strach przed ...

28.08.05, 21:33
Byłam z chłopakiem kilka lat. Poważnie zachorował i zmarł. Byłam zła na cały
świat, ale po pewnym czasie zrozumiałam że to właściwie Wojtka wina że nie
żyje. Okazało się że miał sie leczyć a on tego nie robił, oszukiwał nas
wszystkich, mówił że jest zdrowy że nic mu nie dolega że jest wszystko w
porządku że nie musi już chodzić na kontrole. Okłamywał nas wszystkich a my
mu wierzyliśmy. Skrzywdził w ten sposób nie siebie tylko swoich najbliższych
w tym mnie. To bardzo boli. Mam do niego wielki żal tylko co mi z tego. Od
tamtego czasu mineły 3 lata. Jestem sama nie związałam sie z nikim. Problem w
tym że kiedy ktoś mnie zaprosi na kawe ja odmawiam boje sie ale nie pytajcie
czego bo sama nie wiem. Później żałuje i płacze po kątach. Wiem że nie chce
być sama że samotność strasznie mi ciąży że pragne bliskości drugiej osoby
ale sami widzicie...Brakuje mi odwagi. Chyba boje sie że ktoś znowu mnie
oszuka, skrzywdzi. Nie wiem co mam zrobić jak to przezwyciężyć.
    • rybolog Re: strach przed ... 28.08.05, 21:35
      No widzisz...a ja przezylem...
      • kaskaa5 Re: strach przed ... 28.08.05, 21:38
        mam nadzieje że cie nigdy nie spotka to co mnie spotkało
        • rybolog Re: strach przed ... 28.08.05, 21:43
          przeciez napisalem Ci ze przezylem...i to jest prawda.
    • tingel-tangel Re: strach przed ... 28.08.05, 21:44
      To nie jego wina, że zmarł, widocznie wolał umrzeć trochę wcześniej, ale z
      honorem. Nie chciał, byście postrzegali go jako osobę słabą, kaleką. Nie chciał,
      żebyś ty patrzyła na niego z litością - każdy mężczyzna chce, by kobieta
      patrzyła na niego raczej z podziwem, uznaniem dla jego siły. Starał się ukryć
      swoją słabość by lepiej wypaść przed tobą. Nie chciał cię skrzywdzić.
      • vlad-srollovnik Re: strach przed ... 28.08.05, 21:46
        "love story"
        chciała umrzeć godnie i być piękną do końca, on to uszanował, nie miał
        pretensji bo kochał
Inne wątki na temat:
Pełna wersja