żonaci faceci i randki

16.12.04, 09:34
Witajcie!
Temat trochę ograny, ale cóż. Dla mnie na czasie.

Wczoraj byłam na spotkaniu zwanym randką.
Było bardzo interesująco i miło.
Okazało się, że facet jest żonaty.

Co sobie myślą żonaci faceci szukający przygód (przygód w szerokim znaczeniu
tego słowa)?! Gdzie w tym wszystkim miejsce ich małżeństwa?!
A te nowo-poznane kobiałki?!

Mam za małą czapeczkę, jeśli nie jest to dla mnie jasne?!
I jeśli nie zamierzam tego akceptować.

Pozdrawiam wszystkich ciepło
D.
---

"I'm a cosmic girl. And I'm on the wrong planet."
    • alfika Re: żonaci faceci i randki 16.12.04, 09:55
      na szczęście jestem kobietą, ale wyobrazam sobie, że owi mężczyźni myslą -
      jakoś to będzie, może choć na chwilę sie oderwę od małżeństwa, na które sam się
      decydowałem, nie odejdę od żony, bo po co cokolwiek zmieniać, jak można pożyć
      niewielkim kosztem, może jakis czas się pospotykamy, pokokosimy, a potem moze
      sobie przejdę z rąk żony do rąk drugiej żony, a jak nie, to chociaz przeżyję
      fajną przygodę, przecież stabilizacja jest taka nudna i niemodna, trzeba coś
      mieć z życia, panna jakby nie szukała przygód to by się nie umawiała i to w
      dodatku przez net, a poza tym jestem taki jak cholera honorowy i odważny, że
      jej jasno powiem, że mam żonę - żonie nie powiem, bo to tylko niewinne
      spotkanie, a jak stanie się jednak winne, to w koncu to nie moja wina, tak
      jakoś samo wyjdzie - (a tak w ogóle ciekawe, czy wyjdzie? hehe) - atmosfera,
      nad którą nie umie się zapanowanować, no coś juz się wymyśli - w koncu jestem
      tylko człowiekiem, no i lepiej zgrzeszyć niż nie zgrzeszyć, bo potem się będzie
      żałowało, poza tym jestem facetem w końcu - a facet jest poligamiczny i nikt
      nie ma prawa mieć do mnie pretensji, to biologia i tyle, no i ja się chcę
      spotkać tylko po to, żeby porozmawiać, jak coś wiecej, to super, ale ja tego
      nie planuję chcę tylko ją poznać, no, pogadać, tak po prostu, bez celu w
      zasadzie, nie wiem, po co poznać, ale może bedzie fajnie, powie się, że się
      zaprzyjaźnimy i będzie ok...

      ciekawe, czy taki bohater myśli... hmmm, sorry, miało być co myśli, a nie czy
      myśli
      • desmo74 Re: żonaci faceci i randki 16.12.04, 10:08
        :-)))

        Naprawdę jesteś kobietą?! ;-)
        Opisałaś to w sposób bardzo obrazowy :-)))
        Dzięki!
        Pozdrawiam
        D.

        P.S.1 A może jakiś facecik się tu odezwie z odezwą jakąś ;-)

        P.S.2 Info dla X: nie będzie spotykania, ani kokoszenia. My rules are myself...

        ---
        "I'm a cosmic girl. And I'm on the wrong planet."
        • Gość: other guy Re: żonaci faceci i randki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.04, 10:48
          facet głupi i tyle. Wystarczyło nie mówić że jest żonaty, i byłoby: i
          spotykanie i kokoszenie hehe
          • Gość: hansi bzdura. IP: *.arcor-ip.net 16.12.04, 10:52
            bzdura, facet byl "uczciwy" (uczciwoscia kochasia, naturalnie).
            gdyby mu zalezalo tylko na przgodzie i paru "numerkach", to by nie mowil.

            Dzewczyna mu sie podobala, chcialby miec ja na dluzej i dlatego od poczatku
            postanowil grac w otwarte karty.
            • Gość: other guy Re: bzdura. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.04, 11:31
              pieprzysz za przeproszeniem. Powiedzieć zawsze mógł, a co szkodzi przedtem pare
              numerków. Nie mógł mieć na dłużej w ogóle nic nie mówiąc?
              • Gość: hansi nie mogl.! IP: *.arcor-ip.net 16.12.04, 11:38
                gdyby dopiero "po paru numerkaach" powiedzial dziewczynie, ze jest zonaty,a
                dziewczyna by sie w miedzyczasie zakochala itd...

                to bylby nie zwyklym zdradzaczem i babiarzem, lecz zwykla Swinia.
                Takich, to i ja nie lubie.
                • Gość: other guy Re: nie mogl.! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.04, 11:49
                  buahahaha pieprzenie do potęgi! To "zwykły" zdradzacz i babiarz nie jest świnią?
                  Tylko pewnie porządnym chłopem z kościami nie? Chyba żona się w nim wcześniej
                  zakochała i co? O obcą dziewczynę dba bardziej od własnej żony? Kretynizmy.
                  • Gość: hansi nie masz pojecia o zdradach IP: *.arcor-ip.net 16.12.04, 12:16
                    1. Kochance mowi sie od razu, ze ma sie zone
                    2. Zonie nie mowi sie NIGDY, ze ma sie kochanke, by nie zranic jej godnosci.
                    i by utrzymac i jedno i drugie.

                    A co do moralnosci: nawet w nieuczciwosci , potrzebna jest odrobina uczciwosci
                    i tyle.
                    Chcesz mnie, czy innych zniechecac do zdrad?
                    Ja opisuje tylko, jak NALEZY to robic najlepiej dla wszystkich zainteresowanych
                    stron, czyli tkzw STRATEGIE zdrady - jasne?
                    • Gość: other guy Re: nie masz pojecia o zdradach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.04, 22:16
                      >1. Kochance mowi sie od razu, ze ma sie zone


                      To twoje jedenaste przykazanie?


                      > A co do moralnosci: nawet w nieuczciwosci , potrzebna jest odrobina
                      uczciwosci
                      > i tyle.


                      kolejny kretynizm
                      • Gość: hansi nie masz pojecia o niczym. IP: *.arcor-ip.net 16.12.04, 23:19
                        i wzajemnie, kochany.

                        a ogolnie, w rodzinie, wszyscy zdrowi?
                      • Gość: aola Re: nie masz pojecia o zdradach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.05, 20:50
                        NIe!! To moralnosc zdradzaczy.On wie co mowi, robil to nie raz, prawda? Czy tez
                        tylko tak jak ja z obserwacji znasz? pa
                    • Gość: juzka Re: nie masz pojecia o zdradach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 14:22
                      coz za doswiadczenie tylko pozazdroscic...czy okreslenie swinai jest takze
                      adekwatne do ciebie???
              • Gość: aola Re: bzdura. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.05, 20:48
                Nie mogl, bo i tak by sie wydalo. Weekendy, sylwestry i takie tam musial
                spedzac z zona! pa
        • Gość: hansi Re: żonaci faceci i randki IP: *.arcor-ip.net 16.12.04, 10:50
          Desmo, pisalismy juz o tym 100 razy, jest kilka watkow na poprzednich stronach.
          Alfika opisala Ci to ironicznie, ale mam wrazenie, ze Twoje pytanie bylo
          powazne.

          Ok. polowa mezczyzn jest tak naprawde poligamiczna, ma w d... monogamie
          i tylko z koniecznosci w niej tkwi, gdyz zyjemy w kulturze monogamicznej.
          Niekiedy, podkreslam niekiedy (moze na 10%) tak jest, ze mezczyzna chce sie
          rozwiezc, ale z WYGODY najpierw chce sobie znalezc nowa partnerke (te kategorie
          mezczyzn, panienki forumowe nazywaja tu Dupkami, dla mnie to tkzw. Wygodnicy).
          Czyli szanse na faceta, niewielkie, ale jakies masz.

          W wiekszosci jednak (tak na 90 %), facet ma normalne uklady z zona, tylko mu
          sie nudzi. O oprocz zony, chce miec kochanke. Zona marudzi, kochanka kocha,
          wiadomomo, ze to przyjemniejsze. I najlepiej, aby taki uklad trwal latami.
          Niekiedy jednak zona, hollender, sie o tym dowiaduje i wtedy jest dylemat:
          Zostawic zone, czy kochanke? Najczesciej sie zostawia kochanke, bo finansowo
          jest to prostsze.

          A za rok, lub dwa, jak sytuacja w domu sie uspokoi, szuka sie nastepnej.

          Ot i wszystko.

