co to będzie?

08.06.05, 01:39
Czasami, jak pomyślę o przyszłości, to ogarnia mnie taki niesamowity strach.
Że nic się tak naprawdę nie zmieni, że i tak zawsze będę się objadać, że to
"wychodzenie" z jedzenia nie ma sensu. Najgorsze są myśli o skończeniu tego
raz na zawsze, ale one szybko mijają. Nie wiem czy macie też czasem takie
poczucie beznadziei, jak sobie z tym radzicie? Ja staram się przeczekać, ale
czy to lekarstwo?
    • kasiolda Re: co to będzie? 08.06.05, 16:18
      witaj publicity!!z wlasnego doswiadczenia widze ze nie ma sensu takie
      zamartwianie sie o przyszlosc,wszystko sie jakos ulozy zobaczysz i moze chociaz
      teraz nie widzisz zadnej poprawy to uwierz mi to sie stanie,tylko potrzeba
      czasu,sama jeszcze bedziesz zaskoczona tym co sie z Toba dzieje,najlepiej wiec
      nie myslec o tym tylko dzialac,wychodzic do ludzi,rozwijac pasje,ruszac sie,nie
      siedziec bezczynnie to nic nie da,nie warto jednak oczekiwac ze wszystko sie
      zmieni i bedzie cacy,nie,jestesmy tylko ludzmi,ani my ani zycie nie jest
      doskonale,zdarzaja sie gorsze dni,najwazniejsze to nie zalamywac sie,napady tez
      beda,nie ma co sie oszukiwac,chodzi oto zeby umiec sobie z tym radzic,zeby
      pomimo tego miec szacunek do siebie,zeby polubic siebie
      ehhh wymondrzam sie,a sama robie odwrotnie,ale i tak powiem Ci ze jest lepiej
      niz wczesniej,ze wiecej rozumiem,bardziej jestem swiadoma tego co
      mysle,czuje,co chce,powoli zaczynam nabierac dystansu do ludzi,do siebie,do
      problemow,nie zawsze tak jest oczywiscie,ale nie musi byc
      czego Tobie zycze
      pozdrawiam
      • un_papillon_de_nuit Re: co to będzie? 09.06.05, 16:47
        Nie wiem zupełnie, co to będzie.

        Na dziś dzień jestem w zupełnej rozsypce, więc jakoś nie wybiegam myślami aż
        tak daleko naprzód – co pewnie jest jakimś plusem, zważywszy na to, że często
        żyjemy zamiast tu i teraz snując fantazje na temat naszego cudownego życia w
        przyszłości, jak już się wszystko zmieni (wszystko, a nie jakiś chociaż miały
        element – bo w zasadzie, niby czemu miałoby zmienić się tylko coś pojedynczego,
        powinno się już zacząć wszystko udawać).
        Nie sądziłam, że zdrowienie wymaga takiego wysiłku – samo pójście na terapię
        niczego nie załatwia:( - a to niespodzianka:(! Naiwnie (dobrze mi nawet z tym
        było) myślałam, że to będzie w moim życiu jakiś przełom:(, a na razie jest
        gorzej i gorzej.

        Kasiolda ma rację, żyć trzeba teraz, cieszyć się życiem tak samo (w końcu ma
        się je jedno) – tylko to jest takie cholernie trudne. Topię się teraz w
        poczuciu własnej beznadziejności, rozmawiam sama ze sobą jak z największym
        wrogiem i nic, zupełnie nic mi się w sobie nie podoba. Moje życie stało się
        teraz jednym wielkim nieprzerwanym napadem, siedzę w czterech ścianach i każde
        wyjście jest dla mnie murem nie do przeskoczenia. Duszę się już swoim życiem:(
        Wiem, że nie chcę się tak czuć i boję się tak dalej żyć:(,

        Rady, które przez nawet całkiem długą chwilę są tak sensowne i oczywiste, są
        nadal gdzieś w mojej głowie, ciągle niewykorzystane:( W sumie więc tak naprawdę
        nie umiem dobrze przeczekać tych momentów, mam zresztą takie wrażenie, jakby z
        roku na rok przestawały być tylko momentami a stawały się moim życiem – i to te
        lepsze chwile są teraz w mniejszości:(

        I też bardzo się boję, że już tak zostanie:(
        • kasiolda Re: co to będzie? 09.06.05, 19:12
          to minie zobaczysz
          nie zostanie tak
          zycie ma to do siebie ze raz jest lepiej raz gorzej ale nigdy ciagle tak samo
          glowa do gory!!!!
          • un_papillon_de_nuit Re: co to będzie? 11.06.05, 11:54
            Kasiolda, dziękuję:) – tym bardziej, że u Ciebie też ostatnio różnie bywa.

            Najgorsze jest, że ja to wszystko gdzieś tam wiem, ale w praktyce zupełnie to
            nie wychodzi – teraz po prostu zawalam to, co mam do zrobienia. W ogóle to jest
            chyba jakieś taki mój największy spadek/upadek – po raz pierwszy moja rodzina
            naprawdę zaczęła się martwić – tylko zupełnie nie wiedzą jak mi pomóc, a to co
            robią wywołuje niestety tylko odwrotny skutek:(

            Ale tak sobie ostatnio pomyślałam, że może powinnam też poszukać już pomocy
            psychiatry:( I chyba powiem o chorobie moim rodzicom. W końcu…
            • trycka Re: co to będzie? 11.06.05, 23:29
              Choroba jest twoja...Jesli chcesz powiedziec rodzicom ,to powiedz.Rozwaz za i przeciw.
              i nie poddawaj sie tak szybko.To jest poczatek terapii,jeszcze długa droga przed Toba,efekty nie przyjda od razu.W czasie terapii dojrzewamy...ja chodziłam po dwie godziny w tygodniu i tez musiałam czekac na efekty.W koncu jednak przyszły.Nareszcie chudne,bo to było moje duze zmartwienie...Znajomi nie poznaja mnie na ulicach i jest mi dobrze...
              Ja wiem,ze jest Ci ciezko,ale mysl duzo nad tym co sie dzieje na terapii,o tym o czym rozmawiacie...Wszytko wydaje sie pogmatwane i bardzo skomplikowane,jest coraz gorzej,ale ja jestem tego przykładem ,ze moze byc lepiej!!!
              Nie zapominaj o tym,ze to jest do rozwiazania,to nie jest rak ,na ktory sie umiera...:/
            • kasiolda Re: co to będzie? 12.06.05, 19:52
              Proszem Cie bardzo!!!
              Po to tu jestesmy miedzy innymi zeby sie nawzajem wspierac :))))
              I wiedz ze my wszystkie jestesmy bardzo madre,doswiadczone i wogole ale z
              praktyka kiepsko jak u Ciebie,tak to jest komus latwo doradzic i pomoc niz
              sobie samemu.A co do powiedzenia o chorobie to zgadzam sie z Trycka trzeba sie
              zastanowic nie warto dzialac pochopnie i myslec ze moze to pomoze,rodzice moga
              nie zrozumiec ale oczywiscie decyzja nalezy do Ciebie
              Nie poddawaj sie kochana!!Nie mysl zle o sobie,kazdy ma gorsze chwile,jestesmy
              tylko ludzmi,mamy do tego prawo!!!!Bedzie lepiej!!!Poradzisz sobie!!!!
              Pozdrawiam
Pełna wersja