Dodaj do ulubionych

PROBLEM STAY JAK SWIAT

18.08.05, 10:44
Witam. Drogie/drodzy Forumowiczki/Forumowicze - zwracam sie do Was z prosba o
rade - liczac na Wasze doswiadczenie i chce pomocy. A mianowicie - problem
stary jak swiat - jak przekonac rodzicow do nowego chlopaka, ktorego oni nie
akceptuja??? Mam 21 i od 7m-cy spotykam sie z cjhlopakiem (ma 23 lata), ktory
nie zostal zaakceptowany przez moich rodzicow ze wzgledu na to iz
reprezentuje nizszy stan majatkowy niz moja rodzina. Nie dostrzegaja tylko,
ze w czasie studiow (na informatyce) non stop gdzies pracuje i to juz w
zawodzie i stara sie jak moze. Dla nmnie to jest strasznie nisparwiedliwe.
Nie odpowiada im rowniez prawdopodobnie z wygladu - a szczerze mowiac jest
przystojnym facetem , tylko oczywiscie nie idealem ziecia wg mojej mamy.
Czy jakies sugestie ??????

Z gory dziekuje i pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • tingel-tangel Re: PROBLEM STAY JAK SWIAT 18.08.05, 10:50
      A już myślałem, że prawdziwych rodzina arystokratycznych już nie ma. Mam
      nadzieję, że nie znaleźli ci "swojego", dobrze urodzonego absztyfikanta?
      • kvinna a) rozwieść się z rodzicami 18.08.05, 12:17
        b) nie zabiegać o akceptację
        • elleves problem stary...... 18.08.05, 15:17
          rozwiesc sie z rodzicami? hmm tylko, wlasnie od kiedy sie z nim spotykam jestmz
          nimi na przyslowiowej wojennej sciezce. Szczezre mowiac to bym chciala wszytko
          jakos poukladac i pogodic - ale czy istnieja na to szanse? Tym bardziej, ze moi
          rodzice na serio maja bardzo konserwatywne poglady i neguja wszytko czego sami
          nie robia i nie znaja, zas ON mi jakby otworzyl oczy na swiat, na wiele sparw
          ktorych wczesniej nie dostrzegalam - chociazby tego, jak moi rodzice staraja
          sie mna manipulowac......
          • kvinna A tu to byłabym ostrożna 18.08.05, 15:20
            Nie wiem, czy manipulują, ale on pewnie też próbuje przeciagnąć Cię na swoją
            stronę.
            a) znajdź własną stronę :)
            b) zawsze można opuścić rodzinne gniazdo...
            • elleves Re: A tu to byłabym ostrożna 18.08.05, 15:59
              wlasnie sie staram znalezc wlasna strone:)
              tylko to jest czasem trudne - na dzien dzisiejszy spotykam sie z nim a kiedy
              wracam wieczorem to widze ,,nadete" miny moich rodzicow; nawet o tym z nimi nie
              rozmawiam, moja matka traktuje tak cala sprawe jakby niczego nie bylo, dla niej
              po prostu temat nie istnieje wiec ja nawet nie mam mozliwosc przedstawic go w
              prawdziwym swietle. Nigdy nie mialam z rodzicami z dobrego kontaktu a teraz
              jest zupelnie beznadziejnie. Nie chce tak dalej...a nie potarafeie z nimi
              rozmawiac
              • kvinna Są zazdrośni :) 18.08.05, 16:12
                O Ciebie. O to, że jesteś szczęśliwa.
                Że wychodzisz (a oni w domu)

                p.s. a jaki jest ich wymarzony kandydat?
                • elleves Re: Są zazdrośni :) 18.08.05, 16:50
                  hhmm byc moze - a wlasnie to samo mi mowi Jakub (tak ma na imie moj chlopak),
                  wiec jest juz Was dwoje w zgodnosci opinii.

                  O rety - wymarzony kandydat wg nich to ktos kto jest zupelnie taki sam jak
                  oni!!! A szczerze mowiac to nikt nie jst wystarczajaco dobry. Moj brat (33
                  latka) ma naprawde swietna żone, z ktora ja przykladowo sie bardzo dobrze
                  dogaduje a oni od poczatku ich malzenstwa mieli non-stop do niej zastrzezenia
                  (dodac musze, ze jak w moim przypadku sporo role odgrywa roznica majatkowa, tak
                  rodzina mojej bratowej jest bogatsza od mojej - o rety jak ja niecierpie
                  tematow finansowych!!). Wymarzony kandydat musialby byc bardzo bogaty, bardzo
                  przystojny (chyba idealem mojej matki pod wzdlegem urody jest jakis Hiszpan,
                  ktory swego czasu bral udzial w programie ,,Europa da sie lubisz" wiec wniosek
                  prosty - powinnam mieszkac w Hiszpanii:P a na serio - zawsze bylam
                  przyslowiowo ,,krotko trzymana", jak mialam byc o 22ej w domu, to nie wolno mi
                  sie bylo spoznic wiecej niz 5 minut, nie wolno mi bylo jezdzic na dyskoteki
                  czy wracac pozno do domu (gdyz PRZYZWOITE dzieczyny taki nie robia) az od
                  pewnego czasu ja zaczelam sie lekko stawiac (opoczatek studiow) a odkad jestem
                  z Jakubem (wczesniej bylam z chlopakmi akceptowanymi przez moich rodzicow i
                  ktorzy sie ich de facto bali) wszytko idzie coraz ostrzej. I nie zamierzam
                  zmieniac zdania tylko dlatego, ze w ich mniemaniu to jest ,,nieorzyzwoite"
    • mazaa1 Re: PROBLEM STAY JAK SWIAT 18.08.05, 15:38
      Hm,
      ellevens, pamietaj tylko, ze rodzice zawsze beda z tobą i prawdopodobnie zawsze
      po twojej stronie, choc pewnie teraz wydaje ci się, że tak nie jest... więc
      rozwodu z rodzicami nie polecam. Spotykasz sie z nim 7 miesięcy, tak na dobra
      sprawę to wcale nie tak dlugo... a moze niech twój chlopak pomoze mamie przy
      konfiturach? ;-) albo tacie przy strzyżeniu trawnika?? ;-) może zintegrować ich
      trzeba!?

      A serio, to sądze, że kiedy zobaczą ze chlopakowi na tobie zalezy i cie szanuje
      to z pewnoscią prędzej czy pozniej go zaakceptują...
      • elleves Re: PROBLEM STAY JAK SWIAT 18.08.05, 16:02
        oj nie weim czy to by bylo takie latwe, gdyz moich rodzice wychodza z
        alozenia, ze oni sa na tyle doskonali, ze wszytsko robia najlepiej i nikt nie
        jest im w stanie dorownac. Dla przykladu podam fakt,ze szczcerze mowiac nie
        pamietam bym ja sama w ich oczach cokolwiek dobrze zrobila, nawet zdobycie
        stypendium na Prawi jest wg nich przyslowiowa ,,buleczka z maslem i kazdy glupi
        to potrafi"..... oj nie nie tak latwo

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka