Dodaj do ulubionych

czulosc w rodzinie

11.05.05, 10:26
zalozylam watek na forum kobieta oraz zdrowie.
ktos zaproponowal zalozyc je rowniez tutaj.

nie wiem co mam zrobic.
bardzo dziwna sytuacja i wrecz szokujaca.
mieszkam z mezem po slubie cywilnym od 4 lat. razem z nami mieszkaja moje
dzieci. on nie ma zadnych.
zawsze mialam wrazenie ze tryma wszystkich na dystans, ale nie na ostro.
obwinialam go od poczatku za brak czulosci i takiego cieplego kontaktu. moj
maz nigdu nie objal ani moich dzieci ani nikogo.

teraz obrazek
leze na tapczanie pozno wieczorem i ogladam film. przysiada zie moj malzonek
i caluje mnie po policzku, a ze mialam nadzieje na cos wiecej powiedzialam,
ze tak to caluje sie mame. odpowiedz byla szokujaca - " ja mamy nie caluje
wcale" - "tak jestem wychowany"
zaczelam kojarzyc wszystkie wydarzenia i sytuacje.na koniec zapytalam czy
jakbysmy razem mieli dziecko to czy calowal by je - opowiedzial "byc moze"

sama jestem wychowana w domu gzdie kazdy byl dla kazdego czuly. nie bez
przesady ale otwartosc oddanie to nasza ceccha.

jestem w kropce. jestem roztrzesiona. POMOCY co mam o tym sadzic?

czy to jest normalne i jak z tym zyc i czy w ogole zyc............
Obserwuj wątek
    • junkoh Re: czulosc w rodzinie 11.05.05, 10:35

      biedak...
      a czy ty z tym masz zyc to twoja sprawa, ale zdaje sie ze juz wybralas

      byhanya napisała:

      > zalozylam watek na forum kobieta oraz zdrowie.
      > ktos zaproponowal zalozyc je rowniez tutaj.
      >
      > nie wiem co mam zrobic.
      > bardzo dziwna sytuacja i wrecz szokujaca.
      > mieszkam z mezem po slubie cywilnym od 4 lat. razem z nami mieszkaja moje
      > dzieci. on nie ma zadnych.
      > zawsze mialam wrazenie ze tryma wszystkich na dystans, ale nie na ostro.
      > obwinialam go od poczatku za brak czulosci i takiego cieplego kontaktu. moj
      > maz nigdu nie objal ani moich dzieci ani nikogo.
      >
      > teraz obrazek
      > leze na tapczanie pozno wieczorem i ogladam film. przysiada zie moj malzonek
      > i caluje mnie po policzku, a ze mialam nadzieje na cos wiecej powiedzialam,
      > ze tak to caluje sie mame. odpowiedz byla szokujaca - " ja mamy nie caluje
      > wcale" - "tak jestem wychowany"
      > zaczelam kojarzyc wszystkie wydarzenia i sytuacje.na koniec zapytalam czy
      > jakbysmy razem mieli dziecko to czy calowal by je - opowiedzial "byc moze"
      >
      > sama jestem wychowana w domu gzdie kazdy byl dla kazdego czuly. nie bez
      > przesady ale otwartosc oddanie to nasza ceccha.
      >
      > jestem w kropce. jestem roztrzesiona. POMOCY co mam o tym sadzic?
      >
      > czy to jest normalne i jak z tym zyc i czy w ogole zyc............
    • hubkulik Re: czulosc w rodzinie 11.05.05, 10:40
      Chyba zescie sie nie dobrali.

      Pozdrawiam Hubert
    • procesor Re: czulosc w rodzinie 11.05.05, 10:42
      Czemu jestes roztrzęsiona??

      Ja raczej jestem zdumiona że dopiero 4 lata po slubie (a chyba jakiś czas
      wcześniej sie znaliscie) odkrywasz że twój mąż ma zahamowania jeśli chodzi o
      okazywanie czułości!
      Oczywiści eże to jak to wyglądało w domu kształtuj enasz umiejetności w tym
      względzie. Al etez oczywiście że MOŻNA nauczyć sie tego i w dorosłym życiu..
      tylko trzeba mieć cierpliwego nauczyciela.
      • byhanya Re: czulosc w rodzinie 11.05.05, 10:45
        procesor napisała:

        > Czemu jestes roztrzęsiona??
        >
        > Ja raczej jestem zdumiona że dopiero 4 lata po slubie (a chyba jakiś czas
        > wcześniej sie znaliscie) odkrywasz że twój mąż ma zahamowania jeśli chodzi o
        > okazywanie czułości!

        nie po 4 latach. odczuwalam to wczesniej tylko dopiero teraz mage to ubrac w
        slowa albo dokladnie pokazac o co chodzi

        > Oczywiści eże to jak to wyglądało w domu kształtuj enasz umiejetności w tym
        > względzie. Al etez oczywiście że MOŻNA nauczyć sie tego i w dorosłym życiu..
        > tylko trzeba mieć cierpliwego nauczyciela.


        problem w tym, ze on nie uwaza tego za nienormalne.
        • procesor Re: czulosc w rodzinie 11.05.05, 11:35
          A czy ty mu okazujesz dużo czułości?

          Czemu np. gdy całował cie w policzek wyjechałaś z tym "tak to sie mamę całuje"?
          Zamiast postarać sie by trafił gdzie indziej?

          Nikt nie mówi że zrobi sie pstryk i on od razu będzie chciał i umiał.
          • konstanty_wyhowski Re: czulosc w rodzinie 11.05.05, 11:37
            procesor napisała:

            > Zamiast postarać sie by trafił gdzie indziej?

            Niby gdzie?
            • bellima Re: czulosc w rodzinie 11.05.05, 11:39
              konstanty_wyhowski napisał:

              >
              > Niby gdzie?

              a co ty taki niewiedzcy... :DDDDDd
              • konstanty_wyhowski Re: czulosc w rodzinie 11.05.05, 11:44
                bellima napisała:

                > konstanty_wyhowski napisał:
                >
                > >
                > > Niby gdzie?
                >
                > a co ty taki niewiedzcy... :DDDDDd

                Nie mial mnie kto nauczyc:(
                • procesor Re: czulosc w rodzinie 11.05.05, 11:50
                  Ło matko.. policzek.. a usta całkiem blsko, głowa jest ruchoma..
                  Obrócić ja tak by w usta pocałował zamiast w policzek to naprawde nie jest duża
                  sztuka..
                  jak rany.. co za ludzie..
                  • bellima Re: czulosc w rodzinie 11.05.05, 12:01
                    procesor napisała:

                    > jak rany.. co za ludzie..

                    procesor nie badz az tak na serio:DDDDDDDDD

                    a poza tym on nie chcial seksu tylko czulosci policzkowej! dajta chlopu spokoj:D
                    • procesor Re: czulosc w rodzinie 11.05.05, 12:18
                      bellima napisała:
                      > a poza tym on nie chcial seksu tylko czulosci policzkowej! dajta chlopu spokoj

                      .........
                      od kiedy pocałunek w usta to seks?? ........

                      czepliwa dzis jestem

                      to może byc wstep ale nie musi..
                      a naukę od czegos trzeba zacząć..
                      a najlepiej uczyc własnym przykładem - byle naturalnie a nie na pokaz..
                      • bellima Re: czulosc w rodzinie 11.05.05, 12:31
                        > od kiedy pocałunek w usta to seks?? ........

                        no czepliwa jestes:DD

                        te usta to bybylo "a", a autorce chodzilo o "b", "c" ...az do "z".:D


                        > a najlepiej uczyc własnym przykładem - byle naturalnie a nie na pokaz..

                        tak wlasnie:D
    • hubkulik Re: czulosc w rodzinie 11.05.05, 11:20
      Szukalas meza czy ojca dla swoich dzieci?

