outoutout
05.09.05, 12:03
kiedyś umiałam robić wszystko sama. na pewno więc nadal potrafię.
jak nie dalo sie 'z kims' to robilam to sama.
sama do kina, jak chciałam.
sama wielkie zagraniczne wyjazdy planowalam i sama wyjezdzalam.
sama tu, sama tam.
wszystko co chcialam robic - robilam i nie ogladalam sie na nikogo.
a wiec - wiem jedno - nadal umiem.
ale: kiedy robie cos sama, nawet cos przyjemnego, czuje w sercu tak wielki
zal, ze z nikim tego nie dziele. zal jest tak ogromny, ze wrecz odbiera mi
przyjemnosc wynikajaca z robienia tej rzeczy.
jak pozbys sie tego zalu i cieszyc sie wszystkim samemu?
jak zmienic swoje myslenie - konkretnie, na jakie?
plus, jestem swiezo po wyjsciu z bardzo toxic zwiazku. on mnie zostawil w
brzydki sposob. wiec do tego zalu, ktory czulam od zawsze, dochodzi teraz
jeszcze wielki bol po stracie tego... pasozyta...