mona.blue 17.08.15, 14:07 ... uwolnić się od oczekiwań, jakie maja rodzice względem naszego życia? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
feministkapl Re: Dlaczego czasem tak trudno... 17.08.15, 14:29 A trudno ci? Opowiedz! Odpowiedz Link Zgłoś
7zahir Co się z Tobą dzieje Mona ? 17.08.15, 14:49 Produkujesz wątki " jak najęta" :-) Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: Co się z Tobą dzieje Mona ? 17.08.15, 20:35 7zahir napisała: > Produkujesz wątki " jak najęta" :-) Tak ostatnio rozmyslam nad pewnynymi sprawami ;) Milo Cię znów widzieć :) Odpowiedz Link Zgłoś
1klementyna Re: Dlaczego czasem tak trudno... 17.08.15, 14:54 Niektórym trudno jest wyjść z roli dziecka i stać się dla rodzica partnerem. Wiąże się to także z umiejętnością stawiania granic, a właściwie jej brakiem. Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: Dlaczego czasem tak trudno... 17.08.15, 15:13 A jak wyjść z roli dziecka, skoro rodzice stawiają opór i jak nauczyć się stawiania granic? Odpowiedz Link Zgłoś
hansii niekoniecznie... 17.08.15, 21:46 mona.blue napisała: > A jak wyjść z roli dziecka, skoro rodzice stawiają opór i jak nauczyć się stawiania granic? Po prostu spuszcza im sie kiedys opie*dol - podobnie, jak np. wlasnej zonie, kuzynom i innemu otoczeniu (np. w pracy) - Chyba ze... jestes od nich zalezna organizacyjnie, czy finansowo ? To wtedy bardzo przepraszam. Odpowiedz Link Zgłoś
leda16 Re: niekoniecznie... 20.08.15, 14:55 hansii napisał: > Po prostu spuszcza im sie kiedys opie*dol - podobnie, jak np. wlasnej zonie, ku > zynom > i innemu otoczeniu (np. w pracy) > - Chyba ze... jestes od nich zalezna organizacyjnie, czy finansowo ? > > To wtedy bardzo przepraszam. Czyli poziom kultury zależy od punktu siedzenia, a konkretnie od siły nabywczej Twoich pieniędzy. Jeśli jest duża - można być chamem. Wyrazy pogardy łączę. Odpowiedz Link Zgłoś
hansii belkot... 20.08.15, 15:02 leda16 napisała: > Czyli poziom kultury zależy od punktu siedzenia, a konkretnie od siły nabywczej > Twoich pieniędzy. Jeśli jest duża - można być chamem. Wyrazy pogardy łączę. - belkot... jezeli "upierdliwosc" ciagnie sie latami i grzeczne uwagi nie pomagaja - to siega sie w koncu do radykalnych metod. "wyrazow" nie przyjmuje. wrzuc je sobie do kosza. PS. chcesz, dziewcze, loda - w nagrode za wysilek ? Odpowiedz Link Zgłoś
1klementyna Re: Dlaczego czasem tak trudno... 17.08.15, 22:21 Mona, oczekiwania to każdy może mieć wyłącznie w odniesieniu do własnego życia. Wysyłaj rodzicom potwierdzające to sygnały. Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: Dlaczego czasem tak trudno... 17.08.15, 22:29 1klementyna napisał(a): > Mona, oczekiwania to każdy może mieć wyłącznie w odniesieniu do własnego życia. > Wysyłaj rodzicom potwierdzające to sygnały. Dzięki, tylko to też problem w mojej głowie. Tak mi to wbili przez lata, że ich potrzeby i oczekiwania są najważniejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
1klementyna Re: Dlaczego czasem tak trudno... 17.08.15, 22:40 I tu jest sprzeczność interesów, bo oni pewnie chcą żebyś była ciągle ich małą córeczką i może nie zauważyli, że już dawno dorosłaś, a nawet masz dorosłe dzieci. Czy Ty masz poczucie, że bez nich sobie nie poradzisz? Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: Dlaczego czasem tak trudno... 17.08.15, 22:54 1klementyna napisał(a): > I tu jest sprzeczność interesów, bo oni pewnie chcą żebyś była ciągle ich małą > córeczką i może nie zauważyli, że już dawno dorosłaś, a nawet masz dorosłe dzie > ci. Czy Ty masz poczucie, że bez nich sobie nie poradzisz? Trudno powiedzieć, może i tak. Że względu na moja specyficzną sytuację są okresy, gdy radze sobie i mam do siebie zaufanie, a są takie, że oni stanowią dla mnie rodzaj zabezpieczenia. Nie byłam wychowywana na samodzielna osobę, a wręcz odwrotnie, w sposób nadopiekunczy. To było: sama sobie nie poradziła, że strony ojca: ją Ci wszystko wytłumaczenia, pomoge. Nawet pierwszą samodzielna Wigilię mogłam zrobić po raz pierwszy rok temu, gdy mama była po szpitalu i nie w stawała z łóżka. Odpowiedz Link Zgłoś
1klementyna Re: Dlaczego czasem tak trudno... 17.08.15, 23:09 Rozumiem. Starałam się nie być nadopiekuńczą matką, choć pewnie trochę byłam na początku, gdy dzieci chorowały i swoich problemów nie miałam rozwiązanych. Życie pokazało, że dzieci mogą sobie radzić same. Czasem metodą prób i błędów dochodząc do samodzielności. Bardzo mnie to cieszy.:) Ty też masz samodzielną córkę, nie wychowałaś jej na zależną osobę.:) Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: Dlaczego czasem tak trudno... 17.08.15, 23:16 1klementyna napisał(a): > Rozumiem. Starałam się nie być nadopiekuńczą matką, choć pewnie trochę byłam na > początku, gdy dzieci chorowały i swoich problemów nie miałam rozwiązanych. Życ > ie pokazało, że dzieci mogą sobie radzić same. Czasem metodą prób i błędów doch > odząc do samodzielności. Bardzo mnie to cieszy.:) Gratulacje. > > Ty też masz samodzielną córkę, nie wychowałaś jej na zależną osobę.:) Dziś byłam na jej wykładzie na temat jej pasji. Mówiła z taką radoscia i była tak dobrze przyjęta przez innych, że byłam z niej bardzo dumna. Ja w zasadzie też wiem, że jedyne prawdziwe zabezpieczenie mam w Bogu. I co do rodziców to takie dosłownie resztki zależności zostały, ale wolalabym być zupełnie niezależną od nich, żeby ich oczekiwania mnie nie ograniczały w wyborach życiowych. Odpowiedz Link Zgłoś
renkaforever Re: Dlaczego czasem tak trudno... 18.08.15, 08:45 nie mozna oczekiwac od ludzi ze sie zmienia bo my tak chcemy, oni sie zmienia jak beda chcieli. rodzice sie nie zmieniaja, co do tego nie mam zadnej watpliwosci. nie poddaja sie zadnym reformom. po prostu trzeba dzialac tak, aby ich ego nie zostalo definitywnie zmiazdzone, ale powaznie oslabione. wtedy zajma sie jego odbudowa i nie beda mieli czasu na narzucanie swojej woli doroslemu dziecku. bo kazdy ma swoje zycie i swoje pomysly na zycie i kazdy jest inny i ma prawo do dzialania w swoj specyficzny sposob, oczywiscie spolecznie akceptowalny. Odpowiedz Link Zgłoś
renkaforever Re: Dlaczego czasem tak trudno... 18.08.15, 08:48 a uwolnic sie jest trudno dzieciom silnie emocjonalnie zwiazanych z rodzicami, no coz niektorzy tak maja, ze pozniej dojrzewaja Odpowiedz Link Zgłoś
leda16 Re: Dlaczego czasem tak trudno... 20.08.15, 14:51 mona.blue napisała: > ... uwolnić się od oczekiwań, jakie maja rodzice względem naszego życia? Jestem pewna, że rodzice mieli wobec Ciebie duże oczekiwania i równocześnie pewna, że im nie sprostałaś. Więc to Twoja wina, a nie ich. Tobie brakło ambicji, inicjatywy, rozwagi, wytrwałości i dlatego teraz, gdy już jest za późno, masz wyrzuty sumienia. Dziękujesz więc ludziom, którzy pomagają Ci zmieść je pod dywan, gnojąc oczekiwania Twoich rodziców. Hm...nader podlutki mechanizm obronny, nie sądzisz? Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: Dlaczego czasem tak trudno... 20.08.15, 15:03 Akurat ambicje miałam zawsze zbyt duże, skonczylam najtrudniejszy wydział na Politechnice Warszawskiej, potem studia podyplomowe na jednej z najlepszych uczelni prywatnych w kraju. Ponad 10 lat pracowała w korporacjach, ostatnio u lidera światowego w swojej dziedzinie nad projektem dla najbogatszej spółki na giełdzie amerykanskiej. Odpowiedz Link Zgłoś
feministkapl Re: Dlaczego czasem tak trudno... 20.08.15, 15:17 Mona, moze napisz co to za oczekiwania ktorych nie spelniasz! Bywaja rodzice ktorzy wcale nie chca by ich dziecko wiele osiagnelo bo im bardziej ciemne tym sie bardziej spodnicy tzyma, i nie ucieka w swiat. Czy moze o to chodzi? ... Czy jestes jedynaczka? Odpowiedz Link Zgłoś
leda16 Re: Dlaczego czasem tak trudno... 20.08.15, 22:23 feministkapl napisała: > Mona, moze napisz co to za oczekiwania ktorych nie spelniasz! Trafne pytanie. Ale Mona chyba woli narzekać i rozczulać się nad sobą, niż pisać o konkretach. Odpowiedz Link Zgłoś
leda16 Re: Dlaczego czasem tak trudno... 20.08.15, 22:39 I nie widzisz w tym zasługi rodziców, choćby genetycznej? Dumy ze swoich osiągnięć też żadnej, tylko lament, że mąż był niedobry, strach rozwód brać i forsy na utrzymanie dzieci mało. No cóż, dewocja zabija zdolność samodzielnego myślenia. Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: Dlaczego czasem tak trudno... 20.08.15, 23:32 Nie zauważyłas, że te moje narzekania na ex i pisanie o strachu przed rozwodem to wpisy sprzed conajmniej 7 albo i więcej lat? Rozwód dostalam w 2007 r :) O braku forsy to pisała ponad 2 lata temu, przez ostatnie dwa lata zarabiała naprawdę dobrze, jak na polskie warunki, mogłam sobie pozwolić na to, co chciałam i pomagać córce, która studiuje za granicą. Odpowiedz Link Zgłoś
