Dodaj do ulubionych

prosze moze ktos spojrzy sie na to obiektywinie???

03.05.02, 18:36
wiem ze wiele jest tutaj smutnych opowiadan.moja tez smutno sie zaczyna,,a
chcialabym zeby skonczyla sie w radosniejszym nastroju,, jako ukochana jedyna
coreczka rodzicow cale zycie robilam tak zeby ich zadowolic i chyba zostalo to
we mnie do dzis,jestesm mezatka iles juz lat ale zawsze robie tak zeby bylo
wszystkim dobrze wokol mnie.pomijam to ze moje malzenstwo jest wyjatkowo
nieudane/maz jest uzalezniony/ale jakos wszyscy przelykaja ta gorzka
pigulke..troche cierpliowsci wychowasz dziecko odejdziesz..ciagle to
slysze.jestem smutna jest mi zle nie jestem rozumiana ,,,po coz rodzinka ma
wiedziec ze jedynaczce zycie sie nie ulozylo ze sie noga podwinela na zewnatrz
jest wszystko pieknie,, nie ma miejsca dla mnie moich uczuc zyjemy obok
siebie,,,od tylu lat..
nie raz myslam o rozwodzie ale ciagle widze ten ton oskarzycielski w oczach
rodzicow masz dziecko,,,,,zawsze bylam wzorowa matka nigdy o moim dziecku nie
zapominalam,,,,
i stalo sie cos co odmienilo moje zycie ale nie do konca..spotkalam kogos
poznalam i pokochalam..teraz cierpie podwojnie..co robic,,probuje rozmawiac z
rodzicami o tym,.masz dziecko...czy ja jzu niemam prawa do chwili szczescia i
spokoju.???..poczekaj odchowaj dziecko pozniej sobie mozesz ulozysz
zycie ..pozniej a jezli wlasnie los dal mi ta szanse jezeli to jest wlasnie ten
czlowiek i dlatego stanol na mojej drodze...ja juz nie mialam sily dzwigac
tego ciezaru tej obojetnosci braku uczuc..on dal mi wiare w dobro w szczerosc
ze kocha sie kogos za to kim jest a nie za cos.....co robic...
Obserwuj wątek
    • Gość: azia Re: IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.05.02, 18:48
      Jesli ty bedziesz szczesliwsza, to i wiecej szczescia dasz innym, w tym takze
      swojemu dziecku.
      Poza tym pamietaj, ze zycie masz tylko jedno, nie strac go.
      Zrob cos dla siebie.
      Pozdrawiam.
      • annamaria3 Re: 03.05.02, 18:51
        bardzo bym chciala..ale uszczesliwiajac siebie skrzywdze innych ...co robic???
        • olek13 Re: 03.05.02, 20:07
          annamaria3 napisał(a):

          > bardzo bym chciala..ale uszczesliwiajac siebie skrzywdze innych ...co robic???

          A kogo krzywdzisz? Męża, który wybrał uzależnienie, zamiast życie z Tobą? Rodziców, których oczekiwania masz spełniać, a nie swoje własne cele? Dziecko, które koniecznie musi mieć tatusia i "piękny" wzorzec osobowy mamusi - zgorzkniałej i przegranej? Nie zdradzaj SIEBIE!!!
          Co prawda uważam, że nie żyje się raz, ale i tak żyje się przede wszystkim dla SIEBIE! Jeśli skrzywdzisz siebie, to nikt Ci tego nie wynagrodzi!
          A wracając do krzywdzenia innych: czy masz zamiar, chęć lub jakikolwiek motyw kogoś krzywdzić? Odpowiedz sobie na to pytanie, a potem zdecyduj!

          Pozdrawiam serdecznie
          • annamaria3 Re: 03.05.02, 20:15
            olek13 napisał(a):

