Dodaj do ulubionych

Jak pomóc koleżankom, jak pomóc sobie?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.04, 14:54
Koleżanki zawsze wypłakiwały mi sie na ramieniu a ja starałam sie im w miarę swoich mozliwości pomagać. Pocieszałam, urządzałysmy sobie wspólne wypady do kina, kawiarnii itd. Wówczas problemy dot. m.in. nieszczęsliwych miłości i mijały wraz z kolejną wiosną;).
Czas płynął, wszystkie postarzałysmy się o kilka dobrych lat, pozakładałysmy ( no prawie) rodziny i...no własnie,niby wszystko brzmi jak w bajce,ale..jest ale...
Jedna z moich dobrych koleżanek wpakowała się w beznadziejne małżeństwo z osobą,której chyba nigdy tak naprawdę nie kochała. Mimo tego, że przed slubem zadawała sobie wiele razy pytanie: Czy to ten??? odpowiedzi nie znalazła i wyszła za niegi , licząc na to, ze po slubie wszystko się samo jakoś ułozy. Kilka miesięcy przed uroczystością poznała innego-na poczatku byl przyjacielem,który także nie byl pewien uczuć do swej dziewczyny.Ona go wysłuchiwała, wspierała i nagle..coś tak zaiskrzyło między nimi, że nie potrafili,mimo najszczerszych chęci zrezygnować ze spotkań. Do sexu nie doszło, ale przecież było to pewnego rodzaju zdradą psychiczną, czasem wyobrażała sobie tego drugiego w łózku i wtedy nie miała problemów z orgazmem ( z obecnym mężem nigdy nie doświadczyła takich uniesień) . Po slubie sprawy układały się tak...ciągłe kłótnie w sumie nie wiadomo o co- jej mąż podejrzewał , że ona spotyka się z innym i...nie był zazdrosny , co bardzo ją niepooiło. W końcu...myślała, ze chociaż on ją kocha i będzie walczył otą miłość. On był jak głaz, wracał po pracy, czekał na obiad, a potem gazeta, Tv i hektolitry domowego wińska, które zdesperowana piła razem z nim. W koncu kiedyś się przyznał. Już jej nie kocha, kocha inną, starszą, mężatkę. Mimo własnych gasnących uczuć do niego płakała chyba przez kilka godzin. Co to za małżeństwo,gdzie on kocha inną a ona..chyba też..innego. Postanowili sie rozstać. Wszytstko byłoby Ok, gdyby nie fakt,że minął zaledwie miesiąc od slubu i rodzina, jego bracia ,ojciec ,matka, jej siostry ,zyjące w szczęsliwych związkach zgodnie stwierdzili,że mają walczyć o uczucie....TYLKO JAK<GDY UCZUCIA nie ma??? Nie wiem jak pomóc koleżance.Znam ją od dziecka, zawsze miała wrazliwą psychikę,boję się,że coś sobie zrobi. Kilka razy wspominała o samobójstwie...Ratunku!!!!!

P.S.Jest jeszcze druga przyjaciółka i inny problem.Opiszę go w innym poście. Za pomocne sugestie dziekuję:*
Obserwuj wątek
    • Gość: magda Re: Jak pomóc koleżankom, jak pomóc sobie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.04, 14:59
      ale to nie rodzina będzie w tym małżeństwie trwała tylko oni
      a ludzie no coż pogadają i potem znajdą sobie inny obiekt plotek
      a oni młodzi są to ułożą sobie życie na nowo i kiedyś będą to wspominali jak
      zły sen
      powodzenia
      • Gość: gosc Re: Pomylki IP: 195.204.180.* 15.09.04, 16:40
        Pomylki sie zdarzaja. Niech zrezygnuja z tego zwiazku zanim pojawi sie dziecko,
        bo ono zaplaci najwieksza kare za nieudane malzenstwo rodzicow.
    • lune miesiac ??????????????? 15.09.04, 17:55
      moj boze :(
      jesli to malzenstwo tak wyglada po miesiacu to powinni rozstac sie
      jak najszybciej, potraktowac to jak wielka pomylke i absolutnie nie sluchac
      rodziny ktora sugeruje 'ratowanie zwiazku'; ratowac to mozna cos co
      przynajmniej przez pewien czas bylo szczesliwe i sypnelo sie z roznych powodow -
      ale tu ? tutaj nie ma czego ratowac bo nie bylo nic ;

      lune

      ps. dlaczego mysli samobojcze ??? dlaczego placz po niekochanym ??? czy
      rozstanie nie jest dla niej szansa na jakas lepsza przyszlosc ? zastanawia mnie
      to ... kurcze, zeby ta rodzina ja jakos zrozumiala i wsparla zamiast namawiac
      na tkwienie w czyms co tylko boli :(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka