Gość: piotr
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
31.10.04, 21:39
witam
od dosc dlugiego czasu pewna rzecz mnie zastanawia, chcialbym zapytac czy
jest to sprawa z ktora powinienem wybrac sie do terapeuty.
otoz, od kiedy pamietam czulem niechec do dziewczyn ktore wykazywaly
zainteresowanie mna w sensie uczucia, zawsze kiedy dziewczyna chce ze mna byc
nagle traci w moich oczach szacunek, nie potrafie zdobyc sie wtedy na cos
glebszego, nawet jesli wczesniej bylem nia zainteresowany, to w momencie gdy
moze juz byc moja czy tez juz jest moja dziewczyna uczucie znika. tylko na
etapie kiedy musze sie starac o kobiete czy tez ona nie wykazuje
zainteresowania mna, a chyba przede wszystkim widzac jej "niezaleznosc" w
stosunku do mojej osoby, jej postawe swiadczaca o wysokiej samoocenie, cechy
wskazujace na pewna wyjatkowosc, to odczuwam fascynacje, silna potrzebe
zblizenia, czesto idealizuje takie osoby. wszystkie moje zwiazki w czasie
studiow konczyly sie zle, doszlo wrecz do tego ze ponizalem z pelna tego
swiadomoscia kobiete po czym z nia zrywalem. potrzebuje bycia w centrum uwagi
mojej dziewczyny, gdy to juz mam przestaje mi na niej zalezec i jedynie
kobieta ktora nie jest moja moze mnie pociagac, potrzebuje podziwu gdy go juz
mam odczuwam zaspokojenie i pewna radosc a jednoczesnie trace pewien szacunek
i pociag do osoby ktora mnie nim darzy co konczy sie czesto po prostu
ponizaniem jej. nie potrafie tego przelamac.
pozdrawiam