            > annamaria3 napisał(a):
            >
            > > bardzo bym chciala..ale uszczesliwiajac siebie skrzywdze innych ...co robi
            > c???
            >
            > A kogo krzywdzisz? Męża, który wybrał uzależnienie, zamiast życie z Tobą? tak
            on wybral uzaleznienie i znecanie sie pychiczne nade mna to prawda... Rodzi
            > ców, których oczekiwania masz spełniać, a nie swoje własne cele? tak zawsze
            staralam sie spelniac ich oczekiwania nie bylo chyba tam miejsca na
            moje...chcialm byc najlepsza coreczka pod sloncem....nei udalo sie trudno dlatego
            pije piwo ktore nawazylam sama..Dziecko, które
            > koniecznie musi mieć tatusia i "piękny" wzorzec osobowy mamusi - zgorzkniałej
            > i przegranej? Nie zdradzaj SIEBIE!!!
            > Co prawda uważam, że nie żyje się raz, ale i tak żyje się przede wszystkim dla
            > SIEBIE!jakie to trudne dla siebie???nie umiem zylam zawsze dla innych...dla
            rodzicow meza dziecka dla mnei nie bylo nigdy miejsca...a teraz gdy chce
            cokolwiek wziasc z zycia dla siebie widze ich przerazenie w oczach...to ze
            zaczelam w koncu myslec rowniez o sobie ze znowu usmiecham sie... Jeśli
            skrzywdzisz siebie, to nikt Ci tego nie wynagrodzi!
            > A wracając do krzywdzenia innych: czy masz zamiar, chęć lub jakikolwiek motyw k
            > ogoś krzywdzić? Odpowiedz sobie na to pytanie, a potem zdecyduj!
            >
            > Pozdrawiam serdecznie

            • olek13 I coś jeszcze 03.05.02, 20:22
              Jeśli pracowałaś kiedyś z afirmacjami, to afirmuj:
              "Ja, [imię] jestem bezpieczna i niewinna, realizując swoje cele". Bowiem jeśli masz niską samoocenę lub niskie poczucie bezpieczeństwa, to wylezie Ci silne poczucie winy.

              Pozdrawiam serdecznie
              • annamaria3 Re: I coś jeszcze 03.05.02, 20:29
                olek13 napisał(a):

                > Jeśli pracowałaś kiedyś z afirmacjami, to afirmuj:
                > "Ja, [imię] jestem bezpieczna i niewinna, realizując swoje cele". Bowiem jeśli
                > masz niską samoocenę lub niskie poczucie bezpieczeństwa, to wylezie Ci silne po
                > czucie winy.oj juz mi wylazi...czuje sie winna temu ze chce w koncu byc
                szczesliwa ?/jednak ze mna cos nie tak..dlaczego wmawiam sobie ze nie mam prawa
                do tego..widze oskarzcielski wzrok mojego meza ...gdy sie usmiecham dlaczego
                usmeichasz ta swoja.......koniec cytatu hahah ten smiech brzmi naprawde
                smutno..>nie zdawalam sobie sprawy jak on zniszczyl moja psychike....z radosnej
                plnej zycia dziewczyny kobiety uczynil zaleknione zakompleksione
                stworzonko...ktore przyklada swoj nos na szybe i patrzy czy pan maz wroci do
                domku czy nei wroci bedzie krzyczal troche czy wiecej beda lzy czy dzisaj powiem
                sobie dosyc ...nie bede plakala....
                > Pozdrawiam serdecznie

    • annamaria3 Re: prosze moze ktos spojrzy sie na to obiektywinie??? 03.05.02, 18:50
      chcialam sie zapytac czy czlowiek ma prawo do szczescia i jak postapic zeby
      nikogo nie skrywdzic wiem ze tak sie nie da..nie chce walczyc z rodzicami nie
      chce ich skrzywdzic nei chce krzywdzic dziecka meza - ale to przeciez mnie
      krzywdzi wlasny maz swoim zachowaniem a ja milcze w imie czego?? spokoju w
      domu
      wyrzeklam sie siebie wiele lat temu.....teraz mysle ze zle zrobilam zycie mija
      i jest takie krotkie chce sie w koncu przebudzic..
      • Gość: Sławek Re: prosze moze ktos spojrzy sie na to obiektywinie??? IP: 213.186.93.* 03.05.02, 18:56
        Jeśli zostaniesz nieszczęśliwi będą wszyscy. Mąż którego nie kochasz, dziecko
        dla którego nie będziesz idealną matką nie będąc szczęśliwą, rodzice bo w końcu
        sie pokłócicie, ten nowy, wspaniały a odrzucony i w końcu ty siedząc w tym
        bagnie. jeśli odejdziesz to parę osób z tej grupy ma duże szanse szczęśliwie
        ułożyć sobie życie.
      • Gość: azia Re: IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.05.02, 18:59
        annamaria3 napisał(a):
        zycie mija i jest takie krotkie chce sie w koncu przebudzic..

        Wlasnie, czas na pobudke.
        Kazdy swoje zycie musi przezyc sam.
        Twoi rodzice maja swoje zycie, ty masz swoje i twoje dziecko ma swoje.
        Ty nie przezyjesz zycia rodzicow, twoje dziecko nie przezyje twojego zycia.
        Tylko od ciebie zalezy, czy zdecydujesz sie na krok ku szczesciu i - smiem
        twierdzic - wolnosci.




        • annamaria3 Re: 03.05.02, 19:04
          tak ku wolnosci..nie bede pisala jak sie zyje u boku czlowieka uzaleznionego
          kazdy zdaje sobie z tego sprawe...to ze moja psychika bardzo na tym ciepi..jego
          zlosliwosci zly humor slona zupa goraca zupa slone ziemniaki balagan och jak ja
          to dobrze znam.wiem jak smakuje lzy ....jak dlugie sa noce gdy sie czeka wroci
          bedzie krzyczal czy nie????????
          • Gość: azia Re: IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.05.02, 19:08
            Uciekaj.
            Zycze szczescia.
            A czy ten "nowy" partner daje ci poczucie bezpieczenstwa?
            • annamaria3 Re: 03.05.02, 20:07
              bezpieczenstwo spokoj zaufanie ,,,,,,..
      • Gość: Martyna Re: prosze moze ktos spojrzy sie na to obiektywinie??? IP: *.proxy.aol.com 03.05.02, 19:08

        Witam.

        Kochanie Twoj list zasmucil mnie i to bardzo oczywiscie Twoja sytuacja jest
        nie do pozazdroszczenia ale Twoj stosunek do niej jeszcze bardziej.
        Jestes osoba dorosla, samodzielna , masz swoje zycie i jestes za nie
        odpowiedzialna cokolwiek zadecydujesz masz do tego pelne prawo i nikt nie
        powinien robic Ci wyrzutow.Rodzicom owszem nalezy sie szacunek ale dawno juz
        przestalas byc dzieckiem i zycie pod ich dyktando jest dla mnie wrecz nie do
        pomyslenia.
        Po drugie dziecko - ja bym nie zostala z uzaleznionym wlasnie ze wzgledu na
        dziecko , nawet sobie nie wyobrazasz jakie ciezkie zycie bedzie mialo dziecko
        osoby uzaleznionej a zreszta nawet gdyby ojciec uzalezniony nie byl to rozwod
        nie jest zawsze zly dla dziecka.

        Naprawde otworz oczy bo robisz sama z siebie ofiare sorry za mocne slowa ale
        nie znajdziesz szczescia w zyciu zyjac tak jak chca rodzice.
        • annamaria3 Re: prosze moze ktos spojrzy sie na to obiektywinie??? 03.05.02, 20:06
          Gość portalu: Martyna napisał(a):

          >
          > Witam.
          >
          > Kochanie Twoj list zasmucil mnie i to bardzo oczywiscie Twoja sytuacja jest
          > nie do pozazdroszczenia ale Twoj stosunek do niej jeszcze bardziej.
          > Jestes osoba dorosla, samodzielna , masz swoje zycie i jestes za nie
          > odpowiedzialna cokolwiek zadecydujesz masz do tego pelne prawo i nikt nie
          > powinien robic Ci wyrzutow.TAK TAK TAK ZGADZAM SIE Z TOBA..WIEM ZE NIE POWINNO
          TAK BYC ..niestety moja mam zaraz stosuje szantaz emocjonalny...Rodzicom owszem
          nalezy sie szacunek ale dawno juz
          > przestalas byc dzieckiem i zycie pod ich dyktando jest dla mnie wrecz nie do
          > pomyslenia.tak bardzo ich szanuje..ni chce im sprawiac bolu wiec znosze to w
          milczeniu a tak nie powinno byc wiem o tym..z boku patrzac sie na mnie ocenilabys
          mnie jako samodzielna myslaca kobiete prowdzaca firme zarabiajaca na dom dzieki
          mnie on funkcjonuje nie bede tego ukrywala... mysle ze rodzice po czesci mnie
          skrzywdzili swoja miloscia wielka ogromna i zbyt zaborcza a ja nie umiem i
          nie chce im tego odbierac moje tlumaczenia ze juz dawno przestalam byc dziekiem
          nie trafiajado nich..niestety czasem czuje sie bezsilna..
          > Po drugie dziecko - ja bym nie zostala z uzaleznionym wlasnie ze wzgledu na
          > dziecko , nawet sobie nie wyobrazasz jakie ciezkie zycie bedzie mialo dziecko
          > osoby uzaleznionej a zreszta nawet gdyby ojciec uzalezniony nie byl to rozwod
          > nie jest zawsze zly dla dziecka.
          >
          > Naprawde otworz oczy bo robisz sama z siebie ofiare sorry za mocne slowa ale
          > nie znajdziesz szczescia w zyciu zyjac tak jak chca rodzice.tak wiem o tym
          tylko nie umiem im i sobie wytlumaczyc .....widze ze mam naprawde problem..



    • Gość: Andrzej Re: prosze moze ktos spojrzy sie na to obiektywinie??? IP: *.unl.edu 03.05.02, 20:13
      annamaria3 napisał(a):

      > wiem ze wiele jest tutaj smutnych opowiadan.moja tez smutno sie zaczyna,,a
      > chcialabym zeby skonczyla sie w radosniejszym nastroju,, jako ukochana jedyna
      > coreczka rodzicow cale zycie robilam tak zeby ich zadowolic i chyba zostalo to
      > we mnie do dzis,jestesm mezatka iles juz lat ale zawsze robie tak zeby bylo
      > wszystkim dobrze wokol mnie.pomijam to ze moje malzenstwo jest wyjatkowo
      > nieudane/maz jest uzalezniony/ale jakos wszyscy przelykaja ta gorzka
      > pigulke..troche cierpliowsci wychowasz dziecko odejdziesz..ciagle to
      > slysze.jestem smutna jest mi zle nie jestem rozumiana ,,,po coz rodzinka ma
      > wiedziec ze jedynaczce zycie sie nie ulozylo ze sie noga podwinela na zewnatrz
      > jest wszystko pieknie,, nie ma miejsca dla mnie moich uczuc zyjemy obok
      > siebie,,,od tylu lat..
      > nie raz myslam o rozwodzie ale ciagle widze ten ton oskarzycielski w oczach
      > rodzicow masz dziecko,,,,,zawsze bylam wzorowa matka nigdy o moim dziecku nie
      > zapominalam,,,,
      > i stalo sie cos co odmienilo moje zycie ale nie do konca..spotkalam kogos
      > poznalam i pokochalam..teraz cierpie podwojnie..co robic,,probuje rozmawiac z
      > rodzicami o tym,.masz dziecko...czy ja jzu niemam prawa do chwili szczescia i
      > spokoju.???..poczekaj odchowaj dziecko pozniej sobie mozesz ulozysz
      > zycie ..pozniej a jezli wlasnie los dal mi ta szanse jezeli to jest wlasnie ten
      >
      > czlowiek i dlatego stanol na mojej drodze...ja juz nie mialam sily dzwigac
      > tego ciezaru tej obojetnosci braku uczuc..on dal mi wiare w dobro w szczerosc
      > ze kocha sie kogos za to kim jest a nie za cos.....co robic...

      Nie zastanawiaj sie ani przez moment. Uciekaj od nich.
      Pozdr, Andrzej.
      • annamaria3 Re: prosze moze ktos spojrzy sie na to obiektywinie??? 03.05.02, 20:19
        jak to latwo powiedziec....trudniej zrobic..moje serce sie wyrywa tam gdzie w
        koncu czuje spokoj zrozumienie zaufanie ...a rzeczywistosc trwa i trwa..
        ale takie rozmowy wiele daja to ze odwazylam sie o tym mowic to znaczy ze
        budze sie z tego okrutnego snu ze znowu czuje..... i chce cos zmienicc to
        wielki postep...tak mi sie wydaje....
        • Gość: Martyna Re: prosze moze ktos spojrzy sie na to obiektywinie??? IP: *.proxy.aol.com 03.05.02, 20:31


          Jesli czujesz sie bezsilna w walce z rodzicami i nie potrafisz sie przelamac
          to moze zmobilizuje i doda ci sil swiadomosc , ze robisz to dla dziecka. Uwierz
          mi moj ojciec lubila wypic nie zeby byl zly dla mnie bo bardzo mnie kochal ale
          awantury, ktore urzadzal matce nawet sobie nie wyobrazasz jak ja chcialam, zeby
          sie rozwiedli. Zostajac z alkoholokiem niszczysz przyszle zycie dziecka a pewne
          skazy w jego psychice pozostana na zawsze.
          Nie mysl tez , ze nawarzylas sobie piwa - bo w zyciu trudne sytuacje sie
          zdarzaja i juz , nie obwiniaj siebie , zrob cos moze pomoga przyjaciele albo
          psycholog a moze nowy partner.

          Zycze wiary i sily
    • Gość: Martyna Re: prosze moze ktos spojrzy sie na to obiektywinie??? IP: *.proxy.aol.com 03.05.02, 20:35


      Rozwod wogole nie oznacza, ze Ci sie zycie nie ulozylo :
      1. Jestes osoba inteligentna i myslaca, prowadzisz wlasna firme w pewnym
      sensie jestes niezalezna
      2. Masz napewno wspaniale dziecko a to przeciez skarb - doceniaj to.
      3.Jestes zdrowa i wiele dobrego w zyciu jeszcze przed Toba
      • annamaria3 Re: prosze moze ktos spojrzy sie na to obiektywinie??? 03.05.02, 20:47
        Gość portalu: Martyna napisał(a):

        >
        >
        > Rozwod wogole nie oznacza, ze Ci sie zycie nie ulozylo :
        > 1. Jestes osoba inteligentna i myslaca, prowadzisz wlasna firme w pewnym
        > sensie jestes niezalezna
        > 2. Masz napewno wspaniale dziecko a to przeciez skarb - doceniaj to.
        > 3.Jestes zdrowa i wiele dobrego w zyciu jeszcze przed Toba

        dziekuje martyna za te slowa!! wczesniej udawalo mi sie ukryc prawde przed
        dzieckiem staralam sie mu stworzyc jak najlepsze warunki...ale z wiekiem dziecko
        rozumie wiecej i wiecej....ojciec go kocha na swoj sposob..ale moje dziecko juz
        juz duze i widzi jak on mnie traktuje wiem ze go to boli nieraz widze lzy w jego
        oczach i czuje sie taka bezradna
      • Gość: dodo obiektywnie IP: 209.226.65.* 03.05.02, 20:49
        annomario3 - prosisz o obiektywizm to bedzie obiektywnie, co wcale nie znaczy,
        ze bedzie po twojej mysli.
        meza, z ktorym nic juz cie nie laczy nalezy opuscic. relatywnie szybko chocby
        i mialo byc bolesnie.
        twoi rodzice musza sie przy tym sami zadeklarowac, czy ich negatywna ocena
        ewentualnego rozwodu nie zawazy na waszych dalszych stosunkach. powinnas odbyc
        z nimi powazna rozmowe - bedziesz potrzebowala sprzymierzencow, nie wrogow!
        warto tez czasem moc liczyc na zupelnie konkretna pomoc czy to w opiece nad
        dzieckiem, czy w znalezieniu nowego mieszkania, czy w przechowaniu czesci
        rzeczy itp. musisz znalezc w sobie chce i umiejetnosc rozmawiania ze swoimi
        rodzicami tak, by moze niekoniecznie popierali twoja decyzje ale przynajmniej
        nie stanowili dla ciebie dodatkowego zrodla udreki. warto sie wysilic przy
        takiej rozmowie.
        o ukochanym poki co zapomnij.
        wiele kobiet (mezczyzn zreszta tez) popelnia blad przechodzac bez zatrzymania
        z ramion w ramiona. to ani zdrowe, ani bezpieczne, ani madre.
        teraz musisz sie skupic na zamknieciu waznego rozdzialu w twoim zyciu i nie
        bedziesz miec ani czasu, ani energii na to by zaczynac nowy rozdzial. jesli
        bedziesz chciala robic te dwie rzeczy naraz - cos spieprzysz.
        najprawdopodobniej nowy zwiazek, bo burzyc zawsze latwiej niz budowac.
        wez na wstrzymanie - spokojnie sie rozwiedz, urzadz nowe mieszkanie,
        przeprowadz wszystkie operacje finansowo-towarzyskie zwiazane z koncem
        wspolzycia z jednym facetem i umow sie z swoim nowym wybrankiem, ze spotkacie
        sie w lazienkach 3 maja 2003 o 5 po poludniu na kawie.
        ja nie zartuje - zupelnie powaznie radze ci wziac gleboki oddech i skupic sie
        na tym, co musi byc zrobione najpierw.
        gdy juz sie rozwiedziesz i zamieszkasz sama ze swoim dzieckiem, kto wie czy
        oboje (ty i dziecko) bedziecie gotowi by w wasze zycie weszla tak szybko nowa
        osoba. czas jest wielka wartoscia jesli sie umie z niego korzystac. a nasze
        babcie mialy racje mowiac, ze jak kocha, to poczeka. bo w koncu rok, nie
        wyrok ;-)
        wypisz sobie liste spraw do zalatwienia - rozmowa z mezem, rozmowa z rodzicami,
        rozwod, znalezienie mieszkania itd. i do roboty! powodzenia.
        • annamaria3 Re: obiektywnie 03.05.02, 20:57
          czytam czytam .....
          i przyznaje tobie racje prawie we wszystkim..
          to trudna decyzja wymaga wiele przemyslen sily odwagi rozsadku przy
          podejmowniu decyzji..
          tak wiem ze bede potrzebowala wsparcia bliskich mi osob..
          dlatego nie zgadzam sie z tym ze za rok mam sie z nim umowic na kawe ...
          potrzebuje jego....jest moim wsparciem daje mi sile umiech i wsparcie..a ja
          tego najbardziej potrzebuje...on jest moim przyjacielem ....i nic i nikt tego
          nie zmieni...
          • Gość: Bogna Re: obiektywnie IP: *.acn.pl / 10.133.134.* 04.05.02, 00:37
            Współczuję Ci bardzo, bo część Twoich udręk jest i moim udziałem. Dzisiaj (a
            zbliżam się do 50-tki) wiem jedno - nie warto zostawać z kimś, kto poniewiera i
            krzywdzi. Właśnie dla dziecka powinnaś odejść. Jeśli tego nie zrobisz, kiedyś
            możesz usłyszeć pytanie "Dlaczego nie zostawiłaś ojca?". Dziecko potrzebuje
            stabilizacji, spokoju i szczęśliwej rodziny. Przecież będzie rozumiało coraz
            więcej. Z rodzicami musisz rozmawiać, ale oni nie mogą Ci narzucić SWOJEJ wizji
            TWOJEGO życia. Jeśli chcą szczęścia córki, zaakceptują Twój wybór. Masz ogromną
            szansę, bo pojawił się ktoś, kto Cię kocha bezwarunkowo i przyjmuje taką jaka
            jesteś. Nie musisz od razu układać sobie z nim życia, ale masz przynajmniej
            kogoś, czyją bliskość możesz traktować jako swój azyl. Jesteś niezależna i
            zaradna zawodowo, bądź też taka w życiu osobistym. Mnie, niestety, nie trafiła
            się taka szansa jak Tobie i dziś bardzo często mam poczucie przegranego życia.
            Swojego życia. Jedynym jego sensem są moi synowie. Jako matka jestem spełniona,
            jako żona i partnerka - niestety nie. Każdy uczy się na własnych błędach, ale
            to nie powód by tkwić w matni i bezsensie. Z całego serca życzę Ci powodzenia i
            podjęcia dobrej dla CIEBIE decyzji. Pozdrawiam. Bogna
    • dalla Re: prosze moze ktos spojrzy sie na to obiektywinie??? 04.05.02, 02:14
      Przeczytalam odpowiedzi na Twoj list i zgadzam sie z nimi - ODEJDZ JAK
      NAJSZYBCIEJ

      Tylko jedno pytanie: dlaczego uwazasz, ze kiedy zrobisz cos dla siebie, to
      skrzywdzisz tym najblizszych?
      Twoi rodzice, Twoje dziecko powinni byc szczesliwsi, kiedy Ty jestes
      zadowolona, usmiechnieta.
      A za jakis czas dziecko odejdzie: bedzie mialo swoje zycie, swoje sprawy. Nie
      zyjesz dla niego, tylko dla siebie. I Tobie ma byc dobrze.
      Badz egoistka - chociaz przez chwile.
      • Gość: Alicja Re: prosze moze ktos spojrzy sie na to obiektywinie??? IP: *.pilicka.net.pl 04.05.02, 02:32
        Do dziś dnia dziękuję Bogu, że moja matka odeszła od ojca pewnego pięknego dnia
        z walizką w ręce i ze mną za rękę !!! pomimo strasznych kłopotów /również
        rodzinnych/ wyszła z wszystkiego obronną ręką, dziś JEST SZCZĘŚLIWA a ja
        jeszcze bardziej !!!
        pozdrawiam i życzę ODWAGI !!!
        • Gość: dodo chciejstwo IP: *.sympatico.ca 04.05.02, 04:01
          do powstania zwiazku potrzebne sa dwie osoby. i do rozwalenia
          zwiazku potrzebne sa dwie osoby. i annamaria3, i jej maz wzieli udzial
          w budowaniu malzenstwa, i w rozkladaniu go. nigdy wina nie lezy
          wylacznie po jednej stronie, tak jak i zasluga trzymania sie zwiazku nie
          spoczywa wylacznie na jednym partnerze.
          bez zastrzezen i bezwarunkowo to kochac czlowieka moze tylko pies.
          kazdy inny czlowiek bedzie stawial warunki, bedzie mial zastrzezenia,
          oczekiwania, marzenia i watpliwosci. to dotyczy twojego nowego
          ukochanego. i ciebie tez.
          wchodzenie w nowy zwiazek z nierozpakowanym bagazem ze starego
          jest nieuczciwe i niebezpieczne.
          wmawianie sobie, ze teraz jestem taka biedna, malutka kruszynka,
          ktora potrzebuje wsparcia tego prawdziwego (nowego)
          ukochanego, na ktorego ramieniu mozna sie wsprzec jest
          budowaniem kolejnych zamkow z piasku i narazaniem sie na kolejne
          niepowodzenia uczuciowe i rodzinne.
          jezeli, annomario3, potrafisz sama sie zdiagnozowac, ze bylas
          ukochana, wypieszczona jedynaczka robiaca wiele by uszczesliwic
          reszte swiata to wyciagnij z tego wnioski. stan sie wreszcie
          samodzielna niezalezna od reszty swiata - od rodzicow, meza,
          kochanka. wspieranie sie na kims w ten sposob to kolejne uzaleznienie
          czyli z deszczu pod rynne.
          napisalas swoj post zeby uslyszec wsparcie dla swojej nowej milosci
          czyli... sama tak naprawde nie jestes jej do konca pewna. i wiesz
          doskonale, ze do szczesliwego i bezpiecznego zycia sama milosc to
          zdecydowanie za malo.
          boli? musi bolec - kazda operacja przeciecia wrzodu boli ale na swieza
          rane nie nalezy zakladac kolorowych ponczoch - trzeba sie jej dac
          wygoic.
          tak samo z zakljastrowywaniem nieudanego malzenstwa nowym
          zwiazkiem bez dania sobie czasu na samodzielna refleksje i na
          wygojenie "ran" po tym starym.
          dorosnij, dziewczyno, bo do konca zycia bedziesz szukala krolewicza
          zamiast cieszyc sie soba i tym, co naprawde mozesz dac i przyjac.
          dojrzalosc polega na samodzielnosci a nie na odchodzenia od jednego
          partnera do nastepnego w poszukiwaniu wysnionego idealu.
          i oczywiscie, dla dziecka lepiej jest zyc z rodzicami, ktorzy potrafia zyc
          w zgodzie ale to wcale nie znaczy, ze twoje dziecko bez bolu
          zaakceptuje rozwod i nowego czlowieka w swoim otoczeniu. na takie
          zmiany kazdy, nawet maly czlowiek, potrzebuje czasu.
          nie chcesz o tym myslec? jasne - latwiej jest po prostu "chwytac"
          szczescie ale to sie najczesciej konczy kolejnym przypaleniem
          skrzydel. to prawdziwe szczescie buduje sie z powaga i rozwaga,
          rezygnujac z wielu rzeczy i na wiele sie godzac. trzeba umiec
          obserwowac i cieszyc sie malym, trzeba tez umiec czekac i byc
          konsekwentym w realizowaniu swoich planow. cudow nie ma. duzo
          jest za to niespelnionych marzen i straconych zludzen.
          stoisz na progu wyboru pomiedzy swiadomym budowaniem swojej
          przyszlosci lub kolejnym rzuceniem sie w ulude. cokolwiek nie
          wybierzesz - konsekwencje poniesiesz i ty, i twoje dziecko, i pewnie
          ten facet, w ktorym obecnie jestes zakochana.
          tak to wyglada obiektywnie. co z tym zrobisz - twoja sprawa.
          • Gość: donjuan Re: Do annamaria3 IP: 212.191.70.* 04.05.02, 12:20
            Dziewczyno , kieruj sie w zyciu zdrowym egoizmem .
            Uleganie nieustannej presji otoczenia czy zakazow i
            nakazow etycznych moze doprowadzic Cie jedynie do stanu
            depresji lub choroby psychicznej .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka