomow:

        www.theguardian.com/commentisfree/2014/oct/14/age-of-loneliness-killing-us
        Dzieki Bogu jednak, pojawiaja sie glosy rozsadku i nowe twarze wylawiaja z tego smietnika pelnego krzywdy, cierpienia i agresji. Warto obserwowac co sie dzieje, sledzic i dolaczac!!!

        W PL zauwazam sytuacje nadmiernie skomplikowana choc podobna do reszty - wzrost ekstremalnie prawicowych trendow podjudzany przez kosciol i faszystow. Ten artykul mowi sporo:
        www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,16844562,Bezkresna_mizoginia.html#TRrelSST
        W UK warto obserwowac tego faceta, i nie tylko - bierze na siebie uswiadamianie spoleczenstwa i reprezentowanie glosow z marginesow. Fantastyczna osobowosc z masa energii i charyzma, glowa na karku i duzymi pieniedzmi - daje nadzieje!

        www.independent.co.uk/news/people/this-might-be-the-only-time-almost-all-of-twitter-agreed-with-russell-brand-9928057.html?cmpid=facebook-post
        Mnie osobisie wielki smutek ogarnia po rozmowach z wiekszoscia ludzi jakich spotykam na swojej drodze - kobiety zwykle odpowiadaja ze sie polityka nie interesuja, a sporo innych nie chce splyszec nawet - wiec jak do jakiejkolwiek poprawy niby mialoby dojsc jesli wiekszosc deklaruje ze ma to w d.... , pytam sie!?!
        • witchland No, tu bym dyskutowała...:-) 17.12.14, 19:46
          Amisze, są społecznością o silnych i zorganizowanych strukturach społecznych.
          Nieprawdą jest, jak piszesz, że walczą ze sobą o elektryczne przedmioty typu pralka, czy ogladnie TV...
          Społeczność ta, która przesiedliła się z Europy środkowe już w XVII stuleciu i mówi w niemieckim dialekcie- scala i silnie łączy wspólna religia oraz ortodoksyjne tłumaczenie biblii, ktora restrykcyjnie towarzyszy im w zyciu codziennym. Zamiłowanie do przyrody, szacunek dla natury, drugiego człowieka, poszanowanie granic...itp.

          Gdyby było to takie społeczeństwo, które tu próbujesz opisać nie przetrwałoby aż tyle wieków, a zwłaszcza nie oparłoby się postępowi i ułatwiającej zycie technice.

          Ja nie proponuję, aby odejść od zbytku techniki, aby zamienić się w Amisza, tylko aby być uważnym, i nie dać się zwieść zwodniczym trendom, modzie, które to dokładnie nie wiadomo komu maja służyc.
          Nie przystawac na karierowiczostwo, tanizne moralna- etyczna i nie szukac przyjaciol pomiedzy takimi ludzmi.
          Tylko postawic na czlowieka z zasadami, etycznego moralnego i to nie oznacza kogos zasciankowego ale wrecz odwrotnie...Moze tam latwiej jest znalezc partnera na zycie...

          Nie zgadzam sie tez jakoby kosciol mieszal sie w sprawy polityki i byl faszystowski...czy rasistowski..

          Ostatnia moja malutka danina na tace w niedzielna msze, byla na budowe Centrum mlodziezowego w Kenii...:-) Kenia to piekny kraj a ludzie jak to w Afryce- bardzo mili- zyczliwi i przyjazni..... Poza tym, nie wiem czy wies,z ale misje kosciola polskiego tu w Sztokholmie zajmuja sie pomoca emigrantom i ucikenierom z krajow objetych wojnami...Nie mysle, aby kosciol przyczynial sie do problemow spolecznych, raczej je lagodzi...


          • clarissa3 Re: No, tu bym dyskutowała...:-) 17.12.14, 20:05
            Wyglada ze niedokladnie przeczytalas - napisalam wyraznie ze jesli uzywaja ktores z tych przedmiotow to w znikomych ilosciach bo sie nimi dziela - jedna czajnik na grupe ludzi - i na 100% nie jest tak ze kazdy ma po czajniku, samochodzie, pralce, tv, itp.

            A co arcybiskup ostatnio powiedzial to tez tam napisane w linku - ze kobiety sa do sprzatania po mezczyznach. Nie uwazasz tego za mieszanie sie do pilityki? ... no bo jesli wedle takiego modelu mialoby byc panstwo zorganizowane to ... po nas!... z zareczam cie ze w polityce jest ladnych kilku ktorzy tak nie tylko uwazaja ale i forsuja przepisy wedlug ktorych zyc musimy!
            • witchland Re: No, tu bym dyskutowała...:-) 17.12.14, 21:03
              Sorry jezeli cos niedoczytalam....
              Zgadzam sie z tym, ze wielu ksiezom brakuje fachowsci i problem katolicyzmu obecnie to brak odpowiedniego dialogu ze strony ksiezy do wspolczenych wiernych, zapominaja ze to XXI w.
              Pomimo zlej jakosci dialogu ze strony kosciola (w niektorych przypadkach), to wiernych przybywa...Mysle, ze ludzie maja taka potrzebe szukania Boga...niezaleznie od tego jakie glupoty czasem uslysza z anbony...

              • clarissa3 Re: No, tu bym dyskutowała...:-) 17.12.14, 21:32
                zgadzam sie ze czesc wiedziec bedzie ze to glupoty ale zbyt spora czesc niestety serio potraktuje jako instrukcje!

                Bo problem kosciola to brak rozwiazanie dotyczacego inteligentnych kobiet. Pismo swiete wciaz nakazuje im byc posluszna mezczyznie! Mnie trudno sie z tym zgodzic., a poza tym ok ;)
                • witchland Re: No, tu bym dyskutowała...:-) 18.12.14, 12:11
                  Pismo swiete wciaz nakazuje im byc posluszna mezczyznie! Mnie trudno sie z tym zgo
                  > dzic., a poza tym ok ;)



                  :-) Bo, kozla za rogi nalezy brac... Inteligentna kobieta ma tyle sprytu w sobie, ze z tym problemem sobie poradzi.:-)
                  • clarissa3 Re: No, tu bym dyskutowała...:-) 18.12.14, 13:06
                    ;) ..kiedys wreszcie sily straci jesli ja inne wiecznie za nogi beda sciagac :(

                    Moze jestem przeczulona ale z twojej diagnozy napisanej do autorki, ktora zreszta uwazam w wiekszosci za sluszna, przebijal mi sie glowny message taki ze podzial na role i zwazek z mezczyzna jest czyms najwazniejszym, i stad moj komentarz z dodatkowymi wyjasnieniami.

                    Nie do konca sie zgadzam z tym ze nam zaplanowano zwiazki utrudnic, choc istotnie ten balagan przewidziano (np. Giddens, 1991), jednoczesnie zakladajac ze ludzie wreszcie sobie sami wybiora jak beda chcieli zyc.

                    Balagan jaki mamy jest pochodna wszelkich ulatwien dla biznesu - i stary porzadek juz nie wroci. On byl utrzymywany odgornym sterowaniem rownez, i wszelkimi zachetami zeby tak a nie inaczej spoleczenstwo wymanewrowac - np. poprzez ulgi podatkowe, nieoplacalnosc pracy kobiet, dodatki na dzieci, itp. Ale pomimo ze twierdze ze nie wroci to jednak obawiam sie trendow prawicowych ktore do wladzy sie dostaja i marza o tym by wrocic do porzadku z lat 1950 - tego zachodniego, zaznaczam., czyli ze kobieta w fartuszku, dzieci wypucowane, ona ze zmiotka i gotowym obiadkiem oczekujaca na meza az wroci z roboty czy skads tam gdzie sie obecnie zaplatal...

                    I ostrzegam!!

                    • perfum No, tu bym dyskutowała... - niepotrzebnie 18.12.14, 14:09
                      clarissa3 napisała:
                      ona ze zmiotka i gotowym obiadkiem oczekujaca na meza az wroci z roboty czy skads tam gdzie sie o becnie zaplatal...
                      >
                      > I ostrzegam!!

                      Niepotrzebnie ostrzegasz.

                      To juz nie wroci i to z dwoch powodow:
                      - Organizacyjnych: - praca (ta zarobkowa) kobiet jest spolecznie potrzebna
                      - Ekonomicznych: - 80 % mezczyzn nie jest w stanie utrzymac swoich rodzin ze swojej (jednej) pensji.
                      • clarissa3 Re: No, tu bym dyskutowała... - niepotrzebnie 18.12.14, 14:43
                        > To juz nie wroci i to z dwoch powodow:
                        - Organizacyjnych: - praca (ta zarobkowa) kobiet jest spolecznie potrzebna
                        - Ekonomicznych: - 80 % mezczyzn nie jest w stanie utrzymac swoich rodzin ze sw
                        > ojej (jednej) pensji.

                        Organizacyjnie to kobiety coraz czesciej pracuja w nisko-platnych zawodach - pielegniarstwo, opieka przedszkolna, gastronomia, hotelarstwo (sprzatanie), itp., czyli w tzw. 'caring' sektorze.

                        Ekonomicznych - i wlasnie dlatego, mysle, taki model sie im marzy - bo wymyslili ze jesli kobiet sie pozbeda jako konkurencji to sami lepiej beda zarabiac? ,... poza zwyklymi marzeniami o wypranych przez kogo innego skarpetach, ... czyli o niewolnictwie jak dawniej...

                        Badania dot dostepu do niezbednych uslug pokazuja ze w USA (Republikanie!) w tym kierunku juz idzie - latwiejszy dla bialych matek, najgorszy dla czarnych ulomnych lesbijek...
    • jedr-ek28 Re: Gubię się w związkach... 18.12.14, 20:26
      Możesz coś bardziej na szczegół? Jaki w ogóle jest problem?
    • ankaskakanka10 Re: Gubię się w związkach... 19.12.14, 15:27
      Cóż - następny raz miałam robić za zabawkę :( który to już raz? Niezliczony ! Ciągle to samo . Strach o własne emocje typowe wrażliwcowi :D
      Dar? Żaden - raczej uciążliwość w takim świecie.
      Ktoś tu pisał o sublimacji seksualnej - zastanowiłam się nad tym głębiej - i to nie to :D
      Ostatnio spotkałam kolegę z młodych lat zaprosiłam poszliśmy do wyra i nie czułam nic kompletnie nic.
      Myślę,że seks jest silnie powiązany z emocjami,które żywię względem kogoś tam.Nie potrafię kierować się popędem płciowym - na zasadzie jest okazja i korzystam.
      I działa to chyba też w druga stronę-nie nadaję się na zabawkę.

      Mądrość serca nad rozumem :D
      Dlatego siedzibą mądrości jest nie tyle rozum, ile raczej "serce".

      Wesołych,spokojnych świąt dla wierzących dla niewierzących spokojnego czasu.
      www.youtube.com/watch?v=E8gmARGvPlI
      :)
      • clarissa3 Re: Gubię się w związkach... 20.12.14, 02:14
        Nie potrafię kierować się popędem płciowym

        Jasne - bo to meska specjalnosc!

        I, z partaczami sie nie zadawaj!

        Zdrowych Swiat! ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka