dziwna historia

23.04.05, 15:48
chcialbym Was o coś zapytać, ponieważ sama nie wiem co mam o tym myśleć...
myślałam soboe, że jeden facet jest we mnie zakochany, to znaczy kiedyś był
na pewno i to było wyraźnie komunikowane ale były rózne meandry tej historii
i przestaliśmy mówić o uczuciach mając jednak ze sobą kontakt... no ale jak
na mój gust On coś do mnie czuł nadal, dziwne zachowania, spojrzenia czy
dwuznaczne teksty, gesty... gdy tak na to patrzyłam i tego słuchałam obudziła
się we mnie nuta czegoś dawnego i wydawało mi się, że jest we mnie jakieś
uśpione do niego uczucie, o czym mu powiedziałam a On powiedział, że to super
i fajnie ale, że On mnie nie kocha i wiecie co nie zrobiło mi się przykro z
tego powodu, że ON mnie nie kocha ale bardziej z tego, że coś tam udawał,
dziwnie się zachowywał, manipulował ... mało tego, gdy usłyszałam "nie kocham
CIę" moje do niego uczucie jakoś nagle prysło i zastanawia mnie to bardziej
niż to, co mi powiedział, bo tak sobie myślę, że ja chyba naprawdę go nie
kocham a zaczynam coś czuć jak widzę wyraźne sygnały z jego strony to znaczy
rozumiecie, gdy widzę (później okazuje się to imaginacją że On coś do mnie
czuje a gdy okazuje się, że nie ma wzjemności mnie nagle przechodzi, lubię go
nadal ale zakochanie pryska jak bańka mydlana, kurcze nie umiem kochać bez
wzajemności... czy ktoś miał coś podobnego? że gdy usłyszał czarno na białym,
bez ogrudek "nie kocham CIę" to nagle kamień spadał mu z serca i nie czuł
żalu i przestawał być zakochanym??? kurcze ja chyba jestem jakaś dziwna...

to takie trudne do wytłumaczenia... zastanawia mnie bardzoej to, co ja
odczuwam, że w jednej chwili wydaje mi się, że coś czuję a gdy ktoś (On)
mówi, że tego nie odwazajemnia to ja też przestaję czuć swoje zakochanie i
tak sobie myślę czy to nie jest tak, że byłam zakochan tylko w swoim własnym
wyobrażeniu o jego miłości do mnie ale nie w nim samym, kurcze... a ON
faktycznie jakiś czas temu dostał ode mnie kosza i chyba udawał jakieś
uczucie żeby mnie zmanipulować a teraz odrzucić - taka słodka zemsta hihihhi
i a propos tak się zastanawiam nad miłościami bez wzajemności, przecież czyta
się o nich a mnie uleczyło jedno cięcie skalpelem... aha żeby było ciekawiej
to oczywiście On mnie nie kocha ale bardzo się cieszy, że ja go kocham i że
to bardzo dobrze i tak trzymać i że teraz to On będzie chciał ode mnie
dowodów i w ogóle to roczuliłam go tym wyznaniem... ale mnie nie kocha:-)
dziwna historia:-)zdarzyło się Wam coś podobnego, czy brak wzjemności leczy???

    • marecki997 Re: dziwna historia 23.04.05, 17:01
      Jeżeli ktoś "żąda dowodów" to jest to nic innego jak szantaż psychologiczny.
      Takiego człowieka radziłbym omijać z daleka. Jeśli ktoś kocha, to nie żąda
      dowodów i nie próbuje zemsty, tylko zawsze przygarnie z otwartymi ramionami i
      wybaczy wszystko (tak jak w "Przypowieści o synu marnotrawnym i ojcu
      miłosiernym"). Jeśli facet domagał się od ciebie jakichś dowodów lub
      rehabilitacji za krzywdy, to nie tylko możesz mieć 100% pewności, że on nic do
      ciebie nie czuje, ale nawet, że nie zasługuje na czyjeś uczucie (bo
      wykorzystałby je przeciwko tej osobie).
      • nola3 Re: dziwna historia 23.04.05, 17:47
        Dzięki marecki997:-) wiesz bardziej śmieszy mnie fakt, że ktoś mówi, że Cię nie
        kocha a żąda dowodów uczucia, którego nie odwazajemnia więc na co mu dowody...
        Spokojnie ja wiem z kim mam do czynienia i tak łatwo nie jest mną manipulować
        ani też wykorzystać:-) Bardziej też zastanawiałam się nad sobą, że może to jest
        tak, że skoro coś w jednym momencie pryska to była to iluzja, bo wyobraziłam
        sobie, że On coś do mnie czuje, bo widziałam jakieś oznaki ale, gdy tylko
        powiedział, że tak nie jest poczułam ulgę, tak jakby mi się lżej zrobiło, że
        nie musze nic do niego czuć. A On no cóż On jest biednym poparanym emocjonalnie
        gościem, sparaliżowanym strachem i kompleksami i dlatego dziękuję mu, że
        powiedział mi, że mnie nie kocha, co zwolniło mnie z obowiązku asytowania przy
        tym popapraniu..;-) Wiem, że jest to trudne do zrozumienia, bo są to pewne
        strzępki dość zawikłanej historii ale to taka mała dygrysja:-)
        • marecki997 Re: dziwna historia 23.04.05, 17:57
          To rzeczywiście dziwna historia, ale przy tym znakomity materiał na książkę.
          Najlepiej siadaj do Word-a albo podbnego i spisz swoje wspomnienia. Zobacz ile
          tu na forum napisałaś - to już jest dużo. Dodatkowo możesz uatrakcyjnić akcję
          wprowadzając scenki rodzajowe. Nikt nie wymyśli lepszej historii niż życie. I
          to mówi człowiek w ogóle książek nie czytający.
    • serveta Re: dziwna historia 24.04.05, 13:37
      Trudno mi zrozumiec ze mozna byc zakochanym tylko w odbiciu w czyis oczach.
      Bardzo krytycznie oceniasz faceta w ktorego odbiciu w oczach sie zakochalas -
      tego tez nie rozumiem, skoro jest taki beznadziejny dlaczego tak cie nakrecilo
      podobanie sie mu. Pare razy zdarzylo mi sie ze widzialam ze komus sie podobam
      ale jesli ta osoba nie podobala sie mi - nie bylo szans zebym cos poczula. Mnie
      brak wzajemnosci leczy ale potrzeba czasu, trudno tak od razu przestac myslec
      czasem nigdy sie nie zapomina jak by to bylo, jest zal. Byloby fajnie gdyby
      brak wzajemnosci tak po prostu leczyl. Wtedy nie byloby polowy zlamanych serc,
      ludzie automatycznie zakochiwaliby sie w tych ktorzy sa w nich zakochani, a
      czestszy problem jest inny - kocha sie tych ktorzy nas nie chca, a nas kochaja
      ci ktorzych milosci nie chcemy.
      Jesli poczulas ulge, ze nie musisz nic do niego czuc, kamien spadl ci z serca -
      nie rozumiem tego, nagle przestajesz o kims myslec tylko dlatego ze ta osoba
      nie chce cie? U osoby ktora cos czuje byloby raczej na odwrot albo bardziej
      dramatyczy ton, zal, tak sobie mysle, a ty piszesz o tym tak lekko. Nic nie
      rozumumiem.
      • nola3 Re: dziwna historia 25.04.05, 11:02
        no własnie serveta zadaję sobie to samo pytanie i równiez zastanawiam się nad
        tym, co czuję i nie do końca to rozumiem, dlatego w ogóle o tym piszę, gdybym
        miała jasnośc pewnie nie dzieliłabym się swoimi odczuciami...
        ba... mam równiez koleżanki, które potrafią wręcz latami kochać bez wzajemności
        i wiem, że jest to normalne, wiem, że tak się zdarza, cierpią, mają złamane
        serca ale kochają, dlatego zastanawiam się nad sobą również w kontekście takich
        przypadków...
        ja również serveta nie zakochuję się w kazdym facecie, któremu sie podobam to
        jasne i oczywiste, że nie każdy facet, w którego oczach widze zainteresowanie
        zajmie choćby chwilę moich myśli...
        Tak być może jednak tajemnica takiej mojej reakcji tkwi w tym, ze ja naprawdę
        bardzo krytycznie oceniam faceta, w którego jak się wyraziłaś oczach sie
        zakochałam, nie chcę z nim być i chyba nigdy bym nie chciała i nie byłabym z
        nim, nie ufam mu... jednak go lubię mimo, że straciłam złudzenia...jest jaki
        jest, nie chcę go zmieniać, naprawiać, liczyć na ckolowiek, nie wierzę w
        jakiekoliwek zmiany i szczerze mówię nawet nie czuję negatywnych emocji z tym
        związanych... to jego życie, jego problemy, jego wybór... jednak kiedyś był
        szaleńczo we mnie zakochany, chyba żaden facet nie szalał na moim punkcie aż
        tak w sposób widzialny, spontaniczny... ja w nim też ale było to dawno i żyłam
        jeszcze złudzeniami co do jego osoby... później wydarzyły sie różne rzeczy,
        sytuacja niby zupełnie się zmieniła, niby zerwaliśmy zupełnie naszą relację
        miłosną, niby...
        jednak fakt jest taki, że, gdy słyszę, że On mnie nie kocha czuję ulgę i mam
        nadzieję tylko, że jest to prawda, że nie stanie sie znowu tak jak dziesiątki
        już razy, że niby mnie nie kocha a za miesiąc będzie chciał ze mną spotkać,
        będzie pisał, ze wyglądam zachwycająco albo coś tam coś tam... wolałabym
        naprawdę uwierzyć, że ON mnie tylko lubi i żeby już nie było z jego strony
        żadnych powrotów do uzalezniania mnie, manipulowania...
        pewnie nadal nie wiele rozumiesz z tej dziwnej historii jednak to jest prawda,
        że gdy mi mówi, że nic nie czuje ja odczuwam radość i ulgę i wolność i tylko
        martwię się żeby się tej wersji trzymał... bardziej mąci mój spokój, ze to może
        być kolejna ściema i że znowu zacznie podchody...
        no właśnie napisałaś, że u osoby, która coś czuje wyznanie, że druga strona nie
        odwzajemnia Twoich uczuc wywołałoby żal a ja się cieszę, dlatego sobie myślę,
        że ja pewnie nie bardzo czuję do niego coś prawdziwego aczkolwiek łaczy nas coś
        ale po paru latach dziwnej znajomości już niewiadomo co to jest...
        wiem, ze wszystko to wygląda bardzo dziwnie, wiem...
      • aga20051 Re: dziwna historia 25.04.05, 11:51
        byc z kims nie kochac i nie byc kochanym NIE.......................
        TO NIE MA SENSU. JAK MYSLICIE
        • nola3 Re: dziwna historia 25.04.05, 12:09
          " byc z kims nie kochac i nie byc kochanym NIE.......................
          > TO NIE MA SENSU. JAK MYSLICIE"

          jeśli to refleksja do mojej historii to pospiesznie dementuję, że nie jestem z
          facetem, o którym piszę... absolutnie:-)
Pełna wersja