Dodaj do ulubionych

Pomóżcie poważnie

IP: *.acn.pl / 10.129.134.* 10.08.02, 22:21
Witam Was bardzo serdecznie!
Potrzebuję, i to na serio, jak nie rady, to opinii.
Historia wygląda tak (może jest przydługa ale poproszę o traktowanie jej
serio):
Wyszłam zamąż z miłości za rozwiedzionego Pana. Z poprzedniego małżeństwa
miał synka. Nam między sobą i miedzy jego byłą żoną, która wstąpiła w ponowny
związek małżeński, układało sie bardzo dobrze - przyjaźnie. Ludzie się nie
dobrali - nie mają żalu do siebie. Ale...
Nie znalazłam kompletnego porozumienia z moją teściową - Matką Męża. Poznałam
ją przed naszym ślubem - w sytuacji, gdy zmarł jej mąż, a syn był poza
granicami kraju - wyjechał w delegację i nie było z nim kontaktu. Sprawa była
bardzo nagła, więc cóż. Wrócić nie mógł, bo zerwałby kontrakt i ja pomagałam
jego Matce. Wydawało mi się, jakże naiwnie, że ta Pani mnie polubiła - nic
mylnego. Patrząc z perspektywy, okłamała mnie. Była bardzo serdeczna - do
rany przyłóż - i wdzięczna za wszystko, ale uczciwości w tym nie było.
Pobraliśmy się po Jego powrocie. Każda wizyta u niej w domu w pewnym momencie
zaczęła mnie meczyć. Okazało się, że nie możemy porozumieć się w głupich
rzeczach - natykałam się ciągle na monolitową ścianę
niezrozumienia: "dlaczego nie chcecie nowszego modelu samochodu??? Dlaczego
nie macie jeszcze dzieci??? Dlaczego ona (mam ciekawą i dobrą pracę (wyzsze
wykształcenie, kilka jęz. obcych) - nie wadziło to w niczym) jeszcze tam
pracuje - przecież mogłaby znaleźć coś spokojniejszego, jak n.p.
recepcjonistka albo sprzedawczyni???" i wiele innego. Próbowałam ją
zrozumieć, do końca pozostałam grzeczna - próbowałam wejść "w jej skórę" -
poooglądać z nią jej kochane brazylijskie seriale (nie cierpię ich równo!!!),
pomóc przy seryjnej produkcji nikomu niepotrzebnych robótek ręcznych - nic!!!
Zawsze byłam to gorszą synową (ma jeszcze jednego syna, który ożenił się z
jej wymarzonym, i w rzeczywistości, wymarzonym obiektem płci żeńskiej -
ekspedientką - mam nadzieję, że nikogo nie urażę - ale tu chodzi o mojej
Teściowej wizję kobiety), która w końcu wetknie nos w książkę lub coś powie
nie na temat. Pogodziłam się z tym, zresztą moja dróga połówka mi współczuła
i ograniczała wspólne wizyty do minimum, bo wiedziała, że ma za Mamę osobę,
która była żoną partyjnego (to już zamierzchłe czasy) dygnitarza - jego Ojca -
na szczeblu lokalnym i "trzęsła" miasteczkiem, a teraz jest zwyczajną wdową
i nikt z nią się nie liczy. Przeżywałam gehennę, bo wracałam z naręczem
sukienek "a-la lata 50-te" lub butów nie mojego rozmiaru, które lądowały w
hospicjum z nadzieją - może komuś to się przyda. I nie było "ale" - był
tekst - "będzie Ci ładnie." Można to przeżyć. Było dalej.
Mój Ukochany zmarł nagle na serce - w nocy. To, co przeżyłam - to przerosło
wszystko. Znalazłam oparcie w znajomych, jego kolegach z pracy, a przede
wszystkim w Mojej Mamie, która po pierwszym telefonie pokonała w cudowny
sposób ponad 4 tysiące kilometrów (była na urlopie), by wieczorem znaleźć się
u mnie w domu - zmęczona, uchetana, brudna ale przy mnie i pomóc mi. Jestem z
niej dumna i Ją bardzo kocham (nie tylko za to)!!! Natomiast Teściowa
telefonicznie stwierdziła - tu cytat: "Ja nie zapłacę za pogrzeb - kupiłam na
raty lodówkę". Płaciłam za wszystko ja, pogrzebałam Męża w jego rodzinnej
miejscowości (przeżyłam artystyczny pokaz żalu Teściowej na pogrzebie) - w
grobie jego Ojca, niedawno postawiłam pomnik, i nawet nie dostąpiłam
możliwości uczestnictwa w stypie rodzinnej. Gdy przyszłam do domu Teściowej,
to wysłuchałam takiej litanii, że jej Siostra - osoba bardzo miła i spokojna -
krzyknęła, by się zamknęła i zabrała mnie i moją Mamę do siebie - parę ulic
dalej - do swojego domu. Rozmawiałyśmy długo, nocowałyśmy u nich. Dalej z Nią
utrzymuję kontakt, była u mnie z mężem parę razy - wymieniamy miłe kartki i
dzwonimy do siebie. Moja Mama mieszka daleko, więc ten kontakt wiele dla mnie
znaczy.
Dla Teściowej później wygrałam sprawę z PZTU o jej utratę zdrowia i
stwierdziłam, że każdy kontakt z Nią szarpie mi nerwy w niemożliwym stopniu.
Wystarczyło, jak przyjechała do mnie do pracy (ciężko chora - jak mówi -
kobieta, pokonująca po to 200 km) i zrobiła awanturę o sprawę, czemu nie chcę
z Nią się kontaktować. Potraktowano ją - fakt - źle, bo byłam w delegacji.
Ale może słusznie???
Ograniczyłam kontakty do kartek na Imieniny i z okazji Świąt. I teraz
dostałam list, który cytuję: "Czym zawiniłam, co złego zrobiłam, a przecież
inaczej to wyglądało. Byłam dla Ciebie jak Matka, nawet rodzona matka tyle Ci
nie dała niczego. Myślałam, że docenisz wszystko, co otrzymasz, ode mnie jak
od Matki, stwierdziłam, że jesteś materialistką, człowiekiem nikogo nie
kochającym. Jestem ciężko chora, w ciągłych bólach, niedługo mam operację.
Osoby obce mi pomagają. Wyjaśnij to natychmiast." Tyle cytatu.
Istotny jest fakt, że w miejscowości, w której mieszka moja b. Teściowa,
mieszka jej 4 braci i siostra - wszyscy z rodzinami. Jest z nimi skłocona ale
próbują jej pomóc. Dowiedziałam się, że jej stan zdrowia nie odbiega też od
normalności w jej wieku. Ponadto, ma przecież drugiego syna i synową, która
jej oczekiwania spełniała. A ja ma serce - i to dobre - i teraz moje serce
się rwie w dwie strony: z jednej strony - pomóc, wybaczyć, zrozumieć (który
to raz???), a z drugiej - rozum podpowiada - wrzuć list do śmieci i żyj swoim
życiem.
Poproszę o życzliwość i poważne potraktowanie sprawy.
Pozdrawiam:-)
Obserwuj wątek
    • Gość: Bo Re: Pomóżcie poważnie IP: *.acn.pl / 10.133.134.* 10.08.02, 22:57
      Moim zdaniem nie można swoim kosztem poprawiać samopoczucia innych. Rozumiem,
      starsza pani, Twoja teściowa, mama Twojego męża. Ale przecież piszesz, że była
      w stosunku do Ciebie zjadliwa, niezyczliwa i nieprzyjemna. Może po wyjaśnieniu
      jej spraw zdrowotnych (po operacji), gdy już dojdzie do siebie, wytłumacz jej,
      dlaczego nie masz ochoty się z nią kontaktować. Nie szarp sobie nerwów, życie
      Cię nie oszczędziło, postaraj się wrócić do normalności bez niechcianych
      kotaktów z teściową. Nie można nikogo zmusić do polubienia innej osoby.
      Teściowa nie traktowała Ciebie jak członka rodziny i Ty nie masz takiego
      obowiązku. Nie rób sobie wyrzutów sumienia. To Twoje życie, Teściowa miała
      szansę zaakceptowania Ciebie. Nie wykorzystała jej. Trudno. Tak bywa. Życzę Ci
      odwagi, pogody ducha i jak najszybszego otrząśnięcia się z przykrych
      doświadczeń.
      Pozdrawiam
      Bo
      Zapomniałam napisać, że sama jestem teściową. Nie idealną. Ale wydaje mi się,
      że normalną. Staram się, aby moja synowa lubiła do mnie wpadać i mnie zapraszać
      do siebie. Na razie nam się udaje. :-)))
      • Gość: Amarilis Re: Pomóżcie poważnie IP: *.acn.pl / 10.129.134.* 10.08.02, 23:39
        Dziękuję za szczere potraktowanie problemu.:-)
        Ja, jeżeli kiedyś będę Teściową, to naprawdę tak, jak Pani, potraktuję kogoś o
        wiele życzliwiej niż mnie to spotkało, gdyz każdy jest Osobą (przez duże O) i
        każdy ma prawo nawet do głupich, nam nie pasujących, zdań.
        Inna sprawa - moja Teściowa nie idzie na żadną operację, tyle, że chce coś tam
        nowego kupić swojemu drugiemu synowi. Dowiedziałam się o tym nie tylko od mi
        zaprzyjaźnionej jej Siostry, ale i od byłych przyjaciół Męża, którzy mieszkają
        na jej klatce schodowej. I żadne obce osoby jej nie pomagają. Nie jestem pewna,
        czy mam jej szczerze powiedzieć, co myślę. Czy, jak mówi poprzednia żona mojego
        Męża - "wyrzucić ją z głowy"??? To jest starsza osoba!!!
        Pozdrawiam serdecznie:-)
        • Gość: ramzes:) Re: Pomóżcie poważnie IP: *.dip.t-dialin.net 10.08.02, 23:57
          a mnie sie wydaje, ze ona moze byc nawet wsrod najblizszych strasznie
          samotna..pewnie narobila tyle bledow, ze sie w glowie nie meisci, ale chyba
          dala ci cos czego nikt inny ci nie dal..twojego meza ...zmarlego, ale bylas z
          nim szczesliwa. Moze po prostu pomoz jej na tyle na ile cie stac, bez przesady
          i bez naginania sie..