          • desmo74 Dzięki other guy i Hansi 16.12.04, 11:02
            Święte słowa. Właśnie dlatego nie ładuję się w takie układy.

            Jak ktoś chce wygody, to... niech sobie kupi wygodny fotel bujany...Wygodny dla
            wygody, bujany - żeby tak całkiem statycznie nie było i czasem człowiekiem
            pokiwało ;-)
            Ot i wszystko.

            Pozdrawiam
            D.

            P.S. Do "other guy". Dobrze, że facet taki niemądry był, że się od razy
            wygadał. Niemądrzy faceci rulez!
            • Gość: hansi Re: Dzięki other guy i Hansi IP: *.arcor-ip.net 16.12.04, 11:06
              jendza jestes. podziekuj mu, ze byl uczciwy i przyznaj, ze mu sie podobalas.

              I ze nie stracilas czasu na kilka nastepnych randek
              (dla ciebie calkiem bez sensu? - nic tam w serduszku nie pykalo?)
              • desmo74 Re: Dzięki other guy i Hansi 16.12.04, 11:17
                Tu jędza ;-)
                Ależ nie zamierzam tego kryć, że jestem mu ogromnie wdzięczna. Przecież
                napisałam "niemądrzy faceci rulez" (Re: wypowiedź other guy).

                Nie chodzi tu nawet o sens, ale o koszty... Pykało, ale wiesz, tym bardziej
                trzeba się ewakuować...

                pozdr.
                D.

                ---
                "I'm a cosmic girl. And I'm on the wrong planet."
      • Gość: robert Re: żonaci faceci i randki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.12.04, 13:01
        Mnie się też nie chcę wierzyć że jesteś kobietą, jakbyś czytała w moich
        myślach:)
        • desmo74 Re: żonaci faceci i randki 17.12.04, 14:37
          Do kogo to mówisz chłopczyku?!

          Pozdr.
          D.
          --
          "I'm a cosimc girl. And I'm on the wrong planet."
          • Gość: robert Re: żonaci faceci i randki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.12.04, 16:25
            do Alfika
        • alfika Re: żonaci faceci i randki :))))))))) 20.12.04, 09:01
          Gość portalu: robert napisał(a):

          > Mnie się też nie chcę wierzyć że jesteś kobietą, jakbyś czytała w moich
          > myślach:)


          płeć od wiary nie zależy :)))
      • Gość: aola Re: żonaci faceci i randki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.05, 20:44
        Ha ha ha !!!Brawo, super, gratuluje znajomosci psychiki panow stworzenia ,pa
    • triss_merigold6 Re: żonaci faceci i randki 16.12.04, 11:02
      Na 90% facet się nudzi i ma za dużo wolnego czasu tj. ma dobra żonę, która nie
      dociążyła go odpowiednio obowiązkami w domu.
      Żona jest znana a inna kobieta nie - upraszczając. Życie rodzinne jest
      monotonne w swej powtarzalności (zakupy, obiad, to samo łóżko, rozmowy często
      na te same tematy organizacyjne itd.) a randki z inną panią są miłym
      urozmaiceniem.
      Jeśli zaserwuje Ci tekst o niezbyt udanym małżeństwie po czym zakończy
      spotkanie wczesnym wieczorem bo spieszy się do domu to na 90% ściemnia.
      Mam koleżankę pracującą jako tłumaczka i pilotka - z jej obserwacji wynika, że
      nawet najbardziej napalony na przelotne znajomości, romansujący pan odbierając
      telefon od żony grzecznie zapewnia ją o swej miłości i tęsknocie. Niezbyt
      budujące obserwacje, prawda?
      • desmo74 Re: żonaci faceci i randki 16.12.04, 11:08
        Niezbyt budujące, to prawda...

        Dlatego chyba już nigdy nie skuszę się na małżeństwo...
        Tak tylko gadam pewnie ;-)

        Szkoda, że kobiety często nie są wobec siebie solidarne i lojalne i biorą się
        za (brzydko mówiąc)cudzy kawałek ciasta...

        pozdrawiam
        D.

        ---
        "I'm a cosmic girl. And I'm on the wrong planet."

        • Gość: hansi Re: żonaci faceci i randki IP: *.arcor-ip.net 16.12.04, 11:12
          bajka kolejna, dziewczyno.
          Ile ty masz lat?
          Proponujesz "solidarnosc jajnikow"?
          Te ktore "biora" sie za zonatych, nie czynia tego z glupoty, lecz maja
          zazwyczaj za soba KILKA nieudanych poszukiwan, badz nieudanych zwiazkow
          z wolnymi.
          • triss_merigold6 Re: żonaci faceci i randki 16.12.04, 11:22
            Prawda święta. Po prostu na tym rynku przeważa popyt (na wolnych i fajnych
            mężczyzn) nad podażą.
            Aczkolwiek:
            - niektóre czynią to z naiwności i w dobrej wierze (ukrywał stan cywilny apotem
            obiecywał rozwód, zainwestowane uczucia nie tak łatwo wycofać)
            - niektóre szukają tylko miłego i niezobowiązującego sposobu spędzenia czasu
            • Gość: adghö Re: żonaci faceci i randki IP: *.dip.t-dialin.net 17.12.04, 16:02
              a polowa tych fajnych jest zajeta przez mezatki,
              ktore nie ciagna ich do ozenku,
          • desmo74 Re: żonaci faceci i randki 16.12.04, 11:22
            Odpimpaj się od mojego wieku.

            Nie proponuję solidarności jajników tylko mózgów, do cholery!

            Sama mam za sobą nieudane poszukiwania, nieudane małżeństwo, i co?! To ma
            upoważniać mnie do włażenia w czyjeś życie?! Nie sądzę. Jakbyśmy we wszyskim
            tylko zasłaniali się porażkami, bo taka jestem biedniutka, to co ktos ma mi
            męża wypożyczyć dla ukojenia...Co to obchodzi tę kobietę, że mnie się nie
            udało?!

            pozdr.
            D.
            ---
            "I'm a cosmic girl. And I'm on the wrong planet."

            • Gość: hansi desmo... IP: *.arcor-ip.net 16.12.04, 11:33
              nie obrazaj sie, desmo
              nie chcialem Cie urazic.
              Nawet jak Cie dotknelo to zbyt blisko.
              Opisalem tu tylko pewien problem i jego przyczyny.
              pozdraviam Cie serdecznie.
              • desmo74 Re: desmo... 16.12.04, 11:45
                Nie obrażam się.
                Rozumiem: problem-przyczyna.
                Chciałam tylko powiedzieć, że kuksaniec mnie dosięgnął ;-)

                pozdrawiam
                D.
                ---
                "I'm a cosmic girl. And I'm on the wrong planet."
        • triss_merigold6 Chłop nie ciastko 16.12.04, 11:50
          Nie trawię takich tekstów szczerze mówiąc. "Ona sięga.." Zakładam, że dany
          mężczyzna posiada wolę i możliwość podejmowania decyzji a nie jest upośledzonym
          umysłowo osobnikiem. Jeśli decyduje się na romans/skok w bok/zdradę jakbyśmy
          tego nie nazwali to czyni tak ponieważ CHCE a nie dlatego, że został podstępnie
          wmanipulowany.
          • desmo74 Re: Chłop nie ciastko 16.12.04, 12:07
            Wiedziałam, że ktoś sie oburzy ;-)
            Chłop to nie ciastko, owszem (to może batonik ;-)

            Ale pozostając w tematyce cukierniczej...Mówiłam o części odpowiedzialności
            leżącej po stronie kobiety, do której to ciastko mówi "zjedz mnie", "chcę
            tego".
            Oczywiście facet nie jest upośledzony umysłowo i bezwolny.
            To on jest pomysłodawcą, to on chce. To jest oczywiste. I tego nie kwestionuję.
            Skupiłam się w tamtej wypowiedzi na 2 kobiecie potencjalnego trójkącika. Ot
            tyle.

            Pozdr
            D.
            ---
            "I'm a cosmic girl. And I'm on the wrong planet."
      • Gość: hansi Re: żonaci faceci i randki IP: *.arcor-ip.net 16.12.04, 11:10
        dlaczego. swiadczy to dobrze o facecie. o jego przywiazaniu do zony.
        chcialabys (ze niedosc, ze zdradza) to jeszcze byl dla zony niemily?

        "Zdradzacze", to wiekszosci mili i uroczy mezczyzni. Inaczej przeciez nie da
        utrzymac i zony i kochanki.
        Co tu nie jest budujace.? Ze zdradza? zartujesz chyba. polowa mezczyzn to
        poligamisci - odsylam do moich poprzednich postow.
        • triss_merigold6 Re: żonaci faceci i randki 16.12.04, 11:19
          Ooo z tym się zgodzę - notoryczni "zdradzacze" (żeby nie napisać brzydko) są na
          ogół szarmanccy, mili i troskliwi tak dla żon jak i kochanek.

          Jeśli chodzi o żonę w takiej sytuacji: czego oczy nie widzą tego sercu nie żal.
          Jeśli chodzio kochankę czy miłostkę przelotną: mając jasny obraz sytuacji może
          zdecydować czy wchodzić w taką znajomość czy sobie darować, gorzej jeśli pan
          opowiada niestworzone rzeczy i wkręca ją w miłość a nie rekreacyjny seks.
          Jeśli chodzi o obserwatorów: to im sytuacja wydaje się mało budująca... ekhem
          etycznie.
          Kobiety też są poligamiczne tylko rzadziej mają okazję sobie to udowodnić. Dwa
          powody: praca z przeważnie unormowanym czasem (mało lub wcale wyjazdów,
          nadgodzin, dyspozycyjności) i dzieci.
          • Gość: hansi Re: żonaci faceci i randki IP: *.arcor-ip.net 16.12.04, 11:30
            No widzidz, Tris. I Ty jestes pierwsza na tym forum,
            z ktora mam pelne w tym wzgledzie porozumienie.

            A ze postronnym to czasem nie "pasi" (tak tu sie pisze, ladnie).

            Do domu, do hollery, TiVi wlaczyc i "M - jak milosc ogladac",
            a nie obgadywac znajomych!

            pozdraviam.
            • triss_merigold6 Re: żonaci faceci i randki 16.12.04, 11:36
              Ale wiesz... kulturowe uwarunkowania + czysta sympatia dla swojej
              partnerki/partnera życiowego nakazuje jednak tę poligamiczność ukrywać. Bo po
              co robić przykrość (niezależnie od innych kłopotów)?
              • Gość: hansi dokladnie tak, Tris IP: *.arcor-ip.net 16.12.04, 11:52
                pisalem juz, ze wpelni sie z Toba zgadzam.
                kochance mowi sie od razu, ze ma sie zone.
                Zonie nie mowi sie NIGDY ,ze ma sie (czy nawet mialo sie kiedys)
                kochanke, aby nie urazic godnosci osobistej zony i nie robic sobie klopotow,
                rzecz jasna.
                • Gość: gf wiesz co hansi? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.04, 12:01
                  niektore kobiety klamstwo uraza mocniej niz zdrada...

                  tak tylko
                  • Gość: hansi gf IP: *.arcor-ip.net 16.12.04, 12:06
                    staramy sie dyskutowac tu zachowujac tkzw, "uczciwosc intelektualna",
                    czy "rzetelnosc naukowa", as you wish.

                    I w tym sensie, jezeli zona nie zgadza sie na kochanke, to wiadomo,
                    ze nie moze sie o tym NIGDY dowiedziec, jezeli facet te kochanke mimo to miec
                    chce.
                    Nie oceniam tu aspektu moralnego, bo ten mozna widziec, ja zawsze,
                    zroznych stron.
                    Pisze tylko o najlepszych strategiach.

                    A post do Ciebie jest ponizej.
            • alfika Re: :)))))))))) 16.12.04, 11:54
              aha :)
              czyli jak kto się nie zgadza z hansi i z tris - a z nią od dawna co bardziej
              myślący się nie zgadzają - to wynocha! i już!

              a na dodatek nie wynocha tak bez celu, bo są też wytyczne - przed tiwi i M jak
              miłość :))))))))

              o rany, co za czasy i szacunek dla adwersarzy :)

              ps. i na dodatek już wiem, że skoro mezczyźni są poligamiczni i kobiety są
              poligamiczne, to najwyraźniej nie jestem ani kobietą, ani mężczyzną :))))))
              • Gość: hansi Nie Aniele, Ty jestes Idealem. IP: *.arcor-ip.net 16.12.04, 12:02
                a tacy przeciez tez chodza po tej Planecie.
                My ulomni staramy sie brac z Was przyklad,
                ale najczesciej nam nie wychodzi...

                zmykaj mi.
                • alfika Re: Nie Aniele, Ty jestes Idealem. 16.12.04, 12:11
                  sam zmykaj :)
                  rad mi tu nie udzielisz, a tym bardziej poleceń :)))
                  choć podoba mi się tak wyolbrzymiona wiara we własne siły, hihihi :)))))))))))

                  nie o przykład idzie, a o wartosci
                  ale rób co chcesz, jakem ci pedziała
                  tylko nie bierz ze mnie przykładu, na Boga :)
    • Gość: gf zgadzam sie z hansim w sumie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.04, 11:28
      uczciwe sieprzyznanie swiadczy na korzysc czlowieka i musisz mu to przyznac

      jesli to taki, co triss podejrzewa, taki 'na skutek nudy', to szkoda czasu
      niezaleznie od pogladow na romanse na bokach - mianowicie skoro mu sie
      znudzilo, to albo sam jest nudny albo sie z nudna polaczyl wezlem gordyjskim,
      czyli w ten czy inny sposob wybrakowany

      rzeklam ;)
      • desmo74 Re: zgadzam sie z hansim w sumie 16.12.04, 11:35
        N anudnego, to on mie nie wygląda...Very interestin, crazy man...

        Jeśli chodzi o tę uczciwość, to po raz kolejny mówie DOCENIAM BARDZO!!!

        pozdr.
        D.
        ---
        "I'm a cosmic girl. And I'm on the wrong planet."

        • alfika Re: a tak a propos 16.12.04, 11:58
          - jak ktoś jest uczciwy wobec kobiety, którą zamierza uczciwie zbałamucic, a
          wobec żony jest nieuczciwy - to on jest w końcu uczciwy czy nieuczciwy?
          :)
          • Gość: gf Re: a tak a propos IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.04, 11:59
            a skad Ty z gory wiesz, ze zona nie wie? ;P
            • alfika Re: a tak myślę ;) 16.12.04, 12:16
              że to najczęściej spotykana opcja :)))
              a jak facet portki nosi i te... no, te...uczciwość ma :) - to i żonie powie
              • Gość: hansi Re: a tak myślę ;) IP: *.arcor-ip.net 16.12.04, 12:21
                powie?
                po co?
                zartowalismy wczoraj.
                wiec dzis powaznie.
                jak chce miec i zone i kochanke, to zonie nie powie. NIGDY.
                powie, gdy chce odejsc.
                • alfika Re: eeeeeeeeetam 16.12.04, 12:29
                  ty to zaraz tak na poważnie, ech
                  na poważnie to trzeba najpierw na poważnie pomyśleć -
                  jak człowiek czegoś chce, a tym bardziej, jeśli w grę wchodzą uczucia i do tego
                  innych ludzi, to milion razy się zastanowi, czego chce, czy tego na pewno
                  potrzebuje, co mu to da i czy będzie aby na pewno zadowolony - nie ze stanu
                  posiadania, ale z siebie jako człowieka

                  ale to kwestia wartości

                  tak więc widzisz, na poważnie to się nie da i tyle
                  • Gość: hansi nie ma zgody IP: *.arcor-ip.net 16.12.04, 12:34
                    da sie, jak sie jest poligamista z natury.

                    a zyje sie w spoleczenstwie monogamicznym, wiec te bidna zone sie oszukuje
                    i nie ma sie wyrzutow sumienia za to, ze sie zdradza.
                    natomiast ma sie, ze sie kogos oszukuje.
                    owszem.
                    i to jest na powaznie.
                    • alfika Re: nie ma zgody 16.12.04, 12:58
                      w każdym społeczeństwie można żyć zgodnie z tym, co się czuje w głębi serca, w
                      najczystszym odczuciu Siebie (o ile ustali się najpierw dokładnie, co się czuje
                      i jak wygląda człowiek, którym chce się być)
                      można - i należy - ponosić konsekwencje za bycie sobą - to pozwala zmieniać
                      siebie - czyli się rozwijać

                      po to jest życie
                      nie dla przyjemnosci - te tylko rozczarowują i wikłają
                      • Gość: hansi o relatywizmie moralnym. co z tego, ze IP: *.arcor-ip.net 16.12.04, 13:16
                        Twoja deklaracja jest OGLOLNIE prawdziwa.?
                        ale tu nijak nie pasuje.

                        Tak naprawde, nie interesuje mnie problem zdrad.

                        Interesuje mnie problem drugiej/innej kobiety (poza zona).

