FACET NA ZAMÓWIENIE Z BIURA MATRYMONIALNEGO

28.03.05, 23:22
Zastanawiam się nad tym od prawie roku. Już nawet opłaciłam wpisowe w dość
znanym biurze, ma dobre opinie.
Mam 23 lata, studiuję dziennie, dorabiam. Jestem podobno dośc atrakcyjna.
Było paru kolesi ,ale nigdy nie wyszła mi z tego miłość z wzajemnością i stał
związek. Moje ostatnie doświadczenie podcięło mi mocno wiarę we własne
możliwości(porzucenie i odejście do koleżanki, która może miećwszystko, co
się rusza, w dodatku mojej ex-kumpelki). Nie szukam sobie faceta, żeby leczyć
kompleksy, traumy, ale po prostu chcę zmaksymalizować moje szanse na
znalezienie partnera życiowego, a zanim się okaże sże to on nim jest,
chciałabym mieć z kim iść np. do kina, bo samej mi głupio.
Nie mam wielu kontaktów towarzyskich, co wynika m,in. z paru lat w dołku, z
którym jakoś walczę. Mam paru znajomych, ale póki co przez nich nikogo nie
poznałam, chociaż to podobno najlepsza forma, bo można się dowiedzieć kim ten
ktoś jest i jak go widzą, chociaż potem sama muszę weryfikować, a raczej
życie to weryfikuje.
Kontrargumentuję najpowszechniejsze opinie typu: może okazać się czubkiem,
ściemniać o sobie, w ten sposób, że takie kwiatki mogą wyjść też przy kimś
poznanym w każdych innych okolicznościach, choć tu pole do popisu dla takich
typów jest większe.
Nie chcę tak siedzieć i czekać w nieskończonośc, bo szkoda życia. Boje się
trochę tego, że spotkam tam samych nieudaczników, bo w Polsce jest mocno
ugruntowane przekonanie, że atrakcyjni ludzie radzą sobie w rzeczywistości.
Pisałam o sobie, że jestem podobno atrakcyjna, ale ja tego tak nie czuję.
Owszem, kręcili się czasem jacyś faceci, ale nie byłam nigdy rozrywana. Może
i tam znajomośc czy znajomości zakończą się fiaskiem, może tak naprawdę to
problem mojej nieatrakcyjności wynika z niskiego poczucia własnej wartości????
A może jestem oki tylko źle szukal;am, za mało efektywnie?
Jestem zdecydowana, podobno przedstawiają 6 osób, po kolei każdy facet
dostaje mo nr telefonu i jak chce to może dzwonić i próbować się umówić.
Jeśli nie będzie mi się podobał lub ja jemu, to można powtarzać procedurę.
A może tam spotkam kogoś na całe życie? Albo chociażprzyjaciela?
Zależy mi na poznawaniu ludzi pasujących choć trochę osobowością do mnie,
niekoniecznie musi wyjść mi z tego wielka miłość, ale jeśli będzie np.
wartościowa znajomość kumpel-kumpel, to też będę bardzo szczęśliwa.
    • mielech Re: FACET NA ZAMÓWIENIE Z BIURA MATRYMONIALNEGO 28.03.05, 23:28
      Ja nie jestem z żadnego biura. Wydaje mi się, że jestem atrakcyjnym facetem, ale
      ciężko jest mi znaleźć ciekawą kobietę. Życzę powadzenia, a jeśli chcesz to
      napisz: mielech@gazeta.pl

      Pozdrawiam!
      • lizavieta1 Re: FACET NA ZAMÓWIENIE Z BIURA MATRYMONIALNEGO 29.03.05, 02:06
        Jaka jest dla Ciebie ciekawa?
        Co jest w Tobie atrakcyjne? Ciekawe czy mamy podobne wyobrażenia na ten temat?
    • psychoguru NIE TEN problem 29.03.05, 11:06
      lizavieta1 napisała:

      > Mam 23 lata, studiuję dziennie, dorabiam. Jestem podobno dośc atrakcyjna.
      > Było paru kolesi ,ale nigdy nie wyszła mi z tego miłość z wzajemnością i stał
      > związek. Moje ostatnie doświadczenie podcięło mi mocno wiarę we własne
      > możliwości(porzucenie i odejście do koleżanki, która może mieć wszystko, co
      > się rusza, w dodatku mojej ex-kumpelki). Nie szukam sobie faceta, żeby leczyć
      > kompleksy, traumy, ale po prostu chcę zmaksymalizować moje szanse na
      > znalezienie partnera życiowego, a zanim się okaże sże to on nim jest,
      > chciałabym mieć z kim iść np. do kina, bo samej mi głupio.
      > Nie mam wielu kontaktów towarzyskich, co wynika m,in. z paru lat w dołku, z
      > którym jakoś walczę. Mam paru znajomych, ale póki co przez nich nikogo nie
      > poznałam, chociaż to podobno najlepsza forma, bo można się dowiedzieć kim ten
      > ktoś jest i jak go widzą, chociaż potem sama muszę weryfikować, a raczej
      > życie to weryfikuje.
      >...
      > Pisałam o sobie, że jestem podobno atrakcyjna, ale ja tego tak nie czuję.
      > Owszem, kręcili się czasem jacyś faceci, ale nie byłam nigdy rozrywana. Może
      > i tam znajomośc czy znajomości zakończą się fiaskiem, może tak naprawdę to
      > problem mojej nieatrakcyjności wynika z niskiego poczucia własnej wartości????
      > A może jestem oki tylko źle szukal;am, za mało efektywnie?

      Twoja historia, nawet bez zadawania dodatkowych pytan (co to jest "paru lat w
      dołku, z którym jakoś walczę"?) swiadczy o problemach psychicznych: w
      nastrojeniu systemow aktywnosci zyciowej w mozgu, przede wszystkim systemu
      samooceny i planowania aktywnosci zyciowej.

      23-letnia(!) laska(!) na studiach dziennych(!) nie musi byc "atrakcyjna" by miec
      towarzystwo i partnerow. Podkreslanie swoje atrakcyjnosci jest tylko sciema,
      ostatnim pozytywnym sygnalem dla systemu samooceny. Twoj problem nie jest
      wiec w biurze a w glowie i od niej powinnas koniecznie zaczac.

      Oczywiscie NIE MA NIC negatywnego w poszukiwaniu kontaktow przez biuro
      matrymonialne, dla osob nie majacych srodowiska w ktorym kreca sie potencjalni
      partnerzy. Jest wykluczone by do takich osob nalezaly 23-letnie laseczki
      studiujace na dziennych, one powinny miec nawet zbyt duzo mozliwosci.

      Czyli ty zwracajac sie do biura usilujesz rozwiazac NIE TEN problem ktory jest
      powodem twojego dzialania. W twoim przypadku problem wynika z zaklocen w
      dzialaniu systemu planowania aktýwnosci zyciowej pod wplywem negatywnych
      sygnalow plynacych z systemu samooceny.

      Dlatego NAJPIERW zanim zaczniesz z biurem powinnas udac sie na TERAPIE
      psychologiczna do dobrego psychologa na caly cykl. Terapii majacej na
      celu przestrojenie systemu samooceny i redukcje negatywnych sygnalow
      z tego systemu ktore uruchamiaja destrukcyjne plany aktywnosci zyciowej.
      Po terapii ocenisz czy nadal biuro to najlepsze wyjscie czy tez jednak
      dzialac nalezy w realu.

      Jakie jest niebezpieczenstwo jezeli nie skorzystasz z terapii tylko
      wybierzesz oferte z biura? Niebezpieczenstwo jest takie ze w stanie
      niskiej samooceny i braku towarzystwa zdecydujesz sie na zwiazek z
      kims kto cie wcale NIE KRECI, byle nie byc w samotnosci i miec kogos.
      I jak to sie kiedys mowilo wejdziesz w zwiazek "z rozsadku".

      Taki zwiazek moze byc formalnie bardzo poprawny ale to nie wystarcza
      by byl to dobry zwiazek laski i faceta. Bo, wprawdzie nie u wszystkich,
      ale u duzej czesci kobiet (szczegolnie mlodych) takie zwiazki nie dzialaja,
      po pewnym czasie wychodza potezne problemy emocjonalne i seksualne. Dzieje
      sie tak dlatego dla tych kobiet konieczne jest zaiskrzenie z facetem,
      w systemach mozgu musi cos zaklikac zeby uruchomily sie rozne procesy
      zwiazane z nawiazywaniem bliskiego kontaktu. Wiec jesli twoj profil
      psychiczny jest taki ze do dobrego zwiazku z facetem MUSI najpierw zaiskrzyc
      to bez tych iskier na poczatku bedzie pozniej duzy chlod. Ta sprawe musisz
      dobrze rozwazyc bo inaczej zepsujesz sobie i komus zycie.

      Rzecz jasna zwiazki przez biuro moga bys bardzo udane, szczegolnie dla
      tych ktorzy nie potrzebuja iskrzacych piorunow od pierwszego wejrzenia.
      Ale mlode laski powinny byc ostrozne z biurami bo ich problemy moga byc inne.

      • antidotumm Re: NIE TEN problem 29.03.05, 14:34
        Nie zgadzam sie z Psychoguru: jestem po 'zababionych' studiach i pamietam jakie
        ogromne problemy mialy dziewczyny (de facto wszystkie) z poznaniem facetow: po
        prostu notoryczny brak okazji. Niestety, smutna rzeczywistosc. Wiele dziewczyn
        wyszlo za 'pierwszego lepszego': niekochanego, czasami wrecz nielubianego (!!!)
        chlopaka (wtedy istnialo jeszcze cos takiego jak silna presja otoczenia aby
        przed ukonczeniem 25 roku zycia zmienic stan cywilny).
      • lizavieta1 Re: NIE TEN problem 29.03.05, 22:32
        psychoguru napisała: nastrojeniu systemow aktywnosci zyciowej w mozgu
        Stary, stara : co to u licha znaczy?? Dużo się naczytałam, ale nigdy takiego
        pojęcia literalnie nie spotkałam.


        • psychoguru Doczytaj jeszcze 29.03.05, 22:55
          lizavieta1 napisała:

          > psychoguru napisała: nastrojeniu systemow aktywnosci zyciowej w mozgu
          > Stary, stara : co to u licha znaczy?? Dużo się naczytałam, ale nigdy takiego
          > pojęcia literalnie nie spotkałam.

          Doczytaj jeszcze co pisze czesto Psychoguru na tym forum a potem zapytaj.

          Sprawa polega na tym ze chodzi tutaj o dzialanie twojego mozgu a
          mozg dziala w taki sprytny sposob ze nie zdajesz sobie sprawy z
          tego jak dziala. A nawet robi cie w klacz bo zdaje ci sie ze wiesz
          co sie dzieje w twoim mozgu a tak naprawde nie wiesz jak tam wszystko
          sie kreci.
      • lizavieta1 Re: NIE TEN problem 29.03.05, 22:36
        W twoim przypadku problem wynika z zaklocen w
        dzialaniu systemu planowania aktýwnosci zyciowej pod wplywem negatywnych
        sygnalow plynacych z systemu samooceny???????????????????????
        • psychoguru Skad, o skad? 29.03.05, 22:59
          lizavieta1 napisała:

          > W twoim przypadku problem wynika z zaklocen w
          > dzialaniu systemu planowania aktýwnosci zyciowej pod wplywem negatywnych
          > sygnalow plynacych z systemu samooceny???????????????????????

          Sa proste pytania ale sprytne: Skad sie bierze to ze zyjesz tak jak zyjesz a
          inni zyja tez tak jak zyja ale inaczej? Skad sie bierze twoja samoocena?
    • marybellows Re: FACET NA ZAMÓWIENIE Z BIURA MATRYMONIALNEGO 29.03.05, 13:33
      Pewnie, że warto ogólnie pracować nad sobą, ale też nie ma nic złego w tym,
      żeby poznać kogoś przez biuro matrymonialne. Wbrew pozorom, czasem 23 - letnia
      dziewczyna naprawdę nie ma gdzie poznać mężczyzn, np. starszych od siebie i nie
      ze środowiska studenckiego. Takie poznanie się przez biuro nie oznacza, ze coś
      dalej musi się dziać, jeśli nie zaiskrzy.
      W ogóle niepotrzebnie to sie nazywa sie BIURO MATRYMONIALNE. Ta nazwa budzi
      przerażenie, sugeruje, że to jakas zbiurokratyzowana instytucja do żenienia
      ludzi - brr... A tak naprawdę powinno sie to nazywać KLUB TOWARZYSKI, bo chodzi
      tam o zwykłe poszerzanie kręgu znajomych. Tak mi się wydaje.
      • psychoguru Nie ma gdzie??? 29.03.05, 13:48
        marybellows napisała:

        > Wbrew pozorom, czasem 23 - letnia
        > dziewczyna naprawdę nie ma gdzie poznać mężczyzn, np. starszych od siebie i
        nie
        > ze środowiska studenckiego.

        Noooo, jezeli 23 nie ma gdzie poznac faciuf to KTO w ogole moze gdzies ich
        poznac???
        • marybellows Re: Nie ma gdzie??? 29.03.05, 14:36
          No właśnie, guru, wiele osób dziś ma z tym duże problemy!..
      • lunar1978 Re: FACET NA ZAMÓWIENIE Z BIURA MATRYMONIALNEGO 29.03.05, 14:21
        Psychoguru znowu pisze jak człowiek? ... he to już drugi raz mi się zdarzyło
        przeczytać:-))) A co do nazwy "Biuro Matrymonielne" to baaaardzo niefortunna
        nazwa. Coś jak urząd jakiś, w każdym bądź razie kojarzy się z biurokracją. Może
        ogłosimy konkurs na to jak je nazwać? :-)))
    • antidotumm Re: FACET NA ZAMÓWIENIE Z BIURA MATRYMONIALNEGO 29.03.05, 14:29
      Obawiam, sie ze mlodzi i inteligentni faceci moga obecnie korzystac bardziej z
      internetowych portali poznawczo-matrymonialno-towarzyskich, a nie z biur (z
      biur raczej starsi i mniej wyksztalceni).
      Polecam portal na www.o2.pl - profil 'Randka" - kolezanka dala tam swoj anons i
      odzew jest duzy, dotychczas wszyscy poznani byli o'key: ludzie konkretnie
      deklaruja sie czego oczekuja od partnera (romans czy trwaly zwiazek).
      Nie lam sie, 2 moje kolezanki poznaly facetow przez ogloszenia, wszystkie
      zwiazki sa udane!
    • lizavieta1 Re: FACET NA ZAMÓWIENIE Z BIURA MATRYMONIALNEGO 29.03.05, 22:30
      A co tu wiek ma do rzeczy?? Są ludzie, którzy mają po 50 lat i w ciągu choćby
      ostatniego roku spotkali więcej potencjalnych partnerów niż ja przez 5 lat.
      Moim zdaniem chodzi o atrakcyjnośc, a nie ilośc napotkanych codziennie osób.
      A u mnie na uczelni 2/3 ludzi jest singlami i tylko błagam nie piszcie mi żebym
      się za któregoś brała. Jakby coś mi tam miało wyjść, to dziś bym nic tu nie
      pisała na ten temat.
      A piszę o biurze, właśnie dlatego, że nei chcę 1-ego lepszego, bo to nic mi nie
      da i niechybnie się rozleci.
      Dzięki za rady, pzdr!
      • psychoguru Co to znaczy? 29.03.05, 23:06
        lizavieta1 napisała:

        > A co tu wiek ma do rzeczy?? Są ludzie, którzy mają po 50 lat i w ciągu choćby
        > ostatniego roku spotkali więcej potencjalnych partnerów niż ja przez 5 lat.
        > Moim zdaniem chodzi o atrakcyjnośc, a nie ilośc napotkanych codziennie osób.

        Wyjasnij co rozumiesz przez atrakcyjnosc???

        > A piszę o biurze, właśnie dlatego, że nei chcę 1-ego lepszego, bo to nic mi
        nie
        > da i niechybnie się rozleci.

        Jak juz bylo wyjasniane niestety biuro nie daje zadnej gwarancji ze sie nie
        rozleci. Wrecz przeciwnie moze byc tak ze wlasnie przez biuro jest gwarancja
        rozlecenia. Jezeli nalezysz do typu kobiet u ktorych najpierw musi mocno
        zaiskrzyc to zwiazek przez biuro na pewno nie wypali.
        • lizavieta1 Re: Co to znaczy? 30.03.05, 00:04
          atrakcyjności nie da się zdefiniować. Nikt jeszcze twego nie zrobił. Po prostu
          jest tak, że jedni nawiązują w zyciu ileś tam znajomości damsko-męskich, inni
          znacznie, wielokrotnie mniej. Nie znasz dziewczyn, które się podobają kilku
          kolegom, inne prawie żadnemu i tak samo z facetami?
          Nikt i nic nie da mi gwarancji trwałości związku. chodzi mi o to, że tam mogę
          powiedzieć, że chcę kogoś kto deklaruje określone cechy, postawy i określić
          różne rzeczy. Ale jak pisałam w 1 poście i tak potem zobaczymy czy to było
          zgodne z prawdą.
          • psychoguru Atrakcyjne diagnozy 30.03.05, 10:16
            lizavieta1 napisała:

            > atrakcyjności nie da się zdefiniować. Nikt jeszcze twego nie zrobił. Po
            prostu
            > jest tak, że jedni nawiązują w zyciu ileś tam znajomości damsko-męskich, inni
            > znacznie, wielokrotnie mniej. Nie znasz dziewczyn, które się podobają kilku
            > kolegom, inne prawie żadnemu i tak samo z facetami?

            Mamy wiec paradoksy. Uzywasz terminu ktory "nie da sie zdefiniowac" i sama
            piszesz ze "Jestem podobno dośc atrakcyjna". Wynikaloby z tego ze nawet jesli
            nie wiadomo co to jest atrakcyjnosc ty nie powinnas miec problemu z partnerami
            bo jestes "dosc atrakcyjna". Dodajmy do tego pytanie co to znaczy "dosc" w tym
            kontekscie? Dlaczego nie "bardzo"? Jak to mierzysz? Na podstawie ilosci
            spojrzen wieszanych przez facetow na tobie?

            Wbrew pozorom atrakcyjnosc da sie zdefiniowac ale ten termin ma niewielkie
            znaczenie z punktu widzenia stalych zwiazkow i uczuc.

            > Nikt i nic nie da mi gwarancji trwałości związku. chodzi mi o to, że tam mogę
            > powiedzieć, że chcę kogoś kto deklaruje określone cechy, postawy i określić
            > różne rzeczy. Ale jak pisałam w 1 poście i tak potem zobaczymy czy to było
            > zgodne z prawdą.

            Tu jest jeszcze inny problem. Pisalas poprzednio: "Było paru kolesi ,ale nigdy
            nie wyszła mi z tego miłość z wzajemnością i stał związek. Moje ostatnie
            doświadczenie podcięło mi mocno wiarę we własne możliwości(porzucenie i
            odejście do koleżanki, która może miećwszystko, co się rusza, w dodatku mojej
            ex-kumpelki)."

            Z tego wynika ze twoj system planowania aktywnosci zyciowej w mozgu, po
            pierwszych doswiadczeniach, zmienil strategie. Dokonalo sie to poprzez
            bardzo silny negatywny sygnal z systemu samooceny po tym jak facet przeskoczyl
            na inna. Teraz zamiast zwiazku w ktorym duza role odgrywaja emocje i uczucia
            strategia jest zwiazek oparty na kalkulacji.

            Niebezpieczenstwo takiego podejscia tkwi w tym ze jak na normalna mloda kobiete
            przystalo dzialanie twoich systemow w mozgu bylo nastrojone na poszukiwanie
            partnera poprzez pobudzenie systemu emocji. W mozgu dziala taki system na
            poziomie podswiadomym, jego efekty dzialania widac po tym jak miedzy ludzmi
            zaczyna iskrzyc. Po negatywnym doswiadczeniu dzialanie tego systemu zostalo
            stlumione i obecnie poszukiwanie partnera ma sie odbywac z poziomu swiadomego
            poprzez biuro. I tu jest problem: sygnaly z systemu podswiadomego sa stlumione
            ale ten system nadal dziala. Jezeli twoj profil emocjonalny jest taki ze
            potrzebne jest silne iskrzenie dla pomyslnego zwiazku to zwiazek oparty na
            kalkulacji bedzie bardzo zagrozony. Zwykle odbywa sie to w ten sposob ze po
            nawiazaniu takiego zwiazku i jakims czasie stabilizacji nastepuje eliminacja
            tlumienia przez system samooceny i "czegos" zaczyna brakowac. Wtedy ponownie
            zaczyna dzialac ten podswiadomy system poszukiwania partnera oparty na emocji.
            Powstaje potezny rozdzwiek miedzy dzialaniem systemow na poziomie swiadomym
            (kalkulacja) i podswiadomym (emocje). To powoduje problemy: pojawia sie nowy
            partner, zwiazek sie rozpada albo ma sie poczucie niespelnienia.

            Zrodlemtwojego problemu moze byc (nie mamy pelnej informacji o historii zycia)
            zbyt silny wplyw sygnalow zewnetrznych na system samooceny i/lub zbyt niski
            poziom podstawowego nastrojenia tego systemu. Wtedy silny sygnal negatywny z
            otoczenia obniza calkowita samoocene do poziomu negatywnego, wynikiem tego bylo
            wlasnie przestrojenie systemu planowania aktywnosci zyciowej na eliminacje
            emocji ze zwiazku.

            Dlatego tobie nalezaloby przede wszystkim polecic terapie psychologiczna i
            odblokowanie systemu emocji oraz zmiane nastrojenia systemu samooceny. To
            powinno doprowadzic do zmiany nastawienia w swiadomosci. Bo przy prawidlowym
            nastrojeniu historia twoich kontaktow z facetami powinna byc podstawa do
            PODWYZSZENIA samooceny. To sie moze wydawac dziwne ale tak wlasnie jest.
            Dlaczego? Zdobylas doswiadczenie zyciowe w REALNYM zyciu ktore nie jest
            bajka. To doswiadczenie pozwala ci na bardziej dojrzale i realne poruszanie
            sie w zyciu. Jestes wiec na o wiele wyzszym poziomie rozeznania niz jakas
            laseczka nastolatka.

            Na koniec warto tez powiedziec ze terapia moglaby wyjasnic czy twoj system
            planowania aktywnosci zyciowej nie dziala w sposob zaburzony i destrukcyjnie.
            Mozna sie bowiem zastanawiac czy 23 letniej lasce powinno sie tak spieszyc
            do biura? Moze ten system steruje z poziomu podswiadomego w kierunku zlapania
            kogos szybko byle miec spokoj?
    • bialeoko Re: FACET NA ZAMÓWIENIE Z BIURA MATRYMONIALNEGO 30.03.05, 10:48
      no wiesz, mówiąc prosto, chodzi o to, że wygląda na to, że masz niską
      samoocenę, może tez jakieś kompleksy, nawet jeśli przed sobą nie chcesz się do
      tego przyznać. Grozi Ci przez to związanie się z byle kim, kto nawet nie
      dorasta Ci do pięt, w kim zobaczysz swoją jedyną szansę na niebycie samotną.
      Albo z kimś wartościowym ale niekoniecznie wcale Tobie pasującym /byle było z
      kim pójść do kina/. Po to jest potrzebne wcześniejsze poukładanie swojej
      psyche /guru mówi to samo używając pojęcia 'system w mózgu' czy coś takiego,
      ale chodzi mi o to samo/ abyś czuła się z sobą dobrze, znała swoją wartość,
      była na tyle silna, żeby przeciwstawić się ew. manipulantom i innym pokopańcom
      wszelkiej maści, wiedziała, czego naprawdę potrzebujesz i chciała dla siebie
      tego, na co rzeczywiście zasługujesz, a nie jakichś ochłapów albo namiastek.
      pozdrawiam, trzym się
      • psychoguru Biale oko socjologicznie 30.03.05, 11:20
        bialeoko napisała:

        > no wiesz, mówiąc prosto, chodzi o to, że wygląda na to, że masz niską
        > samoocenę, może tez jakieś kompleksy, nawet jeśli przed sobą nie chcesz się
        do
        > tego przyznać. Grozi Ci przez to związanie się z byle kim, kto nawet nie
        > dorasta Ci do pięt, w kim zobaczysz swoją jedyną szansę na niebycie samotną.
        > Albo z kimś wartościowym ale niekoniecznie wcale Tobie pasującym /byle było z
        > kim pójść do kina/. Po to jest potrzebne wcześniejsze poukładanie swojej
        > psyche /guru mówi to samo używając pojęcia 'system w mózgu' czy coś takiego,
        > ale chodzi mi o to samo/ abyś czuła się z sobą dobrze, znała swoją wartość,
        > była na tyle silna,

        Bialy /oko opisuje to socjologicznie 'czuła się z sobą dobrze, znała swoją
        wartość' czy cos takiego ale to nie wyjasnia skad i jak masz to miec.
        Precyzyjnie oznacza to nastrojenie systemow w twoim mozgu ktore odpowiadaja za
        produkcje tych informacji. Trzeba nastroic np. system samooceny zeby nie
        produkowal silnych negatywnych sygnalow ktore na poziomie swiadomym sa
        interpretowane jako 'nieczucie sie dobrze ze soba, brak wartosci'.
        • lizavieta1 Re: Biale oko socjologicznie 30.03.05, 12:49
          Niebezpieczeństwo, że będzie byle kto jest zawsze. ale ja zawsze wiem na
          szczęście kto i dlaczego mi się podoba, jakich cech i postaw chcę. To jest
          świadomy poziom, ale na początek dobre jest to. To fakt, że porażka zaniżyła
          moją samoocenę, która wcześniej była zaniżona. Zewnętrzne źródła i zewnętrzne
          przyczyny jej wahań - fakt.
          Ale żeby spróbować swoich sił muszę od czegoś zacząć. Może niekoniecznie dziś i
          niekoniecznie w jakimś biurze, ale najlepiej zacząć w rzeczywistości czyli
          spróbować znajomości z facetem czyli będęmusiała go skądś skołować, prawda?
          A skąd wiem o mojej atrakcyjności?
          Po prostu to słyszałam od paru osób.
          • psychoguru Co kto mowi 30.03.05, 13:35
            lizavieta1 napisała:

            > niekoniecznie w jakimś biurze, ale najlepiej zacząć w rzeczywistości czyli
            > spróbować znajomości z facetem czyli będęmusiała go skądś skołować, prawda?

            No tez nie na sile kolowac, tylko mmocno sie udzielac publicznie az sie
            stykniesz z takim ze zaiskrzy.

            > A skąd wiem o mojej atrakcyjności?
            > Po prostu to słyszałam od paru osób.

            Ale przeciez to zalezy od tego kto mowi. Na przyklad twoja bliska kumpela
            moze koloryzowac a jakas zlosliwa fladra moze mowic ze jestes ponizej dna,
            co wtedy?

            Nawet nie znajac historii twojego zycia jest niemal pewne ze zrodlem twoich
            problemow jest nieprawidlowe nastrojenie systemu samooceny. Zauwaz ze przy
            prawidlowym nastrojeniu podstawowa samoocena jest wysoka i nie zalezy od
            sygnalow z otoczenia znaczaco, nie zalezy tez od "atrakcyjnosci". I przeciwnie
            niska samoocena jest tylko wynikiem nastrojenia i niczego innego. Innymi slowy
            mozna miec np. "atrakcyjne" cialo i niska samoocene co bedzie sie przejawialo
            w glodzeniu sie na smierc oraz "nieatrakcyjne" cialo i wysoka samoocene co
            bedzie sie przejawialo w pogodnym nastroju i wzbudzaniu pozytywnych emocji w
            otoczeniu.

            Twoja samoocena w zbyt duzym stopniu zalezy od sygnalow z zewnatrz. Dlatego
            negatywne sygnaly powoduja demolke.
            • lizavieta1 Re: Co kto mowi 30.03.05, 20:49
              z demolka tez sie zgadzam.
              A co do udzielania sie publicznie, fakt, nie mam za duzo okazji. I na sile nie
              bede próbować. mam jakichcs tam znajomych, ale akurat nie trafil sie u nich
              nikt dla mnie.
              • psychoguru Emocjonalne konsekwencje 30.03.05, 21:06
                lizavieta1 napisała:

                > z demolka tez sie zgadzam.
                > A co do udzielania sie publicznie, fakt, nie mam za duzo okazji. I na sile
                nie
                > bede próbować. mam jakichcs tam znajomych, ale akurat nie trafil sie u nich
                > nikt dla mnie.

                Tak, tak, teraz gdy mniej wiecej co nieco wiadomo o nastrojeniu systemow
                w twoim mozgu wszystko oczywiscie pasuje. Podswiadomy system planowania
                aktywnosci zyciowej dziala wedlug strategii wycofania sie z kontaktow opartych
                na emocjach, a szczegolnie poszukiwania jakichs zupelnie nowych mozliwosci
                (pozostawiony jest jeszcze tylko krag 'jakichs tam znajomych').

                Co jest potencjalnie niebezpieczne to mozliwosc ze to system podswiadomy
                kontroluje twoja dzialania a na poziomie swiadomym masz tylko zludzenie
                swiadomego dzialania. Swiadczy o tym pospiech i zdecydowanie zeby jak
                najszybciej dzialac wedlug prostego schematu.

                Ostateczne niebezpieczenstwo w tym wszystkim jest takie ze rownie szybko
                zwiazesz sie z kims z biura 'z rozsadku' a pozniej beda emocjonalne
                konsekwencje.
                • lizavieta1 Re: Emocjonalne konsekwencje 30.03.05, 22:05
                  chce tylko, próbujęcoś zminić, pchnąć siebie i moje zycie do przodu. dobrych
                  parę lat tkwię w miejscu, więc zastanawiam się jak mogę dać sobie szanse
                  akurat w tym miejscu.
                  • bialeoko Re: Emocjonalne konsekwencje 30.03.05, 22:18
                    ośmielę sięzauważyć, że właśnie boisz się coś zmienić... zaraz mnie oklniesz,
                    ale to tak jest... nie zmieniasz tego, co naprawdę istotne, bo się boisz tego
                    nawet dotknąć. W zastępstwie są 'nowe możliwości'...
                    • lizavieta1 Re: Emocjonalne konsekwencje 30.03.05, 22:34
                      no, staram się...chodzi ci o mej problemy osobowościowe?? staram się, pracuję
                      nad tym.jak stare nie są efektywne, to czemu mam nie szukać nwych
                  • czesny biuro matrymonialne 30.03.05, 22:24
                    jest takim samym srodkem poznania (sie) ludzi, jak dyskoteka , kawiarnia,
                    czy internet.
                    na prosbe przyjaciela ze Stanow, zalatwialem mu kiedys kontakty.
                    dostal 50 ofert, wybralem mu z tego 5 i spotkal sie z nimi.
                    Nic z tego nie wyszlo, ale nie znaczy, ze Tobie nie wyjdzie.
                    probuj. zachecam.
                    • lizavieta1 Re: biuro matrymonialne 30.03.05, 22:32
                      wiem, ale nei chodze na dyskoteki, do kawiarni rzadko, a do netu nei mam
                      przekonania. próbowałam ale nie wyszło.
                  • psychoguru Jednak terapia 31.03.05, 08:29
                    lizavieta1 napisała:

                    > chce tylko, próbujęcoś zminić, pchnąć siebie i moje zycie do przodu. dobrych
                    > parę lat tkwię w miejscu, więc zastanawiam się jak mogę dać sobie szanse
                    > akurat w tym miejscu.

                    W tyme miejscu najlepsza bylaby terapia. Pozwolilaby co najmniej na
                    zminiejszenie negatywnego nastrojenia wyniklego z dawnych zdarzen.
                • lizavieta1 Re: Emocjonalne konsekwencje 30.03.05, 22:40
                  czysto techniczne pytanie: skąd pochodzą takie pojęcia jak nastrojenei w mózgu?
                  To chyba twojego autorstwa, bo w żadnym poodręczniku psychiatrii ani
                  poważniejszej książce psychologicznej tego nei spotkałam. To, co piszesz jest
                  ok, ale chodzi mi o samą siatkę pojęciową.Uzywasz pojęć obcych nauce. Mam
                  jeszcze taką uwagę: albo piszesz jak psycholog albo piszesz o mózgu i
                  nastrojeniu czyli w sensie medycznym, bo inaczej to robi wrażenie jakichś
                  własnych teorii....
                • lizavieta1 Re: Emocjonalne konsekwencje 30.03.05, 22:46
                  o nastrojeniu mózgu mówi chyba biofeedback, ale tu piszemy bardziej o emocjach,
                  więc dla mnii to pomieszanie pojęc. Równie dobrze możemy pisać o poziomie
                  endorfin, dopaminy i serotoniny w móżgu kiedy zachodzą te procesy - zakochanie,
                  stres, itp. Mam wrażenie momentami jak cię czytam, że chcesz zaimponoiwać nam
                  neurologicznym, technicznym żargonem. Nie kwestionuję Twojej wiedzy o psychice
                  i trafności wielu sądów, ale chodzi mi o sposób przekazywania. Mam nadzieję, ze
                  właściwie mnie zrozumiałaś.
                  • psychoguru Mózg tak dziala 31.03.05, 08:49
                    lizavieta1 napisała:

                    > o nastrojeniu mózgu mówi chyba biofeedback, ale tu piszemy bardziej o
                    emocjach,
                    >
                    > więc dla mnii to pomieszanie pojęc. Równie dobrze możemy pisać o poziomie
                    > endorfin, dopaminy i serotoniny w móżgu kiedy zachodzą te procesy -
                    zakochanie,
                    >
                    > stres, itp. Mam wrażenie momentami jak cię czytam, że chcesz zaimponoiwać nam
                    > neurologicznym, technicznym żargonem. Nie kwestionuję Twojej wiedzy o
                    psychice
                    > i trafności wielu sądów, ale chodzi mi o sposób przekazywania. Mam nadzieję,
                    ze
                    > właściwie mnie zrozumiałaś.

                    W krotkich wypowiedziach nie sposob pisac precyzyjnie tym bardziej ze na forum
                    jest masa folkloru ktory np. uwaza ze uczucia produkowane sa w sercu a rozum
                    jest w czyms poza mozgiem podlaczonym jakos do mozgu.

                    Nie mowimy o biofeedback bo to jest uzywane w innym kontekscie. Mowimy o
                    nastrojeniu, ono oczywiscie zawiera w sobie feedback czyli sprzezenie zwrotne.
                    Sa dwa typy nastrajania w mozgu: elektryczne zazwyczaj przejsciowe i chemiczne
                    zawyczaj trwale. Nastrajanie chemiczne przy pomocy zwiazkow jakie wymieniasz
                    odpowiada za trwale stany psychiczne i poziom aktywnosci roznych systemow.

                    Nie znajdziesz tych informacji w typowych podrecznikach bo to jest oparte na
                    najnowszej wiedzy, zreszta dostepnej tylko w jezyku angielskim. Podstawa tej
                    wiedzy jest systemowa budowa mozgu, od tego trzeba zaczac. Na przyklad co to sa
                    emocje. Ale tu nie mozna przeciez wyjasniac w szczegolach wiec jedynie sie
                    pisze ze sa to procesy zwiazane z nastrojeniem systemow w mozgu. Jak
                    widac na tym forum bardzo wielu ludzi nie moze w ogole pojac ze to w mozgu
                    sie dzieje. Jest to oczywiscie spowodowane tym ze mozg dziala tak sprytnie ze
                    wieksza czesc jego aktywnosci jest ponizej poziomu swiadomego. Ludzie nie maja
                    wiec pojecia ze za ich dzialaniami kryje sie niesamowita dzialalnosc systemow
                    w mozgu.
                    • kinkygirl Re: Mózg tak dziala 31.03.05, 12:05
                      jakich systemów? co to jest "system" w mózgu? taka metafora, tak?
                      literatura w języku angielskim? ojojoj, tajna wiedza, do której byle maluczki
                      nie ma dostępu, strasznie mi zaimponowałes ;P

                      a ja mam taką propozycję - dawaj linki, poczytamy - ocenimy
                      chyba się nie wstydzisz swoich guru?
                      czy wszystko sam zmyślasz? :)
                      • psychoguru Perwersyjna kinky girl 31.03.05, 14:40
                        kinkygirl napisała:

                        > jakich systemów? co to jest "system" w mózgu? taka metafora, tak?

                        Systemy w mozgu to nie metafora, to sa wyspecjalizowane czesci ktore
                        przetwarzaja informacje okreslonego typu, kinkygirl.

                        > literatura w języku angielskim? ojojoj, tajna wiedza, do której byle maluczki
                        > nie ma dostępu, strasznie mi zaimponowałes ;P

                        Twoj podswiadomy system manipulacji potrafi byc calkiem
                        perwersyjny::). Widac ze potrafisz byc niegrzeczna
                        rozpustna dziewczynka, hehe.

                        > a ja mam taką propozycję - dawaj linki, poczytamy - ocenimy

                        Niestety na linkach nie jest dostepna litertura powazna za ktora
                        trzeba placic. Dobrym poczatkiem jest zapoznanie sie z

                        Journal of Consciousness Studies,

                        www.imprint.co.uk/jcs.html
                        Ksiazki Antonio Damasio

                        search.ebay.com/damasio_W0QQfkrZ1QQfromZR8
                        Ksiazka V. Ramachandran

                        cgi.ebay.com/ws/eBayISAPI.dll?ViewItem&category=378&item=4539650885&rd=1&ssPageName=WD1V

                        Na poczatek to wystarczy, cooo?

                        > chyba się nie wstydzisz swoich guru?

                        A wstydz sie perwersyjna girl za to chcialas podwazyc
                        autorytet psychoguru w tak kinky sposob hehe.

                        > czy wszystko sam zmyślasz? :)

                        Psychoguru ma oczywiscie swoj osobisty wklad w tym co pisze,
                        nie jest to zmyslone ani skopiowane:).

                        Nie udalo ci sie podwazyc autorytetu psychoguru wiec teraz
                        jak przystalo na autorytet dostaniesz dobra rade: kontroluj
                        z poziomu swiadomego by ten negatywny sygnal nie obnizyl
                        twojej samooceny.
                        • junkoh Re: Perwersyjna kinky girl 31.03.05, 15:36
                          >
                          > Nie udalo ci sie podwazyc autorytetu psychoguru wiec teraz
                          > jak przystalo na autorytet dostaniesz dobra rade: kontroluj
                          > z poziomu swiadomego by ten negatywny sygnal nie obnizyl
                          > twojej samooceny.


                          :))))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja