Dodaj do ulubionych

Niezły komplement

03.02.05, 18:27
Największy jaki usłyszałam.
Byłam z wizytą u "znajomych"- on był moją największą miłością
(nieskonsumowaną),ona o tym wiedziała(sama jej powiedziałam),
Po przebudzeniu wyglądam strasznie- przynajmniej dla siebie.
Wstałam z łóżka, strasznie rozmymłana,naburmuszona i zapuchnięta, nalałam
sobie kawy, a on z takim zachwytem i błyskiem w oku westchnął-"Boże, ale tyś
piękna".
Obserwuj wątek
    • hubkulik Re: Niezły komplement 03.02.05, 18:29
      Przypuszczam ze to bylo z serca.
    • m.malone A co z konsumpcją? 03.02.05, 18:30
      Przybliż to troszkę:)
      • isabar Re: A co z konsumpcją? 03.02.05, 18:50
        Kochamy się do dziś-to całe przybliżenie.
        Miłość dla mnie jest pewnym stanem istniejącym niezależnie ode mnie, spotykając
        pewnych ludzi otwieram się i zaczynam odczuwac miłość.
        To otwarcie powodują konkretne osoby(niestety) natomiast samo uczucie jest
        bezosobowe i wszechprzenikające.
        Osoby jedne pojawiają się inne znikają, dosyć często doświadzam tego
        uczucia,teraz też.
        Osoby które spowodowały to otwarcie od tej pory współtworzą mnie są zawsze moją
        częścią więc kocham je, tak było przynajmniej do tej pory.

        To przedziwne, jeszcze nigdy nie wyartykułowałam tego, nawet nie napisałam,
        choć myślałam.
        Ten internet to jednak magiczne cacko, gdyby jeszcze wyeliminować pewne
        trudności natury technicznej, można by się podłączyc i bezpośrednio przesyłac
        myśli.
        Ale jak to się ma do głównego wątku?
      • aretha04 Re: A co z konsumpcją? 03.02.05, 19:06
        m.malone napisał:

        > Przybliż to troszkę:)


        gdyby była konsumpcja, wtedy nie byłaby rano naburmuszona:)
        pozdr.
        A.
        • isabar Re: A co z konsumpcją? 03.02.05, 20:12
          Naburmuszona rano jestem zawsze,to już się bliscy przyzwyczaili, niezależnie od
          konsumpcji,mój procesor rano b. wolno startuje.
          Wtedy z tą konsumpcją to chyba w porządku było, ja byłam b. młoda, w liceum
          medycznym, on dużo, dużo starszy, pacjent ze szpitala psychiatrycznego, dośc
          znany muzyk(buddysta zresztą też),dobrze,że żone ma mądrą kobietą i to wszystko
          tak dosyc bezbolesnie przebiegło, mimo, że było b.silne i trwało kilka lat.
          Ja po prostu mistrza szukałam
    • alicja-ciekawska Re: Niezły komplement 03.02.05, 20:15
      a ja cieszylam sie na taki-
      o! zaparkowalas tylem !!!i to na tej gorce !!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka