publicity
08.06.05, 01:39
Czasami, jak pomyślę o przyszłości, to ogarnia mnie taki niesamowity strach.
Że nic się tak naprawdę nie zmieni, że i tak zawsze będę się objadać, że to
"wychodzenie" z jedzenia nie ma sensu. Najgorsze są myśli o skończeniu tego
raz na zawsze, ale one szybko mijają. Nie wiem czy macie też czasem takie
poczucie beznadziei, jak sobie z tym radzicie? Ja staram się przeczekać, ale
czy to lekarstwo?