brightsun
23.10.25, 17:37
Wypis, wreszcie, dłużyło mi się jak chol. I się cieszę na maxa że koniec choć ten papierek który mi jutro wręczą to najchętniej bym spalił bez czytania bo kompletnie jestem niezadowolony z siebie, nich i chętnie bym ten pobyt sobie wymazal z życiorysu. Muszę jeszcze sobie tak poukładać że wszystko co tam się stało i nie stało to może być jednak moja wina bo się kapuję że odbijam odpowiedzialność i też to słyszę. No w każdym razie zamierzam w tej chwili powiedzieć szpitalom nie, podobno świadomie lud podświadomie do tego dążyłem.
W sumie najlepsza nauka jaką wyniosłem to że, w sumie może głupio zabrzmieć, ale ok co się stało się nie odstanie ale nie musi to być koniec świata, można wrócić na drogę główną. Zupełnie inaczej sobie wyobrażałem złamanie się.
No, taki zalipost w sumie