          ramzes:)

          PS..sory nie mam takich doswiadczen, tescio wiedze rzadko, a jesli juz to sa
          jak 100% marzenie:)
          • Gość: Amarilis Re: Pomóżcie poważnie IP: *.acn.pl / 10.129.134.* 11.08.02, 10:40
            Pomagałam po śmierci mojej drugiej połówki wielokrotnie przez 1,5 roku. Na
            pocz. czerwca byłam przejazdem w tej miejscowości - b. Teściowa akurat była u
            drugiego syna, więc pospacerowałam tylko po miasteczku. I spotkałam sąsiadkę
            Teściowej, która wyraziła delikatnie opinię: "Dlaczego Ty jej nie pomagasz? Ona
            mówi, że o niej zapomniałaś, i też powiedziała, że założyła książeczkę
            mieszkaniową dla wnuka, a Ty ani grosza na nią nie wpłaciłaś." Fakt - nie
            wpłaciłam, bo sama muszę żyć za coś, nikt mi nie może specjalnie pomóc, więc
            liczę na siebie. Dodatkowo, pomagam finansowo studiującej młodszej siostrze.
            Zapytałam później pierwszą żonę mojego Męża (wogóle wolę pytać u "źródeł"), czy
            ma o to jakiś żal do mnie - okazuje się, że o istnieniu czegoś takiego nawet
            nie miała pojęcia, i jak się wyraziła: "daj spokój - to jest nam niepotrzebne i
            żadnych pieniędzy od Ciebie nie chcemy."
            Pozdrawiam:-)
            • kamfora Re: Pomóżcie poważnie 11.08.02, 11:18
              Gość portalu: Amarilis napisał(a):
              > I spotkałam sąsiadkę Teściowej, która wyraziła delikatnie opinię:
              >"Dlaczego Ty jej nie pomagasz? Ona mówi, że o niej zapomniałaś, i też
              > powiedziała, że założyła książeczkę
              > mieszkaniową dla wnuka, a Ty ani grosza na nią nie wpłaciłaś." Fakt - nie
              > wpłaciłam, bo sama muszę żyć za coś, nikt mi nie może specjalnie pomóc, więc
              > liczę na siebie.

              Po raz kolejny sprawdza się powiedzenie, że jak nie wiadomo,
              o co chodzi - to na pewno chodzi o pieniądze.;-)

              Twój mąż nie żyje - ale został jego syn z pierwszego małżeństwa.
              Czy sprawa tzw spadku została wyjaśniona? Może trzeba o tym
              porozmawiac głośno, żeby nie było niepotrzebnych niedomówień,
              kto jak widzi tę sprawę i czego oczekuje.
              Wiem, że rodzice też dziedziczą po dziecku jakąś część, mimo,że
              dziecko było w związku małżeńskim.
              Teściowej więc prawnie należą się od Ciebie jakieś pieniądze,
              synowi męża również.
              Moja rada: dopilnuj, żebyś miała na wszystko "papierek".

              (to jest na dodatek rada "mądrej po szkodzie" ;-)
              • Gość: Amarilis Re: Pomóżcie poważnie IP: *.acn.pl / 10.129.134.* 11.08.02, 11:30
                Sprawę spadkową miałam w ub. tygodniu. Z pierwszą żoną zakończyłyśmy ją ugodą -
                pół na pół na pierwszej rozprawie. Dzielić nie było czego i nam się nie
                chciało - lubimy się. Teściowa nie może dziedziczyć, bo jest w drugiej zstępnej
                kolejności razem z bratem - tak jakoś to się nazywa. Do podziału była tylko
                tzw. "rewaloryzacja" - nigdy nie wiem, jak to się nazywa - to jest to, co
                rocznikami płacą. Na wszystko inne mam papiery - wogóle - jak jakaś zwariowana
                księgowa, pilnuję wszystkich urzędowych papierków. Faktem jest, zostało mi
                trochę pieniędzy z ubezpieczenia i moja firma mi pomogła - zrobiłam remont
                mieszkania (nie powiedziałam Teściowej o tym) - jest służbowe, niewłasnościowe
                i na moje imię.
                Pozdrawiam:-)
        • Gość: Bo Re: Pomóżcie poważnie IP: *.acn.pl / 10.133.134.* 10.08.02, 23:57
          Gość portalu: Amarilis napisał(a):

          > Dziękuję za szczere potraktowanie problemu.:-)
          > Ja, jeżeli kiedyś będę Teściową, to naprawdę tak, jak Pani, potraktuję kogoś
          o
          > wiele życzliwiej niż mnie to spotkało, gdyz każdy jest Osobą (przez duże O) i
          > każdy ma prawo nawet do głupich, nam nie pasujących, zdań.

          Tylko nie Pani! Jestem Bo i tyle. :-))) Każdy ma prawo do własnego zdania, choć
          można z nim polemizować.

          > Inna sprawa - moja Teściowa nie idzie na żadną operację, tyle, że chce coś
          tam
          > nowego kupić swojemu drugiemu synowi.

          Ale co zakup ten ma do rzeczy? Po co Ci piszę, że idzie na operację? Chce
          Twojego wsparcia finansowego?

          > Nie jestem pewna,
          >
          > czy mam jej szczerze powiedzieć, co myślę.

          A jak inaczej można rozwiązać tę sytuację?

          >Czy, jak mówi poprzednia żona mojego
          >
          > Męża - "wyrzucić ją z głowy"???

          To też jest jakieś rozwiązanie, ale w tym wypadku narażasz się na bezustanne
          listy i telefony teściowej. A tego chyba nie chcesz?

          >To jest starsza osoba!!!

          Czy starszej osobie, tylko dlatego, że jest starsza, wolno wszystko? Czy z
          racji wieku może być nieżyczliwa i arogancka? Na szacunek trzeba sobie
          zapracować. I dotyczy to ludzi w każdym wieku.

          > Pozdrawiam serdecznie:-)
          Ja również.
          Bo
          • Gość: Amarilis Re: Pomóżcie poważnie IP: *.acn.pl / 10.129.134.* 11.08.02, 10:53
            Gość portalu: Bo napisał(a):

            > Tylko nie Pani! Jestem Bo i tyle. :-))) Każdy ma prawo do własnego zdania,
            choć
            >
            > można z nim polemizować.
            >
            Przepraszam, Bo - to była mądra wypowiedź i mi się omsknęło:-) Zgadzam się -
            można, byle było z kim. Polemika z moją b. Teściową mi się nigdy nie udawała.

            > > Inna sprawa - moja Teściowa nie idzie na żadną operację, tyle, że chce coś
            >
            > tam
            > > nowego kupić swojemu drugiemu synowi.
            >
            > Ale co zakup ten ma do rzeczy? Po co Ci piszę, że idzie na operację? Chce
            > Twojego wsparcia finansowego?

            Na to znów wygląda. Po śmierci Męża dawałam jej nieduże sumy (nie jestem
            miliarder), bo myślałam, że rzeczywiście potrzebuje. Przy okazji sporów z PZTU
            dowiedziałam się, że otrzymuje własną rentę i coś tam po swoim zmarłym Mężu w
            wysokości takiej, jak moje zarobki, więc przestałam i powiedziałam jej o tym.
            Na co usłyszałam komentarz: "Ale Ty jeszcze możesz znaleźć bogatego męża."
            >
            > > Nie jestem pewna,
            > >
            > > czy mam jej szczerze powiedzieć, co myślę.
            >
            > A jak inaczej można rozwiązać tę sytuację?

            Nie wiem - dlatego założyłam ten wątek i też z powodu, że nakipiało we mnie
            (sorry!). Mówienie z Nią - to jak grochem o ścianę.
            >
            > >Czy, jak mówi poprzednia żona mojego
            > >
            > > Męża - "wyrzucić ją z głowy"???
            >
            > To też jest jakieś rozwiązanie, ale w tym wypadku narażasz się na bezustanne
            > listy i telefony teściowej. A tego chyba nie chcesz?
            >
            Oczywiście, że nie!!!

            > >To jest starsza osoba!!!
            >
            > Czy starszej osobie, tylko dlatego, że jest starsza, wolno wszystko? Czy z
            > racji wieku może być nieżyczliwa i arogancka? Na szacunek trzeba sobie
            > zapracować. I dotyczy to ludzi w każdym wieku.
            >
            W domu mnie wychowano w szacunku dla starszych osób - była to wielopokoleniowa
            rodzina, w której było nam wszystkim dobrze. Moi dziadkowie byli rozsądni, dało
            się z nimi żyć i nawet bawić. Tu nie mogę zrozumieć, jak postąpić, na jakiej
            płaszczyźnie szukać nici porozumienia - przecież to Mama mojego nieżyjącego
            męża.

            Pozdrawiam:-)
    • Gość: weronika Re: Pomóżcie poważnie IP: *.kopernik.gliwice.pl 11.08.02, 11:51
      moja droga Pani, nie da sie ukryć że jesteś osoba o bardzo wysokiej kulturze osobistej i wielkiej
      wrażliwości i niestety ale w tym wypadku to jest problem. Z tego co piszesz twoja teściowa to osoba
      bardzo prosta i ulepiona z innej gliny niz ty. Nie uda ci sie jej zrozumiec, tak jak mi sie nie uda nigdy
      zrozumiec mojego dziadka wypisz wymaluj twoja teściowa. Wszyscy mu pomagali, gotowali, prali i płacili
      za jego rachunki gdy tymczasem on chował swoja emeryturke pod poduche. Co gorsza na wsi ludzie byli
      przekonani ze my nic nie robimy i jeżdzimy tylko po pieniądze! Zwyczajnie nas oczerniał do tego stopnia że
      sąsiedzie nie odpowiadali na pozdrowienia.
      Wydaje mi się, że dla własnego zdrowia psychicznego musisz zakończyć ten rozdział zycia i zerwac
      całkowice kontakt z była teściową. Ta kobieta nie ciebie nosiła pod sercem, wypełniłaś swoja powinnosc
      wzgledem niej, a ona ma jeszcze syna i jego obowiązkiwm jest zając sie matka.
      Poza tym ona raczej nie potrzebuje emocjanalnego kontaktu z toba, tylko twoich pieniędzy.
      Pozdrawiam
      • Gość: Amarilis Re: Pomóżcie poważnie IP: *.acn.pl / 10.129.134.* 11.08.02, 12:04
        Jestem w takiej kropce: z jednej strony, pierwsza żona mojego ś.p. Męża właśnie
        tak radzi (też nie była akceptowana przez Teściową, nawet po urodzeniu
        dziecka), a z drugiej - głupie serce mówi: zrozum, ona jest starsza, samotna,
        ma swoje lata - wybacz, spróbuj jeszcze raz. Nie wiem, jak z tym poradzić.
        Pozdrawiam:-)
        • Gość: Marta Re: Pomóżcie poważnie IP: *.acn.pl / 10.135.130.* 11.08.02, 13:03
          Gość portalu: Amarilis napisał(a):

          > Jestem w takiej kropce: z jednej strony, pierwsza żona mojego ś.p. Męża /.../
          > a z drugiej - głupie serce mówi: /.../ Nie wiem, jak z tym poradzić.

          To dziwne, że z jednej strony, zamiast "co dyktuje rozum", wymieniasz pierwszą
          żonę, z drugiej "głupie serce". No więc gdzie masz rozum? To one zwykle sie
          wadzą.
          Kultura osobista, żeby nie wiem jak głęboka, nie stoi w sprzeczności ze zdrowym
          rozsądkiem. Słowo honoru!
          Chyba nie uważasz się za Antygonę? Mam nadzieję, że nie... Zwróć to serce na
          właściwe miejsce, że tak powiem nieco brutalnie.
          A prosiłaś o radę... ciekawe, czy którejś posłuchasz...
          Powodzenia
          Marta
    • Gość: Amarilis Re: Pomóżcie poważnie IP: *.acn.pl / 10.129.134.* 11.08.02, 13:10
      Przynajmniej może mój skołowany rozum wezmie górę nad uczuciami. Potrzebne mi
      jest zdanie postronne, bo jak sama patrzę, to momentami nie czuję się pewna
      swoich racji, bo może w czymś się mylę.
      Pozdrawiam:-)
      • Gość: Allegra Re: Pomóżcie poważnie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.08.02, 00:31
        Amarilis jesteś dobrym, wrazliwym człowiekiem. A Twoja teściowa czuje to na
        kilometr i usiłuje wykorzystywać w niecny sposób! Nie pozwól jej! Ona nie
        potrzebuje Ciebie i Twojego wsparcia, obecności czy uwagi.. Ona po prostu
        uważa, że jej syn zostawił Ci w spadku jakieś góry złota i ona ma teraz prawo,
        żeby domagac się od Ciebie pomocy materialnej!
        Nie daj się zwieść sercu.. zaufaj raczej rozumowi i radom pierwszej żony
        Twojego męża.. skoro więcej osób widzi prawdziwe oblicze tej osoby, to znaczy,
        że coś w tym jest..

        Pozdrawiam i życzę siły przy podejmowaniu decyzji :)
        • Gość: Amarilis Re: Pomóżcie poważnie IP: *.acn.pl / 10.129.134.* 13.08.02, 20:49
          Dziękuję za radę.:-) Zdałam sobie sprawę, że właśnie wsparcia mi bardzo
          brakuje. Trudno jest mi jeździć do miejscowości, w której kompletnie mnie nie
          znający ludzie zaczepiają nad grobem męża i dopytują się, dlaczego tak ochydnie
          krzywdzę Teściową. Bo o tym, że jestem zła, niedobra i bez serca rozpowiada
          każdemu, kto chce słuchać. A wszystkim nie przetłumaczę, że nie jestem wielbłąd.
          Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję:-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka