Gość: fnoll
IP: *.bydgoska.krakow.pl
22.04.02, 21:53
pomyslalem sobie, ze to temat na tyle inspirujacy, ze mozna z niego zrobic
osoby watek, choc pierwotnie zamiescilem tego posta w watku o wyrokach smierci:
Gość portalu: inka_s napisał(a):
> A przestępczość to też
> choroba tyle że tutaj to juz w ogóle lekarstwa naprawdę dobrego nie ma.
to zdanie przypomnialo mi pewna dyskusje na kursie poswieconym miedzy innymi
przestepczosci i mechanizmom jej powstawania
wyklula mi sie wtedy w glowie dosc kontrowersyjna mysl, ale nie bylem z
pewnoscia pierwszym kto na to wpadl:
sposob zorganizowania spolecznosci jaki obecnie znamy POTRZEBUJE przestepcow,
w naszym interesie lezy walka z przestepczoscia, ale juz nie jest nam na reke
zupelne zlikwidowanie tegoz - a to robi roznice, nieprawdaz?
wstyd sie przyznac - ale potrzebujemy wrogow, obecnosc wrogow nas
dyscyplinuje, uprawomacnia porzadek spoleczny, uzasadnia poswiecenie czesci
swych dobr i energii na rzecz ogolu, za posrednictwem instytucji, ktore
stracilyby sens, gdyby nie mialy przed czym nas chronic
z tego wzgledu w kazdej spolecznosci istnieje mniej lub wiecej, wiekszego lub
mniejszego kalibru, rol przestepczych do objecia - szczegolnie w czasach nie
obfitujacych we wrogow "zewnetrznych"
o role od urodzenia sie scigamy, obdarzeni w nasze naturalne talenty i
ambicje, nie latwo jest zostac przestepca, jak i nielatwo jest zostac
kimkolwiek innym, glownymi plusami na drodze ku namaszczeniu na przestepce sa:
znajomosc tematu dzieki tradycjom rodzinnym (wiekszosc przestepcow wywodzi sie
z rodzin patologicznych, z przestepcami wsrod krewnych - podobna zaleznosc jak
w przypadku rodzin "wyksztalconych", ktore promuja znowuz proedukacyjne
zachowania), bycie "wykluczonym" juz z innych wzgledow (przynaleznosc do
mniejszosci, ktora jest traktowana wrogo przez wiekszosc spoleczenstwa,
mniejszosci czy to seksualnej, czy "rasowej"), wrodzona tendencja do zachowan
wykraczajacych poza przyjete normy (tu wymienia sie np. hiperaktywnosc,
ociezalosc umyslowa, psychotycznosc)
a jak juz ma sie role - to nie tylko sami sie z nia identyfikujemy, ale i
otoczenie postrzega nas i zachowuje sie wobec nas poprzez jej pryzmat
czyli - obowiazkiem przestepcy, jego rola, jest lamanie prawa, i
zostanie "ukarany" przez otoczenie za nie wywiazywanie sie ze swojego
obowiazku (jak rownierz ukarany za wywiazanie sie - w sposob wyjatkowy,
szczegolny dla jego roli, czyli publicznie) chyba, ze uda mu sie spolecznosc
przekonac, ze pelni juz inna role (zarowno spolecznosc "przywoita", ktora
potrzebuje go jako przestepcy, jak i "kaste" przestepcza, ktora znowuz jego
odejscie traktowac moze jako zdrade, podwazenie jej systemu wartosci)
ze tak jest, to latwo zaobserwowac w przecietnych doswiadczeniach osadzonego
po opuszczeniu wiezienia - czestokroc spotyka sie z czyms, co mozna nazwac
ukryta sugestia nakazujaca trwanie przy swej roli, zreszta - jesli jest jedyna
znana mu rola z ktora moglby sie identyfikowac, to co mu pozostaje...
lekarz nie stanie sie z dnia na dzien rolnikiem
a jak wyglada w kontekscie "spolecznej przydatnosci" publiczny wyrok smierci?
mysle, ze jest przede wszystkim z jednej strony dyscyplinatorem bynajmniej nie
przestepcow, ale przyzwoitych obywateli (sygnal od "panstwa": "pilnuj sie, bo
mozemy cie zabic"), a z drugiej strony w drodze identyfikacji obywatela
z "panstwem" daje ludziom poczucie sily - mocy zabijania, ktora pelni te
niebagatelna role, ze w magiczny sposob usmierza nasz gleboki lek przed wlasna
smiertelnoscia [jak dokladnie? to temat na osobny wywod ;) ]
tak to sobie kiedys rozmyslalem, a co zapamietalem, to spisalem :)
pzdr
fnoll