      Pozdrawiam Hubert
    • hubkulik Re: czulosc w rodzinie 11.05.05, 11:24
      > obwinialam go od poczatku za brak czulosci i takiego cieplego kontaktu.
      • bellima Re: czulosc w rodzinie 11.05.05, 11:31
        hubkulik napisał:

        > > obwinialam go od poczatku za brak czulosci i takiego cieplego kontaktu.


        to wlasnie mnie niepokoi.
        bo to brzmi troche tak,
        jak zona ktora podejrzewa zdrade meza ale jeszcze go za reke nie zlapala.
        i w koncu zlapala- z jednej strony ja boli, z drugiej "ma dowody" by sie drania
        pozbyc albo oskarzyc...
        • konstanty_wyhowski Re: czulosc w rodzinie 11.05.05, 11:33
          bellima napisała:

          > hubkulik napisał:
          >
          > > > obwinialam go od poczatku za brak czulosci i takiego cieplego konta
          > ktu.
          >
          >
          > to wlasnie mnie niepokoi.
          > bo to brzmi troche tak,
          > jak zona ktora podejrzewa zdrade meza ale jeszcze go za reke nie zlapala.
          > i w koncu zlapala- z jednej strony ja boli, z drugiej "ma dowody" by sie
          drania pozbyc albo oskarzyc...

          Dokladnie jest tak jak mowisz. Mnie tez to niepokoi
          • bellima i tu kryje sie pytanie zasadnicze 11.05.05, 11:35
            autorko: czy kochasz swojego męża?
            • byhanya Re: i tu kryje sie pytanie zasadnicze 11.05.05, 11:45
              nad zycie. moje dzieci tez go kochaja.
        • byhanya Re: czulosc w rodzinie 11.05.05, 11:43
          zle sie wyrazilam. nie obwinaim tylko zaobserwowalam/zauwazylam.
          • junkoh Re: czulosc w rodzinie 11.05.05, 12:15
            wiec sama w swojej wizytowce masz odpowiedz

            byhanya napisała:

            > zle sie wyrazilam. nie obwinaim tylko zaobserwowalam/zauwazylam.
    • psychopata.z.borderline Re: czulosc w rodzinie 11.05.05, 12:39
      jak ktoś nie miał w domu czułości, to może przydałoby sie pokazec tej osobie co
      to znaczy.
      ja byłam "głaskana" przez wszystkich, ale to tez nie jest zbyt dobre. starcie z
      rzeczywistością bywa czasem bolesne
      • fp Re: czulosc w rodzinie 11.05.05, 12:52
        Tak właśnie należy samemu okazywać czułość. Ja byłam mało głaskana, i długo nie
        umiałam oddawać najprostszych czułych gestów.
        Po kilku próbach związków trafiłam w końcu na chłopaka który mnie obsypywał
        drobnymi fajnymi gestami spontanicznie i bezwarunkowo, tu całus, tam
        przytulenie, tu mi brał moje ręce i się nimi obejmował, zanim zaczełam oddawać
        te gesty minęło wiele miesięcy. Ale teraz nie sprawia mi to żadnego problemu,
        tule ciocie, babcie, znajomych, kogo tylko wypada:) i sprawia mi to ogromną
        przyjemność :). Spróbuj go ty tego nauczyć bo można. Powodzenia.
        • psychopata.z.borderline Re: czulosc w rodzinie 11.05.05, 12:55
          a ja nie ufam czułym gestom znajomych, często są one nieszczere
          • fp Re: czulosc w rodzinie 11.05.05, 13:13
            psychopata.z.borderline napisała:

            > a ja nie ufam czułym gestom znajomych, często są one nieszczere

            Ale od znajomych to tylko gesty, jako wyraz radości, sympatii lub tylko
            kurtuazji. Nic od tych gestów więcej nie wymagam więc nie mam problemu z
            ufaniem. A czy są szczere czy nie to jakoś wyczuwam podskórnie :)
            • psychopata.z.borderline Re: czulosc w rodzinie 11.05.05, 13:22
              ja tez, ale dla autorów fałszywych gestow lubie być równie fałszywie słodka. a
              co oni mysla mam gdzieś:)
    • isabelle7 Re: czulosc w rodzinie 11.05.05, 13:26
      Każdy wyraża to, co wnim na różne sposoby. Jeden usmiechem, drugi zrobi kawe,
      trzeci utuli, ucałuje.
      czułośc to bardzo delikatna, ale i wielotorowa cecha.

      Ja nie zgadzam się ztym, że jak w domu nie było czułości to on nie umie.
      Czułośc wyzwala się w człowieku pod wpływem drugiego człowieka i dlatego nasze
      relacje z matką są inne, ze znajomym inne, a z pryzjacielem inne. I na dodatek
      z lubą nr 1 inne a lubą nr 3 jeszcze inne. Relacja jest to coś co powstaje
      pomiędzy dwojgiem osób. A zatem jest indywiduum. I dlatego daremnie szukasz
      takich samych relacji, one są zawsze rowne, bo tworza je inni ludzie. Tzn u
      Ciebie było tak to on musi byc taki, daj mu szanse na pokaznie jakie Was
      relacje łączą. Np on może okazywac czułośc np że pozmywa, a jak Ci źle doradzi,
      pocieszy, utuli. Czyli tulic codziennie nie będzie:) Pozówl mu byc sobą. Nie
      narzucja mu gestów innych osob, ktore spotkałas w sowim zyciu czy widziałas u
      kogos.
      • psychopata.z.borderline Re: czulosc w rodzinie 11.05.05, 13:29
        święte słowa
      • byhanya Re: czulosc w rodzinie 11.05.05, 13:37
        daltego go kocham, i jestem z nim od ponad 5 lat. przerazila mnie tylko postawa
        ze zimne wychowanie mu odpowiada i ze bedzie tez tak wychowywal swoje dzieci.

        napewno z nim porozmawiam. napewno bedzie dobrze!!!
        zawsze staralam sie dla niego i jego otoczenia byc czula i oddana.
        taka bede nadal.

        pocieszyliscie mnie! dzieki. ide dzialac! brzez zoladek do serca =)(oprocz
        wszystkiego innego)
        • isabelle7 Re: czulosc w rodzinie 11.05.05, 13:47
          Kobieto zimne wychowanie to jest takie:
          Dziecko dostało kamieniem w glowe!
          A rodzic podchodiz bierze za reke i mowi:K...! po cos tam laz
          I koniec ani nie przytulil ani nie zaptyal sie itd
          Twoj maz taki nie jest.
      • bellima Re: czulosc w rodzinie 11.05.05, 13:40
        na kobiecie doradzalam pojscie do psychologa z problemem.
        tylko ciagle zastanawiam sie czy z problemem "on nie jest czuly", czy z
        problemem "nie wiem czy z takim kims chce byc"

        bo racja jest,ze nie powinno sie zmieniac drugiego na sile,
        jesli jest fajny, kochany, ale nie wylewny w uczuciach tak jak ja, to nie
        zbrodnia... to tylko, i az On. reszta relacji to wasze-relacje...
        • byhanya dzieki za dobra rady! 12.05.05, 09:53
          Wieczorem jeszcze raz porozmawialam z mezem. powiedzial ze oczywiscie, ze widzi
          ze jest troche oziebly, ale chce to zmienic, nie rewolucyjnie z dnia na dzien
          tylko powoli. opowiedzial troche o swoim dziecinstwie - bylam naprawde
          wzruszona.
          napewno wszystko bedzie dobrze!!!
          jeszcze raz dziekuje serdecznie!
          • bellima to sie ciesze 12.05.05, 09:58
            wszystkiego dobrego dla Was!:D
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka