Dodaj do ulubionych

Przemoc w malzenstwie

15.10.04, 13:30
Zalozylam nowe, ukryte forum Przemoc w Malzenstwie. Sama zyje w zwiazku w
ktorym od kilkunastu lat jestem ponizana, krzyczana, w ktorym M. ma kontrole
nad finansami, moim czasem, sam skoncentrowany jest tylko na sobie i swoich
zainteresowaniach. Przemoc nie musi byc fizyczna, przemoca moga tez byc
slowa, brak pomocy w domu, izolacja emocjonalna. POdjelam decyzje aby odejsc,
zaczynam malutkimi kroczkami bo M. juz mnie straszyl ze jesli odejde to zaden
sad nie przyzna mi ani dziecka ani nic ze wspolnie uzbieranego majatku. Dodal
ze ma przez lata zbierane dowody na to ze jestem NIENORMALNA. Nie jest to
decyzja podjeta pod wplywem impulsu, kiedy ostatnio po tym jak M mnie pchnal
zdecydowalam sie pojechac do szpitala aby prosic o pomoc bo nie moglam
przestac plakac, kiedy przyjechal tam do mnie skruszony, pelen milosci
postanowilam ze bedzie to jego ostatnia, jedyna szansa. Raptem po 3
tygodniach kolejny wybuch zlosci. Musze odejsc. Dla Siebie, dla dziecka.

Zapraszam na to moje nowe forum dziewczyny ktore przeszly to co ja teraz
przechodze z prosba aby sie podzielily z nami swoja sila, oraz te ktore moze
tkwia wciaz w takich toksycznych zwiazkach i nie maja sily odejsc aby
czerpaly z tej sily. Przemoc w malzenstwie ma tendencje aby izolowac, ciezko
bardzo jest mowic o takiej porazce zyciowej.

link do forum forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24028


Obserwuj wątek
    • Gość: witch-witch Re: Przemoc w malzenstwie IP: *.036-52-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 15.10.04, 13:44
      tylko rozwód nie bacząc co ten chłystek gada, aby znowu tobą manipulować,
      musisz być twarda i zdecydowana.
      • alfika Re: Przemoc w malzenstwie 15.10.04, 13:52
        a terapia?
        zawsze moze być rozwiazaniem, jeśli chciał się poprawić, może poddać się terapii
        rozstanie to ostateczność
    • Gość: samaka Re: Przemoc w malzenstwie IP: *.bos.east.verizon.net 15.10.04, 15:49
      cholera, zdenerwowalam sie
      prawie jedenascie lat temu udalo mi sie wyjsc z takiego zwiazku (dzieki Panie
      Boze!), a jak czytam taki post, to rece mi sie trzesa
      nie mam checi rozprawiac o tym na forum
      jesli masz ochote, to napisz samaka@poczta.onet.pl
      doswiadczenie mam baaaaardzo duze (a sadach tez)
      jestem w stanie Ci pomoc, o ile bedziesz chiala przyjac pomoc
      pozdr
    • triss_merigold6 Re: Przemoc w malzenstwie 15.10.04, 21:35
      Kobieto rozwiedź się. Sądy nie orzekają tak szybko o niepoczytalności zwłaszcza
      jeśli wnioskuje porzucany współmażłonek. Jeśli nie macie rozdzielności
      majątkowej to należy Ci się połowa z tego co nabyliście/odłożyliście od chwili
      zawarcia małżeństwa. Inna sprawa jak to wyegzekwować (proponuję zbieranie
      rachunków, wyciągów z kont, odpisów aktów kupna np. mieszkania, samochodu jako
      dowodów). Odejdź dopóki masz siłę. Terapia w takich przypadkach guzik daje bo
      osoba - sprawca przemocy przeważnie nie ma ochoty się zmieniać.
      Wejdź na forum o bezpieczeństwie i poczytaj Pawła Drożdżaka.
    • r.richelieu Re: Przemoc w malzenstwie 16.10.04, 01:48
      musisz, tylko dlaczego tyle zastanawiania się. Kobietom skurwysyni grożą, że
      gdy powiedzą, że ten je bije to zbije tak, że już nic nie powiedzą, zaś gdy
      kobieta się broni oni tym bardziej są rozwścieczeni, bo woleliby całkowitą
      bezwolność. I do tego stopnia zastraszone odchodzą

      i jeszcze jedno, to jest porażka życiowa, ale tego skurwysyna. Nakładanie na
      siebie współodpowiedzialności za czyjeś pokręcone skłonności jest niepoważne.
      Na dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie, a potem noszą krzyż przez 50 lat.

      obyczaje się zmieniają, pomoc społeczna też
    • habitus Re: Przemoc w malzenstwie 16.10.04, 12:25
      Syndrom kobiety bitej

      Wszystkie syndromy definiowane są przez całą grupę symptomów, lub czynników,
      które następnie poddaje się osądowi ekspertów, zwykle medycznych, którzy z kolei
      stwierdzają, bądź nie, ich występowanie.

      Syndrom Kobiety Bitej po raz pierwszy został opisany przez amerykańską
      psycholożkę Leonore Walker, w roku 1984. Koncepcja oparta jest na dwóch
      podstawowych założeniach: na cyklicznym modelu przemocy i na tak zwanej
      "wyuczonej bezradności".

      W tym modelu znęcanie się przebiega w trzech, cyklicznie powtarzających się
      fazach: budowanie napięcia, faza ostra, w której dochodzi do aktu przemocy oraz
      reakcja skruchy, niekiedy niemądrze nazywana okresem miodowym. Powtarzanie się
      tego cyklu w dłuższym czasie, w połączeniu z osłabionym uczuciem wiary w siebie
      prowadzi do wcześniej wspomnianej "wyuczonej bezradności", która polega na tym,
      że kobieta czuje się w złapana w pułapkę bez wyjścia, w której może zdecydować
      się na walkę w obronie własnej, nawet gdyby miało to doprowadzić do śmierci
      oprawcy. Koncepcja wyuczonej bezradności powstała po serii eksperymentów, w
      których zamknięte w klatkach psy otrzymywały, przypadkowo rozłożone w czasie,
      wstrząsy elektryczne. Po jakimś czasie psy rezygnowały z prób ucieczki i
      adaptacji do sytuacji. Nie próbowały uciekać nawet wtedy, gdy im to ułatwiano.

      Żeby można było mówić o działaniu SKB, kobieta musi przejść przynajmniej przez
      jeden cykl przemocy. Musi się również rozwinąć cały zespół symptomów, w oparciu
      o które można dokonać diagnozy. Do symptomów wskazujących na istnienie SKB
      zaliczamy: niską samoocenę, poczucie winy, lęk, depresję, podejrzliwość i utratę
      wiary w to, że możliwe jest wyjście z sytuacji. SKB został formalnie uznany za
      kliniczny syndrom (wymieniony w Diagnostic and Statistical Manual) w ramach
      ogólniejszej jednostki określanej jako Syndrom Post-traumatycznego Stresu.

      A tutaj jest reszta:
      free.ngo.pl/temida/syndrom.htm

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka