Dodaj do ulubionych

Spokoj czy... wiagra?????

05.06.02, 13:28
Czterdziecha sie zbliza, ale nieregularny tryb zycia - wyrywkowe spanie, duzo
picia, duzo papierosow, kiepskiem, małe i sporadyczne posiłki, praca po
kilkanascie godzin i stres, kłopoty, stres, kłopoty, stres....
Wszystko to sprawia, ze miewam czasami klopoty i z „tym” (a jestem nie tylko
praco, ale i seksoholik - no może taki malutki, ale jestem:-)). A chędożyć się
chce :-) i się ma z kim :-). Coż - czasami jest wspaniale - wielgodzinna
lewitacja i nirwana u obojga, a czasem machnę
jak „króliczek” - ciach ciach, a czasami - mimo wysilku partnerek - nic.
Zgroza, wstyd, sters i kolejny stres - czy następny raz mi wyjdzie, więc w
stresie nie wychodzi....itd.
To potrwa jeszcze kilka miesięcy (potem się uspokoję i sprawa wróci do normy).
Ale do tego czasu STRASZNIE chciałbym jakąś viagrę (albo coś równie
skutecznego). Jak to się zalatwia? Lekarz pierwszego kontaktu wypisze receptę
idę do apteki i za 60 zł kupuję 4 godziny nieustającej erekcji?
Koledzy twierdzą, że po pigułce jest wspaniale, czują się jakby mieli znów 18
lat, a ich partnerki....widziałem. Blade, ale z wypiekami na twarzy, z trudem
po schodach się poruszały, ostrożnie siadały, ale te usta, w kącikach
uśmiechnięte. No i te oczy - duże, rozmazane, rozmaślone....
Też bym tak chciał.
Gdzie mam iść? Tym bardziej, że wkrótce spodziewam się
ciekawego okresu.
Plizzzzzzzzzzzzzzz, poradcie - jaki "dopadlacz" i jak/gdzie go zdobyc?
I czy w ogle warto?

Obserwuj wątek
    • Gość: agul Re: Spokoj czy... wiagra????? IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 05.06.02, 14:03
      Ja bym się tak nie podniecała tymi efektami, wiesz? Mój mężczyzna też miał
      problem z "tym" jak to nazywasz i okazało się, że to na podłożu psychicznym i
      też brał na początku viagrę, po czterech tabletkach wszystko wróciło do normy i
      już tego nie potrzebuje. Ale to wcale nie jest tak, że masz 4 godziny erekcję
      non stop. Viagra jest w aptece bez recepty, a jak nie będą chcieli ci sprzedać
      to prawie każdy lekarz ci wypisze pod warunkiem że faktycznie masz problem. A
      ja na twoim miejscu tak czy inaczej pogadalabym najpierw z lekarzem zanim
      zaczniesz brac viagre - jest bowiem dużo przeciwskazań a sam piszesz ze z twoim
      zdrowiem nienajlepiej to może lepiej skontaktuj się z lekarzem? I skup się na
      jednej partnerce - wtedy stres minie. pzdr
      • Gość: :-) Re: Spokoj czy... wiagra????? IP: 2.4.STABLE* / *.krak.gazeta.pl 05.06.02, 14:10
        Gość portalu: agul napisał(a):

        > Ja bym się tak nie podniecała tymi efektami, wiesz? Mój mężczyzna też miał
        > problem z "tym" jak to nazywasz i okazało się, że to na podłożu psychicznym i
        > też brał na początku viagrę, po czterech tabletkach wszystko wróciło do normy i
        >
        > już tego nie potrzebuje.

        CZYLI JEDNAK PODZIALALO!!!!!!!!!!!!!!!
        Ja tez chce viagry!!!!!


        • Gość: agul Re: Spokoj czy... wiagra????? IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 05.06.02, 14:19
          No tak, podziałało, nikt nie mówił że nie, ale nie powinno się jej brać na
          własną rękę. A jakbyście się jednak zdecydowali to życzę dużo upojnych godzin:-)
          • kombinator2 Re: Spokoj czy... wiagra????? 05.06.02, 22:04
            Gość portalu: agul napisał(a):

            >A jakbyście się jednak zdecydowali to życzę dużo upojnych godzin:-

            Opowiedz coś więcej - robi się ciekawie..... :-)
    • proo Spokój ..? Wiagra!! 05.06.02, 15:28
      kombinator2 napisał(a):

      > Czterdziecha sie zbliza, ale nieregularny tryb zycia - wyrywkowe spanie, duzo
      > picia, duzo papierosow, kiepskiem, małe i sporadyczne posiłki, praca po
      > kilkanascie godzin i stres, kłopoty, stres, kłopoty, stres....
      > Wszystko to sprawia, ze miewam czasami klopoty i z „tym” (a jestem
      > nie tylko
      > praco, ale i seksoholik - no może taki malutki, ale jestem:-)). A chędożyć się
      > chce :-) i się ma z kim :-). Coż - czasami jest wspaniale - wielgodzinna
      > lewitacja i nirwana u obojga, a czasem machnę
      > jak „króliczek” - ciach ciach, a czasami - mimo wysilku partnerek -
      > nic.
      > Zgroza, wstyd, sters i kolejny stres - czy następny raz mi wyjdzie, więc w
      > stresie nie wychodzi....itd.
      > To potrwa jeszcze kilka miesięcy (potem się uspokoję i sprawa wróci do normy).
      > Ale do tego czasu STRASZNIE chciałbym jakąś viagrę (albo coś równie
      > skutecznego). Jak to się zalatwia? Lekarz pierwszego kontaktu wypisze receptę
      > idę do apteki i za 60 zł kupuję 4 godziny nieustającej erekcji?
      > Koledzy twierdzą, że po pigułce jest wspaniale, czują się jakby mieli znów 18
      > lat, a ich partnerki....widziałem. Blade, ale z wypiekami na twarzy, z trudem
      > po schodach się poruszały, ostrożnie siadały, ale te usta, w kącikach
      > uśmiechnięte. No i te oczy - duże, rozmazane, rozmaślone....
      > Też bym tak chciał.
      > Gdzie mam iść? Tym bardziej, że wkrótce spodziewam się
      > ciekawego okresu.
      > Plizzzzzzzzzzzzzzz, poradcie - jaki "dopadlacz" i jak/gdzie go zdobyc?
      > I czy w ogle warto?
      >



      eeech! Kombinator!
      Doooooooobrze kombinujesz! :-)))))

      proo

    • pollyanna Re: Spokoj czy... wiagra????? 05.06.02, 16:06
      kombinator2 napisał(a):

      > Czterdziecha sie zbliza, ale nieregularny tryb zycia - wyrywkowe spanie, duzo
      > picia, duzo papierosow, kiepskiem, małe i sporadyczne posiłki, praca po
      > kilkanascie godzin i stres, kłopoty, stres, kłopoty, stres....
      > Wszystko to sprawia, ze miewam czasami klopoty i z „tym” (a jestem
      > nie tylko
      > praco, ale i seksoholik - no może taki malutki, ale jestem:-)). A chędożyć się
      > chce :-) i się ma z kim :-). Coż - czasami jest wspaniale - wielgodzinna
      > lewitacja i nirwana u obojga, a czasem machnę
      > jak „króliczek” - ciach ciach, a czasami - mimo wysilku partnerek -
      > nic.
      > Zgroza, wstyd, sters i kolejny stres - czy następny raz mi wyjdzie, więc w
      > stresie nie wychodzi....itd.
      > To potrwa jeszcze kilka miesięcy (potem się uspokoję i sprawa wróci do normy).
      > Ale do tego czasu STRASZNIE chciałbym jakąś viagrę (albo coś równie
      > skutecznego). Jak to się zalatwia? Lekarz pierwszego kontaktu wypisze receptę
      > idę do apteki i za 60 zł kupuję 4 godziny nieustającej erekcji?
      > Koledzy twierdzą, że po pigułce jest wspaniale, czują się jakby mieli znów 18
      > lat, a ich partnerki....widziałem. Blade, ale z wypiekami na twarzy, z trudem
      > po schodach się poruszały, ostrożnie siadały, ale te usta, w kącikach
      > uśmiechnięte. No i te oczy - duże, rozmazane, rozmaślone....
      > Też bym tak chciał.
      > Gdzie mam iść? Tym bardziej, że wkrótce spodziewam się
      > ciekawego okresu.
      > Plizzzzzzzzzzzzzzz, poradcie - jaki "dopadlacz" i jak/gdzie go zdobyc?
      > I czy w ogle warto?
      >

      Ha, ha, ha! Rozbawiły mnie szczególnie te rozmaślone oczy i kłopoty z
      chodzeniem :-)))))


      • otryt Jesteś niekonsekwentna , Polyanno... 05.06.02, 16:59
        Pisze kombinator:

        "a czasami - mimo wysilku partnerek "

        "To potrwa jeszcze kilka miesięcy (potem się uspokoję i sprawa wróci do normy).

        "Tym bardziej, że wkrótce spodziewam się ciekawego okresu."

