Gość: CASPER
IP: *.clan.pl
17.05.02, 13:25
Zadzwonił w środę i pyta mojego męża czy zawiezie go do znajomych na weekend -
bagatela, ponad 60 km.
Mój miał oddzwonić, bo nie wiedzieliśmy czy ja nie mam zajęć w szkole. No więc
wczoraj dzwoni i mówi, że ja jadę do szkoły i musi zostać z małym. No więc
teściu na to że w takim razie znajomi po niego przyjadą, ale niech Wojtek po
niego przyjedzie tam (!!!) Oni od początku zakładali że mamy ich zawieźć i
potem przywieźć w niedzielę! No szlag mnie trafi! Cały tydzień zapieprzamy,
latam co dwa tygodnie do szkoły, a czasem nawet co tydzień i jak mam dzień
wolnego to będziemy sami z dzieskiem siedzieć bo tatuś MUSI dziadziusia zawieźć
na weekend. A dupę do pociągu wsadzić nie łaska ???
Nawet nie jestem zła na męża bo ojciec tak go zastrzelił pytaniem że nie miał
nawet czasu nic wymyślić (brzydkie to ale wisi mi to :) i mógł tylko
powiedzieć "tak". Trudno to opisać ale mój teść ma taką manierę, zachowuje się
w stosunku do syna jakby mu się wszystko należało... Cholera
Na razie wygląda to tak jakbym ja była wredna i po prostu złośliwa. Ale to nie
tak - mój teść zdradzał teściową i to na dodatek najbardziej się z tym
afiszował wtedy gdy była ona już bardzo chora (zostawił kobietę która wyszła na
Sylwestra na przepustkę ze szpitala i poszedł z kochanką się bawić !).
Teściowa nie żyje, on jest ze swoja panią, mają 2 letnią córeczkę. My jesteśmy
teraz taka rodzina-nie rodzina. Wiecie, kawka, siedzenie na baczność za stołem -
gorzej jak u obcych bo jakoś tak głupio, dziwnie, zimno. I tylko przypomina
sobie o nas jak czegoś chce. Nawet nie "potrzebuje" bo wtedy nie byłoby
problemu, ale właśnie kiedy "chce". A mąż ma te zachcianki spełniać. Ma
zostawić swoje dziecko, żonę i lecieć na zawołanie tatusia i jego kochanki.
Szlag by to