1klementyna Re: Dlaczego czasem tak trudno... 21.08.15, 00:36 Mona, nie tłumacz się, bo ona i tak obróci to przeciwko Tobie. Zawsze znajdzie coś, czego będzie chciała się czepić, jak powyżej. ;) A tak na marginesie, to dla niej chyba faktycznie czas zatrzymał się, zważywszy na ilość lat spędzonych na tym forum.;) Odpowiedz Link Zgłoś
feministkapl Re: Dlaczego czasem tak trudno... 21.08.15, 01:05 .. tak okolo tyle samo co Mona wiec ci takie podjudzanie nie wyjdzie kretyko! Odpowiedz Link Zgłoś
hansii a jak z naszym malym seksikiem, femi ? 21.08.15, 01:14 gdyz zaczynasz mi sie coraz bardziej podobac :) Odpowiedz Link Zgłoś
feministkapl Re: a jak z naszym malym seksikiem, femi ? 21.08.15, 01:25 O rany, nie pisz tak hansi do mnie bo wiolcie az tak skreci z zazdrosci ze ja oboje jeszcze na sumieniu miec bedziemy! Odpowiedz Link Zgłoś
1klementyna Re: a jak z naszym malym seksikiem, femi ? 21.08.15, 01:38 Przecież sama go ostatnio wzywałam do pomocy... to pomaga. :D Odpowiedz Link Zgłoś
leda16 Re: a jak z naszym malym seksikiem, femi ? 21.08.15, 08:50 1klementyna napisał(a): > Przecież sama go ostatnio wzywałam do pomocy... to pomaga. :D Naprawdę? Był aż tak uprzejmy? A może to gerontofil? :))) Odpowiedz Link Zgłoś
1klementyna Re: Dlaczego czasem tak trudno... 21.08.15, 12:17 Jednakże u Mony widać progres, jakiego u Was nie widać. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
leda16 Re: Dlaczego czasem tak trudno... 21.08.15, 18:00 mona.blue napisała: > Nie zauważyłas, Zauważyłam, sklerozy jeszcze nie mam. A wspominam o tym dlatego, że nadal zachowujesz się tak, jakbyś nieustannie przepraszała za to, że żyjesz! Uważam, że starych nawyków myślowych też się nie pozbyłaś - ciągle oczekujesz czyjegoś wsparcia; to Boga, to jakiejś wyidealizowanej "wspólnoty", zamiast sama dla siebie być wsparciem. Dobrze, że chociaż córkę nauczyłaś się wspierać. Jednak to za mało, żeby w pełni cieszyć się życiem. przez ostatnie dwa lata zarabiała napra > wdę dobrze, jak na polskie warunki, mogłam sobie pozwolić na to, co chciałam i > pomagać córce, która studiuje za granicą. Więc czemu jesteś ustawicznie taka niepewna siebie? Nie mówię, żeby wierzyć w siebie, bo to frazes, ale być dumną z siebie i swoich osiągnięć. Ty jeszcze się tego nie nauczyłaś i nie nauczy Cię takiej postawy patologia, do której nadal rwiesz jak zając w kapustę. Nadal zachowujesz się jak zależna, sponiewierana przez jakiegoś dupka kobieta. Jakbyś tęskniła za przepaścią, z której się wydobyłaś własnymi siłami. W życiu każdego z nas był okres "pod górkę". Było, minęło, idzie się do przodu bez oglądania za siebie, na brzydki krajobraz. Odpowiedz Link Zgłoś
hansii bo tak trudno zyc... :) 20.08.15, 15:06 a od kiedy to dzieci musza miec jakies ambicje, a nawet maja spelniac ambicje rodzicow wobec nich samych ? Istotnie, Mona ma z jednym i drugim niepotrzebne problemy. PS. Pepowiny nie da sie przeciac na raty. Robi sie to jednym cieciem. Odpowiedz Link Zgłoś
1klementyna Re: Dlaczego czasem tak trudno... 20.08.15, 15:09 Lepiej Ci, jak pojechałaś po Monie? Tak myślę. :) Oczekiwania to możemy mieć względem siebie samych. Inni ludzie, także dzieci, nie są od zaspokajania naszych zachcianek. Nudna jesteś, powielając w kółko te swoje teorie, rodem z "czarnej pedagogiki". Od dawna już jest jasne, że to chore i przynoszące mnóstwo cierpienia, a pożytku żadnego. Podejrzewam, że swojego syna też ciągałaś po lekarzach, bo nie chciał spełniać Twoich wybujałych oczekiwań. Złamałaś go w końcu? Odpowiedz Link Zgłoś
feministkapl Re: Dlaczego czasem tak trudno... 20.08.15, 15:14 Wiolcia, a czy to nie jest przypadkiem tak ze z trudem, po ciezkich probach przestalas sie wpierdzielac w zycie swoich dzieci ale nawyk ci pozostal - bo nic innego nie potrafisz - i teraz krazysz po internecie i przez dzien i noc wpierdzielasz sie w zycie obcych ludzi!?! Odpowiedz Link Zgłoś
1klementyna Re: Dlaczego czasem tak trudno... 20.08.15, 16:40 Pudło na całej linii! Czyż to nie Ty i Leda macie dla każdego "cudowne" rady? Ciężko czytać takie dyrdymały, jakie wychodzą spod Waszych palców. A Ty znowu wtrącasz się, a za chwilę będziesz mi pisała, że latam za Tobą. Dziecinada! Odpowiedz Link Zgłoś
leda16 Re: Dlaczego czasem tak trudno... 20.08.15, 22:07 1klementyna napisał(a): C > iężko czytać takie dyrdymały, jakie wychodzą spod Waszych palców. Skoro nawet czytać Ci ciężko, o rozumieniu tego, co czytasz już się nie mówi. Odpowiedz Link Zgłoś
leda16 Re: Dlaczego czasem tak trudno... 20.08.15, 22:20 feministkapl napisała: nawyk ci pozostal - bo nic i > nnego nie potrafisz - i teraz krazysz po internecie i przez dzien i noc wpierdz > ielasz sie w zycie obcych ludzi!?! Tak to bywa na starość z osobami samotnymi a zarazem zawistnymi. Rozpaczliwie pragną, żeby inni mieli gorzej. Zaklinają rzeczywistość wierząc, że psie głosy ulecą pod niebiosy. Odpowiedz Link Zgłoś
1klementyna Re: Dlaczego czasem tak trudno... 20.08.15, 22:29 leda16 napisała: > Tak to bywa na starość z osobami samotnymi a zarazem zawistnymi. Rozpaczliwie p > ragną, żeby inni mieli gorzej. Zaklinają rzeczywistość wierząc, że psie głosy > ulecą pod niebiosy. > To całkiem tak, jak Ty i Feministka. :) Odpowiedz Link Zgłoś
leda16 Re: Dlaczego czasem tak trudno... 20.08.15, 22:42 1klementyna napisał(a): > To całkiem tak, jak Ty i Feministka. :) Nie Wiolciu, Ciebie miałam na myśli. Odpowiedz Link Zgłoś
1klementyna Re: Dlaczego czasem tak trudno... 20.08.15, 23:07 Ale ja ani nie jestem, ani nie czuję się stara. Zawiść też jest mi obca, natomiast Wy obie macie ogromny problem, gdy ktoś osiąga coś, czego Wy nie macie. Szamanka naczytała się tutaj o swoim wykształceniu, bo Wy, w odróżnieniu od niej, nie możecie pochwalić się dyplomem zagranicznej uczelni. Obce jest mi takie podejście, bo nikomu niczego nie zazdroszczę. Ma, ponieważ doszedł do tego własnym wysiłkiem, czy udało mu się i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
feministkapl Re: Dlaczego czasem tak trudno... 20.08.15, 23:41 A moj komentarz do tego co napisalas jest taki: > Ale ja ani nie jestem, ani nie czuję się stara. O! A dlaczego nagle mowimy o starosci? Cos cie gnebi wiolciu? Obawy masz jakies? .. moze ze malzonek umrze a ty zostaniesz sama... bo tak bedzie przeciez. Mezczzni umieraja wczesniej niz kobiety. Zawiść też jest mi obca, Ha ha! Przeciez ty nic innego jak wlasnie zawiscia, odkad sie tu pojawilas, do mnie i Ledy zioniesz az ekran w plomieniach staje - wyskakujesz tam ze skory by ktorejs z nas przypiec jak opetana jakas. Grzebiesz i weszysz po archiwach zeby sie jakis szczegolow o nas obu dowiedziec. Nos wtykasz i krytykujesz - najgorsze ze idealem dla ciebie stereotypy i nijak ci do glowy nie wchodzi ze ktos poprostu zyje wedlug inncyh niz ty standardow - nie takich malomiasteczkowych jak twoje! natomiast Wy obie macie ogromny problem, gdy ktoś osiąga coś, czego Wy nie macie. A skad wiesz? Czy moze mowisz o tej zaocznej maturze? No coz. Nie byla nam potrzebna bo mamy taka o czasie zdana. Czy cos jeszcze? Szamanka naczytała się tutaj o swoim wykształceniu, bo Wy, w odróżnieniu od niej, > nie możecie pochwalić się dyplomem zagranicznej uczelni. A tu sie mylisz - mam zwykly i magisterski z dwoch z najlepszych uniwersytetow w UK. Obce jest mi takie pod ejście, bo nikomu niczego nie zazdroszczę. No przyznaj sie wiolciu, ze wielu doswiadczen to ty nie masz. Ma, ponieważ doszedł do tego własnym wysiłkiem, czy udało mu się i tyle. A to szamanka to facet? Odpowiedz Link Zgłoś
feministkapl Re: Dlaczego czasem tak trudno... 20.08.15, 23:53 nie dodalam ze test jaki szamance zrobilam z j.angielskiego wypadl kiepsko - znajomosc zerowa zaswiadczam wiec, jakzeby niby ten dyplom udalo sie uzyskac - nie pomyslalas? Kabotynem tez sie okazala jesli chodzi o sens studiow w ogole. A to ze ty jej w ten dyplom uwierzylas to juz o tobie swiadczy, nie o nas! Odpowiedz Link Zgłoś
1klementyna Re: Dlaczego czasem tak trudno... 21.08.15, 00:30 No popatrz, a ja zastanawiam się, jak Ty mogłaś jakiekolwiek studia w Polsce skończyć z taką ortografią i prostackim językiem? :) Może nie zastanawiaj się już nad Szamanką, a nad sobą popracuj, żeby nie ośmieszać się tak bardzo, jako osoba przyznająca się do wyższego wykształcenia? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
