Dodaj do ulubionych

frustracja

05.07.05, 13:50
Witam

Proszę o pomoc. Jestem mamą dwojga dzieci. Trudy wychowania na mnie spadają,
bo męża nie ma w domu, pracuje daleko. Młodsze dziecko ma cztery m-ce.
Chodzi o to, że ostatnio dosłownie wszystko mnie przerasta, nauka, praca,
dom. Jestem aplikantką sądową i po raz kolejny musze odłożyć egzamin- nie
jestem w stanie do niego podejść- malec nie chce jeść nic oprócz mojego
mleka, zwolnili mnie z pracy po macierzyńskim, w domu nic mi nie wychodzi
poczawszy od sprzątania po załadowanie pralki.
Dodatkowo nie jestem typem matki Polki, potrzebuję i rozrywki i jakiegoś
sukcesu - a tu same porażki.Znajomi pokończyli aplikacje, porobili doktoraty
a ja jestem SAMA i dzieci na tym też cierpią. Dzien w dzień walcze z
wiatrakami, rano dzieci, śnaidanie, posprzątać, nauka w wolnej chwili,
obiad , nauka kolacja nauka. Stopniały szeregi znajomych - bo ja nie mam po
prostu nigdy czasu.
Mam nawet chęci, mam dużo siły, dbam o siebie, o garderobę, fryzjera żeby nie
zgnusnieć- codziennie siedzę w kodeksach do czwartej rano, ale nagle pojawia
się ten dziwny stan- stan przygnębienia, rozgoryczenia, pojawia się znikąd
lęk dosłownie o wszystko, pojawia się rezygnacja " to wszystko nie ma sensu,
nie mam przed sobą przyszłości". No i wszystko szlg trafia.

Ostatnio nie jestem szczęśliwa,nie śmieję się, nic mnie nie cieszy.

Mąż jest kochany, ale to niebieski ptak. Nie wie, jaki jest mój dzień. Nie
umiem z nim o tym rozmawiać. Nie rozumie moich ambicji, tego, ze ja bym
chciała być kimś. Mówi,ze jestem przecież młoda, ale ja czuję upływ czasu,
upływ czasu stał się moją obsesją, jak odchudzanie dla anorektyczek.Wydaje mi
sie, że już niczego nie zdążę zrobić, że życie mi umknie.

Patrze na ludzi dookoła, nie moge się nadziwić, jak im to łatwo wszystko
przychodzi. Dla mnie ostatnio zejście ze schodów jest wysiłkiem,zaczęlam się
dusić życiem, nienawidzę poranków - wstaję z myślą o tym, co mnie czeka, ta
gonitwa, ta męczarnia, to patrzenie jak te dzieci się ze mną męczą,chociaż
staram sie o najwyższą czułość. Czasem nie wychodzi.

Źle ze mną. Czuję jak mnie to ogarnia, nie umiem sobie popłakać żeby ulzyło,
dusze w sobie ten protest. Dobiła mnie utrata pracy, chociaż wszystkim mówię,
ze wcale nie - odopadł pretekst wzięcia opiekunki. schudłam 8 kilo , mąż
myśli że się odchudzam po porodzie. Waże mniej niż przed ciążą, nie chce mi
się jeść, pić, nie chce mi się wychodzić do ludzi.

Ostatnio naprawdę jakby siedem plag tak jest w moim życiu. Poza tym wszystkim
oblałam prawo jazdy, dalej jestem niemobilna, ściga mnie pasmo długów jak
umowa o pracę się rozwiąże, córka jest chorowita i słaba.

Czy powinnam podjąć terapię? Czy powinnam się jakoś podratować? Proszę
powiedzcie, co zrobić. Chciałabym żyć pełnią życia. bez ciągłych wyrzutów
sumienia - przekładam egzamin - no spoko, lepiej to, niż niesłusznie dwoję
dostać. Ale mnie to wszystko dławi, gniecie, patrzę na ludzi jakby byli po
drugiej stronie lustra - tacy inni, lepsi, mądrzejsi,piękni, radości wydaje
mi się że ja jestem do niczego.
Czasem mi się wydaje, ze nie mogę oddychać. Cieżko mi.

Obserwuj wątek
    • kobieta_po_30tce rozwiazanie widze jedno: 05.07.05, 14:02
      zatrudnij kogos do pomocy w domu :)
    • fleuret Re: frustracja 05.07.05, 14:14
      nie ulega wątpliwości, że Twój "Niebieski Ptak"
      całkiem Cię uziemił.
      do tego dopadło Cię chyba jeszcze baby blue..
      wychowanie dzieci, prowadzenie domu, praca zawodowa i nauka,
      to zbyt wiele jak na jedną kobietę
      powiem więcej, tego nie wytrzymałby żaden chłop
    • e_wel_ina Re: frustracja 05.07.05, 14:43
      No podjęłaś wyzwanie a to się liczy. A ja się boje mieć dzieci, bo wiem co mnie
      czeka.----> to co opisujesz. A dzieci warto mieć i twoje troski i obawy są
      naturalne bo masz sporo na głowie i pora popracować nad empatią męża, babć,
      dziadków ciotek oraz każdego kto mógłby pomóc. Jak nie chcą to na siłę. Możecie
      mieć problemy z finansami, ale to i to że nie pracujesz i HAHAHA MASZ NIBY
      WIĘCEJ CZASU HAHAHA nie znaczy, że nie masz mieć czasu tylko dla siebie bo
      naprawde oszalejesz. - Nie myśle tutaj o pośpiesznym fryzjerze ale o tym, żebyś
      na przykład wreszcie mogła się wyspać i odetchnąć. WARTO OKREŚLIĆ TO, CZEGO
      CHCESZ A NIE MYŚLEĆ WYŁĄCZNIE O TYM CZEGO INNI OCZEKUJĄ. TO, ŻE INNI POKOŃCZYLI
      DOKTORATY czy aplikacje SUPER ALE TO NIE ZNACZY, ŻE I TY MUSISZ TAK SAMO NO
      CHYBA, ŻE REALNIE TO WIDZISZ JAKO SWOJE PRAGNIENIE. Jak widzisz swoje życie? Co
      sprawia, że jesteś szczęśliwa? W tej chwili pewno nie wiele jest tego ale nie
      znaczy, że nie ma. Chcesz tej aplikacji sędziowskiej>? To powiedz to głośno i
      nie bój sie zcedować część obowiązków, także emocjonalnych na męża. Jak jest
      daleko to opiekunka, babcia kto moze. Męża moze zaboleć ale ty też masz prawo
      do życia.
      Mówisz o upływającym czasie. Tak czas biegnie i wszyscy się starzejemy ile
      możesz mieć lat 28, 27, 30, 35? Nie cyferki świadczą o wieku. Widze, że jestes
      bardzo pracowita, ja nie wykorzystuje tak świadomie swojego czasu.
      Nie patrz na to w ten sposób. Czas będzie upływał. To, że zrobisz tę aplikację
      teraz czy potem. Wiem, fajnie by było żeby teraz. Ale będziesz też miała
      odchowanych dwoje wspaniałych może nie raz doprowadzających cię do furii
      dzieciaków.

      Ja walczyłam o prawo, wylądowałam na zaocznych( drugi kierunek). Teraz widze,
      że sędzią chciałam być, bo podobały mi się amerykańskie filmy i rodzice się
      cieszyli.TAKI PRESTIŻ OD TEGO EMANOWAŁ. TERAZ MYŚLE O REZYGNACJI ALE ŻAL MI
      UTOPIONYCH KOSZTÓW. Może to też poczucie rezygnacji? ZNOWU BĘDZIE DZIEKANKA.
      Spróbuj pogadać z psychologiem, czy psychiatrą to żaden wstyd. Idziesz za
      ciosem i dużo masz za sobą. Ja np. ostatnio zostałam niedopuszczona do obrony
      pracy magisterskiej. ( Miałam średnią hyba powyżej 4,5)-Mażyłam o doktoracie a
      tu po raz drugi niose materiał do przemielenia, do doktoratu jednak się nie
      nadaję. Podbał mi się pomysł, żeby uczyć. Wiesz z dysgrafią i dysleksją nie ma
      hyba możliwości. W pomyśle na doktorat tkwiła potrzeba przekazania studentom
      wiedzy tak, żeby poczuli pasję, moc i siłę, która z niej płynie a nie rażąco
      suche fakty i hehe akty prawne. Żeby po 10 minutach wykładu nie spali. ...To
      tylko część klęski moich wypadków życiowych ale doprowadziło do tego, że
      pogadam ze specjalistą.. Przyjaciele nawet jeśli chcą dobrze radzą czasem
      lepiej a czasem gorzej. Psycholog wszystkiego nie rozwiąże ale napewno
      zrównoważy opinię.Problemy są częścią życia.

      Myślę o tym, żeby zacząć wreszcie oddychać. DO tej pory było fajnie ale troche
      się dusiłam. Szukam teraz jakiejkolwiek pracy. (Wolałabym nie lądować w call-
      center, pracowałam szło super ale było bez ducha). Uwielbiałam kiedyś kółka
      recytatorskie i hyba byłam dobra. Traktowałam to z przymróżeniem oka. Może
      zapiszę się na jakieś studium?

      Troche interesowała mnie psychologia, może ze względu na włąsną osobowość. Moze
      tak. Szczytem mażeń mogła by być firma szkoleniowa. Jest troche możliwości. JA
      ciągle czuję się beznadziejnie głupia bo wszyscy inni są lepsi ode mnie i dużo
      płaczę. Czy jestem niebieskim ptaszkiem? Teraz to tak pół na pół. Troche
      zniszczyło mnie praktyczne myślenie.

      Wiem, że w niekonwecjonalnym i twórczym myśleniu tkwi siła. Słuchaj czemu np.
      nie udzielać porad prawnych? PRzecież skoro siedzisz w tym temacie mogła byś
      spróbować. Wcale nie musisz robić etatu. No ale to wszystko zależy od tego
      czego chcesz.
    • mskaiq Re: frustracja 05.07.05, 16:52
      Mysle ze nic Cie nie przerasta. Twoj problem bierze sie z tego ze zaczynasz
      wierzyc w to ze Cie przerasta.
      Mam wrazenie ze wiele rzeczy ktore robisz nie ciesza Ciebie. Twoje
      macierzynstwo to raczej obowiazek niz radosc. Dlatego pojawia sie zal za
      znajomymi za dawnym zyciem.
      Sprobuj odnajdowac radosc w tym co robisz, masz dwoje dzieci, kiedy pozwolisz
      Im byc blisko Siebie, bedziecie Sobie dawac wiele sensu i radosci. One tak samo
      potrzebuja Ciebie jak Ty Ich.
      Zwykle to jest nasz wybor, Twoje relacje z dziecmi moga byc obowiazkiem albo
      miloscia. Jesli beda miloscia to wtedy nie ma strachu, wszystko biegnie tak jak
      oczekujesz.
      Piszesz ze pojawia sie stan przygnebienia i rozgoryczenia. Kiedy pojawi sie ten
      stan to staraj sie wtedy zajac czyms, nie wolno go w sobie rozwijac przez
      myslenie o tym. Przytul sie wtedy do Swoich dzieci, wroci sens.
      Wtedy kiedy zaczniesz byc optymistyczna Twoja koncentracja bardzo sie poprawi
      inauka znow zacznie przychodzic Ci latwo, zniknie rowniez strach.
      Strach nie istnieje kiedy jest w nas wiele milosci.
      Serdeczne pozdrowienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka