oka10
14.02.05, 23:19
... i to bardzo. zawsze odchudzałam się. czyli od jutra nie będę jeść
słodyczy. będę jeść niedużo i zdrowo. po kilku dniach marzyłam o słodyczach
znowu. miałam napad i pożerałam ich tony. od wczoraj stwierdziłam, że czas
zaakceptowac to, że kocham słodycze i NIGDY nie przestanę ich nie chcieć
jeść. normalni ludzie też je jedzą i to z radością. więc od wczoraj jem
słodycze. niedużo. jestem spokojna. być moze do pierwszego stresu. wiem od
swojej terapetki, że problem jest w tym, że często rozum mówi swoje, a
uczucia swoje. wtedy powstaje zgrzyt. im bardziej chcę być rozsądna, tym
bardziej robię rzeczy pozbawione sensu. trzeba się naprawdę wsłuchiwać w
siebie, tzn. w to czego się pragnie. to się samo z czasem zracjonalizuje.
łatwo powiedzieć... ale takie mam przemyślenia walentynkowe. trochę nie na
czasie, ale co mi tam. daję sobie prawo do coraz więcej rzeczy i coraz mi z
tym lepiej. nie można udawać kogoś innego, niż się nim jest. to się zawsze
mści. pierwszy stopień to poznanie siebie, bo to wcale nie jest takie
oczywiste.