        Piszesz Polyanno Kombinatorowi:

        "Ha, ha, ha! Rozbawiły mnie szczególnie te rozmaślone oczy i kłopoty z
        chodzeniem :-)))))"


        A Tatamisowi piszesz:

        "Zastanawiające, z jakim entuzjazmem i łatwością niemal wszyscy radzą, żeby
        Tatamis nagle rzucił wszystko, wziął dziewczynę pod pachę, wyjechał na drugi
        koniec Polski albo i jeszcze dalej - i żeby żyli długo i szczęśliwie, karmiąc
        się
        swoją miłością... Tu na forum wszystko wydaje się takie proste i oczywiste. Nie
        kochasz żony? Ależ musisz od niej odejść! Co to za życie bez miłości! A
        dziecko?... No tak, dziecko... - przyzwyczai się, tak będzie lepiej i dla
        niego... To co, że żona się awanturuje, bo cierpi i traci rodzinę, posuwa się
        do
        robienia świństw "tej drugiej", to chyba jakaś wariatka, nie dajcie się
        terroryzować, przecież się kochacie i to jest najważniejsze..."

        Dlaczego Kombinatora traktujesz z sympatią , a Tatamisa nie? Czym się różnią ?
        Kombinator przyszedł się tutaj przechwalać przed nami , jaki to z niego jest
        macho, a Ty mu bijesz brawo. Kombinatorowi radzę przenieść się na
        forum „zdrowie” lub „ seksuologia” . Tam lekarze odpowiedzą mu na jego
        problemy. Może by warto zapytać kombinatora o jego żonę i dzieci?

        Pzdr
        • Gość: agul BRAWO OTRYT!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 05.06.02, 20:32
        • kombinator2 Re: Jesteś niekonsekwentna , Polyanno... 05.06.02, 21:58
          otryt napisał(a):
          > Kombinator przyszedł się tutaj przechwalać przed nami , jaki to z niego jest
          > macho,
          Każdego tak nienawidzisz? Skąd ta Twoja nienawiść do każdego? Przecież ja się nie
          chwalę, tylko pytam innych (może mają jakieś doświadczenia) na anonimowym FORUM,
          co zrobić z moim PROBLEMEM. na żywo straszliwie ciężko takie słowa przez usta
          facetów przechodzą - każdy twierdzi że Cassanova przy nim to pikuś:-))
          Bo problem się zdarza. Jak mówią statystyki, co 3-mu facetowi po 30-ce, a dla
          mnie seks jest czymś najcudowniejszym na świecie i nadal chcę to robić, robić
          dobrze, patrzeć, jak moje partnerki fruwają, spocone ciała po dygotaniu i
          skurczach rozpuszczają się w ramionach a szeroko otwarte oczy niczego nie widzą.
          Obserwować półotwarte usta, skrzywione w charakterystycznym uśmiechu, czuć te
          zmęczone, ale z wdzięcznością obejmujące Cię ręce....
          A problem impotencji czy impotencji czasowej jest niezwykle popularny, wyobraź
          sobie (młody jesteś bardzo, seks Ci na razie głowę rozwala, to nie wiesz, jak
          POWAŻNY jest to problem).


          >Kombinatorowi radzę przenieść się na
          > forum „zdrowie” lub „ seksuologia” . Tam lekarze odpowi
          > edzą mu na jego
          > problemy.

          Też napisałem, ale Depko dziś nie odpowiada. A jeśli odpowie, to napewno
          rzeczowo....

          > Może by warto zapytać kombinatora o jego żonę i dzieci?

          ...bez (powyższego) moralizowania i bawienia się w sędziego, wyrocznie i Pana
          Boga. A skąd Ty Otryt w ogóle wiesz, że mam żonę i dzieci? A co, jak jestem
          aktorem porno i mogę z tego powodu stracić pracę? A co powiesz, jeśli jestem
          słynnym jebaką i cień na mojej opinii mógłby mi zaszkodzić wśród znajomych? A
          może jestem wdowcem? Kawalerem? Albo się rozwiodłem? Albo mnie żona porzuciła?
          Albo może - z tego właśnie powodu, że mam problem - chce się rozwieść? A może
          chcę z żoną spędzić wkrótce cudowny i niepowtarzalny miesiąc na Majorce w 10-tą
          rocznice ślubu?
          • roseanne czytasz po angielsku? 05.06.02, 22:12
            www.malehealth.com/HTML/B4f.html
            www.edhelp.ca/home/default.asp?s=1
            www.edhealth.org/
            • kombinator2 Re: czytasz po angielsku? 05.06.02, 22:20
              Dzięki, ale ja wolę chemię. Jestem w takiej sytuacji, jak ktoś, kto ukończył bieg
              na 15 km dowiedział się, że musi jeszcze przepłynąć dystans 3 km i musi wesprzeć
              się napojem energetyzującym i czekoladą. Jak inżynier, który zapił do późna, a
              rano musi przedstawić projekt budowy, więc sięga po mocną kawę, długi prysznic
              raz zimny, raz gorący i red bulla. Jak osoba, którą nagle rozbolała straszliwie
              głowa, a musi dokończyć pracę. Rozumiesz? Ja chcę chemii, dopalacza!
              • Gość: agul Re: czytasz po angielsku? IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 05.06.02, 22:25
                A nie chcesz sam spróbować coś z tym zrobić? nie sprawiłoby ci większej
                satysfakcji jakbyś wiedział, że to tylko i wyłącznie twoja zasługa a nie
                chemii? bo potem te objęte ramiona i półuśmiech powinny być skierowane do
                producentów cudownej niebieskiej tabletki a nie do ciebie..
                • kombinator2 Re: czytasz po angielsku? 05.06.02, 22:35
                  Gość portalu: agul napisał(a):

                  > A nie chcesz sam spróbować coś z tym zrobić? nie sprawiłoby ci większej
                  > satysfakcji jakbyś wiedział, że to tylko i wyłącznie twoja zasługa a nie
                  > chemii?
                  Mam się regularnie odżywiać, jadać serki i jogurty, białe mięso i soję, sypiać po
                  8-10 godzin, rzuciać palenie, nie zalewać rozpaczy kolosalną dawką alkoholu, nie
                  przejmować się moimi i cudzymi problemami, nie więzać się emocjonalnie z pracą...
                  chcę tego. Ale na razie nie mogę sobie na to pozwoloć. Signum tempori. Muszę
                  (teraz) zasuwać, a wtedy żyjesz jak w teledysku, żresz świństwa z fastfoodu,
                  zarywasz spanie, bo brakuje ci czasu na pracę, na obowiązki, inne sprawy, na
                  rzorywkę. Czasami nawet na seks. Podobno zaczęły się Mistrzostwa Świata... nie
                  widziałem ani kawałka meczu. Takie życie, wiesz? Ale będzie lepiej :-)


                  bo potem te objęte ramiona i półuśmiech powinny być skierowane do
                  > producentów cudownej niebieskiej tabletki a nie do ciebie..

                  Niezłe. Trafne. Mocne. Ale - niestety - muszę troszkę oszukiwać. Ją, siebie mój
                  pieprzony organizm.
                  Po to, by kiedyś było lepiej, ale po 10 papierosach (nie 40-tu), po lamce wina
                  (nie 8-10 drinkach), po 4 posiłkach dziennie, po spokojnych wyjściach i
                  przyjściach z pracy - do domu, gdzie ciepło, dostatnio i bezpiecznie. I gdzie
                  ktoś będzie czekał. Na „to” również. Bez „dopalaczy”. Ale teraz ich potrzebuję.
          • otryt Kombinatorze, czemu tak ostro...? 06.06.02, 12:11
            Muszę Tobie przyznać, Kombinatorze, że Twoje słowa robią wrażenie – te
            rozmaślone oczy, półotwarte usta, dygotanie i skurcze spoconych ciał, te
            fruwające partnerki, wielogodzinna lewitacja i nirwana, te zmęczone, ale z
            wdzięcznością obejmujące cię ręce. Któż by tego nie chciał....? Dawać i
            doznawać tyle radości i rozkoszy...Tylko czytając to można się rozmarzyć.
            Doceniam wagę i piękno seksu, doceniam również Twoje zdolności uwodzicielskie,
            styl masz soczysty i barwny, niejedną bitwę zapewne wygrałeś. I wcale nie
            bagatelizuję problemu, jakim mogą być kłopoty w tej materii. Tu doktor Depko
            wiele może pomóc.

            Ale zejdźmy na ziemię z tych niebiańskich wyżyn, wspaniałych orgazmowych
            uniesień. Czy pozostanie zwykły, banalny kac...? ...którego, jak starzy
            wyjadacze wiedzą, najlepiej zwalczyć klinem? Tzn. jeszcze więcej gorzały,
            fajek , seksu i pracy. Zagłuszyć koniecznie tę pustkę kolejnymi nałogami. Aż w
            końcu organizm powie: dosyć - serduszko zastrajkuje, wątroba, płuca, członek
            nie taki jak dawniej. Wiagra zapewne pomoże na jakiś czas, sięgając do rezerw
            organizmu. A co dalej...?

            Piszesz Kombinatorze:

            "A skąd Ty Otryt w ogóle wiesz, że mam żonę i dzieci? A co, jak jestem
            aktorem porno i mogę z tego powodu stracić pracę? A co powiesz, jeśli jestem
            słynnym jebaką i cień na mojej opinii mógłby mi zaszkodzić wśród znajomych? A
            może jestem wdowcem? Kawalerem? Albo się rozwiodłem? Albo mnie żona porzuciła?
            Albo może - z tego właśnie powodu, że mam problem - chce się rozwieść? A może
            chcę z żoną spędzić wkrótce cudowny i niepowtarzalny miesiąc na Majorce w 10-tą
            rocznice ślubu? "

            Widzę, że uchylasz się od tej odpowiedzi, próbując zagadać sprawę. Masz do tego
            prawo, ale tak naprawdę, pewno nie masz się czym pochwalić....
            Myślę jednak, że ostatni wymieniony przez Ciebie przypadek nie wchodzi w
            rachubę, choćby dlatego, że w Twoich wypowiedziach słowo „partnerka” w liczbie
            pojedynczej nie występuje ani razu, nie ma ani jednego słowa o uczuciu i
            miłości. A według mnie seks bez miłości, przygodny, na delegacjach czy w
            podróżach służbowych nie jest niczym dobrym i wpisuje się on w pewien banalny
            schemat, którego poszczególne wątki i etapy możemy śledzić na tym forum. A
            schemat ten z grubsza wygląda tak: seks przygodny, wpadka lub usidlenie,
            małżeństwo z przymusu obcych sobie osób, rozwody, alimenty, opuszczone,
            nieszczęśliwe dzieci, pogmatwane życiorysy, zazdrość, wściekłość, nienawiść,
            poczucie zniewolenia i zmarnowanego życia.

            Piszesz o mnie:

            "Każdego tak nienawidzisz? Skąd ta Twoja nienawiść do każdego?"

            Tu mocno przesadziłeś, wyobraź sobie , że nawet do Ciebie czuję pewną sympatię
            i niekłamany podziw. Jesteś przecież z tych ludzi , którzy do każdego
            podchodzą jak do przyjaciela, dlaczego więc mnie potraktowałeś tak ostro? Czy
            dlatego ,że powiedziałem, że się chwalisz? Ludzi lubię, niektórych nawet bardzo
            a że czasami na czarne mówię czarne, a na białe - białe musisz mi wybaczyć.

            Zapewne Twój wątek zostawiłbym w spokoju, ale zaintrygowała mnie Pollyanna,
            która chwilę wcześniej zrugała ostro gościa, za to , że chce opuścić żonę, a
            Ciebie za te liczne partnerki potraktowała bardzo łagodnie i z sympatią.
            Dusza kobiety jest nieprzenikniona i tajemnicza, cały czas się o tym
            przekonuję. Ty znalazłeś klucz do tej duszy i tu wyrażam swój podziw.

            Pozdrawiam
            Otryt
            • kombinator2 Re: Kombinatorze, czemu tak ostro...? 06.06.02, 12:53
              Nieźle, Otryt się pomyliłem :-)


              otryt napisał(a):

              > Muszę Tobie przyznać, Kombinatorze, że Twoje słowa robią wrażenie – te
              > rozmaślone oczy, półotwarte usta, dygotanie i skurcze spoconych ciał, te
              > fruwające partnerki, wielogodzinna lewitacja i nirwana, te zmęczone, ale z
              > wdzięcznością obejmujące cię ręce. Któż by tego nie chciał....? Dawać i
              > doznawać tyle radości i rozkoszy...Tylko czytając to można się rozmarzyć.
              > Doceniam wagę i piękno seksu, doceniam również Twoje zdolności uwodzicielskie,
              > styl masz soczysty i barwny, niejedną bitwę zapewne wygrałeś. I wcale nie
              > bagatelizuję problemu, jakim mogą być kłopoty w tej materii. Tu doktor Depko
              > wiele może pomóc.

              Hmmmm....
              Z Ciebie też niezła uwodzicielka :-)


              > Ale zejdźmy na ziemię z tych niebiańskich wyżyn, wspaniałych orgazmowych
              > uniesień. Czy pozostanie zwykły, banalny kac...? ...którego, jak starzy
              > wyjadacze wiedzą, najlepiej zwalczyć klinem? Tzn. jeszcze więcej gorzały,
              > fajek , seksu i pracy. Zagłuszyć koniecznie tę pustkę kolejnymi nałogami. Aż w
              > końcu organizm powie: dosyć - serduszko zastrajkuje, wątroba, płuca, członek
              > nie taki jak dawniej. Wiagra zapewne pomoże na jakiś czas, sięgając do rezerw
              > organizmu. A co dalej...?

              Boję się takiego scenariusza, jaki popełniłaś wyżej. Dlatego za niedługo
              odpocznę. Na każdym froncie. Przynajmniej tak zamierzam. A dopalacza potrzebuję
              TERAZ

              >
              > Widzę, że uchylasz się od tej odpowiedzi, próbując zagadać sprawę. Masz do tego
              >
              > prawo, ale tak naprawdę, pewno nie masz się czym pochwalić....
              > Myślę jednak, że ostatni wymieniony przez Ciebie przypadek nie wchodzi w
              > rachubę, choćby dlatego, że w Twoich wypowiedziach słowo „partnerka̶
              > 1; w liczbie
              > pojedynczej nie występuje ani razu, nie ma ani jednego słowa o uczuciu i
              > miłości. A według mnie seks bez miłości, przygodny, na delegacjach czy w
              > podróżach służbowych nie jest niczym dobrym i wpisuje się on w pewien banalny
              > schemat, którego poszczególne wątki i etapy możemy śledzić na tym forum. A
              > schemat ten z grubsza wygląda tak: seks przygodny, wpadka lub usidlenie,
              > małżeństwo z przymusu obcych sobie osób, rozwody, alimenty, opuszczone,
              > nieszczęśliwe dzieci, pogmatwane życiorysy, zazdrość, wściekłość, nienawiść,
              > poczucie zniewolenia i zmarnowanego życia.

              Bo ja nie pisałem o uczuciu, o miłości, o tym, co łączy dwoje ludzi. Cały wątek
              traktuje o moim problemie - że czasami, raz na jakiś czas „nie robi” mi. To
              poważna, wstydliwa sprawa. Czuję się wtedy podle, mam wrażenie, że zawiodłem Ją,
              że straciłem w jej oczach (bo w swoich na pewno) itd. Cały ten wątek TYLKO o
              chwilowej impotencji jest, nie o uczuciach wyższych.
              >
              > Piszesz o mnie:
              >
              > "Każdego tak nienawidzisz? Skąd ta Twoja nienawiść do każdego?"
              >
              > Tu mocno przesadziłeś, wyobraź sobie , że nawet do Ciebie czuję pewną sympatię
              > i niekłamany podziw. Jesteś przecież z tych ludzi , którzy do każdego
              > podchodzą jak do przyjaciela, dlaczego więc mnie potraktowałeś tak ostro? Czy
              > dlatego ,że powiedziałem, że się chwalisz? Ludzi lubię, niektórych nawet bardzo
              >
              > a że czasami na czarne mówię czarne, a na białe - białe musisz mi wybaczyć.

              :-)
              pomyliłem się nawet co do płci. Myślałem, że jesteś zakompleksionym, pryszczatym
              chłystkiem słuchającym Radia Maryja i onanizującym się cichcem pod kołderką.
              Takich na tym forum nie brakuje. Pomyliłem się - sorry


              >
              > Zapewne Twój wątek zostawiłbym w spokoju, ale zaintrygowała mnie Pollyanna,
              > która chwilę wcześniej zrugała ostro gościa, za to , że chce opuścić żonę, a
              > Ciebie za te liczne partnerki potraktowała bardzo łagodnie i z sympatią.
              > Dusza kobiety jest nieprzenikniona i tajemnicza, cały czas się o tym
              > przekonuję. Ty znalazłeś klucz do tej duszy i tu wyrażam swój podziw.

              Wiesz, kiedy zrozumiałem kobiety?
              Kiedy zrozumiałem, że ich się zrozumieć nie da. Że są nieprzewidywalne, że nie
              działają jak facet. I za to je kocham :-)

              >
              > Pozdrawiam
              > Otryt

              ja też pozdrawiam
              :-)
              • otryt Dużo pomyłek... 06.06.02, 13:06
                ...jednak tą jedną muszę sprostować. Jestem jednak mężczyzną. Nie wiem z czego
                wywnioskowałeś , że jest inaczej?

                Pzdr
    • kombinator2 A ja nadal nie wiem... 05.06.02, 22:37
      Jak sobie załatwić
      Gdzie sobie załatwić
      Co sobie załatwić
      Jak stosować
      Jak to działa (prosiłbym o opinie obojga płci :-)))))
      Czy są skutki uboczne
      Itp.


      Pomóżcie!!!!!!!
      • Gość: agul Re: A ja nadal nie wiem... IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 05.06.02, 22:50
        Uśmiecham się jak czytam twoje posty.. Przypominasz mi moją byłą miłość i jakoś
        tak cieplutko mi się na sercu zrobiło:-)
        już Ci pisałam w pierwszym poście - viagra jest na 99% bez recepty. jeśli
        pójdziesz do lekarza to na pewno ci przepisze i powie ile brać i kiedy -
        zazwyczaj bierze się tabletkę tak ok pół godziny przed seksem ale to kwestia
        indywidualna u niektórych działa po 15 min u innych po godzinie. Skutki uboczne
        sa, jak przy każdych tabletkach, ale chyba zdarzają się dość rzadko, z tego co
        wiem. Może trochę boleć cię głowa. A seks? Jest taki sam jak bez, tyle że ze
        wzwodem nie masz problemu, ale reszta już należy do ciebie:-)
        Teraz już wiesz? pzdr cieplutko
        • kombinator2 Re: A ja uparcie pytam... 05.06.02, 22:58
          Dziękuję. Też cieplutko.
          Ale chcę usłyszeć, czy to prawda: ponoć facet może kilka razy pod rząd, na luzie,
          bez pośpiechu, długo i namiętnie (a to najbardziej lubię:-), gimnastyki nie)
          Chcę wiedzieć, czy przy np. całonocnym seksmaratonie wystarczy mi jedna, czy
          muszę (i czy mogę?) zazyć drugą.
          Czy mogę się eksploatować w ten sposób np. przez miesiąc?
          Czy trzeba to wspomagać odpowiednią dietą?
          Itd. itp.
          :-)

          • Gość: agul Re: A ja uparcie pytam... IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 05.06.02, 23:08
            Z mojego doświadczenia wynika niezbicie;-) że można kilka razy w ciągu jednej
            nocy i można długo, niespiesznie i namiętnie (też lubię, mmm...). Ale to też
            zależy od tego, jaki miałeś dzień, od kondycji itp. Nie zawsze będzie tak samo,
            Kombinatorku. Generalnie to działa, mi się nie zdarzyło żeby basenowy niebieski
            cukierek zawiódł mojego mężczyznę. Nie mogę Ci powiedzieć, czy możesz na tym
            jechać przez miesiąc, bo to pewnie zależy - czy codziennie, czy raz w
            tygodniu?? Czy jedną dziennie czy dwie? itp. To chyba powinien stwierdzić
            lekarz po zbadaniu ciebie. z tego co wiem, to jak już zacznie normalnie
            wszystko działać to chyba lepiej odstawić viagrę bo potem już bez niej w ogóle
            nie będziesz mógł. Ale jak to jest z tobą? nic nie wychodzi? na czym polega
            twój problem??? czy to tylko złe odżywianie i niezdrowy tryb życia?
            Jeśli chodzi o dietę, to nic nie wiadomo mi na ten temat, nie sądzę, żeby była
            do tego jakaś dieta. Ale trochę mnie zastanawia twoje pytanie o to. Czy jeśli
            musiałbyś zastosować jakąś restrykcyjną dietę żeby móc brać viagrę to byś to
            zrobił? Bo jeśli jesteś gotów do takich poświęceń to nie lepiej to zrobić i
            wtedy już nie brać viagry?? Bo jak zaczniesz się zdrowo odżywiać, mniej palić i
            pić to będzie ok. Nie chcę ci oczywiście prawić tu morałów, ale mi to pachnie
            jakąś niekonsekwencją.
            Jeszcze jakieś pytanie Panie Dociekliwy?;-)
            pzdr
            • Gość: agul Re: A ja uparcie pytam... IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 05.06.02, 23:26
              mild and temporary visual changes (color perception changes, light perception
              changes, and blurred vision) - to z ulotki o skutkach ubocznych - może być
              całkiem fajne;-) Tylko jakby się wydarzyło w trakcie seksu to nawet nie
              wiadomo, czy to z ekstazy czy przez viagrę:-)))
            • kombinator2 Re: A ja uparcie pytam... 06.06.02, 12:44
              Gość portalu: agul napisał(a):

              > Z mojego doświadczenia wynika niezbicie;-).........


              Dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję!!!
              Konkretny opis działania... z drugiej strony :-)
              Fajna jesteś, Agul :-)

              (jeszcze by mi się przydał opis działania od faceta.....)
              • Gość: agul A ja niezmordowanie odpowiadam.. IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 06.06.02, 12:51
                Cześć Kombinatorku!!! Ty też jesteś fajny:-) Taki.. mmm. mniam mnia;-)
                Wiesz, jak chcesz, to się mogę dowiedzieć, jak to działa od strony faceta i
                wieczorem Ci napiszę, co? Tylko co byś chciał wiedzieć, bo ja bym się jakichś
                specjalnych rewelacji tu nie spodziewała. Chcesz wiedzieć, czy szybciej staje
                czy towarzyszą temu jakieś inne odczucie? Napisz konkretne pytania.
                • kombinator2 Re: A ja niezmordowanie odpowiadam.. 06.06.02, 12:57
                  Gość portalu: agul napisał(a):

                  > Wiesz, jak chcesz, to się mogę dowiedzieć, jak to działa od strony faceta i
                  > wieczorem Ci napiszę, co?


                  Jeszcze raz Ci straszliwie dziękuję. Ale - z całym szacunkiem - nie jesteś
                  facetem. A facet wie, o co mi chodzi, o co pytam. Tego się nie da sformułować w
                  pytania, które Ty zadasz, a potem przekażesz. To musi być z pierwszej ręki.
                  Ale za chęci jeszcze raz dziękuję. Jesteś PRZEBABKA!
                  :-)
                  • Gość: agul Re: A ja niezmordowanie odpowiadam.. IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 06.06.02, 13:07
                    No to trudno..:-( Ale swoją drogą to dziwne, że żaden facet nie odważył ci się
                    odpowiedzieć, nie? Podobno tysiące mężczyzn bierze viagrę w Polsce, to co jest?
                    Wstydzą się czy co? Pozdrawiam cię Kombinatorku i napisz jak ci poszło po
                    viagrze, jeśli się zdecydujesz, oczywiście;-) Trzymam moje małe kciuczki:-)
                    • Gość: Józia Re: A ja niezmordowanie odpowiadam.. IP: 212.75.99.* 06.06.02, 13:16
                      Sorrki, że się wcinam, ale mam pytanie do Agul. Czy z Twojego (znaczy się
                      kobiecego) punktu widzenia, po Vigrze zmieniła się jakość miłosnych igraszek?
                      Nie chodzi mi o faceta, który bez dopalacza nie funkcjonuje, tylko o to czy sex
                      po Viagrze,z kimś kto normalnie nie ma problemów (nie jakiś demon, ale sobie
                      radzi bez kłopotów :) )będzie inny, lepszy?

                      Pozdrawiam

                      J.
                      • Gość: do Józi Re: A ja niezmordowanie odpowiadam.. IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 06.06.02, 13:20
                        Hej! Viagra absolutnie nie zmieniła doznań, przynajmniej w naszym przypadku.
                        Poprawiła tylko czas i jakość erekcji i to wszystko:-) Ale doznania się nie
                        zmieniły, teraz jest nawet lepiej, bo jednak z viagrą to jest tak, że musisz ją
                        wziąć mniej więcej godzinę przed seksem (u nas wystarczało pół godzinki) no i
                        potem musisz tą godzinę czekać, więc np o spontanicznym seksie nie ma mowy,
                        chyba że mu się uda bez, ale mojemu mężczyźnie się to niestety wtedy nie
                        udawało. na szczęście teraz wszystko jest ok, ale powtarzam, jakość się nie
                        zmienia, jedyne co jest inaczej, to to, że można kochać się kilka razy w ciągu
                        jednej nocy i nie stanowi to większego problemu. I to czasami jest fajne:-) pzdr
                        • Gość: agul do Józi IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 06.06.02, 13:21
                          Pomyliło mi się wszystko z pośpiechu, gościem oczywiście byłam ja, a nie "do
                          Józi". Czego to ludzie nie wymyślą;-)
                        • Gość: Józia Re: A ja niezmordowanie odpowiadam.. IP: 212.75.99.* 06.06.02, 13:28
                          Dzięki za szybka odpowiedź. Fakt! Zwiększona częstotliwość w ciągu jednej nocy
                          jest też nie do przecenienia. A może ktoś próbował czegoś co działa bardziej,
                          hmmm, jak dopalacz, ale nie w sensie przedłużenia erekcji, tylko intensyfikacji
                          wrażeń (no co, czasami trzeba "poszaleć"!). Słyszałam o tzw. hiszpańskiej musze
                          (czy jak to się tam odmienia)i yohambinie, ale nie wiem jak, i czy w ogóle
                          działa. Czy jest ktoś, kto ma w tej materii doświadczenie (najlepiej
                          własne :) )?

                          J
                          • kombinator2 Re: A ja niezmordowanie odpowiadam.. 06.06.02, 13:32
                            Gość portalu: Józia napisał(a):

                            > (czy jak to się tam odmienia)i yohambinie, ale nie wiem jak, i czy w ogóle
                            > działa. Czy jest ktoś, kto ma w tej materii doświadczenie (najlepiej
                            > własne :) )?
                            >

                            Kilkanaście lat temu próbowałem Hiszpańskiej Muchy. Dziadostwo. Działa, ale chyba
                            na zasadzie efektu placebo. Wywaliłem kupę forsy na maleńką buteleczkę, która
                            zawierała w sobie... nie wiem co, wolę się nawet nie domyślać. Powtórzę raz
                            jeszcze - nie działa. A Yohimbina jest chyba dla kobiet?
          • roseanne info o produkcie 05.06.02, 23:13
            www.fda.gov/cder/consumerinfo/viagra/default.htm
            nie wiem, gdzie i za ile w Polsce - nie mieszkam tam od kilku lat

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka