Dodaj do ulubionych

Jak sie zachowac

30.05.02, 14:27
Bardzo Was prosze o porade. Duzym problemem dla mnie jest zachowanie meza. Nie
wiem jak mam postepowac.
Moj maz ma problemy sam ze soba. Czesto jest naburmuszony, nie odzywa sie do
mnie ani do dzieci ( no chyba ze cos jest do skrytykowania- a zawsze cos jest).
Siedzi wtedy i oglada TV. Gdy o cos zapytam to albo mnie obraza (no bo taki
jest zly i negatywnie nastawiony do calego swiata, do mnie, do dzieci, do
siebie) albo nic go nie obchodzi i tylko odburknie.
Z kolei na mnie to bardzo negatywnie wplywa. Czuje napiecie w calym domu, jakis
taki stres wiszacy w powietrzu. Doslownie czasem sie dusze i nie mam czym
oddychac. Dzis tez jest taki dzien. Zamykam sie wtedy w pokoju u swojego syna i
siedze przy komputerze. Usuwam sie mu po prostu z drogi. Nie moge siedziec z
nim w jednym pokoju bo strasznie sie zle czuje w jego obecnosci.
Sa tez dobre dni. Mysle ze jest tak po polowie: tych dobrych, jasnych i tych
zlych. Co ja mam robic? Uwazam ze on sie nadaje na psychoterapie ale on nie
chce niestety o tym slyszec. Jak ja mam sie zachowywac w takich sytuacjach?
Czasem to trwa trzy dni. Jestem wykonczona i najchetniej ucieklabym dzis z
dziecmi z tego domu ale nie mam gdzie pojsc (zreszta dzieci zyja swoim zyciem i
nie przejmuja sie ojcem).
Napiszcie cos prosze...Jest mi strasznie smutno i chce mi sie plakac:-(((
Obserwuj wątek
    • Gość: Andrzej Re: Jak sie zachowac IP: *.unl.edu 30.05.02, 15:41
      tesja napisał(a):

      > Bardzo Was prosze o porade. Duzym problemem dla mnie jest zachowanie meza. Nie
      > wiem jak mam postepowac.
      > Moj maz ma problemy sam ze soba. Czesto jest naburmuszony, nie odzywa sie do
      > mnie ani do dzieci ( no chyba ze cos jest do skrytykowania- a zawsze cos jest).
      >
      > Siedzi wtedy i oglada TV. Gdy o cos zapytam to albo mnie obraza (no bo taki
      > jest zly i negatywnie nastawiony do calego swiata, do mnie, do dzieci, do
      > siebie) albo nic go nie obchodzi i tylko odburknie.
      > Z kolei na mnie to bardzo negatywnie wplywa. Czuje napiecie w calym domu, jakis
      >
      > taki stres wiszacy w powietrzu. Doslownie czasem sie dusze i nie mam czym
      > oddychac. Dzis tez jest taki dzien. Zamykam sie wtedy w pokoju u swojego syna i
      >
      > siedze przy komputerze. Usuwam sie mu po prostu z drogi. Nie moge siedziec z
      > nim w jednym pokoju bo strasznie sie zle czuje w jego obecnosci.
      > Sa tez dobre dni. Mysle ze jest tak po polowie: tych dobrych, jasnych i tych
      > zlych. Co ja mam robic? Uwazam ze on sie nadaje na psychoterapie ale on nie
      > chce niestety o tym slyszec. Jak ja mam sie zachowywac w takich sytuacjach?
      > Czasem to trwa trzy dni. Jestem wykonczona i najchetniej ucieklabym dzis z
      > dziecmi z tego domu ale nie mam gdzie pojsc (zreszta dzieci zyja swoim zyciem i
      >
      > nie przejmuja sie ojcem).
      > Napiszcie cos prosze...Jest mi strasznie smutno i chce mi sie plakac:-(((

      Skoro nie mozesz uciec, a do tego mezulek nie chce sie, czy nie moze poprawic
      to pozostaje Ci jedno wyjscie. Stworzyc wokol siebie bufor emocjonalny i
      odgrodzic sie od wplywow meza. Przede wszystkim musisz sobie uswiadomic, ze
      jestes kims odrebnym od niego i ze jego zmiamy nastrojow nie dotycza Ciebie.
      Wiem, ze to trudne ale nie masz wyjscia. Wydaje sie, ze kazda komorka Twego ciala
      jest otwarta na przyjecie tych chorych wibracji meza. Musisz to zablokowac.
      Porozmawiaj z kims, kto wie jak to robic. Ja znam pewna metode, ezoteryczna,
      ale o ile wiesz co to jest ludzka aura i jak to wszystko pracuje, nic Ci to nie
      da. To musi byc swiadoma praca nad swym polem energetycznym. Ale wyjscie jest.
      Pozdr, Andrzej.
      • tesja Re: Jak sie zachowac 30.05.02, 15:52
        > Porozmawiaj z kims, kto wie jak to robic. Ja znam pewna metode, ezoteryczna,
        > ale o ile wiesz co to jest ludzka aura i jak to wszystko pracuje, nic Ci to ni
        > e
        > da. To musi byc swiadoma praca nad swym polem energetycznym. Ale wyjscie jest.

        Na czym polega ta ezoteryczna metoda. Mozesz napisac cos wiecej?
        • Gość: Andrzej Re: Jak sie zachowac IP: *.unl.edu 30.05.02, 15:56
          tesja napisał(a):

          > > Porozmawiaj z kims, kto wie jak to robic. Ja znam pewna metode, ezoteryczn
          > a,
          > > ale o ile wiesz co to jest ludzka aura i jak to wszystko pracuje, nic Ci
          > to ni
          > > e
          > > da. To musi byc swiadoma praca nad swym polem energetycznym. Ale wyjscie j
          > est.
          >
          > Na czym polega ta ezoteryczna metoda. Mozesz napisac cos wiecej?

          Obiecuje ale jutro, musze siegnac po dokladny opis. Nie chce zeby to bylo jakos
          niekompletne. Tu chodzi z grubsza o modyfikowanie kolorow swej aury i budowanie
          cos w rodzaju kolorowego jaka wokol siebie. Ale czekaj do jutra.
          Pozdr, Andrzej.
    • Gość: lalla Re: Jak sie zachowac IP: *.proxy.aol.com 30.05.02, 18:15
      Twoje oblicze piekne
      lecz Twe kochanie zimne
    • Gość: banana Re: Jak sie zachowac IP: *.chello.pl 30.05.02, 20:11
      tesja napisał(a):
      Uwazam ze on sie nadaje na psychoterapie ale on nie
      > chce niestety o tym slyszec. Jak ja mam sie zachowywac w takich sytuacjach?

      lekarzu, ulecz się sam. Jeśli jesteś cieniem swego męża i jego złe nastroje
      niszczą Cię, to poszukaj TY pomocy psychoterapeuty.
      Po pierwsze: wzmocni Cię to.
      Po drugie: spojrzysz inaczej na problemy męża (teraz widzisz to tak: kochanie -
      masz problem - szybko do psychoterapeuty; nie dajesz mi szczęścia a więc sie
      zmień)
      Po trzecie: masz szansę nauczyć sie czerpać szczęście z innych źródeł niż mąż.

      Piszesz, że dzieci maja osobne życie, Ty z mężem tylko od czasu do czasu
      jesteście razem - czas najwyższy, byś zwróciła sie do terapeuty rodzinnego. Nawet
      chyba nie dostrzegasz, jak wiele chłodu ze wszystkich stron wkradło sie w Wasze
      życie. Zacznij to zmieniać (bo Ty czujesz taką potrzebę), nie poganiaj innych (bo
      oni jeszcze nie czują - ale poczują, gdy Ty zaczniesz sie zmieniać).

    • Gość: fnoll Re: Jak sie zachowac IP: *.bydgoska.krakow.pl 30.05.02, 20:17
      malzenskie loze scieli sie we dwoje, chcac nie chcac, wiec jesli ma sie
      niewygodnie - to jest to dzielo dwojga ludzi, tego co miedzy soba wytworzyli,
      i takze wszelka poprawa to wysilek dwojga

      moze nauczcie sie rozmawiac i sluchac o tym co was boli?

      wyrzucenie telewizora za okno jest dobrym wstepem do nawiazania kontaktu ;)
      • tesja Re: Jak sie zachowac 30.05.02, 21:17
        A co zrobic jesli:
        1) maz pomimo wielkokrotnych prob (z mojej strony) podjecia szczerej rozmowy nie
        chce rozmawiac?
        2)ja juz chodze na psychoterapie (on sie z tego smieje i mnie krytykuje-sam sie
        terapii nie podda). Terapia nie daje mi specjalnie efektow. Nie wiem w czym tkwi
        blad ale niestety mam wrazenie ze trace pieniadze i czas:-((((((((((
        3) wyrzucenie telewizora-odpada. on nie czyta, komputera nie lubi wiec co by
        robil? Nie zgodzi sie na to NIGDY.

        Dzisiaj byl jeden z jego "zlych dni". Chodzil i trzaskal drzwiami, przyczepial
        sie do wszystkiego albo milczal i byl obrazony (zabijcie mnie bo nie wiem o co;
        zreszta mysle ze i on nie wie). Jutro moze bedzie ok. A jesli nie jutro to
        pojutrze mu minie ta chandra. Tylko ze zastanawiam sie co mam robic w takie dni
        jak dzis. Przeczekac? Ale to sie strasznie na mnie odbija! Nie boje sie go. Mam
        swoje zainteresowania i swoj swiat ale jednak bardzo przezywam i jest mi smutno
        ze ktos kto jest dla mnie tak wazny moze byc tak okrutny.
        On wie ze ja cierpie w takie dni, czasem widzi ze placze ale w ogole nie reaguje.
        Bo wiadomo ze za kilka dni wszystko wroci do normy.
        Moze ja powinnam sie obrazic na niego? Przestac odzywac? Tez sie naburmuszyc i
        poczekac az ON MNIE PRZEPROSI????
        :-(((((((


        • Gość: fnoll Re: Jak sie zachowac IP: *.bydgoska.krakow.pl 30.05.02, 22:29
          mozesz zadac swojemu mezowi pytanie:
          czy chcesz, zebysmy zyli z soba tak samo za pol roku, za rok, za piec lat?

          wazne jest, zebys uniknela tonu oskarzajacego w tym pytaniu, to nie ma byc
          oskarzenie kogokolwiek o cokolwiek - tylko wyklarowanie tego, co kazde z was
          uwaza na temat obecnego stanu waszego zwiazku i jego perspektyw

          odpowiedzia moze byc: zyje tak, gdyz uwazam, ze nie da sie inaczej

          z takim przekonaniem moze sie wiazac silne poczucie winy (ze nie potrafi sie
          nic zrobic, by bylo lepiej) - dlatego dotykanie tej kwestii moze byc
          potraktowane nie jako zwykle pytanie, ale jako atak (wytkniecie, ze jest sie
          zlym mezem czy zona)

          a nie chodzi o to, zeby cos komus wytykac - bo wtedy zamiast rozmowy zaczyna
          sie walka

          jesli twoj maz i ty bylibyscie w stanie sami przed soba przyznac, ze choc nie
          wiecie jak to zmienic, to nie checie tak zyc dluzej - to bylby pierwszy krok
          ku zmianie, ktora mozecie dokonac tylko wspolnie, wspierajac sie

          jesli zapomnicie na chwile o wzajemnych pretensjach moze sie okazac, ze oboje
          czujecie sie rownie bezradni - a przyznanie sie do swej slabosci, do tego, ze
          nie udalo wam sie stworzyc szczesliwego zwiazku, lub, ze wasze szczescie
          gdzies sie zgubilo - to jest wielka rzecz

          pozwala spojrzec na siebie bardziej realistycznie, przestac sie szarpac i
          nawiazac kontakt

          bo jesli oboje otwarcie, bez oskarzania sie, stwierdzicie, ze nie chcecie
          kolejnych piec lat zyc z soba tak samo - to jest to dobra plaszczyzna
          porozumienia

          jesli sami nadal nie bedziecie czuli sie na silach, by namierzac slabe punkty
          waszego bycia razem i je wspolnie, wspierajac sie naprawiac - mozecie poprosic
          o pomoc kogos z zewnatrz, ale nie w ramach psychoterapii indywidualnej, lecz
          rodzinnej

          bo problem nie jest w ktoryms z was, on najpewniej jest MIEDZY wami, i tak jak
          oboje z wielkim trudem podtrzymujecie go kazdego dnia, tak mozecie go razem
          rozbroic

          czego wam zycze - bo na zmiane "formy" rodziny czy malzenstwa nigdy nie jest
          za pozno :)
          • Gość: leziox Re: Jak sie zachowac IP: *.arcor-ip.net 30.05.02, 22:40
            Słuchaj,nie wiem,ile właściwie macie lat,ale z tego,co piszesz,zachowanie
            twojego męża przypomina objawy andropauzy,czyli przekwitania/tak,tak,u mężczyzn
            też ta dolegliwość występuje/Jeśli jest on już po 30-ce,to mogło to się akurat
            u niego zacząć nieco szybciej niż u innych.Nie chce dalej pisać,nie wiedząc o
            tym wieku,ale na to jest rada.A telewizora szkoda tak czy inaczej...
            • Gość: Andrzej do autorki IP: *.unl.edu 31.05.02, 15:36
              Gość portalu: leziox napisał(a):

              > Słuchaj,nie wiem,ile właściwie macie lat,ale z tego,co piszesz,zachowanie
              > twojego męża przypomina objawy andropauzy,czyli przekwitania/tak,tak,u mężczyzn
              >
              > też ta dolegliwość występuje/Jeśli jest on już po 30-ce,to mogło to się akurat
              > u niego zacząć nieco szybciej niż u innych.Nie chce dalej pisać,nie wiedząc o
              > tym wieku,ale na to jest rada.A telewizora szkoda tak czy inaczej...

              Z calym szacunkiem dla fnolla i leziox ale nie wiele da sie zrobic z
              przmodelowaniem meza autorki tego watku. Znalem "gniewoszy" majacych 15 lat,
              czyli jeszcze przed okresem gdy zakwitli. Tu chodzi o to, ze ci osobnicy sa
              niezdolni do negocjacji. Dlatego proponuje autorce male cwiczenie, ktore pozwoli
              przynajmniej jej odseparowac sie od tyrana. Oto najprostrza rzecz jaka mozesz
              robic by wytonowac swoj system nerwowy i nabrac zaufania do "swej przestrzeni".
              Tydzien ma 7 dni i tecza ma 7 kolorow. Zrob z tego uzytek. Co rano, zaczynajac od
              poniedzialku, wdychaj przez 5 minut, inny kolor. Poniedzialek to czerowny kolor,
              wtorek - pomaranczowy, sroda - zolty, czwartek - zielony, piatek - jasnoniebieski,
              sobota - ciemnoniebieski i niedziela - fioletowy. Oddychaj w sposob przeponowy,
              czyli wypychaj brzuch podczas wdechu. I niech wydech bedzie dwa razy dluzszy niz
              wdech. ROB TO CODZIENNIE. Mozesz sobie wyobrazac co tylko chcesz, np kwiaty,
              niebo, sloncze, pomarancze, trawy itp.
              Zmiany w Twoim nastroju beda nastepowac powoli ale konsekwentnie do przodu. Po
              kilku tygodniach zobaczysz siebie reagujaca na zdarzenia w inny sposob. Tylko 5
              minut dziennie. W ciagu dnia wykonuj male cwiczenie ktore zajmie Ci tylko minute.
              Stan zrelaksowana, wyobraz sobie otaczajacy Cie owal ze swiatla w odleglosci
              okolo 3/4 metra od Ciebie. Wyobraz sobie, ze nic nie jest w stanie przebic tego
              owalu i ze czujesz sie bezpiecznie wewnatrz. Teraz wyciagnij obie rece przed
              siebie i zetknij je ze soba wewnetrznymi czesciami dloni. Lekko naciskajac jedna
              dlon do drugiej wyobraz sobie
              energie plynaca ze splotu slonecznego go dloni. Powoli zacznij rozdzielac dlonie
              i ciagle wyprostowanymi rekoma zataczaj pomalu okrag wokol siebie niejako muskajac
              czubkami palcow ow owal jaki sobie wyobrazilas. Jednoczesnie wyobrazaj sobie, ze
              energia z Twych palcow umacnia i odbudowuje Twoj owal. Posuwaj swe rece tak
              daleko jak tylko mozesz do tylu starajac sie dotknac i zlaczyc dlonie z tylu
              swego ciala. To cwiczenie da Ci poczucie swej przestrzeni, tylko dla Ciebie
              i gdy poczujesz sie atakowana przez cokolwiek, wyobraz sobie, ze te ataki
              odbijaja sie od Twego owalu nie dochodzac do Ciebie.
              Zycze powodzenia. Praktykuj to codzienie az do czasu, gdy poczujesz wieksza
              konfidencje do samej siebie i zycia.
              Pozdr, Andrzej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka