ida17
27.01.05, 15:50
Znamy się od roku , jest wszystko ok oprócz tego ,że on ciągle nia ma
czasu.RZeczywiscie dużo pracuje, ma zajęcia poza pracą ,ale ja juz czasami nie
mam siły. Brakuje mi w tym wszystkim spokoju,poczucia ,ze mamy czas dla siebie
, ze nie tzeba sie spieszyc. On nie ma potrzeby spotykania sie ze mna
codziennie, ja tak. I kiedy mowi mi ,ze "dzisiaj nie da rady przyjsc" robi mi
sie okropnie.
On tego nie rozumie.Czasami mam ochote skonczyc to ,bo czuje ,ze zaczyna mnie
to coraz bardziej meczyc.JEst dla mnie najwazniejszy , a ja dla niego...?Sama
nie wiem...On mowi ,ze tez , ale czasami wydaje mi sie ze tak nie jest.Ja
jeszcze nigdy nie popwiedzialam mu, ze nie mam czasu , on mowi mi to bardzo
czesto i to on decyduje kiedy sie spotkamy itd.NIe wiem czy tak powinno byc i
czy ja przesadzam kiedy robi mi sie tak bardzo smutno!!!!!!