                        Poligamista to tez czlowiek.
                        Tez chce miec dzieci zone i rodzine i chce miec tez inne kobiety.
                        Pogodzic sie tego w naszej kulturze uczciwie nie da.
                        Wprawdzie w (monogamicznych) kulturach Meksyku i Wietmamu,
                        druga baba jest oficjalnie tolerowana, ale tylko tyle.

                        Uciekasz przed prawda, przed realna rzeczywistoscia, Alfika.
                        Mam wrazenie, ze nie chcesz napisac wprost: Mezczyzna , krory jest poligamista,
                        w ogole sie nie powinien zenic, gdyz jak sie ozeni i ma inne baby, to krzywdzi
                        wlasna zone.
                        Zgoda, zona (gdy sie dowie), czuje sie skrzywdzona.
                        A facet zly, ze sie wydalo.
                        Do czego zmierzasz?
                        Powiedzialas juz, ze uwazasz takich ludzi za Uposledzonych.
                        No i co?
                        Oni siebie za takich nie uwazaja.
                        Nie ma jednej moralnosci na Swiecie.
                        Na Swiecie panuje relatywizm moralny.
                        Akceptujesz ten fakt, czy nie za bardzo?




                        • alfika Re: o j nie przesadzaj :)))) 16.12.04, 13:30
                          po pierwsze, to dzieci muszą mieć wszystko naraz, choćby wartości sprzeczne -
                          dorośli wiedzą, że z czegoś się rezygnuje by mieć coś, na czym im zależy :)))

                          po drugie, nikt nie zabrania mieć kilku partnerek, które - jak na ten przykład
                          żony bogatszych mężczyzn w krajach muzułmańskich - wiedzą o sobie nawzajem, na
                          dodatek myślą jak ty i wszyscy są zadowoleni (co więcej, możesz nawet mieć
                          kilka mieszkań, żeby nie mieć kilku pań na raz na głowie ;))

                          po trzecie - no kurczę, ale po co się żenić????? żeniaczka to tylko złożenie
                          przysięgi - do bycia rodziną, dzieci - to niepotrzebne
                          a ślub wyraźnie określa wartości, które dobrowolnie wyznajesz, przyjmujesz i
                          oczekujesz ich spełnienia
                          poligamia jakoś raczej wyklucza to, co się przysięga - kurczę, no przynajmniej
                          w tym kraju :(

                          jest jeszcze jedna opcja - podróz do kraju, w którym ma się kilka prawnych
                          żon :)
          • Gość: hansi Alfika, nie motaj IP: *.arcor-ip.net 16.12.04, 12:09
            jest uczciwy nieuczciwie,
            albo nieuczciwy uczciwie.

            No, niech bedzie "uczciwy inaczej" - ok?
            • alfika Re: mhm :) 16.12.04, 12:19
              to znaczy, że taki ktoś ma upośledzoną uczciwość, tak?
              • Gość: hansi Re: mhm :) IP: *.arcor-ip.net 16.12.04, 12:26
                Alfika, naprawde zalezy Ci tak na potwierdzeniu, ze kazdy zdradzajacy
                jest "uczciwy inaczej"?
                To chyba raczej oczywiste, nie?

                Tylko najczesciej wyrzutow sumienia sam nie ma, gdyz moralnosc,
                sumienie jest tylko funkcja wyznawanej etyki (Nieztche).
                Nie mowie oczywiscie o zdradach przypadkowych (imprezki, delegacje)
                wynikajacych ze slabosci ludzkich - tu sa potem wyrzuty sumienia.

                Mam na mysli zdradzacy-poligamistow i ich zdrady PLANOWANE.
                • alfika Re: mhm :) 16.12.04, 12:33
                  czyli mamy tych z delegacji, co to niechcący zdradzają - no to oni są
                  nieuczciwi, conie?
                  a ci zaplanowani, jak piszesz, zdradzacze, to oni mają właśnie upośledzoną
                  uczciwość, tak?
                  • Gość: hansi Re: mhm :) IP: *.arcor-ip.net 16.12.04, 12:35
                    nie coloryzuj Alfika.
                    Uposledzona dla Ciebie.
                    dla nich - INNA.
                    • alfika Re: mhm :) 16.12.04, 13:11
                      no ale jaka to inna uczciwość, jak nieuczciwość?

                      nie...:))) no nie kołorysujmy...
                      • Gość: hansi Re: mhm :) IP: *.arcor-ip.net 16.12.04, 13:17
                        odpowiedz powyzej (o relatywizmie moralnym).
                        • alfika Re: mhm :) 16.12.04, 13:32
                          ale tam nic nie pisze, czy nieuczciwość to inna uczciwość czy nieuczciwość...
                          ?
                          • Gość: hansi Re: mhm :) IP: *.arcor-ip.net 16.12.04, 13:37
                            daj spokoj:
                            mowiac po polskiemu, to co dla Ciebie nieuczciwe, moze byc dla mnie uczciwe.
                            (jezeli mam inna moralnosc)

                            w tym konkretnym wypadku:
                            Zdrada jest dla Ciebie zdrada i do tego klamstwem, gdy sie o tym nie powie.
                            dla mnie zdrady w ogole moze nie byc, gdy sie nie przysiegalo wiernosci.
                            W USC (bez slubu koscielnego) nie przysiega sie wiernosci,
                            tylko TRWALOSC BYCIA Z partnerem.
                            Jezeli sie go oklamuje (zdradzajac i nie mowiac o tym) ma sie oczywiscie
                            swiadomosc, ze sie klamie, ale jest to tkzw. mniejsze zlo.
                            cos jak Stan wojenny jaruzela. kapiczi?
                            Uzgodnione?
                            Wyjasnione?

                            • scylla Re: mhm :) 16.12.04, 13:49
                              Jeżeli ktos coś kradnie, to tak naprawdę nie kradnie, bo ten kradnący ma inną
                              moralność,
                              stan wojenny jaruzelskiego, tak naprawdę nie jest stanem wojennym a tak
                              naprawdę, ludzie którzy tam zostali zabici, to nie zostali zabici, tylko
                              uwolnieni od życia w swoim ciele.:))))
                              Hans kłamie, ale tak naprawdę to on jest uczciwy, tylko że my mamy inną
                              moralność i tego nie kumamy.
                              Amerykanie pojechali do Iraku nie po kasę, tylko by uwolnić ludnośc Iracką,
                              a Rosja wyzwala Czeczenie, bo na świecie istnieje relatywizm moralny.
                              Jeżeli facet gwałci to tak naprawdę nie gwałci, tylko daje kobicie
                              radość, której ona by nie zaznała gdyby go nie było.
                              Aleluuuuujjjjjaaaaa niech istnieje relatywizm moralny w rozumieniu Hansiego.
                              Może lepiej go nazwać relatywizmem HansieGO.
                              • Gość: hansi scylla, indolencie, nie tylko moralny IP: *.arcor-ip.net 16.12.04, 17:29
                                a i polityczny tez.
                                stan wojenny byl mniejszymn zlem, niz interwencja radziecka.
                                zginelo w nim 100 osob. W przpadku rosyjskiej interwencji zgineloby co najmniej
                                kilka tysiecy.

                                Co dobre, co zle, a co mniejsze zlo,
                                to jeszze bedziesz sie musial dluuuuugo uczyc.

                                Dr. J.K.

                                przewodniczacy "Solidarnosci" w jednym z warszawskich
                                zakladow przemyslowych w r. 1981.
                                • vielonick Re: scylla, indolencie, nie tylko moralny 16.12.04, 22:56
                                  dzisiaj jest akurat rocznica tragedii na Wujku

                                  gratuluje wyczucia
                                  • Gość: hansi wiem. IP: *.arcor-ip.net 16.12.04, 23:17
                                    I nie gratuluj.
                                    pomysl o tych, ktorzy NIE ZGINELI.

                                    Nie wiem, w ktorym roku sie urodzilas.
                                    Wegrzy w roku 1956 stawili Rosjanom opor.
                                    Zginelo ich (Wegrow) kilka tysiecy.

                                    Czesi w 1968 byli madrzejsi.
                                    gdyby stawili opor, zgineloby ich rowniez kilka tysiecy.

                                    Jaruzelski to tez wiedzial.
                                    Opor Solidarnosci i Kopalni WUJEK nie poszedl na marne.
                                    Polska jest wolna.

                                    Ale alternatywa bylo nie calowanie sie w buzie Walesy i Brezniewa,
                                    tylko stan wojenny - lub INTRERENCJA RZADZIECKA.
                                    i zabitych nie setki - lecz TYSIACE.

                                    Ile masz lat , mila dziewczyno?

                                    Dla mnie bardziej cenne jest KAZDE zycie ludzkie, niz ustroje.
                                    bo te i tak sie zmieniaja i beda zmieniac.
                                    • vielonick co wiesz? 16.12.04, 23:35
                                      sytuacje polityczne w 56, 68 a 80
                                      sa nie do porownania

                                      nie chce mi sie wierzyc w zbytnia realnosc interwencji radzieckiej w Polsce
                                      ale niech,
                                      to juz jest nie do sprawdzenia obecnie

                                      natomiast temu, ze Jaruzelowi stan wojenny byl potrzebny
                                      do rozprawienia sie z opozycja i zablokowania przemian gospodarczych
                                      chyba nie zaprzeczysz?

                                      a na zakonczenie cos z politikal fikszyn:
                                      gdyby ZSRR weszlo do Polski weszloby tez USA
                                      coz...
                                      w ostatecznym rozrachunku moze bardziej by sie to oplacilo?
                                      • Gość: hansi Dzemko - ile ty masz lat? IP: *.arcor-ip.net 16.12.04, 23:49
                                        Naprawde, przykro mi to sluchac...
                                        Myslalem ze istniala tylko propaganda komunistyczna,
                                        Ale widze (po Tobie) ze istnieje i OBECNA propaganda.

                                        1. Nie wiadomo, czy Rosjanie by weszli, czy nie.
                                        DZISIAj WIEMY ZE PRAWDOPODOBNIE BY NIE WESZLI
                                        (gdyz mieli na glowie np. Afganistan)
                                        Ale wtedy nie bylo to jasne.
                                        Wrecz przeciwnie, wszyscy bali sie tego, lacznie z Jaruzelem.
                                        A alternatywa dla Stanu Wojennego (gdyby Rosjanie nie weszli),
                                        bylby komletny upadek gospodarki, i totalny chaos.
                                        nedza i glod.

                                        2. Skad to wzielas, ze Amerykanie by tu weszli?
                                        Do roku 1989 Polska byla w radzieckiej strefie wplywow.
                                        Amerykanie mogli protestowac i tyle.
                                        Nic wiecej.
                                        Dzemko, przyjdz do mnie na konsultacje, nie tylko historyczne, .ok.?
                                        • vielonick 15 - nie widac? 17.12.04, 00:02
                                          propagandzista to Ty bylbys dobrym
                                          marnujesz sie ;)

                                          1. to, ze Jaruzel i wszyscy, bal sie interwencji to jedno
                                          to, ze 'przy okazji' chcial >uprzadkowac< wewnetrzne sprawy Polski to drugie

                                          2. znikad mi sie nie wzielo
                                          myslalam, ze sformulowanie "p-f" jasno okresla
                                          wariacje na temat "co by bylo gdyby"
                                          • Gość: hansi dzemko... IP: *.arcor-ip.net 17.12.04, 00:17
                                            Istotnie mam 15 lat.
                                            ale na innym watku.
                                            otworz swoj.
                                            porozmawiamy.

                                            W 1981 Rosjanie nas straszyli.
                                            Polacy nie wiedzeli, czy wejda czy nie, gdyz Polska nie miala wywiadu w ZSRR.
                                            Struktura wladzy w demo-ludach, byla taka, ze nie rzadzil KC, ani PolitBiuro,
                                            tylko APARAT partyjny (sekretariat KC i lokalne komitety).

                                            Jaruzel, gydby nie robil tego, co chcial aparat, zostalby rychlo wysadzony
                                            z siodla.
                                            I byloby jescze gorzej.
                                            Z Grabskim i Olszowskim.
                                            Nawet bez Russkich.
                                            kiedy przyjdziesz do mnie na konsultacje historyczne?
                                            • vielonick mhmmm... 17.12.04, 01:01
                                              Ty przyjdz do mnie
                                              naucze Cie czytac ze zrozumieniem
                                              (choc latwe to nie bedzie ;)

                                              dbrnc :)))
                                              • Gość: hansi wpadne chetnie, przeciez wiesz. IP: *.arcor-ip.net 17.12.04, 01:12
                                                czytanie - ze zrozumieniem - bardzo mnie interesuje.
                                                chetnie sie poducze.
                                                co myslisz o alfabecie Braila na pierwsza lekcje?
                                                na esperanto, tez sie pisze.
                                                jezyki obce (- a zwlaszcza te - nie calkiem obce)

                                                to przeciez najlepsza droga do samo(obopolnej)realizacji.
                                                • vielonick och, 17.12.04, 15:18
                                                  jesli alfabet Braille'a moze wplynac na Twoj oglad rzeczywistosci to...
                                                  jestem w stanie sie poswiecic

                                                  dla dobra ogolu rzecz jasna ;)
                                                  • Gość: hansi Re: och, IP: *.arcor-ip.net 17.12.04, 15:45
                                                    ciesze sie, ze dalas sie przekonac.
                                                    nie ma to, jak nawracanie nienawroconych, nieprawdaz?
                                                    to do dziela!

                                                    PS. Poczytaj sobie moje uwagi do alfiki o Stanie wojennym)
                                                    tak naprawde bylo, Droga Dzemko
                                                  • vielonick Re: och, 18.12.04, 02:45
                                                    nie mowie, ze tak nie bylo
                                                    ale tam bylo jeszcze cos, czego nie dostrzegasz
                                                    albo udajesz, ze nie...

                                                    a z nawracaniem bedzie kiepsko
                                                    bo do swietej mi daleeeeko...
                                                    ;)
                                                  • Gość: hansi Re: och i aah... IP: *.arcor-ip.net 18.12.04, 02:53
                                                    > patrzysz, a nie widzisz <
                                                    Dzemko, nie tylko ja mam wade wzroku.

                                                    A skoro, jak piszesz, nie jestes swieta, tym bardziej jestes wiarygodna.
                                                    Bo tylko ulomni moga nam wskazac droge...

                                                    Ale nawet Ci musza wiedziec, ze trzeba, do licha, otworzyc wlasny wontek
                                                    aby nawracac.
                                                    ile razy mam Ci to mowic?
                                • alfika Re: hansi, indolencie :)))) 17.12.04, 08:07
                                  zastanów się, zanim odpowiesz - tak na spokojnie sobie przypomnij - skąd masz
                                  rozsiewaną ku usprawiedliwieniu wieść, że Rosjanie chcieli w ogóle
                                  interweniować?
                                  i czy aby mozesz ręczyć głową, że takie wytłumaczenie jest prawdziwe?

                                  (tylko pamiętaj - głowa to to okrągłe na górze, o ile stoisz na nogach - i masz
                                  ją jedną, wbrew pozorom)

                                  :)
                                  ech, wpuszczasz się w polityczne kanały aż buczy :)
                                  • Gość: J.K. Do szkoly, Alfiko IP: *.arcor-ip.net 17.12.04, 12:48
                                    Tak sie sklada, ze znam ludzi z gory zarowno dawnej "Solidarnosci" z 1981,
                                    jak tez i tych z PolitBiura PZPR - tych ostatnich nazwisk podac nie moge,
                                    gdyz nie mam do tego upowaznienia.


                                    1. Ci z kierownictwa PZPR NAPRAWDE nie wiedzieli, czy Rosjanie chca wejsc,
                                    czy tylko blefuja i strasza. Natomiast wiedzieli, ze nad granicami Polski,
                                    jesienia 1981, stalo 40 obcych dywizji - gotowych do akcji.

                                    2. Jaruzel zostal wybrany na 1. Sekretarza, gdyz zgodzil sie wobec Rosjan na
                                    wprowadzenie Stanu Wojennego (Kania sie nie zgadzal).
                                    Gdyby Jaruzelski sie nie zodzil, Rosjanie postawili by na ten stolek kogos
                                    z betonu partyjengo, a ten zrobilby jeszcze "LEPSZY" stan wojenny.

                                    3. Bujak przygotowujac wielka demonstracje Solidarnosci w Warszawie
                                    na 17. grudnia, liczyl sie z mozliwoscia wprowadzenia Stanu Wojennego,
                                    lub tez rozpoczecia konfrontacji silowej na wielka skale.
                                    - To po prostu wiem. Masz watpliwosci, spytaj o to samego Bujaka.

                                    I kolo sie ZAMYKA. Nie byloby stanu wojennego Jaruzela, bylby jeszcze gorszy
                                    stan wojenny np. Olszowskiego.

                                    Gdyby stan wojenny przegral z Solidarnoscia, bylyby zapewne TYSIACE zabitych,
                                    gdyz beton partyjny, a mial za soba wojsko, wladzy latwo by oddac nie chial.

                                    Czytaj uwazniej: nigdzie nie powiedzialem, ze JEDYNA alternatywa dla stanu
                                    wojennego JARUZELA byla interwencja radziecka.

                                    Tego nie wiemy.

                                    Jestem za to calkowicie przekonany, ze stan wojenny Jaruzela byl najmniejszym
                                    zlem.
                                    Byc moze, udaloby sie silowo obalic komune w latach 1981/82,
                                    gdyby byly masowe protesty i walki.
                                    Powtarzam: z pewnoscia zginelyby tysiace ludzi, a gospodarka pograzylaby sie
                                    w ruinie.

                                    Dla mnie - to wczesniejsze obalenie komunizmu w Polsce nie byloby warte,
                                    tych tysiecy Polakow, ktorzy musieli by dla tego celu zginac.

                                    Dlatego tez myslac o stanie wojennym, nie mysle, jak jmx, o tych,
                                    ktorzy zgineli, tylko o tych, ktorzy nie zgineli.

                                    cbdo.
                                    • Gość: krish Re: Do szkoly, Alfiko IP: *.chello.pl 17.12.04, 13:00
                                      maly wtret logiczny:

                                      jezeli jaruzel zostal wybrany, BO sie zgadzal

                                      to znaczy ze stan wojenny NIE byl dla niego sprawa wyboru w ogole

                                      a zwlaszcza mniejszego zla

                                      cokolwiek on sam i inni teraz mowia

                                      jak bylo naprawde sie nie dowiemy

                                      ale to tylko z punktu widzenia logiki
                                      • Gość: hansi veto logiczne IP: *.arcor-ip.net 17.12.04, 13:07
                                        byl.

                                        On sam uwazal, ze on sam i jego koncepcje sa mniejszym zlem,
                                        niz alternatywne koncepscje betonu: np. Olszowskiego.


                                        Nie bylo bowiem wyboru - stan wojenny, lub nie.

                                        Byl wybor: Stan wojenny Jaruzela, czy stan wojenny Olszowki.

                                        To tyle, co do logiki.
                                        • Gość: krish Re: veto logiczne IP: *.chello.pl 17.12.04, 13:10
                                          Byl wybor: Stan wojenny Jaruzela, czy stan wojenny Olszowki.

                                          wiec nie bylo opcji interwencji ruskich

                                          tak wynika
                                          • Gość: hansi Veto logiczne nadal IP: *.arcor-ip.net 17.12.04, 13:17
                                            byla.

                                            Rosjanie nie chcieli wchodzic ,to jasne.
                                            Mieli na glowie Afganistan.
                                            Chcieli, a by Polacy zalatwili to sami.
                                            W grudniu 1981 byla juz tylko opcja stan wojenny jaruzela, lub olszowki.

                                            Realna opcja interwencji radzieckiej byla wczesniej,
                                            gdy Rosjanie nie znalezli nikogo w PZPR, kto chcialby zrobic stan wojenny,
                                            (ale ta w pazdzerniku 1981, juz odpadla - wtedy Jaruzel dal na to zgode)

                                            LUB, pozniej

                                            gdyby stan wojenny sie zalamal i Solidarnosc zaczelaby przejmowac wladze.
                                            • Gość: krish Re: Veto logiczne nadal IP: *.chello.pl 17.12.04, 13:23
                                              jasne

                                              tylko ze ja sceptyczny jestem, jak czytam o gloryfikacji jednostek

                                              i czystych idealach, ktore nimi powoduja...

                                              slyszales o kosynierach, jacy ideologiczni i waleczni patriotyczni chlopi...

                                              malo sie mowi kogo mieli za plecami

                                              i jaki wybor...
                                    • alfika Re: jotku, gmatwasz 17.12.04, 13:48
                                      powiedzmy, że wobec solidarności pzpr była wobec tej organizacji szczera i
                                      przyjazna, dzieliła się obawami itd
                                      powiedzmy też, że nie wypuszcza się politycznych niesprawdzalnych
                                      informacji :)))
                                      powiedzmy, że ktoś naprawdę policzył ilość wojsk przyjaciół - bo i ilość
                                      podałeś - albo Rosjanie się bezinteresownie podzielili zwierzeniami w tej
                                      kwestii :)))

                                      a jednak historycy nie wierzą w tę wersję jak ty hansi

                                      mozesz opowiedzieć swój życiorys
                                      możesz nawet być archaniołem
                                      ale znam jedną taką legendę solidarności, która w kanał wpuszcza każdego - i
                                      sam już się w tym gubi aż miło

                                      nie dowierzam politykierom i spekulantom
                                      nie dowierzam, jak się kto podpiera innymi nazwiskami
                                      prędzej uwierzę historykom zapaleńcom

                                      i w kwestii romansów to wszystko, co ci powiem
                                      pięknego dzionka :)
                                      • Gość: krish Re: jotku, gmatwasz IP: *.chello.pl 17.12.04, 13:59
                                        a ja nawet pamietam pana andrzeja celinskiego z kampanii solidarnosciowej w
                                        plocku 1989.

                                        inaczej jakos gadal... :)
                                        • Gość: hansi Krish IP: *.arcor-ip.net 17.12.04, 14:17
                                          a powiedz jak?, ciekaw jestem - moze skomentuje.
                                          • Gość: krish Re: Krish IP: *.chello.pl 17.12.04, 15:04
                                            nie mam doslownych nagran...

                                            ale np. p. Celinski przyjezdzal na politechnike organizowac spotkania przed
                                            wyborami raz z jakims mlodym warszawskim dzialaczem chyba p. Czerwcem...

                                            no i jak wszyscy z tej strony barykady mial bardzo niepochlebne zdanie o
                                            towarzyszach z pzpr... a byl obeznany z warszawskim srodowiskiem studentow

                                            skadinand wiadomo mi ze troche wczesniej okresie p. Miller powiedzial studentom
                                            w wawie kilka bardzo nieladnych tekstow publicznie

                                            tak ze zostanie ministrem w jego rzadzie pare lat pozniej jest co najmniej
                                            niezreczne...

                                            jakis czas temu p. Celinski wypowiadal sie w radiu jako przeciwnik
                                            jednomandatowych okregow wyborczych. sam do senatu wszedl w wyborach
                                            dwumandatowych. coz, ludzie sie zmieniaja...

                                            itp, itd...
                                            • Gość: hansi Re: Krish IP: *.arcor-ip.net 17.12.04, 15:53
                                              z Plocka moze piszesz?
                                              to miasto moich dziadkow... lezka sie w oku kreci...
                                              a bywam tam czesto nadal...

                                              Celinski jest intelektualnie uczciwym czlowiekiem,
                                              wiec chetnie bym jego zdanie o stanie wojennym uslyszal...

                                              PS Urodzilem sie w tym samym miasteczku pod Plockiem, co Celinski i w tym samym
                                              roku. I przyjezdzalem tam latem jako maly chlopak grac w pile.
                                              I z nim pewnie grywalem, bo on tez tam gral.
                                              Ale nie pamietam go z lat dziecinnych
                                              • Gość: krish Re: Krish IP: *.chello.pl 17.12.04, 16:00
                                                > z Plocka moze piszesz?

                                                nie. w wawy. mieszkalem 9 lat w plocku.tez tam bywam

                                                a pochodze z malego miasta kolo plocka po przeciwnej stronie wisly niz Twoje


                                                > Celinski jest intelektualnie uczciwym czlowiekiem,

                                                tez w to wierzylem - liczylem mu glosy w komisji 04 06 1989

                                                jednakowoz zaczalem w to watpic...

                                                ale, jak powiedzialem, ludzie sie zmieniaja
                                      • Gość: hansi nie musisz mi wierzyc. trudno. IP: *.arcor-ip.net 17.12.04, 14:15
                                        akurat inaczej, niz w srawach obyczajowych, nie mam interesu,
                                        a by Ci (Wam tu na Forum) bajki opowiadac.

                                        Powtarzam Ci: Bujak nie opowiada bajek. To ucziwy intelektualnie czlowiek.
                                        Ci z PolitBiura tez mi nie opowiadaja. Nie maja w tym interesu.

                                        A historykow piszacych na ZYCZENIE obecnych wladz jest masa.
                                        Podobnie jak w PRL.
                                        I to jest smutne.
                                        Bylem kiedys tak naiwny, ze sadzilem - ze w DEMOKRACJI bedzie sie pisalo tylko
                                        prawde.
                                        Ale ta wiara mi minela.
                                        • alfika Re: nie musisz mi wierzyc. trudno. 20.12.04, 09:28
                                          nie o tobie pisałam, hansi, nie znam cię :)
                                          wierzyc możesz komu tylko chcesz - podobnie jak ja
                                          i akurat za ludzi, których znam i cenię, prędzej będę ręczyć - i jednak przy
                                          swoich źródłach pozostanę, pozwolisz :)

                                          Solidarnosci ludzie też juz nauczyli się nie wierzyć - ale naiwnie możesz sie
                                          powoływać na kogo Ci się podoba

                                          wersji może powstać tysiąc - ty się uczepiłeś jednej z wielu nie do
                                          udownodnienia :)
                                • scylla Hansie zwróć się do swojej "historii":))) 17.12.04, 09:24
                                  O ile miałeś pomoc w sprawie Niemiec, tak chyba teraz zabrakło ci kolegi,
                                  ponieważ czytasz stare książki historyczne zabarwione
                                  kłamstwami historycznymi, o ile je czytasz, a nie pamiętasz coś tam z historii.
                                  Informuje cię więc że trochę się w nich pozmieniało i cię do nich odsyłam.

                                  >stan wojenny byl mniejszymn zlem,

                                  Hans jesteś niesamowity, wierzysz w bajki i tyle.......
                                  Wyprowadzili wojsko na ulice, bo się bali o własne stołki.
                                  Co do indolenta w mojej osobie, to najpierw odrób prace domową którą
                                  zadała ci pani, spakuj tornister na jutro, pograj sobie w gierkę i zapytaj
                                  mamy co masz mi odpowiedzieć:)
                                  • Gość: hansi scylla, dziecko IP: *.arcor-ip.net 17.12.04, 12:50
                                    bralem w tym osobiscie udzial, wiec tu nawet ksiazek czytac nie musze.

                                    poczytaj sobie moja odpowiedz do Alfiki.
                                    • scylla Hans posiadasz wiedze z 1985 no 1990 17.12.04, 14:18
                                      taaaaa, braaaaaałeś udział,
                                      z tego co widze to chyba stacjonowałeś w jednej z 40 dywizji:)
                                      Facet, ty coś tam wiesz że dzwoni, ale jeszcze nie wiesz w
                                      którym kościele.
                                      Tak na marginesie, ile dywizji teraz, stacjonuje na naszej granicy z Rosją?
                                      poczytaj a pogadamy.


                                      • Gość: hansi zlituj sie nad samym soba i wstydu sobie osczedz IP: *.arcor-ip.net 17.12.04, 14:36
                                        Wasc, zabierajac glos n/t spraw, o ktorych nie masz pojecia:

                                        1981:
                                        4 dywizje radzieckie stacjonujace w Polsce
                                        10 dywizji radzieckich na terenie NRD
                                        15 -20 dywizji radzieckich na naszej wchodniej granicy
                                        2 dywizje wschodnio-niemieckie
                                        2 dywizje czechoslowackie.

                                        wszystko to bylo gotowe do Akcji NA jeden GWIZDEK.
                                        Powtarzam: nawet sam Jarzuzelski nie wiedzial do konca, czy Rosjanie tylko
                                        blefuja i strasza, czy tez naprawde wejda do Polski.
                                        Polecam post do Alfiki.

                                        zegnam.
                                        • scylla jak zwykle, nie rozumiesz pytań 20.12.04, 09:28
                                          ale ja ci w tym nie pomogę.
                                          Wskazówka, ja sie nie pytałem ile stacjonowało dywizji w 1981r.
                                          Weź się za czytanie tekstu ze zrozumieniem.
                                          To że stacjonowało 40 dywizji nawet nie próbowałem zaprzeczać:)
                                          Jaruzelski miał doskonałe rozeznanie w tym co się działo, jego przygotowania do
                                          stanu wojennego trwały parę ładnych lat i skoro w tym brałeś udział, to
                                          powinieneś to wiedzieć.Okresla się że conajmniej 2 lata. Mało tego, Jaruzelski
                                          był gotowy prosić o pomoc ZSRR. W 2001 r.Zostały odtajnione dokumenty przez
                                          Ministerstw Spraw Wewnętrznych.
                                          Takie były brane ewentualności.
                                          Mało tego, w żadnej ościennej dywizji nie ogłoszonu stanu gotowości.
                                          Zależało mu na własnym tyłku i tyle. Był gotowy za to zabijać, bo jak by tego
                                          nie robił to Moskwa by go zdjeła. Tu chodziło tylko o władze i o nic więcej,
                                          więc nie rób z niego bohatera.
                                          Teraz możemy tylko gdybać, jednak fakty są niezaprzeczalne, Moskwa nie musiała
                                          do nas wkraczać, bo miała tu swoją ekipę.
                                          Były prowadzone rozmowy z Jaruzelskim, na przekazanie pokojowe władzy w "rece
                                          ludu",
                                          skończyły się jak skończyły.
                                          A tak na marginesie trwały one aż do 1989 roku.
                                          Sam wyciągnij wnioski dlaczego.
                                          Jeżeli piszesz o ofiarach, to weź też pod uwagę ile było rannych, ilu zmarło z
                                          głodu, zimna itd.
                                          Nikt tego nie potrafi określić, ale przyznają że ofiar jest o wiele więcej.
                                        • alfika Re: zlituj sie nad samym soba 20.12.04, 09:33
                                          sam sobie przeczysz, to juz wystarczy, by nie chrzanić dalej :)

                                          Jaruzelski nie wiedział, czy Rosjanie wkroczą do akcji, ale ty jeszcze parę
                                          postów wcześniej wiedziałeś to NA PEWNO - no i liczebność wiojsk po drugiej
                                          stronie granicy znałeś :)

                                          eeetam, hansi, no jak dzieciuch piszesz :)
                              • Gość: gf Re: mhm :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.04, 17:34
                                scylla napisał:

                                > Jeżeli ktos coś kradnie, to tak naprawdę nie kradnie, bo ten kradnący ma inną
                                > moralność,

                                Nie tak predko. Z mojego, liberalnego, punktu widzenia jeszcze kilka lat temu
                                panstwo szwedzkie okradalo swoich obywateli. Nie rozpedzaj sie Scylla ;)
                                • scylla Re: mhm :) 17.12.04, 09:32
                                  Cześć Gf.
                                  Dziękuje za potwierdzenie moich słów, bo właśnie mi o to chodzi:)
                                  Prawo nie wytycza praw moralnych i daje się je naciągać w każdym
                                  kierunku.
                                  Doskonałymi przykładami są interpretacje Hansiego.
                                  Wiedziałem ze mogę na Ciebie liczyć.
                            • alfika Re: mhm :) 16.12.04, 13:50
                              wiesz, ale stan wojenny to wg Jaruzelskiego był mniejszym złem - dość spora
                              część społeczeństwa czuje, że to było zwykłe wydudkanie narodu

                              ale rozumiem, że uważasz, że nie należy pytać o takie rzeczy społeczeństwa,
                              jakie im się życie zmaluje - nie należy też klienta pytać, co chce kupić, tylko
                              wtrynić mu bubel i skasować podatek - tak jak żony nie należy pytać o to, czy
                              aby na pewno dwie przysięgające sobie osoby tak samo pojmują rzekome niuanse
                              tekstu :)

                              a wiesz co, własciwie skoro przyrzekasz, że uczynisz wszystko, aby małżeństwo
                              było trwałe i szczęsliwe, to coś tu jednak nie do końca gra, hmmm
                              no, ale moze się czepiam, w końcu co to małżonka obchodzi, co ja mu w
                              reczywistości przysięgam?!
                              :)

                              - no i ta stara sprawa: jak nie jestem w małżenstwie, to nie zdradzam, bo nie
                              przyrzekałem...
                              wiesz, jak wybierasz na partnerkę kobietę, która została wychowana w tym
                              paskudnym, stawiającym na monogamię społeczeństwie, to istnieje obawa, że ona
                              też w to wierzy - i to o tyle możliwe, że wolisz się nie przekonywać, czy ona
                              się spodziewała tej wierności, czy nie

                              ale masz mocne, logiczne argumenty - zrozumie :)
                            • Gość: aola Re: mhm :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.05, 21:13
                              Czytam i oczom nie wierze! I ty myslisz ze ktos sie na to zalapie?Ktos w to
                              uwierzy? Ale filozofie sobie wykombinowales!!!Pogratulowac! pa
          • desmo74 Re: a tak a propos 16.12.04, 12:10
            :-)))
            No właśnie!

            Pozdr.
            D.
            ---
            "I'm a cosmic girl. And I'm on the wrong planet."
      • Gość: hansi no rzekliscie mondrze, Towazyszko gf IP: *.arcor-ip.net 16.12.04, 11:59
        jak to tylko Wy potrafie.

        Powinno byc raczej oczywiste, w kazdym razie dla Ciebie, ze slowo NUDA jest tu
        tylko slowem-kluczem, pod ktorym moga sie kryc takie sprawy jak NIESPELNIENIE,
        NIEDOPASOWANIE itd...

        Nie musze tego dla desmo rozwijac, gdyz dziewczyna jest i tak nastawiona raczej
        na "NIE".

        PS. Nie opisywalem tez sytuacji, gdzie wchodza w gre obustronne uczucia,
        gdyz to jakby inna pra butow, nieprawdaz.?
        I w zasadzie temat nie na ten wontek.
        • desmo74 Re: no rzekliscie mondrze, Towazyszko gf 16.12.04, 12:35
          Czy to, że dziewczyna jest nastawiona na nie, źle o niej świadczy?!
          Czy oznacza to, iż z zimną krwią przekreślam kogoś, być może wartościowego,
          tylko z powodu zablaszkowanego paluszka?!
          Jestem ciekawa Twojego zdania Hansi. Mógłbyś słówko rzeknąć?!
          Z góry dziękuję.

          Pozdr.
          D.
          ---
          "I'm a cosmic girl. And I'm on the wrong planet."
          • Gość: hansi as you wish... IP: *.arcor-ip.net 16.12.04, 12:40
            dlaczego mialoby swiadczyc o Tobie zle, ze jestes nastawiona na "NIE"?
            nie rozumiem pytania.
            moralnie jestes czysta.
            emocjonalnie cos, byc moze, tracisz - ale to kwestia Twojej oceny.

            A gdybys byla nastawiona na "TAK" - To poczytaj moja dyskusje z Alfika.

            • desmo74 Re: as you wish... 16.12.04, 12:48
              dlaczego mialoby swiadczyc o Tobie zle, ze jestes nastawiona na "NIE"?
              > nie rozumiem pytania.

              No np. że jestem zbyt zasadnicza, nieżyciowa, nie potrafię korzystać z
              przyjemności,które niesie życie, normalne dziewczyny, to robią tak i tak itp.
              (już to w życiu słyszałam, także cytuję ;-)
              Mam swoje zdanie na ten temat, ale chciałam usłyszeć Twoją opinię.

              pozdr
              D.
              ---
              "I'm a cosmic girl. And I'm on the wrong planet."
            • Gość: Morela Jak was tak czytam moi mili IP: *.eimg.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.04, 13:01
              to mnie ogarnia refleksja... Jeszcze pare lat temu na teksty Hansi(ego??) czy
              Triss o rekreacyjnym seksie, nie mowieniu zonie zeby jej nie ranic itd
              oburzyłabym sie pewnie do głebi, jak to, niuczciwosc!! prawda!!! szczerosc!!!
              przysiega!!! przyzwoitosc!!!
              Ale zycie zweryfikowalo moje poglady na te sprawy :D Jestem tuz po 30tce, mam
              bardzo kochanego i kochajacego, ale tez bardzo zapracowanego meza, z ktorym
              jestem od czasow liceum i byl moim pierwszym mezczyzna. Mamy dwoje dzieci,
              ciekawe zawody, no nic dodac nic ujac :) Gdyby nie to, ze skads pojawil sie w
              moim zyciu znajomy, facet ze szczesliwa rodzina jak ja, poczatkowo laczyly nas
              kwestie zawodowe, potem okazjonalne maile, pogawedki przy kawie taz na pare
              tygodni (zadnego uzalania sie na malzonkow, bo nie ma na co sie uzalac, ot,
              pogawedka) Wszystko to oficjalnie, nasi malzonkowie wiedzieli o tych
              spotkaniach. No i po roku takiej znajomosci okazalo sie ze on wyjezdza na
              paroletni kontrakt za granice, z rodzina. I cos nam obojgu stukneło :)
              Spotkalismy sie pare razy, ikrzylo coraz bardziej, az w koncu wyladowalismy w
              lozku, dlugo sie z reszta wczesniej zastanawiajac i rozwazajac za i przeciw :)
              oczywiscie, ze tych 'przeciw' bylo znacznie wiecej, ale kurcze, jak tylko sie
              zblizylismy do siebie, to watpliwosci znikły. Zadnej miłosci w tym nie było,
              sympatia z silna domieszka erotyki. Bylo calkiem milo (choc przyznaje bez bicia
              ze z mezem jest znacznie lepiej) i pojechal :) Ani jego zona, ani moj maz nic
              nie wiedza, i sie nie dowiedza... Ja skosztowalam zakazanego owocu, chwili
              szalenstwa, adrenaliny, wiem, ze dla niego to nie byla pierwsza tego typu
              przygoda, ale to przeciez nie ma znaczenia. Meza kocham, owszem, mam wyrzuty,
              ale zagłuszam je, to był po prostu skok, ale juz wrocilam na prosta. Dbam o
              rodzine, dopieszczam meza jak zawsze, powoli zaczynam miec wrazenie ze to był
              chyba jakis sen tylko :) ale czasem lubie sobie pewne jego momenty przypomniec,
              sentyment mi został :)
              Moze i sie niektorzy oburza, ale w gruncie rzeczy podpisuje sie rekami i nogami
              pod filozofia hansi i Triss, nie zaluje tego, co zrobilam, to byla frajda i
              przygoda, znowu jestem porzadna zona. Jesli mojemu mezowi zdarzy sie cos
              takiego, obym sie o tym rowniez nmie dowiedziala... I pewnie sie nie dowiem, bo
              wiem, ze maz mnie kocha, i nie bedzie chcial mnie zranic. A on tez pewnie jest
              ciekawy innych kobiet po tylu latach zycia tylko ze mna... I tak od postawy
              niezłomnej przeszłam w zyciu do tolerancji :)))
              • alfika Re: Jak was tak czytam moi mili 16.12.04, 13:17
                I tak od postawy
                > niezłomnej przeszłam w zyciu do tolerancji :)))

                no, to rzeczywiście fajnie :)))))))))
                szczególnie, że moze bywa tolerancyjny w taki sposób, że nie potępia - ale
                podyskutuje i wychwyci błędziska w założeniach - swoich lub cudzych :)))))))))))

                no, ale ty tolerancyjna kobietka jesteś i tolerujesz inne punkty widzenia :)))
                kiedyś je moze nawet będziesz szanować, hihihihi :))))))))))
                • Gość: Morela Re: Jak was tak czytam moi mili IP: *.eimg.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.04, 20:07
                  Jasne, mozesz ironizowac... :-) i oczywiste jest tez, ze i ja szukam dla swojej
                  postawy jakichs usprawiedliwien.... racja. Chcialam tylko powiedziec, ze
                  najszlachetniejsze (w zalozeniu) postawy czasem nie wytrzymuja konfrontacji z
                  zyciem. Nikt przeze mnie nie cierpi, choc oszukałam, to fakt. Ale to wiem tylko
                  ja. A strach czy sprawa sie nie wyda jest tez sporą karą...
                  • Gość: kropka Re: Jak was tak czytam moi mili IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.04, 20:29
                    Widac, ze szukasz usprawiedliwienia... Kara? No, cos Ty?...
                    Czasami sie zastanawiam, co kieruje ludzmi piszacymi tutaj...
                    Juz wiem, juz wiem...
                    Ale chyba nie chcialabys uslyszec...
                    Pozdraiwm any way :)))
                  • alfika Re: :) 17.12.04, 08:32
                    najszlachetniejsze postawy - nie w załozeniach, w praktyce, aniołku, w
                    praktyce - są tym, co wytrzymuje konfrontację z życiem

                    nikt tu od nikogo nie wymaga doskonałosci, bo każdy popełnia błedy i ma do tego
                    prawo - idzie jedynie o to, że są ludzie, którzy błąd nazywają błędem,
                    wyciągają wnioski i nie popełniają tego błędu więcej
                    - zaś innym, jak nie powiesz "ale super zrobiłaś" wydaje się, że ktoś od nich
                    czegokolwiek oczekuje :)

                    a zobacz, ja tylko uśmiałam się z jednego, jedynego zdania z całego twojego
                    postu - na temat tolerancji, która się budzi dopiero po zdradzeniu

                    - to twoje życie i twoje decyzje - czyli całkowicie twoja sprawa - nikt Ci tego
                    nie odbierze, choćby nie wiem jak chciał
        • Gość: gf Re: no rzekliscie mondrze, Towazyszko gf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.04, 14:35
          Dobrze rzeczesz, towarzyszu, dac Ci wodki ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja