Gość: mimcia
IP: *.wola-justowska.sdi.tpnet.pl
27.05.02, 18:40
Za kilka dni urodzi nam się dziecko. Moi teściowie mają już dwie wnuczki (
córeczki brata mojego męża) o które bardzo dbają, rozpieszczają, kupują im
mnóstwo prezentów. Przed urodzeniem tamtych teściowie szaleli - przygotowania,
pomoc w robieniu pokoju, partycypacja w kosztach wyprawki, sprowadzanie z
zagranicy niedostępnych wtedy podgrzewaczy do butelek itp.
My mieszkamy w drugim końcu Polski, spotykamy się rzadko. Podczas całej mojej
ciązy teściów iwdziałam 2 razy - w 4 miesiącu oraz teraz- kilka dni przed
rozwiązaniem.Wtedy grali, ze to jeszcze za wcześnie na planowanie i pomoc,
teraz skwitowali przybycie dziecka letnią uwagą :ach, tak, no wszytko macie już
chyba gotowe...
Przez cały czas nie zaproponowali nam ŻADNEJ pomocy, nie zainteresowali się ani
dzieckiem, ani naszymi przygotowaniami do jego nadejścia, oczywiście mowy nie
było o najmniejszym prezencie z ich strony ( nawet nie przywieżli misia dla
mającej przyjśc na świat pociechy).
Dodam, ze cały czas stwarzają pozory , ze strasznie za nami tęsknią,bardzo się
interesują itp. W rzeczywistości jest odwrotnie.
Jestem trochę zdezorientowana, bo nie znam motywów takiego postepowania. Nie
wiem, czy olewactwo w stosunku do nas też przeniesie się na nasze dziecko - w
końcu chciałabym, żeby dziecko miało przyzwoite i dobre kontakty z dziadkami.
Nie rozumiem ich postępowania - są ludżmi bardzo dobrze stojącymi
finansowo.Dodatkowo zadziwia mnie jako jedynaczkę fakt, że można tak strasznie
wspomagac jedno z dzieci ( brata mojego męża- który jest nieodpowiedzialnym
nieudacznikiem życiowym) i tak mocno olewać drugie z dzieci, które bez nich
osiągnęło sukces zawodowy i rodzinny.Czy dzieci kocha się inaczej? Czy ktoś ma
podobne doświadczenia?