hansii
03.02.05, 09:46
Poruszyles problem Niegodziwosci w polityce.
Zacznijmy od tego, ze polityka jest SZTUKA,
czyli kombinacja: wiedzy, interesow, mozliwosci i sympatii/uprzedzen.
Nauka jest natomiast politologia - czyli nauka o polityce.
i tylko politologia istnieje w oderwaniu od moralnosci.
kazda nauka jest zawsze AMORALNA, tak jak amoralne jest kazde poznanie
(samo w sobie)
MORALNE lub NIEMORALNE moze byc dopiero ZASTOSOWANIE danej nauki.
Wrocmy do polityki.
Polityka powinna byc moralna. Jest to jednakze bardziej cel i drogowskaz,
niz praktyczna rzeczywistosc. Polityka jest zawsze w jakims interesie.
Bowiem interes ogolny, to tylko slowo - wytrych.
ONZ niby dziala w interesie ogolu...
I widac, jak dziala...
A zatem, jezeli dzialasz w jakims interesie, zawsze naruszasz interesy
innych - ale to jeszcze nie jest niegodziwoscia.
Niegodziwosc - to termin moralny.
Dzialanie polityczne jest wtedy niegodziwe, gdy deklarowane cele sa inne,
niz cele faktyczne.
Wiekszosc dzialan politycznych jest zatem niegodziwa, z tego prostego powodu,
ze klamstwo w polityce sprzedaje sie zawsze lepiej, niz prawda.
Do tego potrzeba naturalnie slow-wytrychow.
I tu masz racje.
Ale okerslenie "uczciwosc naukowa", nie majaca nic wspolnego ze zwykla
uczciwoscia, takim slowem-wytrychem nie jest.
Jest to raczej dosc nieszczesliwie brzmiace slangowe okreslenie,
krazace w swiecie nauki, co wyjasnilem w poscie do fleur.