feministkapl Re: Dlaczego czasem tak trudno... 21.08.15, 00:35 Ucze sie od ciebie wiolciu! Po to bywam na polskich forach - zagranice wyjechalam bedac nastolatka, po raz pierwszy i z malymi przerwami ciagle tu mieszkam. Czy cos jeszcze chialabys wiedziec? ... pochwalic sie znajomosia jakiegos jezka moze..? Odpowiedz Link Zgłoś
1klementyna Re: Dlaczego czasem tak trudno... 21.08.15, 00:40 Pofantazjuj jeszcze, to nic nie kosztuje. :D :D :D Odpowiedz Link Zgłoś
feministkapl Re: Dlaczego czasem tak trudno... 21.08.15, 00:46 Ha ha! Ty to sie doczekasz ktoregos dnia za te twoja wredote - niech ci Mona powie ! Odpowiedz Link Zgłoś
1klementyna Re: Dlaczego czasem tak trudno... 21.08.15, 00:55 Moja wredota jest wymuszona przez Twoją i Ledy wredotę, ale ktoś tę Waszą wściekłość musi równoważyć :D Będę niecierpliwie czekać na to, co też mi Mona powie, a właściwie napisze, bo teraz już chyba śpi.:P A teraz idźmy już spać,ok? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: Dlaczego czasem tak trudno... 21.08.15, 09:31 1klementyna napisał(a): > Moja wredota jest wymuszona przez Twoją i Ledy wredotę, ale ktoś tę Waszą wście > kłość musi równoważyć :D > > Będę niecierpliwie czekać na to, co też mi Mona powie, a właściwie napisze, bo > teraz już chyba śpi.:P > Ja nie uważam, że jesteś wredna, tylko że masz misję zwalczania złośliwości wypisywanych przez Lede i bronienia się przed nieuzasadniony i atakami Feministki. > A teraz idźmy już spać,ok? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
feministkapl Re: Dlaczego czasem tak trudno... 21.08.15, 13:16 no ale przyznala sie tu wlasnie do wredoty bo przeciez dobrze wie co robi, prawda, wiec jesli widzisz ja jako jakas misjonarke z misja to moze wytlumacz nam po jaka cholere nam tu takie misjonarki ktore wedle swoich buraczanych wartosci usiluja nas tu korygowac?! Ty, Mona, mozesz wierzyc w to co ona wypisuje bo i niby czemu nie, nie ciebie to dotyczy to nie wiesz, ale ja dokladnie wiem co prawda co nie bo moje zycia dotyczy - i ile z tego to pozmyslane oszczerstwa, pomowienia i zlosliwe przekrecanie i konfabulacje - i przyznasz ze takowe moga byc mocno irytujace - szczegolnie ze wszystko po to zeby zwrocic nasza uwage na siebie i odciagnac od tematu bo dyskutowac spokojnie nie potrafi, na niczym sie nie zna, swiat widzi stereotypowo, jesli cos powie to jakis jest to przekopiowany kawalek tekstu skads tam i generalnie poza uperdliwymi uwagami ponizej pasa nic do powiedzenia nie ma. Jedyny temat na jakim sie zna to ten dot matkowania. Jest natomiast dobym przykladem dla mlodych kobiet, i przestroga - bo to co wiolcia prezentuje nam juz od lat prawie dwoch jest dokladnie tym co pozostaje z kobiety na stare lata takiej ktorej calym swiatem byl przez cale jej zycie jedynie jej wlasny dom i najblizsza rodzina. Wredna, zawistna, desperacko wywolujaca spory i awantury zgryzliwa baba - w poszukiwaniu jakkolwiek silnych uczuc, nawet nienawisci, byle by! wiec: Uwaga! Odpowiedz Link Zgłoś
hansii Femi, Darling, niespelniona jestes seksualnie. 21.08.15, 13:24 Ja ci to spelnienie zapewnie - wienc nie walnujsa. Odpowiedz Link Zgłoś
feministkapl gawedziarzu 21.08.15, 13:32 ze twoim marzeniem jest by wszystkie kobiety w domach na lancuchu trzymac przywiazane do zlewu zeby latwiej bylo zajsc od tylu to juz wiemy, wiec sie nie popisuj tutaj wiecej. Odpowiedz Link Zgłoś
hansii Femi, Darling... 21.08.15, 14:07 feministkapl napisała: > ze twoim marzeniem jest by wszystkie kobiety w domach na lancuchu trzymac przyw > iazane do zlewu zeby latwiej bylo zajsc od tylu to juz wiemy, Femi, Darling, "wszystkie" kobiety to mi lataja i wisza interesujesz mnie tylko TY. pozycja,. ktora proponujesz tesz mi odpowiada, ale nie wylacznie lubie tesz inne i mam nadzieje, ze i Ty ze mna je polubisz. Tfu(j), jak zawsze, Hansi. wiec sie nie popisuj tutaj wiecej. - wez te uwage moze k... do siebie, co ? Odpowiedz Link Zgłoś
1klementyna Re: Dlaczego czasem tak trudno... 21.08.15, 13:48 :D :D :D Tylko że tu większość Tobie zarzuca to stereotypowe myślenie o roli kobiet i doświadczanej przez nie przemocy. Nikt inny nie odgraża się wytarganiem za włosy, oprócz Ciebie. :D :D :D Poza tym najwięcej masz do powiedzenia w tematach, na których zupełnie się nie znasz. :D Wyluzuj już i zmień myślenie, bo ośmieszasz się, kobieto. ;) Ale masz wtedy uwagę, o którą tak zabiegasz nieustannie. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
feministkapl Re: Dlaczego czasem tak trudno... 21.08.15, 13:57 O! Swietny przyklad! Ty wlasnie bedziez z uporem maniaka cala wiedze profesjonalistow negowac, odrzucac lub kwestionowac bo nie zgadza sie ona z twoimi wlasnymi interpretacjami czy obserwacjami w waskim swiecie w jakim ty zycie spedzilas - twoj umysl jest jak twierdza otoczona zasiekami i zaoranym, zaminowanym polem. Kazda pojawiajaca sie na jego widoku nowosc konczy sie wybuchem nuklearnym! Odpowiedz Link Zgłoś
hansii w twojej skolowanej wyobrazni. 22.08.15, 14:21 feministkapl napisała: twoj umysl jest jak twierdza otoczona zasiekami i zaoranym, zaminowanym polem. - w twojej skolowanej wyobrazni, Femi. Kazda pojawiajaca sie na jego widoku nowosc konczy sie wybuchem nuklearnym! - spojrz lepiej w lustro - tylko uwazaj zeby nie peklo ze smiechu .) Moze jednak miast wypisywania bzdur na foro - jakis maly seksik ? Odpowiedz Link Zgłoś
feministkapl Re: w twojej skolowanej wyobrazni. 22.08.15, 15:38 rozumiem ze propozycja jest do wiolci bo to ja tak bronisz slodko - niech ci podziekuje! A nie tylko duze seksy interesuja, jesli jeszcze nie zrozumiales, i to tylko z mezczyznami sprawnymi i fizycznie i umyslowo, do ktorych jest oczywistym ze nie nalezysz. Odpowiedz Link Zgłoś
hansii i nadal w twojej skolowanej wyobrazni. 22.08.15, 15:43 feministkapl napisała: > rozumiem ze propozycja jest do wiolci bo to ja tak bronisz slodko Zle rozumiesz, Femi. ale ja Cie naprostuje: - Viesz, ze ja to jestem staly w uczuciach i nawet dla Clary nigdy bym Cie nie rzucil :) no to jak z tym naszym malym seksikiem? Odpowiedz Link Zgłoś
feministkapl Re: i nadal w twojej skolowanej wyobrazni. 22.08.15, 16:03 alez hansi - to dla wiolci jestes autorytetem i wyrocznia, nie dla mnie! Tam lec bo jest okazja za frajer sie zalapac, tak jak lubisz, wiec gazuj!! Odpowiedz Link Zgłoś
hansii Alesz - Aniele. 22.08.15, 17:49 feministkapl napisała: > alez hansi - to dla wiolci jestes autorytetem i wyrocznia, nie dla mnie! Nie sypiam z autorytetami i Ty chyba tesz nie ? Sypiam z osobowosciami atrakcyjnymi seksualnie i nie watpie, ze taka jestes... No to jak ? Odpowiedz Link Zgłoś
1klementyna Re: i nadal w twojej skolowanej wyobrazni. 22.08.15, 20:40 A odczep Ty się ode mnie! Znowu guza szukasz? Nie każdy łapie okazje, jak Ty. Tylko nie płacz, że Cię blokują. Bez powodu tego nie robią i obraźliwych postów nie usuwają. Odpowiedz Link Zgłoś
feministkapl Re: i nadal w twojej skolowanej wyobrazni. 23.08.15, 00:44 Wiolciu, tak na zakonczenie tematu - dzis z mysla o was tu skopiowalam wypowiedz innej kobiety ktora swoimi slowami mowi to co ja od blisko dwoch lat usiluje tu wytlumaczyc . Mowa byla o dyskryminacji kobiet po 50: 'Myślę, że największą dyskryminacją kobiet jest nie jej wiek, ale przekonanie, że są nikim bez dzieci. To wręcz terroryzm jaki w tym kraju wpędził połowę młodszego pokolenia w serię wewnętrznych konfliktów. Dziś kobieta ma o wiele więcej możliwości, jakie bezpowrotnie zmieniły perspektywy, dają możliwości i otwierają na zupełnie inną rolę, o jakiej nawet nie śniły nasze prababki, babki czy nawet matki, które skazane były tylko na 3 scenariusze w życiu: bycia córką, żoną i matką. XVIII wiek. Dziś kobiety mają o wiele więcej - mają wybór. Ale nadal nasze społeczeństwo nie uporało się z patriarchalną mentalnością, że wartość kobiety określa rodzina. NIE OKREŚLA. Rodzina to wybór. Dzieci to wybór. Mąż to wybór, powoli transformujący się w racjonalne partnerstwo. Jestem dumna z tego, ze żyje w XXI w., w czasach, które ofiarują mi nowoczesną antykoncepcję, dostęp do edukacji, możliwość zarabiania na siebie i zawodowego rozwoju, nie skazują - jak to było jeszcze 50, 100 lat temu, na jednego faceta i rodzinę ze smutnej konieczności jaka wynikała z braku innych perspektyw w życiu. Kobiety powinny wyzwolić się z tego piętna i własnego kamuflażu, bo wiem że jest wiele, jakie nie ukrywają faktu i mając dorosłe dzieci przyznają otwarcie, że gdyby mogły cofnąć czas - nigdy nie złożyłyby rodziny. Ten kraj jest zacofany pod tym względem. Anachroniczny i przytłaczający nachalną postawą większości wobec ról, jakie powinna grac kobieta, co nierzadko wynika z chamskich i prostackich nawyków naszego społeczeństwa, czy wręcz z niskiego poziomu kultury.' Amen. Odpowiedz Link Zgłoś
hansii Skarbie, nie daje wiary... 23.08.15, 05:45 feministkapl napisała: 'Myślę, że największą dyskryminacją kobiet jest nie jej wiek, ale przekonanie, że są nikim bez dzieci. Ale z jakiej gluchej provincji pochodzisz ? - przyznaj sie w koncu ? Bo jak zyje - u mnie w Warszawie nigdy o tym nie slyszalem... Polska B //lamane przez/ C ? - Zambrow, Lubartow , Lubaczow? Odpowiedz Link Zgłoś
1klementyna Re: i nadal w twojej skolowanej wyobrazni. 23.08.15, 10:08 Ale tu nie chodzi o Twój brak dzieci, lecz o to, w jaki agresywny sposób traktujesz kobiety, które je mają. Podobnie jak Hansii, nie spotykam się z jakimkolwiek piętnowaniem bezdzietnych kobiet, choć mieszkam w mieście średniej wielkości, w Polsce A. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
feministkapl Re: i nadal w twojej skolowanej wyobrazni. 23.08.15, 10:44 Jesu, nie powinnam juz odpowiadac ale nie da sie - przeczytaj no ten tekst!!! Postaraj sie bardziej go zrozumiec !!! On nie jest o dzieciach ale o WYBORACH! Ty pietnujesz wszystkich ktorzy innych niz ty dokonuja wyborow - zaczelo sie od casarek i poprzez wszystko co ci do glowy wpadlo (z wlasnego podworka) tym we mnie tu ciskalas - dziecmi, mezem, nawet rodzicami i bog wie jeszcze czym konfabulujac jak wsciekla osa. Ja na to na nosie ci gram ale z takim podejsciem to ty jestes w stanie nie jednej zycie obrzydzic, wiec HAMUJ sie, lykaj cos moze, bo to co robisz jest mega-CHAMSTWEM! Zrozum to wreszcie raz a dobrze! Amen! Odpowiedz Link Zgłoś
1klementyna Re: i nadal w twojej skolowanej wyobrazni. 23.08.15, 10:59 feministkapl napisała: > Ty pietnujesz wszystkich ktorzy innych niz ty dokonuja wyborow - zaczelo sie od > casarek i poprzez wszystko co ci do glowy wpadlo (z wlasnego podworka) tym we > mnie tu ciskalas - dziecmi, mezem, nawet rodzicami i bog wie jeszcze czym konf > abulujac jak wsciekla osa. Brawo! To wszystko odwróć teraz do siebie i zobaczysz jak jesteś tu postrzegana. I to nie tylko przeze mnie, bo inni też Ci to sygnalizują od dawna. Człowiek pewny swoich wyborów nie atakuje innych za odmienne wybory. W takim razie wygląda na to, że swoich nie jesteś pewna. Wracając do Twoich ulubionych cesarek, to naturalny sposób porodu nie jest wyborem tylko chłopek, co mi zarzuciłaś, choć nie mam z nimi nic wspólnego. ;) Taki sposób wybierają kobiety świadome, wykształcone i księżniczki. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
1klementyna Re: i nadal w twojej skolowanej wyobrazni. 23.08.15, 11:00 I nie szukaj już sobie wszędzie wyimaginowanych wrogów, ok? Odpowiedz Link Zgłoś
duchswiety6 Re: i nadal w twojej skolowanej wyobrazni. 23.08.15, 16:05 1klementyna napisał(a): > I nie szukaj już sobie wszędzie wyimaginowanych wrogów, ok? Powiadasz wrogów? he he czy to nie przypadkiem w chorej główce "Kto nie z nami to przeciwko nam"? Polecam dobrego specjalistę :) Może Tobie pomoże - mi już nic i nikt :D Odpowiedz Link Zgłoś
hansii MNIE :) 23.08.15, 16:27 duchswiety6 napisał(a): ... - mi już nic i nikt :D na poczatku i na koncu zdania piszemy: - MNIE :) Odpowiedz Link Zgłoś
hansii ale MNIE - nie :) 23.08.15, 17:27 duchswiety6 napisał(a): > obojętne ale MNIE - nie :) jam esteta - nie tylko jezykowy... lubie piekne kobiety - wladajace pieknym jezykiem :) Odpowiedz Link Zgłoś
duchswiety6 Re: i nadal w twojej skolowanej wyobrazni. 23.08.15, 16:02 feministkapl napisała: > Jesu, nie powinnam juz odpowiadac ale nie da sie - przeczytaj no ten tekst!!! > Postaraj sie bardziej go zrozumiec !!! > > On nie jest o dzieciach ale o WYBORACH! > > Ty pietnujesz wszystkich ktorzy innych niz ty dokonuja wyborow - wszystkich? Dlaczego tylko potem mam się przyglądać skutkom tych wolnych wyborów - np. takiej debilki która się decyduje na cesarkę,a potem płacze,że brzuch ją boli,bo zrosty,przepuklina a tak ogółem brzydki brzuch - prócz "flaka" jeszcze blizny obłęd ! Ileż to się już napatrzyłam na takie idiotki? Z punktu widzenia podatnika - dlaczego na cesarkę skoro nie jest potrzebna a nie na zabieg dziecka,które urodziło się np. z deformacją nóg czy rąk? Wiem,wiem - świata i ludzi nie zmienię :D ale mam nadzieję,że te co tak krzyczą o wolności o wyborze,wolnej woli zwrócą się z takim zapytaniem - do darmozjadów którzy narzucają nam ile mamy zarabiać ile pracować itp. Niby to "samo" ale zdaje się cel,intencje zgoła różne :D Odpowiedz Link Zgłoś
1klementyna Re: Dlaczego czasem tak trudno... 21.08.15, 00:24 feministkapl napisała: > > > Ale ja ani nie jestem, ani nie czuję się stara. > > O! A dlaczego nagle mowimy o starosci? Cos cie gnebi wiolciu? Obawy masz jakies > ? .. moze ze malzonek umrze a ty zostaniesz sama... bo tak bedzie przeciez. Mez > czzni umieraja wczesniej niz kobiety. Gdybyś prześledziła wątek i przeczytała ze zrozumieniem, to jest szansa, że zauważyłabyś, iż o starości napisała Leda, a ja tylko odniosłam się do tego. Pytaj w takim razie ją o jej obawy, a nie mnie. Nie walczę z całym światem i szklankę wody w razie czego będzie miał kto mi podać. A tak na marginesie, męża mam młodszego od siebie. :P > > Zawiść też jest mi obca, > > Ha ha! Przeciez ty nic innego jak wlasnie zawiscia, odkad sie tu pojawilas, do > mnie i Ledy zioniesz az ekran w plomieniach staje - wyskakujesz tam ze skory by > ktorejs z nas przypiec jak opetana jakas. Grzebiesz i weszysz po archiwach zeb > y sie jakis szczegolow o nas obu dowiedziec. Nos wtykasz i krytykujesz - najgor > sze ze idealem dla ciebie stereotypy i nijak ci do glowy nie wchodzi ze ktos po > prostu zyje wedlug inncyh niz ty standardow - nie takich malomiasteczkowych jak > twoje! No comments, bo ileż razy można pisać to samo, jak druga strona nie jest w stanie zrozumieć? > Czy moze mowisz o tej zaocznej maturze? No coz. Nie byla nam potr > zebna bo mamy taka o czasie zdana. Czy cos jeszcze? Twoja matura ma dla mnie małą wartość, zważywszy na to, jak funkcjonujesz w języku polskim. W tamtym czasie matury sprawdzali nauczyciele ze szkoły i przepuszczali różnych, niedouczonych także, byleby mieć lepsze wyniki. Teraz sprawdza osoba obca dla zdającego. Widzisz różnicę? > > Szamanka naczytała się tutaj o swoim wykształceniu, bo Wy, w odróżnieniu od > niej, > > nie możecie pochwalić się dyplomem zagranicznej uczelni. > > A tu sie mylisz - mam zwykly i magisterski z dwoch z najlepszych uniwersytetow > w UK. Konfabulujesz tak, że trudno Ci uwierzyć w cokolwiek. Tym bardziej w takie bajki o dyplomach. Nie byłoby stać Cię na takie studia, bo z czego spłaciłbyś kredyt? Chyba, że liczysz na jego umorzenie.:P > > Obce jest mi takie pod ejście, bo nikomu niczego nie zazdroszczę. > > No przyznaj sie wiolciu, ze wielu doswiadczen to ty nie masz. Doświadczeń mam aż zanadto, dlatego obce mi jest takie użalanie się, jak Twoje. Bo co nas nie zabije, to nas wzmocni. :) > > Ma, ponieważ doszedł do tego własnym wysiłkiem, czy udało mu się i tyle. > ] > > A to szamanka to facet? Pisałam, że nikomu niczego nie zazdroszczę i nie odnosiłam tego do Szamanki, więc forma jest odpowiednia. Nie mam problemu z językiem polskim. :D Odpowiedz Link Zgłoś
hansii Droga Femi, ale jak z malym seksikiem ? 20.08.15, 18:32 czekalem u Clary tyle miesiecy i nie doczekalem sie... Nie potrzebujesz ? Ja usluzny jezdem i kazdej kobicie w poczebie zawsze pomogie... Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: Dlaczego czasem tak trudno... 20.08.15, 19:50 Przeczytała właśnie fajne zdanie z wywiadu Anety Lipnickiej dla "Sensu": " Mam już dość cudzych życzeń na własny temat". Podpisuje się pod tym. Odpowiedz Link Zgłoś
hansii viemy, Mona... 20.08.15, 19:55 mona.blue napisała: > Przeczytała właśnie fajne zdanie z wywiadu Anety Lipnickiej dla "Sensu": " Mam już dość cudzych życzeń na własny temat". Podpisuje się pod tym. viemy, Mona... ale k.. w koncu temat pora zakonczyc, a nie walkowac go na okraglo ? Odpowiedz Link Zgłoś
feministkapl Re: Dlaczego czasem tak trudno... 20.08.15, 19:57 I tak trzymaj! Powodzenia ;) Odpowiedz Link Zgłoś
1klementyna Re: Dlaczego czasem tak trudno... 21.08.15, 00:42 Brawo, brawo! Tradycyjnie zaczynasz do mnie pisać, żeby później robić z siebie ofiarę. Rozumiem, że nie chcesz wypaść z formy. :D :D :D Odpowiedz Link Zgłoś
1klementyna Re: Dlaczego czasem tak trudno... 21.08.15, 01:03 Takie wulgaryzmy na forum "Psychologia"? Odpowiedz Link Zgłoś
feministkapl Re: Dlaczego czasem tak trudno... 21.08.15, 01:09 sprawdz dobrze przez Google co to znaczy - bo bylo do ciebie! Odpowiedz Link Zgłoś
duchswiety6 Re: Dlaczego czasem tak trudno... 23.08.15, 23:04 Ponadto na rozmowę ze mną to trzeba sobie zasłużyć,a Ty h..... sam rozumiesz :) Odpowiedz Link Zgłoś