Dodaj do ulubionych

Mój tata nie żyje

02.09.05, 22:06
Dziś był pogrzeb mojego taty. Cieżko było ale Relanium jak zwykle pomogło.
Ale mam problem ze śmiercią mojego taty. Czuje że do końca mu nie pomogłam w
jego chorobie. Od razu założyłam, że jest alkoholikiem. Nie mógł sobie ze
sobą, ze swoją chorobą poradzić. Zmarł prawdopodobnie na wylew. Jak sobie
przypominam jak chodził wykrzywiony z powodu choroby to mnie aż skręca. A jak
pomyśle że pare razy dostał odemnie po twarzy to mi się serce kraja. Cały
czas mnie boli ono jak o nim pomyśle. Nie pożegnałam się z nim, nie byłam na
zamknięciu trumny i teraz tego żałuje. Jest mi z tym źle ale też mi jest
dobrze, bo wiem że teraz go nic nie boli, ale też źle że go nie ma. Mogłam
się powtórzyć, ale wybaczcie.....
Obserwuj wątek
    • imagiro Re: Mój tata nie żyje 02.09.05, 22:17
      byl alkoholikiem czy nie byl ?
      • czarnycharakter cholernie istotne, imaginku 02.09.05, 22:36
        "byl alkoholikiem czy nie byl ?". Lepiej - no comment...
        j.
        • imagiro Re: cholernie istotne, imaginku 02.09.05, 22:43
          istotne, pie.. jedna !!!! ta dziewczyna chce rozwiazac zagadke swego bolu i
          zalu po ojcu. ona musi odpowiedziec sobie na pytanie, dlaczego jej ojciec
          cierpial i skad brala sie jej agresja (bicie po twarzy) ... ona zakladala ze to
          alkoholizm (tu: cos godnego potepienia, cos co jest czyms innym od choroby
          szeroko rozumianej) .... a ty, jak chcesz sie popisywac swoim wspolczuciem to
          jej to powiedz, a nie skacz na mnie, bo sie osmieszasz ...
          slowa autorki, dla ciebie, pie.., czytaj i przemysl to jeszcze raz:
          "Czuje że do końca mu nie pomogłam w
          jego chorobie. Od razu założyłam, że jest alkoholikiem. Nie mógł sobie ze
          sobą, ze swoją chorobą poradzić. Zmarł prawdopodobnie na wylew. Jak sobie
          przypominam jak chodził wykrzywiony z powodu choroby to mnie aż skręca. A jak
          pomyśle że pare razy dostał odemnie po twarzy to mi się serce kraja. "
          Koniec cytatu.
          Imagine.
          • czarnycharakter Re: cholernie istotne, imaginku 02.09.05, 22:52
            aaach - i to ("byl alkoholikiem czy nie byl ?") jest Twoja terapia w dniu
            pogrzebu ? Twoja wiedza o psychice ludzkiej rzeczywiscie powala na kolana...
            czch
            • imagiro Re: cholernie istotne, imaginku 02.09.05, 22:53
              tu nie chodzi o dzien pogrzebu madralo !!!!! zreszta ... spadaj
              • czarnycharakter Re: cholernie istotne, imaginku 02.09.05, 22:58
                Ja nie spadam, imaginku, ja trzymam sie mocno. To Ty spadles - juz dawno - z
                choinki bodaj... Buena nocce, WODZU (od siedmiu bolesci:-)
                czch
                • imagiro Re: cholernie istotne, imaginku 02.09.05, 22:59
                  masz racje, nic tak sie mocno nie trzyma jak glupota ... daruj sobie odpowiedz.
                  • czarnycharakter daruje sobie, imaginku - 02.09.05, 23:01
                    - zauwazylem juz, ze szybciutko sie ploszysz...
                    czch
                    • imagiro Re: daruje sobie, imaginku - 02.09.05, 23:04
                      tak, jak widze takie ofiary gier video jak ty, to nie wiem gdzie czmychnac ...
    • nabij_faje Re: Mój tata nie żyje 02.09.05, 22:17
      to strasznie przykre, co przeżywasz.
      jest mi smutno razem z Tobą.
      • g.burzynski Re: Mój tata nie żyje 02.09.05, 22:26
        Jedyne co możesz zrobic w tej sytuacji to mysleć o swoim ojcu pozytywnie,
        przypomnij sobie najlepsze chwile z waszego zycia, napewno takie byly:-)

        Grzenio:-)
    • zonk.you Re: Mój tata nie żyje 02.09.05, 23:04
      jedno słowo.Fe
    • solaris_38 Re: Mój tata nie żyje 03.09.05, 00:03
      śmierć rodziców to wielki moment
      czasem nawet przełomowy

      to także wspaniały moment aby pozbyc się uzależnień od rodziców

      w twoim przypadku poczucia winy
      dzieci alkoholików mają permanentne mocne i "święte" poczucie winy
      czują tyle agresji do rodziców ze potem tylko wielkie przyznanie sie do winy
      otwiera im na chwilę drogę do miłości.
      ale tak nie musi być

      można kochać bez poczucia winy

      bez kajania się że czegoś się nie zrobiło
      wystarczy wiara w czystość własnego uczucia
      i nie umiejsza tego faktu że czasem sie ich (rodziców alkoholkików )
      nienawidziło.
    • rainer_calmund Re: Mój tata nie żyje 03.09.05, 00:25
      Mogłam
      się powtórzyć, ale wybaczcie.....


      Rzeczywiscie powtarzasz sie, no ale wybaczymy. Ostatecznie smierc starego nie
      zdarza sie codziennie.
      Wypij lufke, zapal faje, pomodl sie, niektorzy mowia, ze warto poczytac Kanta,
      ale obawiam sie, ze nie wiesz o kim mowie. Rozluznij ramiona, wypij druga lufke
      i zyj, byle do przodu, bo zyc trzeba.
      Wszystko przemija powoli
      Paniec o szczesciu o tym co boli
      Wszystko przemija jak chce przeznaczenie
      A pozostaje tylko wspomnienie (bez cudzyslowiu).

      Pamietaj o tym

      R.C.
      • zonk.you Re: Mój tata nie żyje 03.09.05, 01:14
        nauczona ostrym napomnieniem wódzka imagijna- zwracam bacznie uwage na twój
        cytat w sygnaturce i chyba zwróce jednak uwagę, że cytat Ci chyba urwało. W
        sygnaturce, nie
      • nabij_faje Re: Mój tata nie żyje 03.09.05, 01:17
        oj Rainer, ty to masz rady :<

        a prawidłowa pisownia brzmi: "w cudzysłowie", ale obawiam się, że nie wiesz o
        czym mówię :<<
        • jula09 Re: Mój tata nie żyje 03.09.05, 01:27
          Odejście bliskiej osoby zawsze jest przykre.
          Współczuję Ci.
        • rainer_calmund Re: Mój tata nie żyje 03.09.05, 10:27
          Nie, nie wiem.

          R.C.
    • sarka_farka Re: Mój tata nie żyje 03.09.05, 01:10
      Ja tez za swoim tesknie - nie ma go juz ze mna od 9 lat! Tez byly momenty, ze
      go nie znosilam, ale wiem na pewno, ze go kochalam i bylo wiele momentow
      wspanialych. Na bol po stracie najblizszych chyba najlepszy jest CZAS, choc w
      chwili rozpaczy chcielibysmy zasnac gleboko i obudzic sie, kiedy juz wszystko
      minie. Wybacz jemu a przede wszystkim SOBIE, nie martw sie, on dobrze wie, ze
      go kochasz. W koncu smierc to nie koniec wszystkiego .... goraco polecam Ci
      ksiazke "Wedrowka dusz" Michaela Newtona - mam nadzieje, ze przyniesie Ci ulge -
      mi bardzo pomogla. Pozdrawiam Cie serdecznie i przytulam - trzymaj sie.
      • rainer_calmund Re: Mój tata nie żyje 03.09.05, 10:27
        Wiem, ze jest uciety. Tak ma byc. Przeczytaj jeszcze raz.

        R.C.
      • mausi12 Re: Mój tata nie żyje 03.09.05, 12:53
        Jest Ci smutno,ze tata nie zyje,ale gdzie byli wszyscy jak cierpial w chorobie?
        Ja mam sasiada,ktorego obserwuje juz rok i widze,ze ciagle ma piwo w rece.Niby
        nic,ale od piwa zawsze sie zaczyna.Ta czerwona twarz,zawsze "okazja"do
        wypicia.Pamietam,ze jeszcze rok temu mial szczuple,ale super umiesnione
        cialo.Teraz poprostu jest szczuply bez miesni,jeszcze pare kilo- i poprostu
        szkielet zostanie.Widze,ze ma problemy,widze ze wszyscy tylko zamykaja oczy i
        nikt nic nie robi.On poprostu widzi,ze nikt mu nawet nie chce pomoc.Ja juz nie
        moge patrzec jak on stoi ciagle z butelka piwska!
        Mialam medycyne 5 lat i widzialam duzo cierpienia w szpitalach.Te problemy z
        watroba,zoladkiem,sercem,ukladem krazenia.Pacjenci z delirium-te wszystkie tony
        kroplowek,zastrzykow...Boze!-gdzie jest rodzina ???Potem "wreszcie"umiera...
        • nabij_faje Re: Mój tata nie żyje 03.09.05, 13:51
          alkoholizm nie jest chorobą ciała, tylko ducha.
          każdy w swoim cierpieniu jest samotny i tylko on sam decyduje, czy pozwoli
          sobie pomóc.
        • sarka_farka Re: Mój tata nie żyje 03.09.05, 14:05
          Troche mnie "rozsmieszyl" twoj post, zwlaszcza ze studiowalas 5 lat medycyne.
          Widac, ze na temat alkoholizmu wiesz niewiele - moze masz jakowes pojecie co
          sie dzieje z watroba, zoladkiem, sercem w sensie technicznym, ale to wszystko.
          Gdzie jest rodzina? A czemu Ty sama nie podejdziesz do tego czleka i nie
          zapytasz co sie dzieje, ze "zmarnial" - w koncu studiowalas medycyne, wiec
          usprawiedliwia to niejako argument "nie bede sie wtracac w nie swoje sprawy" -
          w koncu chodzi o zycie tego czlowieka prawda?

          Alkoholik ma problem, wiec go "zapija" - swoje zycie i NAJBLIZSZYCH
          przeksztalca w pieklo! Na poczatku rodzina chce mu pomoc, wysyla na leczenie,
          blaga zeby nie pil - czesto nadaremnie - na dalszym etapie o ile nie dojdzie do
          rozpadu rodziny, zeby to pieklo przetrwac - rodzina sie "przystosowuje", popada
          w swego rodzaju odretwienie i zyje pod "dyktando" alkoholika czyli od ciagu do
          ciagu. Jak mozna pomoc czlowiekowi ktory tej pomocy nie chce? Nie mozna! trzeba
          samemu sie ratowac i uciekac z okretu, ktory tonie. Niestety w warunkach
          polskich (bezrobocie i bardzo drogie zycie) rzadko dochodzi do rozpadu rodziny
          z powodu alkoholizmu, niestety. Pisze niestety, bo naprawde jak alkoholik nie
          chce sie leczyc powinien zostac ze swym problemem zupelnie sam - nikt nie ma
          prawa niszczyc niczyjego zycia, a alkoholizm sieje niewyobrazalne spustoszenie
          w osobowosciach, ktore na codzien z alkoholikiem zyc musza. Nie wytykaj wiec
          rodzinie nieczulosci, bo najczesciej rodzina cierpi wcale nie mniej wlasnie z
          powodu alkoholizmu.
          • nabij_faje Re: Mój tata nie żyje 03.09.05, 14:15
            sama racja, Sarka.
        • rebeka_de_winter jak śmiesz tak pisać 03.09.05, 14:16
          Żal mi Ciebie...Bez urazy,ale o rodzinach chorych na alkoholizm nie masz
          zielonego pojęcia...

          • nabij_faje Re: jak śmiesz tak pisać 03.09.05, 14:23
            Rebeka, trzeba żałować raczej samej Quetendre, jeśli miała kontakt z taką służbą
            zdrowia w Polsce.
            pzdr.
            • quetendre Re: jak śmiesz tak pisać 03.09.05, 16:04
              Tak w ostatnim czasie sluzba zdrowia nie byla w stanie pomoc mojemu tacie.
              • quetendre Re: jak śmiesz tak pisać 03.09.05, 16:05
                Psycholog nie chcial do domu przyjechac a sluzba zdrowia mowi ze kazdemu
                pomoze. BYlam nawet w stanie po psychologa przyjechac, a prywatny tez nie
                chcial przyjechac. CO ZA POPIE..NY KRAJ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                • nabij_faje Re: jak śmiesz tak pisać 03.09.05, 16:07
                  brak zaangażowania, to przykre.
                  • quetendre Re: jak śmiesz tak pisać 03.09.05, 22:12
                    Tak przykre tym bardziej, ze z pensji co miesiac praiwe 800 zl mi na sluzbe
                    zdrowia czy jak to sie nazywa mi zabieraja :(
        • rebeka_de_winter Re: Mój tata nie żyje 03.09.05, 14:18
          Boże...Ty widzisz i nie grzmisz and Mausi12,a jak grzmisz to za cicho!

          • rebeka_de_winter Re: Mój tata nie żyje 03.09.05, 14:18
            miało być nad,nie and :D
    • rebeka_de_winter to witaj w klubie 03.09.05, 14:07
      Mamy wiele wspólnego...
      Mój tata również nie żyje.Wylew...Był do tego stopnia zdegenerowanym
      alkoholikem,że wynosił z domu wszystkie sprzęty.A kto by powiedział...Byliśmy
      wspanialą rodzinką z pieskiem i niedzielnymi obiadkami u babci.
      Co do relanium,nie ja je brałam,ale On.Nałogowo.
      Nawet nie zdajesz sobie sprawy,ile osób ma podobny problem.
      Do dziś pamiętam gorąco jego twarzy i czerwoy odcisk mojej dłoni na jego
      policzku
      • mausi12 Re: to witaj w klubie 03.09.05, 18:01
        Waszych wypowiedzi nie bede komentowac.Doskonale wiem co sie dzieje z
        alkoholikami,bo pracowalam z takimi ludzmi.Co to za bzdury ktos pisze!-
        alkoholizm to jest choroba.Duszy przede wszystkim ,a potem ciala.Mielismy
        alkoholika,ktory w stanie delirium-rozwalil prawie caly oddzial.Pewnie,ze
        rodzina ma rowniez problem.Na poczatku wszyscy chca pomoc,ale jak "sie nie
        da"to patrza dalej co bedzie,a JEST zawsze tylko gorzej!Pewnie,ze chce
        porozmawiac z sasiadem,bo swietny z niego facet i jego zona.To jest delikatna
        sprawa i ostatnia osoba,ktora powinna sie wtracac to wlasnie -ja.Moga, mnie w
        tym momencie zignorowac,powiedziec,ze nie powinnam sie wtracac-albo przyznaja
        racje.
        • nabij_faje Re: to witaj w klubie 03.09.05, 18:18
          Mausi, Ty mówisz o pomocy medycyny, my- rodziny.
          pewnie, że potem jest tylko gorzej,organizm siada , ale pomoc rodziny zwykle już
          tam nie sięga. kończy się na pomocy duchowej.

          człowieka juz nie ma. medycyna poszła w las.
          pozostała Quetendre w żałobie.

          p.s. szkoda, że nie odpisujesz bezpośrednio do polemiki :\
        • sarka_farka Re: to witaj w klubie 03.09.05, 22:30
          Naszych wypowiedzi nie musisz komentowac. To, ze jestes lekarzem i pracujesz z
          alkoholikami jeszcze wcale nie swiadczy o tym, ze sobie z problemem alkoholizmu
          u pacjentow RADZISZ - notabene wielu lekarzy nad tym rozklada rece, bo problem
          jest bardzo zlozony. Dlatego to co zrobil Kotanski bylo ewenementem na skale
          swiatowa. Sam zreszta przyznal, ze studia psychologiczne i psychoterapeutyczne,
          ktore mialy go przygotowac do "zawodu" nie dalu mu NIC! Bo to czego sie nauczyl
          mialo sie nijak do rzeczywistosci i pomagania ludziom z problemami, o jakich
          sie prorokom nie snilo.

          Krytykujesz rodzine, ze czeka i nic nie robi - a co ma zrobic? Moze podpowiesz
          konkretne rozwiazania? Lekarze ogladaja sie na rodzine, a rodzina na lekarzy i
          tworzy sie bledne kolo, ktore moze przerwac jedynie chec leczenia u samego
          pacjenta, ale o tym juz mowilismy.
    • marudka1980 moj zmarl 03.07.2005 03.09.05, 21:49
      Do dzis mi jest ciezko dzis mija trzeci miesiac.Nie pil mial 50 lat i chorowal
      na Parkinsona tez mam wyrzuty ze zbyt malo przy nim bylam itp.Zmarl w szpitalu
      i niewiadomo czemu (zmarl w nocy o 2:56)o 20stej P.doktor powiedziala mi ze
      Tata dostanie antybiotyk i wyjdzie do domu a tu smierc??Musisz byc dzielna ja
      jestem z toba i sciskam cie mocno
      • quetendre Dzis po pogrzebie 03.09.05, 22:15
        Czuje sie dzis jakby sie nic nie stalo. Tylko go nie ma jakby poszedl na
        spacer. Wczoraj bylo o wiele gorzej. Musze dalej zyc i nie obarczac sie
        wyrzutami. Mam prace, koncze studia, jest chyba po co zyc i walczyc??
        • czarnycharakter To chyba bylo pytanie retoryczne ? 03.09.05, 22:32
          - Jasne, ze jest !
          czch
        • sarka_farka Re: Dzis po pogrzebie 03.09.05, 22:43
          Gdy mialam 7 lat, z przyczyn ekonomicznych moj tato wyjechal za granice, chcial
          zarobic troche grosza, zeby nam sie lepiej zylo. Rodzice mieli staly kontakt ze
          soba, ale tylko listowny, telefoniczny..... przez bite 10 lat! Bo tyle bylismy
          w rozlace. Po powrocie na nowo sie wszyscy siebie "uczylismy", bylo inaczej,
          ale rodzina przetrwala. W ciagu nastepnych 10 lat w Polsce, postawil dom, o
          ktorym zawsze marzyl i zasadzil mnostwo drzew, bo kochal nature. Odszedl
          pewnego ranka, nagle, po cichu, we snie...... Twoj tato "poszedl na spacer",
          moj znowu "wyjechal"........

          Ale trzeba zyc, bo zycie toczy sie dalej..... zobaczysz - bedzie lepiej,
          przyjdzie czas, ze znow zaczniesz sie usmiechac. Pozdrawiam.
          • mausi12 Re: Dzis po pogrzebie 04.09.05, 00:19
            ...a kto powiedzial,ze jestem lekarzem?
            • nabij_faje Re: Dzis po pogrzebie 04.09.05, 00:21
              tak zostałaś zrozumiana, gdy wspomniałaś o medycynie, a jesteś pielęgniarką?
              • mausi12 Re: Dzis po pogrzebie 04.09.05, 13:07
                ...a kto powiedzial,ze jestem pielegniarka?"Za oceanem" nie tylko lekarz
                studiuje medycyne czy nawet pielegniarka.W Polsce nawet teraz jest zwezone
                myslenie.No,ale w Polsce sa problemy-rozumiem.Pozdrowienia.
                • sarka_farka Re: Dzis po pogrzebie 04.09.05, 14:07
                  >W Polsce nawet teraz jest zwezone
                  > myslenie.No,ale w Polsce sa problemy-rozumiem.

                  Smieszna jestes - proponuje sie przniesc na forum Polonia - tam poczujesz sie
                  jak ryba w wodzie ze swoim "zaoceanicznym" (czytaj: "rozszerzonym") mysleniem.
                  Dzieki Bogu, ze w Polsce ludzie sa jacy sa (czytaj: normalni) mimo
                  nienormalnych warunkow w jakich zyc musza w przeciwienstwie do kompletnej
                  dretwoty umsylowej przecientego obywatela w Stanach u UK w ktorym obecnie
                  jestem. Pozdrawiam rowniez.
        • gweneth Re: Dzis po pogrzebie 05.09.05, 01:41
          Quetendre, moj Tata zmarl w zeszlym roku, w marcu. Tez byl alkoholikiem. Tez w
          chwilach slabosci bilam Go.. to bylo bezsilnosc... Nie czuj sie winna, nie
          moglas Mu pomoc... Teraz jest Mu lepiej, i dopiero teraz jest spokojny i jest
          naprawde przy Tobie. Takim jakim powinien byc, kochajacym, dbajacym,
          troszczacym się o Ciebie..
          Dzis jest juz bardzo pozno, wlasnie wpadlam do domu i jestem potwornie zmeczona..
          ale jutro na pewno napisze Ci coś ode mnie.
          Mam nadzieje, ze jakos pomogę Ci w tym potwornie trudnym okresie.
          Dasz rade.
          I pamietaj jedno - Twoj Tata przez 40 dni od pogrzebu będzie nadal wsrod nas.
          On teraz jest blizej Ciebie niz kiedykolwiek.. Wiec teraz masz czas na
          wybaczenie Jemu i On ma czas na wybaczenie Tobie..
          To moze takie glupie wierzenia babek ukrainskich, ale ja wierzylam ze to prawda.
          i to mi pomagalo...
          • quetendre Re: Dzis kilka dni po śmierci 11.09.05, 12:53
            Kiepsko się czuje. Nic mi sie nie chce. Cały mój orgaznim odmówił
            posłuszeństwa. Kręgosłup mi padł. Chciałam tylko napisać, że byłam złą córką.
            Nie poświecałam tacie za dużo czasu. Może się go bałam. Może się bałam jego
            choroby. Mam prośbe do wszystkich osób co są skłóceni lub nie mają za częstego
            kontaktu z rodzicami. Jedźcie do nich, rozmawiajcie z nimi często.
            NAUCZ SIĘ KOCHAĆ LUDZI TAK SZYBKO ODCHODZĄ.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka