gretta2
29.08.05, 19:32
jestem wolną, niezależną, atrakcyjną 33 letnią kobietą .Od 5 lat utrzymuję
kontakt z zonatym 45 letnim mężczyzną, ojcem 23 letniego syna. Dziś juz wiem
ze straciłam 5lat życia, trudno mi uwierzyć i zaufać komus, wpadłam depresję.
Piszę dla ewentualnej przestrogi dla osob ktore byc moze tkwią w takim
toksycznym, bezsensownym związku.
O naszej znajomosci wiedzieli wszyscy.On bywał u mnie codziennie w domu,
przychodził na kazde moje skinienie, wychodził do domu na noc.Zapewniał mnie
ze się rozwiedzie i bardzo mu zalezalo na mnie. Podchodziłam do jego
propozycji bardzo rozważnie, ostrożnie i być moze za długo. Ale w styczniu
2004 podjęłam decyzję aby uregulował swoją sytuację prawną - rozwód.Mam w
domu wszystko, nic mi nie potrzeba. No i stało się .... Od tamtego czasu
zaczął wymyślać rozne przyczyny i określać terminy kiedy to zrobi. W tym
wszystkim zaczął się gubić, motać, jednocześnie zapewniając mnie ze on chce
być ze mną. Tchorzył kilkanaście razy. Dzwonił i mowił "nie" odkladając
sluchawkę. Ale za jakis czas znow składał deklaracje rozwodowe, mowiąc ze go
nic nie łączy z zoną jedynie z synem. I znowu tchorzyl. Sam gotuje, pierze,
spi oddzielnie, ma osobne konto, nie rozmawia z zoną a w zasadzie ona z nim,
nie spędzają razem swiąt ani urlopu. Czas po pracy spędza przed internetem i
TV, bo od roku do mnie nie przychodzi. Ale ciągle mnie okłamuje, i obiecuje
ze odejdzie od zony. Wie ze jest tchorzem, boi się tego zrobić, ale nie umie
mi tego powiedzieć. Do jakiego stanu psychicznego i rozstroju nerwowego
doprowadził mnie swoją hipokryzją i nielojalnością , nie będę pisać. Ja
chcialam dac mu wszystko, on wie ze go bardzo kocham ale boi się odejsc od
zony. Tysiąc razy mowiłam mu "nic na siłę" " jesli nie chcesz być ze mną
powiedz mi to i daj mi spokój i nie obiecuj". Nie wiem jak dlugo to będzie
trwać. Wiele osob mowi mi ze nie jest wart mojej jednej mysli. Kontaktuje sie
On ze mną telefonicznie , czasami widzimy się w pracy. Szkoda tego czasu,
moich nerwow i nie tylko moich. On zniszczyl zycie nie tylko mnie.