Dodaj do ulubionych

mam dwie zony.....2 w 1....

IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 23.07.02, 02:43

Pierwsza:
bardzo atrakcyjna, troskliwa, kochajaca i super kochanka, wierna, madra,
rozsadna, swietna gospodyni, przedsiebiorcza, dbajaca o dzieci o dom i o
mnie, zawsze sluzaca pomoca najblizszym i dalszym, gleboko wierzaca i
udzielajaca sie w kosciele, wesola i towarzyska



Druga:
zaniedbana, lekcewazaca najblizszych, leniwa i zaniedbujaca wszystko,
arogancka "twardzielka", agresywna, niedotrzymujaca slowa, naduzywajaca
alkoholu i psychotropow, oszukujaca siebie, najblizszych i lekarzy, rozrzutna
i kupujaca sobie przyjaciol, roszczeniowa, zle wychowujaca dzieci,
bezpodstawnie zazdrosna, szukajaca wsparcia u osob, ktore nie wiedza o jej
uzaleznieniach i wczesniejszych nieskutecznych leczeniach, ciagle tracaca
przyjaciol, ktorymi bez przerwy manipulowala itp itd...


Obie:
leza od paru tygodni w szpitalu psychiatrycznym , manipuluja lekarzami,
psychologami i reszta personelu. Nie przyznaja sie do alkoholizmu (od 6 lat)
i lekomanii (od roku). Twierdza, ze to tylko depresja spowodowana zlym
kontaktem z mezem i na niego zrzucaja wine za swoja chorobe. Jedna prosi w
szpitalu o przepustke, by zalatwic jakies sprawy formalne w sadzie, druga
dzwoni do mnie, by ja odebrac ze szpitala, bo dostala przepustke i sie za mna
stesknila. Jedna usmiecha sie czule na moj widok podczas spotkania, by nagle
odezwala sie druga z jakimis pretensjami. Jedna slucha mnie uwaznie i zgadza
sie na dalsze leczenie, m.in. na zamknieta psychoterapie uzaleznien, by nagle
wlaczyla sie druga i stwierdzila, ze jest juz zdrowa i za pare dni gotowa do
wyjscia ze szpitala....


Lekarze widza tylko Pierwszą w depresji (choc staram sie jak moge, by
otworzyli oczy).


...kocham tylko tą pierwszą i chce dac jej szanse, ale nie wiem, czy tą drugą
da sie wyleczyc....


macie jakies rady i pomysly ?
Obserwuj wątek
    • Gość: amala Re: mam dwie zony.....2 w 1.... IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 23.07.02, 06:44
      Gość portalu: marcin napisał(a):
      >
      > Pierwsza:
      > bardzo atrakcyjna, troskliwa, kochajaca i super kochanka, wierna, madra,
      > rozsadna, swietna gospodyni, przedsiebiorcza, dbajaca o dzieci o dom i o
      > mnie, zawsze sluzaca pomoca najblizszym i dalszym, gleboko wierzaca i
      > udzielajaca sie w kosciele, wesola i towarzyska
      >
      >
      >
      > Druga:
      > zaniedbana, lekcewazaca najblizszych, leniwa i zaniedbujaca wszystko,
      > arogancka "twardzielka", agresywna, niedotrzymujaca slowa, naduzywajaca
      > alkoholu i psychotropow, oszukujaca siebie, najblizszych i lekarzy, rozrzutna
      > i kupujaca sobie przyjaciol, roszczeniowa, zle wychowujaca dzieci,
      > bezpodstawnie zazdrosna, szukajaca wsparcia u osob, ktore nie wiedza o jej
      > uzaleznieniach i wczesniejszych nieskutecznych leczeniach, ciagle tracaca
      > przyjaciol, ktorymi bez przerwy manipulowala itp itd...
      >
      >
      > Obie:
      > leza od paru tygodni w szpitalu psychiatrycznym , manipuluja lekarzami,
      > psychologami i reszta personelu. Nie przyznaja sie do alkoholizmu (od 6 lat)
      > i lekomanii (od roku). Twierdza, ze to tylko depresja spowodowana zlym
      > kontaktem z mezem i na niego zrzucaja wine za swoja chorobe. Jedna prosi w
      > szpitalu o przepustke, by zalatwic jakies sprawy formalne w sadzie, druga
      > dzwoni do mnie, by ja odebrac ze szpitala, bo dostala przepustke i sie za mna
      > stesknila. Jedna usmiecha sie czule na moj widok podczas spotkania, by nagle
      > odezwala sie druga z jakimis pretensjami. Jedna slucha mnie uwaznie i zgadza
      > sie na dalsze leczenie, m.in. na zamknieta psychoterapie uzaleznien, by nagle
      > wlaczyla sie druga i stwierdzila, ze jest juz zdrowa i za pare dni gotowa do
      > wyjscia ze szpitala....
      >
      >
      > Lekarze widza tylko Pierwszą w depresji (choc staram sie jak moge, by
      > otworzyli oczy).
      >
      >
      > ...kocham tylko tą pierwszą i chce dac jej szanse, ale nie wiem, czy tą drugą
      > da sie wyleczyc....
      >
      >
      > macie jakies rady i pomysly ?

      Typowe objawy u alkoholika. Zainteresuj sie lepiej sprawa rozwodowa. W ten
      sposob najlepiej pomozesz i jej i sobie. Ona musi SAMA chciec sie wyleczyc i
      przestac oszukiwac wszystkich wokol.


      • default Re: mam dwie zony.....2 w 1.... 23.07.02, 10:46
        Gość portalu: amala napisał(a):

        >
        > Typowe objawy u alkoholika. Zainteresuj sie lepiej sprawa rozwodowa. W ten
        > sposob najlepiej pomozesz i jej i sobie. Ona musi SAMA chciec sie wyleczyc i
        > przestac oszukiwac wszystkich wokol.

        No wspaniała rada! Super! Najlepiej tak - kopnąć bliskiego człowieka w d...,
        niech sobie sam radzi w chorobie, ja umywam ręce, tak? Podziwiam Marcina za
        cierpliwość dla kochanej kobiety, której choroba tak daje mu w kość. Jego post,
        sam fakt, że go napisał, świadczy o tym, że chce jej pomóc, że nie chce
        przekreślać miłości i małżeństwa.
        Marcinie, nie mam dla Ciebie co prawda konkretnej rady, ale życzę Ci
        wytrwałości i sukcesów w pokonoywaniu tej drugiej, złej żony. Ona rzeczywiście
        musi sama chcieć się leczyć - tu Amala ma rację. Może jakiś lekki szantaż? Nie
        zostawiaj jej, ale zrób coś takiego, żeby POCZUŁA SIĘ zostawiona, może się
        przestraszy i taki wstrząs jej pomoże?
        Pozdrawiam,
        def
    • Gość: Malwina Re: mam dwie zony.....2 w 1.... IP: *.abo.wanadoo.fr 23.07.02, 11:41
      nie placze nad toba lecz nad twoimi dziecmi. Opisales moja matke, trwalo 40 lat (!)- do dzis sie pozbierac nie
      moge. Zastanow sie. Idz na spotkania alanon - koniecznie !
      • Gość: Terry Re: mam dwie zony.....2 w 1.... IP: 217.153.50.* 26.07.02, 16:53
        Ooo i znowu ta głupia Malwina.
        • Gość: Malwina Re: mam dwie zony.....2 w 1.... IP: *.abo.wanadoo.fr 29.07.02, 10:32
          va te faire pendre, Ducon !
    • Gość: marcin Re: mam dwie zony.....2 w 1.... IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 24.07.02, 08:08
      uffff...
      Wczoraj udalo mi sie dostac i porozmawiac z jej psychiatra (poza szpitalem,
      w ktorym ona przebywa). Na porannym obchodzie w szpitalu powiedzial jej, ze na
      popoludnie jest umowiony ze mna, mowil ze wpadla w furie. Otoz okazalo sie, ze
      on ja w miedzyczasie rozszyfrowal. Juz wczoraj wyslal ja w szpitalu na rozmowe
      z terapeuta od uzaleznien. Ma zamiar przytrzymac ja w szpitalu, aby mogla
      rozpoczac najblizsza grupe terapeutyczna. Ostrzegl jednak, ze ona moze sie
      oburzyc sie na taka propozycje i nie zgodzic sie na terapie, bo oczywiscie nie
      czuje sie uzalezniona.

      Dzisiaj odwiedze zonke w szpitalu i bede wiedzial co i jak, ale na Wasze
      rady czekam nadal...
      • Gość: Malwina Re: mam dwie zony.....2 w 1.... IP: *.abo.wanadoo.fr 24.07.02, 09:27


        nic z tego nie bedzie poki ona "nie czuje sie uzalezniona "
        nie mozna wymagac leczenia od kogos kto uwaza sie za zdrowego !
        ja cie nie chce dobijac ale w najlepszym wypadku masz na kilka (kilkanascie) lat .
        Najwazniejsze !: nie chron jej, nie maskuj, nie graj przed ludzmi, nie naprawiaj, nie klam razem z nia bo
        bedziesz wspolnikiem jej alkoholizmu i kolkiem napedowym a nie pomoca w wyzdrowieniu !
        na powazny przypadek - powazne srodki. To nie jest non-ewenement !
        I rozmawiaj szczerze z dziecmi, nawet jesli sa male , nazwij diabla jego imieniem.
    • Gość: marcin Re: mam dwie zony.....2 w 1.... IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 26.07.02, 07:21
      Na chwile obecną ta Druga w ciele Pierwszej, po rozmowach z lekarzami i
      terapeutą (ktorzy ją w pore "rozszyfrowali") przyznala sie do uzaleznienia i
      chce sie poddac terapii. Niestety grupa terapeutyczna w tym szpitalu zaczyna
      sie dopiero za kilka tygodni, i na ten czas wypisali ją ze szpitala. Węszę
      koszmar, ktory mnie czeka do jej terapii (ale nie obawiam sie, ze moze cos
      wypic), choc dwa pierwsze dni jej pobytu w domu pozwolily mi przypomniec sobie,
      co znaczy zgodne malzenstwo. Czuje, ze jej pierwsza osobowosc walczyc bedzie z
      tą drugą. Trudny czas przede mna, ale mam nadzieje ze po terpii to sie zmieni.
      • Gość: Malwina Re: mam dwie zony.....2 w 1.... IP: *.abo.wanadoo.fr 26.07.02, 10:21
        widze ze analizy cie nie interesuja a szkoda :-(
        samo" odtrucie" , wymycie organizmu nie wytarczy
        twoja zona jest bardzo nieszczesliwa
        alkoholizm to takie samobojstwo rozlozone w czasie

        no i musze dodac : nie ma dwoch osob - diabla i aniola - trzeba abys ja skleil w jedno. To ona - i ta i tamta.
        Inaczej bedzie schizofrenia.:-(
    • agniecha3 Re: mam dwie zony.....2 w 1.... 26.07.02, 10:43
      calkiem niedawno widzialam Rozmowy w Toku (program Ewy Drzyzgi na tvn) na taki
      wlasnie temat... Wynikalo z niego cos takiego, ze nie tylko Twoja zona wymaga
      terapii, ale rowniez Ty - zebys umial sie w tym odnalezc, zebys wiedzial, jak
      mozesz jej skutecznie pomoc. Czasem Twoja pomoc powinna sie sprowadzic do
      NIEokazywania jej pomocy, na przyklad.
      Skoro Twoja zona zglosila chec udzialu w terapii, to juz sporo. Mysle, ze
      byloby dobrze, gdybys Ty rowniez poszukal czegos dla siebie (zdaje sie, ze
      terapia dla Ciebie to terapia dla wspoluzaleznionych - dziwnie sie to nazywa,
      ale tak wlasnie jest).

      pozdrawiam i zycze wytrwalosci
    • k1k2 Re: mam dwie zony.....2 w 1.... 26.07.02, 18:01
      no bo widzisz... normalna babka czasem jest atrakcyjna a czasem
      zaniedbana...czasem troskliwa i kochajaca a czasem lekcewazaca najblizszych...
      czasem swietna gospodyni a czasem leniwa... czasem sluzaca pomoca a czasem
      arogancka...

      bardzo zycze twojej zonie zeby mogla lsnic wszystkimi kolorami teczy bez pomocy
      alkoholu i psychotropow, i zeby nadal, juz CALA, miala twoja milosc
      • Gość: anula Re: mam dwie zony.....2 w 1.... IP: *.cedler.com.pl / 192.168.0.* 30.07.02, 08:22
        k1k2 napisała:

        > no bo widzisz... normalna babka czasem jest atrakcyjna a czasem
        > zaniedbana...czasem troskliwa i kochajaca a czasem lekcewazaca
        najblizszych...
        > czasem swietna gospodyni a czasem leniwa... czasem sluzaca pomoca a czasem
        > arogancka...
        >
        > bardzo zycze twojej zonie zeby mogla lsnic wszystkimi kolorami teczy bez
        pomocy
        >
        > alkoholu i psychotropow, i zeby nadal, juz CALA, miala twoja milosc


        Bardzo to ładne co powiedziałeś :-)
        • k1k2 Re: mam dwie zony.....2 w 1.... 30.07.02, 22:16
          > Bardzo to ładne co powiedziałeś :-)

          ..."-łaś", tez jestem kobieta ;)

          Thanx
          • Gość: anula Re: mam dwie zony.....2 w 1.... IP: *.cedler.com.pl / 192.168.0.* 31.07.02, 07:56
            aaa... to wszystko wyjasnia ;-)))
            Już myślałam że taki wrażliwy facet ;-)))
            Pozdrawiam!
    • cyntia1 Re: mam dwie zony.....2 w 1.... 26.07.02, 18:37
      Ja cię stary najmocniej przepraszam, ale czy Ty jesteś zawsze jeden w jednym.
      Może nie miejsce tu na takie uwagi, ale dopóki ona będzie musiała zawsze być
      pierwszą (bo tak nienawidzisz drugiej) nie wyjdzie z żadnego uzależnienia.
      Nie mówię, żeby akceptować jej alkoholizm, tylko żeby akceptować ją jako
      alkoholiczke. Jak możesz pomagać komuś kogo nienawidzisz, do kogo czujesz
      odrazę.
      Mam dziwne wrażenie, że kochasz nie to kim ona jest, tylko to kim chciałbyś
      żeby była.
      To na pewno tylko część prawdy (i to ta bardziej przykra dla Ciebie), ale
      zastanów się czy swoim brakiem akceptacji dla jej słabości jeszcze jej nie
      pogrążasz?

      Pzdr:)
    • Gość: kluba1 Re: mam dwie zony.....2 w 1.... IP: *.we.client2.attbi.com 26.07.02, 18:56
      A moze alkoholozm jest tylko objawem choroby a nie przyczyna, tak samo jak
      zaniedbanie itd. Nie jestem specjalista ale brzmi to jak by-polar. Ona napewno
      potrzebuje twojej pomocy. Pamietaj o tej 1-szej !!!
    • Gość: marcin Re: mam dwie zony.....2 w 1.... IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 28.07.02, 23:24
      Wszystko chyba na dobrej drodze, spedzilismy fajny weekend bez
      zadnego spiecia i wspolnie z dziecmi (sa na wakacjach u tesciow). Zreszta ona
      tam zostala na najblizszy tydzien (kilkaset km od naszego domu). Jej rodzice
      wiedza o problemie i na nic nie pozwola. Poprosilem, zeby sie nad nia nie
      użalali i obarczyli jakimis obowiazkami (kuchnia, ogrod itp). Zero czasu na
      glupie pomysly, tym bardziej ze jest tam z dziecmi, z ktorymi nie widziala sie
      ponad piec tygodni (od zgloszenia sie do szpitala). Ponadto ona jest na tyle
      rozgarnieta, ze sama czyta literature na temat "problemu" i wie tez, ze w
      kazdym miescie jest poradnia AA, do ktorej w kazdej chwili moze sie udac. Na
      jutro umowiona jest w szpitalu na rozmowe z psychologiem ,wiec poprosila mnie,
      zebym do niego zadzwonil i odwolal spotkanie (mysle, ze pojade do niego ja
      zamiast niej). Terapia zaczyna sie w polowie sierpnia i w szpitalu kazali jej
      regularnie, co kilka dni zglaszac sie na rozmowe z psychologiem w celu
      utrzymania abstynencji i przygotowania do terapii. Chce tez powiedziec, ze mam
      kontakt (cudo GaduGadu !!!!!) ze wspanialym czlowiekiem, ktory od podszewki
      zna "temat" i prawie codziennie udziela mi bezcennych wskazowek.
      • k1k2 Re: mam dwie zony.....2 w 1.... 30.07.02, 22:25
        Marcin, zmartwil mnie ten list.

        > Spedzilismy fajny weekend bez zadnego spiecia...
        > Jej rodzice wiedza o problemie i na nic nie pozwola...

        Piszesz ze jestescie na 'dobrej drodze'. Dobra droga dla osoby uzaleznionej to
        nie zawsze droga mila, bez spiec, i nie taka gdzie ktos pilnuje, dozuje
        obowiazki, ustawia zycie...

        Trzymam kciuki.
        • Gość: Malwina Re: mam dwie zony.....2 w 1.... IP: *.abo.wanadoo.fr 31.07.02, 09:47
          Marcin,
          zyjesz w swiecie marzen , prosze cie - idz sie poinformuj ! czytaj ! spotkaj sie ze specjalistami (od alkoholu
          a nie od psychiatrii)
          Boje sie ze twoj zawod polozy cie na lopatki...
          Jest to sprawa na kilka (kilkanascie lat !) a niebezpieczenstwo bedzie nad nia wisialo cale zycie (i nad wami-
          toba i dziecmi - tez) . Mam wrazenie ze sie ludzisz i opowiadasz sobie bajki. A pomysl wakacji z rodzina
          zamiast terapii nie jest najlepszy !
    • Gość: BD Re: mam dwie zony.....2 w 1.... IP: 195.136.251.* 31.07.02, 09:50
      Witam,

      Gość portalu: marcin napisał(a):

      > Lekarze widza tylko Pierwszą w depresji (choc staram sie jak moge, by
      > otworzyli oczy).

      Ech, lekarze...
      Toż to klasyczny problem "multiple self" (nie mylić ze schizofrenią).

      > ...kocham tylko tą pierwszą i chce dac jej szanse, ale nie wiem, czy tą drugą
      > da sie wyleczyc....

      No wybacz kolego, ale tak nie można - ślubowałeś chyba obu ;-)
      Niestety, dyskurs na temat uzależnień jest u nas zdominowany przez
      psychoterapeutów, którzy zrobią uzależnienie ze wszystkiego (ostatnio z
      czekolady) i wszystkich (współuzależnienia i takie tam).

      Tymczasem istnieją całkowicie inne ujęcia problemu - istnieje np. teoria
      racjonalnych nałogów (Becker i Murphy), albo właśnie paradygmat "multiple
      self". Problem polega na tym, że większość ludzi, tak jak Ty, usiłuje traktować
      bardzo niejednakowo różne "self", a wcale tak nie musi być - ta druga ona może
      mieć takie same prawa jak pierwsza. Nieładnie tak spiskować przeciw komuś na
      liście, a ludzie Ci jeszcze pomagają.

      W każdym z nas siedzi kilka ja, zrób sobie komisurotomię (rozdzielenie półkul),
      to się szybko przekonasz. Więcej pokory.

      pozdrawiam,

      BD
      • Gość: Malwina Re: mam dwie zony.....2 w 1.... IP: *.abo.wanadoo.fr 31.07.02, 10:33
        to nie tak z tym dr Jekyl i Mr Hayd ...u alkoholika to co jest normalnym ludzkim charakterem u innych,
        staje sie zachowaniem patologicznym na ktore nie ma wplywu i ktore nad nim dominuje.Alkoholik nie ma tak
        jak ty czy ja, wyboru. Nim targa. Nie wmawiajcie marcinowi ze jego zona jest taka jak wszyscy !
        Sa momenty gdy nie mam ochoty na gotowanie, prasowanie, pracowanie, mile slowa i usmiech. Ale z tej
        "nie ochoty" osoby mi bliskie nie sa glodne zaniedbane obrzucone werbalnym blotem nie kochane,
        zbluzgane i znienawidzone ! A ja nie blubram bez sensu z maslanym okiem i wygnieciona suknia (bo sie
        wlasnie na skwerku potknelam ) i zataczajac sie.
        Tym niemniej , nie moze tej drugiej , tej zmiji odrzucac gdyz jest to jednoznaczne z negowaniem alkoholizmu
        ! I niestety, on to robi - pomniejsza, neguje zamyka oczy na monstrum ...i wmawia sobie ze to nie jest jego
        ukochana !
        Jest ! :-(
        • Gość: Malwina Re: mam dwie zony.....2 w 1.... IP: *.abo.wanadoo.fr 31.07.02, 10:46
          natchnelo mnie : Hyde !!!
      • k1k2 Re: mam dwie zony.....2 w 1.... 31.07.02, 17:35

        Gość portalu: BD napisał(a):
        > Ech, lekarze...
        > Toż to klasyczny problem "multiple self" (nie mylić ze schizofrenią).

        Hola hola! A ty kto jestes zeby stawiac diagnozy na forum??
        Widziales kiedys te kobiete, spedziles z nia chociaz 5 minut ??!!

        > Więcej pokory.

        Wlasnie.
        • Gość: BD Re: mam dwie zony.....2 w 1.... IP: 195.136.251.* 01.08.02, 09:19
          Witam,

          k1k2 napisała:

          > > Ech, lekarze...
          > > Toż to klasyczny problem "multiple self" (nie mylić ze schizofrenią).

          > Hola hola! A ty kto jestes zeby stawiac diagnozy na forum??

          A kim Ty jesteś, żeby kwestionować moje kompetencje?? (to żart ;-))

          > Widziales kiedys te kobiete, spedziles z nia chociaz 5 minut ??!!

          To co zrobiłem nie było alternatywną diagnozą, ale alternatywnym sformułowaniem
          problemu. I do tego nie potrzeba znać diagnozowanego obiektu. Pokazałem, że
          istnieją inne paradygmaty opisujące to samo zjawisko. Np. uzależnienia jako
          irracjonalne i złe - paradygmat psychiatrów, uzależnienia jako racjonalne i
          korzystne dla jednostki - Becker i Murphy, czy uzależnienia jako problem
          typu "multiple self". A do którego z ujęć najlepiej pasuje zdanie "dwie żony w
          jednej" to chyba dość oczywiste, czyż nie?

          pozdrawiam,

          BD
          • Gość: kk Re: mam dwie zony.....2 w 1.... IP: *.jci.com 01.08.02, 20:15
            niby Gość portalu: BD napisał(a):

            > To co zrobiłem nie było alternatywną diagnozą, ale alternatywnym
            > sformułowaniem problemu. I do tego nie potrzeba znać diagnozowanego obiektu.
            > Pokazałem, że istnieją inne paradygmaty opisujące to samo zjawisko.

            :(
            moze i racja, ale brzmi to bardzo akademicko
            a my to o zywym czlowieku...

            rowniez pozdrawiam, kk
    • _szwedka Re: Kobieta aniol 01.08.02, 20:33

      " Pierwsza:
      bardzo atrakcyjna, troskliwa, kochajaca i super kochanka, wierna, madra,
      rozsadna, swietna gospodyni, przedsiebiorcza, dbajaca o dzieci o dom i o
      mnie, zawsze sluzaca pomoca najblizszym i dalszym, gleboko wierzaca i
      udzielajaca sie w kosciele, wesola i towarzyska "
      Napisales:"Kocham ta pierwsza"

      Nie ma takich aniolow. A jezeli jakas kobieta probuje nim byc to:
      1. Zwariuje
      albo
      2. Wpadnie w jakis nalog
    • Gość: marcin Re: mam dwie zony.....2 w 1.... IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.02, 21:18
      ....w miedzyczasie znalazlem w sieci bardzo ciekawe artykuly, ktore wiele mi
      tlumacza i porwierdzaja. Czy ktos z was zna przypadki podobnych osobowosci ?.
      Jakie sa szanse na wyleczenie ?



      www.terapia.rubikon.net.pl/html/borderline.htm

      www.psychologia.edu.pl/index2.php?category=artykul&level=52

      pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka