Dodaj do ulubionych

Podejście do miłości jak do pracy

27.04.05, 14:14

Wśród wielu postów na temat miłości, kochania, parnerstwa, małżeństwa itp.
często pojawia się założenie: Jesteśmy razem, ale przecież nie jest
wykluczone, że znajdziemy kogoś kogo pokochamy mocniej, pełniej, prawdziwiej
(?).
Podobnie jest z pracą. Pracujemy u kogos, ale jak (nawet nie szukajac) nadaży
się lepsza oferta na lepszych warunkach finansowych, ciekawsze zajęcie
to często nawet sie nie zastanawiamy.

Zatem czy miłość (o różnym stażu ) pojmowana jako coś co można zmienić
na "lepszą" jest prawdziwa? to samo założenie!
Obserwuj wątek
    • blue_as_can_be Re: Podejście do miłości jak do pracy 27.04.05, 14:40
      nie.tak napisał:

      > Zatem czy miłość (o różnym stażu ) pojmowana jako coś co można zmienić
      > na "lepszą" jest prawdziwa?

      moim zdaniem - zdecydowanie nie! swoja droga - postawiles wazny i skrupulatnie
      unikany przez ludzi ogol problem. prawdziwe "nasty question". gratuluje.
      • nie.tak Re: Podejście do miłości jak do pracy 01.05.05, 00:01
        masz racje ... unikany.
    • malloo Re: Podejście do miłości jak do pracy 27.04.05, 16:02
      Masz racje, ze 'miłość pojmowana jako coś co można zmienić na "lepszą"' nie
      jest prawdziwa. To jest tylko substytut milosci. Byc moze jest to swego rodzaju
      ucieczka przed samotnoscia, moze pod presja otoczenia ze kazdy musi koniecznie
      z kims byc a jak nie to jest kims gorszym, niepelnym. Masz racje tez,
      ze 'często nawet sie nie zastanawiamy' tylko na oslep dazymy do zaspokojenia
      wlasnych potrzeb (seks, partner, rodzina, kasa, praca,...) i to nawet o zgrozo
      czyims kosztem! Czesto sie slyszy, ze 'takie jest zycie', ale czy takie
      egoistyczne podejscie do zycia w ogole ma jakikolwiek sens?
    • jmx e e 27.04.05, 16:52

      Każą miłość można zmienić i to jest fakt. Ale w przypadku gdy to jest miłość prawdziwa nie chcemy tego robić. I tyle ;)
      • imagiro Re: e e 27.04.05, 16:55
        buaha, kazda milosc wydaje nam sie ta prawdziwa ... az ktoregos pieknego
        poranka ... i tak bez konca ... to choroba swego rodzaju ...
        • jmx Re: e e 27.04.05, 17:13

          ...aż któregoś pięknego poranka stwierdzasz - "to jest to" i nie chcesz nic innego :)
          • imagiro Re: e e 27.04.05, 17:14
            do czasu, do nastepnego pieknego poranka ....
            • jmx Re: e e 27.04.05, 17:21

              niektórzy mają mniejszą rotację ;)
              • imagiro Re: e e 27.04.05, 17:23
                ale maja ...
                • jmx Re: e e 27.04.05, 17:28

                  Trudno za pierwszym razem trafić w 10 ;)
                  (ale i to nie jest niemożliwe)
                  • imagiro Re: e e 27.04.05, 17:29
                    nie ma czegos takiego jak absolutna 10 w tym wymiarze ... to jest naszym
                    problemem, ze ciagle w nia wierzymy ...
                    • jmx grghhhhh 27.04.05, 19:10

                      9,5 może być? ;D
                    • isabar Re: e e 01.05.05, 01:31
                      imagiro napisał:

                      > nie ma czegos takiego jak absolutna 10 w tym wymiarze ... to jest naszym
                      > problemem, ze ciagle w nia wierzymy ...
                      proszę nie uogólniać wodzu, nie podpieraj się społeczeństwem, ja mam inaczej.
    • dirt0001 Re: Podejście do miłości jak do pracy 02.05.05, 21:33
      wiecie co ja tak miłam niby kochałm a jednak przez głowe przechodziła mi mysl
      ze jak bym znalaząła kogos lepszego to bym odeszła uciekałam przed ta myśla
      bałam jej sie wtydziłam ona mnie przerazała bo z 2 stony planowąłm z tym
      cżłowiekem przysżłosc i sama nie wiem to chyba nie była miłość... wiec co to
      było?
      dlaczego tak jest ?
    • witch-witch Re: Podejście do miłości jak do pracy 02.05.05, 22:44
      Ludzie, ktorzy tak postepuja sa bardzo nieszczesliwi.Albo milosc jest albo jej
      nie ma.
      • alicja-ciekawska byle profesjonalnie 02.05.05, 22:47
        w obu sprawach.
    • jmx Re: Podejście do miłości jak do pracy 02.05.05, 23:12

      Tak sobie jeszcze myślę nad tytułem... "Podejście do miłości jak do pracy". Wiele miłości się nie udaje, nie ma szansy się rozwinąć bo obie osoby zaangażowane w nią poświęciły jej za mało pracy. Bo wg większości miłość to coś co spada z nieba i trwa do śmierci - bo jeśli nie to znaczy, że nie była "prawdziwą miłością". Taki pogląd zupełnie ściąga z barków odpowiedzialność za to co się dzieje, za drugą osobę i za nas samych.

      Gdyby w niejednym związku było podejście "do miłości jak do pracy" - czyli - poświęcanie jej każdej wolnej chwili, siebie samego, troszczenie się, pamiętanie.... Może jeszcze by trwała?
      • dirt0001 Re: Podejście do miłości jak do pracy 03.05.05, 18:15
        w takim razie czy każda miłosć może ulecieć to jak to jest jest mnustwo miłości
        nie ma jednej na cąłe zycie?
        zgadzam sie trzeba dbac podlewac...
        ale własnie to kazda miłosć mozna zyskac stracic mozna ja wypracowac? to nie ma
        jednej na całe zycie ja wierzyłam ze jest ale teraz to chyba uwazam ze jej nie
        ma
        tródno jest mi sie z tym pogodzic...
        dziwna sprawa
        ale to ze zrzuca sie odpowiedzialnosc i robhi sie to oc che nie dba bo miłosc
        jest jedn ana cąłe zycie i mozna ponizac 2 osobe to jest prawda bo niby ona
        bedzie zawsze bo to miłosc wieczna a mozna sie przeciez wypalic?
        • jmx Re: Podejście do miłości jak do pracy 04.05.05, 01:27

          Chyba nie jest... Bo miłość to nie jest rzecz dana raz na zawsze tylko stan; podobnie jak zdrowie - dbasz, starasz się to je masz i nie chorujesz, przestajesz - zdrowie mija. Ale, bo zawsze jest jakieś ale - można dbać i jednak zachorować (geny, wypadek). Ale nikt nie mówi, że skoro zachorował to przed chorobą nie był "prawdziwie zdrowy" ;). Może zdarzyć się jedna ("prawdziwa") miłość na całe życie ale nie musi, trzeba robić wszystko co w naszej mocy aby ją utrzymać i nie utracić; ale może się też zdarzyć, że z różnych przyczyn mija i to wcale nie znaczy, moim zdaniem, że była 'sztuczna'. Każdy pewnie w tym miejscu myśli o porzuceniu czy rozwodzie ale co z wdowami czy wdowcami? Współmałżonek, którego sie kochało umiera, żałoba mija, po jakimś czasie spotyka się drugiego człowieka, z którym chce się przejśc przez życie - bo pokochał nas, ewentualne dzieci, bo dobrze sie przy nim czujemy. I ta miłość ma byc mniej warta? albo ta poprzednia była przypadkowa? Jest inna, bo i my jesteśmy już na innym etapie życia, ale tak samo wartościowa i prawdziwa.

          Chyba nie rozwiałam Twoich wątpliwości ;)).
          • dirt0001 Re: Podejście do miłości jak do pracy 04.05.05, 09:26
            rozwiałęs na pocztaku przyrównujac miłość do choroby ...
            ale to z wdowami to nie wiem zawsze zasnawiam sie co bym zrobiła czy
            potrafiłabym pokochac kogos innego czy to było bym moralne czy dała bym rade
            czynie szukała bym tamtego partnera w nowym czy nie było by krzywdzace a moze
            dałabym rade no nie wiem...
            pozyje jeszcze troche i zaobacze jak to z ta miłoscia bywa choc szczerze to
            chciąłbym pokochac kogos innego i byc z nim szczesliwa i zapomiec o dawnych
            rozsterkach pielegnowac to i juz pozdrwiam pa
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka