Dodaj do ulubionych

Anna Szostak

02.11.22, 19:47
Wczoraj natknąłem się na kilkunastominutowy filmik,w którym ta terapeutka przejrzyście i systematycznie przedstawiła rolę i zależności czterech sfer obecnych w człowieku -sferę dotyczącą myśli,emocji,fizjologii i ducha.Warto posłuchać.Mnie odpowiadało dodatkowo to,że w poprzednim wątku upierałem się przy roli samoświadomości a w tym mini wykladzie Szostak dokładnie wskazuje samoświadomość (świadomość własnych myśli) jako kluczowy punkt wyjściowy wszelkich zmian.
Obserwuj wątek
    • hana2 Re: Anna Szostak 02.11.22, 22:54
      Warto zawsze podzielić się linkiem. Świadomość własnych myśli, a też i słów jakimi komunikujemy się ze swoją świadomością, czy raczej podświadomością. Zamiast "muszę zdać egzamin" to "chcę zdać egzamin".

      Można być świadomym priorytetów a czuć niemoc. Albo można mieć etap, że coś nas paraliżuje i uniemożliwia działanie. Wtedy u mnie działają metody wyciszania. Świadomość swojego ciała, oddechu, bicia serca.

      Ciekawe jak się pozbyć potrzeby akceptacji od konkretnej osoby. Zawsze w życiu znajdę taka osobę, jakby punkt odniesienia, od której oczekuje akceptacji. Na myśl mi przychodzą inne sformułowania jak: zrobienia dobrego wrażenia. Chciałbym wyjść poza ten schemat. Myślę, że i tak już zrobiłam duża pracę, bo kiedyś związanie z tym punktem odniesienia bywało silniejsze.

      Przepraszam, że tak nie na temat. Mam dziś chyba potrzebę dużo gadać. Za dużo bodźców dnia poprzedniego.



      • krytyk2 Re: Anna Szostak 03.11.22, 08:52
        po czasie próbowałem wyszukać linku do tego filmu ,ale nie mogłem go znaleźć ,natomiast natrafiłem na dziesiatki innych filmów tej samej autorki na YouTube.W olnej chwili posłucham ich.
    • inka.fem Re: Anna Szostak 02.11.22, 23:59
      Nie wiem, czy dobrze myślę, ale mi tryb przetrwania kojarzy się ze stanem gotowości. A co za tym idzie z wyostrzonymi zmysłami. Na pewno zmiana myślenia jest pożądana. Nie mniej jednak jest to duża sztuka. Z biegiem lat nauczyłam się odpuszczać, tam, gdzie można. Wcześniej stresowała mnie praca. Teraz jestem już na takim etapie, że w pracy stresu nie ma. Ale są takie dziedziny życia, gdzie odpuścić nie potrafię i jest stres. Dzisiaj też w sumie pracowałam do późna, chociaż mogłam to przełożyć na później.
      Myślę, że zmiana myślenia, to proces.
      • krytyk2 Re: Anna Szostak 03.11.22, 08:48
        Nie wiem, czy dobrze myślę, ale mi tryb przetrwania kojarzy się ze stanem gotowości. A co za tym idzie z wyostrzonymi zmysłami
        Jedną z najważniejszych zasad buddyzmu zen jest "czyszczenie" świadomości z jakiejkolwiek treści.Bramą do tego jest właśnie wsłuchiwanie się we wszelkie odgłosy naturalne i nie interpretowanie ich.Wsłuchiwanie się ,o którym piszesz, jest z założenia czymś zupełnie innym:jest to pełne lęku i napięcia wyszukiwanie w dżwiękach odgłosu zbliżajacych sie do nas wojsk wroga.Pierwsze słuchanie jest beznamiętne i służące całkowitemu wyciszeniu się,drugie jest wstępem do gonitwy mysli i emocji,które pogarsza nasz stan psychiczny .
        Osiąganie samoświadomości można porównać do obserwacji dżwięków w pierwszym przypadku.Stajemy obok siebie i obserwujemy beznamiętnie mysli ,które napływają do naszej świadomości,powiedzmy - jak chmurki na niebie.I -podobnie jak w przypadku buddyjskiego wsłuchiwania się w dżwięki- nie oceniamy,lecz jedynie obserwujemy.Nastepnym etapem jest zadanie sobie szeregu pytan "dlaczego".Np dlaczego pomyślałem,że zrobiłem coś żle .Ta samoobserwcja w stylu buddyjskim dotyczy także emocji.Widzę/czuję ,że ogarnia mnie lęk.I zadaję sobie pytanie -dlaczego czuję lęk.Postawienie sekwencji pytań dlaczego,zadanych tak jakbyśmy badali jakiś obcy ,niezależny przedmiot,wpływa na obniżanie poziomu lęku ,który odczuwałem przed chwilą.Na końcu sekwencji pytań "dlaczego" "dowiadujemy się",że pierwotna przyczyna naszego lęku ma charakter subiektywny ,tj zjawisko ,którego sie obawaimy ,może wystąpić ,ale nie musi.Możemy-dla uspokojenia siebie- okreslic nawet prawdopodobieństwo wystąpienia lękotwórczego zdarzenia.
        • boguslaw_bogus [...] 03.11.22, 09:32
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • inka.fem Re: Anna Szostak 03.11.22, 22:12
          "Na końcu sekwencji pytań "dlaczego" "dowiadujemy się",że pierwotna przyczyna naszego lęku ma charakter subiektywny ,tj zjawisko ,którego sie obawaimy ,może wystąpić ,ale nie musi"

          W części przypadków tak. Jest jeszcze druga możliwość, że lęk był uzasadniony. Tak myślę, że po drodze zbieramy różne doświadczenia, które nas hartują (naszą odporność emocjonalną) lub osłabiają. Na zasadzie, że sukces buduje, porażka osłabia. Jeżeli dziesięć razy było źle, to mogę się spodziewać, że jedenasty również. Oczywiście zawsze można spojrzeć na swoją porażkę z perspektywy kosmosu, że właściwie nic się nie stało. Jednak nasz świat w jakiś sposób zapada się.

          Nie mniej jednak również jestem po stronie czyszczenia świadomości. Kojący jest zawsze kontakt z przyrodą i zwierzętami.

          Pomyślałam też, że żyjemy w trudnym czasie, pandemia, wojna. Co sprzyja wyostrzeniu zmysłów i gotowości, o której pisałam wczoraj. Teraz pojawił się temat tabletek radiacyjnych. U mnie w mieście straż pożarna sprawdza piwnice obiektów, aby ocenić przydatność jako dodatkowe schrony. To wszystko może wzbudzać lęk.
          • krytyk2 Re: Anna Szostak 04.11.22, 08:32
            W części przypadków tak. Jest jeszcze druga możliwość, że lęk był uzasadniony."""
            Oczywista!Ale także w takim przypadku wiedza o przyczynie lęku znowu go obniża (wg starego przysłowia ,że "strach ma wielkie oczy")
            • inka.fem Re: Anna Szostak 04.11.22, 09:12
              To wszystko prawda. Chciałam jednak dodać, że odporność emocjonalną budujemy również (a może przede wszystkim) przez doświadczenia. Jeżeli poradziłam sobie z takim problemem, to i z innym dam radę. Wtedy poziom lęku jest mniejszy, aniżeli u osoby, która doznała porażki.
              Są też sytuacje niezależne od nas, jak np.choroba bliskiej osoby. Akurat jest mi taka sytuacja bliska. Stan chorobowy trwa od jakiegoś czasu, na horyzoncie kolejny pobyt w szpitalu. W takiej sytuacji wszystkie obawy są uzasadnione. Ale to może ekstremalny przypadek. Niektórych ludzi stresuje codzienne życie i wtedy rzeczywiście warto wziąć ten lęk pod lupę.
              • yadaxad Re: Anna Szostak 04.11.22, 10:17
                Lęk jest czym innym niż obawy. Stan lękowy jest stanem, niezdrowym, umysłu, a że umysł nie lubi niekonkretnego, tak jak w bezkształtnej plamie dostrzega jakiś kształt, podczepia lęk pod różne powody, obiektywnie często nieuzasadnione i wcale nie będące przyczyną trwania w lęku. Obawy i stosunek do nich, model zachowania, nieroztrzęsiony mózg umie sobie ustawić. Zawsze trzeba szukać pierwotnych przyczyn, bo zatrzymywanie się na "podsuniętych" problemach nie usuwa przyczyn lęku, bo nawet po załatwieniu ich, natychmiast lęk znajduje nową pożywkę.
                • inka.fem Re: Anna Szostak 04.11.22, 10:37
                  Dziękuję za doprecyzowanie, bo się trochę zaplątałam ;)
                • krytyk2 Re: Anna Szostak 04.11.22, 13:58
                  tu można dwojako interpretować poj lęku :1)stały podskórny lęk nerwicowy,który "obkleja" wszystko co napotka i przenosi się na nowy obiekt ,gdy go z poprzedniego wypędzimy
                  2)uczucie niepokoju,które wiąże się uporczywym unikaniem myślenia o czymś co można nazwać definiowalną przyczyna lęku.
                  Wydaje się ,że często mamy do czynienia z tą drugą sytuacją,tj z powodu wypychania ze świadomości definiowalnej sytuacji zagrożenia z jakiejś strony,mamy obniżony nastrój wywołany przez nieuświadomiony lęk.Mnie się to zdarza najczęściej,natomiast wariant pierwszy musiałby być podbudowany np straszliwym kacem po wczorajszej imprezie alkoholowej ,tj miec raczej charakter fizjologiczny wprost.
        • hana2 Re: Anna Szostak 04.11.22, 11:05
          "Postawienie sekwencji pytań dlaczego,zadanych tak jakbyśmy badali jakiś obcy ,niezależny przedmiot,wpływa na obniżanie poziomu lęku"

          Jeśli matka boi się o zdrowie dziecka, to uświadomienie sobie "dlaczego " się boi nie obniży lęku (z resztą to wie, czego się boi). Będąc w tego rodzaju lęku może głównie stosować techniki obniżające poziom stresu, aby stres nie uniemożliwiał działania lub choćby nawet funkcjonowania.

          Gdy ktoś się boi rozwodu, to gdy sobie to uświadomi, nie onieśmieli go to tego kroku. Świadomość nie pomoże, a jedynie robienie drobnych kroków i zmian w różnych obszarach, aby poczuć się odrębną jednostka w nieudanym małżeństwie (drobnych kroków i na poziomie mentalnym i materialnym i w gąszczu relacji rodzinnych). No chyba, że ktoś bierze byka za rogi i składa pozew a reszta się jakoś sama układa: z kim zamieszkają dzieci, kto się wyprowadza, itp.

          Świat nie jest prosty i jedna metoda nie działa wszędzie. I tu się krytyk pewnie zirytuje, bo pewnie nie uważa że świat jest prosty. Myślę jednak, że jest na takim etapie że pewne skomplikowane sytuacje życiowe jego nie dotyczą. Albo do nich podchodzi metodyczne i szybko je rozwiązuje. Nie ugina się pod pewnymi emocjami.

          • krytyk2 Re: Anna Szostak 04.11.22, 14:09
            myślę ,że podane przez Ciebie dwa przykłady są dobrą ilustracją tego ,że nie kazdy lęk da się szybko i skutecznie rozładować.Wymieniłaś lęki związane z sytuacjami przyszłymi,które z natury sa dynamiczne,tzn one mogą rozwinąć się w kierunkach ,o których nie wiemy czy wystąpią a niektóre z nich są bardzo lękotwórcze,bo ewentualne realne rozwinięcie może być prawdziwą opcją atomową,na którą dzisiaj w ogóle nie jesteśmy przygotowani.Tak więc moje wczesniejsze rady związane z uświadamianiem sobie a następnie spokojną analizą przyczyn lęku tutaj nie pomogą.
            W codzienności,pełnej konkretnych zadań i wyzwań zanurzeni jesteśmy w nich po uszy i instynktownie odsuwamy w ogóle myślenie o tych problemach ,które sa lękotwórcze.Jest to wygodne i i pozornie bezpieczne .Dlatego moje rady dotyczyły takich sytuacji i wtedy samo uswiadomienie sobie co nam psuje obecnie nastrój jest dobrą propozycją.
            • hana2 Re: Anna Szostak 04.11.22, 22:24
              Rozumiem. Ja z kolei w takim codziennym życiu nie mierze się ze stresem, ale z poczuciem złości. I też już to wiem, że to, co teoretycznie powoduje wybuch nie jest przyczyną pierwotną. Nie da się wyeliminować wszystkich przyczyn pierwotnych. Trzeba czasem umieć żyć spokojnie mimo działania tych bodźców.

              Tu też pomaga świadomość. Nazywanie uczyć i ich powodów. Na pewno łatwiej zachować spokój ograniczając sobie pewne bodźce (dyskusje internetowe, wiadomości, niezdrowe jedzenie, nieregularny sen). I dodatkowo dostarczając pozytywne bodźce. Jak ten kontakt z przyrodą.

              Czuję się jakbym robiła wyrzuty mojej podświadomości.




    • boguslaw_bogus [...] 03.11.22, 03:33
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • zonawedrowna [...] 03.11.22, 22:13
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka