01.07.02, 13:50
Minela pierwsza noc...mija dzien...

Dlaczego powietrze jest takie ciezkie???;-(
Obserwuj wątek
    • Gość: pon pon Re: Separacja IP: 195.94.206.* 01.07.02, 16:49
      Rób coś. Nie myśl o tym. Idź do kina na jakąś komedię. Choć na krótko, ale
      pomaga. Jak wspomniałem w innym wątku - 21 dni temu ona odeszła. Jest cholernie
      ciężko. Na razie bez rozwodu czy separacji, ale ...pewnego dnia zapuka
      listonosz i pewnie przyniesie pozew. Nic nie mogę robić, nie chce się pracować,
      wydaje się, że życie nie ma sensu. Ale jakoś trzeba to przejść. Trzymaj się!!!
    • miriah Re: Separacja 01.07.02, 21:11
      Płakałam 2 tygodnie, a potem szłam ulicą podskakując od czasu wołając w duchu:
      Nie samotna WOLNA. To były ciężkie 2 tygodnie, ale nic nie znaczyły wobec 9 lat
      związku a tym bardziej wobec wieczności:-)
      Trzymaj się, tak miało być, spotkałam kogo innego, potem jeszcze innego, żyję i
      czuję się dobrze. Od tego sie nie umiera, choć przez te 2 tygodnie żałowałam że
      tak nie jest.
      Pozdrawiam rozumiem co czujesz.
    • treya Re: Separacja 01.07.02, 22:59
      Zylam kiedys tez oddychajac takim "ciezkim powietrzem". Nie mialam ochoty na nic,
      nie rozumialam tego co mowili do mnie inni ludzie, mialam ochote przestac zyc.
      Stracilam resztki godnosci, szacunku do samej siebie poniewaz przy tym "zebralam
      o milosc", o faceta ktory odszedl ode mnie. Wszystko to pogarszalo moj stan.

      Jedynym moim problemem bylo w jaki sposob zejsc z tego swiata. Nie wiem jak to
      sie stalo ale trafilam pewnego dnia do psychiatry (doslownie szlam przez miasto i
      w jednej chwili postanowilam ze jednak chce sobie pomoc) i dzieki temu jeszcze
      zyje.
      Poszlam do lekarza, ktorego nie znalam, o ktorym nic nie slyszalam, to bylo
      nazwisko z reklamy, z szyldu wywieszonego na drzwiach kamiennicy. Na wizycie nie
      bylam w stanie nic mowic. Weszlam, usiadlam i powiedzialam tylko ze nie chce mi
      sie zyc. Pozniej juz tylko plakalam.
      Tego dnia odzyskalam nadzieje. Tabletki bralam przez trzy miesiace. Pozniej nie
      byly juz mi potrzebne.
      Za rok poznalam kolejnego faceta, za ktorego wyszlam za maz. W zwiazku z tym ze
      nie zrobilam porzadku sama ze soba to trafilam na kolejnego "popapranca". Teraz
      chodze na psychoterapie i dopiero zaczynam czuc ze zyje.


      _meg_ napisał(a):

      > Minela pierwsza noc...mija dzien...
      >
      > Dlaczego powietrze jest takie ciezkie???;-(

      • _meg_ Re: Separacja 01.07.02, 23:45
        ...druga noc...
        ...ta cisza zabija, boje sie, tylko czego...chcialam tego...

        Alkohol lagodzi, swiat jest easy. Tylko jak dlugo?

        Czuje sie jak uderzona wielkim obuchem...znienacka!
        • Gość: anika Re: Separacja IP: 217.153.44.* 02.07.02, 10:12
          meg, trzymaj sie jakoś, WIEM jak jest Ci ciężko, alkohol jest kiepskim
          towarzyszem, ból minie, kiedyś, oby niedługo. Trzymaj się, nie jesteś sama,
          masz wszystkich na tym forum.
          • iwusia Re: Separacja 02.07.02, 13:33
            Meg musisz się trzymać jest napewno wiele osób na tym świecie które chcą Cie
            widzieć uśmiechniętą....napewno masz przyjaciól chociazby dla nich a przede
            wszystkim DLA SIEBIE, waro spróbować się pozbierać i stawić czoła światu, wiem
            że teraz nie jesteś w stanie tego przyjąć i jak łatwo nam się pisze ale każdy
            kto tutaj się wpisał ma za sobą taki krzyż który kiedyś ś mu bardzo ciążył...a
            pamiętaj zawsze po burzy wychodzi słońce i jest jeszcze piękniej niz
            przedtem...głowa do góry trzymam kciuki:)
    • alicja_123 Re: Separacja 02.07.02, 14:06
      Czy to poczatek jakiegos "reality show"?
      • iwusia Re: Separacja 02.07.02, 14:10
        a nie masz go 24h na dobe?..;D
        • alicja_123 Re: Separacja 02.07.02, 15:35
          24/24 mam reality ale nie show.
          • iwusia Re: Separacja 02.07.02, 15:43
            a mnie się trafia czasem i show....nasza rzeczywistość czsami jest jak wielki
            show i niestety reality....;D
            • proo Re: Separacja 02.07.02, 15:59
              meg ,
              proszę nie rozpamiętuj tamtych chwil!
              Nie wracaj do nich myślami!
              Już idziesz ku lepszemu , masz pierwsze kroki za sobą!
              Każdy dzień oddala Cię od złych doznań i jesteś bliżej
              światła i zaczynasz czuć świeże powietrze ...
              Już lżej oddychać..? :-)))

              Wkrótce nowa chemia wleje się w Twoje tętnice i zobaczysz
              jaki świat jest kolorowy i piękny! To naturalna kolej rzeczy!
              Ciebie nie ominie także. Pokochasz od nowa .. jeszcze mocniej
              jeszcze bardziej będziesz kochana! I znowu motyl zatrzepocze
              pod Twoim serduszkiem i znowu ziemia zadrży! Tak.
              Powiesz mi o tym , jestem tego pewna .. :-))

              Przytulam Cię mocno
              proo :-)


              PS.
              alicjo123 , czy 24/24 jest z Tobą ON?
              To źle wróży! Reality szybko zmieni się w show!
              • Gość: Kim Re: Separacja IP: 213.77.91.* 02.07.02, 16:17
                Dokładnie tak! Nie myśl, nie rozpamiętuj, nie doszukuj się przyczyn.
                I pytaj się po raz setny: dlaczego??
                I tak się nie dowiesz.
                Przeczekaj to, uda się.
                Najważniejsze to wiedzieć, czego chcesz.
                Uda Ci się - mi się udało.
                I zaświeciło słoneczko.
                Ja też Cię przytulam.
    • ta_mar_ta Re: Separacja 02.07.02, 22:12
      1) Jeśli decyzja o separacji była Twoja, miałaś zapewne poważne powody, aby ten
      krok przedsięwziąć. Dlatego, choć boli, ciesz sie tym,że miałaś siłę taką
      decyzje podjąc i zrealizować.

      2) Jeśli decyzja o separacji była Jego, miał zapewne powazne powody...jw.
      Dlatego choć boli, ciesz się,że nie bedziesz dzielić życia z człowiekiem,
      który cię nie kocha.

      Tak czy siak , trzeba także zobaczyć tę drugą stronę.

      Pozdrawiam najserdeczniej
      Ta_
      • lada1 Re: Separacja 03.07.02, 11:33
        Wista wio, łatwo powiedzieć. Tylko jak doczekać, aż minie?
        • ponpon Re: Separacja 03.07.02, 12:04
          No właśnie. Ja wpadłem w taki dół, że jeszcze trochę o przekopie się do Chin,
          cholera.
          Ale koleżanka poradziła mi by myśleć tylko o tym co mam zrobić czy co będzie w
          ciągu następnych 2 godzin. Absolutnie starać się nie myśleć o przyszłości, bo
          wtedy momentalnie przychodzi pytanie CO JA BEZ NIEGO TERAZ ZROBIE, ZYCIE NIE MA
          SENSU ETC. Próbuję i trochę działa!
    • Gość: Emik Re: Separacja IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 05.07.02, 22:59
      I czort z nim. Odeszła po 21 latach bo poznała italiańca.Nie było baby przez
      cztery lata teraz chciałaby wracać.
      Czym się przejmujesz kobieto.Wracaj do normalności.Jak wróci to Ci dopiero może
      pokazać.
      Nie pękaj i bądz pozdrowiona
    • jxb Re: Separacja 07.07.02, 07:24
      Witaj Meg !
      Ty masz o jedna noc wiecej ode mnie. Napisalas swoj post pierwszego lipca.
      Ja wynislem sie z domu dzien pozniej. Przezywalem podbne chwile. Duzo pomogly
      mi moje prawie juz dorosle dzieci. Dostalem tez duzo pomocy od zaufanych
      przyjaciol. Co prawda byly to tylko slowa, rady i ksiazki, ale wiekszosc z nich
      w jakis sposob zadzialala. Mimo ze jestem sam niecaly tydzien, to juz
      zauwazylem poprawe i powoli dochodze do siebie. To co chcialbym Ci poradzic
      pochodzi z moich krotkich doswiadczen z okresu ostatnich kilku dni.
      1) Zrob sobie porownanie zycia z nim i bez niego. Wez kartke papieru, podziel
      na pol. Z jednej strony napisz co dobrego byloby gdybyscie zostali razem, na
      drugiej - napisz co dobrego czeka Cie teraz. Skoro jestes po separacji, ta
      druga polowa powinna byc dluzsza i bogatsza w plany. Powies te kartke na
      lodowce albo na lustrze w lazience i czytaj codziennie.

      2) Nie ma nic lepszego na stress niz fizyczna aktywnosc. Przez pierwsze kilka
      dni chodzilem do silowni i doslownie torturowalem siebie. Do nowego domu
      przychodzilem tak zmeczony ze odechciewalo mi sie wszystkiego. Myslenia,
      rozpamietywania czy wracania do przeszlosci. Podobnie robilem wieczorami. 3 - 4
      godziny na rowerze albo na wrotkach.
      Znajdz sobie tego typu zajecie, sprobuj raz i przekonasz sie ze pomaga.

      3) Pozbadz sie zalu, zlosci i nienawisci do ex partnera. To co siedzi w Tobie
      zabija nie jego a CIEBIE. Pamietaj, nie choruje sie od tego co sie je ale od
      tego co cie zjada od srodka.

      4) Moze to zabrzmi glupio i nie logicznie, wyrob sobie pozytywna opinie o twoim
      bylym. Wybacz mu i zycz mu wszystkiego najlepszego. Wyrobisz sobie taki stan
      ducha w ktorym nie bedzie miejsca na zlo czy nienawisc.

      5) Planuj swoja przyszlosc. Zacznij albo robic albo planowac to na co nie
      mialas czasu kiedy byliscie razem. Staraj sie tak gospodarowac czasem aby miec
      go jak najmniej.

      To co opisalem pomoglo i pomaga mi nadal. Mam nadzieje ze Tobie rowniez
      przydadza sie niektore porady. Zycze powodzenia...JXB

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka