letnierefleksje 04.08.25, 19:58 Pracowaliście kiedyś z nim? Ja nie lubię go tykać. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
afq Re: wewnętrzne dziecko 04.08.25, 19:59 tak, pracowałem i do tej pory jakoś tego chłopca powiedzmy, mam na uwadze Odpowiedz Link Zgłoś
letnierefleksje Re: wewnętrzne dziecko 04.08.25, 21:05 Ja chyba zacznę. Ale zacznę od "kreatywnej ekspresji ' jak podpowiada AI. Czyli praca artystyczna, która zawsze była dla mnie stratą czasu. Pisać też będę częściej, bo czasem mi się zdarza i wiem, że to oczyszcza. Już nie szukam nowej wiedzy, a wciąż trafiam na coś nieznanego dotąd, pomocnego w mym życiu. Na przykład takie zdanie: skąd mam wiedzieć, że coś się musiało stać? Skoro się stało, to znaczy, że musiało. Bardzo dużą ulgę przynosi to osobie, która analizuje sto razy po co coś tam powiedziała, albo dlaczego nie może zachować się tak spokojnie jakby chciała. Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 13:46 Artystyczne rzeczy, pisanie zawsze dobre, ale czy pozwala dotrzeć do dziecka? Zależy czy masz to dziecko otwarte czy zamknięte. Jak otwarte to raczej zaspokojone i może macie styk, jak zamknięte to możesz się sama nie dokopać Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 17:26 brightsun napisał(a): > Artystyczne rzeczy, pisanie zawsze dobre, ale czy pozwala dotrzeć do dziecka? Z > ależy czy masz to dziecko otwarte czy zamknięte. Jak otwarte to raczej zaspokoj > one i może macie styk, jak zamknięte to możesz się sama nie dokopać > Podobno chodzi tu o to, aby te częściowo ukryte w nieświadomości treści dotyczące wewnętrznego dziecka przenieść do świadomości. Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 17:27 Ale to bez analizy guzik daje. Wiesz, tak się składa że duzo się narysowałem w życiu 😆 Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 17:37 Chociaż od razu mi się przypomina na to co zrobiłem na pierwszym psychorysunku w życiu, buahaha. Wziąłem kartkę, ołówek, narysowałem człowieka patyczaka, z wielką głową, okrągłymi nieproporcjonalnymi oczami, nosem na bok jakby profil to miał być, na koniec dorysowalem fiuta i owłosione jaja. Omg 🤦♂️ pożałowałem 😆 Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 17:42 Afq, mogę zapytać co byś z ciekawości zrobił z facetem, który coś takiego Ci oddaje a wiesz czym się zawodowo zajmuje? 😆 Odpowiedz Link Zgłoś
afq Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 20:01 powiedzialbym ok, pogadajmy o tym jak to zasmiewasz sytuacje w ktorej tu jestes Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 21:17 Heh, no dokładnie tak było, tym się zaczęło szukanie tego, co ze mną nie tak. 😆 Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 21:20 Nie sądziłem wtedy że to będzie najdłużej analizowane moje dzieło 😆 Odpowiedz Link Zgłoś
afq Re: wewnętrzne dziecko 04.08.25, 20:00 letnierefleksje napisała: > Ja nie lubię go tykać. bo to nie jest zbyt łatwe czy koniecznie tylko przyjemne Odpowiedz Link Zgłoś
afq Re: wewnętrzne dziecko 04.08.25, 20:05 no i tez jeszcze cos... to baaardzo bardzo intymne, co w obecności nawet terapeuty tez nie jest łatwe Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 12:56 To jest w ogóle straszne jakieś że to jest wstydliwe Odpowiedz Link Zgłoś
afq Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 12:59 potrafi być oczywiście nie koniecznie przed sobą, choć i tak bywa ale na pewno może być jesli to robisz w gabinecie psychoterapeuty bo dotyka się tak głębokich spraw w czyjejs obecności i że to Twój psychoteraputa niekoniecznie cokolwiek tak od razu ułatwia, choc założenie jest takie że psychoterapeutę wpuszczasz wszędzie, to jednak... to ktoś obok Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 04.08.25, 21:10 Bardzo Ci się nie dziwię, boję się chłopa, strasznie go biłem bo się strasznie dobija. Teraz godzę się że musimy się spotkać, podać sobie rękę, wyrównać rachunki Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 04.08.25, 23:23 Ale nie wiem czego się dowiem o innych przy tym i co z tym zrobię. To mnie chyba bardziej przeraża niż ja sam. Odpowiedz Link Zgłoś
letnierefleksje Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 10:41 Jestem na etapie, że rozumiem, że inni nie potrafili inaczej. Działali według jedynego skryptu jaki znali. Z własnymi deficytami, nierzadko z presją otoczenia, które dawało dyrektywnie porady jak wychowywać dzieci. Byłam płaczliwym dzieckiem. To znaczy bardzo wcześnie zaczęłam się wszystkim wzruszać. Bardzo to było we mnie tępione, bo irytowało wszystkich dorosłych. Może dlatego nie chcę iść do tego dziecka, bo musiałbym z nim i nad nim płakać. Odpowiedz Link Zgłoś
afq Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 11:00 letnierefleksje napisała: > Może dlatego nie chcę iść do tego dziecka, bo musiałbym z nim i nad nim płakać. tak, to mniej więcej do tego by prowadziło do empatii dla tego dziecka, do troski dla niego do wypłakania, a droga do tego prowadzi przez tamte emocje, tamte sytuacje, które trzeba jakoś przywołać i choć przynosi ulgę, to to może być dotkliwe Odpowiedz Link Zgłoś
ta Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 12:43 letnierefleksje napisała: > Może dlatego nie chcę iść do tego dziecka, bo musiałbym z nim i nad nim płakać. Nie, nie, nie o to chodzi. Spotyka się dorosły z doświadczeniem, mądrością i dystansem z maluchem, którego kocha i ma być jego podporą w przywołanej trudnej czy bolesnej sytuacji. Przecież nie płakać z nim, ale wysłuchać, zrozumieć, wytłumaczyć sytuację, przeprosić za dorosłych, którzy skrzywdzili, wskazać ich i nazwać po imieniu. Powiedzieć, że słusznie miało poczucie krzywdy, że dorośli go nie rozumieli. Trzeba nazwać problem, trzeba być wsparciem dla dziecka, a nie (wybacz) mazgaić się przy nim i z nim! Zapewnić, że już jest bezpieczne, że jesteś przy nim, że zawsze staniesz po jego stronie, że ma w tobie przyjaciela na zawsze. Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 13:04 Mazgajenie się z nim imo też powinno być etapem. Może czea czasem wewnętrznemu dziecku pokazać, że każdy ma prawo do momentu słabości. Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 13:06 Dajmy na to ja mam takie przeczucie i to mi co chwilę wyłazi, że załatwiła mnie sila tej rodziny, że to są jakieś pieprz robocopy które wszystko zniosą, ze wszystkim sobie poradzą Odpowiedz Link Zgłoś
afq Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 13:09 ogólnie, nie przepracuje sie emocji jesli sie ich nie uwolni a w tym wypadku - tamtych emocji dziecka, ktore potrafia byc przez lata uwiezione w psyche juz dorosłej osoby Odpowiedz Link Zgłoś
afq Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 13:10 w mojej terapii chyba ten kawałek byl najtrudniejszy a jednoczesnie, mam poczucie ze najwiecej zmienił takie mam z tym doswiadczenie Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 13:15 No i w tym wydaje mi się jest jakiś moment w którym zanim się powie chodź, idziemy, czea się zatrzymać i sobie razem popłakać nad tym co stracone Cała gwardia ludzi z problemami to ci u których dzieciństwo yeb i stąd jazda, ominięty etap, który czea odtworzyć Odpowiedz Link Zgłoś
afq Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 13:19 no mniej wiecej wlasnie tak to wygladało w tym czego ja gdzies w trakcie terapii doswiadczylem ale tez nie tylko ja, bo przeciez slyszałem i slysze co inne osoby w swoich terapiach dotykały, dlaczego i jak i po co i co to zmienia Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 13:28 Parentyfikacje, żelazna dyscyplina, brak przestrzeni na uczucia, własne zdanie, wspoluzaleznienia, molestowania to takie rzeczy na których dzieciństwa nie było Odpowiedz Link Zgłoś
ta Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 14:20 brightsun napisał(a): > Mazgajenie się z nim imo też powinno być etapem. Może czea czasem wewnętrznemu > dziecku pokazać, że każdy ma prawo do momentu słabości. Polemizuję :) Powiedzieć: miałaś prawo do płaczu, miałaś powód do buntu/frustracji, wypłacz się teraz a ja ciebie przytulę, bo rozumiem daje całkiem inny wynik niż wspólne smarkanie. Dobrze to przerabiałam i wiem, że tylko mocna ostoja, pewna swojego zdania, opiekuńcza, silna jest w stanie dziecko w sobie ukoić i uleczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 14:24 Ale jaka mocna ostoja?😆 Może o skalę problemów chodzi, ale ja nie mogę być mocną ostoją skoro nie jestem dorosły. Zatrzymałem się Odpowiedz Link Zgłoś
ta Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 14:30 Właśnie nad tym medytowałam, czytasz w kabelkach ;) Nie pomożesz dziecku wewn. jeśli jeszcze nie jesteś dorosły. Takie fikołki to z bardzo doświadczonym terapeutą. Spotkanie z WDz nie może regresować dorosłego; nie na tym polega, by razem płakać, że Duży Lu zabrał nam autko. Odpowiedz Link Zgłoś
afq Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 14:41 łzy dorosłego z np współczucia to nie łzy malucha no nie chodzi o to zeby sie cofnąć, jasne ze nie Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 14:43 Tylko jedynym sposobem żeby dorosnąć jest przejście przez wszystkie etapy, ja je zgubiłem i mam co mam Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 14:50 Może tak, będzie łatwiej. To co na razie o sobie wiem. W pewnym sensie w którymś momencie stałem się odpowiedzialny za być albo nie być mojej rodziny. To było strasznie dużo dla dziecka, ale jakoś unioslem, stałem się dorosły, byłem odpowiedzialny. Teraz to odreagowuje, wszystko mówi kolego, cofnij się, wypluj to co tlamsiles, wyplacz to co wtedy straciłeś, stan się tym dzieckiem które nie da rady temu zadaniu, jak przez to przejdziesz zaczniesz dorastać Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 14:57 Zostaje jeszcze w ogóle żałoba za tym że tym dzieckiem się nie było i już nigdy nie będzie Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 17:24 Myślę i myśle nad tym co napisałaś i no też będę polemizował. Bo jak jesteś dorosła to pożegnałaś z akceptacją wew dziecko, nie musisz dawać chusteczki, iść na ciastko, bo to dziecko jest w Tobie bardzo głęboko i nie domaga się w ogóle Twojej uwagi. A jak dorosnąć? Pozwolić mu na dzieciństwo, potem dopiero pod rękę. Patrzę na swojego terrorystę. Raczej nie płakał że mnie nie ma. Po mamie też tego nie ma dużo. Jeszcze nie czuje tego spustoszenia ale kiedyś się zorientuje że to deficyty coś co mu odebrano bezpowrotnie. Nie uważam że to będzie regres jeśli mi się rozwali kiedyś w taki sposób że będzie wył miesiącami. Niech się wtedy obejmuje, też będę mu wtedy mówił placz, młody, tylko żałobą w pełni zamkniesz ten etap Odpowiedz Link Zgłoś
ta Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 19:31 brightsun napisał(a): > Myślę i myśle nad tym co napisałaś i no też będę polemizował. Bo jak jesteś dor > osła to pożegnałaś z akceptacją wew dziecko, nie musisz dawać chusteczki, iść n > a ciastko, bo to dziecko jest w Tobie bardzo głęboko i nie domaga się w ogóle T > wojej uwagi. Możemy polemizować, bardzo dobrze. Dziecko masz w sobie zawsze i na zawsze. Ono może być spokojne, szczęśliwe, nie domaga się uwagi, sobie śpiewa, sobie gra, rysuje i tańczy :) Rzadki to, szczęśliwy traf. W dorosłym życiu triggeruje cię nieprzetrawiony, nienazwany, nieukojony ból straumatyzowanego dzieciaka. Jesli nie zajrzysz do niego, nie pogadasz, nie powiesz, mu, że go rozumiesz, wspierasz i kochasz nie zaznasz spokoju. Masz pretensje do swojego WDz, że nie był taki doskonały, jakbyś chciał, przez co ty w konekwencji jesteś pełen nieakceptowanych wad. Walisz w niego pretensjami i wskazujesz palcem to twoja wina. Ty go zamęczysz, jakby mu jeszcze mało było. Ty go nie tylko nie kochasz, ale poważnie nie lubisz. Ot, tu masz pogrzebanego psa. Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 19:47 No mam. Wiem. Wiem, że musimy się jakoś pogodzić tylko on nie jest ze mną integralny i ja go muszę zrozumieć czemu jesteśmy tak inni, w którym momencie się rozdzieliliśmy. Jest mi go żal za to co przeżył, ale reagował mocno. Mógł sobie pomóc, szkoda że tego nie zrobił ale dobra mały był, nie umiał. A może asekuracja bo wolę mieć pretensje do niego a nie prawdziwych sprawców? Odpowiedz Link Zgłoś
letnierefleksje Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 15:37 "Spotyka się dorosły z doświadczeniem (...)" Dzięki. Po tym co mi się dziś wyklarowało, może spróbuję podejść z pozycji osoby dojrzałej. Może jeszcze nie rodzica. Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 13:02 Nie uznam tak jak Ty, bo wtedy jeśli się czegoś poważnego dowiem to nie uniosę, a wiem że to mogą być mocne rzeczy skoro mam takie wypisy jakie mam. Dziwne to u mnie mega. Bo ja byłem dzieckiem strasznie skrytym, bardzo cichym, skupionym, we własnym świecie. Dzisiaj mi mówią, że aktualnie to by w tamtym czasie sprawdzali czy ja autyzmu nie mam. A potem coś się zmieniło... Odpowiedz Link Zgłoś
letnierefleksje Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 15:15 "Bo ja byłem dzieckiem strasznie skrytym, bardzo cichym" Pewnie różne mogą być przyczyny, ale pierwsza myśl jaka przychodzi mi do głowy to, że bardzo wcześnie doświadczyłeś, że dorośli nie spełnią twoich fundamentalnych potrzeb i stąd się zamknąłeś i przestałeś komunikować, że je masz. Coś w stylu, nie będę płakał, że mi ciepła matki potrzeba, bo i tak nie przyjdzie, nie weźmie na ręce. Nie mam już o nic pretensji do dorosłych. Ale jednak ran z dzieciństwa nie uleczyłam. Nie wystarczy rozumieć, wybaczyć. Może jest coś w tym łkaniu przed którym uciekam. I może na wzór dorosłych besztam się. Ten płacz pewnie pomógł mi przetrwać. Tak powinnam myśleć. Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 15:18 Powiem Ci, że tak kompletnie ale to kompletnie nie sądzę żeby to tak było, ale chol wie. Ja raczej jakoś chyba mega szybko miałem poczucie inności Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 15:25 Miałem taką gadkę z terapeutą, że bez jaj, że wiedza o ojcu mi taką aż dziurę zrobiła, że do chol, bordera to mają ludzie których rodzice molestowali. Terapeuta się mnie zapytał czy utrzymywanie w tajemnicy czegoś takiego to mało, a ja że na moje diagnozy chyba total za mało. A on wtedy,żebym może przemyślał odpowiedź, jakie mialem i mam wymagania wobec siebie jeśli to dla mnie za mało. To był wstęp do tego że uniewazniam emocje swojego wew dziecka, nie daję mu prawa do silnych reakcji, uważam za historyczne, nieadekwatne Odpowiedz Link Zgłoś
ta Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 15:43 brightsun napisał(a): > To był wstęp do tego że uniewazniam emocje sw > ojego wew dziecka, nie daję mu prawa do silnych reakcji, uważam za historyczne, > nieadekwatne Halo, teraz ty maltretujesz nadal tego dzieciaka. Nie potrafisz z pozycji dorosłego, to staraj się być starszym bratem. Starszy nie unieważnia, starszy wyciera małemu nos i mówi Ten Duży Lu to kawał drania, teraz jestem z tobą i już nigdy nic ci nie zrobi. Masz chusteczkę, idziemy na ciacho :) Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 15:50 Kłócę się, to na pewno. Bo ja nie wiem czy on sobie wiele nie uroił. Nawet jak sobie uroił to aż takie papiery? Taki mięczak, dlaczego aż taki, a może czegoś nie wie, nie pamięta, nie rozumie. On jest strasznie rozpuszczonym dzieciakiem, przesadza trochę, bo mu pozwalano ma prawo się użalać jak molestowani? No jak, on miał całkiem fajne dzieciństwo No tak, maltretuję 🤦♂️ Bo pewnie nie akceptuję go dorosłego z tym co teraz ma Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 15:59 Ja go chcę przytulić, jestem tego coraz bliższy, ale jeszcze go nie rozumiem, co tam zaszło Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 16:43 To jest na mega długi czas, bo ja przez swoją niedojrzałość pytam się go czemu tego nie zrzucił z siebie, kim teraz byśmy byli, czemu niczego nie zgłaszał, szybciej by się kapnął że coś nie gra i mnie wyratowal. Obwiniam go Odpowiedz Link Zgłoś
letnierefleksje Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 15:33 To może to co cię spotkało jest wynikiem odizolowania się spowodowanego odmiennością neurozwojową. Rodzice mogli nie wiedzieć jak się tobą zaopiekować, aby było ci dobrze, a i otoczenie moglo powodować w nich dyskomfort, frustracje (którą mogli też przenosić na ciebie) bo widzieli w twoim sposobie egzystowania jakieś błędy rodziców. Dziś rodzice mają łatwiej. Kiedyś bylo trudno rodzicom dzieci odstających od normy. Może dlatego mój płacz tak tępiono ( bo dziecko ma być rumiane i radosne), co jeszcze wzmagało niskie nastroje, zamiast podejść jak do dziecka zbyt wrażliwego. Nawet dziś czasem widzę, że rodzicom trudniej zaakceptować, że dziecko jest na przykład trochę ślamazarne (może dzięki temu bardziej skrupulatne). Jesteśmy zaprogramowani na rywalizację. Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 15:40 Ja się pewnie strasznie mylę ale dzisiaj mam takie przeczucie że ze mną strasznie wcześnie coś było nie tak, że strasznie dużo w głowie sobie wymyślałem. Mam wrażenie że co najmniej połowa paragrafów na starszych to moje interpretacje i wymysły. Może dlatego to co wczoraj oglądałem tak mną walnelo. Bo może ten pier chad był ze mną wcześniej niż mi się wydaje Odpowiedz Link Zgłoś
letnierefleksje Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 15:54 Jeśli chodzi o autyzm, to dzieci autystyczne do 12 roku życia zainteresowane są obiektami. A po 12 drugim człowiekiem. Więc wkraczają do świata rówieśników, gdy one rządzi się już od lat swoimi prawami. Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 16:01 Trochę by do mnie pasowało, ale tylko to chyba. Autystyczny ja za nic nie jestem. Odpowiedz Link Zgłoś
hrasier_2 Re: wewnętrzne dziecko 04.08.25, 23:38 Wewnętrzne dziecko? Co za metafora. Nie ma trudnych dzieci. Wszyscy w jakimś stopniu są zdiagnozowani. Odpowiedz Link Zgłoś
ta Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 09:57 Nie pracuję z nim, ono i ja dorosła wystarczająco dużo pracowałyśmy. Termin „praca z dzieckiem wewnętrznym” usztywnia, jest trybem nakazowym. Tymczasem jest to spotkanie, czasem trudne, gdy dociera jak to dziecko czekało, a ty jego potrzeb nie zauważałaś, czasem radosne, gdy powyjaśniasz skomplikowane dla niego relacje i oboje czujecie ulgę. Teraz rozmawiamy, najczęściej przytulone, trzymamy się za ręce, nareszcie mamy na to czas. Mała pyta, odpowiadam, chodzimy na dalekie spacery, obie to lubimy. Potem ja pytam, mała opowiada, ciekawe ile widziała, ile rozumiała i jak tłumaczyła sobie świat. Już nie jest w tym sama :) Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 12:46 Ale to ładnie napisałaś. Mogę zapytać czy to była praca samodzielna czy z kimś? Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 14:51 Jest fajna książka Stephanie Stahl 'Odkryj swoje wewnętrzne dzicko' i druga z ćwiczeniami (w tej pierwszej z tego co pamiętam też są ćwiczenia). Polecam, mi bardzo się podobała, tylko muszę do niej wrócić i jeszcze poprzerabiać ćwiczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 14:53 O, podasz przykład jakiegoś takiego ćwiczenia? Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 15:11 Dobrze, tylko jak wrócę za jakąś godzinkę. Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 17:14 Trochę to trudno tak w skrócie opisać. Ogólnie ona dzieli wewnętrzne Dziecko na Dziecko Cienia i Dziecko Słońca. Dziecko Cienia to nasze wewnętrzne przekonania i wynikające z nich obciazajace emocje takie jak smutek, strach, bezradność czy złość. One zaś powodują wykształcenie tzw. strategii obronnych: wycofanie, dążenie do perfekcji, dążenie do harmonii, krytyka i atak, dążenie do władzy i kontroli. Zaczynajac pracę staramy się odkryć nasze schematy myślowe i strategię obronne. Schematy myślowe związane z Dzieckiem Cienia to m.in. 'Nie mogę Ci ufac', 'Jestem bezradny', 'Nie mogę się sprzeciwiać', 'Musze być silny', kobiety są slabe'. Potem odkrywamy swoje strategie obronne' Ona to dosyć szczegółowo opisuje jak to zrobić, z czego wynikają te przekonania i strategię obronne. Wchodzi w to rysowanie swojego Dziecka Cienia razem z tymi głównymi przekonaniami i strategiami, ale też.uwzgledniajac główne cechy matki i ojca oraz więzi pomiędzy nimi i naszego zadania w rodzinie, np. 'Utrzymać ich razem'. Potem opisuje metody leczenia tego Dziecka Cienia, np. Dorosły pociesza Dziecko, pisanie listu do Dziecka. To leczenie to chyba najsłabsza cześć książki, z tego co pamiętam, w porównaniu z opisami jak poznać to swoje Dziecko i skąd wynikają i jakie są jego przekonania i strategie. Potem pracuje się z Dzieckiem Słońca. Analaogicznie z Dzieckiem Słońca, Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 17:18 Gdzieś mi zniknęły w powyższym poście strategię obronne, to m. in. wyparcie rzeczywistości, projekcja i wchodzenie w rolę ofiary, obsesja piękna, dążenie do perfekcji, rola pomocnika. Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 17:22 Ale tak naprawdę myślę, że trzeba by to przepracować na terapii, sam opis jest kapitalny, ale wydaje mi się, że pomimo przeczytania tej książki i robienia ćwiczeń nie przepracowałam jeszcze do końca swojego wewnętrznego dziecka. Również terapia DDD nie dała mi w pełni satysfakcji, po tej terapii nadal miałam sporo pretensji do rodziców i prawie im przebaczyłam dopiero ostatnio i to też nie do końca. Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 17:26 No tak, żeby przerobić na maxa to chyba tylko terapia schematu albo psychoanaliza Odpowiedz Link Zgłoś
letnierefleksje Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 15:22 Mam "powrót do wewnętrznego domu", ale nie potrafiłam całej przeczytać, robić zadań. Starałam się ją czytać na zimno, a i tak było ciężko i mnie regresowała. I ją odłożyłam. Ale wczoraj ją wyjęłam, aby powrócić może jednak. Podobno praca z wewnętrznym dzieckiem bardzo podnosi fale alfa. A mnie tak brakuje działania jako skutku pokładów energii, a nie z obowiązku, czy przymusu, czy z poczucia winy. Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 16:02 Regres czasami jest elementem efektywności Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 18:19 Jestem ciekawa, kiedy można uznać, że praca z wewnętrznym dzieckiem jest w zasadzie owocnie skończona? Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 18:24 🤷♂️ Może to ten etap, o którym mówi Ta? Że już nad nim nie placzesz, już się godzisz i razem na ciastko idziecie? Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 18:30 Ja już chyba nad nią(sobą małą) nie płaczę. Juz odłożyłam na bok książki o.toksycznych rodzicach. Ale nie potrafię jeszcze zadbać o nią, przemęczam się, nie troszczę się.odpowiednio. Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 19:50 A córki? Bo mnie np dziatwa pokazuje że jestem dla niej bardziej wyrozumiały niż dla siebie dziecka i przez to też zrozumiałem że psychoanalizę muszę ruszyć Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 20:02 Tak, dla córek jestem bardziej wyrozumiała. Odpowiedz Link Zgłoś
ta Re: wewnętrzne dziecko 06.08.25, 10:59 mona.blue napisała: > Ja już chyba nad nią(sobą małą) nie płaczę. […]Ale nie potrafię jeszcze zadbać o nią, przemęczam się, nie t > roszczę się.odpowiednio. Ty nie potrafisz zadbać o siebie - dorosłą. To jak masz umieć zadbać o WDz ? Odpowiedz Link Zgłoś
yadaxad Re: wewnętrzne dziecko 06.08.25, 11:10 Robienie czegoś w buncie do tego, zawsze jest mordujące. Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: wewnętrzne dziecko 06.08.25, 21:29 yadaxad napisał(a): > Robienie czegoś w buncie do tego, zawsze jest mordujące. Mam bunt do zadbania o siebie? Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: wewnętrzne dziecko 06.08.25, 17:40 ta napisała: > > Ty nie potrafisz zadbać o siebie - dorosłą. > To jak masz umieć zadbać o WDz ? A czym się różni zadbanie o siebie od zadbania o WDz? Odpowiedz Link Zgłoś
ta Re: wewnętrzne dziecko 06.08.25, 19:42 ta: > Ty nie potrafisz zadbać o siebie - dorosłą. > To jak masz umieć zadbać o WDz ? mona: > A czym się różni zadbanie o siebie od zadbania o WDz? Teraz jesteś dorosła, a WDz będzie zawsze dzieckiem. Tobą, ale tym sprzed lat. To i te same i też całkiem inne istoty. Z pozycji dorosłego pomagasz dzieciakowi, takie jest założenie. Jeśli dorosły de jure nie jest de facto dorosły, to, to…nie wiem ;) Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 06.08.25, 20:13 Pewnie trochę o zdrowy egoizm chodzi, nie? Pozwól Monie małej na błędy,że nie zrobi idealnej kolacji, bo pójdzie się moczyć w kuli z soli morskiej. Pozwól że będzie miała cały dzień dla siebie a nie pójdzie na msze. Że zamówi niezdrowa pizzę na obiad. Że nie wstanie żeby córce śniadanie zrobić, hipotetyczne przykłady Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: wewnętrzne dziecko 06.08.25, 21:27 Ale ja nie widzę na codzien w sobie tej małej dziewczynki. No chyba, że czytam akurat książkę o wewnętrznym dziecku. Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 06.08.25, 21:31 No nieee, przecież my widzimy, że ją masz, to jak Ty możesz nie widzieć? Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: wewnętrzne dziecko 06.08.25, 21:39 brightsun napisał(a): > No nieee, przecież my widzimy, że ją masz, to jak Ty możesz nie widzieć? > Jak ją można zobaczyć? Odpowiedz Link Zgłoś
ta Re: wewnętrzne dziecko 07.08.25, 14:09 mona.blue napisała: > Jak ją [ monę w wieku dziecięcym] można zobaczyć? Nie pamiętasz nic a nic ze swojego dzieciństwa? Nie potrafisz „zobaczyć” małej Mony? Chociażby, na początek jakie miała zabawki, co lubiła czytać, jakie miała relacje ze znajomymi ? Nic, a nic nie pamiętasz, nie potrafisz odtworzyć tamtych radości i smutków, żadnych emocji? Jeśli tak, to założyłaś sobie niezłą blokadę na wspomnienia, można powiedzieć, że pancerną. Odpowiedz Link Zgłoś
afq Re: wewnętrzne dziecko 07.08.25, 14:14 wyparcie jakieś? trudne doświadczenia? Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 07.08.25, 15:17 A to w ogóle jest dobre pytanie na początek, co się z dzieciństwa pamieta Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: wewnętrzne dziecko 07.08.25, 15:19 Niewiele pamiętam. Jakieś lalki, mój pokój, to, że lubiłam czytać. I to, że miałam bardzo dobre stopnie w podstawówce, lubiłam wyjątkowo pewna nauczycielkę że świetlicy i sporo przebywałam z kluczem na szyi na podwórku. Swoje koleżanki też pamiętam, ale trudniej z tymi z początku szkoły. Ale z relacji z rodzicami to niewiele pamiętam. Pamiętam pierwsza scenę z ojcem, jak siedziałam w swoim pokoju blokując drzwi, bo strasznie na mnie wrzeszczał i chyba chciał mi przylac, a mama mnie broniła. Mamę pamiętam z wakacji, jak prawie do mnie się nie odzywała, zajęta swoim światem i dorosłymi relacjami. Wiem, że mam wyparte większość wspomnień, to jest skutek trudnych doświadczeń w dzieciństwie. Teraz to zaczyna nazywają CPTSD i jest spowodowane przemoca w dzieciństwie i długotrwałym zaniedbywaniem (u mnie psychicznym i emocjonalnym). Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: wewnętrzne dziecko 07.08.25, 15:41 Znalazłam fajny kurs online dotyczący pracy z wewnętrznym dzieckiem, może trzeba będzie po niego sięgnąć. Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 07.08.25, 20:07 Starzeję się 🤦♂️ Jakoś coś mi się robi jak słyszę o takim kursie online. I już wiem o co mi chodziło w rozmowie z Tą. Kojarzycie ustawienia Hellingerowskie? No przecież to brzmi świetnie. Tylko gdzieś czytałem że problem powstaje na tym, że po nich zostajesz z ciężkimi odkryciami zupełnie sama Odpowiedz Link Zgłoś
ta Re: wewnętrzne dziecko 07.08.25, 20:34 Doskonale rozumiem obawy, by nie zostać z rozgrzebanym problemem samemu oraz niebezpieczeństwo takiej sytuacji. Dlatego ostrożnie z takimi samotnymi wycieczkami wgłąb siebie. To jest ryzyko jeszcze większego rozkolebania. Ja wędrowałam i mnie, sądzę, krzywdy nie zrobiły. Widocznie nie miałam aż tak głębokich ran, lub jestem taka mocna (? a to niespodzianka ;) ) — A tu urodził się być może nowy temat do rozgryzania, mniej więcej: „ jak postrzegam siebie, a jak widzą mnie inni - zaskakujące różnice” Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 07.08.25, 20:44 To jest tak szeeeeroki temat, że czea by mieć nowy wątek 😆 Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 07.08.25, 22:37 A to już do Tej należy. Jak ja to zrobię to znowu się zjadą, że zagarnąłem im ich wspaniałe forum na którym nie są aktywni i zniszczyłem 😆 Odpowiedz Link Zgłoś
ta Re: wewnętrzne dziecko 08.08.25, 14:10 Może jednak nie :) Obawiam się, że dyskusje na taki temat mogłyby ludzi poróżnić, a to nam tutaj niepotrzebne raczej ;) Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 08.08.25, 14:16 Eee, takie coś by poróżniło? Bez przesady Odpowiedz Link Zgłoś
afq Re: wewnętrzne dziecko 08.08.25, 14:16 to prawda, nikt tu tego nie szuka ale temat ciekawy jest chodzi mi o obawy co do grzebania w sobie, obawy o to co dalej zwłaszcza o obawy ze mozna zostac w tym osamotnionym Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: wewnętrzne dziecko 07.08.25, 22:17 To jest kurs opracowany przez bardzo znanego i uznanego polskiego psychoterapeutę. Mam nadzieję, że wiedział co robi. Co do ustawień Hellingerowskich to mam zdanie negatywne. Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: wewnętrzne dziecko 07.08.25, 15:43 Emocje trudno mi odtworzyć, może poza uczuciem osamotnienia. Ale już widzę, że samo czytanie i pisanie o wewnętrznym dziecku wyzwala u mnie silne emocje. Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 06.08.25, 21:41 Przecież mała Mona caly czas ma- ej, duża Mona, daj mi przez chwilę dłubać w nosie 😆, nie myśleć co i po co Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 21:16 brightsun napisał(a): > 🤷♂️ > > Może to ten etap, o którym mówi Ta? Że już nad nim nie placzesz, już się godzis > z i razem na ciastko idziecie? > Ja na codzień w ogóle o nim nie myślę. Odpowiedz Link Zgłoś
ta Re: wewnętrzne dziecko 06.08.25, 11:31 mona.blue napisała: brightsun napisał(a): > > Może to ten etap, o którym mówi Ta? Że już nad nim nie placzesz, już się > godzis Tak nie pisałam! Całkiem inaczej wręcz. NadWDz dorosły nie płacze! Pisałam - nie mazgaimy się wspólnie z WDz! Dorosły ma objaśniać wydarzenia, które dziecku przysporzyły cierpienia, stać po jego stronie, niejako przerobić tę traumę w swoim towarzystwie dając poczucie bezpieczeństwa i maksymalne wsparcie. Przywołać tamto wydarzenie, zobaczyć to dziecko i jego emocje, przywitać, przytulić, zapytać czego teraz potrzebuje i dać mu to. Nie pouczać, nie karcić! Być z nim, przejść tę rzekę razem. Nazwać zło, nazwać sprawcę. Trzeba użyć wyobraźni :) Ja tak sobie z dzieciakiem gadam, gdy tego potrzebujemy. Po pewnym czasie takich kontaktów jest już spokojne i myślę szczęśliwe. Bawi się, śpiewa, tańczy :) Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 06.08.25, 11:37 Fakt, przekręciłem Cię, sorry. Ale do tego co teraz napisałaś- wszystko jest kwestią skali zaraz wyjasnie Odpowiedz Link Zgłoś
ta Re: wewnętrzne dziecko 06.08.25, 11:55 B.sun :) Z uwagą czytam twoje spostrzeżenia, bo z racji swoich uwarunkowań, które nam przedstawiłeś, możesz widzieć ten temat całkiem inaczej, a to jest ciekawe. Tu chyba nie będzie sporu ( wcześniej na wyrost nazwanego polemiką), bo jak może być, gdy myślimy i działamy inaczej i ani to nasza wina, ani zasługa. Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 06.08.25, 12:03 No tak myślę że kwestia uwarunkowań, co to dziecko przeżyło Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 06.08.25, 12:08 Bo np jak patrzę na swoje diagnozy to wiem że nawet jak się nie dowiem niczego nowego, to wiem że ja tego wew dziecka nie mogę odkrywać sam, oszukam się albo nie uniosę i nie miałbym odwagi samemu bo wiem że mi się obudzi poczucie niesprawiedliwości, żalu i od chol pytań dlaczego, dlaczego do chol ja, bo gdyby nie to... Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 06.08.25, 12:35 Taki prosty przykład tego jest trochę z tym moim rysunkiem. Ja raczej do głupków nie należę ale do dzisiaj nie wiem co mi w sumie przyświecało. Czy ja chciałem ze strachu się odciąć od procesu terapeutycznego i przykryć tym siebie a może przeciwnie chciałem zwrócić na siebie uwagę i był to jakiś mój krzyk. W każdym razie jeśli to ta pierwsza opcja to jakim cudem się nie skapnalem że to nie pozostanie bez echa? Ano bo ja coś tam w głowie mam ale czasem moje styki nie działają, przestają jak próbuję się sam od siebie rozłączyć, wtedy wchodzi szczeniak. Więc zobacz, mechanizmy obronne przed samym sobą, to jak ja niby mógłbym sam się skomunikować z wew dzieckiem? Nawet jakbym to zrobił to bym go skrzywdził swoimi schematami obronnymi w których mam właśnie ej, weź nie pierdziel, chodź, nie na ciastko, pokażę Ci jak sobie możesz zapomnieć, jak możesz sobie wszystko obśmiać, zbagatelizować, patrz, ten koleś naprzeciwko Ci sprzeda koks Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 06.08.25, 11:59 No to tak, rozmawiamy o innych skalach kontaktu z wew dzieciem. Ty imo mówisz o sytuacji, w której to nie jest oparte o dużą dysfunkcję. Ktoś totalnie potrafi powiedzieć kto mu jakieś drobne rany wyrządził bo rozumie na czym dysfunkcja polegała, niczego nie wyparł obronnie z pamięci, nie dowie się czegoś po czym wszystko w jego życiu się zmieni. Mam inną perspektywę na to, bo całkiem sporo mam wokół towarzycha, które nawet nie miało pojęcia o skali problemu swojego środowiska albo wyparło ze świadomości i dotarcia do tego to bardzo trudne decyzje co zrobić z relacjami, czy próbować kogoś zmienić, coś zgłosić, czy zerwać kontakt i odciąć pępowinę. Ale to nic. Mam w otoczeniu ludzi, którzy żeby zrozumieć, żeby odtworzyć potrzebują mieć kogoś obok, bo jak nie, to będzie to tak wstrząsające że się co najmniej pochlastają jak się skapna co im zostało zrobione i czego ich pozbawiło na dorosłość, w jakim kłamstwie żyją bez którego w życiu nie mają nic. Mówisz o tłumaczeniu dziecku, są rzeczy których wytłumaczyć się nie da. Co chcesz wytłumaczyć np dziewczynie molestowanej przez ojca. Nie zapłaczesz a zaproponujesz ciastko? Dla mnie to bezlitosne i sprowadza się właśnie do nie mazgaj się, bądź dorosła, trochę powagi czyli do rzeczy, które dzieciakom właśnie mocno ryją banię. Weź się nie przejmuj już że tatuś cie dotykał, to było dawno. No nie. Musimy skalę problemu wew dziecka odróżnić, bo Ty np zachęcasz niemal do samodzielnego uczciwego kontaktu z wew dzieciem, ja uważam, że samodzielne bywa kłamliwe i często niebezpieczne Odpowiedz Link Zgłoś
ta Re: wewnętrzne dziecko 06.08.25, 16:06 brightsun napisał(a): > No to tak, rozmawiamy o innych skalach kontaktu z wew dzieciem. Ty imo mówisz o > sytuacji, w której to nie jest oparte o dużą dysfunkcję Pewnie i tak jest. Moje rany choć były dotkliwe były w większości zaleczane w realu, z miłością i na bieżąco. Czy nie dotyczyły dużej dysfunkcji, to zależy co dla kogo jest duże, radzenie sobie w niesprzyjających/raniących sytuacjach zależy także od wrodzonych predyspozycji do znoszenia przeciwności, od wytrenowanej odporności? Na pewno od codziennego wsparcia bliskich. Z całą pewnością odczuwanie krzywdy mamy w mniejszych czy wiekszych szczegółach różne. Ja np nie woziłabym się z osobistymi relacjami moich rodziców tak długo jak trzyma ciebie. > Mówisz o tłumaczeniu dziecku, są rzeczy których wytłumaczyć się nie da. Co chce > sz wytłumaczyć np dziewczynie molestowanej przez ojca. Nie zapłaczesz a zapropo > nujesz ciastko? Halo, border, nie leć :) Praca własna z WDz jest absolutnie indywidualna. Upominasz mnie, jakbym była błądzącym terapeutą tak skrzywdzonej osoby. Ale i ten z pacjentem nie płacze. Absolutnie nie wiem teraz, jak bym w szczegółach „rozmawiała” ze swoim WDz, gdybym była tak skrzywdzoną osobą, jak molestowana dziewczyna. Tyle natomiast wiem na pewno, że zapewniłabym ją ( siebie), iż to nie jest jej wina, wskazała palcem na krzywdziciela, zachęciła do wykrzyczenia, wypłakania, porzucania grubym mięsem, gdyby miała na to ochotę. Zrobiłabym wszystko, czego by w tej chwili potrzebowała, mogłybyśmy też zjeść ciastko, dlaczego nie? Mówimy o pracy ze swoim WDz, nie o psychoterapii ze specjalistą. > Dla mnie to bezlitosne i sprowadza się właśnie do nie mazgaj się, bądź dorosła, > trochę powagi czyli do rzeczy, które dzieciakom właśnie mocno ryją banię. Weź > się nie przejmuj już że tatuś cie dotykał, to było dawno. Lecisz, lecisz. Przeinaczasz, a tyle razy już klepałam, że nudne. Nic wspólnego nie ma to, co napisałeś z tym co pisałam ja. W życiu nie mówimy do WDz tego, co wyżej napisałeś, nigdy! Mówimy do malucha, którego kochamy, którego krzywdy widzimy, któremu współczujemy. Jeszcze raz: widzę twoje krzywdy, znam winowajcę, nigdy nie powinien tak postapić, ten czyn jest taki i taki, nie mogłeś się obronić, to nie twoja wina, ale teraz ja jestem przy tobie. Chcesz, pójdę i wywalę sprawcy prawdę, idziemy razem? Itp itd, scenariusze dowolne ale na maksa przyjazne i przepełnione miłością. > No nie. Musimy skalę problemu wew dziecka odróżnić, bo Ty np zachęcasz niemal d > o samodzielnego uczciwego kontaktu z wew dzieciem, ja uważam, że samodzielne by > wa kłamliwe i często niebezpieczne Może tak czujesz i może tak masz, że nie potrafisz być prawdziwy i szczery w relacji ze sobą mniejszym i większym i współczesnym, wtedy samodzielne próby spotkań ze swoim WDz nic nie dają, a jeśli jeszcze uważasz, że mogą być dla ciebie niebezpieczne, to nie rób samodzielnie takich wycieczek. W takim przypadku jest potrzebna pomoc bardzo dobrego terapeuty. Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 06.08.25, 17:11 Heh, strasznie lubię takie dyskusje, w których po kilku godzinach się okazuje, że ludzie tak naprawdę cały ten czas byli zgodni tylko na kilka sposobów przedstawiali to samo. 😆 Ok, rozbiję Twoją wypowiedź, żeby pokazać o co mi chodzi i że o to samo co Tobie 😆 "Z całą pewnością odczuwanie krzywdy mamy w mniejszych czy wiekszych szczegółach różne. Ja np nie woziłabym się z osobistymi relacjami moich rodziców tak długo jak trzyma ciebie." No właśnie, dziwnie się z tym bujam, nie? I coś powoduje, że samodzielnie nie umiem się z tym uporać. Najprawdopodobniej dlatego że potrafię takie dzieła na psychorysunku zrobić, czyli jest we mnie jakiś ucieczkowy schemat ale nawet nie wiem przed czym uciekam. Tak czy siak przy takim schemacie działania ja nie dotrę samodzielnie do prawdy, ktoś musi mnie powstrzymać przed ucieczką i zapewnić takie warunki, żebym nie czuł strachu bo z niego te ucieczki. Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 06.08.25, 17:14 "Halo, border, nie leć :) Praca własna z WDz jest absolutnie indywidualna. Upominasz mnie, jakbym była błądzącym terapeutą tak skrzywdzonej osoby. Ale i ten z pacjentem nie płacze" Yyy, poważnie wyszło borderowo? Auć. Jak zabrzmiało upomniniowo- sorry, nie miałem takiej intencji, co do reszty to 100 % zgody, pacjent może wyc, terapeuta nie powinien. Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 06.08.25, 17:25 "Absolutnie nie wiem teraz, jak bym w szczegółach „rozmawiała” ze swoim WDz, gdybym była tak skrzywdzoną osobą, jak molestowana dziewczyna. Tyle natomiast wiem na pewno, że zapewniłabym ją ( siebie), iż to nie jest jej wina, wskazała palcem na krzywdziciela, zachęciła do wykrzyczenia, wypłakania, porzucania grubym mięsem, gdyby miała na to ochotę. Zrobiłabym wszystko, czego by w tej chwili potrzebowała, mogłybyśmy też zjeść ciastko, dlaczego nie? Mówimy o pracy ze swoim WDz, nie o psychoterapii ze specjalistą." Od tej końcówki zacznę bo to clou. W sumie nie rozgraniczylismy jakoś w wątku czy na sto procent chodzi o pracę własną czy terapię. To do czego ja zmierzam to trochę na zasadzie-spróbuj samemu, ale warning, to jak wywoływanie duchów, może się zdarzyć że to Cię doprowadzi do kozetki a nie pozwoli jej uniknąć. Teraz tak, czy uważasz, że na sto procent i z pełnym przekonaniem, będąc ofiarą tej traumy i mając wdrukowane że to było po tym jak byłaś niegrzeczna da Ci cokolwiek na przyszłość zapewnienie nie twoja wina dziecko? Bo jak mamy znowu wrócić do mnie to ja nie wiem kto jest moim krzywdzicielem, nie jestem tego wcale pewien. I co wtedy? No właśnie, znowu to że nie zawsze samemu da się odgrzebać. Jeszcze trudniej się robi jak masz skomplikowaną relację ze swoim oprawcą, jeśli to serio on, bo np się gubisz jak się kapujesz że to jest porządny koleś, życie Ci uratował i w ogień za Tobą skoczył i nie chcesz go w sumie wskazywać bo się boisz komplikacji kiedy jego wizerunek się wyczyści i już to wyrządzone zło przeważy. Co wtedy? Dlatego praca z wew dzieckiem czasem musi być w "obstawie " Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 06.08.25, 17:26 Nie mówiąc o tym że mnóstwo ludzi nawet nie czai, że było ofiarami bo albo im przesunięto granice albo wyparli. Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 06.08.25, 17:32 "> Dla mnie to bezlitosne i sprowadza się właśnie do nie mazgaj się, bądź dorosła, > trochę powagi czyli do rzeczy, które dzieciakom właśnie mocno ryją banię. Weź > się nie przejmuj już że tatuś cie dotykał, to było dawno. Lecisz, lecisz. Przeinaczasz, a tyle razy już klepałam, że nudne. Nic wspólnego nie ma to, co napisałeś z tym co pisałam ja. W życiu nie mówimy do WDz tego, co wyżej napisałeś, nigdy!" No jasne że nie mówimy. Jak jesteśmy normalni 😅 i w sumie wystarczy jak wew dziecko w sobie nosimy i szanujemy. Bo tu jak z tą dziewczyną, co z tego że jej powiesz, że niewinna? Myślisz że Twoje magiczne słowa spowodują że przestanie się karać tak samo jak ją karał ojciec? Bo Ty mówisz jak mówić do tego dziecka, ja przyjmuję, mogę nie powiedzieć, ale pomyślę- chłopie, dlaczego? Widzisz co zrobiłeś? Ty mówisz o logicznych rzeczach które mają zastosowanie na nie zaburzonych. Odpowiedz Link Zgłoś
brightsun Re: wewnętrzne dziecko 06.08.25, 17:39 I w ścisłym nawiązaniu do tego: "Mówimy do malucha, którego kochamy, którego krzywdy widzimy, któremu współczujemy." Nie wiem czy widzę jego krzywdy, nie rozumiem skali reakcji, jedyne co wiem to ech... Z terapeutą miałem ważną rozmowę o tym co mnie czeka, wiadomix dość mocno chroniłem rodzinę. Zadał mi pytanie czy gdybym miał chronić ich czy siebie, odpowiedziałem że chronilbym ich. Czemu? Bo bez nich mnie nie ma i pewnie taki mam schemat że broniłbym nawet fałszywej wizji świata. Kurtyna. Najpewniej mój mechanizm obronny który każe mi się trochę znęcać nad wew dzieckiem a ich nie tknąć. Tu niewiele da, że ja sobie coś powiem. No i gadamy o tym samym. Powinno się to zrobić. Powinno się z miłością. Jak się da to samemu ale mogą się zacząć schody i wtedy już czea jednak przewodnika bo może być groźnie Odpowiedz Link Zgłoś
afq Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 20:03 a co jesli to nie ma zadnego definitywnego konca? Odpowiedz Link Zgłoś
mona.blue Re: wewnętrzne dziecko 05.08.25, 21:17 Tak myślałam :) Ale co może świadczyć,, że duża część pracy już została dokonana? Odpowiedz Link Zgłoś