Gość: Rosemary
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
09.12.04, 23:41
Chciałam Wam zapodać pod rozwagę następującą refleksję:
Otóż powiedzmy pewna kobieta poznaje żonatego mężczyznę i zakochuje się w nim.
Wie, że nie może zgodzić się na bycie dodatkiem do jego życia, ma w sobie
potępienie dla zdrady.
A jednocześnie zdaje sobie sprawę z tego, że spotkali się właśnie w takim
momencie i paradoks polega na tym, że właśnie te jego doświadczenia z żoną, z
dziećmi, złe, dobre ukształtowały go takim, jakim jest.
Skądinąd wiadomo, że w tym samym wieku mężczyzna, który nie założył rodziny
będzie zupełnie inny.
Prawdą jest zapewne, że jednym z powodów dla których kobiety sięgają po
żonatych jest niepowodzenie w relacji z ojcem, stąd OJCOSTWO mężczyzny działa
na nie silnie, na równi z byciem zakazanym obiektem, należącym do innej
kobiety - matki.
Oto nieszczęście wdarcia się mitologii w czyjś los - najbardziej upragniony
jest jednocześnie niedostępny. Oto przepis na "prawdziwą miłość". A
rozwiązanie? Czy jest rozwiązanie?